Nesla podziwiam za dojrzala i wywazona reakcje.
Obawiam sie, za ja na Twoim miejscu zareagowalabym duzo bardziej
zywiolowo... No i gratuluje wygranej bitwy
Sytuacja opisana przez Ciebie na poczatku tego watku jest moim zdaniem
skandaliczna. Oburzenia mojego nie wywoluje fanatyczne stosowanie
OPOL

, ale po prostu proba brutalnej ingerencji w Twoj kontakt z
dzieckiem. Nigdy nie przypuszczalam, ze takie sytuacje maja miejsce w tak
wielokulturowym kraju jak Holania... Nowalijka...
Mnie na dalekich peryferiach Europy, w malym miescie spotykaja prawde
mowiac jedynie entuzjastyczne reakcje na wiesc o wielojezykowym rozwoju
dziecka. Malo tego. Poniewaz w naszym przedszkolu przybylo w tym roku
dzieci obcokrajowcow, przedszkole samo wystapilo z projektem zajec
jezykowych. Przeprowadzane sa one 3 razy w tygodniu po pol godziny w
malych grupach max 4 dzieci. Dzieci norweskie rozwijaja swoj norweski, a
Jasiek sie go uczy. Rzecz dziala fenomenalnie. W przeciagu 4 miesiecy
zaczal sie swobodnie porozumiewac. A poczatki byly tragiczne, bo usilowal
zagryzc kazdego kto nie mowil po polsku.
--
Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!