Dodaj do ulubionych

Warto uczyc polskiego?

30.03.10, 21:49
Na razie pytanie jest czysto teoretyczne, bo nawet w ciazy jeszcze nie jestem, ale tak sie ostatnio zastanawialam czy bede uczyc moje dzieci polskiego. Zawsze mnie dziwilo dlaczego ludzie nie ucza swoich dzieci ich jezyka i ogolnie zgadzam sie, ze jak najbardziej uczyc, ale w mojej konkretnej sytuacji naprawde sie zastanawiam czy warto. Moj maz jest Meksykaninem, mieszkamy w USA, w Polsce mam tylko mame i wlasciwie zadnej innej rodziny, znajomi tez sie w ogromnej wiekszosci gdzies po swiecie rozjechali. Nie wiem jak dlugo zostaniemy w USA, ale jak sie bedziemy przeprowadzac to na raczej do jakiegos kraju hiszpansko- badz ewentualnie anglojezycznego, do Polski niestety raczej nie wrocimy. Z mezem rozmawiamy po hiszpansku, wiec na wstepie mamy hiszpanski i angielski i tak sie zastanawiam czy ten polski w ogole ma sens. Jezyk trudny, ja bede jedynym zrodlem, w Stanach uzycie znikome zeby nie powiedziec zadne, poza tym brakuje mi motywacji, przekonajcie mnie ze jednak warto. Moja szefowa mowi plynnie 8 jezykami i kilku z nich uzywa na codzien (czyli docenia znajomosc jezykow), jej dzieci ucza sie 3, ale wsrod nich nie ma jezyka ojczystego ani jej (malajski), ani jej meza (tajski).
Edytor zaawansowany
  • shamsa 30.03.10, 23:10
    sama zdecyduj, poczytaj o wielojezycznosci, poczytaj nasze forum, o jezykach,
    tozsamosci kulturowej, trudnosciach.

    dla mnie znajomosc jakiegokolwiek jezyka jest wielka wartoscia. rozwija,
    poszerza horyzonty, daje mozliwosci. sama mowie juz czterema, do tego lacina i
    kilka "napoczetych" jezykow. to z pewnoscia nie koniec. gdy mnie ktos zapyta czy
    warto, zawsze powiem, po stokroc warto.

    no ale kazdy ma swoj punkt widzenia i siedzenia oczywiscie.
    --
    Terve!
  • k.bazylejska 30.03.10, 23:26
    To w jakim języku będziesz rozmawiać ze swoim dzieckiem jest sprawą bardzo prywatną. To jest decyzja, którą musisz podjąć sama i być do niej przekonana. Nikt Ci nie powinien mówić, co masz robić.

    W Bazylei, gdzie mieszkam, władze oświatowe zalecają rodzicom - cudzoziemcom mówienie do dzieci w swoim języku ojczystym. Według tutejszej teorii, najlepiej potrafisz nauczyć swoje dziecko swojego języka ojczystego, bo go sama najlepiej znasz. W swoim języku ojczystym potrafisz dostrzec i przekazać wszystkie niuanse, które może przeoczasz w językach wyuczonych. Teoria głosi, że im bogatszy domowy język dziecka, tym lepszy i bogatszy będzie jego niemiecki.

    My ciągniemy trzy języki: niemiecki (tata + szkoła), polski (mama) i angielski (żłobek, szkoła). To Ciężka praca, ale daje rezultaty. Siedmioletni syn mówi całkiem nieźle we wszystkich trzech. Trzyletnia córka mówi jak na razie głównie po angielsku, ale rozumie wszystkie trzy.

    k.bazylejska

    Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
  • an_o 06.04.10, 06:08
    Poniewaz ja nie wyobrazam sobie mowienia do wlasnego dziecka w innym
    jezyku niz moj wlasny, uwazam, ze warto uczyc polskiego w takiej
    sytuacji jak Wasza. Mowienie do dziecka w obcym jezyku (jesli nie
    jest sie nauczycielem tegoz jezyka, a dziecko nie jest uczniemsmile)
    jest strasznie sztuczne - takie drewniane. I co z tego, ze nie macie
    prawie zadnej rodziny w Polsce, ani najprawdopodobniej tam nie
    wrocicie. Nawet jesli dziecko bedzie mialo kontakt tylko z jedyna
    osoba mowiaca jezykiem polskim - Toba, to w przyszlosci moze to byc
    atutem np. podczas poszukiwania pracy. Z reszta, dziecko juz jako
    osoba dorosla moze zechciec wybrac sie do Polski, jako kraju
    przodkow. Szczerze, to glupio byloby zmarnowac taka okazje, zeby
    dziecko bylo trojjezyczne.
  • babi74 08.04.10, 05:17
    No a jak zatem bedzie sie porozumiewalo z Twoja mama?Nie planujesz kontaktow?
    Mama mowi po angielsku?
    --
    www.youngnutrition.net/member/tickers/77838/ticker3.png
  • olliesmum 08.04.10, 18:40
    Moim zdaniem tu nawet nie chodzi o nauke jezyka ale o Twoj naturalny i oczywisty
    sposob porozumiewanie sie z Twoim dzieckiem.
    Poza tym kazdy jezyk moze sie kiedys przydac, a nieswiadoma nauka dwoch czy
    trzech jezykow rownoczesnie to swietne cwiczenie umyslowe. Wedlug wielu badan
    naukowych dzieci wielojezyczne maja duzy potencjal intelektualny, a ja
    dodalabym, ze rowniez osoby takie sa czesto bardzo otwarte na rozne kultury i na
    swiat w swej roznorodnosci smile
    Zreszta to nic nie kosztuje smile, bo chyba nie jest dla Ciebie wielkim wysilkiem
    mowienie po polsku?
    Ja osobiscie uwazam tez, ze najlepiej mozemy przekazac wlasna kulture i
    tozsamosc i rzeczy ktore nie da sie czasem naprawde wyrazic w innym jezyku tylko
    w tym wlasnym...
    Ostatnio probowalam wytlumaczyc mojej tesciowej - Angielce - nieskonczone
    mozliwosci tworzenia form zdrobnialych w j. polskim i ciezko mi to szlo.. bo
    tego sie po prostu nie da przelozyc na j. angielski tak by to odczuc w taki sam
    sposob. Na przyklad mowienie do dziecka synku, syneczku, synusiu, synek!
    Albo fakt, ze proszenie o cos nie musi byc "okraszone" slowem prosze tak jak w
    j. angielskim, by brzmialo to grzecznie smile.Wazny jest tu mysle przede wszystkim
    ton w jakim o cos prosimy.
    Przyklady mozna by mnozyc i oczywiscie dzieje sie tak z kazdym jezykiem.
    Moze nie jest to tragedia jesli takich specjalosci i niuansow sie dziecku nie
    przekaze, ale ja uwazam, ze cos sie przy tym traci...
    To troche tak jak zastapienie mleka matki mlekiem sztucznym wink.
  • arius5 29.07.10, 00:20
    Polski to bedzie dodatkowy jezyk zdobyty przez dziecko za darmo.
    Moj syn mowi plynnie po polsku a codzienny jezyk szlifuje na Skype rozmawiajac z
    roznymi ludzmi z Polski przy okazji gier online, a graja tam 10 latki i 40 latki.
  • kaskahh 08.04.10, 21:47
    to ja tez wtrace:
    to Ty czujesz, jak chcesz mowic do Twojego dziecka/dzieci
    ja np nie wyobrazam sobie inaczej, niz po polsku
    niemiecki nie jest moim jezykiem, choc tu mieszkam, studiuje, i maz "niemiecki"
    ja to polski, i tak mowie do corki
  • jan.kran 09.06.10, 12:04
    Wartosmile
    Moja Młoda może załapie się na fajną dwujęzyczną pracę bo zna polski.
    Niemieckim doskonałym w DE nikomu nie zaimponuje ale kombinacja perfekt
    niemiecki i bdb polski owszemsmile
    Mój syn z polskiego korzysta często i chętnie a do tego jest zafascynowany
    rosyjskim w czym Mu znajomość polskiego pomagasmile
  • kocianna 17.06.10, 07:18
    Uczyć nie warto smile Mówić po polsku i zachęcać do korzystania z polskiego -
    warto. Wyjdzie jak wyjdzie, w zależności od Twojej determinacji, ale warto
    chociaż spróbować.

    Sporo może też zależeć od Twojego środowiska i tego, jak będziecie postrzegani
    jako Polacy, ale to temat na odrębną dyskusję.
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Blog o życiu z pięciolatką w Moskwie
  • ciotka_paszczaka 17.06.10, 13:52
    Napisalam w innym watku,ale pasuje i tu:

    A jeszcze o mnie: nigdy nie lubilam angielskiego, glupi jezyk, wolalam
    niemiecki; uczylam sie pod przymusem: "bo mi sie i tak nigdy nie przyda",(...)
    Ja akurat uwazalam, ze zupelnie nie
    warto uczyc sie angielskiego, bo jakas marna (ale zawsze) szansa wyjazdu do NRD
    istnieje, a do Anglii, USA? Przeciez zadna!!!
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • annataylor 01.07.10, 21:13
    ja bym mówiła po polsku, spróbuj chociaż, myślę, że warto
  • kj-78 02.07.10, 16:42
    Mysle, ze nie bedziesz miala takiego dylematu, jak juz bedziesz
    miala dziecko. Bo ja to nie mowic do swojego
    malenstwa "pyszczku", "niuniu", "maluteczku", tylko tak z dystansem
    w obcym jezyku? Twoj jezyk ojczysty to jezyk uczuc, ja przynajmniej
    w zadnym innym nie potrafie oddac tych drobiazgow, ktore w
    nawiazywaniu i rozwoju wiezi miedzy matka a niemowleciem sa
    najwazniejsze na swiecie. A co sie stanie pozniej z nauka jezyka, to
    juz inna rzecz...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bzbmhgahv45ve.png
    Jestem w ciazy - czekamy na styczniowe malenstwo smile
  • szerszen0 02.07.10, 17:49
    bardzo ciekawe pytanie,
    moi znajomi - rodowici Amerykanie, Grecy i Irlandczycy (w tym
    małżeństwie matka jest Polką) mieszkający i pracujący w Polsce uczą
    się polskiego (to akurat nie jest dziwne, zaskakujące jest to że
    zachęcają własne dzieci do nauki polskiego).
    Na pytanie dlaczego, przecież nie będą w Polsce dłużej niż 5-10 lat
    odpowiedzieli (niezależnie od siebie), że dziecko samo się uczy, a
    nie wiadomo kiedy taka znajomość języka się przyda.
    Te dzieci chodzą do angielskich szkół.
  • 83kimi 07.07.10, 13:40
    Oczywiście, że warto. Przecież jesteś Polką. Powinnaś do dziecka mówić tylko po
    polsku, tata tylko po hiszpańsku, a poza domem nauczy się angielskiego. Dla
    dziecka to żaden wysiłek. Nie rozumiem jak można nie rozmawiać z dzieckiem w
    swoim ojczystym języku. Jak można zmarnować taką szansę dla dziecka?
  • ika.alias 07.07.10, 22:07
    83kimi napisała:

    > Nie rozumiem jak można nie rozmawiać z dzieckiem w
    > swoim ojczystym języku.

    Ja rozumiem.

    Jezeli dluzej mieszka sie za granica, jezeli przez 99,9...% czasu rozmawia sie, pisze, czyta i mysli w tym "innym" jezyku, jezeli gry slowne, niuanse i dzieciece zdrobnienia w tym jezyku staly sie i Twoimi wlasnymi, to wtedy ten inny jezyk staje sie "swoim" jezykiem. A jezeli na dodatek prawie nie mowi sie po polsku (bo codzienne maile, sms-y i chat to co innego), to naprawde ciezko jest nagle zaczac mowic po polsku. Zwlaszcza do malenkiej istotki, ktora na poczatku nie potrafi pokazac, ze cos z tego rozumie - i ktora nie przez dlugi czas nie potrafi w tym samym jezyku odpowiedziec.

    Pisze z wlasnego doswiadczenia. Zawsze mowilam tylko po polsku do mojego synka. Ale na poczatku bylo to dla mnie bardzo nienaturalne. Dopiero po kilku miesiacach przyzwyczailam sie do tego.

    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • ciotka_paszczaka 08.07.10, 10:39
    ika.alias napisała:

    > 83kimi napisała:
    >
    > > Nie rozumiem jak można nie rozmawiać z dzieckiem w
    > > swoim ojczystym języku.
    >
    > Ja rozumiem.
    >
    > Jezeli dluzej mieszka sie za granica

    co to znaczy dluzej?
    Od urodzenia?
    Bo ja takich ludzi poznalam. I nie byl to jezyk polski, mowili biegle w dwu
    jezykach, obydwu rodzicow. Chciec, to moc?
    Wiec tlumaczenie ze mowie, czytam,i juz tylko w nowym jezyku, etc. jest nieco
    dziwne.
    A na prawde bardzo dlugo mieszkam za granica.

    Spotkalam bedac w Niemczech Polakow, ktorzy po 40 i wiecej latach; mowili biegle
    (to bylo ponad 20 lat temu! teraz jesli jeszcze zyja to beda miec po 80-90
    lat), dzieci nauczyli biegle, a ja poznalam wnuki, ktore tez mowily (wnuki mialy
    mame Polke urodzona w Niemczech, i ojca NIemca). Byl to czysty polski, a nie
    jakis dialekt.

    A dla tych, co tylko w nowym jezyku mysla.., do przemyslenia:

    Ostatnio na ulicy mignla mi scenka, jak mama poprawiala dziecko -po angielsku.
    Poprawiala ZLE !!! Tzn. dziecko mowilo dobrze po angielsku, mama poprawiala zle,
    dzieciak sie rozryczal, przechodnie zwrocili uwage, ze cos jest nie tak!
    Mama nie byla Europejka zreszta, wiec ostatecznie mozna by wybaczyc, gdyby nie
    to, ze po angielsku mowila od urodzenia, tylko -wlasnie-zle!!
    Z klasycznymi bledami robionymi przez wszystkich ludzi z jej kraju. W ich
    jezykach (?chyba?) nie ma rozroznienia na osoby w/g zaimkow typu: jej, jego, ich...

    Stad dziwolag taki jak" Jane wants his lolly?";

    Dzieciak >>her lolly<<, mama -HIS i.t.d... w koncu ryk!

    smieszne? Nie bardzo...

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • ika.alias 08.07.10, 16:33
    ciotka_paszczaka napisała:

    > ika.alias napisała:
    >
    > > 83kimi napisała:
    > >
    > > > Nie rozumiem jak można nie rozmawiać z dzieckiem w
    > > > swoim ojczystym języku.
    > >
    > > Ja rozumiem.
    > >
    > > Jezeli dluzej mieszka sie za granica
    >
    > co to znaczy dluzej?
    > Od urodzenia?
    > Bo ja takich ludzi poznalam. I nie byl to jezyk polski, mowili biegle w dwu
    > jezykach, obydwu rodzicow. Chciec, to moc?
    > Wiec tlumaczenie ze mowie, czytam,i juz tylko w nowym jezyku, etc. jest nieco
    > dziwne.

    Szukajmy niuansow, a nie ekstremy. I probujmy sie rozumiec i nawzajem wspierac zamiast krytykowac. Przeczytaj jeszcze raz to, co napisalam, a zobaczysz, ze mialam cos zupelnie innego na mysli.

    W zadnym wypadku nie napisalam, ze “mowie, czytam,i juz tylko w nowym jezyku“. Chodzilo mi o proporcje. Mieszkajac, pracujac, majac partnera, jego rodzine i przyjaciol w innym kraju tak po prostu sie dzieje. Wiekszosc z nas na tym forum zna to z wlasnego doswiadczenia. Jezeli jeszcze nie ma sie dziecka, to na ustny (bo o ten mi chodzilo) kontakt z jezykiem polskim zostaja tylko ksiazki, polskie filmy, rozmowy telefoniczne albo przez internet. Polska telewizja satelitarna dla mnie samej odpada, bo mam bardzo niskie mniemanie o jej poziomie. Ale to moje wlasne zdanie i moj wlasny wybor.

    Chodzilo mi o to, ze nie tylko ojczysty jezyk moze byc jezykiem, ktory ktos uwaza za swoj “wlasny” jezyk, z ktorym czuje sie “oswojony” i ktory jest dla niego/niej naturalny w kontakcie z wlasnym dzieckiem. I nie ma to zupelnie nic wspolnego z tym, jak dlugo ktos sie nim posluguje albo mieszka za granica.

    Zycie nie jest czarno-biale. To wszystkie odcienie szarosci. Mimo, iz samemu inaczej sie postepuje, to mozna sprobowac kogos zrozumiec, wczuc sie w kogos, ktos robi cos inaczej niz my. Albo w kogos, kto –jak suaya415 – nie jest pewnien jak powinien postapic. Pozytywne reakcje przynosza na ogol wiecej efektow niz krytykowanie kogos. “Muchy lapie sie na miod - a nie na ocet”, jak tutaj sie mowi. wink

    Ps.: Zeby nie bylo watpliwosci: ten tekst pisze ktos, kto sam mowi do dziecka wylacznie po polsku, kto wklada mnostwo czasu i energii w to, zeby dziecko nauczylo sie polskiego, kto stara sie aby jezyk polski utrzymal swoja czystosc i poziom. Ale to wcale nie oznacza, ze ma racje. wink

    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • ciotka_paszczaka 08.07.10, 17:14
    hm..moze ja faktycznie zle Twoj list zrozumialam, a moze po prostu, nalozyl mi
    sie na uslyszane zdanie typu: >>bo ja nie mowie do dziecka "po mojemu" bo niech
    sie lepiej jezyka nauczy<<. I to nie byl niestety zart.

    Ja tez wkladam mnostwo pracy w nauke jezyka moich dzieci (z pelna swiadomoscia,
    ze do Polski nie pojada, kraj jest im obcy- ale jednak, to kraj mamy i za taki
    go uwazaja);
    ale i wlasna, tj. tego jezyka ktory faktycznie mozna sobie odpuscic (?!) czyli
    walijskiego.

    Natomiast problem, powielania bledow, przez rodzicow, ktorzy uwazaja jezyk
    "obcy" za wlasny, pozostaje.

    I to, chcialam podkreslic, tzn. to, ze ta (w moim przykladzie, Hinduska) mowila
    hm...po angielsku ; od urodzenia, a ze tragicznie, to inna kwestia.

    I jezeli teraz ktos uwaza ze nie warto uczyc polskiego, a tego przeciez dotyczy
    ta dyskusja, i ma przekonanie ze tylko jezyk obcy, ktory zna, ale jednak jako
    obcy, to moze sie wcale nie zadko z podobna sytuacja spotkac?
    Wszystko jasne?

    Pozytywne reakcje- wsrod tubylcow, nie sa w momencie jak sie wypiera wlasnej
    kultury. I tego faktycznie nie moge zrozumiec!
    Bo ostatecznie, po co moj maz uczyl sie polskiego powiedzmy, bedac native po
    angielsku, i perfect po francusku?
    I teraz nie probowanie bodaj (bo o to tu chodzi) uczenia dzieci wlasnego jezyka,
    jest zaprzeczeniem wlasnej przeszlosci. Ok, ktos sie wstydzi bycia Polakiem
    -jego sprawa. Ja akurat uwazam, ze calkiem fajnie byc Polka.

    Ale nie czarujmy sie nie zasluzymy na szacunek wsrod tubylcow robieniem sie
    "bardziej papieski niz sam papiez" a tym, jest de facto pozbawienie wlasnych
    dzieci znajomosci "nieprzydatnego" jezyka. Tak jak napisalam, angielski byl moim
    zdaniem bzdurnym i nieprzydatnym jezykiem, ktorego kazano mi sie uczyc....Czasy
    sie zmienily, na szczescie...

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • ciotka_paszczaka 08.07.10, 18:52
    Zapytalam dzieci, warto uczyc polskiego?

    Tak! (Chorem.)

    ?!!! A dlaczego?
    Bo mozna czytac polskie ksiazeczki, ogladac filmy...

    ?!!!
    I to mowia dzieci, z ktorymi prowadze walke pod tytulem: codzienna nauka
    czytania! Zatkalo mnie.
    To tyle z mojej strony,
    Sapienti sat!
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 83kimi 18.08.10, 10:33
    Dalej nie rozumiem. Jeśli język polski jest Twoim językiem ojczystym, to nagle
    nim nie przestanie być. Dla przykładu - moja siostra mieszka od 12 lat w
    Niemczech, ma męża Niemca, pracuje po niemiecku. Jej 6-letnia córka nie ma
    najmniejszych problemów z polskim i niemieckim. Z moją siostrą rozmawia tylko po
    polsku, ze swoim tatą tylko po niemiecku.
  • kazjenka 08.07.10, 14:01
    Warto uczyć, bo potem dziecko może Ci mieć to za złe, że go nie nauczyłaś.

    Matka mojego chłopaka jest Francuzką, a jego ojciec pochodzi z Kambodży. Mój
    chłopak jednak jest native'em tylko francuskiego, bo jego ojciec nie wiedział,
    jak nauczyć swoje dzieci khmerskiego. Dziś mój chłopak lubi sobie posłuchać
    khmerskiej muzyki i denerwuje go to, że nie rozumie żadnego słowa. Ten język w
    ogóle nie przydaje mu się na co dzień, odwiedza rodzinę w Kambodży raz na 5, 10
    lat, ale mimo to chce pójść na kurs tego języka. Będzie płacić za to, co mógł
    mieć za darmo.

    Moja ciocia, która wyszła za Niemca, nie nauczyła swoich córek polskiego. Nie
    pamiętam dokładnie czemu. Dziś jej młodsza córka w gimnazjum próbuje się uczyć
    tego języka, ale średnio jej to wychodzi. Już za późno, żeby to był drugi język
    ojczysty.
    --
    "Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata"
    L. Wittgenstein.
  • suaya415 10.07.10, 20:21
    Dlugo mnie tu nie bylo, w tym czasie padlo sporo dobrych argumentow, dziekuje. Najczesciej pojawia sie tu opinia ze tak, mowic po polsku bo to przeciez moj pierwszy jezyk, ten jezyk znam najlepiej i zeby mowic do dziecka pyszczku, niuniu etc. No wlasnie, ze wzgledu na sytuacje rodzinna moje dziecinstwo skonczylo sie bardzo szybko, nikt do mnie w ten sposob nie mowil. Nigdy nie mialam tez w rodzinie malych dzieci, moze jakies tam odlegle kuzynostwo z ktorymi spotykalam sie raz na rok, czego nie licze. Naprawde nie mam pojecia jak rozmawiac po polsku z dziecmi, to mnie przeraza.

    Pracuje jako niania w rodzinach angielsko i hiszpanskojezycznych, do dzieci mowie albo wylacznie po angielsku, albo wylacznie po hiszpansku, z tym nie ma najmniejszego problemu. Mieszkam w Stanach, interakcje z dziecmi po angielsku widze na codzien. To samo po hiszpansku, tu gdzie mieszkamy jest bardzo duzo ludzi hiszpanskojezycznych, poza tym maz ma 8 malutkich siostrzencow gdzie wszyscy mowia do dzieci po hiszpansku, to jest dla mnie duzo bardziej naturalne niz polski.

    Pare razy zdarzylo sie ze bylam na polskiej imprezie gdzie niektore dziewczyny byly ze swoimi dziecmi do ktorych mowily tylko po polsku. Ja z doroslymi po polsku caly czas, do dzieci automatycznie po angielsku, chociaz wiedzialam ze te dzieci mowia po polsku, nie moglam sie przemoc. Albo dwa slowa i samoczynnie przelaczalam sie na angielski. Po prostu nie potrafie mowic do dzieci po polsku. Pomimo ze polski jest moim pierwszym jezykiem, te wszystkie zdrobnienia i w ogole jezyk dzieciecy jest mi zupelnie obcy.

    Nie chodzi o to ze wstydze sie bycia Polka, polskosci, jezyka polskiego czy go zapomnialam czy cos, z tym nie ma poroblemu. Nie chodzi tez o to, zeby sie zasymilowac z Amerykanami czy Meksykanami czy kim tam, bo mozna sie asymilowac i zachowac swoj jezyk, kulture i tradycje, nic nie szkodzi na przeszkodzie zeby to polaczyc. Gdyby tak bylo to po prostu mowilabym do dzieci po angielsku albo hiszpansku i po problemie. Tu chodzi o to ze ja jestem swiadoma bogactwa jakiego dostarcza znajomosc nowego jezyka, dlatego nie chce z tego polskiego zrezygnowac, ale z drugiej strony na dzien dzisiejszy naprawde nie widze siebie mowiacej do moich dzieci po polsku. Po prostu nigdy nie mialam do czynienia z dziecmi w jezyku polskim, od dobrych paru lat dla mnie dzieci to albo hiszpanski albo angielski i tu pojawia sie problem. Jakies pomysly?
  • kaskahh 10.07.10, 21:41
    niewiele pomoge, bo nie rozumiem...
    czym roznia sie twoim zdaniem zwroty do dzieci i do doroslych?
    dzieci = jezyk prostszy, zdrobnienia?
    czy ogolnie inne slownictwo?
  • ciotka_paszczaka 10.07.10, 22:03
    Ja tez sie zastanawiam.

    Bo do swoich dzieci nie mowilam w jakims dziecinnym jezyku, chyba jedyne
    zdrobnienia to byly ich imiona, tak jak pisalam gdzie indziej, moja corka
    nauczyla wszystkich ze do niej mowi sie ANIA. Taki nadmiernie dziecinny jezyk,
    to chyba juz dosc dawno przestal byc jakos propagowany, nie tylko u nas, ale w
    ogele, do dzieci sie raczej mowi "normalnie".
    Tzn. na pewno uzywajac prostych zdan, ale jednak bez neologizmow z jezyka
    "dziecinnego". No, chyba ze ktos bardzo lubi.

    >Po prostu nigdy nie mialam do czynienia z dziecmi w
    >j
    > ezyku polskim,
    Ja bylam w podobnej sytuacji jak Ty, a jesli jeszcze dodam, ze nie tylko w
    rodzinie, ale wsrod znajomych tez nie mialam dzieci, to obraz bedzie pelny.

    Mysle, ze powinnas zobaczyc, jak Ci bedzie latwiej. W koncu, nie ma regul.
    Sluchajac rodzicow, ktorzy do szkoly przyprowadzaja dzieci, i ich mlodsze
    rodzenstwo tez nie zauwazylam jakiegos nadmiaru "dziecinnego" jezyka. Ale moze
    jest inaczej w USA? Tzn. w kraju ktore nic od UK nie odroznia, z wyjatkiem
    ...wspolnego...jezyka.!
    Powodzenia.
    --
    Pozdrawiam,
    Anna

    P.S. Nigdy nie bylam na zadnej "polskiej " imprezie, chyba nie mam szans w
    okolicy brak Polakow...
  • suaya415 10.07.10, 23:07
    To moze inaczej. Problem jest dwojakiej natury, poniekad jezykowej i psychologicznej. Chodzi o to ze pomimo ze bylam wychowana w Polsce znam bardzo malo polskich bajek, praktycznie nie znam zadnych gier ani piosenek dla dzieci, nigdy sie dziecmi w Polsce nie zajmowalam, wiec jest mi to zupelnie obce. Wszelakie gry, zabawy, bajki, pieszczotliwe zwroty do dzieci i reszta po angielsku i hiszpansku mam w jednym paluszku, dlatego duzo latwiej i duzo naturalniej zwracac sie mi do dzieci po angielsku badz hiszpansku niz po polsku, o to mi chodzilo. Nie wiem jak to inaczej opisac. W innym watku opisywaliscie ze macie „matryce”, ze do konretnej osoby automatycznie mowicie w danym jezyku, tez tak mam. Po prostu na dzien dzisiejszy nie mam „polskiej matrycy” do zadnego dziecka, moze dlatego tak trudno mi sobie to wyobrazic?

    Z tego co zauwazylam wiekszosc osob wypowiadajacych sie tutaj na forum rozmawia ze swoimi dziecmi po polsku i jest to dla nich absolutnie naturalne, pomimo ze mieszkaja od wielu lat zagranica i wiekszym lub mniejszym stopniu znaja inne jezyki, to dla nich polski nadal jest jezykiem dominujacym i nie wyobrazaja sobie zwracac sie do dzieci w jezyku innym niz polski. U mnie sytuacja jest odwrotna. Jezyk polski znam, ale nie jest on dla mnie jezykiem szczegolnym, ulubionym ani nie darze go zadnym specjalnym sentymentem, traktuje go na rowni z innymi jezykiami, dlatego nie jest to dla mnie tak oczywiste jak dla innych uczestnikow ze do dzieci bede mowic akurat po polsku, a nie w jakims innym jezyku.

    Pomimo ze i angielski i hiszpanski to dla mnie jezyki wyuczone, to ze wzgledu na to jak potoczylo sie moje dziecinstwo i pozniejsze zycie swiat dzieciecy jest mi blizszy w tych jezykach niz w polskim. Jak ktos nadal nie rozumie o co mi chodzi to dam przyklad. Mam wrazenie ze mowiac do dziecka po polsku bede mowila do niego poniekad w jezyku (dla mnie) obcym. Porownujac byloby to jakby wiekszosc z Was co mowi do dzieci po polsku bo to jest dla Was oczywiste, ze mowicie do nich po polsku nagle zdecydowala, ze bedzie mowic do dziecka w tym nowym, wyuczonym jezyku (jezyku partnera, zamieszkiwanego kraju, jakimkolwiek innym). W zwiazku z tym ze najmniej sie polskim posluguje i ze nie mam zadnych doswiadczen z dziecmi w jezyku polskim wydaje mi sie to nienaturalne i mam watpliwosci czy bede potrafila ciagnac to przez powiedzmy 15 lat.

    Nigdy nie zwracalam sie do dzieci po polsku i tez mnie to zaskoczylo, ale okazuje sie ze duzo mnie kosztuje zwracac sie do dzieci w jezyku polskim. Nie mowie ze jest to niemozliwe, tylko ze w moim wypadku musze sie zmuszac zeby mowic do dzieci po polsku i ze jest to sztuczne, po prostu nie czuje tego, dlatego mnie to martwi. Czy mozna cos z tym zrobic?
  • jan.kran 10.07.10, 23:37
    Ja Cię rozumiem i pociągne temat dalej a teraz w skróciesmile

    Moja córka w wieku 12 lat przyjechała do Norwegii. Mówi prawie idealnie po
    norwesku choć nikt Ją za rodowitą Norweżkę nie weźmei bo ma lekki akcent.
    Natomiast wychowała się w kręgu książek , piosenek i zabaw polskich i
    niemieckich i tego Jej po norwesku brakuje.
    Mimo że ma norweską maturę w jednej z njlepszych norweskich szkół to gdzieś te
    dwanaście lat norweskiej kultury ∆ej brakuje...
    Podstawowym pytaniem w Twoim przypadku i nie tylkow Twoim jest problem.
    W jakim języku mówisz absolutnie bez akcentu.
    Ja po niestety tylko po polsku i dlatego jestem w stanie przekazać moim
    dzieciom w miarę idealny polski.
    Po niemiecku , norwesku , francusku mam akcent i pomagamy sobie wzajemnie w tych
    językach ale z naszej trójki ja mam polski
    najlepszy , dzieci idealny niemiecki , po norwesku bywa różniesmile
  • ciotka_paszczaka 11.07.10, 09:56
    suaya415 napisała:
    (...)
    Wydaje mi sie ze z tymi "matrycami" jest odwrotnie, tzn. MY: uczymy dzieci -w
    jakim jezyku sie do kogos zwracac. I one to -bardzo szybko- lapia.

    Przykladowo, tu, w okolicy sa rozne malzenstwa mieszane (nie polskie, ale
    jap-chinskie; franc-ang; niem-walijskie; holendersko-walijskie etc., dzieci
    mowia lepiej lub gorzej w dwu jezykach, do tego trzeci (walijski) ktorym -w
    mojej okolicy niewiele osob mowi-ale juz jakies 50-70km dalej jest jezykiem
    "pierwszym" przed angielskim (a ucza sie wszyscy w szkole, jest obowiazkowy).

    Moj maz, opowiadal mi o wynikach badan, ktore zrobiono na grupie dzieci ze szkol
    podstawowych. Dwie, porownywalne grupy. Jedna uczono laciny (!) jezyka w koncu
    calkowicie martwego; a druga tylko przedmiotow szkolnych. Wyniki w nauce byly
    zadziwiajaco rozne.
    Dzieci "z lacina" byly znaczaco statystycznie lepsze z matematyki (nie chodzi o
    to, ze byly geniuszami, tylko lepsze, niz grupa kontrolna); lepsze w
    rozwiazywaniu problemow, i lepsze w czytaniu/pisaniu po angielsku.

    I to chyba o to w gruncie rzeczy chodzi. Nie tyle, sam jezyk, co to, co sie
    dzieciom usiluje przekazac. Maluchy przyswajaja sobie jezyki w blyskawicznym
    czasie, nieomal bez wysilku. Inna sprawa, ze rownie szybko zapominaja, i tu
    wchodzi w gre cwiczenie (czyli praca, ktora wkladaja w to rodzice).

    Bajki, wierszyki, to wszystko mozna bez wiekszych problemow znalezc w
    internecie, kupic w ksiegarniach wysylkowych (ja robie duze zamowienia z Merlina
    etc.). To sa sprawy drugorzedne.

    Jesli zechcesz, to na pewno, jezyk dodatkowy im sie przyda. Nie znam ani jednego
    przypadku, kiedy ktos powiedzial, ze uczono go jakiegos tam jezyka, i to
    zmarnowany wysilek. A sytuacje odwrotne tzn. bodaj podstawowa znajomosc jezyka
    (te moje trzy slowa na krzyz po finsku, powiedzmy) bardzo sie przydaje.

    To chyba wszystko, co moglabym na ten temat napisac. Przeczytaj prosze inne
    watki pokrewne, o dwu/trzy jezycznosci, tam tez sa ciekawe rzeczy. Jak i -dla
    mnie- b. ciekawe jest to co pisza dziewczyny o nauce jezyka, gdy dochodzi
    jeszcze nauka nowego alfabetu (grecki, rosyjski).
    Pozdrawiam,
    Anna

    P.S.Ja powiedzmy nie znalam zadnych piosenek/wierszykow po angielsku; moim
    drugim jezykiem jest niemiecki, co nie przeszkadzalo moim dzieciom b. szybko sie
    tych piosenek nauczyc w szkole. Ich tato, w koncu native, tez zadnych (!!!)
    piosenek ani wierszykow po angielsku nie znal!!! Zapytalam tesciowa, i
    powiedziala mi, ze wtedy sie jakos z dziecmi w ogole nie rozmawialo, tak za
    bardzo, jak teraz, te wierszyki/piosenki etc. to nowsze wynalazki...To cytat!
    On chodzil do british public school (to sa szkoly prywatne, wbrew nazwie) i tam
    tez tego nie uczono. Stad, calkowity brak znajomosci tychze, u taty rowniez!
    A ja... takie smieszne krociotkie piosenki po niemiecku, ktorych uczylam sie
    jakies 35 lat temu (!) do dzis pamietam.
  • ika.alias 11.07.10, 23:26
    suaya415 napisała:

    > Naprawde nie mam pojecia jak rozmawiac po polsk u z dziecmi, to mnie przeraza.
    [...]
    > Ja z doroslymi po polsku caly czas, do dzieci automatycznie po angielsku,
    chociaz wiedzialam ze te dzieci mowia po polsku, nie moglam sie przemoc. Albo
    dwa slowa i samoczynnie przelaczalam sie na angielski. Po prostu nie potrafie
    mowic do dzieci po polsku.
    [...]
    > Po prostu na dzien dzisiejszy nie mam „polskiej matrycy” do zadnego dziecka,
    moze dlatego tak trudno mi sobie to wyobrazic?
    [...]
    > Z tego co zauwazylam wiekszosc osob wypowiadajacych sie tutaj na forum rozmawia
    > ze swoimi dziecmi po polsku i jest to dla nich absolutnie naturalne,

    Przyklad z mojej pracy.

    Pracuje w IT, raz na jakis czas spotykam polskich "kolegow po fachu". O
    wszystkich rzeczach poza IT rozmawiamy po polsku. Ale kiedy rozmowa zaczyna
    schodzic na rzeczy zwiazane z praca, to bezwiednie przechodzimy na holenderski.
    Bo wiekszosc z nas dopiero tutaj stala sie informatykami i tylko w tym jezyku
    nauczylismy sie rozmawiac na "te tematy". Czesto probowalismy trzymac sie
    polskiego, ale rozmowa bardzo nieskladnie sie toczyla.

    Cos podobnego mialam z moim synkiem. Kilka razy juz tutaj o tym pisalam.
    Mowienie do niego po polsku bylo dla mnie bardzo nienaturalne. Z trudem
    wydobywalam z siebie polskie slowa, podczas gdy holenderskie slowa prawie same
    wychodzily mi z ust. Prawie, bo bardzo sie kontrolowalam, zeby trzymac sie tylko
    i wylacznie polskiego.

    Tak bylo przez kilka pierwszych miesiecy.

    Potem stalo sie to dla mnie tak naturalne, ze teraz do kazdego ponizej "metra
    dwadziescia" zaczynam automatycznie mowic po polsku. Lacznie z dziecmi w zlobku
    do ktorego chodzi moj synek. Skutek jest taki, ze coreczka sasiadow zna zabawe w
    "Baran baran tryk", a czeroletnia kuzynka mojego synka nawet w swoim domu mowi
    czasem "buzi". wink

    Do psow zreszta tez w tej chwili mowie glownie po polsku. Pewnie przez to, ze
    oba sa poniej metra dwadziescia. wink

    Czyli innymi slowy: te polska matryce, o ktorej pisalas, jak najbardziej mozna w
    sobie wyrobic. smile

    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • kocianna 12.07.10, 08:59
    Mnie się nie udało mówić do dziecka po rosyjsku, chociaż kiedyś miałam taki plan
    (ale rosyjski to mój SŁABSZY język). Ale nie udało mi się z przyczyn, że tak
    powiem, pozajęzykowych: po prostu, jak w którymś wątku pisałam, byłam traktowana
    na spacerach, placach zabaw etc. jako gastarbeiterka ze Wschodu, co przywoływało
    bardzo nieprzyjemne wspomnienia z mojego dzieciństwa. Tu na forum jednak widzę,
    że pewne wykluczenie społeczne jest raczej wyjątkiem, niż regułą, o wiele
    częstsze są zachowania przeciwne smile

    Po powrocie do PL spróbuję mówić do Młodej po rosyjsku: teraz staje się
    dwujęzyczna (mieszkamy w Rosji od roku), chciałabym to zachować.

    Bardzo ciekawe są doświadczenia "sztucznej" dwujęzyczności naturalnej (tak,
    wiem, to brzmi bez sensu): kiedy rodzic CELOWO mówi do dziecka w języku dla
    siebie OBCYM, wyuczonym, podczas gdy jego język ojczysty jest językiem
    większośći, np. w Polsce mówi po angielsku. To już, przyznacie, hardcore: nie
    czuje się niuansów, nie ma mowy o wierszykach etc (przykład, który widziałam
    naocznie, jest z mojego dzieciństwa, kiedy nie było youtube z kreskówkami, DVD z
    kilkoma dubbingami do wyboru i amazon.com), i ROZMAWIA SIĘ z własnym dzieckiem w
    tym OBCYM języku.

    Oczywiście, dziecko, u którego język do akwizycji pochodzi z takiego źródła, nie
    będzie mówiło tak jak native - ale będzie dobrze znało język. Takich przypadków
    jest wiele - da się. Chociaż ojcom podobno jest łatwiej...
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Blog o życiu z pięciolatką w Moskwie
  • ciotka_paszczaka 12.07.10, 11:39
    kocianna napisała:

    (...)
    >
    > Bardzo ciekawe są doświadczenia "sztucznej" dwujęzyczności naturalnej (tak,
    > wiem, to brzmi bez sensu): kiedy rodzic CELOWO mówi do dziecka w języku dla
    > siebie OBCYM, wyuczonym,

    Ja czytalam kiedys, cala ksiazke napisana przez austalijskiego jezykoznawce,
    ktory cos takiego zrobil, i opisal.

    Nie moge sobie przypomniec tytulu, i to mnie meczy.
    Ale w skrocie, byl wykladowca z niemieckiego, wiedzial, ze bedzie jakis czas na
    "sabbatical" (oddelegowanie?) w Niemczech, i bedzie musial zabrac dzieci. Stad,
    juz od urodzenia, mowil do dzieci wylacznie po niemiecku.
    Dzieci byly dwujezyczne; juz bedac w Niemczech (pojechaly tam zdaje sie na
    poczatku szkoly podstawowej, na rok, i potem pozniej; ksiazka opisywala sytuacje
    z calego ich dziecinstwa); i nauczyly sie mowic perfekt.

    Opisywal tez, jak sobie radzil, kiedy nie znal jakiegos slowa (i nie bylo go w
    slowniku) chodzilo o jakies nazwy zwierzat/roslin endemicznych, dla Australii.
    Po prostu sobie to slowo niejako na wlasny uzytek wymyslili. Przy czym, on
    powiedzial dzieciom, ze slowa nie zna.

    Moze takie podejscie jest najlepsze? Ksiazke czytalam b. dawno; jakies 20 lat
    temu (czyli na dlugo przed internetem/grupami dyskusyjnymi etc.) na ktorych
    mozna o wszystko zapytac, nieomal z gwarancja w miare szybkiej odpowiedzi.
    Jesli sobie przypomne tytul to napisze.Albo moze ktos inny na nia trafi/l?

  • ika.alias 12.07.10, 13:08
    Na tym forum jest chyba polski (i mieszkajacy w Polsce) tata, ktory
    mowi do swojego synka po angielsku.

    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • croyance 02.08.10, 14:08
    Rozumiem, o co Ci chodzi - ja wpadlam w panike, gdy mialam wyglosic
    wyklad po polsku, bo terminologie znam angielska, i nigdy na dany
    temat nie mowilam po polsku. Jesli czyjes zycie np. zawodowe odbywalo
    sie w innym jezyku niz polski, to i faktycznie nie ma matrycy.

    BTW, pisalas o akulturacji: wg psychologii skuteczna i zakonczona
    sukcesem asymilacja jest wtedy, gdy osiaga sie kompetencje kulturowa
    w obu kulturach. Rezygnacja ze 'swojej' i totalne wtopienie sie w
    'nowa' nie spelnia warunkow asymilacji.


    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 83kimi 18.08.10, 10:36
    Przecież dobrze znasz polski. Mów do dzieci normalnie jak do dorosłych, bez
    zdrobnień.
  • jan.kran 11.07.10, 05:42
    Mam wreszcie chwilę czasu to się rozsiądę i popiszę.
    Pytanie jest źle postawione.
    Nie o to chodzi czy warto uczyc polskiego tylko czy się chce
    Bo to jest bardzo trudne.

    ***
    Bazylejska napisała:


    W Bazylei, gdzie mieszkam, władze oświatowe zalecają rodzicom - cudzoziemcom
    mówienie do dzieci w swoim języku ojczystym. Według tutejszej teorii, najlepiej
    potrafisz nauczyć swoje dziecko swojego języka ojczystego, bo go sama najlepiej
    znasz. W swoim języku ojczystym potrafisz dostrzec i przekazać wszystkie
    niuanse, które może przeoczasz w językach wyuczonych. Teoria głosi, że im
    bogatszy domowy język dziecka, tym lepszy i bogatszy będzie jego niemiecki.

    -----------> Absolutnie się zgadzam z powyższym. Dzięki temu że walę mojej
    biednej Młodzieży w mózg to co umiem najlepiej czyli polski w kilku innych
    językach poruszają sie lekko i swobodnie bo mają podstawęsmile

    ***
    an_o

    Nawet jesli dziecko bedzie mialo kontakt tylko z jedyna
    osoba mowiaca jezykiem polskim - Toba, to w przyszlosci moze to byc
    atutem np. podczas poszukiwania pracy.

    --------> W zasadzie moja Młoda mówi tylko ze mną po polsku choć mamy polskich
    znajomych i Rodzinę .
    To ważne że ma z Nimi kontakt po polsku .
    Ale generalnie ja jestem głównym źródłem języka polskiego.
    Jak Młoda byla bardzo młoda to mówiłam do Niej po polsku nie analizując
    dlaczego. To był język mojego serca i intelektu.
    Teraz Mloda ma w kieszeni bdb polski co Jej pomogło i w szkole średniej i na
    studiach.
    A ostatnio otrrzymała nieźle płatną posadkę bo jak szefostwo usłyszało Jej
    absolutnie idealny niemiecki plus do tego dodała bdb polski to nóżkami
    przebierali żby Ją złapaćsmile
    I nie chodzi tylko o język a także o szeroko pojętą znajomość polskiej
    mentalności.

    ***ika .alias

    Zycie nie jest czarno-biale. To wszystkie odcienie szarosci. Mimo, iz samemu
    inaczej sie postepuje, to mozna sprobowac kogos zrozumiec, wczuc sie w kogos,
    ktos robi cos inaczej niz my. Albo w kogos, kto –jak suaya415 – nie jest pewnien
    jak powinien postapic. Pozytywne reakcje przynosza na ogol wiecej efektow niz
    krytykowanie kogos. “Muchy lapie sie na miod - a nie na ocet”, jak tutaj sie
    mowi. wink

    --------->To jest temat na osobny wątek..
    Ale tak na skróty to się przekonałam że rodzice którzy negowali swoje korzenie
    , nie mówili do dzieci w swoim języku zrobili Im ogromną krzywdę która pojawia
    się u dorastającej młodzieży szukającej korzeni i tożsamosci...


  • ika.alias 13.07.10, 14:21
    jan.kran napisała:

    > Pozytywne reakcje przynosza na ogol wiecej efektow niz
    > krytykowanie kogos. “Muchy lapie sie na miod - a nie na ocet”, jak
    > tutaj sie
    > mowi. wink
    >
    > --------->To jest temat na osobny wątek..
    > Ale tak na skróty to się przekonałam że rodzice którzy negowali
    swoje korzenie
    > , nie mówili do dzieci w swoim języku zrobili Im ogromną krzywdę
    która pojawia
    > się u dorastającej młodzieży szukającej korzeni i tożsamosci...

    Mi nie chodzilo o to, zeby popierac niemowienie w swoim jezyku.
    Wtedy nie bylabym na tym forum ani nie wkladalabym az tyle pracy w
    jezyk polski mojego dziecka.

    Ale jezeli ktos wyraza swoje watpliwosci, to linczowanie tej osoby
    na ogol za bardzo nie pomaga. Pozytywne reakcje i przyklady chyba za
    to jak najbardziej. wink


    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • mali-nki 13.07.10, 21:24
    z pewnoscia zycie pokaze autorce watku co jest dla niej i dla
    dziecka najlepsze. Teraz to jest takie gdybanie i nawet jak pomozemy
    jej teraz podjac decyzje to i tak moze byc zupelnie inaczej jak
    zostanie mama. Jak sie tobie urodzi dziecko to rozne rzeczy moga
    powychodzic. tak z innej polki ale czesto widze ze ludzie kiedy
    zostaja rodzicami wracaja do kosciola, ok niekotrzy tylko na chrzest
    i potem i tak jest koniec ale u niektorych pojawienie sie
    dzieckapowoduje pewien klik i jakas zmiane.
    Ja moge ze swojego doswiadczenia powiedziec ze jak sie urodzilo moje
    pierwsze dziecko to tez juz pare ladnych lat mieszkalam zagranica,
    co prawda nie bylam kompletnie odizolowana od jezyka polskiego ale
    juz z pewnoscia w tym jezyku nie myslalam i nie snilam. I na
    poczatku tez mi sie wydawalo ze jakos tak sztucznie jest jak mowie
    do malej po polsku, szczegolnie jak wiadomo na poczatku dziecko w
    ogole nie reaguje na to co mowisz. Pamietam moje zazenowanie w
    metrze jak mialam sie odezwac po polsku do dziecka. A teraz to juz
    normalna sprawa, rozmawiam z dziecmi w moim jezyku wszedzie i czuje
    sie przy tym calkiem normalnie.
    --
    Soon bye bye England and welcome Germany
  • mali-nki 13.07.10, 21:39
    nie widze jednak zadnego problemu jak nie znasz piosenek po polsku.
    Jak nie masz ochoty sie ich nauczyc to spiewaj dziecku po angielsku.
    Mozesz sobie podzielic to ze mowienie jest po polsku a piosenki i
    takie tam baran baran czy kosi kosi jest po angielsku i nic sie nie
    stanie.
    Ja jestem muzykiem i spiewam dzieciom piosenki i wyliczanki po
    polsku, niemiecku i angielsku.
    --
    Soon bye bye England and welcome Germany
  • suaya415 14.07.10, 00:15
    Jak najbardziej zgadzam sie z wiekszoscia rad i argumentow jakie zostaly przytoczone przez wiekszosc uzytkownikow, ze warto bo najblizszy mi jezyk i to wlasnie w polskim bede potrafila przekazac niuanse, ze kontakt z mama, ze kolejny jezyk, dziecko bardziej bystre, lepsze persektywy, lepszy start w zyciu i co jeszcze, ja to wszystko rozumiem i jak najbardziej sie zgadzam. Mysle ze najlepiej zrozumialy idee mojego pytania i najwiecej pomogly mi wpisy ika.alias i pewne fragmenty jan.kran. Wiem, ze mowienie po polsku byloby najlepsze, pytanie tylko czy bede umiala sie przemoc i to utrzymac. Dajmy na to takie zwykle spotkanie rodzinne, gdzie wszyscy bedziemy rozmawiac miedzy soba po hiszpansku, wszyscy do dziecka po hiszpansku, a ja po polsku. Na dzien dzisiejszy w ogole sobie tego nie wyobrazam, a jak bedzie to wyjdzie w praniu.
  • mali-nki 14.07.10, 11:57
    Dajmy na to takie zwykle spotkanie ro
    > dzinne, gdzie wszyscy bedziemy rozmawiac miedzy soba po
    hiszpansku, wszyscy do
    > dziecka po hiszpansku, a ja po polsku. Na
    na poczatku bedzie pewnie troche dziwnie dla wszystkich a potem sie
    przyzwyczaja. u mojej niemieckiej rodziny tez na poczatku to
    bylo "halo" ale teraz juz w ogole nie ma sprawy tylko nieraz sie
    pytaja co im powiedzialam i nie moga sie nadziwic ze dzieci
    rozumieja te sz i cz...smile



    --
    Soon bye bye England and welcome Germany
  • ika.alias 16.07.10, 16:34
    mali-nki napisała:

    >> gdzie wszyscy bedziemy rozmawiac miedzy soba po
    >> hiszpansku, wszyscy do
    >> dziecka po hiszpansku, a ja po polsku.

    > Na
    > na poczatku bedzie pewnie troche dziwnie
    > dla wszystkich a potem sie
    > przyzwyczaja.

    Dokladnie! smile

    I pewnie beda patrzec z podziwem na trojjezyczne dziecko! smile


    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • kalamara 14.07.10, 14:42
    A nie chcesz aby twoje dziecko rozmawialo z babcia w jej jezyku
    ojczystym? Moja corka swietnie mowi po polsku bo zwracam sie do
    niej tylko w tym jezyku, radzi sobie tez z angielskim (tata Anglik)i
    mam nadzieje, ze w przyszlosci bedzie jej latwiej nauczyc sie tez
    dodatkowego jezyka obcego.
  • czarny.kamyk 17.07.10, 02:46
    Podtrzymuj w dzieciaku polskość. Kiedyś dziecko zainteresuje się tym skąd
    pochodzisz. Będzie musiało sobie odpowiedzieć kim jest. Warto by miało choć
    podstawy polskości.

    Dasz radę! Pozdrawiam!
  • agulha 18.07.10, 01:25
    Dzieci nie mam, ale wątek trafił na główną wink. Mamy znajomą, Żydówkę urodzoną i
    wykształconą w Polsce. W Izraelu w wieku ok. 40 lat urodziła syna. Wychowywała
    go sama. Mimo, że sama zna absolutnie biegle i bez akcentu polski, a hebrajski
    mimo 40 lat zamieszkiwania jednak nieperfekcyjnie (nie, żebym ja była w stanie
    to ocenić, ale skomplementowały ją imigrantki z Rosji, że "już zupełnie nieźle
    mówi po hebrajsku", a takich komplementów native'om się nie prawi). Syna
    postanowiła wychować na prawego Izraelczyka i mówi do niego od urodzenia
    wyłącznie po hebrajsku. W szkole wpojono mu niechęć do Polski i Polaków. Ma
    obecnie 28 lat i...Właśnie wyrabia sobie polski paszport, a do matki ma żal, że
    go polskiego nie nauczyła. Polski zdaje się nie pokochał, ale chce studiować
    (sic) w Unii.
  • jan.kran 24.07.10, 15:10
    www.tok.fm/TOKFM/0,0.html
  • jan.kran 24.07.10, 15:12
    Wejdźcie na ostatnio dodane Los Polandos i posłuchajcie jak mówi po
    polsku chłopak wychowany w Norwegii.

    Jest synem i wnukiem znanych działaczy opozycyjnych.
    Kran
  • blue_jay 27.07.10, 17:07
    kilka lat temu bylam na konferencji w Meksyku, pani profesor
    witajaca uczestnikow przywitala sie po hiszpansku, angielsku,
    francusku i polsku. Poprosila o podniesienie rak osob rozumiejacych
    w danym jezyku i wiekszosc podnosila rece do hiszp, troche mniej do
    ang, duuuzo mniej do francuskiego a do polskiego podnioslam reke
    tylko ja. I konsternacja na sali, bo skad jak i dlaczego hehe Do tej
    pory mam kontakt z pania profesor, ktora prowadzi badania nad
    wielojezycznoscia. I nie sadze, abym miala jakiekolwiek "fory" bez
    znajomosci polskiego.
    Moje dziecko ma prawie 15 mcy. Maz wiedzial jakie mam zamiary wobec
    dziecka (on sam uczy sie przy niej polskiego), mala dostala doze
    portugalskiego przez kilka pierwszych miesiecy swojego zycia przy
    niani (ktora niestety musiala wyjechac;-( ), mamy duzo znajomych
    Latynosow i wsrod nich moje dziecko osluchuje sie z hiszpanskim.
    Samo przechodzenie na polski bylo dla mnie tworem dziwacznym, bo z
    racji wykonywanego zawodu pracuje z maluchami i mowie do nich po
    ang.. wiec wierszyki, bajki itp znam po ang, bajki i ksiazeczki dla
    malej sciagam z Polski albo ze sklepow internetowych tutejszych.
    Dla wielu ludzi to moja "fanaberia", nawet dla pielegniarek, ktore
    slysza mnie w poczekalni np. ale znajoma mama blizniaczek traktuje
    mnie jako "dobro kulturalne" i nalega, abym mowila po polsku rowniez
    do jej dzieci. Sama twierdzi, ze jezyk niewazny, dla niej
    najwazniejsze jest to, ze dzieci maja kontakt z innym jezykiem.

    Wszystko wyjdzie w praniu, to Twoja decyzja. Mam kolezanke tutaj,
    ktora nie nauczyla mowic dzieci po polsku. Dzieci choc wiedza, ze
    mala mowi w innym jezyku (slysza jak rozmawia ze mna np) nie kwapia
    sie do nauki w ogole. I to jest jej decyzja. Czy sie z nia zgadzam?
    nie, ale umoralniac nie zamierzam.
  • anew3 01.08.10, 00:15
    warto, ale slowo "uczyc" jest dla mnie dziwne.To naturalny proces
    przyswajania jezyka, dziecko nie wie, ze sie uczy i ty tez
    raczej"uczyc "nie powinnas.Po prostu badz soba , mow swoim ojczystym
    jezykiem i dziecko go przyswoi, jesli jednka zdecydujesz, ze mowisz
    tylko lub najczesciej po angielsku to.... no coz twoja sprawa.
  • turzyca 19.08.10, 01:41
    Dla mnie za kazdym jezykiem stoi nie tylko kultura, ale tez sposob postrzegania
    swiata narzucony przez reguly gramatyczne. Inaczej mysli sie w jezyku, w ktorym
    istnieje konsekwente nastepstwo czasow, a inaczej w takim, w ktorym wzajemne
    relacje w czasie okresla sie przyslowkami. Inaczej mysli sie w jezyku, w ktorym
    zaleznosci wyraza sie przypadkiem, a inaczej w takim, w ktorym potrzebne sa do
    tego przyimki. Inaczej tez poznaje sie nowe jezyki w zaleznosci od tego co juz
    znamy - pieknie widac to na przykladzie laciny. W Polsce w zasadzie nikt nie ma
    problemow z ablativem absolutem, ktory jest upiorna zmora moich niemieckich
    znajomych. I jednoczesnie Niemcy maja zasadniczo mniej problemow z opanowaniem
    odmiany przez przypadki niz anglofoni. Im wiecej wiemy na wstepie, tym latwiej
    nam dalej.

    Mowiac do dziecka po polsku zostawiasz mu otwarte drzwi. Jesli kiedys
    podtrzymywanie tego skrzydla w stanie otwartym bedzie zbyt obciazajace, to z
    tego zrezygnuje. Rezygnujac z polskiego zostawiasz te drzwi zamkniete.
    Oczywiscie ze kiedys bedzie moglo je otworzyc, ale bedzie je to kosztowalo
    znacznie wiecej wysilku, bo trzeba bedzie odblokowac zastaly zamek i
    przezwyciezyc opor zarosnietych zawiasow.

    --
    Tak wygląda turzycasmile, której posty zawierają tylko jej własne opinie.

    Zastrzega się możliwość zmiany opinii.
  • oldbay 01.09.10, 22:12
    Ja właśnie jestem w takiej sytuacji. Mieszkam w USA, mój facet mówi
    po angielsku, ja jako jedyna z otoczenia mówię po polsku. Żadnej
    rodziny ani polskich znajomych tu nie mam. Oczekujemy dziecka i
    wiem, ze na pewno chcę do córki mówić po polsku. Mój angielski jest
    dobry ale nie umiałabym wyrazić pewnych spraw,rzeczy, uczuć w tym
    języku! Polski to jedyna dla mnie opcja, wiem, ze jest trudny, ale
    nie wyobrażam sobie mówić do córki w "nieswoim" języku. Już sie
    zaczęłam rozglądać za polskimi książeczkami i na pewno poproszę
    rodziców o przysłanie mi z Polski płyt czy dodatkowych "pomocy
    naukowych". Pozdrawiam
    --
    oldbay

    http://www.suwaczek.pl/cache/32a6d067ce.png
  • mali-nki 02.09.10, 19:58
    polski jest moze i trudny ale jak sie go uczy jako dorosly - nie bedzie trudny dla twojego dziecka
    jak bedzie w tym jezyku wzrastalo
    --
    Bye bye England and welcome Germany
  • elgoch84 07.09.10, 11:53
    nie wiem czy warto czy nie. wiem natomiast ze nie bylabym w stanie mowic do idy w jakimkolwiek innym jezyku niz moim big_grin
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-20821.png http://s2.pierwszezabki.pl/014/014324970.png?5738
  • suaya415 07.09.10, 23:22
    elgoch84 napisała:

    > nie wiem czy warto czy nie. wiem natomiast ze nie bylabym w stanie mowic do idy
    > w jakimkolwiek innym jezyku niz moim big_grin

    Widzisz, ja mam taki sam problem, tylko ze inny jezyk. Na dzien dzisiejszy nie wyobrazam sobie mowienia do dziecka w jezyku innym niz hiszpanski i to mnie martwi, caly ten temat wlasnie o tym jest.
  • an_o 17.09.10, 00:45
    To w takim razie musisz sobie odpowiedziec na pytanie, kim Ty sie wlasciwie czujesz? Jak siebie odbierasz? Jestes Meksykanka znajaca dobrze angielski i polski? Czy jestes Amerykanka znajaca dobrze hiszpanski i polski? Czy tez Polka znajaca dobrze angielski i hiszpanski? Z Twojego ostatniego postu wynika tylko preferencja jezykowa, a nie przynaleznosc narodowa. Gdybys jednak czula sie nie-Polka, to bym raczej sie skoncentrowala na tym jezyku i swiadomosci narodowej, do ktorej niejako sie przyznajesz, a poslki bym zostawila dzieciom w sobotniej polskiej szkolce itp. W kazdym razie bym zadbala, zeby dziecko kontakt z tym jezykiem mialo, bo naprawde szkoda zmarnowac taka okzaje.
  • ciotka_paszczaka 18.09.10, 10:27
    suaya415 napisała:

    Na dzien dzisiejszy nie
    > wyobrazam sobie mowienia do dziecka w jezyku innym niz hiszpanski i to mnie martwi, caly ten temat wlasnie o tym jest.

    Cos mi przyszlo do glowy: moze po prostu sie nie martw. W koncu, sama piszesz dzieci na razie nie masz, nie jestes w ciazy, a martwienie sie "na zapas" na prawde niczemu dobremu nie sluzy.

    Pisze to z cala odpowiedzialnoscia.

    Zamiast sie zamartwiac, po prostu na razie sproboj sie sie -bardzo zdystansowac- do samego problemu. Jak/kiedy bedziesz miec dziecko -DOPIERO wtedy- z problemem wielojezycznosci- (a moze juz go wtedy nie bedzie?) przyjdzie ci/wam sie zmierzyc.

    --
    Pozdrawiam,
    Anna

    P.S.
    Moze nie na temat-ale pisze o tym tu, aby w pewnym sensie zeby przedstawic to co pisze powyzej, w pewnej perspektywie:
    zamykaja moja szkole dla dzieci (te o ktorej pisalam w wielu watkach, te malenka, doskonala akademicko, wielojezyczna).
    Czy sie martwie?, coz tak, ale z drugiej strony wiem, ze sama szkola nie jest wyznacznikiem, a jedynie swoistym "nosnikiem" wielojeczynosci; i to, w jakich jezykach (i w jak dobrym stopniu) beda mowic moje dzieci; nie zalezy od tej jednej szkoly.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka