Ja ucze syna matematyki wlasnie metoda, ktora sie porownuje do
Montessorri, jest to metoda Kumon i ma rowniez bardzo dobre
rezultaty bez tzw. stresu. Byc moze w przyszlym roku zaczniemy (tez
ta metoda) uczyc sie pisania i czytania. Zgadzam sie, ze im
wczesniej tym lepiej, byle w formie zabawy. I rowniez wiem, ze nie
kazde dziecko jest rownie chetne do nauki mimo, ze moze byc rownie
inteligentne lub bardziej nawet. Moj syn do liter w ogole nie
przyklda uwagi, on wszystko liczy. I tak bylo od poczatku. Litery
dla niego sa po to, zeby je liczyc. Rozpoznaje swoje imie, moje,
taty i innych czlonkow rodziny. Mowi: to mama, raz dwa trzy
cztery

) Smieszny jest z tym liczeniem. Kiedy bierze ksiazke
(jestesmy z mezem milosnikami czytania i mamy ogromna biblioteke w
domu), wszystko dla niego jest mama, tata, damian i jeszcze kilka
imion ktore zna, ale glownie patrzy i liczy wszystko co moze.
Prawie jak obsesja

Niestety do czytania sie nie garnie, choc
rowniez probuje mu pokazywac literki, podobnie jak ty: samogloski
etc. Liczy nawet kolory (tore zna)! Ma 2.5 roku. Cokolwiek mu
zostanie w glowie, na pewno bedzie to z korzyscia dla niego, bo w
przyszlym roku zaczyna szkole.
--
Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę, kiedyś tam...
ale dziś jesteś mały jak okruszek, który los rzucił nam.