Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego!

    IP: 217.153.60.* 05.09.07, 11:53
    Witam, wiem że narażę się tu niejednemu/niejednej, ale wiem też, że
    nie ja jedna tak myślę. Otóż....
    jestem osobą bez samochodu, bez motoru, roweru ani nawet rolek,
    słowem, jestem pieszym, który na codzień posługuje się wyłącznie
    komunikacją miejską a i to jedynie z konieczności (duży dystans lub
    pośpiech). Mimo iż uważam że rower może być sympatycznym sposobem na
    spędzenie wolnego czasu za miastem lub środkiem transporu po mieście
    to jednak mam wiele pretensji do rowerzystów. Przede wszystkim
    nienawidzę jak "wypada" mi taki nagle zza pleców o mało mnie przy
    tym nie tratując, bądź pędzi na mnie z naprzeciwka, robiąc slalom
    między ludźmi w taki sposób że w zasadzie nie wiadomo gdzie się
    usunąć bo trudno stwierdzić na którą stronę mu akurat wypadnie....
    Przy tym wogóle nie biorą pod uwagę że człowiek zajmuje trochę
    więcej przestrzeni niż wynosi szerokość jego ramion. Wielokrotnie
    zostałam "potrącona" a w zasadzie zaczepiona o: - siatki z zakupami
    (raz mi się nawet rozsypały zakupy - oczywiście rowerzysta nawet nie
    raczył się zatrzymać; - torebkę (no, jest spora owszem:) ale to
    niczego nie usprawiedliwa); - raz o mało mi nie stratowali 6-
    letniego kuzyna, którego zabrałam na spacer. I wcale nie działo się
    to na jakimś wąziutkim chodniczku. Najczęściej do "ataków"
    dochodziło za Halą Mirowską w kierunku Centrali PZU, gdzie jest
    przecież ogromny, szeroki chodnik (co zapewne prowokuje Was do
    szybkiej i brawurowej jazdy).
    No i jak tu was lubić, rowerzyści????!!!!! Jeździcie za szybko,
    bezmyślnie i uważacie że cały chodnik do was należy. (A won na
    ulicę!!!!!Pozaczepiajcie trochę samochody jak tacy jesteście
    mądrzy:P) Nie napiszę ile k.... ch..... kotłowało mi się nieraz na
    was w mojej głowie.
    Dlatego pomimo całej sympatii do rowerów jako takich jestem za
    CAŁKOWITYM ZAKAZEM JAZDY PO CHODNIKACH W MIEŚCIE!!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam
    • tiresias 05.09.07, 12:41
      te niegrzeczne bikepunki psują opinię reszcie rowerzystów, którzy są kulturalni,
      mili, sympatyczni, grzeczni i zdecydowanej większości zdrowi i szaleńczo przystojni.
      życzę Pani kontaktów tylko z tymi drugimi. i proszę uważać na torebkę!
    • Gość: mufka IP: 217.153.60.* 05.09.07, 13:34
      albo mam pecha wpadać ciągle, tylko i wyłącznie na tych bikepunków,
      albo ci przystojni (i kulturalni;)) omijają mnie szerokim łukiem ;P
      A tak serio, u nas ciągle jeszcze nie ma wyrobionej kultury
      poruszania się rowerem po mieście, ale przyznaję, i z kulturą
      pieszych też nie najlepiej (wchodzienie nagminnie na ścieżki
      rowerowe itp.). Mieszkałam przez jakiś czas w Amsterdamie (nikomu
      tutaj chyba nie trzeba tłumaczyć jakim miastem jest Amsterdam) i
      tam, o dziwo, żaden rowerzysta mi się nie naraził. Trwało to dobre
      kilka miesięcy. Tym bardziej razi mnie zachowanie rowerzystów tutaj,
      w Polsce.
      Z drugiej strony.... infrastruktura nie do porównania, to fakt. Ale
      nic nie usprawiedliwia braku kultury.

      Pozdrowienia ;)
    • lolek_do_kfadratu 20.09.07, 16:14
      Jestem rowerzystą i cóż - po tym jak zostałem 2 (słownie:dwa) razy
      potrącony przez samochód - raz wyjeżdzał tyłem z parkingu jak jakiś
      poparzony pies a za drugim razem jechałem na rondzie i jakiś idiota
      (lub idiotka) zmieniał pas oczywiście mnie nie widząc co
      poskutkowało tym że zatrzymałem sie po przejechaniu mordą i
      przeturlaniu się jakichś 10 metrów, postanowiłem na zawsze zjechać z
      ulic i jeżdzić po chodnikach. I teraz co można powiedzieć o pieszych
      to to że z perspektywy jadącego na rowerze piesi to stado baranów
      nie wiedzących gdzie/po co i dlaczego idą jak idą. Nie potrafią
      zdecydować się czy iść prawą czy lewą stroną i co chwile przelewają
      się z jednej strony chodnika na drugą. Ponadto czesto zdaża się że
      np. oglądają jakąs wystawe sklepową i odchadząc od niej w ogóle nie
      rozejrzą się tylko idą tyłem i ciągle się w nią gapią, a swiat
      zewnętrzny nie istnieje (tą sytuację mozna także odnieśc do relacji
      pieszy-pieszy, kiedy to nawet idąc z buta jakiś ślepy baran wpada na
      mnie bo zobaczył na półce magazyn z dodą na okładce). Inna sprawa to
      łażenie rodzinek na całej rozciągłości chodnika - a co tam - złapmy
      się wszyscy na rączki i zróbmy łańcuszek - nikt nie przejdzie ani
      nie przejedzie. Jeszcze inna to stara babina z pieskiem na smyczy -
      babina z jednej strony, piesek na rozciągnietej smyczy po drugiej.
      Oj ileż to razy miałem ochote wjechać kołami na smycz...
    • speev 20.09.07, 17:25
      może to Cię szalenie zdziwi, ale chodniki (jak sama nazwa wskazuje) służą do
      CHODZENIA - można się na nich nagle zatrzymać, można cofnąć kilka kroków bez
      oglądania, i można iść całą szerokością - bo to jest bezpiecznie, gdy są tam
      tylko PIESI!!! i nie dziw się, że większość ludzi się zachowuje jak opisywałeś -
      oni nie spodziewają się, że na chodnik wjedzie rozpędzony psychopata na rowerze!


      --
      "Martwy chomik"
    • lolek_do_kfadratu 20.09.07, 18:44
      Ci "kierowcy" którzy mnie potrącili pewnie też nie przypuszczali że
      jezdnią może jechać rozpędzony psychopata na rowerze...
      PS a co powiesz na tłuste tuczniki idące całą szerokością ścieżki
      rowerowej?
    • speev 20.09.07, 19:04
      Ja sam ostanio ledwo uniknąłem potrącenia skutera, który jechał dłuższy czas w
      "martwej strefie" (gdzie tacy ludzie mają rozum? przyjemność im sprawia taka
      zabawa w chowanego? - bo chyba zdają sobie sprawę, że jest takie miejsce w
      otoczeniu samochodu, którego nie widać w lusterkach?). Skuter uratowało to, że
      moim - już naturalnym odruchem - jest szybkie zerknięcie w tylną szybę jak
      zmieniam pas ruchu (czego nie uczą na kursach...). Z rowerzystami nie miałem w
      sumie większych problemów (czasami tylko jadą środkiem i blokują pas ruchu,
      jakby im jakąś złośliwą satysfakcję sprawiało, że nie można ich minąć - od razu
      zaznaczam - nie trąbię, nie wyzywam, tylko się karnie wlekę te 15 km/h).

      a co do tłustych tuczników , to trzeba chyba trzeba je zgłaszać do hodowcy albo
      do weterynarza? :P

      --
      "Martwy chomik"
    • Gość: darq IP: *.acn.waw.pl 20.09.07, 19:45
      Jazda środkiem pasa często ma uzasadnienie.
      1) W pobliżu krawężnika są dziury, na których można łatwo rozwalić obręcz
      (jeśli się jedzie rowerem szosowym).
      2) Strach przed (nielicznymi) debilami, którzy wyprzedzają rowerzystę na
      szerokość lakieru. Nielicznymi, ale jak się już taki trafi, to skutki mogą
      być opłakane. Jazda środkiem pasa daje półgłówkowi do zrozumienia, że nie
      wyprzedzi rowerzysty bez choćby minimalnego ruch kierownicą w lewo.

      Inny przykład traktowania rowerzysty jak powietrze: ustawiam się rowerem na
      prawym pasie do jazdy prosto, ale po lewej stronie pasa, by puścić tych,
      którzy chcą skręcić warunkowo w prawo. Często przytrafia się tłuk, który też
      jedzie prosto, ale pozycjonuje się tak, by wyprzedzić rower z prawej, na tym
      samym pasie...
    • dobiasz 21.09.07, 10:26
      speev napisał:

      > (czasami tylko jadą środkiem i blokują pas ruchu,
      > jakby im jakąś złośliwą satysfakcję sprawiało, że nie można ich minąć - od razu
      > zaznaczam - nie trąbię, nie wyzywam, tylko się karnie wlekę te 15 km/h).

      To nie złośliwość, tylko zwykłe dbanie o własną dupę. Jeśli widzę, że nie ma
      miejsca, żeby mnie bezpiecznie wyprzedzić, to wolę jechać tak, żeby uniemożliwić
      wyprzedzenie mnie niebezpieczne. Bo nigdy nie wiesz, czy kierowca za Tobą ma w
      głowie oleum i poczeka z wyprzedzaniem aż będzie na to miejsce, czy zrobi to na
      grubość lakieru. Sorry.

      --
      Dobiasz
    • Gość: Daniel IP: *.unige.ch 21.09.07, 13:23
      Tuczniki na ścieżkach rowerowych? Ubić i oprawić :) Tyle, że dokładnie tak samo
      jak... rowerzystów na chodnikach i kierowców nie uważających na ulicy. Kropka.
      Niech kazdy jeździ/chodzi/lata tam gdzie powinien stosując się do przepisów.
    • micko2 21.09.07, 13:28
      Chciałbym przypomniec, że jazda po chodniku rowerem jest
      wykroczeniem (chyba, że w towarzystwie dziecka także jadącego
      rowerem).
      Mnie też denerwuja ci rowerzysci na chodnikach chociaż sam bardzo
      dużo jeżdżę rowerem po ulicach Warszawy (i po chodnikach czasem
      też).

      Argument: 'po tym jak zostałem 2 (słownie:dwa) razy
      > potrącony przez samochód - raz wyjeżdzał tyłem z parkingu jak
      jakiś
      > poparzony pies a za drugim razem jechałem na rondzie i jakiś
      idiota
      > (lub idiotka) zmieniał pas oczywiście mnie nie widząc co
      > poskutkowało tym że zatrzymałem sie po przejechaniu mordą i
      > przeturlaniu się jakichś 10 metrów, postanowiłem na zawsze zjechać
      z
      > ulic i jeżdzić po chodnikach.'

      jest beznadziejny. Czy samochodziarz, gdy go ktoś dwa razy potrąci
      też powinien juz po chodnikach jezdzic?
      --
      The Dalavich Times
    • Gość: A. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 23:30
      Pewnie dlatego, że w Amsterdamie jest więcej świeżek rowerowych, niż
      chodników, a już na pewno rowery mają tam wyjątkowe przywileje.
      Dziwne, że tam Ci się nikt nie naraził, przecież rowerzyści w
      AMsterdamie nigdy nie patrzą gdzie jadą i nigdy nie zatrzymują się,
      by przepuścić pieszych! naprawdę trzeba tam uważać...czasem można
      stać z 5 min chcąc przejść przez małą ścieżkę rowerową. Jadą
      zewsząd! Jak dla mnie to nasi są dużo dużo bardziej kulturalni!
      (może dlatego, że jest ich mniej i takie mi pozostało wrażenie).
      Może mieszkałaś gdzieś na obrzeżach? ;)
    • parwardigar 20.09.07, 12:46
      To co opisałaś to przykłady typowego chamstwa debili na rowerach.
      Sam jestem rowerzystą - do pracy jeżdżę głównie rowerem, ale jeśli
      jadę po chodniku to zawsze traktuję pieszych jako tych którzy mają
      tam bezwzględne pierwszeństwo. Chamów niestety zarówno w samochodach
      jak i na rowerach jest sporo. To chyba kwestia ogólnej kultury
      narodu a nie zachowania jakiejś wybranej grupy.

      Ale zdarza się również (pewnie równie często jak piractwo
      rowerzystów na chodnikach) że idiota pieszy lezie środkiem ścieżki
      rowerowej podczas gdy obok ma chodnik w całości dla siebie. I o tym
      też nie można zapominać, dla równowagi... ;)
    • dobiasz 05.09.07, 12:44
      Gość portalu: mufka napisał(a):

      > Dlatego pomimo całej sympatii do rowerów jako takich jestem za
      > CAŁKOWITYM ZAKAZEM JAZDY PO CHODNIKACH W MIEŚCIE!!!!!!!!!!!!!!!

      Jeśli mieszkasz w Polsce, to taki zakaz obowiązuje (z małymi wyjątkami).

      --
      Dobiasz
    • Gość: mufka IP: 217.153.60.* 05.09.07, 13:24
      no tak, zakaz istnieje, tylko z jego respektowaniem to cieniuuutko :/
    • hekatonchejr 20.09.07, 12:46
      No cóż, każdy woli żyć. Co nie znaczy, że należy tratować pieszych.
      Ale piesi też mogliby się poruszać prawą stroną a nie środkiem, bo naprawdę
      czasem nie wiadomo jak wyminąć :/
    • Gość: c. IP: *.chello.pl 20.09.07, 13:44
      Podjechać powoli, powiedzieć głośno "Przepraszam panią!" i poczekać,
      aż się odsunie. Całe dzieciństwo i "nastolectwo" tak robiłam i tak
      robią moje koleżanki, teraz już oczywiście dorosłe.
      A jak rowerzysta niemowa, bądź przepraszać nie honor, to se dzwonek,
      względnie trąbkę odpustową umieścić na rowerze i trąbić z daleka.
      Amen.
    • hekatonchejr 20.09.07, 14:04
      Gość portalu: c. napisał(a):

      > Podjechać powoli, powiedzieć głośno "Przepraszam panią!" i poczekać, aż się
      odsunie.

      Wiesz, ja ich cierpliwie omijam... z lewej, z prawej, czasem nawet za pierwszym
      podejściem się uda :/ Że zwalniam to już pominąłem, to jest oczywiste - zasada
      ograniczonego zaufania vel zdrowa paranoja.

      Ale nie przepraszam, bo nie chcę się wdawać w pyskówki. Jeżdżę dla przyjemności,
      nie dla ćwiczenia erystyki, sportów walki czy miotania gazem jak mnie kto
      pupilkiem poszczuje.
    • Gość: Klarisson IP: *.ramtel.pl 20.09.07, 17:30
      Jeżdżę rowerem, zdarza się że po chodniku - ale jadę wtedy wolno i jeśli się nie
      da wyminąć kogoś, to po prostu czekam (chociaż wkurzają mnie tacy, co idą
      środkiem i nie ma jak wyprzedzić, ale wtedy schodzę z roweru i jako pieszy już
      mogę egzekwować swoje prawo do miejsca na chodniku ;)).
      Uważam, że używanie dzwonka na chodniku czy tym bardziej trąbki jest wysoce
      niekulturalne i jeśli zdarza mi się iść chodnikiem a ktoś na mnie dzwoni to
      NIGDY nie schodzę. Pieszego można poprosić o zejście z drogi, ale nigdy dzwonić
      na niego, bo to jego teren a nie rowerzysty!
      A co do mandatów za jazdę po chodniku, to zdarzają się - w Krakowie płaci się
      bodajże 50zł :)
    • michal2708 21.09.07, 09:27
      Ja jeżdżę głównie po chodniku, ze względu na własne bezpieczeństwo -
      nie chcę mieć bliskiego spotkania III stopnia z Ikarusem. A gdy
      jestem na chodniku, to właśnie DZWONIĘ ale to nie jest objaw braku
      kultury osobistej!!! Ja OSTRZEGAM pieszych, że jestem w pobliżu aby
      żeden z nich, nieświadomy mojej obecności za plecami, nie wlazł mi
      pod koła!!! Inna sprawa, że część pieszych zachowuje się, jakby byli
      głusi... a ja wtedy nie wiem, czy mnie olewają czy rzeczywiście nie
      słyszą... :(
      Podsumowując, powtarzam: dzwonek/trąbka itp. jest po to aby
      OSTRZEGAĆ a nie STRASZYĆ! Tak jak klakson w samochodzie.

      pozdrawiam,
      --
      Michał
      michal2708@tlen.pl
    • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 23:41
      Może i jest taki nakaz, ale będąc zarazem kierowcą i rowerzystką
      muszę stwierdzić, że niektórzy ludzie (kierowcy) jeżdżą po prostu
      fatalnie...nie umieją dobrze ocenić odległości i wyminąć rowerzysty -
      jeśli już decydują się na ten wyszukany manewr, często wjeżdżają na
      połowę pasa obok (oczywiście bez uprzedniego spojrzenia w lusterko z
      lewej). Nie mówiąc już o takich, któzy mają w ogóle klapki na oczach
      i widzą tylko drogę 10 m na wprost (w dodatku często jeżdżą prawym
      pasem)...Sama boję się jeździć ulicą, ale na szczęście w pobliżu
      domu mam ścieżki. Z drugiej strony dziś akurat jechałam samochodem i
      widziałam rowerzystę jadącego przez most Świętokrzyski ulicą! (obok
      jest bardzo szeroka ścieżka rowerowa)-tego nie mogę zrozumieć-
      przecież i jemu milej byłoby jechać ścieżką.
    • Gość: Ania 2 IP: *.chello.pl 21.09.07, 00:30
      Gość portalu: Ania napisał(a):
      > dziś akurat jechałam samochodem i
      > widziałam rowerzystę jadącego przez most Świętokrzyski ulicą! (obok
      > jest bardzo szeroka ścieżka rowerowa)-tego nie mogę zrozumieć-
      > przecież i jemu milej byłoby jechać ścieżką.

      tylko, ze jezeli sie jedzie ulica, to nie ma jak wjechac na ta sciezke, bo
      wszedzie sa barierki...
    • user0001 21.09.07, 08:28
      > Z drugiej strony dziś akurat jechałam samochodem i
      > widziałam rowerzystę jadącego przez most Świętokrzyski ulicą!

      Nie wiem jak wygląda sytuacja na Świętokrzyskim (jest zdecydowanie poza moimi
      trasami). Ale na przykład most Gdański zwykle przejeżdżam jezdnią, gdyż nie mogę
      zjechać na drogę dla rowerów. Pół biedy jeśli jadę góralem, wtedy zjazd po
      schodach to rozrywka, ale na wąskich szosowych oponach mojego roweru dojazdowego
      nie odważyłbym się wywinąć takiego numeru.
    • Gość: quchnia IP: *.vlan15.enoch.lubman.net.pl 05.09.07, 13:09
      Taki zakaz juz chyba isnieje (z wyłączeniem niektórych sytuacji):
      jeżeli nie ma ściezki rowerowej, rowerzysta musi poruszać się ulicą.
      Ta sprawa była już kilka razy poruszana na formu, proszę sprawdzić
      dawniejsze tematy.
      Jeżeli potrącenia zdarzają się w tych samych miejscach, proponuję
      powiadomić Straż Miejską, może kiedyś zrobi "łapankę".
      Jestem rowerzystą, a starając się jeździć "przyjaźnie" przywołuję na
      myśl cytat: Nie wrzucaj niedopałków do pisuaru, ja ci do
      popielniczki nie sikam (czytaj: nie wchodź mi na ścieżkę rowerową,
      bo ja nie wjeżdżam na twój chodnik).
      Przyznam, że mnie też denerwuje "niefrasobliwość" niektórych
      cyklistów i ich jazda "na krawędzi" lub manewry w stylu "mafii
      geriatrycznej", ale chyba obie strony (piesi i cykliści) mogą jakoś
      ze sobą współżyć, bez uciekania się do przemocy werbalnej lub
      fizycznej. Proszę mi wierzyć, że niektórzy piesi wyczyniają na
      ściezkach rowerowych rzeczy, które uniemożliwiają normalne z nich
      korzystanie. Problem leży raczej w wychowaniu, poczuciu
      odpowiedzialności i wyobraźni, a to już cechy, na które (u innych)
      mamy niewielki wpływ.
    • Gość: gosc IP: *.crowley.pl 05.09.07, 13:37
      Proszę mi wierzyć, że niektórzy piesi wyczyniają na
      > ściezkach rowerowych rzeczy, które uniemożliwiają normalne z nich
      > korzystanie.

      A na chodniach jakie rzeczy wyczyniają? Ot choćby przy Radzymińskiej
      w Wawie - głośno było niedawno. Cykliści jeszcze chyba nigdy ;-)
    • Gość: mufka IP: 217.153.60.* 05.09.07, 13:42
      Mafia geriatryczna..... hahahahaha, ale się uśmiałam :D
      Ok ,zgadzam się co do tego że i piesi mają swoje "za uszami".
      Co do pomysłu ze Strażą Miejską to być może skorzystam, problem
      jednak w tym, że jak ich taki zobaczy to, albo w tym momencie zwolni
      (do momentu pozostawania w zasięgu wzroku strażnika) albo po prostu
      zwieje, w końcu na rowerku jest szybszy.
      Tak czy owak, racją jest że na wyobraźnię i wychowanie innych nie
      mamy wpływu...... Co gorsza, patrząc na młodszą część społeczeństwa
      mam wrażenie że za kilka lat będę miała opory żeby wyjść z domu na
      ulicę, już teraz je mam, ale tylko w porze wieczornej, ale to jakby
      temat na inną rozmowę...

      Pozdrawiam
    • user0001 05.09.07, 14:06
      Jest kilku strażników na rowerach... im nie zwiałby.
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 05.09.07, 15:26
      ROTFL :D

      no nie wiem, ciekawe jakim cudem nieprzygotowany fizycznie gosc na kiepskim
      rowerze ze skrzynką i pasem dogoni młodego wysportowanego człowieka wprawionego
      w jeździe na rowerze... mlodzi wysportowani policaje wystepuja grupowo w nocnych
      patrolach, na rower takich nie sadzaja ;)

      Taki los, z chodnikow przeganiaja na jezdnie, z jezdni na chodnik...
      jak sie zdarzy sciezka to spaceruja po niej pieski i matki z dziecmi... no chyba
      ze akurat jest zastawiona przez samochody.

      Brak kultury jest cechą ludzi, a nie ludzi na rowerach...
      nie ma sensu rozgraniczac, pewni ludzie niezaleznie od sposobu poruszania sie
      uprzykrzaja zycie innym. Niektorzy opanowali sztuke uprzykrzania do perfekcji,
      potrafia to robic nawet siedzac na stołku...
    • Gość: bilgoraj IP: *.adsl.inetia.pl 06.09.07, 00:16
      Rowerzysta nie zwolni, bo ucierpi jego duma bikerska, poza tym straci rytm
      jazdy, kadencja mu się pomiesza i cały jego trening w łeb weźmie.
    • dobiasz 06.09.07, 10:54
      Gość portalu: bilgoraj napisał(a):

      > Rowerzysta nie zwolni, bo ucierpi jego duma bikerska, poza tym straci rytm
      > jazdy, kadencja mu się pomiesza i cały jego trening w łeb weźmie.

      Chciałeś powiedzieć "bajker". Rowerzysta zwolni ;-P

      --
      Dobiasz
    • bomamcoco 20.09.07, 17:31
      user0001 napisał:

      > Jest kilku strażników na rowerach... im nie zwiałby.
      Faktycznie,są tacy.Dwóch dzisiaj widziałem na Bielanach.Jechali po
      chodniku.
    • Gość: Chris IP: 217.97.149.* 06.09.07, 07:56
      Uwierz mi ze rowerzysci też są za zakazem jazdy po chodnikach,
      tylko przydałyby się dla nich ścieżki ewentualnie kawałek pasa
      na ulicy. W końcu dzieki temu spalin w miescie jest mniej.

      Wymagasz od pewnej grupy ludzi kultury, mysle ze to samo mozna
      powiedzieć w stosunku do pieszych. Jade sobie wczoraj po tych
      namiastkach ścieżek i tak sie zastanawiam, czy piesi robią to
      specjalnie czy tez bardziej podoba im się nawierzchnia którą
      kladzie sie na sciezki bajkowe. Bo najczesciej jest tak ze kawalkady
      pieszych ida sciezka i co ktorych chodnikiem. Powiedz mi jak jadac
      sciezka nie jechac slalomem.

      Mowisz ze czesto wyskakuje Ci taki cichacz zza plecow. Wiec ja na
      chodniku czy sciezce oszczedzam dzwonek no chyba ze z daleka.
      Reakcja na jego dzwiek jest zwykle paniczna. Wole spokojnie podjechac
      zaczekac az pieszy mnie zobaczy, ustapi albo nie. Aha i jeszcze jedno
      - zawsze dziekuje za ustapienie. Tak samo zreszta jak jade samochodem

      Pozdrawiam pieszych i bajkerów. S(mierc)TOP wariatom drogowym
      wszelkiej maści.

      Chris
    • kretynofil 20.09.07, 13:57
      > namiastkach ścieżek i tak sie zastanawiam, czy piesi robią to
      > specjalnie czy tez bardziej podoba im się nawierzchnia którą
      > kladzie sie na sciezki bajkowe. Bo najczesciej jest tak ze
      > kawalkady

      Ja i moja zona mamy taka teorie, ze to jest po prostu mania
      wielkosci - oni sie na sciezce czuja jak na Czerwonym Dywanie :)

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: rowerzystka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 13:38
      A co powiesz na to, że kiedyś piesza babcia przyłożyła mi po
      plecach parasolką... na drodze rowerowej w Powsinie. Jestem
      kobietą, mam 50 lat i. możesz mi wierzyć, nie jeżdżę jak pirat.
      Pani Starsza najwyraźniej uznała, że ma pierwszeństwo wszędzie....
    • mdn 12.09.07, 14:05
      Gość portalu: quchnia napisał(a):

      > Taki zakaz juz chyba isnieje (z wyłączeniem niektórych sytuacji):
      > jeżeli nie ma ściezki rowerowej, rowerzysta musi poruszać się ulicą.
      > Ta sprawa była już kilka razy poruszana na formu, proszę sprawdzić
      > dawniejsze tematy.
      > Jeżeli potrącenia zdarzają się w tych samych miejscach, proponuję
      > powiadomić Straż Miejską, może kiedyś zrobi "łapankę".
      > Jestem rowerzystą, a starając się jeździć "przyjaźnie" przywołuję na
      > myśl cytat: Nie wrzucaj niedopałków do pisuaru, ja ci do
      > popielniczki nie sikam (czytaj: nie wchodź mi na ścieżkę rowerową,
      > bo ja nie wjeżdżam na twój chodnik).
      > Przyznam, że mnie też denerwuje "niefrasobliwość" niektórych
      > cyklistów i ich jazda "na krawędzi" lub manewry w stylu "mafii
      > geriatrycznej", ale chyba obie strony (piesi i cykliści) mogą jakoś
      > ze sobą współżyć, bez uciekania się do przemocy werbalnej lub
      > fizycznej. Proszę mi wierzyć, że niektórzy piesi wyczyniają na
      > ściezkach rowerowych rzeczy, które uniemożliwiają normalne z nich
      > korzystanie. Problem leży raczej w wychowaniu, poczuciu
      > odpowiedzialności i wyobraźni, a to już cechy, na które (u innych)
      > mamy niewielki wpływ.


      A OLEWKA NA TE NAKAZY I ZAKAZY. JA TAM ICH NIE WIDZE

      Cyklista
    • mdn 12.09.07, 14:03
      prawda po chodniku rowerzyści nie powinni jeździć. Ale czasem muszą. Ja staram
      się jeździć po jezdni.

      Z drugiej strony, większość pieszych to kompletni idioci. Jest wiele takich
      chodzących przypadków

      Przykłady: Piesza czeka na pasach aż przejadą wszystie samochody (AKA
      blachosmrody), ja jadę za samochodami, piesza widząć mnie wchodzi na jezdni.
      Muszę szerokim łukiem ją objeżdzać, czasami jeszcze takie matołki mają
      pretensje. Ciekawe co by zrobiła gdyby wlazła bezpośrednio pod najdjeżdzający
      blachosmród????

      Przykład 2: Piesi wychodzący spoza samochodow nierozglądajacy się.

      Przykład 3: Pieszy chodzący po ścieżce rowerowej (np. środkiem). Zawsze mam
      ochote takiego rozjechac i zawsze jade prosto na niego aż delikwent zejdzie na
      trawe lub pobocze. Ściezki rowerowe to też drogi tyle, że dla rowerów. Czy ktoś
      widział pieszego łążacego środkiem ruchliwej jedni., np. dwupasmowej???? i
      nieraczącego zejśc przed nadjezdzającym pojazdem?

      Fakt czasem też moja wina: Jak musze przejechac przez chodnik, przejechać przez
      pasy pełne pieszych bo mi się spieszy, Alleycaty etc.

      Wniosek: Rowerzyści nienawidzą pieszych i kierowców. Piesi nienawidzą
      rowerzystów i kierowców. Kierowcy nienawidzą pieszych i rowerzystów. Ot taka
      walka o miejsce narodowa. :D

      A wiecie jakie jest rozwiązanie tego problemu?: NIE MA. No i Dobrze, bo jazda w
      miejskich zgiełku jest super!

      Pozdr.
    • Gość: pegaz IP: *.limes.com.pl 13.09.07, 06:57
      Źle, źle, źle! Kompletnie błędne założenia!

      > większość pieszych to kompletni idioci.
      > Jest wiele takich chodzących przypadków
      Ciekawe jakbyś zareagował na stwierdzenie, że większość rowerzystów to kretyni? Owszem, zdarzają się ciężkie przypadki, ale absolutnie nie stanowią oni większości. Tylko, że ta mniejszość jest aż nadto widoczna. To samo tyczy się zarówno rowerzystów i samochodziarzy.

      > Pieszy chodzący po ścieżce rowerowej (np. środkiem). Zawsze mam
      > ochote takiego rozjechac i zawsze jade prosto na niego aż
      > delikwent zejdzie na trawe lub pobocze.
      Ja takich 'pouczaczy' mam serdecznie dosyć - zarówno za kółkiem jak i na rowerze. Najśmieszniejsze, że w wielu wypadkach nie mają oni racji, lub w swym zapamiętaniu podczas 'pouczania' stwarzają jeszcze większe zagrożenie. Ergonomia chodników jest czasami równie kiepska jak niektórych dróg rowerowych i wcale się nie dziwię pieszym, że sobie skracają drogę lub nie chcą się przedzierać przez chaszcze, które akurat wyrosły na chodniku. Oczywiście miło by było, gdyby mieli na względzie to gdzie są - mi również zdarza się zwrócić uwagę. Staram się to jednak robić w sposób kulturalny; wierzę, że jeżeli cokolwiek ma szanse odnieść skutek, to na pewno nie wzajemna agresja.

      > Fakt czasem też moja wina: Jak musze przejechac przez chodnik,
      > przejechać przez pasy pełne pieszych bo mi się spieszy,
      > Alleycaty etc.
      Aha, to zaraz się znajdzie kilkuset Hołowczyców, którzy pędzą po mieście, bo przecież się spieszą, nie? Wybacz, ale mam w d... czy akurat startujesz w jakimś alleycacie czy nie, ja chcę jeździć/chodzić bezpiecznie. A zwłaszcza chcę tego dla mojego dziecka.

      > A OLEWKA NA TE NAKAZY I ZAKAZY. JA TAM ICH NIE WIDZE
      Nie jestem święty, sam łamię różne przepisy, nawet niestety dość często. Czasem jest to sprowokowane ich bezsensownością, czasami moim wygodnictwem. Kieruję się przy tym dwoma żelaznymi zasadami: 1. bezpieczeństwo moje 2. bezpieczeństwo i komfort innych. Nie może być tak, że pieszy musi uskakiwać, bo akurat mam chęć pędzić po chodniku. Nie może być tak również, że zmuszam samochód do gwałtownego manewru. Po prostu w takich wypadkach dbam, aby być neutralny dla innych.

      > Wniosek: Rowerzyści nienawidzą pieszych i kierowców.
      > Piesi nienawidzą rowerzystów i kierowców. Kierowcy
      > nienawidzą pieszych i rowerzystów.
      Wbrew opinii wielu i może wbrew zdrowemu rozsądkowi mam wrażenie, że to się powoli zmienia na lepsze. Coraz więcej kierowców dostrzega rowerzystów, jak i wielu pieszych nie patrzy na nich spode łba. Myślę, że kluczem jest wzajemny szacunek, tylko na tym wszyscy zyskamy.

      Wracając do pierwszego zagadnienia, z Twoich postów odnoszę wrażenie, że zaliczasz się do tej mniejszej grupy. Szkoda.
    • Gość: Trek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:01
      Często jeżdżę na rowerze po mieście. Staram się oczywiście korzystać
      ze ścieżek rowerowych. Ale jest ich mało. Jak mam do wyboru
      dwupasmówkę z murkiem podziałowym w środku, na której kierowcy pędzą
      70 km/h, to się po prostu boję. Jadę chodnikiem - zgodnie zresztą z
      kodeksem. Ale jadę ostrożnie. Nikomu nie przeszkadzam, zwalniam,
      omijam. Natomiast piesi na ścieżkach są wyjątkowo złośliwi. Rozumiem
      też, że czasem muszą nią przejść kawałek, choć w mieście chodniki są
      wszędzie. Ale wielu z nich celowo idzie samym środkiem i ani myśli
      się usunąć.
    • Gość: pegaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:12
      > Natomiast piesi na ścieżkach są wyjątkowo złośliwi.
      > Rozumiem też, że czasem muszą nią przejść kawałek,
      > choć w mieście chodniki są wszędzie.
      Nie posądzałbym wszystkich jak leci o złośliwość. W dużej części przypadków jest to nieświadomość i pewną ignorancję. Idą środkiem, bo im tak wygodniej, a nie dlatego, żeby komuś zrobić na złość. A nawet jeśli się trafi jakaś wredna sztuka, nie znaczy to, że mamy odpłacić tym samym wszystkim pozostałym pieszym.
      Tak samo jak my korzystamy z chodników 'z potrzeby sytuacyjnej' oni robią to samo. Naprawdę jestem wstanie pokazać palcem w Gdańsku ścieżki, które kontrukcyjne wymuszają takie zachowania.
      A jak myślisz, jak się zachowa pieszy względem rowerzysty na chodniku zepchnięty uprzednio brutalnie - nawet 'w słusznej sprawie' - ze ścieżki rowerowej?
    • Gość: quchnia IP: *.vlan15.corcoran.lubman.net.pl 13.09.07, 13:55
      Tego typu kategoryczne sądy wartościujące ("wszyscy piesi to idioci")
      są właściwe dla młodego wieku, podejrzewam więc, że mdn to dziecię w
      okresie "burzy i naporu", szukające dopiero własnej drogi, także na
      ścieżkach rowerowych.
      Inteligencja, bo do niej odnosi się pojęcie idiotyzmu,
      prawdopodobnie nie jest zależna od pojazdów, którymi się poruszamy,
      ale od czynników genetycznych (wrodzonych), nabytych i od
      wychowania. Prawdopodobnie, ponieważ nie słyszałem o wiarygodnych
      badaniach korelujących podobne dane. Można założyć, że osoba
      nieposiadająca roweru nie ma umiejętności wystarczających na
      zdobycie środków na jego zakup, w związku z tym może być mniej
      inteligentna od osoby poruszającej się rowerem. Łatwo jednak takie
      założenie obalić posługując się zwykłą obserwacją, albowiem
      posiadaczami rowerów są często "smarki", które nie kupiły, a
      otrzymały swoje bicykle od rodziców. Jednak rodzice, przed
      obdarowaniem pociech, powinni zaznajomić je z fundamentalnymi
      zasadami współżycia społecznego i podstawami kultury oraz dobrego
      wychowania, czego wszystkim serdecznie życzę.
    • Gość: elmo IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.07, 17:50
      Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszych i kierowców ale na przyzwoitych i
      rozsądnych oraz debili. Jako jeżdżącego rowerem i starającego się przestrzegać
      zasad współżycia więcej łączy mnie z kulturalnym kierowcą czy pieszym niż jakimś
      rowerzystą debilem który zachowuje się jakby miał ADHD i miał wszystkich w dupie
      i jeszcze myśli że jak nie zwolni i nie ustąpi to okaże swoją żałosną wyższość i
      rację.
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 12:39
      W Trójmieście nad morzem są obok siebie ścieżka rowerowa i alejka
      dla pieszych. Żeby dostać się na plażę, trzeba przejść przeż ścieżkę
      rowerową, a ruch bywa tam intensywny. Bywam tam bardzo często a
      przechodzę na pasach i nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się żeby
      jakiś rowerzysta zatrzymał się przed pasami i mnie przepuścił. Co
      najwyżej, pędząc zakrzyknie "uwaga" (sic!).
      Myślę, że trojmiejskich rowerzystów obowiązuje jakaś tajna
      przysięga, by nigdy nie przepuszczać pieszych przechodzących
      przez "ich" ścieżkę;).
    • dobiasz 20.09.07, 13:33
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > W Trójmieście nad morzem są obok siebie ścieżka rowerowa i alejka
      > dla pieszych. Żeby dostać się na plażę, trzeba przejść przeż ścieżkę
      > rowerową, a ruch bywa tam intensywny. Bywam tam bardzo często a
      > przechodzę na pasach i nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się żeby
      > jakiś rowerzysta zatrzymał się przed pasami i mnie przepuścił. Co
      > najwyżej, pędząc zakrzyknie "uwaga" (sic!).

      A kierowcy puszczają Cię częściej?

      Rowerzystę zatrzymanie się i ponowne rozpędzenie kosztuje trochę więcej wysiłku,
      niż Ciebie zaczekanie 3 sekundy dłużej.

      --
      Dobiasz
    • Gość: kreten IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.07, 13:38
      Przynajmniej będzie miał dobry trening. Umiejętność zmiany tempa
      (przyspieszanie) też jest bardzo ważna w kolarstwie. A jak ktoś sie męczy
      jeżdżąc na rowerze to chyba przede wszystkim o to chodzi.
    • dobiasz 20.09.07, 14:33
      Gość portalu: kreten napisał(a):

      > Przynajmniej będzie miał dobry trening. Umiejętność zmiany tempa
      > (przyspieszanie) też jest bardzo ważna w kolarstwie. A jak ktoś sie męczy
      > jeżdżąc na rowerze to chyba przede wszystkim o to chodzi.

      To może w ogóle postawmy na ścieżkach rowerowych "leżących policjantów" to
      rowerzyści sobie formę wyrobią jak będą co 200 metrów się zatrzymywać i ruszać?

      Zasady przechodzenia przez ścieżkę rowerową są takie same, jak przez ulicę:
      Rozglądasz się i JEŚLI NIC NIE JEDZIE to przechodzisz. Jeśli jedzie to czekasz.
      Proste?

      --
      Dobiasz
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 14:57
      No ciekawe skąd wziąłeś te "zasady", bo chyba nie z kodeksu
      drogowego.
    • dobiasz 20.09.07, 15:07
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > No ciekawe skąd wziąłeś te "zasady", bo chyba nie z kodeksu
      > drogowego.

      Wystarczy pomyśleć.

      --
      Dobiasz
    • Gość: drobo IP: 80.51.210.* 20.09.07, 15:09
      określenie "ścieżka" to nowomowa...
      Znak "C-13" to "DROGA DLA ROWERÓW", więc obowiązują na niej
      zasady, jaka na każdej innej drodze...
    • mis22 20.09.07, 16:10
      dobiasz napisał:
      > Zasady przechodzenia przez ścieżkę rowerową są takie same, jak
      > przez ulicę: Rozglądasz się i JEŚLI NIC NIE JEDZIE to
      > przechodzisz. Jeśli jedzie to czekasz. Proste?

      Wydaje mi się, że na pieszy idący przejściem dla pieszych ma
      pierwszeństwo. Po to są robione przejścia dla pieszych przez jezdnie
      i ścieżki rowerowe.

      Ponieważ są rowerzyści uważający, że oni wszędzie mają pierwszeństwo
      sugeruję aby piesi rozypywali gwoździe na ścieżkach rowerowych przed
      przejściem dla pieszych. Rowerzysta z przekłutą dętką zatrzyma się i
      piesi będą mogli spokojnie przechodzić.
    • dobiasz 20.09.07, 16:31
      mis22 napisał:

      > dobiasz napisał:
      > > Zasady przechodzenia przez ścieżkę rowerową są takie same, jak
      > > przez ulicę: Rozglądasz się i JEŚLI NIC NIE JEDZIE to
      > > przechodzisz. Jeśli jedzie to czekasz. Proste?
      >
      > Wydaje mi się, że na pieszy idący przejściem dla pieszych ma
      > pierwszeństwo. Po to są robione przejścia dla pieszych przez jezdnie
      > i ścieżki rowerowe.

      Tak. Jak już wejdzie to przysługuje mu pierwszeństwo, tak samo jak na przejściu
      przez ulicę. Ale to nie jest równoznaczne z prawem do wtargnięcia na przejście
      przed nadjeżdżający pojazd.

      > Ponieważ są rowerzyści uważający, że oni wszędzie mają pierwszeństwo
      > sugeruję aby piesi rozypywali gwoździe na ścieżkach rowerowych przed
      > przejściem dla pieszych.

      Ja sugeruję puknąć się w piętę. Bo na głowę to chyba za późno.

      > Rowerzysta z przekłutą dętką zatrzyma się

      Wręcz przeciwnie. Wpadnie na Ciebie i połamie Ci coś. Powodzenia debilu.

      --
      Dobiasz
    • Gość: pieszy IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 21.09.07, 13:28
      dobiasz napisał:
      > Wręcz przeciwnie. Wpadnie na Ciebie i połamie Ci coś.
      > Powodzenia debilu.

      W dzisiejszej GW jest opis szkolenia dla starszych ludzi jak bronić
      się przed napadem rabunkowym. Podobne szkolenia są potrzebne dla
      pieszych jak bronić się przed łobuzami i chamami takimi jak dobiasz
      na rowerach.
    • binkirdad 21.09.07, 08:39
      Znam tę ścieżkę, to jest masakra. Można było tam rano albo poza sezonem
      spokojnie pojeździć, nie było tłoku i dużej ilości spacerujących, ale w weekendy
      albo w wakacje omijałem ten szlak szerokim łukiem. Jeśli istnieje kategoria
      rowerowych dresiarzy, to tam widać ją doskonale. Poza tym jest tylko jeden
      dobrze przygotowany fragment tej trasy (Brzeźno - Sopot) gdzie ścieżka i chodnik
      jest dobrze oddzielony. Reszta trasy to nieustanne uważanie, czy jakiś pies,
      dziecko, babcia albo cokolwiek innego nagle nie wyrośnie przed rowerem albo
      jakaś rodzinka w składzie sześciu sztuk nie zechce nagle cię wyprzedzić w
      najmniej oczekiwanym momencie.

      --
      W Polsce stadiony mamy głównie w internecie ;)
      www.wirtualnystadion.pl/
    • Gość: pegaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 08:53
      No niestety, sporo racji, na dodatek co roku widzę tam ze 2-3 razy karetkę zbierającą wypadkowiczów.
      Uwielbiam nią jeździć - ale tylko bardzo wcześnie rano lub późnym wieczorem.
      Do rowerzystów nie dociera niestety, że jest to ścieżka typowo rekreacyjna i trzeba dostosować zachowanie się i przede wszystkim prędkość do sytuacji.
      Dla sprawniejszej komunikacji polecam równoległe ścieżki (niestety nie są stricte rowerowe) w lesie i wcześniej na starych ogródkach działkowych. Zdecydowanie mniej zatłoczone.
    • strangeday 21.09.07, 11:18
      Typowa moralność Kalego...

      "Ja czasem muszę się ścigać po chodniku, pasach bo się śpieszę itp."
      Jeśli pieszy z jakiegoś powodu łamie przepisy (np. łazi po ścieżce) -
      to święte oburzenie!
    • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 12:33
      Taki zakaz istnieje w kodeksie drogowym. Po chodnikach wolno jeżdzić
      dzieciom a innym rowerzystom wtedy gdy na drodze jest dopuszczona
      prędkość powyżej 50 km/godz. A przecież generalnie w terenie
      zabudowanym tej prędkości nie wolno przekraczać. Zgadzam się z
      opinią, że rowerzyści na chodnikach zachowują się jak na zamkniętym
      terenie toru przeszkód itp. i szalejąc za nic mają przechodniów.
      Najgorzej, żę Straż Miejska i Policja śpią i udają, że nie ma
      problemu.
    • tom_ek99 20.09.07, 13:07
      Taki zakaz nie istnieje. Odsyłam do art.33 kodeksu ruchu drogowego. Tam jest dokładnie napisane kiedy można jeździć po chodniku.
      A za zaistniałą sytuację na polskich drogach, ścieżkach rowerowych, chodnikach nie odpowiadają rowerzyści, piesi i kierowcy ale tylko i wyłącznie głupota, chamstwo i niewychowanie ludzkie.
      Pozdrawiam; idę pojeździć na rowerze
    • mtrag 20.09.07, 12:35
      Według mnie piesi, którzy czują się stłamszeni przez chodnikowych
      rowerzystów powinni włączyć się w działania na rzecz rozwoju ścieżek
      rowerowych w Warszawie. Obecnie mimo szumnych zapowiedzi miasto
      wciąż uznaje ich tworzenie jako zbędny luksus, m.in. dlatego, że nie
      czuje społecznego nacisku, protestują tylko sami rowerzyści,
      uznawani wciąż za grupę niszową pomimo coraz większego udziału w
      ruchu miejskim. Gdyby piesi(i kierowcy) energię zużywaną na
      obrzucanie rowerzystów wyzwiskami zużyli na parę telefonów lub
      listów do Ratusza może sytuyacja wyglądałaby inaczej...
    • chris30 20.09.07, 13:32
      Bardzo lubię takie optymistyczne wypowiedzi, ale ja chyba nie
      dożyję "pokoju" między pieszymi i rowerzystami (mam 63 lata). Jako
      rowerzysta od 20 lat jeżdżę po Krakowie, nigdy nie potrąciłem
      pieszego, ale notorycznie jeżdżę po chodnikach, gdy jezdnia jest
      zbyt niebezpieczna (Karmelicka, gdzie po remoncie grozi przejechanie
      przez tramwaj) albo gdy jednokierunkowość wymusza na mnie nałożenie
      kilkuset metrów na trasie kilometrowej. Jako pieszy na Szewskiej czy
      Rynku wielokrotnie uciekałem przed "wyścigowcami". Po prostu, albo
      ma się szacunek i respekt dla innych użytkowników ulic, albo nie.
      Niestety nie widzę istotnych zmian na lepsze w proporcjach tych grup.
    • mtrag 20.09.07, 13:55
      chris30 napisał:

      > Bardzo lubię takie optymistyczne wypowiedzi, ale ja chyba nie
      > dożyję "pokoju" między pieszymi i rowerzystami (mam 63 lata).
      > Niestety nie widzę istotnych zmian na lepsze w proporcjach tych
      grup.

      Ja jeżdżę w wawie i z roku na rok widzę coraz więcej ludzi na
      rowerach. Myślę, że niedługo stworzymy na tyle silną masę krytyczną,
      że nie będzie nas można lekceważyć, tym bardziej, że dla miasta
      duszonego przez korki skutki przesiadki na rower znacznej części
      mieszkańców są zbawienne.
    • zbig76 20.09.07, 14:10
      pomyśl o tych, którzy na rower z róznych względów się nie mogą albo
      zwyczajnie nie chcą przesiąść - nie każdy jest takim ortodoksem żeby
      jeździć rowerem np, zimą albo w deszczu albo...

      też mam rower ale używam go rzadko i tylko rekreacynie, w weekendy,
      czasem gdzieś na trasach w Kampinosie - w mieście jest dla mnie
      zupełnie bezużyteczny (musisz każdą osobę analizować indywidualnie -
      gdzie i ile jeździ, co załatwia, z kim i z czym jeździ itd. - i
      wtedy wyjdzie, że ci co moga to już rowerami jeżdżą, reszta i tak
      się nie przesiądzie choćby chciała...)

      rower to przede wszytskim sprzet sportowy - zmuszając ludzi do
      uzywania roweru to tak jakbyś zmuszał wszystkcih do trenowania rzutu
      oszczepem czy tego chcą czy nie :))))))))))

      az co do masy krytycznej - keidyś z sympatią patrzyłam na tę
      inicjatywę (jak chyba większość mieszkańców) ale jej odbywanie
      POMIMO takich remontów jakie się obecnie w Warszawie prowadzi, nie
      przyspoży wam sympatyków...

      pozdrawiam!
    • dobiasz 20.09.07, 14:44
      zbig76 napisał:

      > rower to przede wszytskim sprzet sportowy

      Bzdura.

      --
      Dobiasz
    • user0001 20.09.07, 14:50
      > rower to przede wszytskim sprzet sportowy

      Nie wiem gdzie, wyjdź w tygodniu na ulicę i popatrz na rowerzystów, ilu jest
      wylajkrowanych, z pulsometrem, w reżimie treningowym, a ilu jedzie z jakąś
      sakwą/torbą/plecakiem?

      Rower to przede wszystkim środek transportu.

      A co do Masy Krytycznej. Masa nie jest od tego aby piesi czy kierowcy ją lubili.
      Masa to demonstracja, a demonstracja ma z założenia być cierniem w d...e dla
      władz i mieszkańców. Ma być skuteczna.
    • hekatonchejr 20.09.07, 15:34
      user0001 napisał:
      > Masa to demonstracja, a demonstracja ma z założenia być cierniem w d...e dla
      > władz i mieszkańców. Ma być skuteczna.

      Dla władz to rozumiem, bo budowa infrastruktury leży w ich gestii. Ale czemu to
      ma dotykać mieszkańców? Nie no, jasne, to oni wybierają władzę, ale wywiązywanie
      się władzy z obietnic to w naszym kraju fikcja.

      Więc zostawmy ludzi w spokoju - skupmy się na władzy.
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 20.09.07, 15:50
      Ale o co chodzi - kierowcy lubią stać w korkach - w końcu do tego głównie
      wykorzystują samochody. Dla tych co im się spieszy w mieście są tramwaje i
      chodniki ;)

      Jak raz w miesiącu zwolnią z powodu masy to zaraz problem...
      w demokracji demonstracje są świętym prawem obywateli, nie po to urządza się
      demonstrację by nikt jej nie zauważył...
    • dobiasz 20.09.07, 13:33
      mtrag napisał:

      > Według mnie piesi, którzy czują się stłamszeni przez chodnikowych
      > rowerzystów powinni włączyć się w działania na rzecz rozwoju ścieżek
      > rowerowych w Warszawie.

      Dlaczego w Warszawie?

      --
      Dobiasz
    • Gość: quchnia IP: 212.182.117.* 21.09.07, 15:56
      "Myśl globalnie, działaj lokalnie" ;-)
    • dobiasz 21.09.07, 16:32
      Gość portalu: quchnia napisał(a):

      > "Myśl globalnie, działaj lokalnie" ;-)

      Dla c.a. 35 mln Polaków "lokalnie" != "w Warszawie" :-P

      --
      Dobiasz
    • Gość: nika100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 13:02
      Witam! Jestem i rowerzystką i pieszą i w dodatku kobietą mającą dwójkę dzieci, w
      tym syna jeżdżącego do pracy rowerem (na terenie wawy). Sama uwielbiam jeździć i
      to często. Zasady mam takie: jak muszę jechać po chodniku zwalniam do prędkości
      ludzi chodzących. Z reguły każdy się odwróci i przepuści. Szczególnie uważam jak
      idą osoby starsze lub dzieci. Po jezdni jeżdzę jak kodeks przykazuje, podobnie
      po ścieżkach i tam mogę poszaleć.
      Mnie denerwują piesi którzy ścieżki traktują jak deptak, co najmniej parę razy
      bym wpadła na kogoś tyle, że używam czegoś takiego jak brak zaufania do bliźnich
      i jestem na wszystko przygotowana. No niestety znajomy sobie obie ręce połamał.
      Pieszemu nic poza otarciami. Uczę moje młodsze dziecko jeździć z poszanowaniem
      dla innych. I tam gdzie nie ma ścieżek przeprowadzamy rowery na druga stronę jezdni.
      Wiele jest w ludziach złości i braku zrozumienia, że podobnie jak Ci po drugiej
      stronie przeszkadzają to i oni tak samo mogą być uciążliwi. No i oczywiście brak
      kultury, wielki, ale nie powszechny. A ścieżki oczywiście w większości wypadków
      rozwiązały by problem.
      Pozdrawiam.
    • vanilla.dream 20.09.07, 13:03
      Nie ma nic bardziej irytującego od lezącego stada całą szerokością chodnika, lub
      z torbami jak wsiowa baba. A jeszcze te sierściuchy - pieski na smyczach ... Aż
      się prosi aby to ścierwo rozjechać.

      Dopóki nie będzie równiutkich ścieżek rowerowych uprasza się o nie wkur..ianie
      rowerzystów. Należy wozić dupkę autobusem i wszyscy wtedy będą zadowoleni
      ;-)))))))))))))))))))
      --
      Kaczka w KRLD

      www.youtube.com/watch?v=BdxgikwKKGA
    • zbig76 20.09.07, 13:35
      typowe rowerowe chamstwo. ja, jako kierowca, nie jeżdżę po chodniku
      nawet jeśli mi bliżej i nie mówię wtedy pieszym, że im zjadę z
      chodnika jak mi ulice wybudują :(((

      vanilla.dream napisał:

      > Nie ma nic bardziej irytującego od lezącego stada całą szerokością
      chodnika, lu
      > b
      > z torbami jak wsiowa baba.

      pieszy jak będzie chciał to i może się na chodniku położyć - z kolei
      nie ma nic bardziej irytującego niż rowerzysta w miejscu nie dla
      niego przeznaczonym...

      > A jeszcze te sierściuchy - pieski na smyczach ... Aż
      > się prosi aby to ścierwo rozjechać.

      jest jedyny przypadek, kiedy byłbym gotowy zaakceptować
      wyprowadzanie psów bez smyczy - jeśli te psy goniłyby rowerzystów :)

      > Dopóki nie będzie równiutkich ścieżek rowerowych uprasza się o nie
      wkur..ianie
      > rowerzystów.

      sam sobie wybuduj albo naciskaj polityków... i radzę ci, lepiej mnie
      nie wku..aj jak idę chodnikiem - raz parę lat temu jeden taki
      mundry zaczepił mnie kierownicą podczas takiego slalomu między
      pieszymi (zaraz obok miejsca które opisuje autorka watku, przy
      pałacyku w którym mieści się BCC, na tyłach parku mirowskiego) ale
      miał pecha bo ja mam 2 metry wzrostu i (cóż, niestety..) trzycyfrową
      wagę, więc to on w wyniku zderzenia leżał na ziemi, a nie ja - a do
      dalszej dyskusji zniechęcił go jeszcze mój spacer po szprychach jego
      koła... ma nadzieję, że zrozumiał...

      > Należy wozić dupkę autobusem i wszyscy wtedy będą zadowoleni
      > ;-)))))))))))))))))))

      rowerów nalezy używać w weekendy, poza miastem, do celów
      REKREACYJNYCH - jako środek codzienego transportu w takim mieście
      jak Warszawa są praktycznie bezużyteczne i powodują tylko jeszcze
      większy chaos!

      pomijam kwestię permanentnego nieprzestrzegania przepisów przez
      rowerzystów na jezdniach (kto z nich stosuje się np. do nowych
      świateł na Marszałkowskiej od pl. Unii Lubelskiej do pl.
      Zbawiciela??? - nie ma ulic poprzecznych to sobie jada jakby zielone
      było, a że piesi uskakuja - ich problem - gdyby podobnie pojechał
      choć jeden kierowca znalazłoby się to w głównym wydaniu wiadomości,
      jako przykład drogowego piractwa - a rowerzysci piratują tak
      pieszych NON STOP i jeszcze lobby gazetowe im przyklaskuje w róznych
      chorych inicjatywach)

      samochody - TYLKO NA JEZDNIĘ
      rowery - TYLKO NA DROGI DLA ROWERÓW
      piesi - TYLKO NA CHODNIKI

      i będzie święty spokój....
    • zbig76 20.09.07, 13:42
      aha i jeszcze jedno - czy ktoś widział rowerzystę ZSIADAJĄCEGO z
      roweru przed przejściem dla pieszych i PRZEPROWADZAJĄCEGO go na
      drugą stronę (to obowiązek wynikający z PoRD)???

      ale po co?, przecież lepiej wpaść na przejście znienacka z dużą
      prędkością - samochód z pewnoscią zatrzyma sie na 5 metrach :)))
    • dobiasz 20.09.07, 14:40
      zbig76 napisał:

      > aha i jeszcze jedno - czy ktoś widział rowerzystę ZSIADAJĄCEGO z
      > roweru przed przejściem dla pieszych i PRZEPROWADZAJĄCEGO go na
      > drugą stronę (to obowiązek wynikający z PoRD)???

      Jeżeli ktoś jedzie po chodniku łamiąc jeden przepis to chyba ciężko oczekiwać,
      że zsiądzie przed przejściem dla pieszych, żeby nie złamać drugiego?

      A na przejściach dla rowerzystów nie ma obowiązku zsiadania.

      --
      Dobiasz
    • zbig76 21.09.07, 09:39
      dobiasz napisał:

      > A na przejściach dla rowerzystów nie ma obowiązku zsiadania.

      jasne - i dlatego trzeba tam zachować szczególną ostrożność - tam
      jak najbardziej mają prawo wjeżdżać (chociaz też wypadałoby zwolnić -
      na tej samej zasadzie jak piesi powinni wchodzić a nie wbiegać na
      przejście)

      natomiast zbliżając się do zwykłego przejścia, na którym nie ma
      NIKOGO nigdy nie mogę być w naszym kraju pewien że za chwilę z
      prawej lub z lewej nie wyskoczy ktoś jadący 25-35 km/h i nie wpadnie
      mi na przejście tuż przed maskę...
    • user0001 21.09.07, 09:58
      > natomiast zbliżając się do zwykłego przejścia, na którym nie ma
      > NIKOGO nigdy nie mogę być w naszym kraju pewien że za chwilę z
      > prawej lub z lewej nie wyskoczy ktoś jadący 25-35 km/h i nie
      > wpadnie mi na przejście tuż przed maskę...

      I właśnie dlatego, w naszym kraju rowerzyści chcący przemieszczać się po mieście
      unikają źle zaprojektowanych dróg rowerowych.

      Dojeżdżając do jezdni drogi z pierwszeństwem przejazdu, ustąpisz pierwszeństwa
      nadjeżdżającemu, ale dojeżdżając do drogi rowerowej poprowadzonej przy ulicy z
      pierwszeństwem przejazdu potraktujesz przejazd rowerowy jak powietrze.

      Powyższy problem to jedna z przyczyn dla których organizatorzy mas krytycznych
      na konsultacjach społecznych domagają się uspokojenia ruchu na uliczkach
      osiedlowych ("śpiących policjantów") a nie budowy dróg rowerowych (przy
      jezdniach o małym natężeniu ruchu).
    • mtrag 20.09.07, 13:46
      zbig76 napisał:

      > typowe rowerowe chamstwo. ja, jako kierowca, nie jeżdżę po
      chodniku
      > nawet jeśli mi bliżej i nie mówię wtedy pieszym, że im zjadę z
      > chodnika jak mi ulice wybudują :(((

      tyle, że ulic dla samochodów nie brakuje, a ścieżek tak


      > sam sobie wybuduj albo naciskaj polityków... i radzę ci, lepiej
      mnie
      > nie wku..aj jak idę chodnikiem - raz parę lat temu jeden taki
      > mundry zaczepił mnie kierownicą podczas takiego slalomu między
      > pieszymi (zaraz obok miejsca które opisuje autorka watku, przy
      > pałacyku w którym mieści się BCC, na tyłach parku mirowskiego) ale
      > miał pecha bo ja mam 2 metry wzrostu i (cóż, niestety..)
      trzycyfrową
      > wagę, więc to on w wyniku zderzenia leżał na ziemi, a nie ja - a
      do
      > dalszej dyskusji zniechęcił go jeszcze mój spacer po szprychach
      jego
      > koła... ma nadzieję, że zrozumiał...

      jest pan przykładem, że chamy są i wśród pieszych...


      > rowerów nalezy używać w weekendy, poza miastem, do celów
      > REKREACYJNYCH - jako środek codzienego transportu w takim mieście
      > jak Warszawa są praktycznie bezużyteczne i powodują tylko jeszcze
      > większy chaos!

      to bzdura, o czym świadczą tysiące ludzi jeżdzące codziennie rowerem
      do pracy i do szkoły, rower zajmuje kilka razy mniej miejsca niż
      samochód, nie generuje korków, hałasu, vide Amsterdam - miasto gdzie
      nie ma jednego wielkiego korka w centrum, są za to dziesiątki
      tysiecy rowerzystów

      > samochody - TYLKO NA JEZDNIĘ
      > rowery - TYLKO NA DROGI DLA ROWERÓW
      > piesi - TYLKO NA CHODNIKI
      >
      > i będzie święty spokój....
      najpierw te drogi muszą zostać zbudowane
    • zbig76 20.09.07, 14:03
      mtrag napisał:

      > tyle, że ulic dla samochodów nie brakuje, a ścieżek tak

      nie tyle brakuje ulic co rozsądnej organizacji ruchu na nich. nie
      mam nic przeciwko budowie ścieżek rowerowych ale ich brak nie może
      być usprawidliwieniem dla zawłaszczania sobie chodników i
      terroryzowania pieszych bardzo szybką jazdą...

      > jest pan przykładem, że chamy są i wśród pieszych...

      rozumiem że pan zawsze nadstawia drugi policzek w trakcie napadu, a
      np. złodziejom sam dorabia klucze coby nie męczyli się z
      wytrychami :) to nie ja wpadłem na rowerzystę, nie ja
      zamiast "przepraszam" zacząłem rzucac mięsem, nie ja zacząłem
      wstawać aby pięściami udowodnić swoją rację - moja reakcja i tak
      była nadzwyczaj spokojna i wyważona (dużemu psu wystarczy szczeknąć
      żeby przepłoszyć kundla, bo wie, że gdyby naprawdę chciał
      rozprawiłby się z nim w kilka sekund) - po prostu uważam że chamstwu
      należy się przeciwstawiać i należy dawać takim ludziom odczuć, że
      zrobili źle, bo inaczej nigdy to do nich nie dotrze i zawsze będą
      żyć błogiej świadomości że to oni są pępkiem świata...

      > to bzdura, o czym świadczą tysiące ludzi jeżdzące codziennie
      rowerem
      > do pracy i do szkoły,

      kto jeździ ten jeździ - fakt, że spotkanie w jednym pokoju z takim
      gościem co na rowerze w garniaku przyjechał może być niezapomnianym
      przezyciem dla zmysłu powonienia :)

      > rower zajmuje kilka razy mniej miejsca niż
      > samochód, nie generuje korków, hałasu, vide Amsterdam - miasto
      gdzie
      > nie ma jednego wielkiego korka w centrum, są za to dziesiątki
      > tysiecy rowerzystów

      ok, ale póki co nie jestesmy w Amsterdamie, nie mamy amsterdamskiej
      infrastruktury, amsterdamskich przyzwyczajeń i amsterdamskich
      odległości... jesteśmy w Warszawie i w warszawskich warunkach rower
      na jezdni tworzy więcej zamieszania i bardziej generuje korki niż je
      rozładowuje...

      > najpierw te drogi muszą zostać zbudowane

      powtarzam - fakt że w danym miejscu nie ma jezdni nie upoważnia
      kierowcy do pojechania po chodniku, fakt że w danym miejscu nie ma
      chodnika nie upoważania pieszego do deptania trawnika - i tak samo
      fakt że w danym miejscu nie ma drogi dla rowerów nie powinno
      upoważniać rowerzystów do korzystania z dróg przeznaczonych dla
      innych użytkowników ruchu

    • micko2 21.09.07, 13:55
      'na jezdni tworzy więcej zamieszania i bardziej generuje korki niż
      je
      > rozładowuje... '

      Mieszkam w Warszawie od 25 lat i jeszcze nigdy nie widziałem
      korka 'wygenerowanego' przez rowery.


      --
      The Dalavich Times
    • tom_ek99 20.09.07, 19:22
      A ty weś koło, po którym przeszedłeś, i pie...ij się w czoło.
      Wychodzi na to że jesteś z tych co długi jak brzoza i głupi jak koza.
      Życzę powodzenia i szczęścia żebyś mnie nie spotkał na ścieżce rowerowej:)
    • zbig76 21.09.07, 09:41
      ja po ścieżkach nie chodzę więc raczej mnie tam nie spotkasz - ale
      vice versa - ja nie życzę sobie być roztrącanym na chodniku przez
      takich jak ty...

      skoro wymagasz bezwzględnie ścieżek rowerowych tylko dla siebie to
      pozwól pieszym też wymagać chodników tylko dla siebie...
    • wsamrazek 20.09.07, 13:22
      "Wzajemna uprzejmość, złagodzi trudy dojazdu."
    • ice_ice 20.09.07, 13:34
      Witaj, Mufko
      Jestem osobą doświadczoną i jako piechur, i jako rowerzysta i jako kierowca i
      zawsze staram się zrozumieć innych, znajdujących się na ulicy.

      Ostatnio byłam na wczasach w Ustroniu Morskim - kto zna te tereny, ten wie -
      wzdłuż wybrzeża morskiego jest bardzo ładna promenada, oznaczona jako "dla
      pieszych" w węższej części i "dla rowerzystów" w szerszej. Jeździ tam mnóstwo
      rowerów i jest mnóstwo spacerowiczów - pomimo ścieżki są wieczne konflikty!
      Jechałam rowerem z córką - rowerzyści, mimo oznaczenia, starają się jeździć
      węższą ścieżką, zostawiając spacerowiczom szerszą, wygodniejszą. Przed nami -
      grupa 5 starszych osób, zajmujących CAŁĄ SZEROKOŚĆ ścieżki. Córka dużo wcześniej
      zadzwoniła, państwo odsunęli się bardzo wolno i z wyraźną niechęcią, po czym już
      za plecami rzucili hasło wstrętnych rowerzystach. Tak mnie poniosło.
      Zatrzymałam się, cofnęłam i bardzo uprzejmie wyjaśniłam, że ścieżka jest
      oznaczona także dla rowerzystów, a nawet w większej części, a mimo to ja nie
      wymagam od nich, aby zwęzili się na metrowej szerokości dla pieszych, a dziecko
      uprzejmie i grzecznie zadzwoniło. I co? Dziadki niemal mnie zawrzeszczeli, a na
      koniec jeszcze usłyszałam o chamstwie.

      Jestem spokojną osobą, staram się tak żyć, żeby nie szkodzić nikomu, sama często
      chodzę piechotą i pamiętam jak to jest. Myślę, że nie sposób pogodzić obu grup,
      dotąd, dopóki są na świecie chamscy, bezmyślni rowerzyści i zebrani w kupę
      dziadkowie z roszczeniowym podejściem do życia.

      Pozdrawiam i życzę spokojnych spacerów :)

      --
      Wszystko, co dobre na tym świecie jest nielegalne, niemoralne, albo tuczy :)
    • Gość: c. IP: *.chello.pl 20.09.07, 13:41
      Oczywiście, wierzę, że są też kulturalni rowerzyści, sama takich
      znam, ale zagrożenie stwarzane przez tych "piratów" jest ogromne.
      Mam małe dziecko, pilnuję go oczywiście, ale raz zdazyła mi się
      sytuajcja, że nie usłyszałam zbliżającego się z wielką szybkością
      roweru i po prostu słabo mi się robi na myśl o tym, co by się stało,
      gdyby najechał na moje dziecko. Zabiłby je po prostu. Oczywiście
      nawet nie zwolnił, widząc z daleka matkę z plączącym się u nóg
      roczniakiem.
      Podobnie jak nawet nie zwlaniali rozpędzeni chłopcy, którzy mijali
      mnie, kiedy byłam w ciąży. Podobnie, jak nawet przez myśl im nie
      przejdzie, że ktoś może np. nagle zmienić kierunek, nagle machnąć
      ręką. A niby czemu nie?? To chodnik, nie autostrada, można "zmienić
      pas" bez kierunkowskazu. Zachowanie rowerzystów jest ABSOLUTNIE
      SKANDALICZNE. Jedyne rozwiązanie to ściezki rowerowe, bo z kolei
      rowerzysta na ulicy naraża siebie na obrażenia, a kierowcę na
      wyrzuty sumienia do końca życia (plus odsiadkę).
    • dobiasz 20.09.07, 14:38
      Gość portalu: c. napisał(a):

      > Oczywiście, wierzę, że są też kulturalni rowerzyści, sama takich
      > znam, ale zagrożenie stwarzane przez tych "piratów" jest ogromne.
      > Mam małe dziecko, pilnuję go oczywiście, ale raz zdazyła mi się
      > sytuajcja, że nie usłyszałam zbliżającego się z wielką szybkością
      > roweru i po prostu słabo mi się robi na myśl o tym, co by się stało,
      > gdyby najechał na moje dziecko. Zabiłby je po prostu. Oczywiście
      > nawet nie zwolnił, widząc z daleka matkę z plączącym się u nóg
      > roczniakiem.
      > Podobnie jak nawet nie zwlaniali rozpędzeni chłopcy, którzy mijali
      > mnie, kiedy byłam w ciąży. Podobnie, jak nawet przez myśl im nie
      > przejdzie, że ktoś może np. nagle zmienić kierunek, nagle machnąć
      > ręką. A niby czemu nie?? To chodnik, nie autostrada, można "zmienić
      > pas" bez kierunkowskazu. Zachowanie rowerzystów jest ABSOLUTNIE
      > SKANDALICZNE. Jedyne rozwiązanie to ściezki rowerowe, bo z kolei
      > rowerzysta na ulicy naraża siebie na obrażenia, a kierowcę na
      > wyrzuty sumienia do końca życia (plus odsiadkę).

      Przykłady można mnożyć w obie strony. My jakieś 1.5 tygodnia temu prawie
      wpadliśmy na dwie młode matki, które siedziały przy ścieżce rowerowej a ich
      dzieci w wieku tak na oko 2-3 lata bawiły się rysując kredą na ścieżce. Ścieżka
      dwukierunkowa, miejsca w sam raz tyle by się minąć. Z obu stron jest z górki i
      zakręt taki, że wyjeżdża się z górki zza ogrodzenia przez które nic nie widać.
      Dzieciaki zauważyłem dosłownie w ostatniej chwili. A gdyby np. lądował właśnie
      samolot (w tym miejscu kończy się pas lotniska) i rozproszył moją uwagę? Jaką
      ku.. ciężko upośledzoną kretynką musi być matka, żeby w takim miejscu wysłać na
      asfalt swoje dwuletnie dziecko???

      --
      Dobiasz
    • Gość: mysio IP: *.chello.pl 20.09.07, 14:59
      Wątek dotyczy rowerzystów na chodnikach. Piesi na ścieżkach rowerowych to osobny
      temat. Na osobny wątek.
      Sama jestem i rowerzystką, i pieszą. Rowerzystką byłam jeszcze w zeszłym roku
      gorliwą i zapaloną, jeździwszy również po chodnikach, bez dzwonienia,
      slalomownaia na wariata i rozsypywania siatek komukolwiek. Teraz jestem w ciąży,
      czuję się jak wielki nieruchliwy hipopotam i nawet na widok rowerzysty jadącego
      spokojnie chodnikiem wpadam w panikę. Że nie zdążę się usunąć, że może na mnie
      wpaść, że coś mi zrobi, a jestem za mało mobilna, by temu zaradzić. Strach jest
      irracjonalny, ale za to zrozumiałam, co mogły czuć różne staruszki na mój widok.
      Postanowienie złożyłam solenne. Żadnego jeżdzenia po chodnikach, jak już dojdę
      do normalnych rozmiarów.
      Pozdrawiam wszystkich nieruchliwych pieszych :)
    • strangeday 21.09.07, 11:31
      Ja tam uważam, że przy dzisiejszym stanie ścieżek pratktycznie nie
      da się sensownie i bezpiecznie poruszać na rowerze, nie jeżdżąc od
      czasu do czasu chodnikami.
      Zawsze jednak stosuję się do kilku zasad i myślę że gdyby i inni tak
      robili, to nie byłoby problemów:

      - piesi mają absolutne pierwszeństwo na chodniku! nawet jeśli
      zajmują całą szerokość, łażą "bezsensownie" - obowiązkiem rowerzysty
      jest zatrzymać się lub zwolnić do ich prędkości, czekając na okazję
      do ich bezpiecznego minięcia, ewentulanie poprosić o przepuszczenie.
      - pieszych nalezy mijać/wyprzedzać w największej możliwej
      odległości, jasno sygnalizując sposobem jazdy, że mamy zamiar
      przejechać obok nich "szerokim łukiem"
      - w sytuacji gdy zbliżam się do kogoś od tyłu a jest wąsko -
      zwalniam do prawie jego prędkości - pieszy zawsze może zrobić coś
      dziwnego i trzeba to uwzględnić.
    • Gość: Bikeman IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.07, 18:20
      Oczywiscie jak widze dziecko to zwalniam prawie do 0, nawet jak jest z matka i
      *NAWET* jak jade po sciezce rowerowej. Bo nagminnie zdarza mi sie, ze mamusia
      puszcza dziecko samopas i to ochoczo wchodzi mi wprost pod kola. Raz musialem
      ratowac dziecko przewracajac sie, zeby go nie rozjechac
    • Gość: Królik IP: 217.153.224.* 20.09.07, 13:47
      Ja się przyznam:
      - jeżdżę po chodnikach jak nie ma ścieżki, bo jeżdżenie po jezdni jest
      niebezpieczne samochodem a co dopiero rowerem - ale zawsze jak są jacyś piesi to
      zwalniam do prędkości prawie zerowej - czekam aż będę mogła przejechać
      - czasem zdarza mi się przejść parę metrów ścieżką rowerową, w przypadku
      absurdalnych wytyczeń, że chodnik nadkłada 100 metrów, mimo że potencjalnie
      rowerzyście jest łatwiej pokonać dłuższy odcinek - ale zawsze trzymam się jak
      najbardziej z boku, nigdy nie idę środkiem
      - mnie w kolei wkurzają kierowcy, którzy w swoim pośpiechu zastawiają przejazdy
      i przejścia dla pieszych, bo oni się spieszą a jest korek - ja jak jeżdżę
      samochodem to uwzględniam, że ktoś może chcieć przejść, ale o kulturze
      warszawskich kierowców nie będę się wypowiadać (oczywiście nie wszyscy, ale tych
      chamskich najbardziej się zauważa)
    • Gość: Caillouu IP: *.chorzow.n4a.pl 20.09.07, 13:58
      ja też jeżdżę po chodnikach, ponieważ po jezdni... po prostu się boję!

      Mimo, że mam karte rowerową i wiem jak po tejże ulicy jechać odczuwam strach
      przed tymi szalejącymi potworami większymi ode mnie (czyt. samochodami)
      Co nie zmienia faktu, że jeżdżę wolno, uważam na pieszych, sama nim będąc
      doświadczam ataków na moją osobę ze strony rowerzystów.

      A i będąc na rowerze zdarza mi się jak jakaś przedstawicielka 'mafii
      geriatrycznej' zrobi rumor na pół ulicy wrzeszcząc, że tu się nie jeździ
      (poniekąd ma racje, choć jestem przecież grzeczna)
    • Gość: pp IP: *.novartis.com 20.09.07, 14:15
      "... bądź pędzi na mnie z naprzeciwka, robiąc slalom
      między ludźmi w taki sposób że w zasadzie nie wiadomo gdzie się
      usunąć bo trudno stwierdzić na którą stronę mu akurat wypadnie.... "
      i zupełnie nie potrzebnie kombinujesz jak się usunąć bo jak gość
      jedzie na rowerze to zazwyczaj wie jak cię ominąć lub zdąży sie
      zatrzymać (nawet gdy trudno ci w to uwierzyć). Najgorzej gdy pieszy
      zaczyna "tańczyć nerwowo" i robi jakieś szybkie uniki - wtedy może
      skończyć się to zderzeniem ....
    • mtrag 20.09.07, 14:29
      To prawda. Chociaż nigdy nie zdarzyło mi się choćby musnąć pieszego
      (mimo kilkuset kilometrów przejeżdżanych w miesiącu po ulicach bądź
      chodnikach) to jedyne sytuacje gdy musiałem gwałtownie hamować
      zdarzały się, gdy pieszy widząc mnie nagle zatrzymywał się lub
      zmieniał tor ruchu.
    • zbig76 21.09.07, 09:53
      Gość portalu: pp napisał(a):

      > jak gość jedzie na rowerze to zazwyczaj wie jak cię ominąć lub
      > zdąży sie zatrzymać (nawet gdy trudno ci w to uwierzyć).

      dasz mi to na piśmie? poniesiesz wszelkie konsekwencje jeśli jednak
      mu się nie uda? jeśli nie, to nie pisz głupot...
    • tees1 20.09.07, 15:43
      w spotkaniu z pieszym nie ryzykuje zycia

      nie da sie zepchnac rowerzystow pod kola samochodow
    • Gość: Obserwator IP: *.chello.pl 20.09.07, 16:17
      Uważam że faktycznie jazda rowerami po chodnikach powinna być
      zakazana. Tyle chamstwa i agresji jak w tej chwili przez rowery
      powoduje ze pieszy nie ma nigdzie 100 % bezpieczeństwa, ba nawet
      często na skróty jeżdżą po chodnikach i samochody , a policzja nic
      lub jej nie ma.
    • bomamcoco 20.09.07, 18:06
      "Jazda rowerami po chodnikach powinna byc zabroniona,bo często po
      chodnikach jeżdżą samochody,a Policja nie reaguje",czyli kowal
      zawinił a konia powiesili?
      Przepisy są dobre.Jasno określają,co wolno pieszemu,rowerzyście i
      kierowcy.Ale Polak nie będzie się przejmował jakimiś tam regułkami.
      A kultura zachowań społecznych,to coś do czego dochodzi się przez
      dziesięciolecia.I to w zdrowych społeczeństwach,a nie w takich,gdzie
      ciągle się albo walczy,albo konspiruje,albo z których się emigruje.
      Z resztą zachowanie tzw."stróżów prawa",to temat na inną
      bajkę.Nagminnie patrolują np.parki,samochodami-bo to i na głowę nie
      kapie,i mniej widać,więc nie trzeba się narażać za te marne grosze...
    • miauka 20.09.07, 17:10
      A mnie szlag trafia na pieszych, którzy wpierniczają się na ścieżki rowerowe, z
      dziećmi, z psami i co tam kto ma pod ręką i nawet się nie obejrzą. Ostatnio taka
      mamusia pchnęła mi pod koła swojego dwulatka na Polach Mokotowskich (mimo że tam
      akurat ścieżka jest odgrodzona trawą). Na zwróconą grzecznie uwagę przeważnie
      reagują agresją.
      No i co? Też mogę sypnąć jak z rękawa. Mamy sobie wymyślać w nieskończoność?
      Zapewniam, że jeżdżenie po chodniku pełnym ludzi nie należy do przyjemności.
      Najłatwiej powiedzieć: won na ulicę! A przecież nie wszyscy rowerzyści tak się
      zachowują!

      Ja także jestem za zakazem ruchu rowerów po chodnikach, pod jednym wszakże
      warunkiem: niech w końcu do zakutych łbów-urzędasów dotrze, że coraz więcej
      ludzi jeździ na rowerach i potrzeba ŚCIEŻEK ROWEROWYCH!!! Takich z prawdziwego
      zdarzenia, a nie projektowanych przez nawalonych debili, bo na przykład
      zapomnieli, żeby nie wiodły donikąd, albo że czasem muszą się przecinać, żeby
      były choć odrobinę oddzielone od chodników, żeby były oznaczenia dla pieszych i
      dla samochodów, żeby były parkingi dla rowerów wewnątrz budynków itepe itede.
      Naprawdę: rozwiązania systemowe czasem działają! I niech nikt nie pieprzy, że
      nie ma na to kasy i to nie jest ważne. To jest ważne, choćby dla tych ludzi,
      którzy dbają o swoje zdrowie i o środowisko naturalne! I jest na to kasa z Unii,
      ale żaden dupek-urzędas nie wyjrzy zza swoich przyciemnianych szybek i doopy nie
      ruszy, żeby coś zmienić!

      Niechże piesi i samochodziarze polobbują razem z rowerzystami, bo leży to w
      interesie wszystkich! Może się w temacie coś zmieni, bo naprawdę tylko się
      nawzajem na siebie wqrwiamy i nic z tego nie wynika!

      --
      Rób jak uważasz, ale uważaj, jak robisz!
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 17:54
      A najgorsze jest jak idzie się chodnikiem z psem i taki rowerzysta
      koło Ciebie przejedzie. Pies ma różne odruchy i nie zawsze czuje
      kiedy z tyłu nadjeżdża rozpędzony rowerzysta, co może się źle
      skończyć dla psa, właściciela i rowerzysty.
    • bomamcoco 20.09.07, 18:10
      Jak piesek jest na smyczy,to nic się nie stanie.Tyle,że zazwyczaj
      nie jest.A to też wykroczenie,ktorego się nie ściga.
    • dobiasz 21.09.07, 10:23
      Gość portalu: olga napisał(a):

      > Pies ma różne odruchy i nie zawsze czuje
      > kiedy z tyłu nadjeżdża rozpędzony rowerzysta, co może się źle
      > skończyć dla psa, właściciela i rowerzysty.

      W Polsce obowiązuje nakaz wyprowadzania psa na smyczy, z tego co pamiętam.

      --
      Dobiasz
    • Gość: Bikeman IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.07, 18:13
      > nienawidzę jak "wypada" mi taki nagle zza pleców o mało mnie przy
      > tym nie tratując, bądź pędzi na mnie z naprzeciwka, robiąc slalom
      > między ludźmi w taki sposób że w zasadzie nie wiadomo gdzie się
      > usunąć bo trudno stwierdzić na którą stronę mu akurat wypadnie....

      Powiem tyle, ze czesto jezdze po chodnikach, ale zawsze mijajac pieszych
      zwalniam prawie do 0, jesli jest ciasno albo schodze z rowera, albo "podpieram
      sie nogami" nie zdarzylo sie zebym kogos potracil, za to pare razy na mnie ktos
      wpadl...
      Natomiast inaczej rzecz sie ma jesli jade po wydzielonej na chodniku sciezce
      rowerowej a srodkiem zasuwaja ludzie. Wtedy sie nie przejmuje, nie zwalniam, nie
      zachowuje odstepu - ich ryzyko, ze rozsypia sie zakupy, ze ich staranuje, albo
      ze przezyja stres.
      Mam nadzieje ze nie jestes taka osoba, ktora nie slyszala o czyms takim jak
      sciezka rowerowa i chodzac jej srodkiem ma pretensje ze rowerzysci szaleja...
    • zbig76 21.09.07, 09:48
      Gość portalu: Bikeman napisał(a):

      > Natomiast inaczej rzecz sie ma jesli jade po wydzielonej na
      chodniku sciezce
      > rowerowej a srodkiem zasuwaja ludzie. Wtedy sie nie przejmuje, nie
      zwalniam, nie
      > zachowuje odstepu - ich ryzyko, ze rozsypia sie zakupy, ze ich
      staranuje, albo
      > ze przezyja stres.

      czyli wymagasz aby ściezka rowerowa była tylko dla rowerów - więc na
      tej samej zasadzie chodnik powinien byc tylko dla pieszych

      pieprzony egoista - chcecie żeby piesi dzielili się z wami
      chodnikiem, kierowcy dzielili się jezdnią, ale ścieżki maja być
      tylko dla was i wy już się z nikim dzielić nimi nie chcecie????!!!

      postuluję chodniki TYLKO dla pieszych i będzie spokój... (zresztą i
      obecnie w ternie zabudowanym wolno wam jeździć po chodniku TYLKO gdy
      na jezdni dozwolona prędkość przekracza 50 km/h - a więc w zasadzie
      nigdzie w Warszawie)
    • Gość: hun IP: *.chello.pl 24.09.07, 03:20
      Kto jeździ po Warszawie 50 km/h?Gdybyś pojechał z taką prędkością,stworzył byś
      większe zagrożenie dla ruchu,niż peleton rowerzystów.Koleś,bądź realistą-NIKT W
      WARSZAWIE NIE PRZESTRZEGA OGRANICZEŃ PRĘDKOŚCI!!!Każdy,kto tylko wyrwie się z
      jakiegoś korka,zap... ile fabryka dała,bo za chwilę wpadnie w kolejny korek.
    • Gość: quchnia IP: *.vlan15.corcoran.lubman.net.pl 24.09.07, 09:11
      Podejrzewam, że większość rowerzystów jeździ chodnikami tylko w
      sytuacji, kiedy nie ma inego wyjścia lub jazda ulicą zagraża życiu i
      zdrowiu kierującego rowerem. Z doświadczenia wiem, że zdarzają się
      chodniki, na których pieszy jest "rzadkim ptakiem", natomiast
      rowerzystów jest na nim wielu i nikomu nie przeszkadzają.
      Wydaje mi się, że irytację bikermana powodują sytuacje, w których
      droga rowerowa jest wydzieloną częścią chodnika, a pieszy, mimo że
      ma dużo miejscu na chodniku, porusza się właśnie drogą dla rowerów.
      Wskazana jest chyba większa tolerancja i kierowanie się nie tylko
      przepsem, ale i zdrowym rozsądkiem, szczególnie w naszych miastach,
      gdzie prawdziwych dróg rowerowych jest niewiele.
      By nie być posądzonym o stronniczość powiem, że kilka dni temu
      zniewazyłem pewną młodą osobę, która jadąc na rowerze była
      prowadzona przez psie bydlę wielkości małego słonia. Pies targał
      nieszczęsną od jednej strony drogi rowewrowej do drugiej i po całym
      chodniku. Para ta stanowiła zagrożenie dla wszyskich, co
      wyartykułowałem w niewybrednych słowach. Równie "grzeczny" jestem
      dla pieszych, którzy poruszając się drogą dla rowerów nie schodzą mi
      z drogi, tylko bezczelnie gapią mi się w oczy. Proszę pamiętać, że
      wykonanie jakiegokolwiek manewru przy prędkości 25-30 km/h jest dużo
      niebezpieczniejsze, niż zrobienie lekiej korekty kursu przez
      piechura.
      Jeżdżąc bicyklem staram się być uprzejmym, nie przeszkadzać nikomu i
      nie powodować zagrożeń. I tego oczekuję od innych, chociaż
      spodziewam się wszystkiego najgorszego.
    • chrisu_gd 24.09.07, 00:26
      Debil jesteś. Rozumiem, że to samo powie kierowca samochodu, jak wleziesz na
      ulicę na czerwonym np. Wtedy przyspieszy i Cię rozp...nie będzie się przejmował...
    • Gość: yukka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 19:08
      art.33 Korzystanie z chodnika przez kierującego rowerem jest dozwolone jedynie w
      razie braku drogi (ścieżki) dla rowerów i niemożności korzystania z jezdni,
      jeżeli dozwolony jest na niej ruch pojazdów samochodowych z prędkością większą
      niż określona w art. 20 ust. 1 [60 km/h]. Kierujący rowerem, korzystając z
      chodnika, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustępować
      pierwszeństwa pieszemu.

      Zawsze uwazam na pieszych, jeśli są ścieżki jeżdżę po nich chętnie, na ulicę
      zjadę jeżeli tylko w mieście samochody będą poruszały się naprawdę poniżej 60
      km/h. Lublin to małe miasto, ale "rajdowcy" pędzą po prostej raczej bliżej 90
      niż 60-ki.
      kultura na drodze to nie kwestia sposobu poruszania się ale raczej wychowania.
    • Gość: Primex IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.07, 19:44
      Mnie trafia jak pieszy idzie ścieżką rowerową mimo że obok ma chodnik i nawet
      nie raczy się odsunąć... Niedawno jechałem we Wrocławiu ulicą szczytnicką i szła
      pani ŚCIEŻKĄ ROWEROWĄ. Powiedziała do mnie "może byś zjechał na bok" myślałem,
      że mnie trafi coś. ZAKAZ CHODZENIA PIESZYCH PO ŚCIEŻKACH ROWEROWYCH
    • zbig76 21.09.07, 09:49
      zgoda, pod warunkiem

      ZAKAZU WJAZDU ROWERÓW NA CHODNIK

      jak kuba bogu, tak bóg kubie...
    • Gość: Niezrównoważony IP: *.ztpnet.pl 20.09.07, 20:23
      jw.
    • Gość: hun IP: *.chello.pl 24.09.07, 07:34
      Twój nick określa dokładnie Twoją osobowość...
    • Gość: sprawiedliwy IP: *.wroclaw.mm.pl 20.09.07, 22:36
      Może to będzie szokujące, ale ja osobiście wolę ryzykować życie czy
      zdrowie pieszych, z całą świadomością biorąc pod uwagę konsekwencje
      (np. odszkodowania - mam ubezpieczenie OC w życiu codziennym, albo
      odpowiedzialność karną) niż ryzykować własną śmierć czy kalectwo pod
      kołami samochodów prowadzonych przez debili, kórym się wydaje że 20
      cm = 1,5 metra. Dodam tylko, że mimo tego co napisałem powyżej stram
      się minimalizować ryzyko wyrządzenia krzywdy pieszym, co jak na
      razie mi się udaje.
    • Gość: bajbus IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.07, 23:44
      jestem rowerzystą i mieszkam w centrum warszawy - jak chce ostro pojeździć to
      wystarcza mi 20-30 minut (dobre na rozgrzewkę), żeby znaleźć się w takim terenie
      gdzie to mogę robić z pełną swobodą, a jak jeżdżę w centrum żeby coś załatwić to
      oczywiście w stylu mieszanym: ulica - chodnik - ścieżki - ale wtedy nie bawię
      się w ostre jeżdżenie bo po co, można sobie zrobić krzywdę i innym, a nic nikomu
      nie muszę udowadniać ani się popisywać? PROSTE, Co NIE?
      p.s
      w jeżdżeniu po ulicy najbardziej nie wkurzają mnie kierowcy, ale nierówne
      pobocze, na szczęście teraz to się powoli zmienia
      a na chodniku pieszy to rzecz święta i zachowuję się na nim jak "gość".
      Oczywiście zawsze ktoś się napatoczy na ścieżkę rowerową (najgorzej jak w nocy),
      ale głupich nie sieją i walka z takimi to walka z wiatrakami.
    • Gość: bajk me babe IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.07, 23:59
      Rowerzysta do rowerzystów: kupta se światełka, niewiele kosztuje a cholernie
      dużo daje - już paru takich mi wyjechało na czołowe "znikąd". Lepiej odżałować
      te parę złotych i będzie git. dla mnie i dla Was.
    • gieb270 21.09.07, 12:38
      Witam,
      Doświadczenia z Krakowa nienajlepsze. Moją przyjaciółkę (osobę po
      przeszczepie) potrącił rowerzysta na plantach doprowadził do
      wypadku, którego skutkiem było złamanie nogi i wogóle nie udzelił
      pomocy.W miejscach dużego natężenia ruchu pieszego powinien ruch
      rowerów być zakazany bezwzględnie.
    • marweg25 21.09.07, 15:39
      Po prostu super podejście do sprawy w stylu tira wyprzedzającego na
      trzeciego na krętej drodze. Mam wszystkich w poważaniu bo mnie się
      nic nie stanie.
      Raz zostałabym prawie staranowana przez wariata na rowerze idąc
      chodnikiem w 8 m ciąży. Gwarantuję Ci, że w d... miałabym
      odszkodowanie i OC, gdyby wtedy na czas nie uskoczyła i straciła
      dziecko z powodu upadku.
    • Gość: kate IP: *.dsl.bell.ca 21.09.07, 00:48
      Rozumiem rozgoryczenie.Ppieram, ze nie powinno byc brawurowej jazdy
      i slalomu miedzy ludzmi na chodniku.Powinno powstac jak najwiecej
      sciezek rowerowych po ktorych to rowerzysci mogliby bezproblemowo
      sie poruszac.Ale...Wtedy piesi nie powinni nie wlazic na owa sciezke
      dla rowerow a to jest nagminne tam gdzie te sciezki sa.I raczej nie
      wyganialabym na ulice rowerzystow.Kierowcy na polskich drogach to
      chamy ktorzy tylko czekaja na takiego rowerzyste by go wyprzedzic i
      jeszcze potracic lusterkiem i nawymyslac mu ze sie rozpycha na ulicy.
    • Gość: bahmat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 10:54
      byłbym też za wycofaniem rowerów z chodników, bo jak sama nazwa
      wskazuje służą one do chodzenia, ale mając na uwadzejak osobnicy
      rasy ludzkiej prowadzą samochody to lepiej niech Ci rowerzyści
      jeżdżą już po chodnikach,wiadomym jest, że przeszkadzają, ale trzeba
      im zwracać uwagę, upominać, prosić, trzeba nawet odżałowac rajstpoy,
      czy drobne kancery na ciele niż by cykliści byli martwi w starciu
      samochodami, w końcu coraz więcej ścieżek rowerowych i rowerzyści
      nie można powiedzieć, starają się uważać na pieszych, tak czepiając
      się do wszystkiego,w następnej kolejności wyeliminowalibyśmy wózki
      inwalidzkie,psy, a potem zataczających się pijaków itp itd, trochę
      umiaru i wyrozumiałosciTeż rowerzysta i też pieszy.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka