Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    najmniej potrzebny gadżet rowerowy

    09.12.08, 08:41
    w związku z nadchodzącym sezonem prezentowym,proszę o zgłaszanie propozycji.
    moje typy:
    1. plastikowe urządzenie, tzw. 'kombajnik' do mycia łańcucha, np. takie ssl.allegro.pl/item437312622_maszynka_pro_do_mycia_lancucha_od_motobikeshop.html
    dużo brudu, mało efektu. knot!
    2. wspominana w sąsiednim wątku pompka do amortyzatorów. sporo ludzi ma amortyzatory (trzeba czy nie) ale ilu ma taką pompkę?
    • Gość: wwwwwww IP: 84.38.22.* 09.12.08, 09:06
      a czemu niby pompka do amortyzatorów trafiła do kategorii gadzet i to na dodatek niepotrzebny?
    • tiresias 09.12.08, 09:15
      bo z mojego zapewne subiektywnego doświadczenia wynika, że na 10 osób mających
      amortyzatory w rowerze (u nas to przewaga w kraju),może góra 2 ma taką pompkę
      (reszta serwisuje (jeżeli w ogóle) w warsztacie). ludzie zazwyczaj kupują to, co
      jest potrzebne (rower górski na Mazowszu jest tu wyjątkiem:)))
    • Gość: wwwwww IP: 84.38.22.* 09.12.08, 09:28
      to faktycznie dość subiektywne ale idąc twoim tokiem rozumowania proponuje do gadzetów zaliczyć także np: klucze do suportu, konusów, sciagacze do korb, a w zasadzie co bedziemy sobie żałować - wszelkie narzędzia rowerowe :)
    • tiresias 09.12.08, 09:35
      o nie.przydatnym gadżetem jest podstawowy zestaw kluczy, ew.spinka do łańcucha.
      ściągacz do korb kwalifikuje się do tych 'niepotrzebnych' (w codziennym użytkowaniu roweru).
      umówmy się,że mowa jest o 'zwykłych' amatorach a nie o ludziach,którzy sami składają, serwisują a nawet potrafią zbudować rower, mając do dyspozycji starą maszynę do pisania, łożysko kulkowe i telewizor Rubin:)
    • Gość: wwwwwwww IP: 84.38.22.* 09.12.08, 09:53
      w "zwykłych" amorach to nie ma powietrza.
      Co by nie mówieć amory powietrzne zaczynają się jednak w okolicach średniej klasy wiec raczej trafiają w znacznej wiekszości do ludzi choć troche zainteresowanych tematem.

      Woalbym jednak wypowadać sie o pompce w kategori "narzedzia" a nie "gadzet". Ponad to używam jej jednak znacznie czesciej niż owego sciagacza, kluczy do konusów ect.
      Tak na oko to tym roku myślę iż było to koło 4 razy.
    • mallard 09.12.08, 12:08
      Gość portalu: wwwwww napisał(a):

      > "konusów [...]"

      Oj, bo niektórzy politycy poczują się dotknięci... ;)

      --
      "Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie
      samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."

      Król Salomon
    • Gość: kate IP: *.dsl.bell.ca 15.12.08, 15:28
      mallard, moglbys uprzedzac?O maly wlos a zadlawilabym sie:)
    • Gość: ja IP: *.kruk-inkaso.com.pl 09.12.08, 09:40
      > bo z mojego zapewne subiektywnego doświadczenia wynika, że na 10 osób mających
      > amortyzatory w rowerze (u nas to przewaga w kraju),może góra 2 ma taką pompkę
      > (reszta serwisuje (jeżeli w ogóle) w warsztacie)
      Eeee może sie skompromituję, ale czy nie trzeba mieć amortyzator powietrzny,
      żeby pompka się do czegoś przydała. Większość ma jakieś rozwiązania typu
      elastometr z marketu, a w markowych często olej+sprężyna.
    • Gość: drobo IP: *.petrus.pl 09.12.08, 11:59
      no nie do końca jestem przekonany:

      www.ahrensbicycles.com/Bottle-Opener.htm
      bo czasami nie ma czym otworzyć napoju energetyzujacego...
    • dr.krisk 09.12.08, 12:30
      .. chroniąca rower przed skapującym z rowerzysty potem.
    • jan-w 09.12.08, 13:10
      Popieram pelerynkę ;-)
    • a54 17.12.08, 09:38
      jan-w napisał:

      > Popieram pelerynkę ;-)

      Czy ktoś przebije pelerynkę?

      --
      Pozdrawiam
      Adam
    • boruta_wwa 09.12.08, 12:58
      ja kiedyś widziałem taką lampkę montowaną na kierownicy służącą tylko i wyłącznie do oświetlania licznika :-)
      b.
      --
      "mam tak samo jak Ty, miasto moje a w nim..."
      wawajpg.blox.pl
    • Gość: Steppenwolf IP: 62.29.248.* 09.12.08, 15:22
      Dawno temu, jakieś 8 lat, widziałem kierunkowskazy rowerowe.
      Maleństwa, które były ledwo widoczne w nocy, a przy świetle
      słonecznym zupełnie nie widoczne.
    • robertrobert1 09.12.08, 20:42
      Popieram. Niestety ale musze sie przyznac, ze sam kiedys mialem owe
      kierunkowskazy. Szybko doszedlem do wniosku, ze jest to szmelc
      totalny! Za jaja bym powiesil wytworcow takich bubli!

      Do innych malo potrzebnych gazdzetow zaliczyłbym:
      1. Lusterka oprocz Cataye
      2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
      3. aluminowe bagazniki tylne
      4. GPS
      5. Plastikowe bidony-termosy
      6. Zapiecia-sprężynki na szyfr
      7. Żelowe nakładki na siodełko
      8. Sakwy kordurowe

      -
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: wwww IP: *.209.34.195.revers.nsm.pl 09.12.08, 21:28
      > 2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
      bo moze ich zadaniem nie jest oswielanie drogi?

      > 3. aluminowe bagazniki tylne
      rozumiem tylko tybus jest wart uwagi :)
      kwestia ceny i zastosowania - aluminium spokojnie daje rade - nie kazdy wozi 30 kg na bagażniku

      > 6. Zapiecia-sprężynki na szyfr
      mysle iż to sprzet wart uwagi do odpowiednich rowerów. Do ukrainy ? Czemu nie.

      > 8. Sakwy kordurowe
      A co z nimi nie tak? Bo używam w codziennej ekploatacji i jakiś wielkich wad nie zauważyłem :)
    • jan-w 09.12.08, 22:33
      > > 2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
      > bo moze ich zadaniem nie jest oswielanie drogi?
      >
      To też wyraźnie autor postu napisał że chodzi o światełka mające oświetlać drogę, dla odróżnienia od sygnalizacyjnych. Chociaż tutaj tez bym polemizował.
      Latarka - 16USD www.dealextreme.com/details.dx/sku.13809
      Mocowanie do roweru ok 3,50 USD
      W 150 lumenów nie należy oczywiście wierzyć, ale bardzo ładnie oswietla drogę.
    • robertrobert1 10.12.08, 20:15
      Gość portalu: wwww napisał(a):

      > > 2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
      > bo moze ich zadaniem nie jest oswielanie drogi?

      Bo jesli maja osiwetlac droge to tego w ogóle nie spełnieja. Osobną
      kwestia sa swiatełka INFORMUJACE.

      >
      > > 3. aluminowe bagazniki tylne
      > rozumiem tylko tybus jest wart uwagi :)
      > kwestia ceny i zastosowania - aluminium spokojnie daje rade - nie
      kazdy wozi 30
      > kg na bagażniku

      Nie oto chodzi. Aluminowe bagazniki podczas codziennej eksploatacji
      po prostu sie przecieraja a spawy pekaja. Jesli chodzi o polecane
      bagazniki to nie Tubus, bo jest Leksus wsrod bagaznikow i na codzien
      bezsensowne ale zwykłe 2-3 pałakowe stalowe.

      >
      > > 6. Zapiecia-sprężynki na szyfr
      > mysle iż to sprzet wart uwagi do odpowiednich rowerów. Do
      ukrainy ? Czemu nie.

      Jesli ktos traktuje Ukraine jako rower jednodniowy to czemu nie! Ja
      od lat potrafie otworzyc kazdy zamek szyfrowy, a nie jestem zwiazany
      ze swiatkiem przestepczym, i dlatego wlasnie ODRADZAM!

      >
      > > 8. Sakwy kordurowe
      > A co z nimi nie tak? Bo używam w codziennej ekploatacji i jakiś
      wielkich wad ni
      > e zauważyłem :)

      Sakwy kordurowe na wyprawie juz po 2 tygodniach sa poprzecierane a
      po miesiacu wiekszosc zamkow jest do wymiany. W codziennej
      eksploatacji tez sa wadliwe bo nigdy nie wiadomo kiedy deszcz
      spadnie wiec nie sposob dowiesc do celu rzeczy, ktore powinny byc
      suche.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: wwwwwww IP: *.209.34.195.revers.nsm.pl 11.12.08, 17:54
      hmm ja to nie wiem mi sie bagażnik aluminiowy nie przeciera a kordurowa sakwa nie ma ani dziur ani zamków, poza tym jest jedna jest zaimpregnowane a druga ma "wkładkę" :)
    • robertrobert1 11.12.08, 20:49
      Gość portalu: wwwwwww napisał(a):

      > hmm ja to nie wiem mi sie bagażnik aluminiowy nie przeciera a
      kordurowa sakwa n
      > ie ma ani dziur ani zamków, poza tym jest jedna jest
      zaimpregnowane a druga ma
      > "wkładkę" :)

      Miałem/mam 3 komplety sakw kordurowych od NN do markowych i w kazdej
      pojawiały się w/w dolegliwości. Na tej podstawie wyrobiłem moją
      opinię ale może to nie problem jest w sakwach tylko w ich
      niewłaściwym użytkowaniu?



      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: da silva IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 12:09
      Kross i Mongoose
    • Gość: drobo IP: *.petrus.pl 09.12.08, 23:29
      > 4. GPS

      tu bym dyskutował... Od czasu, gdy stałem się posiadaczem tego ustrojstwa,
      przestał istnieć problem długich wypadów, gdzie spore odcinki prowadzą na skróty
      - przez pola, lasy i łąki :-). Oczywiście, chodzi głównie o wyprawy "na styk"
      możliwości fizycznych, gdzie każdy niepotrzebnie wyklepany kilometr ( a o
      pomylenie gruntówek w lesie nietrudno ) może oznaczać niezrealizowanie planów...
    • Gość: Jacu IP: *.mentorg.com 10.12.08, 01:35
      GPS pozwala sprawnie przemieszczać się po lesie po zmroku - od kiedy ze mną
      podróżuje problem gubienia się w nieodpowiednich momentach zniknął. Wystarczy
      prosty odbiorniczek i komórka z Garminem.
      Mocowanie do kiery jest przydatne, ale i bez niego GPS bardzo się przydaje.


      Genialna sprawa.
    • robertrobert1 10.12.08, 20:22
      Gość portalu: Jacu napisał(a):

      > GPS pozwala sprawnie przemieszczać się po lesie po zmroku - od
      kiedy ze mną
      > podróżuje problem gubienia się w nieodpowiednich momentach
      zniknął.

      To zalezy do czego uzywasz GPSu. Jesli z nim jezdzisz na wycieczki,
      przejazdzki do najblizszego lasu to ow gadzet jest pomocny, jesli
      jednak podrożujesz z sakwami po nieznanym terenie to wowczas i tak
      nigdy nie jezdzisz noca bo niesposob w nocy znależć sensowny nocleg.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: Jacu IP: *.mentorg.com 11.12.08, 01:34
      Jeśli używam go 10 lasów i 2 puszcze dalej od domu to przydaje się jeszcze
      bardziej. Na sąsiednim kontynencie wydaje się wręcz niezbędny, zwłaszcza jak nie
      kumasz znaków lub takowe wogóle nie występują.

      Znajdowanie noclegu za pomocą GPS jest jego kolejnym gigantycznym atutem...
      wystarczy zawczasu poszukac noclegów na trasie a GPS doprowadzi cie gładko po
      ciemku nawet na największe zadupie.

      Przy odrobinie grzebania możesz 1 naciśnięciem przycisku wyszukać noclegi w
      pobliżu i telefony do nich...

      Im mniej znany termin tym bardziej GPS jest przydatny.
    • robertrobert1 11.12.08, 20:52
      Gość portalu: Jacu napisał(a):

      > Znajdowanie noclegu za pomocą GPS jest jego kolejnym gigantycznym
      atutem...
      > wystarczy zawczasu poszukac noclegów na trasie a GPS doprowadzi
      cie gładko po
      > ciemku nawet na największe zadupie.

      Warunek, ze do owego noclegu dojedziesz.

      > Przy odrobinie grzebania możesz 1 naciśnięciem przycisku wyszukać
      noclegi w
      > pobliżu i telefony do nich...

      Do kogo??? Ja mowiac o noclegu mam na mysli biwakowanie na dziko
      wiec do kogo niby mialbym telefonowac? Do zajaca?

      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • bikestats.pl 15.12.08, 22:22
      > To zalezy do czego uzywasz GPSu. Jesli z nim jezdzisz na wycieczki,
      > przejazdzki do najblizszego lasu to ow gadzet jest pomocny, jesli
      > jednak podrożujesz z sakwami po nieznanym terenie to wowczas i tak
      > nigdy nie jezdzisz noca bo niesposob w nocy znależć sensowny nocleg.

      W takiej sytuacji nocuje się tam gdzie się dojedzie. Rzuca się namiot, a rankiem zwija.
      Tak więc wieczorem też może się zdazyć dojazd do miejsca noclegowego. Dzięki gpsowi można wydłużyć wycieczkę;)

      pozdr,
      --
      blas
      dzienniki rowerowe
      Las Vegas i okolice na rowerze
      Wrocław i okolice na rowerze
    • robertrobert1 16.12.08, 20:17
      bikestats.pl napisał:

      > W takiej sytuacji nocuje się tam gdzie się dojedzie. Rzuca się
      namiot, a rankie
      > m zwija.

      I spisz na rzysku co doprowadza do przedziurawienia sie podłogi w
      kilku miejscach i pierwsze deszczowej nocy przeklinasz swoja
      nieroztropnosc.

      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: ja IP: *.qld.bigpond.net.au 15.12.08, 12:38
      GPS?
      Calkowicie sie nie zgadzam. Miales kiedys powazna awarie roweru w
      srodku nieznanego lasu? I nie pomyslales jak wspaniale byloby
      wiedziec gdzie jest najblizsza droga/wioska?
    • robertrobert1 15.12.08, 19:19
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > GPS?
      > Calkowicie sie nie zgadzam. Miales kiedys powazna awarie roweru w
      > srodku nieznanego lasu? I nie pomyslales jak wspaniale byloby
      > wiedziec gdzie jest najblizsza droga/wioska?

      Owszem, miałem. Byl to przypadek jeden na 8 lat wiec jednak to
      gadzet.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: ja IP: *.qld.bigpond.net.au 16.12.08, 10:32
      zastosowan gps jest bardzo duzo. Mozesz przejechac trase maratonu
      sciagajac ja z sieci,dzielic sie ciekawymi trasami ze znajomymi,
      poznac statystyki na swojej stalej trasie treningowej, trafic do
      najblizszej wsi po wode, wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge
      itd. GPS weszedl na dobre do rowerow i nie wiem dlaczego sie tak
      przed tym bronisz.
    • robertrobert1 16.12.08, 20:27
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > zastosowan gps jest bardzo duzo.

      ????

      > Mozesz przejechac trase maratonu
      > sciagajac ja z sieci,

      Pewnie, ze tak tylko czy komus by sie chciało jezdzic przez pol
      Polski co weekend?

      >...dzielic sie ciekawymi trasami ze znajomymi,

      A czy przy tradycyjnej mapie jest to niemozliwe?

      > poznac statystyki na swojej stalej trasie treningowej,

      Nie mam stałej trasy trasy treningowej a dokladniej moja "stala
      trasa treningowa" to dojazd do pracy, do sklepu, do domu, do szkoly.
      Czy uwazasz, ze wozenia sie z jajkami w sakwie GPS jest niezbedny?

      >...trafic do
      > najblizszej wsi po wode,

      Obawiam, sie, ze na zadnej wirtualnej mapie nie ma punktu ujecia
      wody pitnej a bedac we wsi kazdy tubylec da ci wode bez koniecznosci
      zerkania na GPS.

      >...wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge

      A niby kto mialby jechac na namiary???? Bo jak do tej pory wszelkie
      sluzby posługują sie klasyczna mapa

      > itd. GPS weszedl na dobre do rowerow i nie wiem dlaczego sie tak
      > przed tym bronisz.

      Wszedł ale jako gadzet.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: ja IP: *.qld.bigpond.net.au 17.12.08, 08:57
      robertrobert1 napisał:

      > Gość portalu: ja napisał(a):
      >
      > > zastosowan gps jest bardzo duzo.
      >
      > ????

      Tak jak napisalem

      > > Mozesz przejechac trase maratonu
      > > sciagajac ja z sieci,
      >
      > Pewnie, ze tak tylko czy komus by sie chciało jezdzic przez pol
      > Polski co weekend?

      A napisalem ze co weekend? A napisalem ze przez pol Polski? I dla
      mnie jechac 300km zeby sprawdzic fajna trase sie oplaca.

      > >...dzielic sie ciekawymi trasami ze znajomymi,
      >
      > A czy przy tradycyjnej mapie jest to niemozliwe?

      Moze jest. Ale latwiej wyslac e-mailem i wgrac do gps. Listy tez
      wole pisac w formie elektronicznej.

      >> > poznac statystyki na swojej stlej trasie treningowej,
      >
      > Nie mam stałej trasy trasy treningowej a dokladniej moja "stala
      > trasa treningowa" to dojazd do pracy, do sklepu, do domu, do
      szkoly.

      To juz nie moj problem.Ja mam stala trase.

      > Czy uwazasz, ze wozenia sie z jajkami w sakwie GPS jest niezbedny?

      Nie kazdy uzywa tak roweru. Ja lubie nowe trasy.

      > >...trafic do
      > > najblizszej wsi po wode,
      >
      > Obawiam, sie, ze na zadnej wirtualnej mapie nie ma punktu ujecia
      > wody pitnej a bedac we wsi kazdy tubylec da ci wode bez
      koniecznosci

      Tak, ale wlasnie zeby trafic do tej wsi przydaje sie gps.

      >
      > >...wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge
      >
      > A niby kto mialby jechac na namiary???? Bo jak do tej pory
      wszelkie
      > sluzby posługują sie klasyczna mapa

      A skad masz takie dane? Bo np. ze strony gopr sciagasz do gps
      koordynaty schronisk. A jak juz jestes taki dociekliwy to otworz
      swoja dokladna mape i zobacz czy nie ma siatki wsporzednych.

      > > itd. GPS weszedl na dobre do rowerow i nie wiem dlaczego sie tak
      > > przed tym bronisz.
      >
      > Wszedł ale jako gadzet.

      Dla jezdzacych do sklepu, owszem.
    • robertrobert1 17.12.08, 19:21
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > > >...wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge
      > >
      > > A niby kto mialby jechac na namiary???? Bo jak do tej pory
      > wszelkie
      > > sluzby posługują sie klasyczna mapa
      >
      > A skad masz takie dane?

      Z doswiadczenia. W tym roku, a rok juz dobiega kocna, miałem kilka
      zdarzen, w ktorych to musialem sie kontaktowac ze slużbami
      ratowniczymi. Dla nich jedynym namiarem lokalizacyjnym byl/jest
      ADRES a nie koordynaty.

      > A jak juz jestes taki dociekliwy to otworz
      > swoja dokladna mape i zobacz czy nie ma siatki wsporzednych.

      Owszem siatka współrzednych jest na niejednej mapie. Fakt tu GPS sie
      przyda jak ktos idzie na slepo po lesie. Ale ktory turysta bo
      grzybiarze czy spacerowicze nie sa turystami, wiec ktory turysta
      jedzie przez las na slepo?

      > > Wszedł ale jako gadzet.
      >
      > Dla jezdzacych do sklepu, owszem.

      Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam podroze
      po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak Ukraina,
      Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I w
      ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem ze
      znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
      moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: Jacu IP: *.mentorg.com 17.12.08, 20:14
      No to wy chyba GPSa na oczy nie widzieliście, przecie program nawigacyjny podaje
      adres, numer drogi, nazwe ulicy, kod pocztowy...
      przy odrobinie wysiłku nawet nazwe najbliższego spożywczaka i nr szlaku rowerowego.

      Co do jazdy na ślepo po lesie - to ja tak jeżdżę. Od kiedy mam GPS jade na
      azymut po lesie nawet po zmroku. Jak mnie najdzie ochota na powrót to rzut okiem
      w GPS i wiadomo którędy do domu.

      Nikt nie twierdzi że nie da się jechać bez GPS - niemniej jak ktoś jest obyty z
      takimi wynalazkami to bywa bardzo przydatny. Ułatwia odnajdywanie się po
      errorach w nawigacji.
    • robertrobert1 19.12.08, 09:12
      Gość portalu: Jacu napisał(a):

      > No to wy chyba GPSa na oczy nie widzieliście,

      No to sie mylisz bo wiem co to jest i jak sie tym poslugiwac. Co
      wiecej GPSa uzywalem zanim wszedł do powszechnego uzytku. Odnajdz w
      necie model GARMIN GPS 12 XL a bedziesz wiedziec kiedy po raz
      pierwszy mialem GPSa w rece. Tylko, ze ja GPSu uzywam w pracy a nie
      w turystyce.

      >... przecie program nawigacyjny podaj
      > e
      > adres, numer drogi, nazwe ulicy, kod pocztowy...

      Owszem ale musi byc najpierw w/w dane. Jesli jestes na odludziu, np
      w szczerym polu ( a w Warszawie sa jeszcze takie miejsca) to GPS z
      danymi adresowymi jest nieprzydatny.

      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: Jacu IP: *.mentorg.com 19.12.08, 18:29
      Posługiwanie to też umiejętność znalezienia i wczytania odpowiednich map...
      kompletnie nie czuje problemów o których wspominasz.

      OK, sam GPS jest mało użyteczny, ale z programem do nawigacji to już zupełnie
      inna historia. Garmin Mobile XT + GPmapa + dodatkowe maski ze szlakami pieszymi
      i rowerowymi, w drugim banku mapa topo i o papierowej mapie możesz zapomnieć.
      Wyłączasz routing, włączasz planowanie na azymut i masz totalny komfort poza
      numerowanymi drogami utwardzonymi. Jedziesz gdzie ci się podoba i nie błądzisz
      bardziej niż chcesz.

      Co do rysowania pisaczkiem po mapie to jeśli masz tablet i PCta możesz
      zastosować swoją ulubioną metodę na wirtualnej mapie (mysza wystarcza). Brak
      numeru drogi - ekstremalnie rzadkie przypadki - jeśli czegoś brakuje to na
      papierowych mapach również tego nie ma.

      Nie bardzo rozumiem twój wysiłek w przekonywaniu, że coś czego używam jest mi
      całkiem nieprzydatne. Co do map to w USA to dopiero GPS pokazuje na co go stać -
      pokazuje nawet polne drogi przez prywatne posesje, korki, wypadki, prędkości na
      większych drogach, pogode... Na rowerowe wypady tego typu dodatki oczywiscie sie
      nie przydadza.
    • robertrobert1 20.12.08, 12:39
      Gość portalu: Jacu napisał(a):

      > Co do rysowania pisaczkiem po mapie to jeśli masz tablet i PCta
      możesz
      > zastosować swoją ulubioną metodę na wirtualnej mapie (mysza
      wystarcza).

      I wszystko to w namiocie w gluchym lesie gdzie 30-50 km od
      najblizszego gniazdka elektrycznego???? Watpliwa wygoda.
      I jeszcze te dodatkowe 2-3 kg. KOMPLETNY BEZSENS!!!!!!!!!!!


      > Nie bardzo rozumiem twój wysiłek w przekonywaniu, że coś czego
      używam jest mi
      > całkiem nieprzydatne.

      Alez mnie zle zrozumiales. To co ty uzywasz jest ci przydatne
      natomiast to co Ty UZYWASZ jest mi absolutnie zbedne. Teraz widzisz
      roznice?

      > Na rowerowe wypady tego typu dodatki oczywiscie si
      > e
      > nie przydadza.

      I tu jest kwestia co rozumiemy przez słowo "wypad"?
      Czy "wypad" to jest dojazd do pracy czy sklepu?
      Czy "wypad" to jest jazda bezsensu dookola domu?
      Czy "wypad" to jest scisle zaplanowana turystyka wielodniowa?

      I czy na kazdy "wypad" GPS jest niezbedny?



      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: Jacu IP: *.hsd1.or.comcast.net 20.12.08, 18:52
      No przy mojej pracy 3 noce poza domem to max na co mogę sobie pozwolić - nie mam zwyczaju targać namiotu itp - zwykle jedzie ze mną 12L plecak. Nie mam sakw, ani roweru do którego dało by się je przyczepić, co bynajmniej nie przeszkadza przejechać pół polski w weekend.

      Akurat szkicowanie trasy W DOMU ma swoje niepodważalne zalety, możesz za pomocą kompa/przewodnika wyszukać interesujące miejsca i wytyczyć drogę aby o nie zahaczyć. Jak zrobisz track to GPS pokaże ci jak do nich dojechać, niezależnie czy trzymasz się sztywno wytyczonej drogi czy też jedziesz po drodze której na mapie nie ma.

      Odbiornik GPS Nokii waży 31g i ma kilka mm grubości - nie bardzo widzę problem aby go zabrać i nie użyć. Co do braku prądu pod namiotem, to wystarczy Aku AA i przetwornica DC-DC (można nawet kupić org ładowarkę Nokii na paluszki jeśli ktoś akurat nie jest elektronikiem). 100g ogniw LiPoly wraz z elektroniką wystarczy z zapasem na tydzień nawigacji albo i dłużej -całość ma rozmiary używanej kostki mydła. Twierdzenie że nie da się używać GPS na odludziu nie jest prawdziwe. Zrobienie lampki która na 100gramowym zapasie energii świeci przez 2-3noce jak 5W halogen też nie jest problemem. Przez ostatnie lata gęstość energii w AKU znacznie się poprawiła a konieczność ciągłego ładowania z gniazdka naszpikowanych dodatkami telefonów staje się pomału się mitem.
    • Gość: zetor IP: *.xdsl.centertel.pl 22.12.08, 16:54
      idąc tokiem myslenia co poniektórych tutaj (nie będę pokazywał palcem) można
      dojść do wniosku, że rower też jest zbędnym gadżetem, bo można przemieszczać się
      pieszo...
    • Gość: ja IP: *.qld.bigpond.net.au 17.12.08, 20:59
      > Z doswiadczenia. W tym roku, a rok juz dobiega kocna, miałem kilka
      > zdarzen, w ktorych to musialem sie kontaktowac ze slużbami
      > ratowniczymi. Dla nich jedynym namiarem lokalizacyjnym byl/jest
      > ADRES a nie koordynaty.

      A probowales podac koordynaty? I tak jak juz Jacu napisal, do gps
      adres tez mozesz wstukac.

      > Owszem siatka współrzednych jest na niejednej mapie. Fakt tu GPS
      sie
      > przyda jak ktos idzie na slepo po lesie. Ale ktory turysta bo
      > grzybiarze czy spacerowicze nie sa turystami, wiec ktory turysta
      > jedzie przez las na slepo?

      Ja tak jezdze. Wjezdzam do lasu i wybieram sciezki ktore mi sie
      podobaja. Jak sie juz zmecze to na gps wracam do samochodu.


      > Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam podroze
      > po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak
      Ukraina,
      > Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I w
      > ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem
      ze
      > znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
      > moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.

      I wygodniej bylo zatrzymywac sie i sprawdzac papierowa mape niz
      wklikac do gps gdzie chcesz jechac i dac sie prowadzic? Dlaczego?
    • robertrobert1 19.12.08, 09:25
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > > Z doswiadczenia. W tym roku, a rok juz dobiega kocna, miałem
      kilka
      > > zdarzen, w ktorych to musialem sie kontaktowac ze slużbami
      > > ratowniczymi. Dla nich jedynym namiarem lokalizacyjnym byl/jest
      > > ADRES a nie koordynaty.
      >
      > A probowales podac koordynaty? I tak jak juz Jacu napisal, do gps
      > adres tez mozesz wstukac.

      Patrz odpowiedz powyzej.

      > > Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam
      podroze
      > > po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak
      > Ukraina,
      > > Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I
      w
      > > ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem
      > ze
      > > znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
      > > moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.
      >
      > I wygodniej bylo zatrzymywac sie i sprawdzac papierowa mape

      Nie musialem sie zatrzymywac. Mapa jest w mapniku na kierownicy i
      mam, podobnie jak na GPSie pelna kontrole.

      picasaweb.google.com/Robertnarowerze/RumuniaLipiec2007#5120829144576664146

      >...niz
      > wklikac do gps gdzie chcesz jechac i dac sie prowadzic?

      Wiecej problemow. Wystarczy, ze wyjme mape i mazakiem zaznacze dane
      atrakcje lub trase i koniec. Zajmie mi to nie wiecej niz 1 min. Przy
      uzyciu GPSa ten proces bylby daleko dłuzszy.

      > Dlaczego?

      Bo mapa nie potrzebuje baterii. Jezdzac non-stop na GPSie musialbym
      codziennie kupowac baterie lub ladowac akumulatorki a w sytucji
      nocowania na dziko jest to niemozliwe.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: ja IP: *.qld.bigpond.net.au 19.12.08, 18:01
      > > A probowales podac koordynaty? I tak jak juz Jacu napisal, do
      gps
      > > adres tez mozesz wstukac.
      >
      > Patrz odpowiedz powyzej.

      Nie za bardzo wiem do czego sie odnosisz. Mozesz sprecyzowac?

      Nie musialem sie zatrzymywac. Mapa jest w mapniku na kierownicy i
      > mam, podobnie jak na GPSie pelna kontrole.

      Dla wielu rowrzystow jest to calkowicie niepraktyczne - co to za
      frajda z mtb jesli muisisz ciagle patrzec na mape i wozic mapnik?
      Jesli sie zgubisz to mapa nie pokaze gdzie jestes. A GPS tak.

      > Wiecej problemow. Wystarczy, ze wyjme mape i mazakiem zaznacze
      dane
      > atrakcje lub trase i koniec. Zajmie mi to nie wiecej niz 1 min.
      Przy
      > uzyciu GPSa ten proces bylby daleko dłuzszy.

      Ale jak zabladzisz to gps w kilka sekund przekalkuje trase. A mapa?

      > Bo mapa nie potrzebuje baterii. Jezdzac non-stop na GPSie
      musialbym
      > codziennie kupowac baterie lub ladowac akumulatorki a w sytucji
      > nocowania na dziko jest to niemozliwe.

      to jest jakis argument ale dotyczy tylko turystow nie majacych
      dostepu do pradu i nie chcacych wydac na baterie/ladowarke sloneczna.
    • a54 19.12.08, 19:31
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > > Bo mapa nie potrzebuje baterii. Jezdzac non-stop na GPSie
      > musialbym
      > > codziennie kupowac baterie lub ladowac akumulatorki a w sytucji
      > > nocowania na dziko jest to niemozliwe.
      >
      > to jest jakis argument ale dotyczy tylko turystow nie majacych
      > dostepu do pradu i nie chcacych wydac na baterie/ladowarke sloneczna.

      Akumulatorki da się naładować np. prądnicą w piaście. Jeżeli nie ma w sprzedaży odpowiednich ładowarek, to można taką ładowarkę zrobić samemu albo poprosić o pomoc zaprzyjaźnionego elektronika. Tylko trzeba zwrócić uwagę na prostotę, małą wagę, odporność na wstrząsy i deszcz.

      --
      Pozdrawiam
      Adam
    • dobiasz 18.12.08, 10:35
      robertrobert1 napisał:

      > Owszem siatka współrzednych jest na niejednej mapie. Fakt tu GPS sie
      > przyda jak ktos idzie na slepo po lesie. Ale ktory turysta bo
      > grzybiarze czy spacerowicze nie sa turystami, wiec ktory turysta
      > jedzie przez las na slepo?

      Miałem parę razy taką sytuację, że powrót przez las zaoszczędziłby mi paręnaście
      minut (koniecznych np. by złapać ostatni S-Bahn do domu). I zaryzykowałbym mając
      GPS. Bez niego, z dwiema kobietami na głowie, musieliśmy doginać przez wioskę,
      objeżdżając cały las wkoło.

      > > > Wszedł ale jako gadzet.
      > >
      > > Dla jezdzacych do sklepu, owszem.
      >
      > Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam podroze
      > po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak Ukraina,
      > Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I w
      > ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem ze
      > znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
      > moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.

      To zależy, co jest priorytetem w danej chwili. Co innego się liczy, kiedy jesteś
      na bezdrożach w Rumunii, a co innego, kiedy masz za 15 min. ostatni S-Bahn z
      Bernau na Südkreuz a jutro jest poniedziałek i masz pie...ny deadline w pracy.

      --
      Dobiasz
    • Gość: ankus IP: 212.87.240.* 15.12.08, 12:51
      GPS uważam za bardzo przydatne (przynajmniej dla mnie) urządzenie. Jeżeli ma się w pobliżu lasy które ciągną sie na przestrzeni prawie 100km, to GPS ze szczegółową mapą na której są wszystkie ścieżki i przecinki leśne jest naprawdę bardzo przydatny. Bez niego i roweru nie byłbym niejednokrotnie w stanie wrócić do domu.
    • robertrobert1 15.12.08, 19:21
      Gość portalu: ankus napisał(a):

      > GPS uważam za bardzo przydatne (przynajmniej dla mnie) urządzenie.
      Jeżeli ma si
      > ę w pobliżu lasy które ciągną sie na przestrzeni prawie 100km, to
      GPS ze szczeg
      > ółową mapą na której są wszystkie ścieżki i przecinki leśne jest
      naprawdę bardz
      > o przydatny. Bez niego i roweru nie byłbym niejednokrotnie w
      stanie wrócić do d
      > omu.

      Kwestia dobrej mapy i zmysłu organizacji. Az starach pomyslec co bys
      sie stało z Tobą gdyby GPSik padł????


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: ja IP: *.qld.bigpond.net.au 16.12.08, 10:38
      > Kwestia dobrej mapy i zmysłu organizacji. Az starach pomyslec co
      bys
      > sie stało z Tobą gdyby GPSik padł????

      Wtedy siegam po papierowa mape.To tak samo jak wylacza prad to
      siegam po swieczke/lampke. Co nie znaczy ze ze strachu przed nowym
      bede siedzial przy swieczce na codzien.

      I nawiazujac sie do przykladu ktory podales powyzej - jezdze z gps
      kilka lat i nie padl.
    • robertrobert1 16.12.08, 20:28
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > > Kwestia dobrej mapy i zmysłu organizacji. Az starach pomyslec co
      > bys
      > > sie stało z Tobą gdyby GPSik padł????
      >
      > Wtedy siegam po papierowa mape.

      Wiec po co jezdzic i z mapa i z GPSem?


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: Jacu IP: *.mentorg.com 16.12.08, 22:42
      To proste jak budowa cepa, na papierowych mapach planujesz i przeglądasz możliwe
      drogi, GPS pomaga ci się odnaleźć gdy rzeczywistość zaczyna odbiegać od
      planowanej drogi.

      Mapa papierowa się przydaje gdy chcesz zobaczyć większy obszar otaczającego cię
      terenu (na małym ekraniku przeglądanie mapy jest upierdliwe), jeśli wiesz już
      jak chcesz jechać to odpalasz GPS.
      Z GPS po nieznanym terenie jeździ się po prostu szybciej.

      PS.
      Nie ma takiego zmysłu jak "organizacji". Jak lubisz jeździć z mapą to nikt cię
      nie namawia do zmiany preferencji, niemniej wielu osobom GPS jest przydatny i
      nie ma sensu udowadnianie że tak nie jest.
    • lewocz 17.12.08, 07:50
      No to w odpowiedzi moja lista

      - lusterka w ogóle
      - bagażniki kosztujące powyżej 100 zł
      - sakwy Ortlieba
      - sakwy na przód
      - mapniki na kierownicę
      --
      www.rowerowanie.pl
    • Gość: drobo IP: 158.75.250.* 17.12.08, 08:40
      co do lusterka to się zgadzam - to jeden z moich najwartościowszych gadżetów
      rowerowych. Przy nim wymiękka kask, dzwonek czy dżi-pi-jes...
      Dzięki niemu mogę bezwzględnie egzekwować od wyprzedzaczy-na-chama swoje prawo
      do bezpiecznego lewoskrętu, nie narażając się jednocześnie na przypadkowe
      zajechanie drogi wyprzedzaczom-kulturalnym...:-)
    • a54 17.12.08, 09:13
      lewocz napisał:

      > No to w odpowiedzi moja lista
      >
      > - lusterka w ogóle

      Lusterko w ruchu ulicznym i nawet na szosie poza miastem jest bardzo przydatne, o ile widać w nim co się dzieje z tyłu. Przydatne szczególnie przy lewoskrętach, przy omijaniu dziur na jezdni, podczas jazdy w grupie łatwo widać, czy się ktoś nie zgubił, no i obracając się do tyłu przez moment nie widzisz co się dzieje z przodu, a podczas ruchu miejskiego ma to jeszcze większe znaczenie.

      > - bagażniki kosztujące powyżej 100 zł

      Jeżeli są mocniejsze, to na pewno warto, szczególnie przy wyprawach z sakwami. Pewnie nie zdarzyło Ci się uszkodzić bagażnika, ani nie słyszałeś o takich przypadkach.

      .............

      > - sakwy na przód

      Nie mam, ale tu też się nie zgadzam się z Twoim zdaniem. Chyba że ktoś waży poniżej 60 kg i wozi 10 kg na bagażniku, to byłby przykład potwierdzający zbędność przednich sakw. No i jeszcze nie jeździ się na trekingu o kołach 28. Sakwy z przodu odciążają tylne koło, które przenosi znacznie większe obciążenia.

      > - mapniki na kierownicę

      Też nie mam, ale potrafię sobie wyobrazić przydatność mapnika na kierownicę przynajmniej w nieznanym terenie.

      Z GPS nie korzystam, ale również wyobrażam sobie jego przydatność.

      --
      Pozdrawiam
      Adam
    • robertrobert1 17.12.08, 19:32
      lewocz napisał:

      > No to w odpowiedzi moja lista

      Ze niby jest to lista "najmniej potrzebny gazdzet rowerowy" ?
      >
      > - lusterka w ogóle

      Ciekawe... Jak to udowodnisz?

      > - bagażniki kosztujące powyżej 100 zł

      Jesli sa słabsze od tych kosztujach ponizej 100 zl to sie z tym
      zgodze

      > - sakwy Ortlieba

      Niby dlaczego? Czy masz sakwy Ortlieba? Czy dbyłes chociaż jedna
      wyprawę rowerową z kiludniowym deszczem?

      > - sakwy na przód

      Dlaczego?

      > - mapniki na kierownicę

      Mapniki czy sakwy na kierownice z mozliwoscia dopiecia mapnika?


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: gosc IP: *.128.70.162.static.crowley.pl 10.12.08, 15:52
      widziałem w tym roku gościa, dla którego ogumienie było zbędnym
      gadżetem, trochę szurał ale jechał
    • Gość: z IP: *.idf51.nettete.pl 11.12.08, 09:38
      pytanie gdzie go widziałeś? bo to mogłem być ja!!!
    • Gość: KJ IP: 193.24.24.* 11.12.08, 15:45
      "*gadżet - przyrząd, mechanizm, urządzenie, zazwyczaj małych
      rozmiarów, będące nowością techniki, służące z reguły zaszokowaniu,
      rozbawieniu kogoś" wg PWN

      czy pompka do amortyzatorów mieści się w tej definicji?!! to że w
      swoim rowerze nie masz amortyzatora lub masz, ale niepowietrzny lub
      masz powietrzny,ale nie lubisz go regulować w zależności od potrzeb
      to nie znaczy, że jest to przedmiot bezużyteczny.bo w takich
      kryteriach, jeżdżąc enduro po górach,za gadżet mógłbym uznać własnie
      sakwy
    • tiresias 12.12.08, 08:19
      omatkoboska.
      no więc chodziło mi o 'najmniej przydatne urządzenie' w ramach szeroko pojętego
      'sprzętu' okołorowerowego.
      i wydaje mi się, że większość zrozumiała o co mi chodzi.
      ps.
      a miękkie fredki, które lubieją sobie wyjechać z pewuenowską definicją na forum
      rowery pozdrawiam, i życzę pompki do amortyzatora pod tzw. choinkie
    • Gość: Sławek Rz. IP: *.zeo.pl 12.12.08, 09:56
      > no więc chodziło mi o 'najmniej przydatne urządzenie' w ramach
      > szeroko pojętego 'sprzętu' okołorowerowego.

      Faktycznie, jaką pierdołą trzeba być, by nie mając amortyzatora powietrznego kupić do niego pompkę...


      > a miękkie fredki... [ciach złosliwości]

      Kulturą to kolega nie grzeszy...





      --
      Mimo wszystko pozdrawiam.
      Sławek
    • jurek.powiatowy 15.12.08, 11:27
      Taki wiatraczek przy kierownicy. Im szybciej jedziesz tym szybciej się kręci:)
      Dostałem coś takiego od kolegów z pracy:))

      --
      Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie?
    • tiresias 15.12.08, 12:09
      nurtuje mnie też przydatnośc tzw. 'koralików' na szprychy. proszę o
      wyjaśnienie
      --
      www.pepepe.pl
    • zigzaur 15.12.08, 12:41
      Co niektóre osoby mogą dyskutować na temat konieczności używania siodełka.
    • Gość: ankus IP: 212.87.240.* 15.12.08, 12:59
      Ale to tylko masochiści albo "inne części" rowerowe ;-)
    • Gość: szmatan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 22:42
      jacyś miejscy trialowcy (czy jak to zwać) niektórzy tak jeżdżą
    • Gość: bobfat IP: *.acn.waw.pl 23.12.08, 12:17
      Nie do konca wiem o jakich koralikach mowa, ja pamietam takie kolorowe na
      szprychach mojego Wigry3. Mialy na celu szpan poprzez oddzialywanie na
      obserwatorow kolorami oraz fajnym pykaniem podczas jazdy (suwaly sie jak na
      liczydle). Do tzw. tuningu optycznego znakomite.
    • Gość: KOmiX IP: 193.188.250.* 15.12.08, 16:39
      > 1. plastikowe urządzenie, tzw. 'kombajnik' do mycia łańcucha, np. takie
      ssl.allegro.pl/item437312622_maszynka_pro_do_mycia_lancucha_od_motobikeshop.html
      > dużo brudu, mało efektu. knot!

      O tu się wg mnie mylisz. Nie wiem co jest pod linkiem (aukcja w archiwum), ja
      używam maszynki takiej jak tutaj:
      www.kropsik.com.pl/?p=productsMore&iProduct=197 i sprawuje się to to
      znakomicie. Zwłaszcza teraz, kiedy po kilku dniach jazdy łańcuch mam zasyfiony
      maksymalnie - czyszczę maszynką + odtłuszczacz Finish Line - łańcuch jak nowy,
      później ręcznie kasetę, przerzutki, zębatki, później smar Finish Line - napęd
      jak nowy. Mało brudu, szybko, zadowalający efekt.

      Co do zbędnych gadżetów - np. plastikowe błotniki, z tych tańszych, zwłaszcza na
      tylne koło - nic nie chronią przed wodą/błotem, człowiek mokry do szyi
      praktycznie. Kierunkowskazy i światło stop - chyba nie wymaga komentarza.

      Pzdr.

      KOmiX
    • Gość: lavinka z nielogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 16:47
      Kończy się mu zasięg akurat tam gdzie zaczyna być potrzebny.
      Co do narzędzi, to rzadko wożę komplet. Amortyzatora nie mam brat mi odradził,
      bo to kolejna rzecz do serwisowania a po mazowieckich górach, błotach i piaskach
      daję radę bez amorka. Madre ma rower z przednim amorem,ale pompki doń jeszcze
      nie mamy i nawet nie wiem czy będzie potzrebna. Wyjdzie w praniu co będzie
      droższe, serwis raz na pół roku(i tak będzie serwisowany i tak) czy zakup pompki.
      ---
      warszava.bloog.pl
    • Gość: salvin IP: *.chello.pl 15.12.08, 19:11
      ja pierdziu w ogóle nie ogarniacie tematu.. co ma pompka do serwisowania.
      Pompka służy do regulowania ciśnienia a co za tym idzie twardości amortyzatora
    • Gość: kollażżżżżżżżż IP: *.chello.pl 15.12.08, 22:07
      Stare dziadki jeżdżą leśnymi duktami gdzie pełno dziur po kałuzach,
      same nierówności, jazda graniczy z warunkami z motokrosu, ale każdy
      dziad musi mieć na kierownicy lemondkę (taka nakładka z podłokietnikami do jazdy
      na szosie, która wymusza odpowiednią pozycję)
      To uważam za całkowicie zbędny gadżet, tym bardziej że nikt z tych dziadków tego
      nie wykorzystuje nawet gdy jadą po szosie, noooooo ale
      bez lemondki to nie rowerzysta, tych z gołą kierownicą nazywają "gołowąs" POZDRO
      dla ścigantów !
    • Gość: szmatan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 22:39
      a rogi? wie ktoś czy do czegoś to służy? ja dopóki nie wyhaczyłem nimi barierki
      w kładce (co zaowocowało dachowaniem) nie zastanawiałem się, potem z nich
      zrezygnowałem
    • dr.krisk 15.12.08, 23:03
      Gość portalu: szmatan napisał(a):

      > a rogi? wie ktoś czy do czegoś to służy?
      Rogi są bardzo potrzebne (mam od lat i często używam):
      - przy podjeździe służą do utrzymania właściwej pozycji rowerzysty;
      - przydają się także, gdy dłonie cierpną podczas długich tras: po
      prostu inaczej trzymasz kierownicę.

      Bardzo przydatna rzecz.
    • Gość: szmatan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 23:11
      a, bo ja zawsze puszczam kierownicę wtedy (chyba że dziury)
    • robertrobert1 19.12.08, 11:42
      Gość portalu: szmatan napisał(a):

      > a rogi? wie ktoś czy do czegoś to służy?


      To zalezy jakie rogi, w jakim rowerze i w jaki sposob sa
      zamontowane. Generalnie rogi zluza do zmiany ułożenia rak na
      kierownicy i dlatego wlasnie powinny byc zamontowane w poziomie badz
      lekko w gore. Montowanie ich pionowo w gore lub co gorsza " do
      siebie" jest wielkim nieporozumieniem i zagrozeniem.

      Ja w swoich rowerach rogi wykorzystuje takze jako dodatkowe miejsce
      do zamontowania lusterka czy trabki:

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,829849,5,38,23943.html
      >...ja dopóki nie wyhaczyłem nimi barierki
      > w kładce (co zaowocowało dachowaniem) nie zastanawiałem się, potem
      z nich
      > zrezygnowałem

      Jesli miales krotkie rogi to owszem, to jest mozliwe. Dlatego
      wlasnie w miescie przydaja sie długie rogi. Na takich rogach
      barierka zeslizgnie sie. Co wiecej dlugie rogi daja ci osłone dla
      rak a w skarajnych przypadkach mozesz nimi "atakowac" lusterka
      samochodowe.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • jan-w 15.12.08, 23:25
      Gość portalu: kollażżżżżżżżż napisał(a):
      > ale każdy dziad musi mieć na kierownicy lemondkę (taka nakładka z
      podłokietnikami do jazdy
      > na szosie, która wymusza odpowiednią pozycję)
      Wreszcie wiem co to było takie dziwne pośrodku kierownicy, które miał facet
      którego spotkałem dzisiaj. W lesie oczywiście! ;-) Wyglądał jak petent
      rozpłaszczony przy okienku kasowym.
    • robertrobert1 19.12.08, 11:33
      Gość portalu: kollażżżżżżżżż napisał(a):

      > Stare dziadki jeżdżą leśnymi duktami gdzie pełno dziur po kałuzach,
      > same nierówności, jazda graniczy z warunkami z motokrosu, ale
      każdy
      > dziad musi mieć na kierownicy lemondkę

      To niby uwazasz, ze po zjezdzie z asfaltu nalezy lemondke demontowac
      a po na asfalcie ponownie montowac?


      >...(taka nakładka z podłokietnikami do jazd
      > y
      > na szosie, która wymusza odpowiednią pozycję)

      Tak, tak doskonale wiem co to jest

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,878779,5,17,23942.html
      Po za tym ja bym nieco inaczej formulowal zadanie lemondki. Dla mnie
      lemondka ma za zadanie odciazenie nadgarstkow podczas wielogodzinnej
      jazdy na rowerze. Oczywiscie to dotyczy tyrystyki bo w sporcie
      lemondka ma inne zastosowanie.

      > To uważam za całkowicie zbędny gadżet, tym bardziej że nikt z tych
      dziadków teg
      > o
      > nie wykorzystuje nawet gdy jadą po szosie, noooooo ale
      > bez lemondki to nie rowerzysta, tych z gołą kierownicą
      nazywają "gołowąs" POZDR

      Jak juz wspomnialem lemondki nie uzywa sie non-stop tylko w
      okreslonych warunkach a te warunki owe "dziadki" doskonale wiedza
      kiedy nastepuja.

      > O
      > dla ścigantów !


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: szmatan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 22:34
      przepraszam za drobne OT, to w ramach dysputy pompkowej:

      pl.youtube.com/watch?v=OEgemTPETic
    • Gość: wwwwwwwww IP: *.209.34.195.revers.nsm.pl 15.12.08, 23:01
      Sam nie ogarniasz. A może serwisujesz napompowany widelec? :P
    • Gość: hehe IP: *.subscribers.sferia.net 15.12.08, 23:51
      Bielizna oddychająca, a na to drelich z Tesco :))))
    • robertrobert1 19.12.08, 11:46
      Gość portalu: hehe napisał(a):

      > Bielizna oddychająca, a na to drelich z Tesco :))))
      Czyli drelich z Tesco jest zbedny jak kazda inna odziez nie
      oddychajaca bo bielizna oddychajaca to kieniecznosc, nieprawdaz?

      Zreszta inny sposob ubierania sie tez jest bezsensowny czyli
      koszulka bawelniana, dzins, sweter a na to kurtka windstoperowa.


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: hehe IP: *.subscribers.sferia.net 20.12.08, 00:45
      Czyli drelich z Tesco jest zbedny jak kazda inna odziez nie
      > oddychajaca bo bielizna oddychajaca to kieniecznosc, nieprawdaz?

      Chyba nie zrozumiałeś. Bielizna oddychająca staje sie najmniej potrzebnym gadżetem, jesli ktos jest tak "mądry" i na to zakłada drelich.
    • robertrobert1 20.12.08, 12:30
      Wiesz moze i ze mnie zeczywiscie jest ciemna masa ale i ty masz
      takze problemy z czytaniem ...zwlaszcza do konca.
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: wwwwwwwww IP: *.209.34.195.revers.nsm.pl 21.12.08, 11:47
      a najbardziej bezsensowne ubieranie mebran przy np temperaturze np. +10 i dużej wilgotności powietrza.
    • robertrobert1 21.12.08, 13:55
      Gość portalu: wwwwwwwww napisał(a):

      > a najbardziej bezsensowne ubieranie mebran przy np temperaturze
      np. +10 i dużej
      > wilgotności powietrza.

      Czyli sugerujesz jazde w kąpielówkach?


      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: wwwwww IP: *.209.34.195.revers.nsm.pl 21.12.08, 14:30
      moze być work foliowy - na jedno wyjdzie a bedzie taniej.
    • Gość: tom IP: *.chello.pl 16.12.08, 00:12
      W tamtym roku bylem 500 km trasy bez gps i ze 3 zmylki jakies 25 do 40 km
      nadlozylelem, w tym roku z gps ta sama odleglosc, ale bardziej boczne drogi -
      moze 2 razy po 200 metrów. Uzywam trekbudego i uwazam ze warto. Zawsze mozna
      potem do zdjec dodac mapkę z oznaczoną naszą trasą :)
    • Gość: hehe IP: *.subscribers.sferia.net 20.12.08, 00:52
      Kiedyś było modne zakładanie czarnej gumki na piastę. Nie wiem po jaka cholerę. Podobno po to , zeby piasta czysciła sie na bieżąco. Teraz tego nie widzę, więc pewnie mamy czystrze drogi.
    • lewocz 23.12.08, 07:39
      Postępując tokiem rozumowania niektórych osób z tego forum to na mojej liście są :

      - sakwy Ortlieba
      - wszelkie sakwy przednie
      - mapnik
      - bagażnik kosztujący więcej niż 100 zł.
      - licznik rowerowy

      To na razie tyle :)
      --
      www.rowerowanie.pl

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka