Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jakiej muzyki słuchacie jadąc rowerem

    09.05.09, 22:53
    zauważyłam że słuchając muzyki tanecznej, lekkiej i wpadającej w
    ucho przyjemniej się jeździ i przede wszystkim mimo zmęczenia
    pedałuje się z przyjemnością. Słucham muzyki Queen, Electric Light
    Orchestra, Modern Talking i Vaya con Dios. Czy macie może swoje
    ulubione utwory, albo zespoły których słuchacie jadąc rowerem?
    • carlooss 10.05.09, 20:41
      metallica byle nie za glosno:)
    • Gość: MzR IP: 88.220.182.* 12.05.09, 12:06
      Ba... jasna sprawa, racz jasna;D
    • tarura 12.05.09, 15:16
      słuchawki z uszu, uważajcie na drogę !
      --
      tarura, tarura, taru, taru, tarura...
    • michalng 12.05.09, 15:29
      Jak ktoś nie potrafi jechać rowerem i słuchać muzyki jednocześnie to nie
      powinien jeździć rowerem :P Kierowcy słuchają muzyki i jakoś sobie dają rade :P
    • mageillusionist 12.05.09, 19:49
      michalng napisał:

      > Jak ktoś nie potrafi jechać rowerem i słuchać muzyki jednocześnie to nie
      > powinien jeździć rowerem :P Kierowcy słuchają muzyki i jakoś sobie dają rade :P
      >
      Kierowcy mają 3 lusterka i 1.5tony masy. Rowerzysta jeśli nie słyszy samochodu
      będącego tuż za nim może spowodować zagrożenie na drodze. Wiem, bo jeżdżę i
      rowerem i autem. Jeśli ktoś jeździ w lesie to ok, ale w mieście to ryzykowne.

      --
      Co przyciągnęło 100tys Polaków do Polskiej.gry.MMORPG ?
    • dobiasz 12.05.09, 20:11
      mageillusionist napisał:

      > Rowerzysta jeśli nie słyszy samochodu
      > będącego tuż za nim może spowodować zagrożenie na drodze.

      No tak. Bo dopiero jak słyszę samochód za sobą to zaczynam jechać prosto i
      przewidywalnie a tak normalnie to napie...m zygzakiem po całej jezdni.

      Jeśli tak się zachowujecie i do tego używacie słuchawek działających jak
      stopery, to faktycznie, powinno się WAM tego zakazać.

      --
      Dobiasz
    • Gość: michalng IP: *.amend.com.pl 13.05.09, 08:39
      Możesz mi wyjaśnić jakie zagrożenie stwarza prosto jadący rowerzysta który nie
      słyszy samochodu ? Zupełnie abstrahując od tego ze słuchając muzyki słyszę też
      samochody. I czy możne w związku z tym zagrożeniem zakazać jazdy
      na rowerze ludziom niedosłyszącym/głuchym ?
    • Gość: klapek IP: *.nat.student.pw.edu.pl 13.05.09, 21:50
      jazda na rowerze po warszawskich ulicach z słuchawkami w uszach to jak chodzenie
      po przejściach dla pieszych z opaską na oczach, adrenalina porównywalna:)) każdy
      ma inne zdanie do pierwszego razu. nie ma co porównywać tego do jazdy autem z
      car-audio, kierowca zajmuje cały pas i nie musi bać się ze ktoś na jego pasie
      będzie wyprzedzał go.. rowerzyści jeżdżą zwykle przy prawej krawędzi jezdni, tam
      gdzie często parkują auta.. pozbyć się tego zmysłu w jeździe rowerem to jak
      patrzeć przez zaparowane okulary:p
      sam jeżdżę rowerem po stołecznych ulicach i widziałem do czego może doprowadzić
      nieuwaga.. szerokości
    • Gość: michalng IP: *.acn.waw.pl 13.05.09, 22:41
      To może mi wyjaśnisz co tak ważnego dla bezpieczeństwa jesteś w stanie usłyszeć
      czego ja słuchając muzyki nie jestem ? (Uprzedzam ze samochody za mną słyszę)
      ps. Jazda przy samym krawężniku to głupota. ja jeżdżę gdzieś w 1/3 pasa. nie
      boje się "dziur przykrawężnikowych" i zmuszam kierowców do wyprzedzania mnie nie
      po moim pasie :)
    • dobiasz 13.05.09, 23:01
      > rowerzyści jeżdżą zwykle przy prawej krawędzi jezdni, ta
      > m
      > gdzie często parkują auta.. pozbyć się tego zmysłu w jeździe rowerem to jak
      > patrzeć przez zaparowane okulary:p

      Usiłujesz komuś wmówić, że słyszysz myśli kierowców typu "zaraz otworzę drzwi,
      ale nie chce mi się zerknąć w lusterko czy nie nadjeżdża rowerzysta"?

      Telepatia za pomocą słuchu - tego jeszcze chyba nie było.

      --
      Dobiasz
    • Gość: klapek IP: *.nat.student.pw.edu.pl 14.05.09, 00:33
      to, co rzuciło się mi w oczy, skłania mnie do takiego zdania. mi nie chodzi o
      telepatię, ale o to co uszy mogą usłyszeć gdy oczy nie widzą
    • dobiasz 14.05.09, 01:10
      Gość portalu: klapek napisał(a):

      > to, co rzuciło się mi w oczy, skłania mnie do takiego zdania. mi nie chodzi o
      > telepatię, ale o to co uszy mogą usłyszeć gdy oczy nie widzą

      No i co takiego mogą w miejskiej dżungli uszy wysłyszeć a mózg zdążyć
      zarejestrować, czego oczy nie widzą?

      Śmieszne jak się wszyscy nagle kreujecie na jakichś pieprzonych nietoperzy.

      --
      Dobiasz
    • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 10:38
      Przykry z ciebie typ. Nie dość że nie stosujesz się do zasad bezpieczeństwa na
      drodze, to jeszcze wyzywasz innych. Twoja sprawa, jak kiedy nie usłyszysz kogoś,
      kto cię puknie - nawet nie będziesz wiedział, czemu zawdzięczasz rajd do raju,
      którego mógłbyś uniknąć, ale mógłbyś nie obrażać innych.
    • dobiasz 21.08.09, 11:02
      Gość portalu: autor napisał(a):

      > to jeszcze wyzywasz innych.

      W którym miejscu?

      > Twoja sprawa, jak kiedy nie usłyszysz kogoś
      > ,
      > kto cię puknie - nawet nie będziesz wiedział, czemu zawdzięczasz rajd do raju,
      > którego mógłbyś uniknąć, ale mógłbyś nie obrażać innych.

      Ty też mógłbyś.

      --
      Dobiasz
    • Gość: kamkow1 IP: *.acn.waw.pl 12.05.09, 15:50
      Dokładnie. Coś z pałerem. Black Sabbath, Deep Purple, Rainbow, Budgie, Uriah
      Heep. Iron Maiden, Kiss, AC/DC, The Who etc etc etc mógłbym tak długo :)
    • robertrobert1 10.05.09, 21:45
      ... w mieście wolę słuchać czy ktoś przypadkiem nie zechce mi w tyłek wjechać a
      jadąc lasem wolę słuchać odgłosów natury.
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • macszym 11.05.09, 07:23
      o to to, właśnie!
      --
      Kim jestem?
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 11:54
      z drugiej strony polegać na słuchu w ruchu ulicznym - taka sama głupota jak
      słuchać i myśleć że się wszystko usłyszy.
      ja często jeżdżę słuchając muzyki i pojazdy spalinowe słyszę wszystkie bez
      wyjątku, ale i tak odwracam się wszędzie tam gdzie może mi wyskoczyć choćby inny
      rower
    • ydorius 12.05.09, 11:59

      O, no właśnie.
      Głowa na łożysku kulkowym z obrotem 360 stopni i żaden słuch nie jest potrzebny.
      A czasem nawet szkodzi :-)

      m,
      .y.

      --
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
    • Gość: xxx IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.09, 09:43
      > ... w mieście wolę słuchać czy ktoś przypadkiem nie zechce mi w tyłek wjechać

      to kup sobie lusterko
    • Gość: Cezar IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.09, 11:32
      Żadnej nie słucham. W niedzielę widzi8ałem jak jakiś chłopaczek jadąc na rowerze
      trzymał w garści telefon z którego leciało rytmiczne unc, unc, unc. Sprawa
      zakończyła się bliskim kontaktem trzeciego stopnia z kostką ścieżki rowerowej :)
    • Gość: Tadek IP: *.chello.pl 12.05.09, 11:23
      ale to jak biegam.i nie boje sie,ze mnie ktos potrąci,bo wszyscy wiedzą,że
      jestem kozakiem,więc się boją. meeeehh
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 11:54
      też dubstep, zwłaszcza allstars 4 i 5, oraz distance
    • dorsai68 11.05.09, 00:58
      Ograniczać sobie możliwości percepcyjne w czasie jazdy po miescie? Znam prostsze sposoby na samobójstwo.
    • Gość: Krzysztof IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 08:41
      Mimo wszystko wolę słuchać nadjeżdżającego tira.
      Lusterko przy szosówce??? Nie!!!
    • Gość: iri-s IP: *.ip.netia.com.pl 12.05.09, 09:10
      Ostatnio w Michalinie pociąg zabił chłopaka:( Nie słyszał sygnałów
      ostrzegawczych ponieważ słuchał głośno muzyki...
      www.zw.com.pl/artykul/351108.html
      Nie uważam by słuchanie muzyki na rowerze było mądrym posunięciem...
      Pozdrawiam
    • jembezmamy 12.05.09, 16:14
      Kiedy jedzie się szybko, to nic nie słychać (szumi).
      Trzeba jeździć w dużych, zabudowanych słuchawkach, a to już jest samobójstwo do
      kwadratu.
    • hottee 12.05.09, 09:12
      W mieście dla bezpieczeństwa niczego nie słucham.
      W terenie słucham skowronków, szumu drzew i innych takich:)
    • Gość: soulburn IP: 195.117.238.* 12.05.09, 11:20
      techno-metalu :)
    • patman 12.05.09, 11:24
      Ja nie ryzykowałbym słuchania muzyki jadąc na rowerze.

      --
      Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne
    • Gość: R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 11:30
      jeśli jeździsz po mieście, to bardzo niebezpieczne!
      słuchanie muzyki zmniejsza "zasoby uwagi",
      możesz wjechać na pasy prosto pod samochód,
      a jeśli jeździsz po ulicy to słuchawki na uszach to po prostu głupota!
    • Gość: anana IP: *.chello.pl 12.05.09, 19:26
      Otóż to!
      Jadąc po ulicy, jeśli, co więcej, masz prawko, jesteś kierowcą i nie wolno Ci
      rozpraszać swojej uwagi tak samo, jakbyś kierował autem.
      Mając świadomość rozpraszania uwagi, po prostu boję się zakładać słuchawki,
      jeżdżąc po mieście.
    • Gość: szmatan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 20:02
      aha, czyli autem można jechać bez koncentracji? co za dyrdymały
    • dobiasz 12.05.09, 20:06
      Gość portalu: anana napisał(a):

      > Otóż to!
      > Jadąc po ulicy, jeśli, co więcej, masz prawko, jesteś kierowcą i nie wolno Ci
      > rozpraszać swojej uwagi tak samo, jakbyś kierował autem.

      Tak samo, jakbym kierował autem - czyli słuchając radia i rozmawiając ze
      współpasażerem?

      Chyba Ci analogia wyszła… bokiem.

      --
      Dobiasz
    • Gość: anana IP: *.chello.pl 12.05.09, 22:35
      Jadąc samochodem, nie możesz rozpraszać swojej uwagi. Jadąc rowerem - również.
      Ktoś ma problem z rozumieniem zdań wielokrotnie złożonych?
    • dobiasz 12.05.09, 23:50
      Gość portalu: anana napisał(a):

      > Jadąc samochodem, nie możesz rozpraszać swojej uwagi.

      Kłamiesz. Mogę. Np. rozmawiając ze współpasażerem, zmieniając stację radiową,
      patrząc na GPS, słuchając radia.

      --
      Dobiasz
    • Gość: klapek IP: *.nat.student.pw.edu.pl 13.05.09, 21:53
      ale jadać samochodem masz zawsze przed sobą dystans, i gdy odwracasz uwagę na 2
      sekundy, ten dystans pozwala Ci zachować bezpieczną odległość.. w czasie tych
      dwóch sekund nie wydarzy sie tyle co podczas jazdy rowerem
    • Gość: anana IP: *.chello.pl 12.05.09, 22:36
      Nie widzisz różnicy między słuchawkami w uszach, a rozmową ze współpasażerem?
      poza tym to nie mój wymysł. Sprawę słuchawek sankcjonuje prawo, z tego co mi
      wiadomo.
    • dobiasz 12.05.09, 23:51
      Gość portalu: anana napisał(a):

      > Nie widzisz różnicy między słuchawkami w uszach, a rozmową ze współpasażerem?

      Widzę. Podobieństwa też.

      > poza tym to nie mój wymysł. Sprawę słuchawek sankcjonuje prawo, z tego co mi
      > wiadomo.

      Na szczęście nie mieszkam w USA.

      --
      Dobiasz
    • Gość: michalng IP: *.amend.com.pl 13.05.09, 08:42
      > Sprawę słuchawek sankcjonuje prawo, z tego co mi
      > wiadomo.

      W którym miejscu i w jaki sposób ?
    • Gość: Kasia IP: 188.33.50.* 12.05.09, 11:47
      Moim zdaniem wszystko zależy od tego, gdzie się jeździ i ewentualnie jak głośno
      się słucha muzyki. Ja jeżdżę po mieście, ścieżkami rowerowymi i to w godzinach
      późnych, kiedy jest tam mały ruch. Zawsze wtedy słucham muzyki ale na tyle
      cicho, by słyszeć to, co się dzieje dookoła. Poza tym nie martwię się, że wjadę
      pod samochód na pasach bo przez pasy rower przeprowadzam, nie uśmiecha mi się
      ewentualnie płacić mandatu. Jeśli jadę ulicą to wyłączam muzykę. Tak jest
      bezpieczniej.
    • ydorius 12.05.09, 11:52

      Eeee...
      No to jestem idiotą, jeśli wierzyć vox populi :-)

      Zazwyczaj słucham Bad Religion, Offspringa, Metalliki, System of a down (i
      pochodnych), iamx, muse, pink... Bardzo mi podchodzi muzyka instrumentalna
      (świetnie się przy tym myśli), ale wolno jedzie.
      Ale ja wychodzę z innego założenia niż vox populi. Otóż im wolniej się jedzie,
      tym dłużej się jedzie, im dłużej się jedzie, tym większe prawdopodobieństwo
      spotkania "nauczyciela", czyli człowieka za kierownicą pojazdu spalinowego (nie
      wiedzieć czemu zazwyczaj jest to autobus), który spychając rowerzystę z jezdni
      (ewentualnie zajeżdżając mu drogę, rzadziej trąbiąc) postanawia go czegoś
      nauczyć. Zapewne tego, jak żyć z adrenaliną o stężeniu dawki śmiertelnej :-)

      A sytuacja w Warszawie wygląda niestety tak, że ścieżki - jeśli są - to bywają
      bardziej niebezpieczne niż jazda po ulicy*. A z kolei jazda po ulicy, nie dość,
      że szybka, to w dodatku oswajająca kierowców z tak egzotycznym zjawiskiem jak
      rower (ło matko! rower!) :-)

      m,
      .y.

      * jestem w stanie udowodnić to śmiałe twierdzenie :-)

      --
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
    • h_hornblower 12.05.09, 12:52
      ydorius napisał:

      > Eeee...
      > No to jestem idiotą, jeśli wierzyć vox populi :-)

      Vox populi, vox Dei :) (nic osobistego, tak na marginsie... :)


      > spotkania "nauczyciela", czyli człowieka za kierownicą pojazdu
      spalinowego (nie
      > wiedzieć czemu zazwyczaj jest to autobus), który spychając
      rowerzystę z jezdni

      Po mojemu to oni najbardziej lubią mijać rowerzystę na grubość
      lakieru. Ale rowerzystów-nauczycieli też nie brakuje. Taki z chęcią
      wjedzie w pieszego na ścieżce (wiem, wiem, to zbrodni, wejść na
      ścieżkę), bo "jest w prawie". A wczoraj widziałem gościa,
      który "nauczył" samochodziarza, że bajker ma pirwszeństwo na
      skrzyżowaniu ścieżki z ulicą. Wyjechał z 30 km/h zza krzaków wprost
      przed niego i jebut (było kiedys takie słowo...) w błotnik. Lot
      przez kierę, koło i widelec do wymiany, mandat dla kierowcy
      (słusznie), debilowi na szczeście nic sie nie stało, był w kasku i
      rekawiczkach bajdełej.

      > A sytuacja w Warszawie wygląda niestety tak, że ścieżki - jeśli
      są - to bywają
      > bardziej niebezpieczne niż jazda po ulicy*.

      > * jestem w stanie udowodnić to śmiałe twierdzenie :-)

      Prosimy, prosimy! Tak z ciekawości (tylko może załóż osbny wątek).


      pzdr
      horny
    • adam81w 12.05.09, 13:37
      "wiem, wiem, to zbrodnia, wejść na
      ścieżkę)"

      zbrodnia może nie ale to coś takiego samego jak wejście pieszego na drogę lub
      autostradę i chodzenie po niej. Co normalne?

      --
      www.polskaflaga.pl/
      pl.wikipedia.org/wiki/ROP%C5%9A Ruch Obywatelski Polski Śląsk
      host.blog.pl/
    • h_hornblower 12.05.09, 16:07
      adam81w napisał:

      > Co normalne?

      Nie. Po części to wina idiotycznie poprowadzonych i nie oddzielonych
      od chodnika ścieżek. Po części bezmyślności, nieświadomości,
      tumiwisizmu i chamstwa pieszych. Jednak "nauczyciele" wjeżdżający
      pomiędzy pary idące za rekę albo matkę z dzieckiem są wg mnie
      bandytami i debilami.

      pzdr
      horny
    • ydorius 12.05.09, 13:42
      h_hornblower napisał:

      > Vox populi, vox Dei :) (nic osobistego, tak na marginsie... :)

      Hehe, wiem, testujemy to przy każdych wyborach :-)

      > Po mojemu to oni najbardziej lubią mijać rowerzystę na grubość
      > lakieru. Ale rowerzystów-nauczycieli też nie brakuje. Taki z chęcią
      > wjedzie w pieszego na ścieżce (wiem, wiem, to zbrodni, wejść na
      > ścieżkę), bo "jest w prawie". A wczoraj widziałem gościa,
      > który "nauczył" samochodziarza, że bajker ma pirwszeństwo na
      > skrzyżowaniu ścieżki z ulicą. Wyjechał z 30 km/h zza krzaków wprost
      > przed niego i jebut (było kiedys takie słowo...) w błotnik. Lot
      > przez kierę, koło i widelec do wymiany, mandat dla kierowcy
      > (słusznie), debilowi na szczeście nic sie nie stało, był w kasku i
      > rekawiczkach bajdełej.

      No wiem, sam mam zapędy na tyrana szosy, całe szczęście, że moja siła rażenia
      równa się dwóm dekagramom trotylu, na tych paru kilo lakierowanego aluminium ;-)

      > > A sytuacja w Warszawie wygląda niestety tak, że ścieżki - jeśli
      > są - to bywają
      > > bardziej niebezpieczne niż jazda po ulicy*.
      >
      > > * jestem w stanie udowodnić to śmiałe twierdzenie :-)
      >
      > Prosimy, prosimy! Tak z ciekawości (tylko może załóż osbny wątek).

      No patrz pan, już się pojawili tacy, co dowodów nie chcą ;-). Ale może wątek
      założę, bo mnie wena twórcza gryzie :-)

      > pzdr
      > horny

      również,
      m,
      .y.

      --
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
    • Gość: Karmal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 20:00
      h_hornblower napisał:

      > A wczoraj widziałem gościa,
      > który "nauczył" samochodziarza, że bajker ma pirwszeństwo na
      > skrzyżowaniu ścieżki z ulicą. Wyjechał z 30 km/h zza krzaków wprost
      > przed niego i jebut (było kiedys takie słowo...) w błotnik. Lot
      > przez kierę, koło i widelec do wymiany, mandat dla kierowcy
      > (słusznie),

      Hihi, nie słusznie. Rowerzyście nie wolno wjechać wprost pod nadjeżdżający
      samochód. A samochodowi przed nadjeżdżający rower można. Wiec jeśli rower
      (drogą dla rowerów) i samochód zbliżają się do przejadu rowerowego, to rower
      musi przepuścić samochód.

      Warto, by rowerzyści pamiętali o tym

    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 13.05.09, 07:56
      wcale nie wolno tego robić kierowcy samochodu - kiedy rower/pieszy znajduje się
      już na odpowiednim dla siebie przejeździe to _ma_pierwszeństwo_!
      ogólnie to przepis ten mógłby równie dobrze nie istnieć, gdyż jest jeszcze zapis
      o przymusie uniknięcia kolizji, jeżeli istnieje taka możliwość (i właśnie na
      jego mocy samochód nie może wjeżdżać 'pod rower'). ten o wbieganiu/wjeżdżaniu
      pieszego/rowerzysty jest IMHO szczególnym przypadkiem o unikaniu kolizji.
    • Gość: Krzysztof IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 13:21
      Nie musisz udowadniać, każdy bardziej doświadczony rowerzysta powie to samo. Z
      własnego doświadczenia ( ok. 5.000km rocznie po mieście) wiem, że znacznie
      więcej sytuacji niebezpiecznych zdarza się podczas korzystania ze ścieżek
      rowerowych niż na jezdni.
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 14:07
      a to zależy czy ścieżka jest na chodniku czy na ulicy. IMHO te na chodniku to
      można równie dobrze zlikwidować
    • Gość: anana IP: *.chello.pl 12.05.09, 22:37
      Ja jeżdżę po chodnikach - szersze i częściej spotykane niż ścieżki, a mniej
      zatłoczone od ulic ;)
    • dobiasz 12.05.09, 23:52
      Gość portalu: anana napisał(a):

      > Ja jeżdżę po chodnikach - szersze i częściej spotykane niż ścieżki, a mniej
      > zatłoczone od ulic ;)

      Jazdę po chodnikach sankcjonuje prawo, z tego co mi wiadomo.

      --
      Dobiasz
    • wcyrku1 12.05.09, 11:56


      mwww.zw.com.pl/raportnagoraco
      ailto:raport@zw.com.pl
      Emisja codziennie w TVP godz.1812, 1955. 22.
    • Gość: Wrecekrzepki IP: 195.205.221.* 12.05.09, 12:23
      Kurde, pytanie bylo jakiej muzyki sluchacie, jesli w ogole sluchacie. Temat o
      tym, czy powinno sie sluchac muzyki podczas jady na rowerze byl tutaj walkowany
      calkiem niedawno i juz sie chyba wszyscy swieci i zainteresowani wypowiedzieli.
      Wiemy ze jest to niebezpieczne i mozemy zginac, bierzemy na siebie to
      niebezpieczenstwo, wiemy ze to jest czyste samobojstwo - zkladam sluchawki,
      wsiadam na rower i BAM! Padam martwy. Wszystko to wiemy.

      Wrocmy zatem do odpowiedzi na pytanie.

      Ja slucham dnb glownie. Spor, Pendulum, High Contrast, itd.
    • Gość: Grzes IP: 89.25.232.* 12.05.09, 13:00
      Takiej jaka leci z przejeżdżających obok mnie samochodów.
    • dobiasz 12.05.09, 13:27
      Wow, zwyczajne pytanie a jaki wylew agresji. W Niemczech ślinianki by wam nie
      wyrobiły na widok ilości rowerzystów jeżdżących w słuchawkach.

      --
      Dobiasz
    • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 10:44
      Jakiej agresji? Mają rację, a agresywny jesteś ty, który tylko potrafisz lżyć i
      naigrawać się z tych, co stosują się do zdrowych zasad.
    • dobiasz 21.08.09, 11:04
      Gość portalu: autor napisał(a):

      > Jakiej agresji?

      Takiej jak w tym wątku.

      > Mają rację, a agresywny jesteś ty, który tylko potrafisz lżyć i
      > naigrawać się z tych, co stosują się do zdrowych zasad.

      Załóż sobie forum "o Dobiaszu" i tam produkuj swoje emo.

      --
      Dobiasz
    • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 13:46
      To ty, dobiasz, załóż sobie forum, na którym będziesz mógł wytykać innym agresję
      w wypowiedziach tych, którzy mają odmienne od twojego zdanie. Twoje odpowiedzi
      wręcz tchną "miłością bliźniego" i zrozumieniem.
    • Gość: dobiasz IP: *.static.qsc.de 21.08.09, 13:51
      Nie mam takiej potrzeby. EOT z mojej strony.
    • adam81w 12.05.09, 13:27
      chmurka.22 napisała:

      > zauważyłam że słuchając muzyki tanecznej, lekkiej i wpadającej w
      > ucho przyjemniej się jeździ i przede wszystkim mimo zmęczenia
      > pedałuje się z przyjemnością. Słucham muzyki Queen, Electric Light
      > Orchestra, Modern Talking i Vaya con Dios. Czy macie może swoje
      > ulubione utwory, albo zespoły których słuchacie jadąc rowerem?

      Nie raz widzę takich ....., którzy prawie, że wpadną pod samochód bo są tak
      zasłuchani, że nie słyszą co się dzieje na świecie. To jest niebezpieczne dla
      niego i dla innych.
      --
      www.polskaflaga.pl/
      pl.wikipedia.org/wiki/ROP%C5%9A Ruch Obywatelski Polski Śląsk
      host.blog.pl/
    • alabama8 12.05.09, 13:35
      Muzyka? Owszem ale siedząc w fotelu, na koncercie czy imprezie.
      Rower to nie jest miejsce dla melomana. Przykro mi. Meloman na
      rowerze stwarza zagrożenie i dla siebie i dla innych. Dlatego
      powinnaś zerzygnować z słuchania muzyki, ew. słuchać jednym uchem :-
      )
    • lehoo 12.05.09, 13:43
      Żadnej. To rozprasza i czyni jazdę niebezpieczną.
    • elpik 12.05.09, 13:49
      Tak przy okazji mam inne pytanie. Jadą z prędkością >25km/h szum w
      uszach jest tak duży, że nie ma mowy o słuchaniu czegokolwiek. Czy
      ma ktoś na to jakiś wypróbowany sposób?
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 14:00
      jak nie ma upału - opaska zakrywająca też uszy. jak jest upał - znajomość na
      pamięć muzyki (mamonizm) oraz wyobraźnia :D
    • ydorius 12.05.09, 14:08

      o, nieprawda.
      Świetnie się sprawdzają słuchawki wkładane do ucha. Ale tak naprawdę, nie do
      małżowiny, tylko do głębi :-). Kiedyś były tylko Sony (drogie jak jasny pieron),
      teraz już jest ich z dziesięć rodzajów.

      m,
      .y.

      --
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 14:35
      takie zwykłe koreczki, ale z takim dzyndzlem wystającym? też dają rady, ale mnie
      ucho boli po takich. z tego co czytałem też mogą uszkodzić bębenki, jeżeli za
      głośno się na nich słucha muzyki, ale nie sprawdzałem :D
    • ydorius 12.05.09, 14:45

      Hm, określenie "koreczki z dzyndzlem" jest dość obrazowe, ale w sumie nie wiem,
      czy mówimy o tym samym ;-). Chodzi mi o takie coś z grubsza:

      pleer.ru/i/p/13077/13077.jpg

      i jak na razie słuch daje radę (czyli nadal słyszę tylko to, co chcę słyszeć ;-)

      m,
      .y.

      --
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 14:52
      te określiłbym jako zwykłe koreczki. miałem takie coś kiedyś ale na pałąku -
      Motorola S9
      (www.purelygadgets.co.uk/images/user/products/motorola-s9.jpg). były
      super - wygodne, dobra jakość dźwięku, super kontrolki - aż zalałem je spociłem
      aż do stanu niedziałania :/

      zastanawiam się czy nie kupić kolejnych, ale tym razem nie słuchać muzyki przy
      takim upale...
    • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 12.05.09, 14:56
      a i zapomniałem przyznać ci racji - faktycznie nie ma przy takich słuchawkach
      problemu z szumem wiatru.
      a moje rozwiązanie z opaską jest niezależne od słuchawek (chyba że ktoś takie
      wielkie nauszniki zakłada, to ten problem chyba w ogóle nie występuje wtedy :D)
    • dobiasz 12.05.09, 15:29
      ydorius napisał:

      >
      > Hm, określenie "koreczki z dzyndzlem" jest dość obrazowe, ale w sumie nie wiem,
      > czy mówimy o tym samym ;-). Chodzi mi o takie coś z grubsza:
      >
      > pleer.ru/i/p/13077/13077.jpg
      >
      > i jak na razie słuch daje radę (czyli nadal słyszę tylko to, co chcę słyszeć ;-)

      Właśnie tego typu słuchawki izolują od otoczenia i dlatego nie nadają się na rower.

      Jeśli chodzi o wpływ na słuch - także wynika on nie tyle z bliskości membrany i
      bębenka ucha, co ze zwiększonego ciśnienia wywieranego na bębenek spowodowanego
      szczelnością słuchawek. Słuchawki zamknięte nadają się do samolotu albo autobusu
      typu Ikarus ale NIE NA ROWER.

      --
      Dobiasz
    • ydorius 13.05.09, 12:17

      Będąc osoba dociekliwą, sprawdziłem wczoraj wracając do domu.
      Otóż muzyka puszczana na słuchawkach wewnątrzkanałowych daje tyle, że nie
      słychać działających silników zwykłych samochodów (słychać silniki autobusów,
      jeśli się obok nich stoi). Podczas jazdy słuchać muzykę (rzecz jasna) i co
      głośniejsze dźwięki (dwukrotnie nadjeżdżała z naprzeciwka karetka na sygnale.
      Słychać ją).
      Po zdjęciu słuchawek słychać oczywiście idealnie wszystko, jednak moim zdaniem w
      mieście to nic nie daje. Słychać jednolity, głośny, niemelodyjny łoskot
      samochodów jadących we wszystkich kierunkach i ryczących we wszystkich
      tonacjach. Zorientowanie się, że się zbliża niebezpieczeństwo kierując się
      SŁUCHEM jest jak jazda z zawiązanymi oczami. Przykro mi, ale słuchanie
      wszystkiego, co się dzieje dookoła, podczas jazdy na rowerze jest dla tej jazdy
      dysfunkcjonalne.

      Co więcej, słuchawki wewnątrzkanałowe dają tyle, że i muzyki można posłuchać, i
      wychwycić co głośniejsze wydarzenia dziejące się na szosie. Przekleństw
      kierowców autobusów na przykład nie słychać, co jest przyjemne, bo nie po to
      puszczam sobie Dr. Huckenbusha na słuchawkach, by mi jakiś palant bluzgi z
      autobusu rzucał :-)

      No, ale ja zapewne jestem spaczony wieloletnim odsłuchem, nie mówiąc już o tym,
      że na pewno jestem obciążony genetycznie i mam skłonności samobójcze :-)

      m,
      .y.

      --
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
    • jan-w 12.05.09, 14:09
      elpik napisał:

      > Tak przy okazji mam inne pytanie. Jadą z prędkością >25km/h szum w
      > uszach jest tak duży, że nie ma mowy o słuchaniu czegokolwiek.

      ? Nie zauważyłem przy tej ani większej prędkości.
      --
      Dlaczego warto głosować
    • elpik 12.05.09, 15:26
      No cóż, może inna budowa anatomiczna. Ja kiedyś próbowałem słuchać
      muzyki ale po 500m zrezygnowałem. Jak lekko przekręcę głowę na bok,
      szum ustaje zupełnie - inny opływ powietrza. Ale jak patrzę na
      wprost to nie słychać nawet nadjeżdżającego auta (gdy jeddzie wolno).
    • Gość: ph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 20:09
      www.consumer.philips.com/consumer/pl/pl/consumer/cc/_productid_SHS8200_00_PL_CONSUMER/SHS8200-00
      Nie słuchać szumu pędu powietrza. Przy chłodniejszej pogodzie dodatkowo
      zabezpieczają uszy przed przewianiem. A jednocześnie nie izolują od dźwięków
      otoczenia, co jest tak ważne dla wałkowanego tu bezpieczeństwa.

      Do tego bardzo dobry dźwięk, w tym basy znakomite jak na niewielkie słuchaweczki
      w cenie zaledwie ok 100zł. Dobrze się trzymają, nie spadają, bardzo wygodne. A
      po zdjęciu łatwo złożyć tak, by się nie połamały. Idealne na rower.
    • Gość: Jarek IP: *.psat.pl 12.05.09, 14:18
      bardzo dobre jest wsłuchiwanie się w odgłosy nadjeżdżających pojazdów, aby
      uniknąć wpadnięcie pod nie;)a tak serio to słuchanie muzyki podczas jazdy to,
      nie powiem, że głupota, ale odwaga na pewno
    • Gość: bOb IP: *.acn.waw.pl 12.05.09, 14:40
      Dlatego takze w moim w samochodzie nie mam radia i jezdze z opuszczonymi szybami
      nasluchujac czy nic mnie nie chce staranowac :-) Bez przesady, muzyki mozna
      sluchac tak, zeby slyszec co sie dzieje wokolo.
    • Gość: Steppenwolf IP: 62.29.248.* 12.05.09, 15:08
      Z samochodem jest trochę inaczej, ponieważ:
      a) słuchanie muzyki wszechogarniającej nie absorbuje uwagi tak, jak
      słuchanie muzyki "dousznej".
      b) w samochodzie masz 3 lusterka, a jadąc rowerem musisz kręcić
      głową.
      c) jak w Twój samochód ktoś walnie nie z Twojej winy, dostajesz
      ubezpieczenie, na rowerze dostajesz gips na każdą kończynę, tudzież
      drewnianą opakowkę na całe ciało.
      d) inne smochody traktują Twój samochod poważnie, rowery są wrzodem
      na tyłku i nie mam pojęcia z jakich powodów.
    • michalng 12.05.09, 15:37
      a) słuchanie muzyki wszechogarniającej nie absorbuje uwagi tak, jak
      > słuchanie muzyki "dousznej".

      Nieprawda. Nie ma to znaczenia muzyki i tak słuchasz "dousznie". ważne jest to
      jak jest głośna i czy do ucha docierają inne dźwięki.

      > b) w samochodzie masz 3 lusterka, a jadąc rowerem musisz kręcić
      > głową.

      Jesli słuchanie muzyki usztywnia ci kark to faktycznie nie powinieneś jej
      słuchać podczas jazdy rowerem :P

      c) jak w Twój samochód ktoś walnie nie z Twojej winy, dostajesz
      > ubezpieczenie, na rowerze dostajesz gips na każdą kończynę, tudzież
      > drewnianą opakowkę na całe ciało.

      I to czy mnie samochód walnie czy nie jest uwarunkowane tym czy słucham muzy czy
      nie ? :)

      > d) inne smochody traktują Twój samochod poważnie, rowery są wrzodem
      > na tyłku i nie mam pojęcia z jakich powodów.

      I jak słucham muzyki to jest "większym wrzodem" ?
    • Gość: Steppenwolf IP: 62.29.248.* 12.05.09, 15:55
      michalng napisał:

      > a) słuchanie muzyki wszechogarniającej nie absorbuje uwagi tak, jak
      > > słuchanie muzyki "dousznej".
      >
      > Nieprawda. Nie ma to znaczenia muzyki i tak słuchasz "dousznie".
      ważne jest to
      > jak jest głośna i czy do ucha docierają inne dźwięki.

      Chodzi o to, że wkładając słuchawki do uszu,słuchasz TYLKO muzyki,
      bo zatykasz sobie uszy.

      > > b) w samochodzie masz 3 lusterka, a jadąc rowerem musisz kręcić
      > > głową.
      >
      > Jesli słuchanie muzyki usztywnia ci kark to faktycznie nie
      powinieneś jej
      > słuchać podczas jazdy rowerem :P

      A tutaj chodzi o to, że nie słysząc jadąc rowerem (bo masz słuchawki
      w uszach) musisz się co chwilę rozglądać, by ocenić sytuację, a w
      samochodzie nie muszisz. Podobnie nie musisz rowerem, gdy słyszysz,
      co się dzieje.

      >
      > c) jak w Twój samochód ktoś walnie nie z Twojej winy, dostajesz
      > > ubezpieczenie, na rowerze dostajesz gips na każdą kończynę,
      tudzież
      > > drewnianą opakowkę na całe ciało.
      >
      > I to czy mnie samochód walnie czy nie jest uwarunkowane tym czy
      słucham muzy cz
      > y
      > nie ? :)

      Uważając na drodze, a więc wykorzystując wszystkie zmysły, masz
      szansę uniknąć części kolizji.
      >
      > > d) inne smochody traktują Twój samochod poważnie, rowery są
      wrzodem
      > > na tyłku i nie mam pojęcia z jakich powodów.
      >
      > I jak słucham muzyki to jest "większym wrzodem" ?

      Tutaj tak, jak wyżej: jesteś wrzodem, a więc musisz bardziej uważać.
    • dobiasz 12.05.09, 16:32
      Gość portalu: Steppenwolf napisał(a):

      > michalng napisał:
      >
      > > a) słuchanie muzyki wszechogarniającej nie absorbuje uwagi tak, jak
      > > > słuchanie muzyki "dousznej".
      > >
      > > Nieprawda. Nie ma to znaczenia muzyki i tak słuchasz "dousznie".
      > ważne jest to
      > > jak jest głośna i czy do ucha docierają inne dźwięki.
      >
      > Chodzi o to, że wkładając słuchawki do uszu,słuchasz TYLKO muzyki,
      > bo zatykasz sobie uszy.

      Jest milionpięćsetdwadziewięćset modeli słuchawek nieizolujących od dźwięków
      otoczenia (w słuchawkach które mam w tej chwili na głowie mogę bez problemu
      słuchać muzyki i rozmawiać z kimś bez problemu większego niż przy włączonym
      radiu samochodowym). Moda na izolujące, zamknięte wtyczki doszła w Polsce do tak
      kuriozalnych rozmiarów, że ludzie nawet nie wiedzą, że są inne typy słuchawek?

      Słuchawki zamknięte są przeznaczone do słuchania w samolocie albo innym
      hałaśliwym środowisku. Już przechodzenie w nich przez ulicę może być
      niebezpieczne, a co dopiero wsiadanie na rower. Ale, do diaska, to nie jest
      jedyny typ słuchawek jaki wymyślił człowiek.

      --
      Dobiasz
    • michalng 12.05.09, 16:52
      > Chodzi o to, że wkładając słuchawki do uszu,słuchasz TYLKO muzyki,
      > bo zatykasz sobie uszy.

      To zalerzy od tego jakie masz słuchawki. Ja moich nie wkładam "do" uszu tylko na
      uszy i słysze to co dzieje sie wokół dość dobrze( oczywiście przy rozsądnej
      głośności muzyki).

      > A tutaj chodzi o to, że nie słysząc jadąc rowerem (bo masz słuchawki
      > w uszach) musisz się co chwilę rozglądać, by ocenić sytuację, a w
      > samochodzie nie muszisz. Podobnie nie musisz rowerem, gdy słyszysz,
      > co się dzieje.

      Czy jade z muza czy bez to rozglądam się tak samo. I tak samo wiem co sie dzieje
      na drodze. Teoria ze ci co słuchają muzyki muszą rozglądać się więcej jest moim
      zdaniem troszkę naciągana. Do tyłu spoglądam raczej rzadko. W zasadzie tylko jak
      chce zmienić pas albo skręcić w lewo.

      > Uważając na drodze, a więc wykorzystując wszystkie zmysły, masz
      > szansę uniknąć części kolizji.

      Uważam na drodze. Nie muszę wykorzystywać wszystkich zmysłów (zwłaszcza węchu i
      smaku :P ) naprawdę muzyka w niczym mi nie przeszkadza. Słysze zbliżające się
      samochody, słyszę karetki , słyszę trąbienie. Czasem nawet słyszę muzykę (umc
      umc umc) z pobliskich samochodów :)
    • Gość: Roland IP: *.otp.pl 12.05.09, 15:12
      Już jeden taki o mały włos nie zebrał ode mnie, ale na jego szczęśkcie w porę
      zjawiła się policja po tym jak gad ze słuchawkami na uszach rozjechał mojego syna!
      Jestem za surowym karaniem takich kretynów, którzy robią wszystko, żeby
      doprowadzić do wypadku - tak, muzyka na rowerze rozprasza i potem tacy wjeżdżają
      w kogoś. Pół biedy jak w drzewo...
    • Gość: pyrat IP: *.tvk.torun.pl 12.05.09, 15:37
      "Zolty rower"-Formacja Niezywych Schabuff-glosnosc oczywiscie na
      maxa--stracilem troche sluch po wypadku gdy wracalem pijany moim BMW
      i wjechalem do jakiejs wiejskiej szkoly:)Teraz jezdze zoltym
      rowerem...
    • zajacpoziomka 12.05.09, 16:02
      TOOL - VICARIUS \m/

      ...nie ma nic lepszego, sami sprawdźcie!! :-]
    • czad_komando 12.05.09, 19:01
      Ludzie którzy słuchają muzyki na rowerze to cholerni samobójcy. Napiszcie sobie
      jeszcze po jakim alku wam się najlepiej prowadzi i w którym lesie najlepiej
      palić ognisko...
    • Gość: d. IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.09, 19:05
      Najlepiej to oczywiście po blanciku. I fajne reggae z ajpoda.
    • eeemil 12.05.09, 20:03
      Tak ogólnie to szybszy rock i eurodance,
      ostatnio to : Disturbed, Elctric Six i Benassi Bros.
      Zimą przydaje się parę kawałków speedmetalu i techno (150 BPM pomaga utrzymać
      kadencje w zamieci).
      Muzyka grana cicho, słuchawki wewnątrzkanałowe (EP 630).
    • Gość: gość IP: *.ists.pl 12.05.09, 20:20
      Nie wolno słuchać muzyki jeżdżąc na rowerze
    • Gość: d. IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.09, 20:26
      > Nie wolno słuchać muzyki jeżdżąc na rowerze

      za każdym razem jak to robicie, Bóg zabija małego kotka
    • Gość: szmatan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 21:44
      mylisz się, gościu
    • walek_z_lasu 12.05.09, 20:35
      Trelldom, Tenhi, Ajattara, Mgła, Szron, Nocturnal Mortum, Svarrogh,
      Negura Bunget, Slavland, Scorn, Bongzilla, Saint Vitus, Forgotten
      Woods.
      Walek

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka