Dodaj do ulubionych

a jednak wczesna nauka czytania

16.11.09, 14:50
MOj syn jest pewnie troche wyjatkowy pod wzgledem pisania, czytania
i liczenia - jeszcze nie umial narysowac domku czy czlowieka a jakos
sobie wymysli pisanie cyferek! Majac nieco ponad trzy lata uczyl sie
czytac w przedszkolu Montessorri, byl tym zafascynowany. Juz
wczesniej znal wszystkie polskie literki i odczytywal slowa. Ma do
tego jakas latwosc. Teraz ma prawie 6 lat czyta i pisze po
francusku, po polsku i po japonsku. Nauczyl sie bez stresu, bez
niczyjego ponaglania, mozolnego cwiczenia (aczkolwiek duzo pracowal
w szkole), bez rysowania szlaczkow, ktorych nie lubi i bez rysowania
po sladzie, tego tez nie lubi. Nauczyl sie bo chcial i w swoim
tempie. Dla scislosci dodam, ze on dalej sie uczy, najczesciej
czyta w swojej glowie, po cichu. Ale jak dam mu cos do odczytania,
to zawsze odczytuje slowa bezblednie. Najwazniejsze jest to, ze
lubi czytac i czyta dla wlasnej przyjemnosci.

I tak patrzac na syna stwierdzilam, ze moze i drugie moje dziecko
mogloby sie w ten sam sposob, bezstresowo nauczyc czytac. Mala ma
niespelna 3 lata i jest inna, nie przejawia az takiego
zainteresowania literami i cyframi. Mysle jednak, ze jest nie mniej
inteligenta i ze jest w stanie sie nauczyc. A wiec zabieram sie do
pracy i chetnie podziele sie moimi eksperymentami na wlasnym dziecku.

Zaczynam od samoglosek a i u e o y. Pisze literki a potem ona je
pokazuje, pisze imiona osob z rodziny i pokazujemy samogloski, pisze
proste slowa mama, papa. Wycielam i zasuszylam literki z
plasteliny - samogloski sa czerwone a spolgloski fioletowe. Ukladam
jej imie i prosze "podaj mi e i a". I i O juz rozpoznaje.
Oczywiscie pracuejmy kiedy mala jest chetna, nic na sile, raczej w
formie zabawy.
Co Wy na to?

jagabiss
syn 2004 corka 2007 pol-jap-ang-fr




Edytor zaawansowany
  • mamamaxia08 16.11.09, 20:50
    Jagabiss, jak dla mnie - rewelacja! Nie mam doświadczeń z dzieciem własnym, bo
    Młody (22 miesiące) nawet nie mówi w żadnym zrozumiałym języku wink, ani po
    polsku, ani po holendersku, tylko w swoim własnym. Ale jak tylko zacznie, to nie
    omieszkam spróbować wczesnej nauki czytania... oby tylko wyrażał chęć i
    zainteresowanie smile.
    Gratuluję synka i życzę powodzenia z córką.
    Pozdrawiam
  • olliesmum 16.11.09, 23:14
    No, no, pogratulowac - nie tylko zdolnego potomka, ale i wytrwalej mamay smile.
    Moje dziecko zaczelo nauke czytania w wieku 4 lat - w szkole - a wczesniej tez
    zaczelo poznawac literki w Montessori - i teraz swietnie czyta po angielsku.
    Ja natomiast troche probuje uczyc go czytania po polsku, ale niestety nie wiem,
    jak najlepiej sie do tego zabrac... Moze ktos z Was ma praktyczne rady, jak
    nauczyc czytac po polsku dziecko ktore najpierw nauczylo sie czytac w innym
    jezyku, wedlug innych zasad pisowni.
    Chetnie poslucham Waszych rad i wskazowek smile
  • himilke 17.11.09, 11:53
    Moja trzylatka od pol roku zna wiekszosc literek, zaczynalysmy od samoglosek
    (nie uczylysmy sie ich specjalnie, tylko kupilam taka ksiazke z Kubusiem
    Puchatkiem, gdzie przy kazdej literce jest wierszyk, i tak sie nauczyla). Pisze
    tez latwiejsze litery o, l, b jednak nie probowalam od tego przejsc do nauki
    czytania, myslalam, ze to za wczesnie. Poza tym nie wiem, jak obecnie uczy sie
    czytania (sylabami? od razu wyrazami?)
  • jagabiss 17.11.09, 14:34
    W ksiazce Tracy Tokuhama Espinosa "Raising Multilingual children"
    przeczytalam, ze nie nalezy uczyc czytania i pisania jednoczesnie w
    jezykach, ktore uzywaja tego samego zapisu (czyli pol- ang- fr-niem
    itd nie ale np pol i jap tak). Chcialam zeby syn najpierw nauczyl
    sie polskiego. Kiedy mial trzy lata, uczyl sie polskich liter.
    Potem urodzila sie jego siostra i juz nie mialam czasu z nim dalej
    pracowac, wtedy nauke przejela szkola - od 3,5 lat uczy sie pisac i
    czytac po francusku metoda Montessori. Przez caly ten czas nie
    zapomnial jak czytac po polsku i pomimo, ze nie cwiczyl dalej
    polskiego, to umie czytac po polsku. Nauczyl sie czytac po
    francusku i to pozwala mu, znajac zasady polkiej wymowy, czytac
    rowniez po polsku. Wczoraj go sprawdzilam, niby przypadkiem
    poprosilam o przeczytanie paru slow a potem zdan. Sama jestem
    zaskoczona, on umie czytac w miare plynnie, bez dukania, czy
    skladania sylab, oczywiscie pomylil sie ze dwa razy i nie umial
    przeczytac slowa jastrząb ale i tak mysle, ze jest super.

    Jezeli twoje dziecko ma juz ugruntowany angielski, to mozesz
    spokojnie zabrac sie za polski - polecam dwie pozycje w wypowiedzi
    ponizej.
    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • jagabiss 17.11.09, 14:48
    Zabawa przez ktora mozna nauczyc dziecko typowo polskich liter i
    glosek: ó ż sz, cz dz dzi rz dż rz ch itd. Cwiczymy po kolei nie
    wszystko na raz np "sz" Do woreczka lub pudelka wkladamy przedmioty
    lub obrazki i na osobnych karteczkach podpisy; to moze byc sznurek,
    szminka, kwiatuszek, serduszko - nie mam teraz pomyslow, to zalezy
    od tego, co znajdziecie w domu i co zmiesci sie do pudelka. Dziecko
    dopasowuje podpisy do przedmiotow a potem wpisuje je na osobnej
    kartce, moze tez narysowac obrazek. Mozna te kartki potem spiac w
    maly zeszycik.

    Zabawa dla dzieci, ktore juz czytaja. Na karteczkach zapisujemy
    rozne polecenia typu: przynies łyżkę, przepisz slowo stół, zrob piec
    przysiadow, zrob smieszna mine, narysuj zabe itd. to moze byc
    swietna zabawa. Mama tez moze wykonywac zadania, albo tato, ktory
    uczy sie polskiego, dziecko moze chciec samo dopisac jakies
    polecenia. Dziecko nie musi czytac na glos - jezeli przeczyta w
    myslach i wykona zadanie to znaczy, ze przeczytalo i zrozumialo.

    wesolej zabawy
    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • maska_pl 17.11.09, 13:26
    A ja jednak doszłam do wniosku, że w tym wieku nauka czytania czy pisania ma
    sens wyłącznie jeśli dziecko samo wykazuje zainteresowanie tym tematem. Moja
    trzylatka była zafascynowana literkami, uwielbiała wklepywać na komputerze
    wyrazy, które jej dyktowałam literka po literce (tak chyba nauczyła się liter, z
    klawiatury), przez jakiś czas bawiła się ze mną plastikowymi literkami, a nawet
    układała wyrazy - tata i mama, pisała też z zapałem literki w książce z
    alfabetem. Też pomyślałam, że skoro wykazuje taki zapał to zacznę uczyć ją
    czytać proste wyrazy. Stworzyłam specjalne karteczki z dużymi trzyliterowymi
    wyrazami w wersji sam wyraz i wyraz + rysunek. Po pierwszej "lekcji" byłam
    oszołomiona, bo mała nauczyła się czytać osiem wyrazów. Czytała je w wersji bez
    rysunków również dwa dni później. Niestety już więcej nie dała się wciągnąć w tę
    zabawę ani kilka dni, tygodni, ani nawet rok później.
    Obecnie jako czterolatka z zapałem pisze wszędzie gdzie się da swoje imię.
    Ostatnio zdarza jej się też przepisywać jakieś słowa zostawione przeze mnie na
    kartkach przypominajkach (oczywiście bez zrozumienia). Natomiast przeczytać,
    oprócz pojedynczych literek, nie potrafi absolutnie nic. Postanowiłam odpuścić
    sobie jakąkolwiek naukę, mam nadzieję, że pewnego dnia zacznie czytać sama z
    siebie wink Synek znajomej też wykazywał zainteresowanie literkami w wieku trzech
    lat, potem całkowicie je stracił, a w wieku 5 lat już czyta całkiem sprawnie
    głośno i w myślach też.
    Także z mojego doświadczenia wynika, że owszem pokazywać, podsuwać, wyjaśniać,
    ale akurat w przypadku mojej córki żadna forma regularnej nauki w tym wieku,
    nawet w formie zabawy, się nie sprawdziła.
  • jagabiss 17.11.09, 14:21
    maska_pl napisała:

    Natomiast przeczytać, oprócz pojedynczych literek, nie potrafi
    absolutnie nic. Postanowiłam odpuścić sobie jakąkolwiek naukę, mam
    nadzieję, że pewnego dnia zacznie czytać sama z siebie (...) Także z
    mojego doświadczenia wynika, że owszem pokazywać, podsuwać,
    wyjaśniać, ale akurat w przypadku mojej córki żadna forma regularnej
    nauki w tym wieku, nawet w formie zabawy, się nie sprawdziła.

    Oczywiscie z dziecmi nie da sie nic na sile. Ale mozna je jakos
    podejsc! Z moimi dziecmi czesto jest tak, ze jak im cos proponuje,
    to nie chca, ale jezeli cos zostawie na stole i sami to znajda, to
    jakos sie bardziej interesuja!
    Nie powiedzialabym, ze zupelnie nauka w formie zabawy nie sprawdzila
    sie, przeciez jak piszesz corka zna literki, zastanow sie nad
    nastepnym krokiem. Moze poczytaj cos na ten temat - podalam wyzej
    ksiazki, z ktorych korzystam. Moze przyjdzie Ci jeszce jakis
    pomysl, a skoro twoja corka lubi przepisywac, to pewnie mozesz ja
    uczyc przez pisanie. Tak z reszta uczy metoda Montessori.


    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • jagabiss 17.11.09, 14:09
    Skoro jest zainteresowanie tematem, to podam jeszcze literature z
    jakiej ja korzystam
    1. Jagoda Cieszynska, seria Kocham czytac, Wyd. Edukacyjne
    do samej serii ksiazeczek mam troche mieszane odczucia, natomiast
    seria jest opatrzona przewodnikiem Kocham uczyc czytac "Poradnik dla
    nauczycieli i rodzicow" i jest w nim wiele cennych rad i argumentow
    dlaczego i jak uczyc we wczesnym dziecinstwie.
    Zacutyje: "Kilkuletnie dzieci zywo zainteresowane swiatem liter
    chetnie uczestnicza w zajeciach, podczas ktorych ucza
    sie "tajemniczego" kodu. Siedniolatki nie sa juz tak bardzo
    zaintrygowane pismem, zafascynowane raczej przekazem audiowizualnym
    (...) Badania neuropszychologow dowiodly, ze wszechstronna
    stymulacja jezykowa, a przede wszystkim nauka czytania i pisania,
    moze sprzyjac stopniowemu ksztaltowaniu przewagi lewej polkuli w
    procesach werbalnych (co jest warunkiem szybkiego czytania ze
    zrozumieniem).
    2. Lynne Lawrence. Montessori read and write. Parents' guide to
    literacy for children. Ebury Press. London
    swietna ksiazka wiele cennych rad i pomyslow
    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • lenkaaa 17.11.09, 19:10
    Bardzo ci dziekuje za podanie tych tytulow, kupie ten angielsko jezyczny. Czy
    moglabys napisac troche wiecej o ksiazeczkach Cieszynskiej. Jak one wygladaja w
    srodku i jaka jest zawartosc ? Nie mam mozliwosci przejrzenia tych ksiazek a
    caly komplet nie jest najtanszy. Napisz prosze co w tych ksiazkach wzbudzilo u
    ciebie mieszane uczucia. Zastanawialam sie niedawno nad tym zakupem.
  • jagabiss 19.11.09, 15:41
    Zeszyt 1 to samogloski, zeszyt 2 wyrazy dzwiekonasladowcze, od 3 do
    18 to sylaby po dwie na ksiazeczke, na kazdej stronie obrazek i w
    chmurce po kolei np. po, pa pi pu py, potem wszystkie na jednym
    obrazku razem z pó, i druga sylaba ma mi mu me mo, tak samo a potem
    obrazki z epe apa opo ipi upu ypy i tak samo z "m", nastepnie ap op
    ip yp ep up, a na koniec obrazki ze slowami z tych literek (tylko te
    literki - wiec dziecko powinno byc w stanie przeczytac). W kolejnych
    ksiazeczkach coraz wiecej literek, coraz wiecej slow i po kilka zdan.

    Moje mieszne odczucia, dlatego, ze rodzic musi umiec jakos te
    obrazki opowiedziec, zeby to czytanie nie bylo nudne. Ale moze sie
    myle, bo prawde mowiac, ku mojemu zaskoczeniu mojego syna to nie
    nuzylo.

    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • reyka.fix 19.11.09, 16:33
    na tej stronie sa do sciagniecia ksiazeczki J.Cieszynskiej - musisz
    miec zalozone na chomiku konto. Mozesz sciagnac i zobaczyc, czy ci
    odpowiada. chomikuj.pl/Ola-z-
    przedszkola/Jagoda+Cieszy*c5*84ska
    Ja kupilam kilka ksiazeczek - te z gloskami typowo polskimi: sz, cz,
    dz itp.
    Obrazki trzeba wzbogacic opowiadaniem o tym, co sie dzieje - na
    szczescie nie jest to trudne smile
    --
    add life to your years not years to your life
  • lenkaaa 19.11.09, 17:30
    dziekuje smile
  • gosiash 18.11.09, 22:44
    A ja jednak się ciągle upieram, że nauką powinna się zajmować
    szkoła. Tzn. jak dziecko jest wybitnie uzdolnione i już w kołysce
    pisze wiersze, no to trudno wink. Ale to są na szczęście wyjątki wink
    Już mówię o co mi chodzi. Wg. mnie to że dziecko pisze/czyta rok czy
    dwa lata wcześniej od rówieśników wcale nie oznacza, że będzie miało
    lepsze wyniki w szkole, natomiast może mu w tej szkole utrudnić
    życie. Ja jak słyszę od mam na podwórku szkolnym "Ach nauczycielka
    narzeka, że moja mała nie siedzi na dywanie, wstaje, chodzi, nie
    jest skupiona. Ale to przecież wina nauczyciela, że nie potrafi
    zainteresować, bo moja mała się po prostu nudzi. Ona potrzebuje
    stymulacji" I to są najczęściej mamy, które opowiadają jak to
    spędzały czas z dziećmi ucząc je pisać/czytać zanim rozpoczęły
    szkołę. Jeżeli Wasze dzieci będą się uczyły w zwykłych szkołach to
    ja bym jednak pozwoliła szkole nauczyć dziecko pisać/czytać. Jeżeli
    dziecko jest uzdolnione, czy po prostu chętne to się po prostu tego
    czytania/pisania nauczy wcześniej, będzie najlepsze w klasie itd.,
    ale przynajmniej nie będzie się nudziło i tym samym szkoła będzie
    dla niego ciekawsza, no i nie będzie przeszkadzało innym dzieciom.
    Oczywiście, że należy dziecko wspierać. Ja czytam z małą codziennie
    książeczki, które przynosi ze szkoły. Tzn. ona czyta a ja ew.
    podpowiadam/ poprawiam i jestem czasami zaskoczona postępami, ale
    ona po prostu lubi czytać. Owszem, ja od zawsze czytałam jej (a
    teraz jej i bratu) bajeczki, ale naukę czytania zaczęła w szkole.
    Co do nauki czytania po polsku. Moja mała jest w Year 1 i też jak
    tomsmum do szkoły poszła mając 4 lata. U niej w szkole stosują
    metodę phonics, czyli fonetyczną metodę nauki czytania po angielsku.
    To jest o tyle dobre, że w sumie sporo liter ma taką samą (bądź
    podobną) wymowę po polsku i po angielsku. Latem kupiłam w Polsce
    elementarz Falskiego (nie mogłam się oprzeć wink) no i ona go wzięła i
    po prostu zaczęła składać literki. Byłam totalnie zaskoczona, ale w
    sumie posłużyła się metodą angielską. Oczywiście musiałam jej
    podpowiedzieć, że c po polsku to c a nie k. Jeżeli Twój mały uczy
    się metodą fonetyczną, to jakikolwiek podręcznik, albo nawet proste
    książeczki załatwią sprawę.
  • mr_cellophane 19.11.09, 09:45
    gosiash napisała:
    > A ja jednak się ciągle upieram, że nauką powinna się zajmować
    > szkoła.

    Niestety rzeczywistość w Polsce jest zgoła inna. Obecnie w wyniku skandalicznie
    przeprowadzanej reformy oświaty ZABRONIONO powtarzam ZABRONIONO pod karą nagan i
    upomnień dyscyplinarnych dla nauczycieli i dyrekcji nauki czytania 6-ciolatków w
    zerówkach przedszkolnych (dotychczas taka nauka miała miejsce). Chciano w ten
    sposób wymusić na rodzicach posyłanie dzieci do szkół (które w większości nie są
    do tego jeszcze przystosowane) i udowodnić słuszność reformy.
    Tak wiec w XXI w. mamy do czynienia z epoką okupacyjnych tajnych kompletów. Moi
    znajomi organizują grupki rodziców i sami uczą dzieci liter, czytania i pisania.
    Ja też się do tego przymierzam (Cinek się do tego bardzo garnie) tylko najpierw
    muszę zaciemnić okna i zaryglować drzwi bo kto wie co mi za to grozismile
    Ot polskie kuriozum.
    --
    I'm Mr Cellophane
    Cinek(X.2005)&Pinezka(IV.2009)non-native bilingual OPOL-ML:pol(mama),
    ml:ang(tata(to ja))
  • maska_pl 19.11.09, 10:38
    No właśnie - Polska rzeczywistość...
    Łatwo radzić pozostawienie szkole nauki pisania i czytania jeśli takowa ma ją w programie już dla czterolatków. Niestety słyszę od znajomych, że ich sześcio i siedmiolatki nudzą się w pierwszych klasach, bo program jest trywialny dla przeciętnego dziecka w tym wieku (tak zwane "równanie w dół" aby dać szansę tym słabszym). A ja chyba musiałabym wyrzucić z domu wszystkie książki i specjalnie odwracać uwagę od napisów na ulicy żeby do tego czasu mała sama nie nauczyła się czytać wink
    Zresztą domowe próby nauki czytania dotyczą słabszego języka, na który w szkole nie ma szans. A mi wydawało się że lepiej żeby poznała go jako pierwszy, chociaż teraz widzę że chyba naturalnie wyjdzie odwrotnie.
  • olliesmum 19.11.09, 11:33
    Jagabiss,
    Dzieki za porady, mysle, ze sie przydadza smile. Sprobuje znalezc troche czasu na
    nauke czytania i pisania po polsku, zwlaszcza ze moj synek uwielbia komiksy i
    czytam mu teraz Tytusa & Co wink.
    Jestem zaszokowana tym, co pisza niektore mamy o sytuacji w Polsce.
    Niedawno czytalam gdzies ze Polska jest krajem, w ktorym dzieci zaczynaja
    najpozniej w Europie nauke w szkole...
    A sama pamietam ze kilkadziesiat lat temu wink sama nauczylam sie czytac w wieku
    5-u lat, pytajac rodzicow o literki, a nawet nie chodzilam do przedszkola, bo
    takiego nie bylo w okolicy.
    Nie sadze, by dla wiekszosci dzieci szkodliwe czy trudne byloby zaczynanie nauki
    czytania nawet w wieku 4 lat a juz napewno w wieku 5 czy 6 lat. Szkoda, ze tak
    sie marnuje potencjal jaki maja dzieci... Nie zapominajac o tym, ze swiat idzie
    do przodu i teraz dzieci czesto ucza sie literek przy grach komputerowych itd.
    No coz, w tej sytuacji wypada sie cieszyc tym, ze dane nam bylo zyc w innym
    kraju, choc to zadna pociecha dla tych ktorzy musza borykac sie z polskim
    systemem szkolnictwa. Moze by jakies akcje protestacyjne zorganizowac?
  • mr_cellophane 19.11.09, 11:58
    olliesmum napisała:
    >>Moze by jakies akcje protestacyjne zorganizowac?
    Protesty były nawet bardzo nagłośnione w mediach.
    Problem w tym że petycja podpisana przez 47tys. rodziców przekazana na
    konferencji prasowej pani minister po prosu nie została przez nią odebrana. Po
    wręczeniu jej p.minister odwróciła się na pięcie i wyszła z sali konferencyjnej
    zostawiając ją na biurku.
    Gdy społeczeństwo powiedziało NIE reformie (97% rodziców nie posłała 6-colatków
    do szkół) zaczęły się represje w postaci np. zakazu nauki czytania.
    --
    I'm Mr Cellophane
    Cinek(X.2005)&Pinezka(IV.2009)non-native bilingual OPOL-ML:pol(mama),
    ml:ang(tata(to ja))
  • mr_cellophane 19.11.09, 11:52
    O Polsko rzeczywistości...
    Zapomniałem dodać że ten bzdurny zakaz nauki czytania 6-latków został stworzony
    w szale reformatorskim tylko w odniesieniu do języka polskiego, o obowiązkowym
    języku obcym zapomniano.
    Skutkuje to obecnie tym że przez pierwsze półrocze klasy I-szej dzieci kolorują
    obrazki, nazywają pory roku jednym słowem się nudzą ale o nauce liter nie ma
    mowy. Natomiast na obowiązkowych zajęciach z języka angielskiego dzieci
    zobowiązane są już przepisywać tekst z tablicy - choć teoretycznie są
    analfabetami i znać litery im nie wolno.
    Już kilka lat spędziłem na tym forum obserwując waszą walkę o aby otrzymać język
    polski. Więc czy możecie uwierzyć że właśnie w Polsce nauka czytania i pisania w
    języku polskim dla 6-co latków jest zabroniona natomiast nie zabrania się tego
    samego w obcych językach.
    Aż chce się dopisać "Made in Poland"
    --
    I'm Mr Cellophane
    Cinek(X.2005)&Pinezka(IV.2009)non-native bilingual OPOL-ML:pol(mama),
    ml:ang(tata(to ja))
  • risando 20.11.09, 11:47
    mr_cellophane napisał:

    > O Polsko rzeczywistości...
    > Zapomniałem dodać że ten bzdurny zakaz nauki czytania 6-latków został stworzony
    > w szale reformatorskim tylko w odniesieniu do języka polskiego, o obowiązkowym
    > języku obcym zapomniano.
    > Skutkuje to obecnie tym że przez pierwsze półrocze klasy I-szej dzieci kolorują
    > obrazki, nazywają pory roku jednym słowem się nudzą ale o nauce liter nie ma
    > mowy. Natomiast na obowiązkowych zajęciach z języka angielskiego dzieci
    > zobowiązane są już przepisywać tekst z tablicy - choć teoretycznie są
    > analfabetami i znać litery im nie wolno.

    Witam,

    mielismy chyba szczescie, bo corka przeszla przez 1 klase juz w zeszlym roku, jest teraz w drugiej. U niej obowiazywal jeszcze normalny program, czyli nauczyli sie pisac i czytac od razu. Teoretycznie nie musieli tego umiec, ale kto nie umial w pazdzierniku/listopadzie, mial juz problem. Potwierdzam rowniez problem z lekcjami jez. angielskiego i zwlaszcza z religia. Podrecznik dla 1 klasy zawieral bardzo trudno sformulowane zadania, czyli bez pomocy rodzicow w ogole nie dali sobie rady.

    Teraz w drugiej klasie na szczescie jest o wiele mniej tego calego malowania, majsterokowania, za tym wymagania sa dosc wysokie, zwlaszcza dot. przedmiotu "jezyk polski". Latwiejsza to matematyka i pozostale tematy.

    Moim zdaniem warto zachecic juz w wieku przedszkolnym do pisania/czytania. W klasie mojej corki niestety widac juz ogromne roznicy, a wiadomo, iz slabsze uczniowie hamuja postep calej klasy.

    Teze, iz wielojezyczne dziecko nie powinno sie naucyc czytac/pisac w roznych jezykach jednoczesnie, znam, jednak w naszym przypadku moge powiedziec, iz nie ma zadnych interferencji. Umiejetnosc pisania po niemiecku (w przypadku corki raczej slaba, ale jednak probuje) nie ma zadnego ujemnego wplywu na szkolna nauke.

    Pozdrawiam

    --
    Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
  • fogito 21.11.09, 19:50
    Nie jest tak wcale źle jak piszesz. Ja mam pięciolatka, który przez
    godzinę dziennie ma zajęcia w polskiej zerówce szkolnej. Oczywiście
    nie ma w programie nauki czytania, ale to nie oznacza, że dzieci się
    literek nie uczą. Nie ma zakazu tylko sa zalecenia. A to zupełnie co
    innego.
    Gdyby rodzice tak nie histeryzowali to mieli by teraz 6 latki w
    pierwszych klasach a siedmiolatki w drugich. A tak obudzili się z
    ręką w nocniku, bo program został dostosowany dla mniejszych dzieci,
    które zaczynaja szkołę wcześniej.
  • jagabiss 19.11.09, 13:01
    To jest dobry argument "nudzenie sie w szkole" nie mozna Ci
    zaprzeczyc. Jednak mowimy o drugim czy trzecim jezyku, ktory nie
    jest jezykiem szkoly. Dla mnie fakt, ze dzieci moga zaczac wczesnie,
    daje nam i dzieciom czas na nauke czytania i pisania we wszystkich
    swoich jezykach. Skoro nie powinno sie wprowadzac pisania i
    czytania w tym samym czasie w jezykach uzywajacych tych samych
    liter, to w zaleznosci od tego czy w szkole ucza sie wczesnie (4
    lata) czy pozniej (7 lat) mozemy uczyc w domu, jak juz sie naucza w
    szkole w pierwszym przypadku lub przed nauka w szkole w drugim.

    A swoja droga tez zadziwia mnie fakt, ze mamy w obecnych czasach 7
    latki, obeznane ze sprzetem audio-wizualno-komputerowym, ktore nie
    potrafia czytac.
    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • conejito13 19.11.09, 14:05
    Ja ucze syna matematyki wlasnie metoda, ktora sie porownuje do
    Montessorri, jest to metoda Kumon i ma rowniez bardzo dobre
    rezultaty bez tzw. stresu. Byc moze w przyszlym roku zaczniemy (tez
    ta metoda) uczyc sie pisania i czytania. Zgadzam sie, ze im
    wczesniej tym lepiej, byle w formie zabawy. I rowniez wiem, ze nie
    kazde dziecko jest rownie chetne do nauki mimo, ze moze byc rownie
    inteligentne lub bardziej nawet. Moj syn do liter w ogole nie
    przyklda uwagi, on wszystko liczy. I tak bylo od poczatku. Litery
    dla niego sa po to, zeby je liczyc. Rozpoznaje swoje imie, moje,
    taty i innych czlonkow rodziny. Mowi: to mama, raz dwa trzy
    czterysmile) Smieszny jest z tym liczeniem. Kiedy bierze ksiazke
    (jestesmy z mezem milosnikami czytania i mamy ogromna biblioteke w
    domu), wszystko dla niego jest mama, tata, damian i jeszcze kilka
    imion ktore zna, ale glownie patrzy i liczy wszystko co moze.
    Prawie jak obsesjasmile Niestety do czytania sie nie garnie, choc
    rowniez probuje mu pokazywac literki, podobnie jak ty: samogloski
    etc. Liczy nawet kolory (tore zna)! Ma 2.5 roku. Cokolwiek mu
    zostanie w glowie, na pewno bedzie to z korzyscia dla niego, bo w
    przyszlym roku zaczyna szkole.
    --
    Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę, kiedyś tam...
    ale dziś jesteś mały jak okruszek, który los rzucił nam.
  • nesla 20.11.09, 08:27
    Jagabiss,super ze synkowi tak dobrze idzie czytanie. Ja
    jednak nie wychodzilabym z zalozenia, ze corka musi posiadac taki
    sam talent.. Moja bliska przyjaciolka ma synka (ocecnie 8 lat) ktory
    podobnie jak twoj synek bardzo wczesnie i bardzo dobrze mowil i
    czytal w kilku jezykach. Mama sie cieszyla i nie wglebiala w temat,
    zdolnosci synka uwazala za normalne. Dopiero gdy pojawila sie corka
    zauwazyla ze ona duzo wolniej rozwija sie pod wzgledem
    intelektualnym niz synek. W miedzyczasie w przedszkolu synka
    zauwazyli, ze odstaje od reszty i wyslano malego do psychologa,
    zdiagnozowano zespol Aspergera (zartobliwie nazywany zespolem
    Einstein'a). Synek jest wiec wybitnie uzdolniony a corka rozwija sie
    normalnie, pisac uczy sie dopiero teraz majac 5 lat.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • jan.kran 21.11.09, 20:50
    nesla napisała:

    > Jagabiss,super ze synkowi tak dobrze idzie czytanie. Ja
    > jednak nie wychodzilabym z zalozenia, ze corka musi posiadac taki
    > sam talent.. Moja bliska przyjaciolka ma synka (ocecnie 8 lat) ktory
    > podobnie jak twoj synek bardzo wczesnie i bardzo dobrze mowil i
    > czytal w kilku jezykach. Mama sie cieszyla i nie wglebiala w temat,
    > zdolnosci synka uwazala za normalne. Dopiero gdy pojawila sie corka
    > zauwazyla ze ona duzo wolniej rozwija sie pod wzgledem
    > intelektualnym niz synek. W miedzyczasie w przedszkolu synka
    > zauwazyli, ze odstaje od reszty i wyslano malego do psychologa,
    > zdiagnozowano zespol Aspergera (zartobliwie nazywany zespolem
    > Einstein'a). Synek jest wiec wybitnie uzdolniony a corka rozwija sie
    > normalnie, pisac uczy sie dopiero teraz majac 5 lat.


    ------------> Dziecko dziecku nierówne ...
    Mnie nikt nie uczył czytać , czytałam jak miałam pięć lat , sama się nauczyłam
    podobnie jak moi Bracia i większość kuzynostwa.
    Córka miała troche cieżki start z czytaniem , nauczyła się w szkole mając
    prawie siedem lat.
    Dziś czyta jak maszyna mimo dysleksji.
    Bardzo trudno szło jej czytanie po polsku ale była zawzięta i zainteresowana ,
    dziś czyta bez problemu.
    Ja jej nie pomagałam , nie mam cierpliwości . Chodziła do polskiej szkoły i
    miała lekcje prywatne.

    Junior nie uczył się nigdy czytać po polsku , nie chodził do polskiej szkoły.
    Wziął do ręki Mikołajka po polsku w wieku lat siedmiu i przeczytał bez
    trudności i jakiejkolwiek pomocy.
    Od tej pory czyta po polsku.
    Ma Zespół Aspergera.

    Moje dzieci były zainteresowane polskim , miały kontakt z krajem może to
    pomogło im w nauce czytania i pisania.
    ja ich nie uczyłam ale motywowałam , poza tym uważam że każde normalne
    rozwinięte dziecko kiedyś nauczy się pisać i czytać i od tego jest szkoła a nie
    dom rodzinny.
    Moi rodzice nie mieli ani czasu ani wykształcenia żeby nas uczyć.
    Jednak zarówno w domu rodzinnym jak i moim własnym jest kult książki , słowa
    pisanego .
    Możliwe że jeżeli same dzieci chca się uczyć naeży im pomóc/
    Moje w wieku pięciu , sześciu lat jeżdziły na rowerze i bawiły sie na polu i
    łące a jednak jakos poruszają się w słowie i piśmie w kilku językachsmile
    Kran
  • jagabiss 22.11.09, 10:50
    Kran, z calym szacunkiem, ale jak nauczylas sie SAMA??? Sama sobie
    wydedukowalas jak czytac literki? Pewnie chodzi Ci o to, ze nikt z
    Toba nie siedzial dzien w dzien i nie zmuszl Cie do czytania! Ale
    pewnie ktos Ci powiedzial jak czytac - taka nauka mimochodem.

    MOj syn tez jezdzi na rowerze, na nartach, tanczy, spiewa, rysuje i
    pisze, bawi sie klockami, autami i oglada i czyta ksiazki - ma tego
    wszystkiego duzo przyjemnnosci. Chyba akurat Ciebie, nie trzeba
    przekonywac, ze nauka jest czescia dziecinswta. Male dzieci
    codziennie czegos sie ucza, robia to z wielka radoscia, determinacja
    i maja z tego satysfakcje! A moze juz troche zapomnialas, bo masz
    duze dzieci... pozdrawiam
    --
    jagabiss
    syn 2004, corka 2007 mama: pol, papa: jap, poza tym ang i ML fr
  • jan.kran 22.11.09, 14:31
    Nikt mnie nie uczył.
    Miałam klocki drewniane z literkami , chodziłam się pytać jak się nazywają
    literki , potem bracia mi układali dla zabawy krótkie słowa niebawem okazało
    się że umiem czytać.Miałam pięć lat.
    Po prostu wzięłam elementarz Falskiego , przeczytałam jakiś wierszyk , potem
    drugi moja Rodzina trochę się zdziwiła.
    Moi Bracia i spora część wujków , cioć i kuzynostwa też czytała bardzo wcześnie.
    Nie mam pojęcia kiedy Junior sie nauczył czytać , nigdy Mu nie pomagaLam.
    W każdym kolejnym języku czytał szybko i bez pomocy.
    Natomiast Młoda miała na poczatku problemy, tzn. moim zdaniem , bo nauczyła
    się czytać dobrze mając blisko siedem lat co dla mnie było dziwne.
    Po polsku nauczyła się jak już pisałam w polskiej szkole ale sama bardzo dużo
    wysiłku włożyła.
    Miała 1o lat kiedy poszła do polskiej szkoły , raz w miesiącu.
    Mówiła dobrze , Junior sam się nauczył czytać po polsku więc szoku doznałam
    jak próbowała przeczytać pierwszy raz w życiu polski tekst.
    Totalna porażka.
    Szewc bez butów chodzi ...
    Jestem nauczycielką ale po kilku próbach przyswojenia Młodej polskiego
    alfabetu odpuściłam , moja Mama będąca z wizytą u się mocno zaangażowała ale
    szło jak po grudzie.
    Wiele lat potem Młoda mi opowiadała że bardzo chciała czytać po polsku.
    Wzięła sama książkę Musierowicz " Znajomi z zerówki " i z wielkim trudem
    składała po kilka zdań dziennie.
    Po przeczytaniu tej książki poszły następne. Miała 12 lat
    W wieku lat 17 zdała eksternistyczny egzamin z polskiego w wnorweskim gimnazjum
    < komisja była polska > , miała sześć z ustnego a pięć z pisemnegosmile
    Ona zawsze była silnie związana z Polską, ja dzieciom czytałam dużo polskiej
    literatury , była ambitna i uparta i jakoś poszło.
    Miała też prywatne lekcje polskiego u znajomej polonistki , jakieś dwa razy w
    miesiącu , ponad rok.
    Pani była w Polsce nauczycielką gimnazjalną , bardzo mądra , świetny pedagog ,
    patriotka
    Udało mi się bardzo bo razem z Claire uczyła swojego siostrzeńca który
    swietnie mówił po polsku.
    Ja nie płacilam za lekcje tylko w jednym tygodniu dzieci miały polski z Nią a w
    następnym francuski ze mną , taki handel wymiennysmile

    Poza tym uważam że w nauce pisania po polsku Claire pomógł net.
    Mając 12 lat zamieszkała w Norwegii , nie znała języka , czuła się samotnie.
    Moja przyjaciółka podała adres netowy syna znajomej,
    świetnie trafiła bo rozpoczęła się znajomość netowa , potem osobista.
    Chłopak z podobnymi zainteresowaniami , oczytany , mądry.
    Korespondowali kilka lat netowo , teraz mają czasem kontakt.
    Janek właśnie finiszuje polonistykę.
    Potem Claire zaczęła wymieniać majle z kolegą Janka, tez przez kilka lat.
    Poza tym córka pisuje listy do wujków i babci po polsku i to na papierze a nie
    na komputerzesmile

    Tak się rozpisałam ale moja myśl jest taka że nauka pisania i czytania po
    polsku wymaga różnorodnych bodźców i zachęt.

    Ja jetem typem matki która nie usiedzi z dzieckiem przy stole i będzie uczyć z
    książki.
    Raczej jestem bardziej pragmatyczna , w dzieciństwie czytanie
    książek , wyjazdy do PL , polska kultura szeroko pojęta w domu, wizyty z Polski.
    Mam tez sporo polskich znajomych mieszkających poza Polską.
    Młoda szybko zrozumiała że z wizytującymi nas z dziećmi przyjaciół po niemiecku
    się nie dogada i to też było powodem że chętnie mówiła po polsku bo tym językiem
    mogła się porozumieć ze znajomymi z Francji.
    Na szczęscie angielskiego zaczęła się uczyć dość późno tak że nie miała wyboru ,
    musiała używać polskiego.

    Poza tym wszystkie dzieci znajomych emigrantów lepiej czy gorzej mówią po polsku
    więc dla moich dzieci to byla norma że w domu się mówi po polsku.
    Nawet francuski mąż przyjaciółki został wchłonięty przez polski żywioł i dobrze
    mowi i pisze po polskusmile
    Kran
  • maska_pl 21.12.09, 11:10
    Natchniona powyższą dyskusją postanowiłam raz jeszcze spróbować nauczyć czytać po angielsku moją czteroletnią córkę. Najpierw poczytałam sobie na czym polega ‘metoda foniczna’, zaopatrzyłam się w prostą książeczkę (niezbędne okazały się też własnoręcznie wykonane pomoce) i przystąpiłam do działania. Szperając po necie natrafiłam na artykuł, do którego rad się stosujemy. Pierwsza to w miarę regularne 10 min dziennie, druga – nieoceniona – ‘jeżeli nasz cztero-pięciolatek wierci się, kręci i nie jest zbyt zainteresowany naszą ‘lekcją’ to nie oznacza to, że nie jest on jeszcze gotowy do nauki czytania, a tylko tyle, że jest cztero-pięciolatkiem’.
    Moja mała zdecydowanie stawia opór jeśli coś jest nowego i ciut trudniejszego, ale z przyjemnością i zaangażowaniem wykonuje zadania, które już są dla niej proste (chociaż też nie zawsze).
    Tak więc przeszłyśmy już przez naukę prostych głosek (ang. „sounds”wink, bo nazwy liter już znała. Potem uczyłyśmy się rozpoznawać na jaką głoskę zaczynają się i kończą proste trzy-literowe wyrazy (środkowe samogłoski nadal stanowią nie lada wyzwanie). Teraz mała powoli zaczyna dopasowywać te wyrazy do obrazków.
    Niby wszystko bardzo powoli, ale postęp jest.
    Z jednej strony trochę mam wrażenie, że ją zmuszam, bo inicjatywa zawsze pochodzi z mojej strony i muszę stosować różne sztuczki żeby zmobilizować ją do podjęcia i ukończenia trudniejszego zadania, a z drugiej widzę radość i dumę jak już jej się uda. Coraz częściej też sama z siebie np. informuje mnie na jaką głoskę zaczynają się różne wyrazy.
    Teraz pewnie czeka nas świąteczna przerwa, ale mam nadzieję, że w nowym roku nie zabraknie nam motywacji do dalszej nauki smile
    A nam wszystkim życzę Wesołych Świąt i wytrwałości w Nowym Roku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.