Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kask - czy warto??

    05.06.07, 10:47
    Czy kask który kosztuje ok 60zł może uratować mi łepetynę?? Nie zależy mi na
    wyglądzie, firmie itp...chodzi o to,żeby chociaż jednorazowo jeśli przyjdzie
    potrzeba (chociaż mam nadzieję,ze nie...), uratował mnie. Może się rozbić w
    drobny mak,ale żeby ochronił... Najwyżej kupiłbym kolejny. Na co patrzeć przy
    wyborze kasku?
    Ma spełniać sój cel-chronić i być w miarę wygodny...
    Macie jakieś rady?
    • Gość: Maxlikaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.07, 11:12
      Kask - czy warto??
      Na tak postawione pytanie odpowiedź brzmi: ZDECYDOWANIE TAK!
      Najważniejsze jest to że masz zawsze jeszcze jedną, dodatkową skorupę, która w
      razie czego przejmie na siebie część energii uderzenia oraz osłoni przed
      ostrymi/twardymi elementami na jakie narażona jest Twoja czaszka w chwili
      uderzenia. Lepiej niech uszkodzeniu ulegnie ta skorupa niż czaszka!
      Poza aspektem bezpieczeństwa warto docenić również ochronę przed nadmiernym
      nagrzaniem głowy przez promienie słoneczne co również może niekorzystnie odbić
      się na zdrowiu rowerzysty.
      Nie wiem czy droższe modele kasków rzeczywiście są na tyle lepsze od ich
      tańszych wersji, że uzasadniałoby to wydanie często kilkakrotnie większej kwoty,
      czy to już tylko kwestia marketingu. Przecież materiałem najczęściej stosowanym
      w budowie kasków jest "zbąbelkowane" tworzywo sztuczne - styropian, którego
      więcej jest akurat w modelach tańszych (są one cięższe)
      Pewne są natomiast dwie podstawowe zasady jakimi warto kierować się przy zakupie:
      - kask musi być NOWY! Nie może pochodzić z nieznanego źródła i mieć nieznanej
      przeszłości. Po każdym incydencie związanym z poważniejszym uderzeniem w kask
      należy go BEZWZGLĘDNIE wymienić, choćby ślady uderzenia na to nie wskazywały. Po
      uderzeniu struktura kasku może być na tyle uszkodzona (niewidocznie) że przy
      kolejnym uderzeniu nie spełni wcale swojej funkcji.
      - kask powinien mieć możliwie dużo otworów wentylacyjnych, docenisz to
      szczególnie podczas przejażdżek w upalne dni. I tu dochodzimy do sedna sprawy:
      Cena kasku jest proporcjonalna do ilości otworów wentylacyjnych :-) czyli im
      więcej będzie otworów ...tym kask DROŻSZY. Jeśli nie zagotujesz się w takim za
      60 zł i odpowiada Ci ten model to śmiało możesz go brać.

      Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi!

    • tetlian 05.06.07, 21:45
      Oczywiście, że warto. Jeśli zależy Ci na Twoim życiu, to nie ma co się zastanawiać.

      --
      => Jak Edgar nakrzyczał na czyjąś rękę <=
    • Gość: humus IP: *.akron.net.pl 05.06.07, 22:34
      Chyba że ktoś jeździ wyczynowo. Spokojnie jadącemu rowerzyście nie grozi
      większe niebezpieczeństwo niż pieszemu, a piesi przecież kasków nie noszą. Ta
      cała kampania na rzecz jeżdżenia w kaskach i próby oficjalnego zadekretowania
      takiego obowiązku śmierdzą na odległość lobbingiem producentów tego sprzętu...
    • Gość: Daria IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.06.07, 22:50
      Bardzo złe podejście.Jazda bez kasku nawet niewyczynowa grozi śmiercią.Nie życzę
      Ci Humus,byś tego doświadczył(a),bo ja doświadczyłam i o bardziej bezsensownej
      śmierci nie słyszałam.Tu wcale nie chodzi o lobbing...lecz,paradoksalnie,o
      ludzkie życie.
    • tomek854 05.06.07, 23:22
      A piechotą też chodzisz w kasku? Słyszałem o facecie, który się potknął, uderzył głową o krawężnik i zginął na miejscu...
      --
      oryś _@/"
      Do Turcji na zaćmienie
      Autostopem gdziekolwiek :-)
    • Gość: Mark IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.07, 23:58
      tomek854 napisał:

      > A piechotą też chodzisz w kasku? Słyszałem o facecie, który się potknął, uderzy
      > ł głową o krawężnik i zginął na miejscu...

      Srednia predkosc rowerzysty to 15-20 km/h. Pieszy porusza sie srednio 3 razy
      wolniej. Chyba logiczne, ze jak rowerzysta wyrznie o gleba to szansa na powazny
      uraz u niego rosnie. Poza tym rowerzysci czesto jezdza po drogach (nie wszedzie
      sa sciezki, a po chodnikach, przypominam, jezdzic nei wolno), wiec szansa na
      potracenie przez przez "blachosmrodowy" (przez niektorych nazywane samochodami)
      tez wzrasta w porownaniu do pieszych.

      A zreszta co ja bede pisac. Jezdzijcie bez kaskow! Wasze nerki i serca, rogowki
      etc. na pewno sie komus przydadza.
    • seroo1 06.06.07, 08:57
      Na motocyklach i pierdzikółkach jeżdżą ludzie młodzi, zdrowi. A dawców brakuje.
      Jakikolwiek upadek bez kasku ta szansa dla kilku-kilkunastu osób oczekujących
      na nerkę, płuca, watrobę, serce...
    • Gość: lekarz IP: *.net.autocom.pl 06.06.07, 10:04
      rowerzysta który jedzie 3 x szybicie ma energię kinetyczna 9x większą i szansa
      na poważne uszkodzenie rosnie dramatycznie wraz z predkoscią .
      Wniosek : chyba jednak warto odżałować te 100 złociszy :)
    • Gość: leo IP: *.171.76.162.crowley.pl 06.06.07, 01:03
      zabrać - zupełny bezsens porównywać pieszego który ma prędkość 1-4 km na
      godzinę, a rowerzystę nawet żółwim tempem to ponad 10 km/h może to i wolno ale
      różnica jest kilkukrotna
    • tomek854 07.06.07, 17:58
      No tak. Ale ile pieszych zostaje potrąconych przez samochody (albo przez
      rowerzystów jadących po chodnikach)? A spadające cegły ze zrujnowanych balkonów?
      A sople w zimie? Jest naprawdę wiele zagrożeń!
      --
      oryś _@/"
      Do Turcji na zaćmienie
      Autostopemgdziekolwiek :-)
    • Gość: Kokeeno IP: 80.54.202.* 09.06.07, 01:13
      Kumpel nie jechał szybko, ale wymusił na nim pierwszeństwo taksówkarz - znajomy nie wyhamował i przywalił głową (jechał bez kasku). Efektem był wstrząs mózgu i tydzień w śpiączce... I tak miał szczęście...
    • malabo 06.06.07, 09:25
      a kto to jest według ciebie spokojnie jeżdżący rowerzysta? z jaką prędkością się porusza? pieszy idzie przeciętnie 6 km/h i wątpię, że ktoś mógłby w takim tempie poruszać się na rowerze. tak więc myślę, że zawsze warto jeździć w kasku.
    • Gość: Albin Siwak IP: 62.29.174.* 06.06.07, 10:04
      Zgadzam się z Tobą. Każdy wie jak jeździ i niech w zależności od swojej chęci
      kask zakłada. Moim zdaniem jego przydatność jest marna a niewygoda duża. Żeby
      kask zadziałał trzeba zaliczyć konkretne OTB, albo zatrzymać się na słupie, bo
      przy zwykłym upadku w niczym nie pomaga. Ilu ludzi zginęło z powodu upadku bez
      kasku? Konkrety! Bo ja znam takiego co nie pił, nie palił i umarł trzy minuty po
      urodzeniu.
    • Gość: ania IP: 193.65.178.* 11.06.07, 10:24
      W Finlandii wszyscy jezdza w kaskach, dostalam ochrzan od chlopaka, ze jezdze
      bez po Helsinkach. Nie sadze, ze caly narod bylby w bledzie i uwazam, ze to
      swietny pomysl. A juz na pewno w Polsce, gdzie trwa wieczna wojna pomiedzy
      kierowcami a rowerzystami.
    • Gość: drobo IP: *.petrus.pl 11.06.07, 14:28
      jednak zdarza się, że w błędzie jest cały cywilizowany
      naród - np. Holendrzy. Podobno Amerykańscy Uczeni dowiedli,
      że powodem niechęci Holendrów do kasków jest życie
      w ciągłej depresji :-) Niektórzy uważają, że te badania były
      tendencyjne, bo amerykańcy byli wkurzeni na mieszkańców
      Niderlandów, że ci nie zaimportowali kaskowej mody tak
      chętnie, jak inne europejskie nacje...
    • Gość: kaszkiet IP: *.fuw.edu.pl 06.06.07, 10:40
      moim rowniez: nie warto!
      jezdze na rowerze od dziecinstwa, czyli kolo 50 lat. owszem mialem rozne
      upadki/wypadki. na rowerze przede wszystkim trzeby miec 'kask' na lokcie,uda i
      kolana.
      to chyba ponad 90% urazow rowerowych.
      gdybym mial wozic te wszytkie nalokietniki, nakolanniki, ton ie jezdzilbym na
      rowerze. wole juz plaster czy kawalek bandaza po wypadku.
      w dziecinnych czasach byl rowniez gips pare razy.
      glowe sie chroni intuicyjnie. poza tem przy jezdzie spacerowo-alejkowej jedynie
      mozna sobie kolano otrzec.
      przy - nie daj Boze- trafieniu przez samochod nie pomaga zaden kask.
      oczywiscie sa ludzie ktorzy lykaja rutinoscorbin przy kazdej okazji i ktorzy na
      wycieczke rowerowa wybraliby sie w zbroi robiąc wszytko co mozliwe dla ochrony
      swojego zdrowia.
      moim zdaniem trzeba znac proporcje. kask dla niewyczynowej jazdy rowerowej jest
      klasycznym zwyciestwem formy na trescia.
    • Gość: drobo IP: *.petrus.pl 06.06.07, 14:31
      nasz stosunek do asekuracji jest niesłychanie
      niekonsekwentny. Potrafimy zakładać kask jadąc
      po bułki, a jednocześnie bez oporów harcujemy
      w wodzie bez kamizelki ratunkowej... Sam zresztą
      na własnej skórze się przekonałem, jak nieciekawie
      może się skończyć niewinna zabawa w wodzie. Kilka
      dni temu Sąsiadka rozwaliła sobie głowę - szycie
      na trzech centymetrach - o krawędź szafki, bo zaplątała
      się o chodniczek w kuchni... Więc nie wpadajmy w
      paranoję...
    • Gość: pegaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 14:44
      Ciekawa interpretacja... To trochę takie rozumowanie, jak to, że nie warto zapinać pasów, bo jakiś koleś nie zapiął i dzięki temu przeżył. Tyle, że nie można zapominać o tym, że 99 innych przeżyło, bo zapięło pasy.

      Rozumiem, że szczytem konsekwencji byłoby wg Ciebie pływanie na basenie w kamizelce ratunkowej i chodzenie po domu w kasku i ochraniaczach na wszystko co możliwe?
    • Gość: drobo IP: *.petrus.pl 06.06.07, 15:11
      szczytem konsekwencji jest zachowanie zdrowego
      rozsądku - jak przez Tatusia, który pakuje do
      blaszanki rodzinkę i grzeje na Mazury łamiąc
      wszelkie ograniczenia prędkości, by na miejscu
      rowerkami w pełnym ukaskowieniu jeździć po
      leśnych dróżkach z prędkością 10kph...:-)
      Choć gros wypadków ma miejsce w domu,
      to nikt rozsądny nie będzie gotował obiadku w kasku.
      Choć ilość utonięć pewnie dorównuje ilości śmiertelnych
      wypadków z udziałem cyklistów, to byłaby paranoją
      kąpiel w kapoku. Choć jazda po górach bez "nocniczka"
      nie jest dobrym pomysłem, to wypad po bułki w kasku
      trąci paranoją...
    • tiresias 05.06.07, 11:13
      1.wszystkie w 'legalnej' sprzedaży muszą mieć znak bezpieczeństwa C, to
      gwarantuje porządne wykonanie
      2. dobrze jak ma dużo otworów do wentylacji i paski do dopasowania
      3. 60 pln to ciut mi za mało jak na coś 'porządnego' ja dałem 200 za Lazera z
      dolnej półki i jest ok
      4. wnerwiał mnie na początku, ale kiedy raz jeden debil w aucie wymusił
      pierwszeństwo i przefrunąłem nad samochodem lądując na asfalcie, ucieszyłem się
      z kasku i rękawiczek
      5. kas uszkodzony NIE NADAJE SIę do naprawy. kupićnowy

      pzdr.
    • Gość: Slav4 IP: 217.70.56.* 05.06.07, 11:29
      Tak, może uratować.
      Proponuję prosty test:
      1. Załóż kask za 60 PLN i uderz głową w ścianę. Najlepiej potylicą w kant
      2. Teraz zdejmij kask i powtórz ćwiczenie z taką samą siłą.
      Działa, prawda ? :o)
      Oczywiście kask nie uratuje cię w każdej sytuacji, ale zwiększa(i to dość
      znacznie) siłę uderzenia której trzeba użyć żeby spowodować obrażenia czaszki.
      Pęknięte żebra się zrastają. Ręce i nogi też. Ale jak pęknie czacha, to może
      nie być już tak różowo....

      A co do meritum: za 60 PLN kupisz kask i zadanie spełni. Z tym że będzie mniej
      wygodny w utrzymaniu i noszeniu na głowie - mój trzeba co chwilę dopasowywać bo
      luzuje się uprząż. Ale kosztował 89 zł (Futura Discovery). Żona ma dwa razy
      droższego Lazera - jak ustawiliśmy paski tak są.
      Na co zwracać uwagę:
      1. Rozmiar (bierz najmniejszy, ale jeszcze pasujący)
      2. Odpinane wkładki wewnętrzne (pranie i higiena)
      3. Siateczka na robale z przodu.
      4. Ilość otworów (im więcej tym lepsza wentylacja)
      5. Odpinany daszek (przydaje się)
      6. Waga (wiadomo). Ale różnice są naprawdę rzędu kilkudziesięciu gramów. Kasku
      na głowie się po prostu nie czuje. Za to czuje się jego brak - jak jadę bez to
      jest mi jakoś "dziwnie"
    • user0001 05.06.07, 11:33
      Jeśli jedziesz w terenie, to kask i okulary przydają się.

      W kwietniu, w trakcie szaleństw w Kampinosie, nie zauważyłem suchej gałęzi,
      rąbnęła w okulary, zsunęła się w dół i zostawiła nieładne zadrapanie na
      policzku. Ciarki mnie przechodzą na myśl co by się stało gdyby jechał bez okularów.

      Kask jeszcze mi się praktycznie nie przydał (jeśli nie liczyć wybierania gałęzi
      w terenie), ale nigdy nie wiadomo kiedy będzie akurat ten dzień.

      Zwróć uwagę także na wkładkę w kasu. Powinna być łatwo wyjmowalna a najlepiej
      wymienna. Mój kupiony za <100 PLN nie ma takiego luksusu i po nieco ponad roku
      użytkowania mogę go wyczuć nosem z 2 metrów.
    • tiresias 05.06.07, 12:16
      > Zwróć uwagę także na wkładkę w kasu. Powinna być łatwo wyjmowalna a najlepiej
      > wymienna. Mój kupiony za <100 PLN nie ma takiego luksusu i po nieco ponad r
      > oku
      > użytkowania mogę go wyczuć nosem z 2 metrów.
      --
      hehe
      ja też nie mam wymiennej w związku z tym co drugi wyjazd wrzucam cały kask do
      miski z detergentem i piorę, nie wykręcam, suszy sie ta gompka i gites...
    • dragon26 05.06.07, 11:37
      No to kuźwa za przeproszeniem, jest jakaś taka magiczna granica cenowa od
      której zacząć szukać? myślę,że więcej niż 100nie chciałbym wydawać,jeśli
      strukturalnie wcale się nie różnią...To fakt,że i mi bardzo zależy na dobrym
      wentylowaniu-jeżdżę w buffie-taka szmatka na łbie i jest mi w tym przyjemnie i
      w słońce i w chłodniejsze dni. Więc reasumując:
      -coś ok 100zł,
      -możliwie dużo dziur
      -wygodny
      Realne,czy mara?

      ps.dzięki za błyskawiczne wpisy! Rowerzyści,to są jednak "lux" chłopaki i
      dziewczyny!
    • dorsai68 05.06.07, 12:42
      Różnią się, wbrew pozorom, również strukturą, a to dzięki różnicom w technologii wykonania. Tanie kaski mają tendencję do rozwarstwiania się - skorupa odsuwa się od pianki i zazwyczaj składają z dwóch warstw: skorupy i wypełniacza, zaś kaski wykonane w techologii inmolding nie mają tej wady (pianka wtryskiwana jest pod ciśnieniem w skorupę, a nie "wklejana" i dodatkowo mogą składać się z trzech lub więcej warstw ochronnych o różnych parametrach.

      Prywatnie stoję na stanowisku, że gdy decydujesz się na kask, decydujesz się na wybór najlpeszego na jaki Cię stać, często jest to równoznaczne z "najdroższego" na jaki Cię stać, niestety. Jakość kosztuje.
      Olej opinie w stylu "kupiłem rower za 1000, nie dam za kask 300, bo to niemal 1/3 ceny roweru". Kask ma chronić Ciebie, nie rower.
      Ważne jest też, by był dobrze dopasowany i wygodny. Wbrew pozorom od tych czynników również zależy bezpieczeństwo jeźdźca.

      Do 100 złotych możesz kupić kask Authora
      www.cyklotur.com/x_C_Sz2.html?PT=53039576&PZTA=8&HNT=T
      www.cyklotur.com/x_C_I__P_53041794-53010001__PZTA_0.html
      Bell to już wydatek rzędu 150 złotych,
      Giro - 200,-
      MET, podobnie jak Bell, od ok. 150,-
    • dragon26 05.06.07, 11:43
      aha,jeśli możecie dajcie mi może jakis konkretny adres sklepu,albo firmę kasku,
      który byłby ok (o te dziury chodzi,żeby miał). Mieszkam w Ząbkach,rzut
      kamieniem,albo 5 min drogi od granicy wawy(rowerem,tempem spacerowym).
      Pozdrawiam!
    • trust2no1 05.06.07, 17:37
      W zeszłym tygodniu kupiłem w Decathlonie, w kołchozie zwanym M1...
      Jeśli mi skleroza zwojów nie zjadła to jest Bell, model "Sla..." jakoś tak.
      Były różne, różniaste. Droższe i tańsze.
    • Gość: dragon26 IP: 83.238.11.* 05.06.07, 12:14
      www.firma-kalita.pl/sklep/product_info.php?info=p299_.html a coś
      takiego? chociaż wolałbym coś bliżej 100. Znajdę tej firmy jakiś taki?
      Wybaczcie upierdliwość,ale ostatnio mam dosyć już grzebania w necie i szukania
      na wszystko inf... Obrzydło mi to,
    • Gość: Slav4 IP: 217.70.56.* 05.06.07, 12:33
      Spokojnie da radę. O ile tylko głowę masz w miarę "normalną", bo widzę że
      rozmiar jest "uni".
      Nie ma siateczki, ale za to widzę otwory wentylacyjne potężne - duży plus.
      MET-a taniej chyba nie znajdziesz, chyba że gdzieś na Allegro.

      Tu masz za 75 PLN. (widzę że za swój przepłaciłem :o)
      www.probikes.pl/index.php?item=608
      Daje radę, z tym że jak pisałem, trzeba co jakiś czas dociągać paski.
      No i prestiż mniejszy :oPPP
    • Gość: x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.07, 16:20
      ja mam jeszcze pytanie - do czego?
      jeśli pracujesz przy komputerze, to myślę, że taki kask za 60 pln Ci wystarczy. Uważaj na chłodzenie w gorące dni. Pomyśl o użyciu Oxy...
      Używanie kasku w samochodzie to na pewno dobry pomysł - chłopaki (i dziewczyny z resztą też...) w trakcie rajdów mają kaski - ale taki za 6 dych może być niewystaczający - myślę, że od 300 do 3000 zł byłby odpowiedni.
      Jeśli natomiast hobbystycznie jestes nurkiem głębinowym, to taki głębinowy kask też Ci zalecam. Koszt raczej wyższy niż 60 zł...
      Zdrowia życzę!
    • Gość: zonk IP: *.rad.vectranet.pl 05.06.07, 17:23
      zrob takie cwiczenie: jedz wzdluz ulicy z wysokim szerokim kraweznikiem.
      Wyobraz sobie ze nagle Cie zachwialo, przestraszyles sie zbyt blisko pedzacego
      samochodu albo po prostu straciles rownowage w koleinie. Wyobraz sobie jak sie
      przewracasz i uderzasz glowa w kant takiego kraweznika. Juz wiesz, ze kask moze
      uratowac zycie?
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 05.06.07, 18:41
      ...po czym przejeżdża po tobie rozpędzony TIR z naczepą. Wszystkie dokumenty są
      nieczytelne, ale nietknięta głowa w kasku pozwoliła zidentyfikować leżące
      nieopodal zmasakrowane zwłoki. Ale jaka piękna tragedia hej...

      Coś to daje, ale nie przeceniałbym roli kasku...
      Nie twierdzę że jest niepotrzebny, zmniejsza nieco skutki niektórych wypadków,
      co może stanowić ogromną różnicę. Nie ma jednak sensu przesadzać i snuć wizji
      śmiertelnych skutków wypadu rowerem po bułki ani wierzyć że kask zastąpi zdrowy
      rozsądek czy zwykłe szczęście.


      PS.
      Trudno trafić głową w krawężnik jadąc ulicą... albo jedziesz zbyt blisko
      krawężnika(miasto) albo go nie ma (teren niezabudowany).
    • Gość: Do-ktor IP: *.autocom.pl 05.06.07, 18:05
      A teraz powoli zastanów się o jakim kasku można pisać na forum "rowery"? Tylko
      proszę bez podpowiedzi! Da radę chłopak jak się skoncentruje.
    • Gość: Mark IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.07, 00:00
      Kolejny "dawca".
    • Gość: bunny123 IP: *.acn.waw.pl 05.06.07, 18:11
      Z kaskami jest tak, że tani spełni swoją funkcję, drogi też, ale:
      tani ma niewiele otworów wentylacyjnych, drogi dużo. To naprawdę sztuka, by
      zrobić ażurowy kask tak samo wytrzymały, jak prawie pełna skorupa. Jeśli nie
      masz pieniędzy, kup cokolwiek, byle z atestem. Mnie kas uratował życie
      dwukrotnie, bo ostro jeżdżę. Dlatego używam wyłącznie kasków Giro. Nie są tanie,
      ale czym jest 300 pln jeśli na szali zdrowie i życie? Poza tym Giro sprzeda
      kolejny kast za 1/2 ceny, gdy rozwalisz poprzedni. A dla maluchów jest świetny
      program "Grow with Giro", który z grubsza polega na tym samym.
      Kolejna ważna rzecz to uprząż - w obecnym kasku dopasowałem swoją 2 lata temu i
      od tamtej pory nie poprawiałem. Żona mimo próśb i porad kupiła byle gó.. i
      musiała poprawiać po każdej jeździe. Po 3 miesiącach kask wylądował w śmieciach
      i kupiła Giro. Dobry kask to duża wygoda - naprawdę.
      Siatka na owady - super ważna rzecz. Raz złapałem w łepetynę osę i nie było to
      zbyt przyjemne, mimo bandany na łbie.


      P.S. Uważam, że na bezpieczeństwie nie ma co oszczędzać.
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 05.06.07, 19:19
      I tu pojawia się pytanie czy ktoś jadący >>50km/h po stromym kamienistym zboczu
      w kasku może jechać "bezpiecznie".

      Czy jazda 80km/h po nieutwardzonym gruncie bez kasku niesie większe ryzyko od
      jazdy w kasku.

      Często ignorowany aspekt: czy jadąc bez kasku obawiając się o swoją głowe
      narażasz się bardziej niż jadąc z poczuciem "bezpieczeństwa"

      Czy w ogóle bezpieczeństwo można stopniować...

      Sorry, ale jak ktoś pisze w jednym ciągiem o "kładzeniu życia na szali" i
      "bezpieczeństwie" wynikającym z jazdy w kasku to jakoś nie bardzo racjonalnie to
      brzmi...

      Może jednak lepiej przyznać się przed sobą do celowego robienia rzeczy
      niebezpiecznych zamiast wmawiać sobie że jakaś rzecz zniweluje naszą
      lekkomyślność czy ślepą pogoń za emocjami. Można minimalizować niepotrzebne
      ryzyko, ale gdy ryzyko staje się celem samym w sobie, to jazda w kasku nie robi
      się bezpieczniejsza tylko szybsza...

      Dyskomfort psychiczny jaki powoduje brak kasku też może ocalić życie...

      Osobiście uważam że bagnet na kolumnie kierownicy wpłynąłby na bezpieczeństwo na
      drodze równie dobrze co 5 airbagów. Ludziom wmawia się że jak zapłacą za jakiś
      gadget ta są bezpieczni i mogą bezpiecznie robić coraz bardziej niebezpieczne
      rzeczy...
    • Gość: apple IP: 217.153.131.* 06.06.07, 08:11
      Chrzanisz bzdury facet. Kask znacznie podnosi bezpieczeństwo i obniża ryzyko
      urazu. Podobnie jak w samochodzie pasy, airbag, abs. Z faktami się nie dyskutuje.
    • Gość: urbero IP: *.chello.pl 05.06.07, 19:00
      jeżeli kask ma atest ce to nie ma znaczenia ile kosztuje (oczywiście podniosą
      się głosy, że takowy certyfikat można nabyć na pchlim targu). poza tym nie
      kupuj kasku w hipermarkecie czy podobnym ecie pecie. najlepiej udaj się do
      jakiegoś sklepu sportowego, niekoniecznie wyłącznie rowerowego, tam powinni ci
      doradzić.
      kask z założenia ma pochłaniać energię uderzenia, więc po pierwszej poważnej
      kraksie nadaje się do resajklingu, nawet jeżeli nie widać uszkodzeń. dobry kask
      to taki, który uratuje ci głowę i to co w niej masz. co najwyżej na kilka minut
      odlecisz, ale to też fajne wspomnienie :)
      co do kosztów i mody to nie sugeruj się tymi czynnikami. kup taki na jaki cię
      stać i w jakim czujez się komfortowo. na rynku do wyboru do koloru. z większą
      czy mniejszą liczbą otworów, różnymi rodzajami regulacji i te pe.
      jeździj z głową, w kasku ma się rozumieć.
    • Gość: herba IP: *.centertel.pl 05.06.07, 19:15
      Cóż, mnie taki kask za 60zł uratował życie :) Byłam wtedy malutka, musiałam mieć
      jakieś 9-10 lat i jechałam na rolkach - nie miałam jeszcze kasku specjalnie dla
      nich więc jechałam w rowerowym. Na prostej drodze jadąc sobie wolniutko
      odchyliłam się do tyłu, straciłam równowagę i przyrąbałam kaskiem o beton...
      Cały styropian w kasku pękł prawie na pół. Gdyby nie on, nie pisałabym teraz :)
    • Gość: kondor IP: *.interq.pl 05.06.07, 19:13
      Gdy się jeździ w grupie to raczej obowiązkowo.Samotnicy niech sami decydują czy
      są na tyle pewni swoich reakcji i refleks pozwoli im wyjść bez szwanku z
      największej opresji.
      Ja od trzech lat mam kask ale tylko trzy razy miałem go na głowie.Jak do tej
      pory parę razy leżałem ale jakoś szczęśliwie się to dla mnie zawsze kończyło.
      Kilku moich kumpli już urazy głowy mieli trzech w szpitalu wylądowało.
      Od tamtej pory w kaskach jeżdżą.Moja kolej pewnie jeszcze nie nadeszła.
    • Gość: ja IP: *.chello.pl 05.06.07, 20:00
      Zaobserwowano prawidłowość.
      Każdy człowiek ma swój poziom ryzyka, które akceptuje. Stosowanie jakichkolwiek
      zabezpieczeń (prezerwatywa, kask, pasy bezpieczenstwa, airbag, itp) powoduje
      bardziej ryzykowne zachowania...
    • Gość: pietia IP: *.telsat.wroc.pl 05.06.07, 20:20
      We wrzesniu jadac na szosówce wywaliłem sie na szosie wjeżdzajac w dziure. Lot
      w powietrzu upadek na lewy bark i głowę . Efekt obojczyk na 6 m-cy w gips,
      stłuczenia i rany na kolanie i łokciu głowa cała bez zadrapania dlatego ze
      miałem kask Authora. Traz zakupiłem Bella. Gdyby nie kask który pękł prawie na
      pół uderzenie i poślizg głową po asfalcie pozbawił by mnie zdrowia lub życia.A
      tak od marca wróciłem na rower :-)Więc nie ma dyskusji jeśli jeżdzisz musisz
      mieć kask na głowie oczywiscie pomijam wyjazdy rodzinne do parku itp bo wtedy
      sam nie zakładam :-) Kas ma raz w swojej historii zadziałać i nie ważne czy
      jest za 100 czy za 400 bo cena tylko gwarntuje inny komfort i design ale efekt
      ochrony jest ten sam.
    • Gość: mariuga IP: *.aster.pl 05.06.07, 21:24
      - czy warto? jazda bez kasku, nawet w miescie, to eliminacja wadliwego
      materialu genetycznego. Pewnie, ze kask nie wyklucza innych kontuzji i ryzyk.
      Ja jezdze w kaskach od 95 roku, kiedy widok rowerzysty w kasku budzil jeszcze
      niezdrowe komentarze. Teraz jest juz moda na kaski i bardzo dobrze!
      Dlaczego kask na rower, oprocz zabezpieczenia glowy przy upadku? Bo w lesie
      czyhaja podstepne galezie i w kasku mniej sie glowa grzeje (i poci) niz
      jakiejkolwiek czapce (daszek bejsbolowki dodatkowo zaslania czesto pole
      widzenia).
      Z doswiadczenia moge ci jeszcze doradzic, zeby nie kupowac w ciemno (bez
      przymiarki i porownania) kaskow w internecie. Podawane rozmiary nie sa
      miarodajne i kaski roznie zachowuja sie na glowach. Wazne jest tez przy tym
      mocowanie kasku na glowie. Tansze kaski maja mniej opcji regulacji i przez to
      przemieszczaja sie na glowie. Klasowy, dobrze dobrany i wyregulowany kask
      trzyma sie glowy (mimo niezapietej pod broda klamry) nawet przy gwaltowych
      ruchach glowa.
      Szczesliwie jeszcze nie zdemolowalem na wlasnej glowie zadnego kasku,
      zaliczylem moze kilka szlifow. Za to widzialem kilka crash testow kaskow w
      realu ;) Za kazdym razem uzytkownik byl wdzieczny Bogu za decyzje zakupu -
      szczegolnie jeden z nich, ktory przekonal sie do zakupu 2 tygodnie przed
      pozniejsza "destrukcja styropianowej skorupy" :) Zycze wszystkim, zeby kaski
      nie musialy sie przydawac (chyba ze dla wlasciwego look'u na bike'u)
      Pozdrower
    • Gość: sad IP: *.escom.net.pl 06.06.07, 00:03
      ja powiem od siebie. Nie mialem kasku, zdarzalo mi sie poszaleć na rowerze,
      zdarzaly sie wywrotki ale nic poważnego sie nie stało. Jednak zdarzył mi sie
      wypadek z winy kierowcy(samochodu), skonczylo sie tylko na wstrzasnieniu mózgu,
      a mogło gorzej...dlatego jednak chyba warto mieć kask, nawet jak sie nie
      szaleje na rowerze, bo wypadek moze nastąpić nie z twojej winy.
    • dragon26 06.06.07, 00:32
      Panowie i drogie Panie:)
      Ten tytuł, miał przyciągnąć do zainteresowania-czysta prowokacja;) ...ale
      myślałem,że jak ktoś przeczyta mój wpisik (NIE jedynie tytuł...) to otrzymam
      odpowiedź na moje konkretne pytanie - CO KUPIĆ:) ...więc bardzo dziękuję
      cyklistom,którzy konkretnie polecili mi co i jak,a reszcie...cóż,też dziękuję za
      uświadamianie mnie,że WARTO:)) ...to dobrze wiedziałem moi drodzy:)) ...ale mnie
      rozbawiliście tymi poradami "że WARTO!". Ja dobrze o tym wiem.
      "Biegało mi" o jaka firma,czym się kierować itp jak chcę kupić.
      Co do osoby która tam radośnie pisała,do czego mi potrzebny czy do komputera,czy
      tam do innych pierdołek:)), to potrzebny mi raczej na jezdnie (ruch aut) i
      jakichś polno-leśnych dróg i drobnych pagórków. Boję się najbardziej
      samochodów,potrącenia przez tych żadziej już niż kiedyś spotykanych ignorantów
      naszej braci rowerowej,a jest nas masaaaa...
      Chcę wystosować taki apel-bo drażni mnie jak czegoś szukam na różnorakich
      forach- JEŚLI KTOŚ O COŚ PYTA,a czasami walnie nawet jakiś drobiazg,mniej
      precyzyjnie,nie mówię tu o sobie;),to powstrzymajmy się od uszczypliwości...
      Męczące to jak chce się czytać konkrety,a tu czyta się poezje,poeamty i inne
      wyrazy na "P"...
      Szerokiej drogi! ja jutro wskakuje na rower i do pracy 12 km -lipa w porównaniu
      z moim ostatnim samotnym wyczynem 69km (taaak wiem,coo to jest dla niektórych;))

      ps.dzięki za poprawę mojego nastroju...odrobinkę-na chwilę,ale bardzo DZIĘKUJĘ

      Pozdrawiam

      ps2: i sam walnąłem coś na "P"

      ..idę spać...Trzymajcie się "wariaci" dwóch kółek!
    • Gość: DS IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 06.06.07, 02:22
      Warto! To że nie miałem kasku, prawie by miało skutek taki, że dzisiaj bym nie
      żył. Miałem wypadek na rowerze przy zjeżdżaniu z góry, wywróciłem się,
      przekoziołkowałem razem z rowerem i rower spadł na mnie uderzając mnie osłoną na
      przerzutki. Efekt: krwiak 7.5cm na 1.5cm. Musiałem przejść kilkukodziną operację
      (trepanacja czaszki, nawierty i odsysanie gromadzącej się krwi -- straciłem
      przytomność zanim zdążyli mnie przygotować do operacji (ogolić głowę)), groziła
      mi padaczka. Na szczęście wyszedłem z tego cało, jednakże wypadek zostawił swój
      ślad -- sporej wielkości blizna po lewej stronie czaszki; nie mogę teraz nosić
      bardzo krótkich włosów (np. 10mm), bo ją od razu widać. No ale cóż,
      najważniejsze, że żyje!
    • Gość: an26d IP: *.ajm.pl 06.06.07, 09:42
      Bez żadnej dyskusji - TAK. Moja córka jadąc na rowerze w kasku przewróciła sie
      i uderzyła w metalowy kant, który gdzieś wystawał. Na początku nawet nie
      zauważyliśmy, że się coś stało poważniejszego. Później okazało się, żw kask
      nadaje się do wyrzucenia, ale uratował jej może nawet życie. Głowa cała. Nawet
      boję się myśleć co by się stało gdyby kasku nie miała. Dlatego nie ma o czym
      dyskutować. Po prostu kask musi być.
    • miraclees 06.06.07, 10:12
      oczywiscie ze warto
      Ja kupilem chyba najtansze Giro za 150 pln w GoSport i jestem zadowolony.
      dobrze pasuje, paski OK, wentylacja OK, daszek. Poprzednio jezdzilem w kasku
      Treka i pare razy przydal mi sie przy "lotach" w gorach. Tez polecam firme,
      wymienilem bo juz mial swoje lata a z wiekiem tez material powoli traci swoje
      wlasciwosci
    • Gość: dragon26 IP: 83.238.11.* 06.06.07, 10:04
      no i nadal nikt nie czyta mojego wpisu... temat powtarzam,był dla
      przyciągnięcia uwagi,taki mini-marketing...

      Pozdrawiam.
    • Gość: pegaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 10:12
      Ale podyskutować warto, mimo wszystko :)
    • tiresias 06.06.07, 10:12
      no i dobrze, niech się ludzie wypowiedzą, może to komuś coś pomoże. mają dobre
      intencje i chcą Ci pomóc
      a z tym marketingiem (nawet mini) to swoją drogą świństwo:)
      --
    • Gość: asz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 11:31
      Warto. Ktoś tu pisał o spokojnej jeździe rowerzysty, który kasku nie
      postrzebuje. Ja jechałam spokojnie po ścieżce rowerowej. I byłoby wszystko OK,
      gdyby nie piesi, którzy uważają ją za chodnik. Rezultat jak dla mnie:
      uszkodzone kolano i pół roku o kulach, ale głowa cała. Za kask dałam w zeszłym
      roku 10O zł promocyjnie, TREK z zapasów.
    • Gość: dododa IP: *.chello.pl 06.06.07, 12:00
      jeżdżę rowerem 12 miesięcy w roku , już od 9 lat. Zmieniałem już dwa razy kask i
      dwa razy sie bardzo przydał.
    • Gość: dododa IP: *.chello.pl 06.06.07, 12:02
      Jeżdżę rowem 12 miesięcy w roku ,już od 9 lat. Już dwa razy wymieniałem kask,i
      dwa razy bardzo się przydał.dododa
    • rezurekcja 06.06.07, 16:44
      kolega nie mial kasmu.
      spadl z roweru.
      wlasnie obchodzilismy 1. rocznice jego smierci.

      --
      Za darmo lub za grosze

      Dwóch jest prawdziwych lustratorów w IV Rzeczypospolitej, Macierewicz w Koronie
      i Braun na Dolnym Śląsku.
    • gregor_o7 06.06.07, 22:05
      Ok. 2-3(w porywach) tyś km /rok
      ostatnio miałem 2 wypadki
      1.
      przejeżdzając przez przejście dla pieszych ( w poprzek jezdni) ---samochody
      stanęły -ruszyłem wraz z 3 bodajże pieszymi jako że rower szybszy już byłem na
      drugiej stronie gdy "liznęła mnie kierowczyni autka" a właściwie moje tylne koło
      samochodem - efekt przewrotka już na poboczu mocno słuczone kolano ( dostałem
      ramą roweru) i rozwalony palec(o dzwignię hamulca).
      w efekcie dojechałem o własnych siłach do domu .Z szkód materialnych
      -prostowanie koła 15 zł ale lecznie stłuczenia i ran ok 3 tygodni
      Byłem bez kasku i nic by w tym przypadku nie pomógł.
      2. drugi przypadek po niecałym roku - jadąc wieczrem (późnym) wpadłem kołem do
      niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej w jezdni- rower cały a ja złamanie
      kości nosa i liczne rany pysia - 3 dni w szpitalu (dotarłem o własnych siłach)
      też by kask nie pomógł bo dosłownie padłem na "pysia" a tego kask nie zabezpiecza.
      Ale kask nabyłem w "ski team" za 3,5 stówki i od czasu do czasu zakładam
      niepowiem.
    • eingraudenzer 07.06.07, 00:03
      Ja tam specjalistą nie jestem, ale uważam, że im cięższy kask tym gorszy.
      Dlaczego?
      Materiał amortyzujący (styropian na przykład) jest bardziej zbity, przez co siły
      są w mniejszym stopniu rozpraszane od kierunku uderzenia.
      Może nie wyrażam się zbyt jasno, ale wygląda to tak, jakby uderzyć głową z całej
      siły w ścianę przez gąbkę, albo przez cegłę (gorszy kask).
      Nigdy nie jeździłem w kasku, ale fizykę i mechanikę zaliczałem w szkole i na
      polibudzie całkiem nieźle.

      Chyba, że konstrukcja kasku jest inna, i im jest on twardszy tym lepiej. Wtedy
      proszę mnie wyprowadzić z błędu.


      --
      I'm a figurehead, on the ship of fools,
      a beacon for the liars in the dark
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 07.06.07, 00:45
      Kask styropianowy od uderzenia zwyczajnie pęka, żeby styropian nakłonić do
      pozostania na miejscu używa się twardej zewnętrznej warstwy.

      W kaskach do ekstremalnych odmian ta zewnętrzna powłoka ochronna jest tak
      pancerna by wytrzymać twarde uderzenie o ziemię, w kaskach chroniących szczękę
      jest czasem nawet lekki metalowy szkielet (lub włókna szklanego, kompozytów).

      W zwykłej formie zewnętrzna powłoka jest symboliczna, raczej zdobi i chroni
      styropian przed gałęziami, oraz zabezpiecza kask przed przepołowieniem...

      Jeśli mowa o "zwykłym" kasku, to waży zwykle od 250 do 320gram, różnice wynikają
      raczej z kształtu, wielkości otworów konstrukcji oraz obecności daszku niż
      gęstości użytego do jego budowy materiału.

      Pancerne, zdolne przetrwać upadek konstrukcje przekraczają 1kg...
    • dorsai68 07.06.07, 00:47
      Cięższy faktycznie gorszy. Dlatego np w kaskach motocyklowych dąży się do budowania jak najlżejszych i najwytrzymalszych konstrukcji, bo ciężki kask to zwiększenie możliwości urazów kręgosłupa.

      ale kto powiedział "cięższy"?

      Mój kask waży raptem 270g mimo wielopowłokowej konstrukcji In-mold. Dlaczego? ano własnie dlatego, że dzięki "ożebrowaniu" większa powierzchnia kasku może bu zajęta przez otwory wentylacyjne.
      Poza tym kask ma być odpowiednio sztywny i twardy z zewnątrz po to, by pękając rozproszył energię uderzenia i odpowiednio miękki od wewnątrz, by chronić czaskę przed urazami w wyniku "kołatania się" głowy w skorupie. To również przyczyna dla której kasków nie powinno się kupować bez przymiarki i dopasowania.
      Miękki kask nie rozproszy energii rozsypując się, lecz zostanie wgnieciony przez uderzenie, co może spowodować obrażenia jeźdźca i nic tu nie pomogą bardzo miękkie gąbki wewnątrz tej skorupy.

      Oczywiście, kask rowerowy, motocyklowy, pasy bezpieczeństwa, poduszki itp. spełnią swoją rolę w określonych warunkach. W końcu, to nie prędkość zabija, lecz nagłe zatrzymanie.
    • luiza-w-ogrodzie 07.06.07, 03:44
      Powyzej zonk podal przyklad kogos, kto przewrocil sie na kraweznik. Mojemu
      nastoletniemu synowi w takiej sytuacji kask uratowal zycie.
      Jechal powoli spokojna uliczka, galaz zaplatala mu sie w szprychy, przewrocil
      sie na bok. Byl bardzo obtarty i podrapany z lewej strony. Wrocil do domu
      kolegi skad go odebralam i okazalo sie ze nie pamieta ostatnich trzech tygodni,
      co zinterpretowalam jako skutki uderzenia w glowe. Sprawdzilam kask - z
      zewnatrz nic nie bylo widac, za to w srodku styropian byl pekniety na cala
      glebokosc na wysokosci lewej skroni. W szpitalu zrobiono synowi CAT scan -
      okazalo sie ze czaszke i mozg mial w porzadku, lekarz powiedzial, ze urazy
      glowy wymazuja pamiec krotkotrwala i moze ona nigdy nie wrocic. Rzeczywiscie,
      stopniowo przypomnial sobie brakujace tygodnie natomiast do dzis nie pamieta
      dnia wypadku - wie, ze przyjechal do kolegi rano a nastepna rzecza ktora
      pamieta jest to ze byl wieczorem w domu w lozku.
      Gdyby syn uderzyl w kraweznik koscia skroniowa (najciensze miejsce czaszki),
      mogl uszkodzic sobie mozg i umrzec.

      *** Jaki kask? NOWY. Kask uzywany moze miec pekniecia niewidoczne z zewnatrz,
      struktura styropianu moze tez byc uszkodzona poprzez wystawienie na slonce.
      *** Z czego? Wiekszosc kaskow jest ze styropianu, pokrytego lub nie plastikiem.
      Sama budowa kasku nie ma az takiego znaczenia, jak jego umocowanie na glowie -
      kask NIE MOZE BYC LUZNY. Nalezy umocowac go na glowie uzywajac paskow i
      gabkowych wkladek (mozna je kupic osobno).
      - otwory wentylacyjne, kolorki, daszki etc to juz tylko dodatki dla wygody.

      Nie przepraszam za capsy - to jest wazny temat i nie wiem, jak bardziej moge
      podkreslic jego wage.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • hazaja 07.06.07, 17:43
      Przytoczę historyjkę autentyczną (nawet imienia nie zmieniłam):

      Edyta od długiego czasu umawiała się ze znajomym na rower. Kiedy już mieli
      wyjechać oznajmił jej, widząc że nie ma kasku - albo kupujesz kask, albo nigdzie
      nie jadę! Żeby koleś się nie czepiał kupiła. Sytuacja była prozaiczna: jechali
      sobie spokojnie drogą, nawet nie bardzo ruchliwą, Edytę i jej znajomego wyminął
      TIR - jego prędkość i masa były na tyle duże że stworzyły podmuch który
      spowodował utratę kontroli nad rowerem Edyty i zwyczajnie się wywaliła. Nie
      muszę chyba mówić, że spadła centralnie głową na krawężnik.

      Kask pękł na połowę.

      Edyta jest do dziś zdrowa jak ryba, ale już zawsze jeździ w kasku..

      Czy każdemu potrzeba takiej przygody żeby przekonać się do noszenia kasku?
      Pewnie, w wielu wypadkach to problem obciachu, bo co innego wciskać w mieście na
      głowę kask, gdzie nikt nie zwraca na ciebie uwagi, a co innego robić to w małym
      miasteczku albo na wsi, ale suma sumarum - życie ważniejsze. Przynajmniej dla mnie.
    • luiza-w-ogrodzie 08.06.07, 00:44
      U nas wypadkow, gdzie rowerzysta rozbijal sobie glowe (i niewiele poza tym,
      stajac sie idealnym dawca narzadow) bylo na tyle duzo, ze zmieniono przepisy i
      noszenie kasku jest obowiazkowe. Mozna dostac mandat za jego brak. Wiosna kaski
      spelniaja dodatkowa role: chronia przed magpies, atakujacymi rowerzystow i
      dziobiacymi w glowe, gdy podjada za blisko gniazda :o)

      Po wypadku syna moje dzieci ani pisna na temat noszenia kasku. Tak samo jak nie
      protestowaly przeciwko zakladaniu pasow w samochodzie (rownolatka corki z
      zerowki z jej szkoly zginela w kolizji, bo przeleciala przez przednia szybe -
      mamusia wyjechala na zakupy "tylko na chwile" i nie zapiela dziecku pasa.

      Lepiej uczyc sie na cudzych bledach niz nadstawiac wlasnego karku. Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • evel_m 08.06.07, 10:18
      Jestem aktualnie po wypadku rowerowym i z cala pewnoscia uwazam, ze warto jezdzic w kasku, ja nigdy nie jezdze idiotycznie bym wygladala:) naszczescie az tak strasznie sie nie uderzylam:)
    • Gość: wagant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 23:21
      A dlaczego sądzisz, że idiotycznie byś wyglądała? Jesli nawet ktoś Ci tak
      powiedział, to lepiej tak wygladać i mieć całą głowe, niż walnąć nią w asfalt.
    • Gość: TG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 13:24
      Odpowiedź jeszcze kilka lat temu była prosta jak wyrąb tajgi! Pomijając lobbing
      producentów i pewne sytuacje (dojazd ruchliwą drogą w godzinach szczytu,
      mordercze zwyczaje kierowców itp) kask nie był specjalnie potrzebny. Ale
      teraz... teraz to już konieczność. Jak pomyślę, że mam wsiaść z powrotem na
      rower ... to się boję. To od niedawna TRZEBA wręcz jeździć w kamizelce
      odblaskowej. Kiedyś tego nie było....
    • Gość: drobo IP: *.petrus.pl 08.06.07, 23:47
      spokojnie - za dziesięć lat będziesz zakładał
      "kamizelkę powietrzną", która w razie zdarzenia
      sama się napompuje, usztywniając kręgosłup i chroniąc
      organy wewnętrzne przed obrażeniami - szczególnie, że
      obrażenia głowy nie są na pierwszym miejscu efektów
      wypadków cyklistów... I będziesz się zatanawiał, jak
      trzydzieści lat temu mogłeś beż obawy jeździć rowerem
      bez tej całej asekuracji.
    • szalkowski 08.06.07, 23:12
      test

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka