Dodaj do ulubionych

A co myślicie o przedszkolu?

17.02.06, 09:41
Za pół roku Emilka mogłaby iść do przedszkola, ukończy 3 lata, już teraz jest
bardzo samodzielną, wygadaną i inteligentą dziewczynką. W zeszłym roku
podczas wakacji próbowałam ją "adaptować" w pewnym prywatnym, bądź co bądź,
przedszkolu. Niestety, w pierwszy dzień oberwała łopatką w głowę od jednej
bardziej energicznej dziewczynki, wobec czego każda nasza kolejna wizyta
odbywała się w pustej sali, podczas gdy dzieci bawiły się na podwórku. Po
prostu nie dało rady ją wyciągnąć poza tę salę. Zrezygnowałam, ma jeszcze
czas. Ale po tamtym zdarzeniu pozostał jej wyraźnie "uraz" i unika dzieci
bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Myślę, żeby zapisać ją teraz na jakieś zajęcia z dziećmi, raz w tygodniu. Ale
one przeważnie trwają godzinę, a tyle to czasem mała potrzebuje, żeby
przyzwyczaić się do miejsca i ludzi smile
Może macie jakieś pomysły na w miarę bezbolesne pójście do przedszkola?
--
Jesteś mamą pracującą? Witaj w Klubie
I zapraszam na Forum Dziecko Wrażliwe
Emilka ma...
Edytor zaawansowany
  • aszlan 17.02.06, 11:07
    Może trochę rozszerzę moja odpowiedź z innego forum. Moje dziecko zaczeło
    chodzić do przedszkola mając 2 lata, pierwsze pół roku, chodziłyśmy razem na 3
    godziny, tzn. Julka brała udział w zajęciach a ja siedziałam w tej samej sali
    pod ścianą. Z założenia oczywiście ten okres adaptacji miał byc krótszy, ale
    Julka nie była gotowa na rozstanie, wyjściem była albo rezygnacja na klika m-cy
    (tak zrobiła moja koleżanka), albo przychodzenie wraz z dzieckiem. Stopniowo
    Julka otwierała się Panie, po pół roku dostałam przyzwolenie dziecka na wyjscie
    (wytrzymałam 1/2 godziny), następnego dnia na godzinę i tak doszłysmy ( w ciągu
    kilku dni) do 5 godz. Przyznam, że w zasadzie obyło się bez histerii przy
    zostawaniu, owszem bywała smutna, poza w tym okresie (między 3-4 rokiem życia)
    cały czas była raczej obok dzieci, czyli właściwie nie brała udziału w zabawach
    spontanicznych. Miedzy 4-5 rokiem córka zaczęła otwierać się na dzieci, brać
    udział w spontanicznych zabawach ruchowych,wygłupiać się z innymi (ale wtedy
    gdy jest na to czas a nie na zajęciach, to wazne bo pokazuje, jak wewnętrznie
    jest zdyscyplinowana). Teraz jest wciąż trochę nieśmiałą dziewczynką, ale nie
    problemów z nawiązywaniem kontaktów z dziećmi, które jej odpowiadają, w
    zaprzyjaźnionym gronie inicjuje zabawy, w zabawie jest zgodna, ale potrafi
    powiedzieć "Nie" jesli czegos nie chce, czyli nie daje się zdominować.
    Reasumując przedszkole na pewno dużo jej dało, ale .. no własnie to musi byc
    dobre przedszkole, gdzie panie panują nad dziećmi, znają ich słabe i mocne
    strony, zachęcaja (ale nie ZMUSZAJĄ) do różnej aktywności. Nam się udało, mam
    nadzieję, że u Was będzie podobnie.
    Pozdrawiam, Malgosia
  • aszlan 17.02.06, 11:11
    He,he oczywiście, moje dziecko wieku 3 lat nie znało się na zegarku, po prostu
    stopniowo wydłużałam czas, mówiąc wrócę np. po tańcach, po obiedzie, itp. I. to
    też bardzo wazne, zawsze dotrzymywałam słowa.
    --
    Pozdrawiam, Malgosia
  • misia311 17.02.06, 11:52
    Chcemy, zeby Jagoda poszła od września do przedszkola. Z uwagi na jej
    wrażliwość i nieśmiałość pomyślałam o jakis zajęciach, w których córka
    zobaczyłaby, że są inne dzieci, w grupie, że się bawią itp. Chodzimy na zajęcia
    do Muzycznej Szkoły Yamaha raz w tygodniu na godz.. Rodzic uczestniczy aktywnie
    z dzieckiem na zajeciach. Pierwsze zajęcia wyglądały tak, ze mała nawet mi nie
    pozwalała się bawić - miałam stać z nią przy ścianie. Drugie zajęcia - Jagoda
    dalej pod ścianą ale ja już mogłam się bawić. Trzecie zajęcia - Jagoda juz
    uczestniczy w zajęciach ale nikomu nie chce podać ręki tańcząc w kółku.
    Natomiast aktywnie uczestniczy kiedy się maluje, rysuje, klei.
    Tańczyć w kółku trzymając za rękę drugie dziecko zaczęła dopiero po 3
    miesiacach zajęć (!!!). Za to Pani, która prowadzi zajęcia jest i.d.o.l.e.m
    mojej córki. Jagoda zaniosła jej jabłko (sama podeszła i jej podała)jak pani
    była chora (tzn jak juz wyzdrowiała i prowadziła znowu zajęcia), przynosi jej
    swoje gumki do włosów, pakuje w siatki zwoje zabawki i chce je zanosić Pani
    Asi smile
    Na zajęciach zawsze uczymy się pokazywać nową piosenkę - u Jagody wygląda to
    tak: nie pozwala mi naśladować Pani Asi i sama też nic nie pokazuje tylko
    obserwuje. Dopiero za drugim razem aktywnie uczestniczy i pokazuje wszystkie
    elementy tańca.
    Jestem z niej bardzo dumna, bo zrobiła ogromne postępy w relacjach z innymi
    dziećmi chociaż w dalszym ciagu jest bardzo zdystansowana. Chwalę ją za każdy
    przejaw samodzielnosci w grupie, bo w domu to wszystko chce robić sama.
    Mam nadzieję, że te zajęcia trochę ją przygotują do przedszkola i ze tam
    Jagódka spotka rónież tak miłą Panią jak Pani Asia.
    --
    -Jak robi krowa? -Muuu,muuu. Kto ma rogi? -Baran. Kto znosi jajka? - Babcia!!
  • sweet.joan 17.02.06, 12:18
    A właśnie do tej Yamahy chciałam zapisać swojego, ale nie wiem, czy nie jest za
    duży. No i nie przejawia żadnej chęci, chociaż wiem, że w przedszkolu
    najbardziej ceni sobie rytmikę i zabawy plastyczne (tak samo zresztą było w żłobku).
    --
    Kura pazurem
    Buduj DOM
  • sweet.joan 17.02.06, 12:19
    skąd jesteście? Gdzie chodzicie do tej szkoły?
    --
    Kura pazurem
    Buduj DOM
  • misia311 17.02.06, 12:59
    mieszkamy na wybrzeżu środkowymsmile
    znalazłam taki adres do warszawskiej placówki
    www.smy.waw.pl/
    ale nie wiem skąd Wy jestescie a strona Yamahy jest akurat w przebudowie.
    Jeżeli nie jestescie z Warszawy to mogę zapytać kierownika mojej placówki o
    kontakt to interesujacego Ciebie miasta
    a co do Twoich wątpliwości czy Twój syn jest za duży...otóż nie. Yamaha ma
    program dla różnych grup wiekowych: szkraby i muzyka, dzwiękoludki, nauka gry
    na instrumentach...
    U nas było sporo chętnych, aż byłam zaskoczona, bo koszty są niemałe (ale czego
    się nie robi dla dziecki smile) więc Pani podzieliła dzieci na grupy zblizone
    wiekowo: do 2 lat, od 2 do 3 lat oraz jest grupa dzieci starszych (bodajże do 4
    lat)
    Poza nauką wkraczania dzieci w świat muzyki Yamaha uczy jeszcze jednej ważnej
    rzeczy - występów przed publicznością. A to ważna cecha nie tylko dla dzieci
    wrażliwych.
    Pozdrawiam
    --
    -Jak robi krowa? -Muuu,muuu. Kto ma rogi? -Baran. Kto znosi jajka? - Babcia!!
  • sweet.joan 17.02.06, 14:16
    smile Wiem, gdzie jest szkoła Yamaha koło nas. Pytałam, bo a nuż sąsiadkę poznam smile
    A co do wieku, mój w maju skończy cztery lata, więc obawiam się, że nie
    załapiemy się na te zabawy. Starsze dzieci chyba mają zajęcia bardziej podbne do
    takich typowo "szkolnych", ale jeszcze sie dowiem smile Dzięki za odpowiedź.
    --
    Kura pazurem
    Buduj DOM
  • misia311 17.02.06, 16:27
    sweet.joan napisała:

    > smile Wiem, gdzie jest szkoła Yamaha koło nas. Pytałam, bo a nuż sąsiadkę
    poznam :

    skoro jesteś z Wawy to podsyłam parę linków:
    www.bimbom.pl/
    www.akademiarozwojudziecka.pl/
    może coś Ciebie zainteresuje
    jak coś jeszcze znajdę to podeślę
    Pozdrawiam
    --
    -Jak robi krowa? -Muuu,muuu. Kto ma rogi? -Baran. Kto znosi jajka? - Babcia!!
  • misia311 17.02.06, 20:19


    --
    -Jak robi krowa? -Muuu,muuu. Kto ma rogi? -Baran. Kto znosi jajka? - Babcia!!
  • mamaemilii 17.02.06, 13:43
    misia311 napisała:
    > Na zajęciach zawsze uczymy się pokazywać nową piosenkę - u Jagody wygląda to
    > tak: nie pozwala mi naśladować Pani Asi i sama też nic nie pokazuje tylko
    > obserwuje. Dopiero za drugim razem aktywnie uczestniczy i pokazuje wszystkie
    > elementy tańca.
    Moja córka nigdy nie powtórzy tańca wśród innych, dopiero w domu się wyżywa,
    robi sobie scenę i każe nam śpiewać smile A wtedy szczęśliwa może sobie potańczyć.
    --
    Jesteś mamą pracującą? Witaj w Klubie
    I zapraszam na Forum Dziecko Wrażliwe
    Emilka ma...
  • lotar75 02.03.06, 11:28
    Witajcie!
    Jestem mamą 2,5-letniego Kubusia. Wczoraj zaprowadziłam synka 1 raz do
    żłobka. Denerwowałam się bardzo(nie okazując tego oczywiście na zewnątrz), ale
    miałam też nadzieję, że synek sobie poradzi (lubi nowe sytuacje, przepada za
    zabawą z dziećmi, zapomina wtedy o całym świecie - myślałam). Ponieważ to
    jednak 1 raz, miałam Kubę odebrać po niespełna 3 godzinach.Pomachałam synkowi
    na pożegnanie i opuściłam salę.
    Zanim jednak wyszłam, poprosiłam znajomą (pracującą tam w kuchni)żeby od czasu
    do czasu zaglądała do sali. Po 1,5h zadzwoniła, żebym lepiej szybko przyjechała
    po Kubę, bo jest źle. Strasznie histeryzuje. Nic nie jadł, ani minuty się nie
    bawił i tylko rozpaczliwie krzyczy "nie" i "mama". Kiedy wróciłam, Kuba był
    czerwony od płaczu, przemoczony od potu i cały drżący. Uspokoił się, ale nawet
    ze mną nie chciał się tam bawić.
    I kto tu jest winien? (smile)
    Kubuś, rzucony na przysłowiową głęboką wodę, nie poradził sobie sam. Uważam,
    że mogło być inaczej. Proponowałam w rozmowie z dyrektorem metodę małych
    kroków - że będę z dzieckiem przychodzić codziennie na krótko, aż się
    zaaklimatyzuje. Odradziła. Powiedziała, że to nie ma sensu, bo dziecko i tak
    musi samo odnaleźć się w nowej sytuacji. NIe wiem dlaczego nie oponowałam.
    (Pewnie siła doświadczenia dyrektora-pedagoga.)Stanęło na tym, że będę go
    odbierać szybciej-po 2-3h- przez kilka pierwszych dni. Zniesmaczyło mnie też
    zachowanie wychowawczyni. Nie przywitała się w ogóle z dzieckiem, ledwie
    zapytała jak ma na imię i poza tym nie zrobiła nic, żeby to małe dziecko mogło
    odnaleźć się i poczuć lepiej wśród całkiem nieznanych sobie osób. To był
    falstart.
    Mam wyrzuty sumienia za narażenie małego Kuby na tak duży stres, chociaż
    prawdę mówiąc już po wyjściu za próg żłobka sprawiał wrażenie, że nie wydarzyło
    się nic przykrego. Mam pretensje do siebie, że nie naciskałam na wprowadzanie
    dziecka powoli oraz żal do opiekunek za tak bezduszny i przedmiotowy stosunek
    do Kuby.
    Może jakieś znaczenie ma też fakt, że mieszkamy w małym 50-tys.mieście, w
    kt.jest tylko 6 przedszkoli? A może to, że część presonelu tego przedszkola, z
    którą mieliśmy do czynienia to zblazowana stara gwardia, której zabrakło
    pomysłow i chęci i której się po prostu nie chce dawać niczego od siebie...?)
    Żałuję, że nic z tego nie wyszło. Moją intencją było urozmaicenie synowi
    zimowej monotonii (jak również rozwijanie zachowań społecznych - tak, tak, w
    takich kategoriach o też o tym myślałam!smile)poprzez przebywanie w grupie
    rówieśniczej.
    Teraz, po przeczytaniu wypowiedzi innych Mam, rozejrzę się za zajęciami w
    szkole typu Yamaha. Może to wypali.
    Pozadrawiam serdecznie!
  • mamaemilii 02.03.06, 15:35
    Może trochę Cię pocieszę, bo u nas pierwszy raz było tak samo... I to przy
    wprowadzaniu w mojej obecności, w prywatnym przedszkolu. Pal licho tę
    dziewczynkę, która walnęła małą po głowie. Było jednak kilka sytuacji, że
    bardzo przydałaby się pomoc, wprowadzenie albo chociaż zainteresowanie
    opiekunek "nową" dziewczynką. A ja do przedszkola nigdy nie chodziłam i też
    czułam się beznadziejnie, nie wiedząc, jakie reguły tu panują. Potem jeszcze
    totalne niezrozumienie ze strony pani dyrektor i dałam sobie spokój. Po
    tygodniu.
    Teraz wprowadzam małą gdzie się da, raz na tydzień obowiązkowo musi spotkać się
    z dziećmi. Jest coraz lepiej, a następnym razem w przedszkolu ja też będę
    mądrzejsza.
    Wam też życzę lepszego obrotu spraw!
    --
    Jesteś mamą pracującą? Witaj w Klubie
    I zapraszam na Forum Dziecko Wrażliwe
    Emilka ma...
  • kryjud 06.03.06, 19:50
    Drogie Mamy.Mam niemały staż pracy w żłobku bo 34 jezeli jesteście
    zainteresowane moge udzielić kilku rad.Owszem zgadzam się z opinia jednej z mam
    o roli opiekunki.Dziecko musi być przyjęte serdecznie iczuć sie
    bezpiecznie.Prawda jest rownież taka,że to rodzice bardziej przeżywają
    rozstanie z dzieckiem.Wyznaję zasadę ktora się sprawdza od wielu lat,ŻEGNAJ
    DZIECKO KROTKO I STANOWCZO,A WITAJ DŁUGO I GORĄCO.Nie oklamywac dziecka,a
    tlumaczyc.Z zawodu jestem dyplomowaną poiekunką dziecięcą.Pozdrawiam i zachęcam
    do pytan.
  • mamicha 06.03.06, 14:46
    Witam,
    przedszkole to świetna sprawa, to tak tyłuem wstępu. Występują
    oczywiście "jeśli". Jeśli Panie pomogą dziecku się zaaklimatyzować, jeśli Panie
    nie będą Paniami ale ciociami. Jeśli Panie będę miały indywidualne podejście do
    dziecka. Jeśli wnętrze przedszkola będzie sprzyjające, ciepłe.
    Ze swojego doświadczenia nie polecam wysyłania dziecka do przedszkola, ani do
    żłobka pod koniec roku - ja zrobiła ten błąd i okupiłam go wielkiem stresami
    mojego synusia (i swoimi przy okazji). Polecam natomiast bliski kontakt z
    Paniami z przedszkolu i żłobku (chociaż tu mam jednak zastrzeżenia - jeśli to
    możliwe nie posyłajcie dzieci do żłobka - są na to po prostu za małe). Polecam
    mówić, prosić i sprawdzać na początku jak dziecko sobie radzi - polecam częste
    rozmowy z Paniami na temat tego jakie jest dziecko - dialogu, co my obserwujemy
    i co one obserwują. U nas w przedszkolu się to sprawdza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka