Dowiedziałam się przez przypadek. To nie była przedszkolanka z
naszego przedszkola, tylko pani koordynatorka ze szkoły, która miała
sprawdzać "dojrzałość" dzieci. Adam tego dnia był bardzo agresywny,
wobec dzieci i nas, w domu. Następne kilka dni też było kiepsko.
Zaczęłam więc pytać. Okazało się, że przedszkolanki zapomniały
powiedzieć tej koordynatorce, że Adam sepleni i chodzi do logopedy.
A on się zestresował kilkakrotnymi ostrymi pytaniami i przestał
odpowiadać.
Najpierw chciałam rozwiać z tą Panią, tłumaczyć itd. Ale potem
zrezygnowałam. W ciągu tygodnia zdecydowałam się na przeniesienie go
do półrocznej zerówki w szkole. I to była dobra decyzja, bardzo mu
się tam podobało i dużo się nauczył. A ja "ominęłam" problem.
Nie wiem, czy coś Ci to pomoże. Adam był starszy i realia inne. Ale
być może podobny mechanizm...
Pozdrawiam serdecznie
mama Adama
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.