Kiedy mieszkalam w Anglii, i nie mialam dzieci, mowily mi o tym kolezanki (Angielki). I raczej nie byly zachwycone, tzn. ich krytyka polegala glownie na tym, ze metoda jest "na papuge" nie uczy samodzielnego myslenia, czy rozwiazywania problemow, a jedynie nasladownictwa. To bylo popularne jakies 15 czy wiecej lat temu.
Nigdy wiecej sie z tym nie spotkalam, ale niewatpliwie gdzies musi dalej byc. A w Walii, przynajmniej tu gdzie mieszkam (na poludniu) nie ma.
Od razu zastrzegam, ze sa to wiadomosci z drugiej reki,
moje kolezanki (niektore same byly nauczycielkami) mialy dzieci (wlasne) ktorych na takie lekcje nie posylaly. Wtedy, reklamy byly wszedzie (skoro ja,bezdzietna,zauwazylam?1), nawet probowano zorganizowac takie lekcje w ich szkolach (stad znaly metode, z "prezentacji biznesowych").
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.