Mimo iż przez pewien czas zajmowalam sie prawie naukowo dwujezycznoscia, takiego
art nie spotkalam (moze tendencyjnie dobieralam literature). I nie bylam w
stanie przez niego przebrnac.
Nie widze u siebie zadnych zlych skutkow dwujezycznosci/dwukulturowosci, a nawet
podwojnej tozsamosci narodowej. Problemem - duzym - byl fakt, ze narody
("bratnie") nie darzyly sie zbytnia sympatia, wiec w PL bylam szykanowana (az do
studiow!!!) jako "czerwona ruska", a w ROS jako "biala polaczka". Ale jestem
przekonana, ze duzej czesci tych problemow nie mialabym, gdybym miala troche
inne pochodzenie.
--
On nie jest winny, on jest inny
Blog o życiu z czterolatką w Moskwie