Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz poprosze o porade (4 jezyki)

21.01.10, 12:53
Przepraszam ze walkuje na forum w kolko to samo ale nasz problem z
wielojezycznoscia nie zanika i tu mam nadzieje znalesc wsparcie moze
i uzyskac madra porade. Nasz pediatra i znajomy psycholog nie
potrafia nam doradzic co zrobic w naszym przypadku.

Ja mowie do corki po polsku (ma 4 latka) maz po wegiersku, w
przedszkolu ma francusku (Bruksela) a my rodzice w domu rozmawiamy
po angielsku. Jezyk angielski staramy sie przy niej wyeliminowac i
prawie go nie slyszy. Przedszkole ma od 8-15.

Na dzien dzisiejszy mowa mojej corki jest slaba w kazdym jezyku.
Jest dziewczynka inteligentna, wesola, spokojna i wrazliwa. Buduje
zdania po polsku i po wegiersku, proste i nie gramatyczne (np Tato
jedzie autem po sklepu a potem jedziemy samolotem na babcie)
Widze wolne postepy i jest coraz lepiej.
Po francusku coreczka tylko spiewa piosenki z przedszkola i tylko
sporadycznie cos powie. Sama w pokoju bawi sie po wegiersku.

Problem mamy z przedszkolem, teraz mam szanse zapisac ja do szkoly
gdzie wiodacym jezykiem moze byc albo polski albo wegierski (moge
wybrac jedna z sekcji) nastepnie za dwa lata jest wprowadzany
francuski.
Moge ja takze zostawic w komunalnym francuskim przedszkolu.
w ktorym za dwa lata dochodzi obowiazkowo flamandzki sad czyli
zostalby wprowadzany 5 jezyk co juz zaczyna byc chore.

Zdaje sobie sprawde ze jezeli tu zostajemy to jej pierwszym jezykiem
powienie byc francuski. Co byscie zrobili na moim miejscu? Ja
polskiego bardzo pilnuje maz wegierskiego tez. Duzo czytamy, w
wakacje jest miesiac u polskiej babci, drugi miesiac u wegierskiej.
Nianie do odbierania ze szkoly ma polska.
My slabo mowimy po francusku (uczymy sie) wiec gdy za jakis czas
zaczna sie zadania domowe nie bede w stanie jej pomoc.

Sen z powiek mi spedza ten problem. Czy ma ktos jakies rozwiazanie?
Gdzie szukac pomocy?





www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
Edytor zaawansowany
  • jofin 21.01.10, 13:57
    Wszystko zalezy od tego, gdzie dalej chcecie mieszkac. Bo wg mnie i
    mojego doswiadczenia, bardzo wazna dla dziecka jest znajomosc jezyka
    otoczenia. Inne jezyki ( choc dla niektorych to zabrzmi brutalnie) ,
    tak jak w waszym wypadku j. polski i wegierski , to jest dodatek.
    Poniewaz Twoje dziecko ma wzrastac w kulturze francuskiej i w
    otoczeniu j. francuskiego, wiec na tym jezyku glownie bym sie
    skupila. A sekcji wgierskiej czy polskiej w przedszkolu czy w
    szkole w ogole nie bralabym pod uwage. Chyba ze myslicie o wyjezdzie
    do jednego z tych krajow w najblizszych dwoch latach.
    Dobrze by bylo, gdyby Twoja corka miala jakas francuskojezyczna
    kolezanke w okolicy, nawet starsza. takie dziecko potrafi uczynic
    cuda w rozwoju jezykowym wilojezycznego dziecka. Wiem to z wlasnego
    doswiadczenia. W rozwoju dziecka wazne jest by mialo kolegow i
    kolezanki w najblizszym otoczneiu, z ktorymi moze sie swobodnie
    porozumiec. Rowniez znajomosc i rozumienie tego, co sie dzieje
    wokolo jest bardzo istotne. Dlatego, niezaleznie od tego, czy wy
    znacie czy nie znacie francuskiego, jezeli w tym kraju macie spedzic
    kolejnych pare lat, na ten jezyk polozylabym nacisk. jezeli byblaby
    mozliwosc zatrudnienia francuskojezycznej niani, to tez uwazam, ze
    to bardzo by Twojej corce pomoglo.
  • dyzurna 21.01.10, 14:40
    Jofin bardzo dziekuje za odpowiedz, to co mowisz ma rece i nogi.
    Ale powiedz prosze co z tym flamandzkim ktorego moje dziecko bedzie
    musialo sie uczyc majac dodatkowe 2 obce jezyki w domu?
    I co w sytuacji gdy ona konczac tu zerowke i przechodzac do
    podstawowki szkola powie oj niestety pani corka sie nie nadaje..
    Tak jak napisalam francuski u niej jest najslabszy..
    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • jofin 21.01.10, 15:38

    > I co w sytuacji gdy ona konczac tu zerowke i przechodzac do
    > podstawowki szkola powie oj niestety pani corka sie nie nadaje..
    > Tak jak napisalam francuski u niej jest najslabszy..

    Z tego co zrozumialam, to w rejonie w ktorym mieszkacie francuski a
    nie flamandzki jest glownym jezykiem otoczenia. Jezlei tak jest, to
    w ogole nie rozumiem Twoich obaw. Moze system angielski mnie
    wykolowoal. ale tutaj takie stwierdzenie jest nie do pomyslenia. Nie
    wiem, w jakim wieku dzieci zaczynaja u was szkole. Jezeli w wieku 6
    lat, to 2 lata w rozwoju jezykowym to duzo. Najwazniejsze, ze Wasza
    corka mowi. Ale musisz zdawac sobie sprawe z tego ze jej rozwoj mowy
    troche ma utrudnione zadanie w porownaniu z innymi dziecmi. Musi ona
    polaczyc slowka z roznych jezykow, ktore zna i ich formy gramatyczne
    itp. z konkretnym jezykiem z kokrentna osoba z konkretna sytuacja.
    Jej rowiesnicy w wiekszosci takich lamiglowek nie rozwiazuja. Wiec
    ich rozoij mowy przebiega zdecydowanie plynniej.

    Co do j. flamandzkiego to tym w ogole bym sie nie przejmowala. Bo to
    bedzie tylko dodatek, tak jak kazdy inny przedmiot w szkole. To ze
    bedzie miala lekcje, wcaae nie oznacza ,ze bedzie musiala ten jezyk
    zaadaptowac jaki swoj jezyk mowiony, choc oczywiscie moze.
    Najwazniejsze, zebyscie pomogli jej rozwijac ten jezyk, ktory w jej
    edukacji i rozwoju stanie sie tym kluczowym jezykiem ( obawiam sie
    ze ani polski ani wegierski tej roli spelniac nie bedzie).
  • hainaut 22.01.10, 21:52
    Dyzurna, z calym szacunkiem do polskiego i wegierskiego, ale jesli
    corka zostanie w Belgii, to akurat flamandzki zdecydowanie jej sie
    bardziej przyda niz te dwa jezyki. Chyb
  • hainaut 22.01.10, 21:54
    (urwalo mi posta)
    Chyba zyjac w Belgii, ogladajac wiadomosci, zdajesz sobie sprawe, ze
    bez znajomosci obu tutejszych jezykow ciezko np. o dobra prace, a
    wszelkie wysokie stanowiska sa zajmowane przez Flamandow (bo oni sa
    najczesciej 3-jezyczni).
    U nas ja mowie po polsku, maz po francusku, a tesciowa po flamandzku
    i mam zamiar tak trzymac (poki co mala ma pol roku wiec za wiele i
    tak nie rozumie wink)
  • bachula_gr 23.01.10, 00:50
    Z calym szacunkiem , hinaut, ale jak dyzurna ma sobie dac spokoj z
    polskim/wegierskim i jednoczesnie sie porozumiewac z wlasnym
    dzieckiem?
    Skoro pisze:
    >My slabo mowimy po francusku (uczymy sie) wiec gdy za jakis czas
    zaczna sie zadania domowe nie bede w stanie jej pomoc.

    to zakladam, ze flamandzkiego tym bardziej nie zna ani ona ani jej
    maz?
  • jan.kran 23.01.10, 07:28
    Nigdy nie znałam perfekt niemieckiego ani norweskiego a dzieciom w lekcjach
    pomagałam i pomagam...
  • dyzurna 23.01.10, 09:14
    Bachura ma racje o flamandzkim nie mysle poniewaz nie znam nic a
    nic. Pomimo zycia i pracy w Brukseli oboje z mazem rozmawiamy w
    pracy po angielsku wiec dlatego te dodstkowe jezyki ida tak wolno..
    Nie zrezynuje ani z Polskiego ani z Wegierskiego poniewaz nie
    wyobrazam sobie mowic inaczej do corki (corek bo mam jeszcz drugie
    malenstwo) tak samo moj maz. Z tym ze absotutnie nie mam nacisku ze
    we wszytskich jezykach musi mowila plynnie.

    Jan domyslam sie ze perfkt tych jezykow nie znasz ale zapewne znasz
    je dobrze lub bardzo dobrze? co zmienia postac rzeczy...
    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • jan.kran 23.01.10, 09:22
    Dyżurna , myślę o Waszej sytucji a jak przemyślę to napiszęsmile

    Tak znam nieźle niemiecki , norweski oblecismile
    Ale im bardziej się zastanawiam to widzę że nasza bazą jest polski.
    Mój języksmile

    K.


  • felha 23.01.10, 10:46
    hm, nie wiem co ci doradzic, ale sprobuje cie pocieszyc przywolujac przyklad
    mojego kuzyna, ktory urodzil sie w Izraelu. Matka polsko jezyczna, ojciec
    'amerykanski'(oboje rodzice juz jako dorosli uczyli sie hebrajskiego wraz z nim,
    swoim dzieckiem). Czyli mial jeszcze hebrajski w przedszkolu i szkole oraz
    rosyjskojezyczna babcie-opiekunke.

    Dzis ma 37 lat i wlada znakomicie wszystkimi 4 jezykami (po drodze przyswoil
    jeszcze jidisz). Jest bystrym facetem, ale nie zadnym geniuszem, a jego przyklad
    to jedynie dowod na to, ze mozg ludzki jest w stanie nauczyc sie wiecej niz
    myslimy.
    zwlaszcza umysl dziecka.

    nie martw sie nie gramatyczna mowa corki, bo przeciez dzieci nawet uczac sie
    jednego jezyka robia rozne zabawne bledysmile a ona jest jeszcze mala.

    moj syn tez myli jezyki. stosuje polskia odmiane hebrajskich rzeczownikow albo
    angielskich kolorowsmile
  • jan.kran 29.01.10, 05:53
    pl.wikipedia.org/wiki/Aspekt_%28j%C4%99zykoznawstwo%29

    Tu jest o aspekciesmile

    Młoda nie musi się uczyć , czytać , kombinować Ona po prostu wie
    praktycznie czym to się je i używa tego na codzieńsmile)))

  • dyzurna 29.01.10, 10:28
    Dopiero dzis mialam okazje przeczytac watek twojej corki i ten post
    utwierdzil mnie w przekonaniu ze napewno corka powinna isc do
    posliej sekcji a nie zostawac w francuskiej podstawowce. tak tak
    nauczy sie pisac i czytac w tym samym czasie co francuski. to byl
    bardzo dobry watek.
    Dalsza analiza calego watku w toku..
    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • amjup 24.01.10, 07:59
    Zgadzam się z Felhą i jej przykładem.Dzieci mają ogromne możliwości
    przyswajalności języków. Jeśli rzeczywiście będziecie stosowali
    OPOL, a z Twojego postu wnioskuję że tak jest, to z czasem córka
    opanuje cztery języki bez problemu. Jeszcze raz trzeba podkreslić że
    z czasem. Podobny wątek był już w poprzednich postach. Ona musi
    wykonać cztery razy taką pracę jak jej rówieśnicy,a zatem potrzebuje
    na to więcej czasu i nie ma sensu przyspieszanie tego procesu, ani
    rezygnowanie z jednego z języków po to by było szybciej. A z kwestią
    szkoły, nie wiem jak to wygląda w Belgii i czy obowiązuje Was
    rejonizacja szkolna, ale postarałabym się poszukać nauczyciela,
    który doceni umiejętności córki biorąc pod uwagę jej
    wielojęzyczność, a nie będzie traktował jej na równi z innymi
    dziećmi, tylko po to by ułatwić sobie sprawę i wszystkich wrzucić do
    jednego worka.Jeśli traficie na osobę, która o wielojęzyczności ma
    małe pojęcie rzeczywiście może byc ciężko.
    A jak już będzie duża, to wszyscy jej będą zazdrościć
    pięciojęzycznoścismile
  • dyzurna 24.01.10, 21:10
    Dziekuje za Wasze opinie i porady. Chcialabym byc taka optymistka
    ale narazie nie za bardzo mi to idzie..
    Puki co corka zostanie do szesciu latek w noralnej francusko
    jezycznej szkole. I wiem ze ten jezyk powinnam jak najbardziej
    wspomogac. Jak zacznie podstawowke znow zastanowimy sie czy zmieniac
    czy nie.
    Jezeli ktos by mial jeszcze jakas rade/pomysl bede bardzo wdzieczna.
    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • hainaut 25.01.10, 13:27
    Odnoszac sie do jednej z powyzszych uwag _ ja wcale nie uwazam, ze
    rodzice powinni zaprzestac mowienia po polsku i wegiersku - nie,
    tylko w edukacji powinni jednak postawic na inne jezyki.
    yzurna, ja mam przyjaciol - Kirgizka i Czech. W domu mowia po
    rosyjsku i czesku do synka, a w szkole ma francuski i a,gielski. Do
    tej pory (ma jakies 3 lata) mowi malo i tylko po rosyjsku, ale
    rozumie juz bardzo duzo w pozostalych jezykach. smile
    Badz optymistka, bedzie dobrze. smile
  • jan.kran 26.01.10, 10:17
    Dyżurna to jak i ilu językach dziecko będzie mówić zależy od wielu faktorów.

    Od determinacji i konsekwencji rodziców.

    Od charakteru i zdolności dzieci.

    U mnie syn ma większe zdolności językowe niż córka. Poza tym Młoda ma dysleksję.
    Ona z trudem uczyła się pisać i czytać po polsku , z innymi językami też było
    róznie ale jest zawzięta i ambitna i efekty są dobre.
    Juniorowi języki przychodzą lekko ale jest leniwy , niestaranny i trzeba Go
    pilnować.
    Po polsku nauczył się pisać i czytać sam , nie wiem kiedy i jak Podobnie po
    norwesku , niemiecku i angielsku.
    Starałabym się , póki córka jest mała położyc nacisk na jezyki
    słabsze , polski i węgierski.
    Poza tym każde dziecko rozwija się indywiduanie.
    Moj Junior zrobił skok po polsku dopiero mając kilkanaście lat , z tym że cały
    czas był OPOL i terror z mojej stronywink

    Ja bym posłała dziecko do miejscowej szkoły , rozumiem że u Was to francuska ,
    ale cały czas pracowała nad językami słabszymi.
    Szczerze powiedziawszy pomysł polskiej czy węgierskiej szkoły uważam za
    niesłuszny chyba że Wasze plany życiowe są na stałe zwiazane z którymś z tych
    krajów.
    Dobrym wyjściem byłaby szkoła sobotnia.
    Ale z własnego i innych doświadczenia wiem że szkoła sobotnia w innym jezyku
    plus szkoła otoczenia to duże obciążenie.
    A jak to zrobić w wypadku dwoćch języków? Jedna sobota szkoła węgierska , druga
    polska i tak na zmianę ?
    Szkoła sobotnia to tylko drogowskaz , trzeba zrobić zadania domowe
    w ciagu tygodnia ..
    Ciężko.
    Może lepiej , kiedy córka będzie starsza ,poswięcić część wakacji.
    Wakacyjny kurs polskiego w PL , takiż na Węgrzech.
    Jakieś kolonie , wyjazdy związane z zaitneresowaniami córki?
    Mojemu synowi bdb zrobiło na poprawę polskiego uczestnictwo , kilka lat temu ,
    w dwutygodniowym obozie żeglarskim w PL.

    *** Na dzien dzisiejszy mowa mojej corki jest slaba w kazdym jezyku.
    Jest dziewczynka inteligentna, wesola, spokojna i wrazliwa. Buduje
    zdania po polsku i po wegiersku, proste i nie gramatyczne (np Tato
    jedzie autem po sklepu a potem jedziemy samolotem na babcie)
    Widze wolne postepy i jest coraz lepiej.
    Po francusku coreczka tylko spiewa piosenki z przedszkola i tylko
    sporadycznie cos powie. Sama w pokoju bawi sie po wegiersku.


    ----------> Brzmi bardzo dobrze. Francuski jako język otoczenie przyjdzie sam i
    tu bym ani się nie martwiła ani nie naciskała.
    Znam wiele dzieci które ze słabym językiem otoczenia poszły do szkoły
    podstawowej a dziś kończą lub skończyły studia i są nativ w języku otoczenia.


    c.d.n...

    Kransmile


    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
  • dyzurna 27.01.10, 10:29
    Jan.Kran bardzo Ci dziekuje za odpis i porade to dla mnie bardzo
    duzo znaczy.

    Nie rozumiem kilku kwesti dlaczego piszesz zeby pracowac nad
    jezykami slabszymi i tu Polski i Wegierski?
    Ja napisalam ze ona w tych jezykach mowi o wiele lepiej niz po
    Francusku (pomimo juz 2 lat w przedszkolu) czyli te jezyki nie sa
    slabsze z mojego punktu widzenia. Slaby jest francuski.
    Malo tego nasi znajomi to w duzej mierze Wegrzy lub Polacy, corka
    nie ma za bardzo mozliwosci bawic sie z kims po francusku no a na
    pewno jeszcze nie teraz. Wiec nie wiem czy ten francuski tak latwo
    przyjdzie sam..

    Druga rzecz dla mnie jest problem ze nie ma ona jezyka wiodacego np
    gdy ktos ja przestraszy z nienacka to co ona odpowie - "O moj
    Boze", "Istenem", czy "Oh my God"?
    Chcialabym zeby to Polski jezyk byl wiadacy i to ze moj maz zgodzil
    sie na polska sekcje jest dla mnie wielkim osiagnieciem. Rok temu
    bylo to nie do pomyslenia.

    Wiem ze dobrze by bylo zeby do 6 roku zycia corka chodzila tylko do
    francuskiej szkoly. Ale czy potem nie byloby dobrze zmienic na
    szkole z sekcja polska?
    W takiej sekcji nauka kilka przedmiotow jest po francusku a kilka po
    polsku..

    W Brukseli jest sobotnia szkola ale tam dzieci maja bardzo duzo do
    nauki a material do przerobienia maja ten sam co w Polsce.

    Co do intensywnych wakacji u dziadkow to jak najbardziej sie zgadzam
    i wychodzi nam to bardzo dobrze plus rozmowy na skypy itp...

    Pozdrawiam i czekam na Twoj cdn smile
  • jan.kran 27.01.10, 10:54
    *** Nie rozumiem kilku kwesti dlaczego piszesz zeby pracowac nad
    jezykami slabszymi i tu Polski i Wegierski?


    ------------> Dyżurna , nie chcę się wymądrzać ale mam osobiste doswiadczenie
    z moimi dorosłymi dziećmi plus doświadczenie moich znajomych i to co
    przeczytałam na forum.
    Na dzis ∑asza córka jest silniejsza w językach domowych ale w momencie
    pójścia do francuskiej szkoły równowaga zostanie zachwiana i Jej najsilniejszym
    jezykiem będzie francuski.
    Zobaczysz.
    Dlatego warto póki masz możliwość położyć fundamenty pod jezyki domowe teraz.


    Nie szukaj jezyka wiodącego.
    Po pobycie na Węgrzech i w PL te języki się poprawią , po powrocie do domu będą
    gorsze
    Dzieci wielojęzyczne od urodzenia działają inaczej niż osoby które ucza się języków.
    One przeskakują z języka na język jak automat , nie kombinują , nie tłumaczą ...
    Jak będę miała chwilę to rozwinę temat bo ja jestem wielojęzyczna i moje młode
    też ale to u mnie i u nich funkcjonuje inaczej.


    Używaj OPL i dbaj o nie mieszanie jezykow.
    U nas jest tak że możemy prowadzić konwersacje w czterech językach ale staram
    się żeby każde zdanie było w jednym języku.
    Młoda nie miesza , czasem braknie Jej słowa po polsku ale wtedy Jej pomagam.

    Junior nigdy nie wtrąca słow z innych języków po niemiecku
    a po norwesku i angielsku bardzo rzadko.
    Natomiast po polsku Mu sie zdarza nagminnie , głównie wtręty po niemiecku ale
    gonię Go za to bardzo.

    ***Wiem ze dobrze by bylo zeby do 6 roku zycia corka chodzila tylko do
    francuskiej szkoly. Ale czy potem nie byloby dobrze zmienic na
    szkole z sekcja polska?

    -------->Jeżeli zostaniecie w Belgii ja jednak optowałabym za szkołą francuską
    plus szkoła polska sobotnia.

    Z mojego doswiadczenia i doswiadczenia znajomych dzieci się buntują przeciwko
    sobotniej szkole , polskiej , rosyjskiej , arabskiej.
    Niestety musimy być konsekwetni i walczyć z nimi ale szkoła sobotnia oznacza
    dodatkowe obciążenei zarówno dla dzieci jak i dla rodziców.
    Ale naprawdę warto...


    ****Co do intensywnych wakacji u dziadkow to jak najbardziej sie zgadzam
    i wychodzi nam to bardzo dobrze plus rozmowy na skypy itp...

    -----------> skype , fejsbuk , czat , sms ...
    Moje dzieci piszą i mówią po polsku przez net.
    Junior ma na fejsbuk kilkoro polskich znajomych , czasem czatuję z Nim jak jest
    w szkole.
    Młoda sporo czatuje i skypuje po polsku.
    Ja moje dzieci poprawiam kiedy piszą na niecie po polsku i to dużo daje.
    A wyjazdy do PL są nieocenione ...
    Pozdrawiam .
    Ula
  • jan.kran 27.01.10, 10:55
    Dyżurna , moja corka kilka lat temu pisała na forum o swoich przeżyciach jako
    dziecko wielojęzyczne.
    Jeżeli nie czytałas chętnie podrzucę linki bo to daje wgląd w sposób myślenia
    dziecka wielojezycznego.
  • anew3 28.01.10, 13:36
    Witaj!ja bym postawila na trzy jezyki tzn Francuski(zadbaj o wiecej
    kontaktow , i to aktywnych z tym jezykiem, niech sie mala wiecej
    bawi z rowiesnikami, moze jakies zajecia poza szkolne,kontakt z
    doroslymi franuskojezycznymi, poza tym bajki w telewizji itd.Mowcie
    dalej konsekwentnie w waszych ojczystych jezykach a angielski
    zostwacie jej na deser, czyli na duzo pozniej.Skoro ma tyle jezykow
    do przyswojenia to nic dziwnego, ze wolniej jej to idzie niz
    przyswojenie 1.Przeciez to logiczne ,prawda?Za to zaprocentuje w
    przyszlosci.
  • bachula_gr 28.01.10, 13:55
    Wiecie co? tak sie zastanawiam po raz kolejny kiedy pada rada w
    stylu "jezykiem otoczenia sie nie przejmuj/dziecko SAMO sie
    nauczy/SAMO przyjdzie/nie ma sily zeby nie poznalo jezyka
    otoczenia/jezyk szkoly i tak przewazy...etc etc

    Chcialabym byc taka optymistka. Jednak wciaz wietrze trudnosci.
    Kiedys byl taki watek o rownowadze jezykowej i poczuciu winy.
    Poczuciu winy, ktore ja mam i pewnie czesc z Was (wszyscy?) na
    pewnym etapie a moze i ciagle.

    O nas w pigulce: mieszkamy w Grecji, dzieci tu urodzone z matki
    Polki i ojca Greka chodza do greckiego przedszkola (4.5 latka) oraz
    2 klasy greciej podstawowki (prawie 8 latka), rodzice miedzy soba
    glownie po angielsku z przyzwyczajenia. Ja do dzieci po polsku, do
    reszty po grecku. Dzieci dwujezyczne z angielskim w tle


    Nad jezykiem otoczenia trzeba pracowac, nie mozna oczekiwac, ze
    przedszkole/szkola za nas odwali robote. Nie w calosci. Nie chodzi
    mi stricte o odrabianie lekcji ale o slownictwo, o kontakty jezykowe
    na roznym poziomie, o wspolne wyprawy do kina (wyprawa do kina to
    nie to samo co puszczenie dziecku filmu na DVD), teatru, kontakty
    towarzyske. Szkola to nie wszystko. Nie wyobrazam sobie jak mozna
    zapewnic takie zaplecze dziecku samemu nie znajac jezyka?
    Choc nie jestem w taiej sytaucji to doskonale rozumiem Dyzurna.
    Zwlaszcza jak pisze, ze dzieci maja kontakt z innymi dziecmi ale nie
    francuskojezycznymi.

    Ja mam wciaz poczucie winy (nie wiem jak to okreslic inaczej?), ze w
    czasie kiedy funkcjonuje z dzewczynami po polsku one cos traca po
    grecku. Duzo czytamy, od zawsze, ich slownictwo polskie jest
    adekwatne do wieku lub nawet bogatsze i wszystko fajnie ale....tak
    sobie mysle, ze gdyby mialy "normalna" matke i zylisbysmy w
    jednolitym jezykowo swiecie to po grecku o tyle bogatsze by byly, w
    porwnaniu ze swoimi czysto_smile_greckimi_rowiesnikami.

    Nie wiem czy jasno sie wyrazam?
    Macie podobne watpliwosci? przemyslenia? czy zakladacie, ze nie ma
    co sie martwic o jeszyk otoczenia bo samo, bo z automatu, bo....?


  • hainaut 28.01.10, 17:31
    Bachula, akurat w Belgii jest mnostwo przykladow, ze jezykiem
    otoczenia niekoniecznie trzeba sie przejmowac, bo i tak bedzie on
    dominujacy. Czeste sa chociazby przyklady rodzicow frankofonow,
    ktorzy swoje dzieci posylaja do szkol flamandzkojezycznych (ciesza
    sie opinia lepszych od szkol francuskojezycznych), nie mowiac w
    ogole po flamandzku. Mam takie przyklady chociazby u mnie w rodzinie.

    Zgadzam sie z jan.kran, jesli chcecie zostac w Belgii postawcie na
    edukacje w tutejszych jezykach, a po polsku i wegiersku po prostu
    mowcie w domu.
  • dyzurna 28.01.10, 22:40
    Nie rozumiem a dlaczego nie moge wykorzystac okazji i poslac ja do
    tej polskiej sekcji skoro mam taka szanse? Jezeli kilka przedmiotow
    bedzie miec po polsku a kilka po francusku to skonczy ta szkole
    bedac nativ z obu jezykow.
    Uwazam ze niespotykane jest miec taka szanse w obcym kraju.Moc
    ksztalcic dziecko w "ojczystym" jezyku
    Pracujac na caly etat nie wyobrazam sobie uczyc jej wszytskiego sama
    w domu. Pomagac w nauce jak najbardziej.

    Bachula ma racje co do jezyka wiodacego, mam bardzo duze obawy jak
    on bedzie sie rozwijal skoro moje dziecko nie ma francuskojezyznych
    kolegow a ja jej nie mam jak pomoc..
    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • k.bazylejska 29.01.10, 04:33
    Dyzurna,

    Gdybym była na Twoim miejscu to bym na pewno posłała dziecko albo do sekcji
    polskiej albo do węgierskiej na kilka lat, albo nawet najpierw na kilka lat do
    polskiej a potem na kilka lat do węgierskiej (lub odwrotnie) Zgadzam się z Tobą,
    że to jest szansa, którą należy wykorzystać. Rozumiem, że to jest taka szkoła
    międzynarodowa, gdzie dzieci oprócz zajęć ogólnych po francusku mają zajęcia w
    grupach narodowych w swoim języku ojczystym. Poza tym taka szkoła międzynarodowa
    na pewno zapewnia możliwość opieki nad dzieci po lekcjach, co w szkołach
    państwowych nie jest zawsze możliwe, a dla pracującej matki bardzo cenne.

    Moje dziecko chodzi do szkoły dwujęzycznej angielsko-niemieckiej i ja bardzo
    sobie taki układ chwalę. Syn już czyta jako tako w obu tych językach.

    Co do języka wiodącego, to nie martwiłabym się tym na zapas. To dobrze, że
    dziecko mówi lepiej po polsku. Na dzień dzisiejszy językiem wiodącym jest pewnie
    polski lub węgierski. Na francuski ma jeszcze czas. To ze córka mówi w wieku lat
    czterech w dwu językach i rozumie trzeci (francuski) to bardzo duże osiągnięcie.
    Naprawę nie ma się co martwić, że żaden z tych języków nie jest na takim
    poziomie co u dzieci jednojęzycznych. Ważne, że dziecko robi postępy. Twoim
    celem jest by dziecko znało te trzy języki na poziomie natywnym lub bliskim
    natywnego w wieku lat osiemnastu. To jak dobrze nimi włada w wieku lat czterech
    jest miej istotne. W tym wieku nawet dzieci jednojęzyczne nie zakończyły jeszcze
    procesu nauki swojego języka ojczystego.

    Co do niderlandzkiego: jeśli naprawdę chcecie by się go dziecko nauczyło to
    zawsze można posłać córkę do szkoły z wykładowym niderlandzkim jak jest już
    starsza (12-14 lat) i biegle mówi, czyta i pisze po polsku, węgiersku i
    francusku. A swoją drogą to całkowicie rozumiem, że bardziej wam zależy na
    polskim i węgierskim niż na niderlandzkim.

    k.bazylejska

    Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
  • jan.kran 29.01.10, 04:51
    ****Twoim
    celem jest by dziecko znało te trzy języki na poziomie natywnym lub bliskim
    natywnego w wieku lat osiemnastu. To jak dobrze nimi włada w wieku lat czterech
    jest miej istotne. W tym wieku nawet dzieci jednojęzyczne nie zakończyły jeszcze
    procesu nauki swojego języka ojczystego.

    ----------> Bingo !!!
    Dzieci wielojęzyczne długo się mogą bujać i ukladac sobie języki.
    Młoda miała silniejszy niemiecki, potem norweski był silnym językiem , polski
    raz tak raz siak.
    Ogólnie w zalezności od tego gdzie przebywa mówi lepiej w danym języku.
    Córka jest ciagle jedna czwartą nogi w Norwegii ale generalnie w DE.

    Po kilku tygodniach pobytu w Norwegii usiłuje przez pierwsze dni po powrocie do
    DE zagadywać miejscową ludnosć po norweskutongue_outPP
    Ja się pojawia w Oslo ewidentnie widać ze norweski lekko kuleje , po dwóch
    dniach leci spokojnie.
    Polski się pogorszył bo miała dwa lata przerwy w wizytacji Oj
    i gadała tylko ze mną ale wystarczył krótki pobyt we Wrocławiu i czuje że po
    polsku mówi lepiej.

    A Junior , lat 20 to eewnement.
    Cztery lata temu po czterech latach norweskiej szkoły i czterech niemieckiej
    postanowiłam Go zapisać ponownie do szkoly norweskiej.
    Rektor mi odradzała bo Jego norweski byl cienki , bardzo.
    W ciągu niecałych czterech lat tak się podciagnał w norweskim że kosi swoich
    nativ kolegów , pisze znakomite prace po norwesku i literaturę norweską ma w
    małym palcu.
    A do tego mówi nieźle po polsku chociaż całe lata walczyłam z Nim o polski , nie
    chciał , nie lubił.

    Teraz jest dumny że zna polski bo ma w Oslo kilkoro polskich
    znajomych , poza tym jest w takim wieku że jego kolegom znajomośC czterech
    językow bardzo imponuje.

    Wielojęzyczność to nie jest działanie turbo i ciągle będą wątpliwości i porażki.
    Ale w efekcie końcowym nasze dzieci mają kapitał niezwykły.
    K.
  • jan.kran 29.01.10, 05:44
    bachula_gr napisała:

    > Wiecie co? tak sie zastanawiam po raz kolejny kiedy pada rada w
    > stylu "jezykiem otoczenia sie nie przejmuj/dziecko SAMO sie
    > nauczy/SAMO przyjdzie/nie ma sily zeby nie poznalo jezyka
    > otoczenia/jezyk szkoly i tak przewazy...etc etc
    >
    > Chcialabym byc taka optymistka. Jednak wciaz wietrze trudnosci.

    ------------> Bachula nie wiem czy moje doświadczenia i doświadczenia moich
    znajomych są adekwatne.
    Ale ja mam dorosłe dzieci wielojęzyczne , przeszłam tę drogę którą Wy kroczycie.
    Mam kilkanaścioro znajomych dzieci, w wieku 16 - 20 + , Kanada , Szwecja, DE ,
    Francja, Norwegia, Stany.
    Wszystkie mówią językiem otoczenia lepiej od rodziców ...

    Moje dzieci same nauczyły się niemieckiego , norweskiego i angielskiego.
    I w każdym z tych językow mówią lepiej ode mnie.
    Ja zaczęłam w miarę poprawnie mówić po niemiecku jak córka miała ponad cztery
    lata a syn kilka miesiecy ale był to niemiecki z błędami i akcentem.
    Jak mogłam uczyć moje dzieci niemieckiego kiedy sama nie znałam poprawnie jezyka ?
    Jakoś przeżyły , mowią po niemiecku perfekt i nauczyły się bez mojej pomocy.
    Podobnie dzieci moich znajomych emigrantów.
    Niemiecki miały wszedzie. Na ulicy , w przedszkolu , TV, grupa dziecięca , teatr
    , kino.
    po przyjesdzi do Norwegii , miały 12 i 8 lat córka po trzech miesiacach szkoły
    norweskiej dla cudzoziemcow poszła do normalnej norweskiej szkoły.
    Ja po norwesku zero < Ona w szkole norweskiej nauczyła sie bardzo szybko.
    Fakt że Niemcy uczą sie norweskiego błyskawicznie.
    Po trzech latach norweskiej szkoły dostala się do najlepszego norweskiego
    gimnazjum w Oslo.
    Trzeba bylo mieć piatki od góry do dołu konkurencja byla bardzo ostra.
    machneła norweską maturę bez mojej pomocy.
    Pomagałam jej we francuskim i rosyjskim trochę ale generalnie pomknęła szkołę
    sama i to Ona mi pomagała załatwiać różne sprawy urzędowe bo mówiła zdecydowanie
    lepiej po norwesku niż ja.

    Ja daję sobie dobrze radę po norwesku ale tu jest masę dialektów norweskich ,
    duzo Szwedów , Finów , Duńczyków których nie zawsze rozumiem a poza tym ja
    jestem wredna i leniwatongue_outPPP
    Jak jestem zmęczona albo zestresowana i czegoś nie rozumiem deleguję Juniora.
    Zawsze załatwismile))
    Norweskiego na pewno się ode mnie nie nauczy raczej odwrotnietongue_outPP




    *** Kiedys byl taki watek o rownowadze jezykowej i poczuciu winy.
    > Poczuciu winy, ktore ja mam i pewnie czesc z Was (wszyscy?) na
    > pewnym etapie a moze i ciagle.


    ----------> Hmmm.... ja raczej widzę poczucie winy u rodziców którzy zaniedbali
    polski.
    Mam parę takich przykładów.
    Kiedyś w pracy gadałam z Juniorem po polsku przez tlf , koleżanka , Polka , z
    córką nastolatką popatrzyla i powiedziała:
    - Czemu ja byłam tak głupia i nie mówiłam do Wiktorii po polsku ...

    Młodej serdeczna koleżanka , z matki Polki ale urodzona i wychowana w Norwegii
    , znają sie z Młodą od wielu lat , siedem chyba , kiedy jeszcze w gimnazjum
    poznała Claire i usłyszała jak Ona mowi po polsku zrobiła matce awanturę za
    zaniedbanietongue_outPP
    Ewa bywa w PL , rozumie po polsku i teraz sama próbuje coś po polsku mówić ,
    bardzo Jej na tym zależy.
    Sporo mogłabym napisać na temat nastolatków i młodych ludzi którzy szukają
    tożsamości ...



    > Nad jezykiem otoczenia trzeba pracowac, nie mozna oczekiwac, ze
    > przedszkole/szkola za nas odwali robote. Nie w calosci. Nie chodzi
    > mi stricte o odrabianie lekcji ale o slownictwo, o kontakty jezykowe
    > na roznym poziomie, o wspolne wyprawy do kina (wyprawa do kina to
    > nie to samo co puszczenie dziecku filmu na DVD), teatru, kontakty
    > towarzyske. Szkola to nie wszystko. Nie wyobrazam sobie jak mozna
    > zapewnic takie zaplecze dziecku samemu nie znajac jezyka?
    > Choc nie jestem w taiej sytaucji to doskonale rozumiem Dyzurna.
    > Zwlaszcza jak pisze, ze dzieci maja kontakt z innymi dziecmi ale nie
    > francuskojezycznymi.
    >
    > Ja mam wciaz poczucie winy (nie wiem jak to okreslic inaczej?), ze w
    > czasie kiedy funkcjonuje z dzewczynami po polsku one cos traca po
    > grecku. Duzo czytamy, od zawsze, ich slownictwo polskie jest
    > adekwatne do wieku lub nawet bogatsze i wszystko fajnie ale....tak
    > sobie mysle, ze gdyby mialy "normalna" matke i zylisbysmy w
    > jednolitym jezykowo swiecie to po grecku o tyle bogatsze by byly, w
    > porwnaniu ze swoimi czysto_smile_greckimi_rowiesnikami.
    >
    > Nie wiem czy jasno sie wyrazam?
    > Macie podobne watpliwosci? przemyslenia? czy zakladacie, ze nie ma
    > co sie martwic o jeszyk otoczenia bo samo, bo z automatu, bo....?


    ------------> Rozpisałam się jak Was interesuje to podrąże temat...
    Nie mam wyboru , nie jestem normalną matką i moje dzieci miały ciężko.
    Ale jestem dumna.
    Krótko mówiąc, mają oprócz języków ogromną wiedzę na temat literatury
    norweskiej , polskiej , niemieckiej takoż historii i muzyki.
    Nie muszą tego wkuwać w szkole , to jest ich życie codzienne.

    Młodej znajomość języków bardzo pomaga w studiach lingistycznych.
    Taki mały przykład :
    Jej kolega Niemiec , aktualnie w Oslo , doktorant , jest ingogermanistą ,
    specjalistą od hetyckiego , napadł mnie i Młodą na temat pewnej sytuacji
    językowej w polskim , chodziło o dual, liczbę mnogą , rodzaje.
    Widziałam jak Młoda umie szybko porównać sytuacje językowe.

    Kiedy się uczyła rosyjskiego w gimnazjum to jako jedyna wiedziała z mety co to
    jest aspekt bo to zjawisko istnieje też po polsku a Jej norwescy koledy nic nie
    kumali.
    Zresztą rozmawiałam z Norweżką studiującą rosyjski na uni w Oslo i przyznała że
    sporo czasu jej zajęło żeby zrozumieć aspekt.

    Wiem że jak się ma czteroletnie dziecko i sporo wątpliwości to się nie myśli o
    tym będzie za kilkanaście lat.
    Ale czasem warto ...
    K.

  • hainaut 29.01.10, 12:44
    Dyzurna, ja rozumiem Twoja chec, by corka byla nativ z polskiego i
    francuskiego, ale jesli rzeczywiscie planujecie zostac w BE, to sama
    dobrze wiesz, ze tutaj licza sie francuski, niderlandzki i
    angielski. Wiec biorac pod uwage jej przyszlosc, to te jezyki
    powinny byc wiodace.
  • dyzurna 29.01.10, 22:59
    Hainaut zgadzam sie moze i te jezyki powinny byc wiadace ale
    niestety nie beda. chyba nie sugerujesz mi zebym do dziecka mowila
    po angielsku (bo on jest jednym z wiadacych w BE?)
    Co mam zobic, to naprawde jest ciezka decyzja! owszem narazie tu
    zostajemy ale kto wie moze ona bedzie chciala studiowac na
    Uniwersytecie Jagiellonskim, jestem jak najbardziej za.
    Da rade bez flamandzkiego, jej przyszly pracodawca doceni znajomosc
    innych jezykow..(moze sie ludze ale mam wielka nadzieje)
    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • jan.kran 30.01.10, 00:57
    Dyżurna , ja mam wrażenie że problem nie tkwi w dziecku tylko w Tobie.
    Przepytałam przyjaciółkę , nauczycielkę języka polskiego z wieloletnim
    doświadczeniem w Paryżu.
    Uczy dzieci od zera do matury plus ma kursy polskiego na Sorbonie dla dorosłych
    , aktualnie robi doktorat.
    I ma dwoje dorosłych dzieci idealnie dwujęzycznie.
    Muszę to wszystko przemyśleć i jeszcze z Nią pogadać.


    Ta twoja fiksacja na temat języka otoczenia nie ma żadnych podstaw ale jeszcze
    popytam i napiszę.
    Pozdrawiam.
    K.


  • jan.kran 30.01.10, 08:05
    Dyżurna nie obraź się smile
    Widzę że jesteś zmartwiona dlatego rozmyślam na temat Twojej syyuacji.
    Poluję na matkę dzieci , nastolatków pięciojęzycznych coby się dowiedziec jak to
    wygląda u Nich.
    Języki to angielski, niemiecki , francuski , polski i schwyzertüütsch.
    Pisała tu też swojego czasu Sukinnnica , dziecko młodsze od Twojego , Mama
    polski , tata francuski , rodzice angielski , otoczenie norweski.

    forum.gazeta.pl/forum/w,37229,102989850,102989850,Przedszkole_nowy_jezyk_czesc_2.html
    Na pewno nie jest lekko z dziećmi wielojęzycznymi ale się da przełknąćsmile
    Pozdrawiam.
  • mama-and-more 30.01.10, 22:46
    Witam smile
    To mój pierwszy post na tym forum smile Post ten przeczytałam z dużym
    zainteresowaniem. Gdy znajdę więcej czasu, napiszę co nieco smile
    Dziś tylko krótkie przestawienie wink
    Jestem Litwinką, znam biegle polski, rosyjski, litewski, francuski i
    angielski dobrze. Pracuję jako nauczyciel języków obcych.
    Mąż Polak, biegle polski, dobrze rosyjski i niemiecki.
    Mieszkamy w Polsce. Mamy dwoje dzieci:
    córka 17 lat, posługuje się biegle polskim, rosyjski, litewskim, w
    szkole uczy się angielskiego i niemieckiego,
    angielski na poziomie dość dobrym, niemiecki trochę niżej ale w
    obydwu językach jest w stanie dogadać się w sklepie, na ulicy, w
    korespondencji z kolegami z zagranicy. Marzy o studiowaniu
    filologii, sama nie wie jeszcze jakiej smile
    Syn 10 lat, biegle polski, rosyjski i litewski bardzo dobrze, w
    szkole angielski, ale to w tej chwili raczej nauka szkolna, z
    podręczników.
  • jan.kran 31.01.10, 12:42
    Fajnie że napisalaś i opisz proszę Waszą drogę do wielojęzycznoścismile
    Ja sama czasem nie mogę uwierzyć że moje dzieci spokojnie lecą w czterech
    językach a w zasadzie to i duński i szwedzki kontaktuja dodatkowo nieźle.
    Sporo pracy i uporu za tym tkwi i wiele problemów ale uważam że warto było ...
  • ciotka_paszczaka 04.02.10, 13:49
    Witajcie,
    przypadkiem znalazlam to forum, mam dwoje dwu (troj) jezycznych dzieci, wiec chyba moge sie wypowiadac. W domu mowimy wylacznie na zasadzie: jeden rodzic -jeden jezyk. Moj maz, uczyl sie polskiego, praktycznie wszystko rozumie, ale -jak sam przyznaje, musi sie mocno zastanowic, nad konstrukcja zdan.

    Ale pisze dla tego, iz chcialabym pocieszyc dyzurna:

    tenze ow maz, pracowal -wiele lat temu -jako lekarz, misjonarz w Afryce. Opowiadal, ze NORMA byla znajomosc (wsrod tubylcow) trzech -czterech jezykow; (bardzo duze rozdrobnienie; plemiona sasiadujace mowily w niezwiazanych ze soba narzeczach). Do tego -znali zazwyczaj jezyk Francuski lub Angielski (byl w Zambii, Zairze- Kongo). Podobne historie opowiadal jego kolega, pracujacy w Ugandzie.
    Moje dzieci chodza do dwu jezycznej szkoly, oprocz tego ucze je w domu polskiego -mowia b. dobrze, ucza sie czytac(sa male). W szkole sa tez inne troj- jezyczne dzieci (z Francuskim).W poblizu nie znam zadnych Polakow, nie mam tez, wlasciwie rzadnych, zywych kontaktow z Polska.
    Wydaje mi sie, ze nauczenie dzieci czterech jezykow jest calkowicie wykonalne, bedzie wymagalo pewnej pracy z Twojej strony i ze strony meza.
    Duzo tez zalezy od nastawienia szkoly, w tej "naszej " malenkiej szkole - zorganizowano dzien Polski,dzien Niemiecki, dzien Japonski etc. wlasciwie dni wszystkich narodowosci osob, ktore mieszkaja w naszej malej osadzie. Dzieci byly zachwycone-corka opowiada, ze czesto pytaja ja "jak sie mowi po polsku...?"
    I jeszcze jedno, Twoja corka nie koniecznie >>slabo<< mowi. Sa dzieci mowiace lepiej, sa takie ktore mowia gorzej -ale nie slabo. Slabo, oznacza problemy logopedyczne, problemy z wymowa, sluchem badz analizatorem dzwiekow. Sam fakt, iz jak piszesz jest stala poprawa, oznacza iz tego typu problemy raczej nie wystepuja.

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • dyzurna 11.02.10, 06:23
    Witam ponownie,

    Musialam przemyslec sprawe i przepraszam za moje milczenie.

    Dwa dni temu odbylam dluga interesujaca rozmowe z wychowawczynia
    dzieci w polskiej sekcji szkoly europ.

    Ta Pani uswiadomila mi ze posylajac dziecko do francuskiehj szkoly
    robie mu krzywde.
    Jej zdaniem dziecko powinno wiedziec kim jest, czuc gdzie ma
    korzenie. Budowac solidne podstawy jezyka jednego z rodzicow (w tym
    wypadku polskiego)
    Moje dziecko w domu nie slyszy fr (no sporadycznie bajki,pioesenki)
    Moje dziecko nie bawi sie czesto z fr dziecmi. Bo znajomych mamy
    wsrod polakow i wegrow.
    Pani ta starala sie przekonac iz warto corke juz od 4 latkow wyslac
    do polskiej sekcji (nauka tylko po pl) natomiast gdy ida na basen,
    trener mowi po fr, ida do biblioteki zajecia po fr, wychodza z pania
    asystentka "gdzies tam" to juz jest po fr.
    No i co najwazniejsze od 6 roku zycia polowa przedmiotow jest po
    francusku.
    Jej zdaniem wysylanie corki od 6 roku zycia to juz moze przyspozyc
    problemy gdyz moze miec spore nalecialosci francuskie..
    Chyba od 9 lub 10 roku zycia wchodzi kolejny jezyk w nauce (w naszym
    przypadku zapewne bedzie to wegierski)

    No i co Wy na to?



    --
    www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
  • bachula_gr 11.02.10, 14:40
    dyzurna napisała:

    > No i co najwazniejsze od 6 roku zycia polowa przedmiotow jest po
    > francusku.
    > Jej zdaniem wysylanie corki od 6 roku zycia to juz moze przyspozyc
    > problemy gdyz moze miec spore nalecialosci francuskie..

    Czekaj, czekaj...a niby skad bedzie miec "nalecialosci" francuskie i
    co dkladie masz na mysli? Wczesniej piszesz, ze kontaktu z zywym
    francuskim nie ma, ani z doroslymi ani tym bartdziej z rowiesnikami?
    Raczej wydaje mi sie, ze bedzie miec niedobory i trudniejszy start
    skoro polowa aterialu bedzie do przyswojenia po francusku wtedy.
  • jofin 12.02.10, 12:28
    Dyzurna, czy wy juz zdecydowaliscie, gdzie spedzicie, nastepne kilka
    lat waszego zycia. Bo ten aspekt w wychowaniu jezykowym wydaje mi
    sie najwazniejszy. Nie to ,do czego pani nauczycielka ze szkolki
    polskiej chce Ciebie przekonac. Jej oczywiscie zalezy na jak
    najwiekszej ilosci uczniow, musi uzasadniac swoja prace i sowje
    podejscie i ma to sens. Ale decyzje podejmujesz ty majac w myslach
    dobro swojego dziecka.

    Z wlasnego doswiadczenia ci powiem, moje dzieci w pierwszych latach
    swego zycia wychowywane byly tak, ze w domu mowilo sie po polsku,
    pomimo tego ze moj maz nie jest Polakiem, chodzily do przedszkola i
    szkoly angielskiej i polskiej. Mieszkalismy w kraju nie
    anglojezycznym. W koncu zdecydowalismy sie na przeprowadzke do
    Anglii m. in po to by dzieci mialy normalny jezykowy kontakt ze
    swoimi rowiesnikami na podowrku. bo nie da sie ukryc, ze dzieci ,
    ktore nie znaja jezyka otoczenia, tubylcow, wychowuja sie w bardzo
    nienaturalnym i ograniczonym swiecie. Jedna z moich corek, dzisiaj
    10-letnia do dzisiejszego dnia ma pewne problemy, co do ktorych
    jestem przekonana, ze wynikaja z jej zamieszania 3-jezykowego w
    pierwszych latach jej zycia.

    Osobiscie, uwazam, ze znajomosc jezyka otoczenia, jezeli dzieci i
    rodzina maja spedzac kilka lat swojego zycia w danym kraju, jest
    OBOWIAZKOWA. Ze wzgledu na dobro i w miare normalny rozwoj dziecka,
    jezeli chcemy, aby dzeicko nie bylo jakims dziwolagiem i nie
    wychowywalo sie w izolacji od innych i od normalnego zycia.

    Jeszcze nawiaze do nauki polskich tradycji i kultury. Tego dziecko
    sie uczy przez codzienne obcowanie z Toba. To Ty swoim zachowaniem,
    gotowaniem, zachowywaniem pewnych zwyczajow przy celebrowaniu swiat
    i roznych wydarzen zyciowych te tradycje przekazujesz dziecku. Inne
    rzeczy szczegolnie dla malego dziecka , to jest tylko dodatek. Dla
    dziecka liczy sie tu i teraz. Dla niego wzni sa rodzice, ale tez
    koledzy i kolezanki, z ktorymi chce noramlnie sie bawic.

    Nawet nie wiesz, jak to cudownie patrzec i sluchac rozmow malych
    dzieci, 3-4 letnich, kiedy sie ze soba porozumiewaja, objasniaja dla
    siebie swiat i rozne otaczajace je zjawiska. Dwom z moich dzieci
    niestety to naturalne zachowanie zostalo odebrane , wlasnie ze
    wzgledow jezykowych. Pomimo tego, ze bawily sie innymi dziecmi mialy
    te bariere jezykowa, ktora uniemozliwiala im porozumienie slowne. I
    tego nie da sie nadrobic w pozniejszych latach, niestety. Takie jest
    moje zdanie.
    A i zgadzam sie z Bachula, ze to, co to nauczycielka Ci
    powiedziala, to jakos nie jest przekonywujace. Jak dziecko nie
    majace bladego pojecia o francuskim ma sie uczyc kilku przedmiotow w
    tymze jezyku? Na dodatek 6-letnie.
  • dyzurna 12.02.10, 16:19
    Momencik momencik widze ze zrobilam troszke zamieszania.
    Spiesze tlumaczyc o co mi chodzilo.

    Moj problem czy:

    Zostawic 4 latke w normalnym belgijskim francusko-jezycznym
    komunalnym przedszkolu do 6 roku zycia by chlonela francuski
    najbardziej jak sie da i dopiero wtedy wyslac ja do szkoly
    europejskiej od 6-18 roku zycia do SEKCJI POLSKIEJ.

    LUB - druga opcja.

    Czy 4 latke wyslac JUZ od wrzesnia 2010 do przedszkola przy szkole
    europejskiej do polskiej sekcji i tam nauka z polskimi dziecmi,
    wylacznie po polsku i tam ja juz zostawic na dalsza edukacje.
    Przy czym tak jak pisalam w wieku 6 lat wchodzi francuski od
    podstaw..

    A teraz skad maja sie wziasc nalecialosci francuskie.

    Bachulo zdaniem polskiej wychowawczyni nalecialosci u corki wezma
    sie wtedy gdyby wlasnie zostala w komunalnym przedszkolu na te
    kolejne 2 lata. to ta Pani starala mi sie wypersfadowac iz nie jest
    to dobre posuniecie. Corka siedzac po 8 godzin dziennie bawilaby sie
    z dziecmi tylko po francusku.
    Wiec nagle pojawiajac sie w szkole, w polskiej sekcji jako 6 latek
    zdaniem pani nauczycielki bedzie jej trudniej. bedzie miec
    nalecialosci francuskie skoro od 2,5 do 6 latek uczyla sie z Belgami.

    Mam nadzieje ze teraz juz wyjasnilam.
    Aha najblizsze 10 -15 lat zostajemy w Brukseli.
    My rodzice francuskiego nie znamy i zdanie P.nauczycielki jest to
    nienaturalne by pierwszym jezykiem dziecka byl w naszym przypadku
    francuski.
  • k.bazylejska 13.02.10, 00:15
    Dyzurna,

    Myślę, że jeśli dziecko się dobrze czuje w francuskim przedszkolu, to nie ma sensu go teraz przenosić do innego przedszkola. Co innego gdyby z tym przedszkolem były kłopoty, dziecko byłoby tam nieszczęśliwe, nie chciało chodzić, płakało itp. Tylko wtedy bym przeniosła dziecko do polskiego przedszkola.

    Jeśli nie ma kłopotów, to naprawdę nie widzę powodu, by dziecko nie mogło chodzić przez najbliższe dwa lata do przedszkola francuskiego. Naprawdę nie zaszkodzi, jak się już wcześniej nauczy trochę francuskiego. Są rodzice którzy mniej dbają o język ojczysty, są tacy co dbają bardziej. Z Twoich powyższych wypowiedzi wnioskuje, że Ty należysz do tych ostatnich. Jak stosujesz OPOL, regularnie czytasz polskie książki, jeździsz do Polski, masz polska nianię, to nie ma siły by dziecko w dwa lata polski zapomniało. Ja wcale nie uważam, że trzy języki dla czterolatki to za dużo. Tym wieku mój syn po polsku prawie nie mówił, ale wszystko rozumiał. Teraz ma lat siedem, posługuje się biegle trzema językami, z tym że angielskim z którym miał styczność od 5 miesiąca życia w żłobku, włada najgorzej, mimo że tym właśnie językiem porozumiewa się z kolegami w szkole. Ma po angielsku zdecydowanie najuboższe słownictwo. My mu bardzo dużo czytamy w domu po polsku i po niemiecku. Po angielsku w szkole rozmawia z kolegami głównie o piłce nożnej, piratach, bitwach morskich, wojnach gwiezdnych, pokomanach, grach komputerowych i tym podobnych głupotach, wiec niby skąd miałby mieć bogate słownictwo po angielsku. W tym wieku dzieci więcej uczą się języka od dorosłuch niż od kolegów. Choć oczywiście koledzy mogą mieć duży wpływ na wymowę.

    A jak już pisałam wcześniej, jak najbardziej popieram szkolę polsko-francuską po zakończeniu przedszkola. Wtedy wasze dziecko będzie mówiło jako tako po francusku i nie będzie to już dla niego język obcy, którego musi się uczyć od podstaw. Wiec będzie znało oba szkolne języki.

    Tak na marginesie: do dwujęzycznej szkoły mojego syna przychodzą ciągle dzieci, które nie znają ani angielskiego ani niemieckiego. Na ogół po roku nauki mówią jako tako po angielsku. Po niemiecku zaczynają mówić po dwu - trzech latach w szkole. Mój syn, jako jedno z nielicznych dzieci, znal jako tako oba języki przed rozpoczęciem nauki w szkole, i to bardzo dobrze mu wpłynęło na samopoczucie, mimo że w obu językach mówił gorzej niż dzieci jednojęzyczne. Przez pewien czas nawet służył kolegom za tłumacza i tłumaczył z niemieckiego na angielski dla angielskojęzycznych kolegów.

    k.bazylejska

    Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
  • k.bazylejska 13.02.10, 09:40
    > Wiec nagle pojawiając się w szkole, w polskiej sekcji jako 6 latek
    > zdaniem pani nauczycielki będzie jej trudniej.
    Pani nauczycielce możne być trudniej, bo może będzie musiała poprawiać jakieś
    błędy waszego dziecka. Natomiast dziecku będzie łatwiej z nauką języka
    francuskiego, bo będzie już ten język znała.

    > My rodzice francuskiego nie znamy i zdanie P.nauczycielki jest to
    > nienaturalne by pierwszym jezykiem dziecka byl w naszym przypadku
    > francuski.

    To że dziecko jeszcze dwa lata będzie chodziło do przedszkola francuskiego, to
    wcale nie znaczy, że francuski stanie się od razu jej pierwszym językiem. Na
    dzień dzisiejszy mała mówi po polsku i po węgiersku, a po francusku jeszcze
    mało. Wiec jak na razie francuski jest najsłabszy. Jeśli natomiast za rok
    zobaczysz, ze francuski w rzeczy samej stał się jej najsilniejszym językiem, to
    możesz ją wysłać do szkoły polskiej za rok a nie za dwa lata.

    Obejrzałam stronę internetowa tej szkoły, i francuski od podwarstw zaczyna się w
    pierwszej klasie w wymiarze 30 minut dziennie - to nie jakoś szczególnie dożo
    zważywszy ze żyjecie w kraju francuskojęzycznym. W drugiej klasie jest już 45
    minut dziennie.

    Jeśli teraz wyślesz już dziecko do szkoły polskiej, to zapewne za dwa lata
    trochę głupio będzie Ci chodzić po mieście z sześciolatkiem czy siedmiolatkiem
    tu urodzonym, który nie zna w ogóle miejscowego języka.

    A jeszcze interesujący cytat ze strony szkoły:

    "Avoid giving your child too many linguistic challenges. Not all children are
    capable of learning several languages.
    Think about your child’s level of ability in their mother-tongue and avoid
    putting them into a situation beyond their capabilities.
    Think carefully about the amount of exposure your child will have to their
    second language (family, friends, media, environment…wink
    Choosing a language which is already familiar is always satisfying and
    pleasurable for the child. There is no fear of boredom in our L2 classes ! "

    Rozumiem, że wasza pani nauczycielka doradzała wam w duchu tego cytatu. Ja znam
    bardzo wiele dzieci mówiących w wieku lat siedmiu trzema czy czterema językami,
    oczywiście na rożnym poziomie. Znam tęż ludzi, którzy zrezygnowali ze szkoły
    angielsko-niemieckiej na rzecz szkoły angielskiej bo dziecko nie raziło sobie
    dodatkowo jeszcze z katalońskim i hiszpańskim w domu.

    k.bazylejska

    Jaś 12.02 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
  • dyzurna 24.01.11, 23:10
    Witam serdecznie wszystkich forumowiczw. Postanowilam po raz kolejny napisac jak sie tocza losy mojej coreczki ktora w kwietniu skonczy 5 latek.

    Szczerze piszac wcale nie jest rozowo, tak jak mi kilka osob poradzilo corka zostala we francuskim przedszkolu. a domu mowimy po polsku i wegiersku.
    Wlasnie rozpoczely sie zapisy do szkoly europ w Brukseli (z Polska sekcja)
    Najlepszym jezykim corki jest Polski, potem na rowni Francuki i Wegierski. Chcialabym do 6 latek zostawic corke we francuskim przedszkolu ale ona przestala je lubic. co rano jest smutna.
    Mowi ze nie lubi pan na popoludowej swietlicy (rzeczywiscie nie sa sympatyczne), ze nie lubi mowic i ze ja nawet w zartach nie moge sie odzywac po francusku.
    nie bardzo chce tam chodzic co mnie bardzo smuci bo zna to przedszkole od 3 lat.
    Oprocz przedszkola dzieki ktorem corka ma sie uczyc jezyka otoczenia mamy tez francuska nianie ktora przychodzi w soboty na 3 godziny i bawi sie z Milenka, ale nasi znajomi to tylko Wegrzy i Polacy.

    Prosze poradzcie mi gdybym zostawila corke w komunalnej szkole jak ja nie znajac francuskiego jej pomoge?
    Jezeli francuski stanie sie jej 1 jezykiem , to boje sie ze ona znajac slabiej Polski zacznie sie ode mnie oddalac, np chcac mi cos powiedziec nie znajdzie odpowiedniego slowa po polsku i machnie reka myslac ' a nie powiem o tym mamie bo i tak nie zrozumie....'
    Bardzo chce zeby corka mowila w jezyku otoczenia ale ja jej nie pomoge (mowiac w pracy po ang nie mam nawet czasu na nauke fr)
    A z drugiej strony wysylajac ja do polskiej sekcji martwie sie ze jak na urodzana w belgi nie bedzie mowila plynnie w tym jezyku i moze ciezko bedzie jej znalesc prace itp....
    Moze na te wszytskie moje rosterki znacie jakiegos dzieciecego psychologa co by mi cos doradzil, a moze ktos chcialby za mna porozmawiac na skajpie lub gg o naszej sytuacji.
    Bede naprawde ogromnie wdzieczna!
  • ciotka_paszczaka 25.01.11, 18:00
    Nie wiem, czy Ci to pomoze, ale tutaj duzo osob wysyla dzieci do szkol z
    j. wykladowym walijskim, w ogole nie mowiac (samemu) po walijsku. Robia to tylko dla tego, ze te szkoly maja "dobry poziom" wszystkich przedmiotow.
    Wiec chyba brak znajomosci jezyka nie jest problemem? Tak robi np. moj spec od pieca gazowego, ktory sam jest Anglikiem...
    Moje wlasne dzieci chodza do szkoly angielsko jezycznej,w ktorej ucza sie walijskiego (wiec to jakby troche inna konfiguracja). A jezykiem obcym, ktorego ucza sie wszystkie dzieci jest francuski, ktory ja z kolei znam slabo ("moje" jezyki to niemiecki i angielski). Na razie, nie mamy problemow. Ze szkoly dostajemy listy slow, z wymowa (lub nagraniami !!!) ktorych dzieci sie ucza. Zapytaj, czy w tej Twojej szkole/przedszkolu nie ma czegos takiego?

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • jan.kran 26.01.11, 14:10
    Dyżurna , jak chcesz to podaj mi Twój numer telefonu na pocztę GW.
    Pozdrawiam.

    Moje dzieci mają obywatelstwo francuskie , córka dogada się na migi i ledwie , ledwie po francusku. W ambasadzie francuskiej w Monachium chciała mówic po angielsku lub niemiecku ale urzędniczka powiedziała:
    - Mademoiselle, możemy spróbowac po francusku .
    I sprawę załatwiła smile
    Syn mówi po angielsku w ambasadzie norweskiej w Oslo...
    Mają też obywatelstwo francuskie , są urodzone w DE a mieszkają w Oslo, córka od miesiąca na rok , przedtem pięc lat Monachium , wcześniej siedem w Norwegii. Pierwsze 12 lat życia w DE. Syn osiem lat w DE a obecnie Norwegia.
    Rodzice Polacy , obywatelstwo polskie też mają.
    Syn mówi nieźle po polsku ale nikt w życiu Go za rodowitego Polaka nie weźmie ...
    Cótka ma minimalny akcent po polsku , zdarza się że zauwaważalny przez Polaków, obecnie studiuje na dwóch uniwersytetach w Oslo i Monachium.
    W Niemczech biorą Ją za rodowitą Bawarkę , w Oslo na razie za Niemkę ale nazwislo ma polskie i rozmawia ze mną po polsku więc otoczenie nie za bardzo kuma czym Ona jest .
    Jakimówi , zresztą bdb po norwesku biorą Ją za Dunkę. Kiedy syn mówi po norwesku , też płynnie , sądzą ze jest Niemcem...
    Tak że w dobie globalizacji nikt się specjalnie nad miejscem urodzenia czy papierami nie zastawia...
    Zapewniam Cię że jeżeli zostaniecie na Węgrzech to wcześniej czy później język otoczenia będzie najsilniejszy. Polski , jeżeli jest ważny dla Ciebie wymaga czujności.
    Zastanowię się jeszcze nad Twoim postem , możemy też pogadać przez telefon.
    Pozdrawiam Ula
  • guruburu 26.01.11, 20:36
    wyglada na to, ze glownym porblemem nie jest samo francuskojezyczne przedszkole tylko swietlica po nim... Zreszta ja sie Twojej corce nie dziwie - bo we wszystkich szkolach, w ktorych widzialam popoludniowe swietlice, warunki sa nieciekawe - tabun latajacych dzieci, halas i 100 stopnicelsjusza, zaduch i znudzone, wymeczone panie (im sie tez akurat nie dziwie), jeszcze jak jest cieplo to przynajmniej na dwor ich wypuszczaja, ale znajac belgijskie wymagania w kwestii 'dobrej pogody' to dlugo sie jeszcze beda kisic w srodku sad. A niedalibyscie rady finansowo, zeby dziecko po przedszkolu tj. o tej 15 czy 15.30 odbierala francusko czy wegiersko (takie tez istnieja - bo widzialam tongue_out) jezyczna niania?
    --
    Kawałek szmaty a tyle możliwości
  • dyzurna 28.01.11, 21:15

    wyglada na to, ze glownym porblemem nie jest samo francuskojezyczne przedszkole
    > tylko swietlica po nim... Zreszta ja sie Twojej corce nie dziwie - bo we wszys
    > tkich szkolach, w ktorych widzialam popoludniowe swietlice, warunki sa niecieka
    > we - tabun latajacych dzieci, halas i 100 stopnicelsjusza, zaduch i znudzone, w
    > ymeczone panie (im sie tez akurat nie dziwie), jeszcze jak jest cieplo to przyn
    > ajmniej na dwor ich wypuszczaja, ale znajac belgijskie wymagania w kwestii 'dob
    > rej pogody' to dlugo sie jeszcze beda kisic w srodku sad. A niedalibyscie rady f
    > inansowo, zeby dziecko po przedszkolu tj. o tej 15 czy 15.30 odbierala francusk
    > o czy wegiersko (takie tez istnieja - bo widzialam tongue_out) jezyczna niania?

    masz 100% racje, panie na switlicy sa bardzo nie sympatyczne i to jest mysl , rzeczywiscie postaram sie ja zabierac wczesniej bo to nie jest problem.
    w swietlicy spotyka sie z jedynym polskim kolega i bardzo go lubi szkoda mi jedynie tego przerwania znajomosci...
    www.youtube.com/watch?v=J5MpO9grPpk
  • turzyca 29.01.11, 00:11
    > masz 100% racje, panie na switlicy sa bardzo nie sympatyczne i to jest mysl , r
    > zeczywiscie postaram sie ja zabierac wczesniej bo to nie jest problem.
    > w swietlicy spotyka sie z jedynym polskim kolega i bardzo go lubi szkoda mi jed
    > ynie tego przerwania znajomosci...

    Ale jego obecnosc nie wyrownuje stresu wywolanego swietlica.
    I moze uda sie nie przerywac znajomosci i np. umowic sie z rodzicami tego chlopca, ze jedno popoludnie w tygodniu dzieci beda spedzac razem?
    --
    24 kilo klonow.
  • kocianna 30.01.11, 21:12
    Wielu moich znajomych tutaj to Polacy, posyłający dzieci do angielskich szkół w rosyjskim otoczeniu. Po roku-dwóch (w zależności od wieku dziecka) dzieci są trójjęzyczne.

    Małżeństwo Białorusinka + Polak, dziecko w rosyjskim przedszkolu i polskiej szkole, mówi biegle w trzech językach (polski praktycznie tylko ze szkoły sobotniej i kolegów z niej, bo ojciec w domu mówi po białorusku).

    Małżeństwo polsko-węgierskie, dzieci w angielskiej szkole, otoczenie rosyjskie - mówią w czterech językach.


    Co do biegłości w każdym języku... jedynym źródłem rosyjskiego do mojej osiemnastki była dla mnie moja mama, okazjonalnie, podczas wakacji - babcia i koleżanki z jej podwórka. Do tego książki, płyty z bajkami, radio. To były czasy przed internetem i kablówką. Śmiem twierdzić, że mój rosyjski - mimo, że początkowo "trącił myszką", bo używałam słownictwa z lat siedemdziesiątych - jest teraz, po moim półtorarocznym pobycie w Moskwie - porównywalny z językiem wykształconych Rosjan. Ogromnie dużo dało mi zamiłowanie do książek. Studia językowe, poza nazwaniem i sklasyfikowaniem zasad gramatyczno-ortograficznych, praktycznej znajomości języka nie podniosły ani o jotę - pod pewnymi względami byłam lepsza od wykładowców.

    Moje dziecko, przebywające WYŁĄCZNIE w polskim środowisku poza przedszkolem i zajęciami dodatkowymi i WCALE nie mówiące po rosyjsku przed wyjazdem - obecnie osiągnęło biegłość normalną dla native-speakerów w tym wieku (z tym, że jeszcze trochę jej brakuje do poziomu słownictwa dzieci rodziców z wyższym wykształceniem). Czytam jej po rosyjsku, żeby rozwijać słownictwo (no i brakuje nam polskich książek), ale to wszystko.

    Moja rada: zostaw wszystko tak, jak jest. OPOL w domu, francuski, później flamandzki w szkole, angielski w tle. I, hmmm, może to zabrzmi niedobrze, ale... gdybym się zdecydowała na sekcję językową w szkole, to węgierską. Z mojego doświadczenia wynika, że język ojca jest słabszy (zależy to jednak bardzo od tego, ile czasu ojciec spędza z dzieckiem i jakiej jakości jest ten czas).

    Biegłość rzeczywiście przyjdzie SAMA. Nie wierzyłam w to, ale tak było w naszym przypadku i wielu, wielu, wielu innych znanych mi.
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Z dzieckiem w Moskwie
  • jofin 27.01.11, 12:38
    Dyzurna, nie wiem jak to odbierzesz, ale wg mnie pierwsza sprawa, ktora musisz w sobie zmienic to jest Twoje wlasne i Twojego meza nastawienie do j. frnacuskiego, z ktorym Twoja corka spedza caly dzien w przedszkolu Was sporego wysilku, ale inaczej problem jezykowy bedzie tylko narastal.
    5-letnie dziecko , choc moze tego nie wyraza slowami bardzo dobrze odczuwa i odbiera nasze komunikaty niewerbalne i sporo juz glowkuje. Rowneiz bardzo czesto nasladuje postawy czy zachowania rodzicow. Jezlie Wy nie mowiecie i nawet nie staracie sie mowic po francusku, pewnie w swoje malej glowce zdaje ona sobie pytanie - jezlei moi rodzice nie mowia po francusku , a tu mieskzaja, ja tez tak moge. Oczywiscie sa to tylko moje spekulacje. Niemenije jednak bardzo zastanawiajace jest, gdy piszesz, ze corka nie lubi mowic. Mozliwe, ze jej francuski jest slaby czy tez znacznie slabszy od innych dzieci, co moze byc powodem wysmiewania czy obrazania jej przez inne dzieci, panie ( ja na twoim miejscu dokladnie zbadalabym, co jest przyczyna, czy to przez podpytywanie corki, czy tez przez rozmowe z paniami). Bardziej dla mnie niepokojace jest, ze nie ma ona w przedszkolu zadnej bliskiej kolezanki, z ktora chcialaby sie bawic i z ktora chcialaby spedzac czas w przedszkolu czy spotykac sie po lekcjach. Taki przyjaciel odgrywa ogromna role w rozwoju emocjonalnym dziecka, jak rowniez w Twoim przypadku w rozwoju jezykowym.
    Juz gdzies w tym watku chyba pisalam, ze wg mnie znajomosc jezyka otoczenia w ktorym dziecko sie wychowuje jest bardzo istotna w jego wszelakim rozwoju. I wiem to nie tylko z teorii ale i z doswiadczenia bo mialam okazje wychowywac dzieci w 3 krajach i widzialam co sie dzialo, gdy jezyk otoczenia znaly i gdy go nie znaly.
    I mozliwe, ze pare osob tutaj zakwestionuje moje zdanie, ale , tez z doswiadczenia napisze, ze nauka w sekcji polskiej w przypadku twojego dziecka , jezeli nie zamierzacie wrocic do Polski wydaje sie byc niewlasciwym kierunkiem. Znowu z doswiadczenia moich dzieci i ich kolegow, ktore chodzily do angielskich szkol w kraju nieangielskojezycznym ( skadinad bardzo dobrych) ich angielski i jego poziom tak znacznie odbiegal od poziomu rodowitych anglikow, ze az trudno bylo mi w to uwierzyc.
    Sorry ze to napisze, ale nie ma dla mnei wytlumaczneia, ze Ty nie jestes w stanie pomoc Twojemu dziecku z frnacuskim i dlatego nie chcesz jej posylac do tej sekcji. Mieszkasz we francuskojezycznym kraju, ze wzgledu na twoje dziecku powinnas zaczac sie uczyc tego jezyka. Nawet jesli ni e bedziesz w stanie jej pomagac w lekcjach ( moze nie bedziesz musiala), to przynajmniej w Twojej postawie znajdzie ona zachete do tego, by zaczac sie jezykowo rozwijac.
    Jeszcze jedna niepokojaca dla mnie sprawa , a mianowicie to , ze wy miedzy soba mowicie po angielsku, ktorego wasze dziecko nie rozumie. W strasznie trudnej sytaucji tym samym stawiacie swoje dziecko. Ani nie rozumie jezyka otoczenia, ani tego co rodzice ze soba gadaja, kolezanek i kolegow tez za wiele nie ma. Cos w tym kierunku warto zmienic ze wzgledu na dobro dziecka. I to Wy jako rodzice powinniscie nad tym pracowac.
  • dyzurna 28.01.11, 21:08

    > Dyzurna, nie wiem jak to odbierzesz, ale wg mnie pierwsza sprawa, ktora musisz
    > w sobie zmienic to jest Twoje wlasne i Twojego meza nastawienie do j. frnacuski
    > ego, z ktorym Twoja corka spedza caly dzien w przedszkolu Was sporego wysilku,
    > ale inaczej problem jezykowy bedzie tylko narastal.

    momencik momencik zaraz bede wszytsko prostowac bo w kilku sprawach sie nie zgadzam.
    Ja do jezyka francuskiego nastawienie mam jak najbardziej pozytywne, ucze sie w ramach wolnego czasu ale poniewaz pracuje od 8-18 to czasu wolnego mam malo. ale ten jezyk lubie i nauka sprawia mi przyjemnosc.


    > 5-letnie dziecko , choc moze tego nie wyraza slowami bardzo dobrze odczuwa i od
    > biera nasze komunikaty niewerbalne i sporo juz glowkuje. Rowneiz bardzo czesto
    > nasladuje postawy czy zachowania rodzicow. Jezlie Wy nie mowiecie i nawet nie s
    > taracie sie mowic po francusku, pewnie w swoje malej glowce zdaje ona sobie pyt
    > anie - jezlei moi rodzice nie mowia po francusku , a tu mieskzaja, ja tez tak m
    > oge. Oczywiscie sa to tylko moje spekulacje. Niemenije jednak bardzo zastanawia
    > jace jest, gdy piszesz, ze corka nie lubi mowic.

    corka ma gorsze i lepsze dni, byl okres czasu ze przychodzac z przedszkola mowila do nas po francusku a ja nachwalic sie nie moglam, teraz jakos przestala tak chetnie mowic bardziej sie pilnuje i od razu przeskakuje na polski lub wegierski.


    Mozliwe, ze jej francuski jest
    > slaby czy tez znacznie slabszy od innych dzieci, co moze byc powodem wysmiewan
    > ia czy obrazania jej przez inne dzieci, panie ( ja na twoim miejscu dokladnie z
    > badalabym, co jest przyczyna, czy to przez podpytywanie corki, czy tez przez ro
    > zmowe z paniami). Bardziej dla mnie niepokojace jest, ze nie ma ona w przedszko
    > lu zadnej bliskiej kolezanki, z ktora chcialaby sie bawic i z ktora chcialaby s
    > pedzac czas w przedszkolu czy spotykac sie po lekcjach. Taki przyjaciel odgrywa
    > ogromna role w rozwoju emocjonalnym dziecka, jak rowniez w Twoim przypadku w r
    > ozwoju jezykowym.


    ale ona ma kolezanki ktore lubi i czasto nich mowie, codziennie sie jej pytam z kim sie bawila itp i caly czas wymienia 2 dziewczynki od kilku miesiecy.



    > Juz gdzies w tym watku chyba pisalam, ze wg mnie znajomosc jezyka otoczenia w k
    > torym dziecko sie wychowuje jest bardzo istotna w jego wszelakim rozwoju. I wi
    > em to nie tylko z teorii ale i z doswiadczenia bo mialam okazje wychowywac dzie
    > ci w 3 krajach i widzialam co sie dzialo, gdy jezyk otoczenia znaly i gdy go ni
    > e znaly.
    > I mozliwe, ze pare osob tutaj zakwestionuje moje zdanie, ale , tez z doswiadcze
    > nia napisze, ze nauka w sekcji polskiej w przypadku twojego dziecka , jezeli ni
    > e zamierzacie wrocic do Polski wydaje sie byc niewlasciwym kierunkiem.

    moze masz racje moze nie, i dlatego taki mam z tym problem poniewaz ty masz taka opinie a inne osoby takie, moj pediatra mowi to a logopeda (bardzo madra babka) mowi jeszcze cos innego.ja wybierajac polska sekcje kieruje sie tym zeby corka nie tracila kontaktu z osoba najwazniejsza w jej zyciu czyli z matka. nie chce zeby za jakis czas z powodu przepasci jezykowej oddalala sie ode mnie.

    Znowu z
    > doswiadczenia moich dzieci i ich kolegow, ktore chodzily do angielskich szkol w
    > kraju nieangielskojezycznym ( skadinad bardzo dobrych) ich angielski i jego p
    > oziom tak znacznie odbiegal od poziomu rodowitych anglikow, ze az trudno bylo m
    > i w to uwierzyc.
    > Sorry ze to napisze, ale nie ma dla mnei wytlumaczneia, ze Ty nie jestes w stan
    > ie pomoc Twojemu dziecku z frnacuskim i dlatego nie chcesz jej posylac do tej s
    > ekcji.


    wysylajac ja do szkoly europejskiej nie mam wyboru nie moge poslac jej do sekcji fr, musze wybrac albo pl albo weg.


    Mieszkasz we francuskojezycznym kraju, ze wzgledu na twoje dziecku powin
    > nas zaczac sie uczyc tego jezyka. Nawet jesli ni e bedziesz w stanie jej pomaga
    > c w lekcjach ( moze nie bedziesz musiala), to przynajmniej w Twojej postawie zn
    > ajdzie ona zachete do tego, by zaczac sie jezykowo rozwijac.
    > Jeszcze jedna niepokojaca dla mnie sprawa , a mianowicie to , ze wy miedzy sob
    > a mowicie po angielsku, ktorego wasze dziecko nie rozumie. W strasznie trudnej
    > sytaucji tym samym stawiacie swoje dziecko. Ani nie rozumie jezyka otoczenia, a
    > ni tego co rodzice ze soba gadaja, kolezanek i kolegow tez za wiele nie ma.

    kolezanki w przedszkolu ma, a w polskiej sekcji mialaby jeszcze wiecej.
    nauka w polskiej sekcji odbywa sie od godziny 9 - 15.15 po tej godzinie dzieci ida na swietlice jezeli rodzice pracuja, swietlica jest po francusku.
    dzieci roznych narodowosci sa wymieszane a opiekunka jest francuskojezycza i rozmowy plus zabawy sa po francusku. ponad to w srody zajecia sa tylko do 12 , a corka w srody chodzi na balet z innymi dziewczynkami oczywiscie po francusku, w soboty przychodzi francuska studenka i bawi sie z nia idywidualnie w tym jezyku. - czy przy tych warunkach ona naprawde nie nauczy sie tego francuskiego?
  • hainaut 01.02.11, 14:29
    Dyzurna, w Belgii bardzo duzo jest przypadkow rodzicow francuskojezycznych posylajacych dzieci do szkol niderlandzkojezycznych. Rodzice najczesciej po flamandzku ani nie mowia ani nie rozumieja. Dzieci dzieki temu sa dwujezyczne, co jak sama wiesz, w tym kraju jest niesamowicie istotne. I wcale nie "oddalaja sie" tym sposobem od rodzicow.
    Nie do konca rozumiem to, co piszesz o szkole europejskiej. Dlaczego musialabys wybrac sekcje polska lub wegierska? Moi znajomi, ona rosyjskojezyczna, on Czech, maja dziecko w sekcji gdzie jezykami wiodacymi sa angielski i francuski. Zdecydowali, ze dla dobra dziecka, ktore bedzie dorastac w Belgii, o wiele wazniejsze beda te dwa jezyki, niz ich jezyki "wlasne". Wydaje mi sie, ze Ty z mezem macie podobna sytuacje. Nie czarujmy sie, ani polski, ani wegierski, nie sa jakimis niezwykle znaczacymi jezykami, zwlaszcza jak sie mieszka w Belgii. Ja tam bym Ci radzila pielegnowac mowienie i czytanie dziecku po polsku i wegiersku, ale na edukacje bym wybrala raczej francuski.
    Mnie sie wydaje, ze problem nie lezy w podejsciu do jezyka francuskiego, a raczej w niemoznosci pogodzenia sie z tym, ze raczej trudno Wam bedzie wychowac mala polko-wegierke mieszkajac w tak skomplikowanym lingwistycznie kraju jak Belgia, nie biorac pod uwage tego, ze dla jej dobra, to inne jezyki powinny byc wiodace.
  • olliesmum 12.02.10, 14:28
    Dyzurna, piszesz opani w sekcji polskiej:
    "Jej zdaniem dziecko powinno wiedziec kim jest, czuc gdzie ma
    korzenie"...
    Uwazam, ze dziecko, ktore ma rodzicow z dwoch roznych kultur plus jeszcze zyje w
    trzecim kraju - kiedys pozniej samo okresli, kim jest smile. My za nie tego nie
    mozemy teraz zrobic bo nawet nie wiemy, czy to dziecko bedzie sie czulo Polakiem
    czy Wegrem czy Belgiem itd.
    A moze bedzie miec nowa - miedzynarodowa czy europejska tozsamosc.
    Mysle, ze nawet jesli oboje rodzice sa Polakami a dziecko zyje za granica, ma
    ono takze prawo do czucia sie np Belgiem czy kims innym.
    Co do korzeni, jeden moj znajomy profesor powiedzal, ze on nie jest drzewm i nie
    ma korzeni wink.
    To oczywoscie przenosnia ale chodzi o to, ze my jako ludzie mamy te mozliwosc by
    sie przemieszczac i nabywac elementy innych kultur.
    Nie chce tu powiedziec, ze trzeba zapominac o swoim pochodzeniu i jezyku czy
    kultruze rodzicow - daleko mi do tego - ale ze w czasach, kiedy ludzie sa
    mobilni i zyja w krajach innych niz w tych w ktorych urodzili sie oni czy ich
    rodzice, maja rowniez prawo do czucia sie czescia tych innych krajow i ich
    kultury. Prawo - nie obowiazek.
    Ale jesli skorzystaja z tego prawa beda miec mozliwosc posiadania domu tam gdzie
    zyja, a nie tylko we wspomnieniach itd.
    Czytalam kiedys artykul napisany przez dziewczyne, ktorej rodzice wyemigrowali
    do Anglii i ktora zmuszano do uczestnictwa (tylko) w wydarzeniach mniejszosci
    polskiej, atk ze zostal jej uraz na cale zycie...
    Nie sluchaj wiec jakichs tam pan w szkolkach polskich czy nie-polskich ale moze
    daj dziecku szanse na to, by czulo sie u siebie tam gdzie zyje,a nie bylo
    wyobcowane.
    Jesli mieszkasz w Brukseli, dobrze by bylo gdyby dziecko mowilo po francusku.
    Zreszta to nadal jezyk dosyc miedzynarodowy i popularny, wiec moze sie przydac i
    gdzie indziej, moze kiedys w przyszlej pracy.
    Rownoczesnie mow do niej po polsku i dziel sie z nia Twoja kultura - ale tak
    naturalnie jak czym co jest czescia Ciebie smile. Twoj maz da jej poznac jezyk i
    kulture wegierska, a otoczenie belgijska.
    Dla mnie to bogactwo smile).

  • quelquechose 03.02.11, 11:48
    Ja tylko dorzuce, ze czytam z zainteresowaniem ten watek, gdyz rowniez mieszkam w Belgii i mam dwuletnia coreczke, ktore bedzie niedlugo postawiona przed podobnym dylematem. O tyle moja sytuacja jest latwiejsza, ze tata jest Flamandem, w zwiazku z czym korzenie mojej corki tkwia bardziej w ziemi belgijskiej niz w Twoim przypadku. Ja ucze sie od niedawna niderlandzkiego, ale jeszcze dluga droga przede mna. Dziecko chodzi do zlobka flamandzkiego i mowia tam glownie po niderlandzku (choc z uwagi, iz zlobek jest w Woluwe, to wkrada sie tam rowniez francuski). My z niemezem mowimy do siebie po angielsku, a docorki kazdy w swoim jezyku. Stad tez widze, ze to ze twoja corka mowi najlepiej po polsku z tych wszystkich jezykow jest na pewno twoim duzym osiagnieciem.

    Ja na przyklad postanowilam nie wysylac corki do szkoly europejskiej wlasnie ze wzgledu na jezyk francuski, ktorym nie chce jej dodatkowo zaprztac glowy - nauczy sie go w szkole (flamandzkiej), a nie mam mozliwosci laczenia polskiego z niderlandzkim. Chcialabym, zeby corka miala jeden jezyk wiodacy, w ktorym myslalaby naturalnie. Rozmawialam kiedys z "doroslym dzieckiem wielojezycznym" wink i znajoma ta zalila sie, ze mowi w czterech jezykach, ale w zdadnym perfekcyjnie, robi bledy w kazdym z nich. To wlasnie sprawilo, ze pogodzilam sie z mysla, ze polski nie bedzie, niestety tym pierwszym jezykiem, a drugim (mam nadzieje). Mowie do corki po polsku, czytam ksiazeczki, oglada polskie bajki i chlonie dwa jezyki. Ale trzeba zdac sobie sprawe, ze to niderlandzki (w jej przypadku) przewazy i musze jej na to pozwolic. Zawily to strasznie problem.

    Mysle, ze pomysl z opiekunka jest dobry, bo zle samopoczucie twojego dzicka moze wynikac z "niemilych pan", a nie z niecheci do jezyka.

    Alesmy sobie nakomplikowaly, prawda? wink
  • hainaut 03.02.11, 14:48
    Hej, quelquechose (po niku bym sie spodziewala raczej, ze maz jest frankofonem wink)) to jestemy w dosc podobnej sytuacji, tyle ze ja mieszkam w Walonii i maz mowi po francusku.
    Corka ma 1,5 roku i rozumie poki co w takim samym stopniu po polsku i po francusku. Mowi troche, glownie po francusku, bo... to sa znacznie prostsze slowa niz polskie odpowiedniki.
    Ja wiem, ze corki jezykiem wiodacym bedzie francuski i mam tez nadzieje, ze z czasem drugim stanie sie niderlandzki (tesciowa zwraca sie do Kim w tym jezyku), bo dla jej przyszlosci tutaj to jest bardzo, bardzo wazne. jesli chodzi o polski, to ja mowie, czytam, bedzie miala kontakt z moja rodzina, bedziemy jezdzic czesto do Polski, beda ja wysylac do dziadkow, do mojej siostry, wiec mam nadzieje, ze i po polsku mowic tez bedzie. Ale nie mam ambicji by byl to ani jezyk wiodacy ani opanowany perfekcyjnie nawet.
  • dyzurna 03.02.11, 21:09
    Ja uwazam jednak ze dobrze robie i juz podjelam decyzje.
    Corka pojdzie do polskiej sekcji bedzie sie tam uczyla od 9-15, jest taka szczesliwa ze tego powodu ze juz jutro chcialaby zaczac a nie czekac do wrzesnia.
    ponad to bardzo cenie jej pania przedszkolanke jest znakomitym pedagogiem, nadzwyczaj oddanym dzieciom.
    Od godziny 15-17 pojdzie do francuskiego garderi a od 7 roku zycia czesc przedmiotow bedzie po francusku czesc po polsku.
    srodowe zajecia juz po 12.00 tez beda sie odbywac po francusku,
    w sobote francuskojezyczna studenka indywidualnie 2-3 godziny bawi sie z mala.

    no nie ma sily zeby sie nie nauczyla tego francuskiego jezyka. nie stresujcie mnie smile

    --
    www.youtube.com/watch?v=J5MpO9grPpk
  • quelquechose 07.02.11, 13:58
    Najwazniejsze, ze decyzja podjeta smile Mysle, ze nie ma bata, francuski opanuje.

    Powodzenia
  • quelquechose 07.02.11, 13:56
    Za pozno, zeby nick na "iets" sobie zmienic wink
    g]dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif[/img]
  • guruburu 07.02.11, 20:41
    A ja się trochę dziwię dlaczeego w takim razie, jeśli szkoła europejska, to nie sekcja Węgierska? Dzieci, które znam chodzą akurat do sekcji, w której są 'słabsze' - jeden chłopiec DE/FR chodzi do niemieckiej, choć to język matki ale język ojca i otoczenia to Francuski, więc tak czy inaczej będzie silniejszy. Druga dziewczynka Węgierski/ Niemiecki chodzi do niemieckiej, bo to język ojca i w Niemczech nie ma rodziny, więc na wakacje i jeżdzą na Węgry, mają więcej węgierskojęzycznych znajomych (Francuski "pozalekcyjny"). Tak Ci namieszam wink
    --
    Kawałek szmaty a tyle możliwości
  • dyzurna 08.02.11, 21:00
    nie martw sie nie namieszasz smile
    no coz jak by to wyjasnic starsza core damy do polskiej sekcji a mlodsza do wegierskiej, taki podzial wymyslilismy smile
    a tak apropo to czesto Cie widuje jak odprowadzasz dzieciaki do szkoly...
    pozdrawiam
    --
  • guruburu 08.02.11, 22:52
    smile Nie wiem czy to jest najprzyjemniejszy widok, bo dosyć to nerwowy moment dnia tongue_out
    --
    Kawałek szmaty a tyle możliwości

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka