kalki semantyczne i inne dziwotwory:)
Witam sie z wszystkimi. Mam trzyletnia dwujezyczna corke (polski i wloski).Nie
mam z nia szczegolnych klopotow, zaczela mowic bardzo szybko, od razu w obu
jezykach, ktorych nigdy nie miesza.Po polsku mowi dobrze, bez akcentu, ma
bogate slownictwo (tak mi sie przynajmniej wydaje, obserwacje prowadzilam
wylacznie na placu zabaw w Polsce). Mnostwo czytamy i mamy polskie bajki do
ogladania, jednak w moim otoczeniu nie zdolalam zanlezc ani jednego dziecka
polskiego, ktore mowiloby po polsku. Moja corka w wieku dwoch lat poszla do
wloskiego zlobka, bardzo sie tego obawialam rzecz jasna. Od kilku miesiecy
mala zaczela stosowac kalki semantyczne, zwlaszcza skladniowe np. mowi
"zrobilas mnie spasc" co jest doslownym tlumaczeniem "mi hai fatto cadere"
takie anomalie wzorowane na skladni wloskiej pojawiaja sie dosc czesto.
Zaczela rowniez tworzyc nowe slowa, wedlug regul polskiego slowotworstwa,
bazujac sie jednak na wloskim np.mowi "grembiuszek" co jest polaczeniem
"fartuszek" i "grembiulino", "fiskiac" co jest bezokolicznikiem stworzonym z
"fischiare"-gwizdac itp. Jest to dosc zabawne, jednak nie wiem, czy taki
proces jest normalny u dwujezycznych dzieci, czy to jest poczatek konca, tzn
wloski zaczyna wypierac z jej mozgu polski? Dodam, ze nigdy nie miesza jezykow
i nigdy nie odzywa sie do mnie po wlosku.