przestala mowic w przedszkolu...
okazalo sie, ze corka przestala praktycznie mowic w przedszkolu. do
przedszkola zaczela chodzic majac 2,5 roku i na poczatku widac bylo
duze postepy. po wakacjach ponoc mala zatrzymala sie, teraz sie
ponoc cofa. prawie nic nie mowi, udaje, ze nie rozumie polecen,
ktore pare miesiecy temu rozumiala. jak cos powie to albo jedno
slowo albo tak, ze wogole jej nie rozumieja... nie rozumiem tego bo
w domu bardzo duzo mowi i przynosi nowe niemieckie slowa, nowe
zwroty. dalej miesza w domu, ale widac, ze uzywa w jednym i drugim
jezyku czesto nowych slow. powiedzialam tez o tym jej opiekunom...
powiem szczerze, ze jestem w szoku. tego sie nie spodziewalam. corka
bardzo duzo papla, myslalam, ze w przedszkolu jest podobnie. mam
wrazenie, ze corka wyczula, ze czesto jej tam nie rozumieja lub, ze
dzieci mowia inaczej niz ona i stwierdzila, ze lepiej sie wogole nie
odzywac niz byc niezrozumiana lub cos zle powiedziec. w trakcie
rozmowy padla oczywiscie propozycja (ze strony przedszkola) zeby w
domu zaczac z nia twez mowic po niemiecku. powiedzialam, ze tego nie
zrobimy. mala jest caly dzien w przedszkolu, w domu duzo krocej i to
tam ma sie uczyc niemieckiego. w sumie po to tez wczesniej
wyslalismy ja do przedszkola...