na tym forum jestem pierwszy raz, zostalo mi ono polecone na innym
forum. mam nadzieje, ze mi doradzicie
zaczne od poczatku. nasza corka uczy sie 2 jezykow (mieszkamy w
Niemczech). w domu mowimy po polsku (maz i ja znamy niemiecki bardzo
dobrze). kontakt z niemieckim miala od urodzenia. w przedszkolu i
czasem u gosci obowiazuje niemiecki. od pewnego czasu corka tak
miesza jeden i drugi jezyk, ze czasem nie wiem co
mowi; czesc slow mowi po polsku, czesc po niemiecku. w przedszkolu
jest podobnie. mala jest tam od stycznia. przed wakacjami mowila w
juz ladnie po niemiecku. wg. przedszkolanek, po wakacjach
pogorszylo sie. przyznam szczerze, ze zaczynam sie martwic. nie wiem
czy mloda ma jakis problem, czy zwyczajnie bawi sie jezykiem? jakis
czas temu zaliczylam warsztaty dotyczace dwujezycznosci malych
dzieci. tam tez mowiono, ze dzieci w pewnym momencie zaczynaja
mieszac i wybieraja sobie slowka z danego jezyka, ktore im sie
pdobaja lub bardziej im pasuja i jest to normalne. mysle, ze gdyby
nie przedszkole to nie przejmowalabym sie az tak bardzo. mowilismy w
przedszkolu, ze tak czesto robia dzieci dwujezyczne i ze dalej mamy
zamiar uczyc ja polskiego. corka odkad miesza, zrobila sie tez
bardziej agresywna-dziwi sie i pewnie wscieka, ze dzieci i panie jej
do konca nie rozumieja. my ja na ogol rozumiemy wiec pewnie wychodzi
z zalozenia, ze i tam musza ja rozumiec. czuje tez nacisk ze strony
przedszkola zebysmy cos z tym zrobili i zaczeli dzialac. czuje, ze
maja pretense, ze w domu mowi sie po polsku, bo mieszamy tylko
dziecku w glowie. gdy mala zaczela chodzic do przedszkola, jedna z
pan zapytala sie czy to dziecko wogole rozumie co ona do niego mowi?
pani na szczescie nie jest opiekunem grupy corki... nie
wiem czy juz zaczac panikowac i leciec do logopedy czy jeszcze
troche poczekac? jak to wyglada u was?