mieszkamy za granica, maly jest dwujezyczny. w tym roku poszedl do przedszkola
(poszedl to odpowiedniejsze slowo od chodzi, bo co rusz chory). w przedszkolu
ponoc gada/opowiada po polsku, nauczycielki czasami pytaja co on takiego mowi

no coz, nie wiem, co , ale troche mnie martwi, ze nie potrafi sie
przestawic na obcy jezyk, mimo, ze gdy sie spotykamy w gronie znajomych
obcojezycznych z dziecmi szybko przechodzi na jezyk grupy a polski pojawia sie
tylko czasami.
czemu wiec w przedskzolu nie? nie chce? nie akceptuje tego (przedszkole jest
zlem koniecznym, przynajmniej rano), za malo w nim przebywa? ile czasu zajmuje
oswojenie sie z przedszkolem i przejscie na jezyk otoczenia? zrozumienie ze
"tam" nie mowi sie tak samo jak do mamy?
jak to bylo/jest u waszych dzieci?
--
syn
krolu moj