Ika.alias,
Ja nawet nie odnioslam do siebie tego cytatu spinelli:
>A jezyk jak najbardziej jest glownym pomostem lub bariera w
integracji kulturowej. Oczywiscie nie jedynym jej czynnikiem.
>
Przeciez to oczywiste jest ze jezyk tubylczy dzieci musza znac, ale
jak pisalam wczesniej synek spedza w zlobku 3 dni i jeszcze ma
tubylczo-jezyczna opiekunke i tubylczo-jezycznego ojca. Ja nie mam w
promieniu 100 km zadnych polskich znajomych z ktorymi moglabym w
jakikolwiek "budowac bariere w integracji kulturowej"

Moj problem
to jezyk polski i jak juz wczesniej tez pisalam moze dlatego tak
kurczowo trzymam sie resztek szans ktore moge wykorzystac na
mowienie z dziecmi po polsku. Poza tym ja nie chce aby dzieci
kojarzyly jezyk polski z jezykiem "domowym" jakims martwym wymyslem
mamy, chcialabym aby dla nich to bylo normalne ze poslugujemy sie
nim wszedzie jesli mowimy do siebie, bo tak naprawde ile czasu
spedzamy sami w domu? Bardzo wiele czasu spedzamy jednak poza domem,
wiec jesli odjac ten czas to nie zostanie zbyt wiele na nauke
polskiego.. Wiem, ze sa inne metody i sposoby, ludzie sa rozni i
rozne sytuacje, u kogos kto ma dziadkow polskojezycznych na
zawolanie albo chociaz na wakacje byc moze mozna sotosowac mniej
konsekwentne metody, u nas dziadkow nie ma i jestem niemal jedyna
osoba ktorej zalezy na tym aby dzieci mowily po polsku..
--
pozdrawiam
nesla