Re: a jednak wczesna nauka czytania
mr_cellophane napisał:
> O Polsko rzeczywistości...
> Zapomniałem dodać że ten bzdurny zakaz nauki czytania 6-latków został stworzony
> w szale reformatorskim tylko w odniesieniu do języka polskiego, o obowiązkowym
> języku obcym zapomniano.
> Skutkuje to obecnie tym że przez pierwsze półrocze klasy I-szej dzieci kolorują
> obrazki, nazywają pory roku jednym słowem się nudzą ale o nauce liter nie ma
> mowy. Natomiast na obowiązkowych zajęciach z języka angielskiego dzieci
> zobowiązane są już przepisywać tekst z tablicy - choć teoretycznie są
> analfabetami i znać litery im nie wolno.
Witam,
mielismy chyba szczescie, bo corka przeszla przez 1 klase juz w zeszlym roku, jest teraz w drugiej. U niej obowiazywal jeszcze normalny program, czyli nauczyli sie pisac i czytac od razu. Teoretycznie nie musieli tego umiec, ale kto nie umial w pazdzierniku/listopadzie, mial juz problem. Potwierdzam rowniez problem z lekcjami jez. angielskiego i zwlaszcza z religia. Podrecznik dla 1 klasy zawieral bardzo trudno sformulowane zadania, czyli bez pomocy rodzicow w ogole nie dali sobie rady.
Teraz w drugiej klasie na szczescie jest o wiele mniej tego calego malowania, majsterokowania, za tym wymagania sa dosc wysokie, zwlaszcza dot. przedmiotu "jezyk polski". Latwiejsza to matematyka i pozostale tematy.
Moim zdaniem warto zachecic juz w wieku przedszkolnym do pisania/czytania. W klasie mojej corki niestety widac juz ogromne roznicy, a wiadomo, iz slabsze uczniowie hamuja postep calej klasy.
Teze, iz wielojezyczne dziecko nie powinno sie naucyc czytac/pisac w roznych jezykach jednoczesnie, znam, jednak w naszym przypadku moge powiedziec, iz nie ma zadnych interferencji. Umiejetnosc pisania po niemiecku (w przypadku corki raczej slaba, ale jednak probuje) nie ma zadnego ujemnego wplywu na szkolna nauke.
Pozdrawiam
--
Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)