Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy jeszcze pedałujecie?

    21.10.07, 14:58
    Mnie zdarza się to coraz rzadziej, wiadomo pogoda. Po pracy już się
    nie da.
    Dzisiaj byłam na chwilkę w lesie ( pięknie), przejechałam 40 km i
    niestety pomimo zakupionych na buty pokrowców palce mi nieco zmarzły.
    jest na to jakaś rada jeszcze? Liczyłam na to, że pokrowce rozwiążam
    problem, ale wygląda na to, ze jednak nie.
    • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.07, 15:23
      Pedałuję jeszcze do pracy i z pracy ( to łącznie tylko 18 km), hno i
      w weekendy. Stopy marzną na początku, ale potem, jak już cała jestem
      rozgrzana, to stopy też się rozgrzewają. Może to kwestia krążenia. W
      każdym razie to piękna pora roku, szkoda byłoby zamknąć się w
      czterech ścianach (albo w samochodzie). :) U Was pewnie jest jeszcze
      piękniej; tutaj w Poznaniu mam tylko namiastkę. :) Serdecznie
      pozdrawiam!
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 21.10.07, 15:42
      Ciepłe skarpety turystyczne + pokrowiec + styropianowa wkładka - można jeździć w
      SPD w mocno ujemnych temperaturach.

      Lepszym rozwiązaniem są zimowe buty SPD, ale są dość drogie.
      (pokrowce zużywają się tak szybko że to rozwiązanie jest na dłuższą metę tańsze)

      Na platformach jest łatwiej - zakładasz górskie buty trekingowe i nie ma problemu ;)
    • lemuriza 21.10.07, 15:50
      ha, góskich butów trekkingowych nie posiadam:( a na spd zimowe
      raczej sie nie zdecyduję, bo pewnie to rzeczywiście kilka stówek.
      Spróbuję kupić cieplejsze skarpety:).
      U nas rzeczywiście pięknie, chociaż dzisiaj pojechałam w tereny
      plaskate.
      W ub. tygodniu pojechaliśmy w drugą stronę tzn . w górki i
      rzeczywiście górki w kolorach jesieni to coś niesamowitego.
      Wczoraj u nas był śnieg:( , dzisiaj już nie, ale cieplo to nie było.
      Pozdrawiam
    • Gość: thony IP: 217.96.22.* 23.10.07, 13:26
      Nie śmiejcie się ze mnie, ale ja na temperatury <0C mam następujący
      sposób: zwykłe buty spd + grube podkolanówki + kawałek worka
      foliowego nakładany na przód stopy do wewnątrz buta. Dzięki temu nie
      przewiewa mi stóp na wylot a i jakąś wentylację z tyłu buta też mam.
      No i najważniejsze - stopy nie marzną nawet przy -15C ;)
    • Gość: ka2 IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.07, 17:41
      jeżdżę do pracy, ale już nie codziennie. mam 15km w jedną stronę i 18 w drugą
      (nadkładam, bo nie chcę jeździć w nocy po lesie, aczkolwiek rano jest tam ślicznie)
      Samochód zabieram jak się zanosi na deszcz, atak to stoi nieużywany pod blokiem.
      Niestety starsznie marznę w dłonie (mam problemy z krążeniem)
      Jeżdżę w dość cienkich spodniach z windstopperu i letnich butach SPD z
      ochraniaczami i w nogi jest mi ciepło, ale na czapkę (podkaskową) zakładam
      jeszcze bandamkę i prawie odmrażam sobie place pomimo 2 par rekawiczek (polar +
      windstopper).
      łatwo się nie poddaję - właśnie w ten wekend uszyłem sobie elektryczne
      ogrzewanie do rękawiczek korzystając z drutu grzewczego wyprutego z ogrzewania
      siedzenia w samochodzie :) i mam zamiar jeździć do póki w zaspie nie utknę :)
      jutro test rękawiczek - niestety akumulator sporo waży :/
    • Gość: Kobita IP: 217.197.73.* 21.10.07, 16:14
      Ano jeździmy ;) dzis zrobilam z kumplem 40kilometrowa przebiezke po lesie. Nie ma co sie bac pogody,wlasnie teraz jest pieknie,kolorowo w otoczeniu przyrody:)
    • jusytka 21.10.07, 17:10
      Dziś pedałowałam z moim synkiem - cudnie było - jesień najpiękniejsza jest
      właśnie teraz. Było wprawdzie tylko 6 stopni, ale nie stanowiło to problemu -
      byliśmy właściwie ubrani. Jechaliśmy wzdłuż niemieckiego wybrzeża, morze jest
      dziś bardzo wzburzone, widoki naprawdę niesamowite.
    • jusytka 21.10.07, 17:11
      PS. Byliśmy w rękawiczkach, bez nich ta wyprawa nie byłaby przyjemna.
    • lemuriza 21.10.07, 20:06
      Ja się pogody nie boję, ale jednak jak nogi przemarzniete to trudno
      mówić o przyjemności:).
      Dzis tez udało mi się zrobić 40 km. i było ciepło ( oprócz tych
      stóp), bo mam nową czapkę pod kask, cieplutką, rękawiczki zimowe,
      ciepłe spodnie z Lidla ( sprawdziły się) i zimową kurtkę rowerową.
      Rzeczywiście w lesie cudnie, kolory naprawdę nieziemskie. Mam
      nadzieję, ze następny weekend będzie piekny i uda sie pojeździć.
    • robertrobert1 21.10.07, 22:09
      Ja jezdze caly czas glownie komunikacyjnie czyli do/z pracy. Na
      chlodna/zimna pogode zakladam tradycyjne zimowe buty i zmieniam
      rower na "zimowy" czyli zamiast SPD sa platformy. Dzieki temu
      zabiegowi nie odczuwam zimna w ogole.
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: plebs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.07, 22:49
      sportów jest multum, więc po co się zajmować marznącymi stopami (można pójść na
      basen, pobiegać, pograć w kosza, tenisa, piłkę na hali, jak spadnie śnieg są
      narty biegowe, łyżwy itp, itd..) a tak a propos to aby stopy nie marzły
      konieczny jest lekki luz w butach, można stopy posmarować jakimś środkiem
      rozgrzewającym i faktycznie w spd łatwiej marzną bo bardziej ograniczają ruchy
      stopy.
    • Gość: quchnia IP: 212.182.117.* 22.10.07, 08:29
      Z pracy i do pracy, wszędzie tam, gdzie mam cos do załatwienia
      (jeżeli tylko mogę). Musiałem wczoraj pojechać na drugi koniec
      miasta środkami masowej i podróż w jedną stronę zajęła mi 40 minut.
      Rowerew w 25 bym dojechał i to poruszając się nadodrzańskimi wałami,
      co polecam wszystkim mieszkańcom Wrocławia :-)
    • lemuriza 22.10.07, 18:12
      w moim przypadku ponieważ mam usuniete więzadło i łąkotkę pozostal
      tylko basen i rower. Wszelkie inne sporty, które doradzasz -
      odpadają.
      I z basenem mam kłopot, bo się nadpsuł dach i zamknięty:).
      a drugi jest na drugim koncu miasta, ale tam niestety jest zawsze
      taka masa ludzi, że o plywaniu nie ma mowy.Mozna się tylko potapaląc
      a to ze sportem niewiele ma wspolnego.
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 22.10.07, 18:26
      Jest jeszcze trenażer, siłka, spinning,tv watching, baby sitting i inne sporty
      ekstremalne...

    • lemuriza 22.10.07, 19:35
      trenażer zostawiam sobie na zimę:)
    • 8run0n 23.10.07, 01:14
      silka, to bujda i nuda na maksa, chodzilem przez rok zeby schudnac, po 2
      miesiacach na rowerze schudlem bardziej niz przez rok na silce. i kondycja
      poszla w gore o 200 procent. tylko nie mowcie, ze nie mialem motywacji na silce,
      w koncu na rowerze mam :P

      jezdze i mam zamiar jezdzic przez cala zime (mam troche latwiej, bo mieszkam w
      Szkocji, a tutaj zimy nie sa tak srogie jak w Polsce)

      moja kobieta tez na razie jezdzi i tez ma w planie przejezdzic zime. ostatnio
      jakas kobita z jej pracy w okolicach czterdziestki chwalila sie, ze przejezdzila
      cala zime i zyje :)

      ja to tlumacze tak, zimno jest tylko w mozgu, jak sie czlowiek dobrze zastanowi
      to bardziej zmarznac mozna na przystanku autobusowym.

      ten koles w Kanadzie jezdzi juz od paru lat zima i zyje

      howtofixbikes.blogspot.com/2006/11/how-to-ride-bike-in-winter.html
      polecam, jesien to tez pora roku, jak kazda inna, fajnie jest moc ja ogladac na
      codzien i widziec jak sie zmienia w zime
      --
      Bik3, znaczy rower
      zajrzyj czasami :)
    • robertrobert1 23.10.07, 18:00
      Gość portalu: plebs napisał(a):

      > sportów jest multum, więc po co się zajmować marznącymi stopami
      (można pójść na
      > basen, pobiegać, pograć w kosza, tenisa, piłkę na hali, jak
      spadnie śnieg są
      > narty biegowe, łyżwy itp, itd..)

      Tylko, ze zaden z wymienionych sportow nie zapewni mi dojazdu do
      pracy, sklepu czy szkoly.

      a tak a propos to aby stopy nie marzły
      > konieczny jest lekki luz w butach,

      A ja uwazam, ze na marznace stopy najskuteczniejsze sa cieple buty.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • tomek19641 22.10.07, 08:58
      owszem, co sobotę i niedzielę robię po 30 - 40 km po starym
      poligonie pomiędzy Rembertowem a Okuniewem. Wracam upaprany błotem
      ale zdowolony :))))
    • uruk-hai 22.10.07, 09:31
      Jeszcze daję radę ale max do 40 (rzadko),a lbowiem mam stałą trasę
      30 km. Strasznie marzną zwłaszcza stopy, a nie jeżdzę już w spd
      tylko lekkie butki trekkingowe z ciepłymi skarpetami i na to wkładam
      jeszcze getry. Kiedyś tak nie marzłem - no cóż starość :D
      --
      HTTP://www.jagdtiger.net/forum
    • dobiasz 22.10.07, 11:05
      W zeszłym tygodniu jeździłem jeszcze do pracy. Niestety, kurtka trochę za mało
      oddycha i strasznie się pociłem, więc w połowie tygodnia poniechałem. W tym
      tygodniu planuję powrót na koło, ale dzisiaj się nie udało - trzeba było odespać
      kaca po wczorajszym opijaniu wyborów ;-)

      --
      Dobiasz
    • Gość: pierro IP: *.zeork.com.pl 22.10.07, 11:22
      no jasne że pedałujemy :)))
      w sobotę 80 km w niedzielę 120 km (szosówka)
      te 120 wczoraj to wyprawa na św.Krzyż zajęło mi 4h 40 min.
      Tak ,rzeczywiście jeśień o tej porze ma swoje uroki,gdy drzewa
      jeszcze nie zgubiły liści,no ale jest coraz chłodniej.
      Najgorzej ,tak jak zauważyliście jest ze stopami,góra i nogi są ok.
      Pod kask czapka i naprzód,aha i oczywiście rękawiczki już zimowe bo
      marzną ręce jak cholera.Mam zamiar jeżdzić jak najdłużej,więc
      planuje zakup obuwia zimowego spd.Wiem że to wydatek kilku stów ,no
      ale trudno,kto nie inwestuje ten nie jedzie :))
      W zeszłym roku ,a właściwie to już w tym kręciłem aż do połowy
      stycznia tzn do momentu gdy spadł w górach świętokrzyskich śnieg.
      Mam cichą nadzieję że w tym roku będzie podobnie.
    • Gość: ms IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.07, 11:32
      Gość portalu: pierro napisał(a):

      > W zeszłym roku ,a właściwie to już w tym kręciłem aż do połowy
      > stycznia tzn do momentu gdy spadł w górach świętokrzyskich śnieg.
      > Mam cichą nadzieję że w tym roku będzie podobnie.

      To teraz szykuj się odwrotnie, tj. skończysz jazdę szybko, a od połowy stycznia
      zaczniesz nowy, nieprzerwany sezon.

      Wczoraj Brzanka i 14 km, po co więcej jak nic ładniejszego w okolicy nie ma o
      tej porze roku:) Długo w lesie było zielono. Teraz błyskawicznie cały
      skolorowiał i oblatuje w tempie ekspresowym.
    • Gość: jantor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.07, 11:28
      Jasne ze krecimy!Ja tylko odstawilem szosowke na zime i przesiadlem
      sie na trekkinga.W niedziele przejechalem sie po ulubionych kątach-
      Torun,Zamek Bierzgłowski,Chelmno,Lubianka,Piwnice(maly,ale uroczy
      rezerwat przyrody) i Torun.Razem 110km.A w najblizszy weekend bedzie
      wycieczka wzdłuz Drwęcy(m.in.rezerwat czapli siwej).
    • Gość: thony IP: 217.96.22.* 23.10.07, 13:34
      Pedałujemy ;)
      Do pracy, z pracy, no i w weekendy po okolicach krakowa. I tak całą
      zimę o ile nie spadnie dużo śniegu - a wtedy będą biegówki ;))
    • boruta_wwa 23.10.07, 21:55
      niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta zima nie
      bedzie taka przyjazna i łagodna jak w zeszłym roku :(
      ja będę jeździł, choć jak będzie strasznie zimno to pewnie
      poszczególne dni będę sobie odpuszczał :(
      w zeszłym roku był taki luz, że nawet swoich slicków nie zmieniłem
      na bieżnikowane opony, bo zimy było kilka dni raptem...
      b.
      --
      "mam tak samo jak Ty, miasto moje a w nim..."
      wawajpg.blox.pl
    • mmmal 25.10.07, 13:47
      ...wracać do formy :-)
      po operacji kolana - no i wszelkie formy exploatowania rowerka
      (komunikacyjna codziennie, dalsze wypady w weekendy)
      to dla mnie ogromna frajda
      po wcześniejszej chwilowej "jednonożności".

      No i mam stare porachunki z moim ulubionym rowerkiem-mordercą...
      Obiecałam mu kiedyś, że go zajeżdżę za te wszystkie kontuzje... ;)

      Pozdrawiam bicyklistów, którym zima nie straszna :-)
      I dobra wiadomość: ponoć wraca złota polska jesień :-)
    • lemuriza 25.10.07, 15:23
      dokładnie rok temu wracałam od lekarza ze skierowaniem do szpitala.
      Po trzech dniach byłam już po tej wspaniałej "przygodzie" w
      szpitalu, tez jednonożna:) chwilowo.
      Moje kolano już nigdy nie będzie zdrowe, ale za to na pocieszenie Ci
      powiem, że po jakimś miesiącu wsiadłam na rower, a że zima była
      łaskawa było to możliwe. Ciężko bylo, noga nieruchawa, ale po
      intensywnych ćwiczeniach doszłam do siebie i chociaż nie będe grać
      już w siatkówkę to z tym nie do konca zdrowym kolanem udało mi się
      przejechać całkiem sporo tras w tym roku i to nienajłatwiejszych, w
      tym 4 maratony.
      Powodzenia życzę Ci, zdrowia i duzo wytrwałości.Będzie ok.
    • Gość: henryhenry IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.07, 23:00
      Witam! Prowadze gospodarstwo agroturystyczne i sam pedałuje bez względu na pogode. Mieszkam w powiecie poddębickim, woj łódzkie mam możliwość napraw rowerowych gdyby jakieś problemy na szlaku. Moje gg 2170603, tel 601420083. Zapraszam!
    • Gość: jackk3 IP: *.ptr.terago.ca 26.10.07, 16:36
      Pewnie ze tak, choc juz coraz trudniej (krotki dzien). W Calgary
      przez ostatnie pare dni bylo b. cieplo (raz nawet 22C). Wada bardzo
      silne wiatry do 70km/h. Nadchodzacy weekend wyglada dosc dobrze,
      slonce i do 15C, z kumplem zrobimy czasowke chyba na calosc z
      zamiarem 29min. na 20km ale to bedzie bardzo trudne, jako ze teraz
      mamy okres 'przejsciowy' (prawdopodobnie ostatni raz w tym roku).
      Pzdr
    • Gość: wiadomo kto IP: *.interq.pl 28.10.07, 07:28
      No jasne że pedałujemy.
      Mimo nie najlepszej pogody jak do tej pory w październiku 2tyś
    • lemuriza 04.11.07, 15:17
      nie rozpieszcza nas ta jesień , właściwie nie bylo takiej klasycznej
      polskiej złotej jesieni, no może oprócz kilku dni.
      Dzisiaj jeszcze nie było najgorzej, dało się jeździć. Udało mi się w
      dziurze między deszcze zrobić trochę kilometrów:).
      Fajnie:).
    • Gość: thony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.07, 15:21
      A dzisiaj ja także trochę pojeździłem z ekipą z rowerowanie.pl
      Oj padał deszcz, padał ...
    • lemuriza 04.11.07, 19:26
      a jak forma? bo u mnie już kiepściutka:).
      Zresztą dzisiaj źle mi się jechało z dwóch powodów: wiatr i zakwasy
      ( po malowaniu przedpokoju:)).
      Deszcz na szczęście mnie ominął, zaczął padać chyba minutę po tym
      jak wróciłam do domu.
    • marzena.sa 04.11.07, 21:01
      a mnie dopadło ... deszczysko ...
      no więc siedzę teraz i herbatkę z prądem ...
      jutro do pracy ...
      .............
      a forma, hmmm, nie narzekam, choć moj facet coś marudzi ...o
      kolanach - no dobra, nie będę dyskutować :)))
    • lemuriza 04.11.07, 21:23
      moja forma już kiepściutka bo w tej chwili jeżdżę bardzo
      sporadycznie - najwyżej w weekend.Przejechalam dziś zaledwie 47 km i
      to po asfalcie , w dodatku kompletnie plaskatym ( no moze
      niezupełnie plaskatym bo dziury w drodze jak to w Polsce:)).
      Kolana... no cóż... ja też dziś odczuwam silny ból kolana ( mojego
      operowanego), a to chyba dlatego, że chyba go przeciązyłam
      ( malowanie w domu, sprzatnie itp.). ale przejdzie.
      Byle do wiosny:)
      Pozdrawiam
    • Gość: thony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.07, 21:53
      Nie przejmuj się Iza kolanem, z tego co pamiętam to pierwszy rok po operacji. Ja
      po robocie mojego kolana też tak miałem. Ale to mija. Obecnie jestem już prawie
      3 lata po operacji i po bólach ani śladu ;)
    • Gość: thony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.07, 21:54
      No bo jak byś malowała nogami to zakwasów by nie było ;))
    • marzena.sa 04.11.07, 23:08
      hehe, malujmy więc nogami ... :)))
      ........................
      a jeżdżę cały czas ... nie wiem jak będzie zimą, nie przerabiałam
      jeszcze tego tematu ... może? nie wiem jeszcze ...
      pozdr. może macie jakieś konstruktywnew propozycje ...???
    • huann 04.11.07, 23:01
      i owszem :) miałem tydzień wolnego, ale z góry nie wiedziałem, czy będzie to 2,
      4, czy 7 dni (zamieszanie pracografikowe). więc dalsza jakaś wyprawa nie
      wchodziła w grę. za to jeżdżąc dokładnie co drugi dzień (29.10., 31.10., 2.11. i
      dzisiaj, z kol. Nakole) nakręciłem łącznie ok. 320 km :)
      nie wspominając o ponad 140 jesiennych fotkach!
      i tak jakoś wyszło, że odwiedziłem w wiadomy sposób chyba ze 20, mniej, lub
      bardziej opuszczonych podłódzkich cmentarzyków (wojennych z I WŚ i ewangelickich).

      taki mój jesienny cyklogrobing :)

    • lemuriza 05.11.07, 08:31
      no u mnie niestety charakter pracy nie pozwala na jeżdżenie w
      tygodniu ( jak wracam do domu jest już prawie ciemno:)).
      Tak wiec zostaja weekendy. Ale dzisiaj mam urlop, więc jak tylko nie
      będzie bardzo padać to jadę:).
      Hunnan jesli podobają Ci się cmentarze z I wojny światowej to
      zapraszam w nasze okolice czyli: powiat tarnowski, gorlicki i
      nowosądecki. Ze względu na to, że podczas I w. ś. na naszych
      terenach było walk co niemara podczas I wojny i cmenatrzy jest masa.
      Właściwie w każdej wsi chyba.
      Nawet na terenie miasta ( Tarnowa) jest jeden. Nie wiem jak te w
      Waszych okolicach ale nasze to prawdziwie perełki architektoniczne.
      Kiedyś zajmowałam się cmentarzami wojennymi zawodowo. To była fajna
      praca, w dużej mierze w terenie. Lasy, wzgórza, piekna pogoda i
      piekne zabytki.
      Thony: jestem dokładnie rok i kilka dni po operacji. Nie wiem czy te
      bóle przejdą. Ja właściwie powinnam się poddać drugiej ( cyzli
      rekonstrukcji więzadła), ale nie poddaje się bo to jest strasznie
      długa rehabilitacja, a ja nie bardzo mogę sobie pozwolić na takie
      długie zwolnienie. Lekarze powiedzieli, że to więzadło przydałoby
      się:) ale jeśli odbuduje mięsień to jakoś będzie to wszystko trzymał.
      Ja mam z reguly bóle przeciążeniowe. Nie mogę na przykład duzo
      chodzić. Tez tak masz?
    • lemuriza 05.11.07, 08:38
      tutaj jeden z najsłynniejszych cmenatrzy ( roku odbywają się tam
      uroczytsoci z okazji 11 listopada) Cmenatrz w Łówczówku.
      Zeby go obejrzeć trzeba się dość sporo napedałoać bo połozony jest
      dosyc wysoko:)
      www.plesna.pl/warto_zobaczyc_lowczowek.htm
    • huann 05.11.07, 10:41
      cmentarzyki (zwłaszcza Beskidu Niskiego) swego czasu obszedłem z plecakiem :)
      było to wiele lat temu, jak tylko zaczęły sie ukazywać przewodniki wydawane w
      Rewaszu dotyczące Galicyjskich Cmentarzy Wojennych. i też miło wspominam,
      zwłaszcza, że ich architektura (projekty pana Jurkovicia) jest idealnie
      dopasowana do miejsc, w których są zlokalizowane.
      pozdrawiam!
    • Gość: Thony IP: 217.96.22.* 05.11.07, 13:30
      Iza, nie zastanawiaj się z tym więzadłem tylko rób je już teraz.
      Musiałabyś mieć mięsnie nóg jak Pudzian, żeby przejęły funkcje
      więzadła. Ja robiłem nadłamaną łąkotkę i rekonstrukcję więzadła w
      odstępie niecałego miesiąca. Początek stycznia łąkotka, koniec
      stycznia rekonstrukcja, potem rehabilitacja, pierwsze jazdy na
      rowerze niestacjonarnym pod koniec marca, w weekend majowy już
      hulałem po Pienianach na rowerku. Obecnie nie odczuwam żadnych
      dolegliwości, nawet podczas biegania i chodzenia.
      Czym dłużej będziesz zwlekała z rekonstrukcją, tym gorzej, staw na
      skutek niestabilności będzie podlegał systematycznemu uszkadzaniu ;(
    • lemuriza 05.11.07, 14:30
      Thony, ile Cię nie było pracy? Ile miesięcy to trwało? To dla mnie
      bardzo ważne.
    • Gość: thony IP: 217.96.22.* 05.11.07, 16:23
      Jesli dobrze pamietam, to opuscilem 2 tygodnie w pracy. Potem juz
      chodziłem. W biurze podstawiałem sobie dodatkowe krzesło pod nogę,
      bo przecież nie wypadalo siedzieć z noga na biurku ;)
      Na zorganizowaną rehabilitację chodziłem przez 2 albo 3 tygodnie, a
      potem juz sam.
      Nogi masz teraz wyćwiczone to szybko wrócisz to pełnej sprawności.
      Nie ma się co zastanawiać, zdrowie najważniejsze!
    • lemuriza 05.11.07, 16:51
      dwa tygodnie? to ja po pierwszej operacji miałam 5 tygodni
      zwolnienia i nie bardzo lekarz chciał mnie przywrócić do pracy.
      Pamiętam jak siedziałam w domu przy komputerze to po 15 min.
      siedzenia, musiałam niesttey sobie odpuścić bo noga bolała.
      W pracy nic pod nogę nie podłożę ( nie ma miejsca) a poza tym
      charakter mojej pracy jest taki, ze muszę się przemieszczać międyz
      pokojami :(. lakarze mówili mi o 3 miesiącach dochodzneia do siebie
      po rekonstrukcji...
    • mmmal 09.11.07, 14:16
      Hej LemurIzo :-)
      Pamiętam swój strach przed artroskopią
      i jak forumowicze mnie pocieszali, że piiiikuś ;-)
      A teraz przyłączam się do tego, co radzi Thony.
      Również wróciłam do pracy po 2 tygodniach,
      a jeszcze wcześniej (już 10. dnia) na rower
      - oczywiście delikatnie, z drżeniem serca i kolana :-)
      Teraz już tai-chi-uję i joguję (choć niby nie wolno),
      ale ponieważ noga potrafi mnie zawieść przy banalnym skrętnym ruchu
      wkrótce umawiam się na rekonstrukcję.
      Niekótrzy zrekonstruowani "chwalili" się niemmal roczną
      rehabilitacją, ale oznacza to pełny powrót do pełnej formy
      i dotyczy zwykle osób starszych,
      a z pewnością mniej sprawnych od Ciebie :-)

      Niech żyją bezłąkotkowcy! :-)
      (moja pływa w formalinie - świetny gadżet
      dla bezczelnie zaglądających do lodówki gości) ;-P

      Pozdrawiam :)
    • Gość: kondor IP: *.interq.pl 09.11.07, 19:43
      Kontuzja dla kogoś kto ruch i wysiłek fizyczny ma we krwi to wielkie
      nieszczęście.Perspektywa unieruchomienia na parę tygodni czy
      miesięcy oddala chęć poddania się operacji.
      Gdyby mnie to miało kiedyś spotkać to pewnie bym się załamał.
    • Gość: Super Zgred IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 08:20
      Pedałuję, no może troszeczkę (troszeczkę robi wielką różnicę). Na
      zimno znalazłem sposób, w sklepie Lidla kupiłem skarpety
      motocyklowe. To coś takiego jak ochraniacze na buty, z tym, że
      zakłada się na cieńką skarpetkę i do buta. Przy obecnych
      temperaturach w granicach - 3 do + 2 zdają egzamin. Gdy przyjdą
      silniejsze mrozy, trzeba zrezygnować z SPD i ubierać się w grube
      buty "na po nartach"
    • ssj44 05.11.07, 14:06
      ja mam przerwę - rower w naprawie ale jak skończą to odrazo wracam
      --
      www.techstate.es24.pl
    • lemuriza 05.11.07, 14:31
      Dzisiaj dałam rady przejechać tylko 30 km, bardzo zmarzły mi stopy:(.
    • boruta_wwa 05.11.07, 18:28
      to i tak nieźle jak na taką marną pogodę :)
      pzdr
      b.
      --
      "mam tak samo jak Ty, miasto moje a w nim..."
      wawajpg.blox.pl
    • Gość: pierro IP: 82.139.28.* 05.11.07, 20:37
      dzisiaj 43 km ale z jakimi przygodami ho,ho.
      Właśnie wróciłem z eskapady nocnej i od razu siadam do kompa.Najadłem się sporo
      strachu.Ciemności egipskie,środek lasu,do domu jakies 20 km a tu ni z tego ni z
      owego trrrrrach ...i nie,nie nikt nie strzelał,to tylko mój łańcuch pękł.No
      powiem że od razu cały się spociłem.Dobrze że zabrałem skuwacz i oświetlenie.No
      ale wiecie jak jest,po ćmoku,w środku puszczy świętokrzyskiej,ręce się
      trzęsą,nie to że zaraz ze strachu,chociaż dziwnie jakoś wydaje się że za każdym
      drzewem czai się Duch Puszczy(heh}i ten cholerny sworzeń nie chce za nic w
      świecie wskoczyć na swoje miejsce.Makabra.Koniec końców udaje mi się spiąć i to
      o dziwo w tych warunkach całkiem poprawnie łańcuch i najszybciej jak to jest
      możliwe następuje powrót do domu.Nauka na przyszłość:nie ma sensu po nocy
      włóczyć się po lasach.W nocy jest w lesie nieprzyjemnie,ta wszechogarniająca
      ciemność.Owszem można jeżdzić ale tam gdzie jest oświetlenie uliczne
      No i rzeczywiście palce o nóg marzną jak cholera.Zamówione ochraniacze już idą
      pocztą

      keep on spinnin
    • jusytka 05.11.07, 21:55
      Ja też miałam raz porządnego "stracha" - zachciało mi się oglądać zachód słońca
      na Zalewie Szczecińskim - był sierpień, słychać było świerszcze, widoki
      przecudne. Niestety w drodze powrotnej zrobiło się zupełnie ciemno, a ja wraz z
      6-letnim synkiem musiałam przejechać przez ciemny las - na szczęście miałam
      dobre oświetlenie. Czego sie bałam najbardziej? Tuz obok na wzgórzu (Golm) był
      ogromny cmentarz, pochowano tam ofiary nalotu amerykańskiego pod koniec wojny -
      kilka tysięcy ludzi (Niemców) zginęło w ciągu godziny. W ciągu dnia byłam tam
      kilka razy i specjalnie mnie to nie stresowało, ale w nocy? brrr
    • Gość: d. IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.07, 00:59
      jusytka napisała:

      > Ja też miałam raz porządnego "stracha" - zachciało mi się oglądać zachód słońca
      > na Zalewie Szczecińskim - był sierpień, słychać było świerszcze, widoki
      > przecudne. Niestety w drodze powrotnej zrobiło się zupełnie ciemno, a ja wraz z
      > 6-letnim synkiem musiałam przejechać przez ciemny las - na szczęście miałam
      > dobre oświetlenie. Czego sie bałam najbardziej? Tuz obok na wzgórzu (Golm) był
      > ogromny cmentarz, pochowano tam ofiary nalotu amerykańskiego pod koniec wojny -
      > kilka tysięcy ludzi (Niemców) zginęło w ciągu godziny. W ciągu dnia byłam tam
      > kilka razy i specjalnie mnie to nie stresowało, ale w nocy? brrr

      My byliśmy parę tygodni temu w Szwajcarii Marchijskiej, niestety bez rowerów.
      Zebrało nam się na przejażdżkę po lesie. Doszliśmy do tzw. Schwedenschanzen,
      czyli szwedzkich szańców. Tak naprawdę to starosłowiańskie grodzisko ;-) Trochę
      potem pobłądziliśmy ale oświetlenie mieliśmy dobre i las nie był duży.

      Na rowerze najnieprzyjemniej jechało mi się wiosną tego roku w nocy przez park
      Hasenheide. Z reguły na głównej alejce są tam światła ale o tej porze były już
      wyłączone. Zupełna ciemność (na szczęście mam dobre oświetlenie, ale jak poza
      nim jest czarno jak w d...e u afroamerykanina to i tak mało), jacyś dilerzy,
      jakaś bandyterka... Od tej pory wolę się cisnąć po nocy ulicą i omijam ten park.

      Właśnie przymierzyłem przywieziony z Polszy windstopper i się biję z myślami -
      wsiadać jutro na rower, czy nie wsiadać. Ma trochę padać a ja nie mam błotników
      w ogóle i to mnie trochę powstrzymuje...

      --
      Dobiasz
    • boruta_wwa 06.11.07, 22:17
      a ja lubię po lesie w nocy jeździć ale po takim gdzie mam blisko do cywilizacji
      jak na przykład warszawskie Kabaty, bo nie mam nawet skuwacza ;)
      pozdro dla Wszystkich Aktywnych Bajkerów :)
      b.
      --
      "mam tak samo jak Ty, miasto moje a w nim..."
      wawajpg.blox.pl
    • Gość: pierro IP: *.zeork.com.pl 07.11.07, 10:33
      jeśli dziś pogoda pozwoli to...będzie kręcenie(heh)a na razie u mnie
      świeci piękne słoneczko,jest słabiutki wiaterek,wymarzone warunki że
      aż żal siedzieć w pracy,zamówione ochraniacze na buty Rogelli
      przyszły ale musiałem je odesłać(za małe)na wymianę.


      keep on spinnin*
    • Gość: pierro IP: 82.139.28.* 07.11.07, 17:46
      no i udało się,choć już ciemno i mżawka ale mimo wszystko po 15 tej wyskoczyłem
      na rower.W sumie niewiele bo 27 km ale jednak.Marzną palce u nóg i rąk,reszta
      spoko.Trzeba się zaopatrzyc w zimowe rękawice i będzie ok.


      keep on spinnin*
    • Gość: thony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.07, 20:30
      Pedałujemy. Dzisiaj we wszelkich możliwych warunkach atmosferycznych
      75 terenowych kilometrów. Było super zwłaszcza na odcinkach leśnych.
      I wygląda na to że przez parę dni będzie mniej jazdy bo śniegiem
      mocno sypie, oj mocno - ciekawe ile nawali do rana ;)
    • bombel25 11.11.07, 20:46
      Dzisiejsz opad śniegu zakończył mój sezon rowerowy
      pozdrowinia
    • jusytka 11.11.07, 22:00
      Ja też już zakończyłam ...
    • allunia77 11.11.07, 23:05
      hej,
      wiem,że zadam głupie pytanie, ale pojecia nie mam - co to sa buty
      SPD? własnie przymierzam si do zakupu pierwszych butów na rower i
      nie wiem co wybrac. Moze cos poradzicie? - niestety fundusze
      ograniczone - max. 300 zł.
      pozdrawiam
    • Gość: thony IP: 217.96.22.* 12.11.07, 10:21
      Allunia, po pierwsze załóż nowy wątek.
      Po drugie buty SPD to takie, których należy używać z pedałami SPD -
      wtedy butki pięknie wpinają się do pedałków. Wejdź sobie na allegro
      i tam zobaczysz wszystko z objaśnieniami i w kolorach. pzdr.
    • Gość: kondor IP: *.interq.pl 12.11.07, 10:36
      Trzy pary skarpet,a prócz tego ochraniacze na buty nie uchroniły
      przed zmarznięciem stóp.No ale kolejna setka zaliczona.
      Piękny listopad był w zeszłym roku.Mam nadzieję że jeszcze w tym
      roku będą cieplejsze dni.
    • Gość: jackk3 IP: *.ptr.terago.ca 12.11.07, 20:00
      Ty Kondor to masz zdrowie! U nas przy G. skalistych pogoda calkiem
      dobra, temp. nawet dochodzi do 10C, ale wieje jak cholera, tak ze
      dla mnie 50 to jest max. Przez ostatnie 2 dni wiatr do 70km/h (od
      gor), tak ze w 1-sza strone pod wiatr a z powrotem to sie leci
      (wczoraj 'dociagnalem' do 85km/h na malym wziesieniu i gdybym mial
      11 z tylu to 90 by 'pekla'). Ale tylko patrzyc jak snieg spadnie.
      Pzdr
    • Gość: kondor IP: *.interq.pl 13.11.07, 09:16
      No popatrzcie Ty i ja w okolicach 50 równoleżnika kręcimy,a jakże w
      innych warunkach.Wydawało by się że tam już mrozy ponad 20stp i
      śniegi po dachy samochodów.
      Jeżeli chodzi o wiatry to na pewno nie są aż tak ogromne jak u
      Ciebie.Ale Twoje swoją moc nabierają na Oceanie Spokojnym i dzięki
      temu możesz się zmierzyć z tymi prędkościami o których wspominasz.
      Ktoś kto jeździ w terenie wcześniej czy później pozna co to siła
      wiatru.Pamiętam pewnego dnia jak na dość płaskiej trasie jadąc pod
      wiatr 50km (szosówka) wybiło ok 26km/h a w drodze powrotnej 40km/h
      ..."Ale tylko patrzyc jak snieg spadnie."...
      U mnie już leży trochę na drogach i trzeba było z szosówki na górala
      wskoczyć.Wyjazd w chwili obecnej kolarką jest niebezpieczny bo woda
      na drodze w ciągu paru godzin może sie w lodowątaflę zamienić.
      Zdarzyło mi sie już tak że wyjeżdżałem na trasę,a na drodze stała
      woda.Po kilku godzinach woda w lód się zamieniła,szczególnie w
      strefach lasu.Nie było innego wyjścia jak te odcinki na nogach
      pokonywać.
      Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło.Już narty odkurzyłem i
      lada moment wstęgi szos będę ze szczytów tras narciarskich oglądał.
      Mniejszych wiatrów życzę no i jeszcze paru cieplejszych dni
    • huann 12.11.07, 11:44
      wczoraj ok. 24 km po nocy, z czego 12 w prószącym śniegu.
      takie małe nic, a cieszy :)


      --
      alegoria victis
    • lemuriza 12.11.07, 19:17
      U nas dzisiaj było duzo śniegu, ale w ciągu dnia część znikneła,
      stąd mma nadzieję, że jeszcze da się pojeździć w tym roku.
    • seba-sch 12.11.07, 20:28
      dziś troszkę popadało w warszawie ale cóż, jak rano wybrałem sie rowerem do
      pracy to i trzeba było wrócić rowerem. Ale było OK, samopoczucie po treningu
      ekstra, optymizm i pełny relaks, pewnie podobnie jest u was jak się pomimo złej
      pogody przełamiecie na parę kilometrów :)
    • tiresias 14.11.07, 11:40
      coś mi jednak mówi, że ten głupawy i niepotrzebny atak zimy szybko się skończy.
      za ok. tydzień temperatura ma wrócić do ok 8-10 C (na plusie) i będzie dość
      sucho - a więc zapraszam na trasy. kupię jednak te ochraniacze na stopy.
      (przepowiednia dotyczy okolic nizinnych śląska dolnego a także wielkopolski:))
    • marzena.sa 14.11.07, 21:08
      cały czas .... do pracy, sprawy na "mieście", ... może żaden wyczyn,
      ale ok. 10-15 dziennie ...
    • Gość: pierro IP: *.zeork.com.pl 19.11.07, 11:21
      w sobotę tj 17.11.2007 wyjechałem o 10 rano góralem.Najpierw odcinek
      po asfalcie jakieś 5 km,potem do lasu.W lesie jest super ,zupełnie
      sceneria jak z filmów disneya,tzn wszystko w śniegu,wiszące czapy na
      drzewach itd.Opon nie zmieniałem,tak jak w lecie jezdżę na
      semislikach 1.95,jest ok,ale trzeba uważać przy zjazdach i
      podjazdach (ślisko,lód i ubity śnieg)Przy jednym podjeżdzie musiałem
      zsiąśc całkiem gdyż koła ślizgały się jak po szklance i jest zero
      przyczepności.Najlepiej bo sięgam po bidon żeby pociągnąć łyka a tu
      stuk,stuk w bidonie lód : ))Ale po rozgrzaniu go w rękach tzn bidonu
      mamy z powrotem wodę.W sumie tak miałem 3 razy.
      Reasumując przejechałem 72 km w ciągu 3,5 h.Nie zmarzłem wogóle
      jedynie palce u nóg odczuły deficyt ciepła.


      keep on spinnin*
    • tiresias 19.11.07, 14:18
      a od środy, 22.11 - jak wspominałem wyżej - wzrost temp. do ok.7-8
      stopni i sucho. na łykent bankowo jazda.
      --
      z z z
    • huann 19.11.07, 14:39
      też na to liczę - mam 3 dni wolnotrybu bezpracowego ;)


      --
      alegoria victis

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka