Dodaj do ulubionych

Mama po polsku, tata po angielsku??

07.10.10, 07:46
Witam
Odnosnie wielojezycznosci mam pewien dylemat, rozmawiam z corcia po polsku, moj maz przez dluzszy czas twierdzil uparcie ze bedzie do niej tez mowil po polsku, bo jej jezyki sie pomieszaja, w koncu zaczal rozmawiac z Mala po angielsku (skonczyl sie mu zasob slow w j.polskim) Z racji tego ze maz praktycznie caly dzien spedza w pracy i widzi sie z Mala tylko 2-3 godz dziennie zaczelam do niej tez mowic po ang. Czasmi mowie po polsku czasmi po angielsku- i tutaj zaczyna sie problem poniewaz wiem jaki ma zasob slow wiec mowie do niej np Chcesz apple (wiem ze "jablko" nie kojarzy po polsku)
Mam w zwiazku z tym pytania:
1.Czy jedna osoba powinna uzywac tylko jednego jezyka zeby rzeczywiscie jej sie nie pomieszalo
2.Czy moge robic zlepki typu "Chcesz apple"
Edytor zaawansowany
  • camel_3d 07.10.10, 08:28
    would ty like isc with mama for spacer?

    jedna osoba - jeden jezyk. nie pomieszaja sie jej. a jak zaczneisz uzwyc angielskiego i polskiego na przemian to dzieci moze olac nop polski bo latwiejszy bedzie angielski.
    ok...jezeli meiszkacie w polsce to i tak w przedszkolu si epolskiego nauczy..jezeli natomias za granica to powinnas mowic do niej wylacznie po polsku. tata po angielsku
  • risando 07.10.10, 09:28
    Witam,

    moja porada:

    Kazda osoba w otoczeniu dziecka (rodzice, dziadkowie, niania) uzywa wylacznie, zawsze i wszedzie swojego jezyka ojczystego w bezposrednim kontakcie z dzieckiem. Bardzo pomocne jest regularne czytanie ksiazek. Jesli tata widzi dziecko tylko 2 godziny dziennie, to przynajmniej pol godziny powinien przeznaczyc na czytanie.

    Nigdy nie mieszamy jezykow w jednej wypowiedzi. Jesli dziecko rzeczywiscie nie zna jakiegos slowa w naszym jezyku, to najpierw powinnismy sprobowac wyjasnic innymi wyrazami, o co nam chodzi, opisac, pokazac itp., a dopiero na koncu mozna jeszcze dodac "jablko to po angielsku 'apple'".

    Dorosli miedzy soba moga sie poslugiwac dowolnym jezykiem, jednak rowniez nie powinni pomieszac jezyki w jednym zdaniu.

    Pozdrawiam

    --
    Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
  • kasiulad 19.11.10, 20:54
    Witam,
    Mieszkam w Anglii od 10 lat, maz jest Anglikiem, mamy dwojke dzieci. NIGDY W ZYCIU nie powiedzialam do dzieci slowa po angielsku i gleboko wierze, ze jest to jedyny sposob, aby dzieci byly w pelni dwujezyczne. Jestem dumna z tego, ze moje dzieci nigdy nie mieszaja jezykow. Szkoda, ze jestem mniejszoscia w takim podejsciu do dwujezycznosci. Znam bardzo wiele Polek, ktore niestety w towarzystwie Anglikow automatycznie zaczynaja mowic do swoich dzieci po angielsku. Wszystkie te dzieci mieszaja jezyki i czesto zaczynaja mowic do rodzicow-Polakow po angielsku nawet w domu. Czasem zupelnie zaczynaja odmawiac uzywania polskiej mowy. Trzeba wiec byc bardzo konsekwentym, jesli chce sie osiagnac sukces w tej kwestii...
    A tak poza tym, to ciekawa jestem, gdzie mieszkacie - polskie Mamy w Anglii?
    Pozdrawiam,
    Kasiula
  • an_o 07.10.10, 18:38
    No prosze Ciebie, co Ty robisz????
    Mam taka kolezanke, co mieszka w Anglii - przyjechala na wakacje do Polski, idziemy do zoo, a ona mowi do dziecka: 'Natashka, choc zobaczymy giraffes' - szczeka mi opadla. Zeby bylo ciekawiej obie jestesmy po filologii angileskiej i co nieco na temat jezykow obcych i dwujezycznosci wiemy. Jedna osoba - jeden jezyk. Nie ma mieszania jezykow. To ojciec jest odpowiedzialny za przekazanie dziecku jezyka angielskiego, a jak nie chce lub nie moze - to moze jakas szkolka sobotnia angielska, angielskojezyczni znajomi z dziecmi, bajki czytane przez tate lub ogladane w TV. Ale blagam nie mieszaj jezykow - zrobisz dziecku wode z mozgu.
  • kaskahh 07.10.10, 21:30
    tak jak w tytule
  • ros_i_czka 08.10.10, 19:43
    Mieszkamy aktualnie w Azji, wiec Mala nie ma kontaktu ani z polskim (slyszy tylko mnie) ani z ang (do tej pory ja z nia rozmawialam i czasami maz)
    A jak zrobic np podczas czytania ksiazki albo zabawy z zabawkami edukacyjnymi w jez. angielskim??
  • jan.kran 08.10.10, 21:34
    Czytaj po polskusmile
    A przede wszystkim poczytaj wpisy na tym forum bo tu jest masę doświadczen i informacji.
    Może napisz jakie macie języki w domu , gdzie chcecie docelowo mieszkać oraz do jakiej szkoły dziecko pójdzie.
    Ale przede wszystkim pamiętaj że dziecko koduje jezyk z osobą a mieszanie języków to już w Ogole największy grzech w wychowaniu wielojęzycznym...
    Pozdrawiam.
  • ros_i_czka 09.10.10, 05:58
    Mieszkamy w Indiach, tesciowie mowia w hindi, ale w rejonie w ktorym mieszkamy jest w wiekszosci uzywany jeszcze inny jezyk. Docelowo chcemy mieszkac w cywilizacji wink - Europie (ale nie w Polsce) wiec jezyk angielski napewno bylby przydatny chocby na poczatku
    Zaczelam mala uczyc czytac metoda Domana i naprawde szyko lapie (po polsku) i dlatego jak jej pokazuje obrazki podpisane po angielsku boje sie ze to wszystko jej sie pomiesza
  • k.bazylejska 10.10.10, 01:06
    Witam,

    Jesteś jedynym źródłem polskiego, wiec Twoje dziecko będzie tak mówiło po polsku jak go od Ciebie słyszy. Male dzieci mające kontakt z wieloma językami często mieszają słowa z rożnych języków. Mojej córce też przez długi czas słowo jabłko nie przechodziło przez gardło, ale jak ją pytałam "Chcesz jabłko?" to rozumiała. Jak będziesz nazywała jabłko jabłkiem, to dziecko na pewno nauczy się to słowo rozumieć, a za rok czy dwa zacznie go aktywnie używać.

    Jeśli chcesz dbać o angielski córki, to puszczaj jej angielskie filmy DVD, oglądaj razem z nią angielskie piosenki dla dzieci na youtube. Puszczaj jej angielskie słuchowiska. Ale mów tylko po polsku.

    Jeśli chodzi o naukę czytania. Najtrudniejsze w nauce czytania jest nauczenie się rozpoznawania znaków w jakim takim tempie. Jeśli umiesz czytać w jednym języku, to to bardzo pomaga w nauce czytania w innych. Mój syn zaczął się uczyć czytać po angielsku i po niemiecku w szkole w wieku niecałych pięciu lat. Ja go wtedy jeszcze po polsku czytać nie uczyłam, bo uważałam wtedy, że nie ma co męczyć dzieci czytaniem w tym wieku. Znajomość angielskich "phonics" bardzo ułatwiła mu naukę czytania po polsku. Nie znam metody Domana, ale z krótkich oględzin z internetu wiem, że polega ona na uczeniu całych slow. Wiec tu nic nie może się pomieszać, jedno słowo to jeden obrazek niezależnie od języka.

    OPAL naprawdę daje rezultaty, trzeba tylko go konsekwentnie stosować, i nie zniechęcać sie tym ze dziecko nie od razu mówi we wszystkich językach.

    bedzie dobrze,

    k.bazylejska

    Jas (12.2002) Klara (2.2007) niemiecki, polski, angielski

  • k.bazylejska 10.10.10, 01:09
    k.bazylejska napisała:


    > OPAL naprawdę daje rezultaty, trzeba tylko go konsekwentnie stosować, i nie zni
    > echęcać sie tym ze dziecko nie od razu mówi we wszystkich językach.
    >
    miało być OPOL



    Jaś (12.2002) Klara (2.2007) niemiecki, polski, angielski
  • syswia 03.12.10, 22:00
    Zamiast mieszac, wykorzystaj te sytuacje i podziel OPOL na trzy - jak my. Moi tesciowie mowia do syna po pundzabsku (opiekuja sie nim caly dzien), ja po polsku a moj maz po angielsku (troche jest niekonsekwentny i miesza pundzabski). Miedzy soba mowimy po angielsku. Ja uwazam, ze to jest dar, ze moi tesciowie mowia do niego po pundzabsku. Ludzie latami studiuja jezyki azjatyckie, a Twoje dziecko mialoby "za darmo". Wydaje mi sie, ze nie doceniasz tego faktu. Czy te Indie to takie "zeslanie"???
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • quasi.modo 12.10.10, 10:30
    Chyba już wszystko zostało powiedziane: jedna osoba, jeden język.

    A jeśli nie, to przynajmniej jedno zdanie - jeden język. Wypowiedzi typu "chcesz apple?" to chyba najgorsze, co możesz zrobić, bo dziecko nie nauczy się rozróżniać języków w ogóle i będzie mówiło właśnie takim bełkotem, niezrozumiałym dla nikogo oprócz Ciebie (i ew. innych ludzi mówiących po polsku i po angielsku). A przecież jeśli słowo "jabłko" jest niezrozumiałe, możesz zadając pytanie pokazać jej obiekt konwersacji.
    W celu podciągania angielskiego możesz puszczać jej bajki lub spróbować znaleźć inne dzieci angielskojęzyczne i organizować wspólne zabawy. Poza tym angielski ma to do siebie, że teraz wszyscy się go uczą, więc prędzej czy później na pewno go jeszcze doszlifujecie. Zadbaj lepiej o polski, bo może być ciężko, jeśli nie narzucisz sobie żelaznej dyscypliny.

    --
    trzeba umieć odejść, żeby móc wrócić?
  • little_girl_blue 02.11.10, 21:21
    Mam pytanie (przepraszam, ze podpinam sie pod watek, ale wydaje mi sie, ze moje pytanie jest z problemem tu dyskutowanym zwiazane). Wszyscy mowia, jedna osoba jeden jezyk. Ale co zrobic w sytuacji kiedy jestesmy w domu w trojke tzn. ja (Polka), maz (Anglik) i 7-mio miesieczna coreczka lub kiedy jestem z nia w towarzystwie osob tylko angielskojezycznych. Kiedy jestesmy same zwracam sie do niej tylko po polsku (chyba, ze mi sie cos angielskiego niechcacy wympsknie wink ale kiedy maz wraca z pracy przechodzimy na angielski. Zauwazylam, ze nawet kiedy jestem w sklepie i rozmawiam z kasjerka po angielsku i chce powiedziec cos do coreczki jakos tak nawet bez zastanowienia mowie po angielsku (w sumie to chyba normalne). Czy w takich sytuacjach powinnam caly czas uwazac zeby mowic po polsku, czyli siedzimy razem przy stole do meza po angielsku a do malej po polsku? Trudne to chyba troche bo to przeciez jedna rozmowa... Rozpisalam sie troche ale jesli ktos ma chwile czasu, bardzo prosze o odpowiedz. Dzieki i pozdrawiam.
  • mr_cellophane 03.11.10, 12:25
    Ja zawsze do swoich dzieci mówię po angielsku bez znaczenia czy jesteśmy sami czy w towarzystwie innych (gdy tego wymaga sytuacja to tłumaczę rozmówcy to co powiedziałem do dzieci). Jakoś mi się tak porobiło ze moje emocje, sny i myśli o dzieciach są w tym języku więc przełączanie pomiędzy polskojęzycznymi rozmówcami i angielskim do dzieci jest niejako automatyczne i nie zdarza mi się powiedzieć coś do nich po polsku. Myślę że to kwestia czasu i konsekwencji a tak samo uda Ci się „przykleić” do polskiego w rozmowie z Twoim dzieckiem.
    Podobnie ma się sytuacja gdy rozmawiamy wspólnie w domu. Rozmowa z żoną odbywa się po polsku, żona z dzieci również po polsku, zaś ja do dzieci i one do mnie po angielsku. Choć nie bez znaczenia jest fakt że moja żona również zna angielski więc nie ma poczucia „wykluczenia” z rozmowy - co może mieć miejsce w Twoim przypadku.

    --
    I'm Mr Cellophane
    Cinek(X.2005)&Pinezka(IV.2009)non-native bilingual OPOL-ML:pol(mama), ml:ang(tata(to ja))
  • boo-boo 17.11.10, 17:13
    Mój w tym samym wieku co twoja. Zawsze i wszędzie bez względu w jakim towarzystwie do dziecka mówię tylko po polsku.
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • little_girl_blue 20.11.10, 20:14
    Dzieki serdeczne za odpowiedzi smile Strasznie trudne to mowienie tylko po polsku sad Az mi glupio przed sama soba, ze idzie mi tak benadziejnie, ale sobie normlnie nie radze ! Kiedy jestesmy same , niezaleznie od tego czy w domy czy nie mowie tylko po polsku bo jest to dla mnie zupelnie naturalne, tak bylo przedtem i jest teraz ale kiedy maz wraca do domu jest tragedia... ciagle zapominam (potrafie obudzic sie rano i gadac sobie do niego i malej w najlepsze po angielsku i przypomnie sobie po godzinie, ze przeciez mialo byc po polsku ) albo co gorsza jak juz pamietam i staram sie byc konsekwentna to .... sie nie odzywam, wiem to glupie ale zlapalam sie na tym ,ze normalnie powiedziabym juz cos po angielsku a tak nic nie mowie, sama nie wiem dlaczego, trudno mi jest to wyjasnic. Czy ktos jeszcze tak ma ? czy tylko ja taki dziwolag jestem? Z anglojezycznymi kolezankami tez jest tragedia, szczegolnie, ze one wszystkie maja dzieci w podobnym wieku, no i siedzimy sobie i rozmawiamy po angielsku, ja po angielsku do nich i ich dzieci a do mojej probuje po polsku ale to jest strasznie trudne bo to wszystko w ramach jednej rozmowy i to co mowie jest kierowane i do mojej corci i do innych, kurcze nie radze sobie z tym. Wiem, ze to nie tragedia i nie sprawa zycia i smierci i, ze musze probowac ale jak czytam to forum to wydaje mi sie, ze wszystkim tak latwo przychodzi a ja sobie nie radze. Chyba problemem jest to , ze angielski jest juz tez moim jezykiem(prosze mnie zle nie zrozumiec jestem Polka , nigdy o tym nie zaominam i polski to jest i bedzie moj pierwszy jezyk) , niestety w angielskim tez wyrazam emocje, snie, mysle itp. Coz , trzeba probowac dalej. Pozdrawiam serdecznie.
  • tomsmom 03.12.10, 08:57
    w angielskim tez wyrazam emocje, snie, mysle itp.

    -- no jezeli tak, to juz raczej angielski - nie polski jest Twoim pierwszym jezykiem. Bo PIERWSZY jezyk to wlasnie jezyk emocji, snow, mysli. Jezeli wolisz nic nie mowic niz uzywac polskiego to wychodzi na to, ze sama masz z tym jezykiem problemy jakies (moze emocjonalnie bardziej?). Po przeczytaniu Twojego postu mam wrazenie, ze Ty sie czujesz zmuszona do mowienia do corki po polsku. Ona jest teraz malenka, ale uwierz mi, jak dorosnie szybciutko wylapie Twoje nastawienie i bedziesz juz sobie mogla odpuscic, bo niczym jej wtedy nie zachecisz do polskiego. Przemysl swoje wlasne nastawienie do polskiego...


    A swoja droga zawsze zastanawia mnie w postach - tu OGOLNIE juz mowie - jak mamy mowia, ze przy mezach musza w tym drugim jezyku, no bo on nie rozumie... jak to jest, ze ukochana osoba mowi w (niechby on byl najtrudniejszym jezykiem swiata nawet) obcym mi jezyku, (na dodatek do dzieci moich) a ja NIC?? Dla mnie to niepojete. Nie wyobrazam wrecz sobie, zeby w domu istnial jezyk "tylko tej jednej osoby". No, ale ja wariat jestem i jakbym w Afryce na miesiac zamieszkala to suahili wkuwalabym az milo smile Ang mezowie paru moich kolezanek maja obcykane polskie wierszyki i piosenki, slowka ktorych najczesciej po polsku uzywaja ich dzieci i nawet jezeli nie mozna powiedziec, ze znaja polski, to w rozmowie wykluczeni sie nie czuja, bo potrafia chocby wykumac o czym jest mowa. Takie nastawienie bardzo pomaga i dzieciom (bo na ten przyklad jedna z tych par mieszka w Ameryce Pd i nie ma tam nawet pol Polaka ale dzieci widza, ze "ten polski" to nie jakis wymysl mamy, ze tata tez w jakis sposob docenia jego istnienie) i samej mamie w byciu konsekwentna...
    --
    Tomek
    Marek
    Marta
  • ciotka_paszczaka 03.12.10, 10:12
    tomsmom napisała:

    Moj maz, bedac w Afryce jako lekarz misjonarz, wkuwal ...bantu[suahili]! Inna sprawa, ze teraz sam przyznaje, ze nic juz nie pamieta, poza pojedynczymi slowami. A polskigo uczyl sie na dlugo przed tym, nim poznal nizej podpisana...


    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • little_girl_blue 03.12.10, 11:16
    Dzieki za odpowiedz smile ale niestety sie z Toba nie zgodze, polski jest napewno moim pierwszym jezykiem i stanowczo nie mam z nim problemu. Moj angielski jest na bardzo wysokim poziomie i jest rowniez moim jezykiem (drugim wink i zawsze drugim pozostanie) ale nigdy nie bedzie taki jak polski. Kiedys zafascynowala mnie literatura angielska (i dlatego zdecydowalam sie studiowac anglistyke ) , na studiach doszla do tego historia i ogolnie kultura, literatura amerykanska itp i jezyk, literacki, potoczny, zafascynowal mnnie jezyk. I tak dziesiec lat po skonczeniu studiow mieszkam w Anglii (i ciesze sie tym co mi daje ten kraj, miedzy innymi latwosc dostepu do ksiazek w oryginale, do miejsc o ktorych wczesniej czytalam w ksiazkach , do kultury, ktora wczesniej znalam tylko z ksiazek i filmow). Tak uwielbiam ten kraj ale tesknie jak szalona za Polska, na imie mam Agnieszka i funkcjonuje tylko pod tym imieniem, nie pozwalam go w zaden sposob zmieniac bo jestem Polka i mam polskie imie. Nazwisko zmienilam na angielskie (mojego meza) ale tylko z tego powodu ,ze moje imie jest tak polskie, ze nie ma watpliwosci jakiej jestem narodowosci. Wiec uwierz mi nie mam zadnego problemu z moja polskoscia i jezykiem polskim, z Polski nie przywoze
    kielbasy (choc ta rowniez uwielbiam ) ale torbe wyladowana polskimi ksiazkami i filmami , wiec nie tu lezy problem. Nie wiem dokladnie gdzie lezy, chyba jest to poprostu kwestia przyzwyczajenia i nawyku. Czesto tez to co mowie jest skierowanie do meza i do corki i mam wrazenie, ze mowic to po polsku wykluczam meza z rozmowy/ sytuacji np. kiedy mowie "zosia, co ten tata tam tak dlugo robi? szybciej tata bo nam zosia zmarznie !" to kiedy maz przygotowywuje wode do kapieli . Mowie do corki ale informacja jest tez dla meza. I w jakim jezyku ja mam to powiedziec?
  • tomsmom 03.12.10, 14:50
    Pierwsze zdanie po polsku, drugie po angielsku, i problem z glowy.
    Ty chyba kochana mozg masz bardzo analityczny, bo wszystko na drobne rozbierasz big_grin jak tak sie bedziesz nad kazdym slowem i zdaniem zastanawiac to Ci zycia zabraknie!! wink

    Moj maz akurat polski zna ale tesciowie juz nie (no, pare slowek umieja powiedziec, coponiektorzy mezowie chyba mniej umieja niz oni wink ) ale jak tesciowa przyjezdza (mam z nia cudowny kontakt) to nie zmieniam nagle swoich rozmow z dziecmi, ktore zreszta na tym etapie juz by mi na to nie pozwolily nawet. To jest takie naprawde bardzo naturalne jak sie do tego naturalnie podejdzie. Poza tym, wierz mi, niedlugo trwaja takie dylematy bo juz nawet moja 2-letnia coreczka funkcjonuje doskonale jako tlumacz dla babci, a to juz w ogole mnie odciaza. Jedyna sytuacja, w ktorej zdarza mi sie zwracac do wlasnych dzieci po ang to taka gdy mamy u siebie ang dzieci bez rodzicow i ja opiekuje sie wszystkimi. Ale tu tez ciekawostka: ja mowie do wszystkich po angielsku ale moje dzieci NIGDY jeszcze nie odpowiedzialy inaczej niz po polsku. Zdarza sie, ze tlumacza zaraz ang dzieciom co powiedzialy, ale czesto jest tak, ze nikt tego specjalnie nie zauwaza i zabawa toczy sie dalej.

    Tak wiec, powiedzialabym, najwazniejsze przy OPOL to bycie konsekwentnym bez wymyslania, ze nie da sie, ze trudno itd. To nie grzech jak cos sie gdzies wymsknie, ale z drugiej strony nieustanne zastanawianie sie nad tym co powiedziec czego nie i w jakim jezyku to zdecydowanie nie jest droga do przekazania dziecku dwujezycznosci.

    PS. I ja Ci nic nie wmawiam, bron Boze, tylko - a to jasno wynika z Twojego poprzedniego postu, chyba, ze czegos nie zrozumialam - stwierdzenie, ze sie mysli, sni i wyraza emocje oraz woli mowic w danym jezyku nasuwa automatycznie wniosek, ze jest to jezyk pierwszy. To, jako filolog sama na pewno wiesz smile
    --
    Tomek
    Marek
    Marta
  • risando 03.12.10, 11:51
    tomsmom napisała:
    -----------------
    A swoja droga zawsze zastanawia mnie w postach - tu OGOLNIE juz mowie - jak mamy mowia, ze przy mezach musza w tym drugim jezyku, no bo on nie rozumie... jak to jest, ze ukochana osoba mowi w (niechby on byl najtrudniejszym jezykiem swiata nawet) obcym mi jezyku, (na dodatek do dzieci moich) a ja NIC?? Dla mnie to niepojete. Nie wyobrazam wrecz sobie, zeby w domu istnial jezyk "tylko tej jednej osoby".
    -----------------
    Witam,

    bardzo słuszna i ważna uwaga. Partner powinien się nauczyć języka swojego małżonka przynajmniej biernie. Kiedy dziecko ma już 6 czy 7 lat, nie sposób tłumaczyć wszystkich rozmów z dzieckiem na drugi język. Jeżeli ojciec nie nauczy się zrozumieć własnej żony i dziecka, spowoduje on sytuację, w której na pewno trudniej zyć dobrze i w zgodzie z dwujęzycznością.


    Pozdrawiam

    --
    Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
  • zojka33 03.12.10, 14:19
    To chyba ja ostatnio w watku obok pisalam cos o wykluczeniu. Moj maz chodzil przez rok na kurs polskiego skad wyniosl solidne podstawy, ale niestety potem zmienil posade i siedzi teraz w pracy do 19.00 lub 20.00 wiec o zadnym kursie nie ma mowy. Mial niby kontynuowac nauke polskiego w domu, ale wiadamo jak to jest, zmeczony po pracy, w weekendy chce odpoczac, wiek tez juz nie ten zeby jezyki wchodzily do glowy z predkoscia jak kiedys na studiach smile W efekcie polski zna odrobine, tzn. nawet troche sie dogada z moja rodzina na poziomie bardzo podstawowym i duzo rozumie z tego co mowie do malej, zalapal nawet slowa paru piosenek ktore jej spiewam. Ale ja sie nie ludze, on polskiego nie zna i juz sie raczej nie nauczy, po polsku z nim raczej rozmawiac niestety nie bede. Ciesze sie, ze duzo rozumie i uczy sie wielu slowek razem w mala, ale mala rosnie i niedlugo nasze rozmowy stana sie coraz bardziej skomplikowane. Na razie maz jeszcze mniej wiecej "kuma" o co chodzi, ale mysle, ze wkrotce nie bedzie nawet "mniej wiecej" lapal o czym rozmawiamy. Moim zdaniem OPOL niestety w jakims sensie wyklucza, w takiej sytuacji jak nasza. Ale to nie zmienia faktu, ze jestem entuzjastka tej metody i mowie do malej tylko po polsku, zawsze i w kazdej sytuacji. Znam zbyt wiele przykladow dziewczyn, ktore nie chcialy "wykluczac" swoich partnerow, mieszaly jezyki, i w efekcie ich dzieci po polsku nie mowia.
  • ciotka_paszczaka 03.12.10, 16:14
    Zaraz zaraz...maz nie rozumie?!
    Czy aby na prawde?
    Rozmowy z dziecmi, zwlaszcza bardzo malymi sa dosc ograniczone.
    Moj maz, twierdzi dokladnie odwrotnie, ze dopiero kiedy/jak zaczal sluchac tego, co mowie do dzieci, to te wiadomosci z "teoretycznych " niejako kursow, zaczely wreszcie miec pewna barwe i smak . To jego slowa nie moje.
    Wiec nie przesadzajmy z tym "wykluczaniem" malzonkow i malzonek.
    NB. jezyk, kazdy [!] dla mnie samej, jest tylko srodkiem komunikacji. I dla tego, jadac do jakiegos nowego kraju, staram sie bodaj podstawowe slowka (tak/nie dziekuje prosze bodaj) nauczyc. Tyle potrafi kazdy, z minimalna bodaj motywacja. A co do piero maz/zona osoby z innym jezykiem.
    Nie mamy sytuacji jak przed laty, kiedy bylo np. zagluszanie rozglosni obco-jezycznych; ktos jeszcze pamieta servis BBC? Kasety z wymowa kosztowaly majatek, znalezienie native speaker'a graniczylo z cudem...a pochodze z Wroclawia, wiec teoretycznie przynajmiej powinni jacys tam byc.
    A tak to wygladalo przed laty.
    Teraz mamy internet, serwisy wielojezyczne, wymowe slowek, nagrana w mp3 ktora mozna, bez problemu - za darmo i legalnie- sciagnac na odtwarzacz do samochodu, do sluchania w drodze do/ z pracy. Jak zapracowana druga polowa nie ma czasu sciagac, to co za problem, zrobic to samemu?
    Wiec tak jak napisalam na poczatku, chciec ,to na prawde moc!

    W archiwum jest moj watek nt. jak sobie poradzila tesciowa, kiedy dziecko przynioslo jej polsko-jezyczna bajke do przeczytania! Polecam. Kocham moja tesciowa! smile
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • zojka33 03.12.10, 16:56
    Ciotko Paszczaka, ale ja nie napisalam, ze moj maz nie rozumie. Napisalam dokladnie cos odwrotnego - ze zna troche polski i ze rozumie duzo z tego co mowie do coreczki. Moja mala ma rok i nic jeszcze nie mowi, a to co ja do niej mowie jest bardzo proste, wiec oczywiscie, ze maz duzo rozumie, a i wiele slowek uczy sie razem z nia, tak jak pisalam. Martwi mnie zas troche przyszlosc, bo niedlugo mala bedzie mowic, opowiadac itd. i wtedy juz na pewno moj maz nie nadazy za nami. Choc moze bierna znajamosc polskiego bedzie sie u niego rozwijac? Zobaczymy. A jesli chodzi o mozliwosci nauki polskiego, to oczywiscie, ze teraz jest dostep do calej masy materialow. Maz ma wiele ksiazek do nauki polskiego, cd, dvd, programy itd itp, ja wiem, ze to zaden problem sciagnac materialy. Ale przysiasc do sumiennej nauki, wkuwac codziennie slowka itd to juz inna sprawa. Rozumiem mojego ukochanego, ze nie ma na to sily, bo sama mam kilka ton ksiazek do nauki francuskiego, i powinnam codziennie zakuwac slowka i pracowac nad gramatyka, zeby polepszac moj francuski, ale tego nie robie. Motywacje i checi mamy oboje, ale z wykonaniem juz nie tak latwo smile
  • ciotka_paszczaka 03.12.10, 17:18
    Ale wlasnie dla tego pisalam o czyms, co w pewnym sensie bazuje na biernej nauce!
    Czyli "osluchaniu sie" ze slowkami, zwrotami etc. Nie o nauce z ksiazek.

    Ja sama tez niewiele mam na nia czasu (wolnego); a motywacje owszem mam...ale brak zachety ze strony tubylcow tez. (zeby nie powiedziec zniechecenie "po co ci to, my mowimy po angielsku"; i to zdanie powtarza sie na okraglo w ustach osob, uwazajacych sie za Walijczykow z dziada, pradziada). Mowie oczywiscie o "standardowym" walijskim. Jedynym, jak na razie powodem, zeby sie go uczyc jest fakt, ze ucza sie go dzieci. W "mojej" czesci Walii nie jest to jezyk uzywany na codzien.
    I tak samo z nagraniami. Wiem z doswiadczenia, ze lepsza minimalna, bodaj bierna nauka (nie jestem jezykoznawca, wiec tutaj nie znam odp. terminow fachowych); niz zadna.

    Mysle, ze na zapas bym sie nie martwila!
    --
    Pozdrawiam,
    Anna

    P.S.Przede mna stoi podobny dylemat, jesli dzieci pojda do walijskiej szkoly sredniej (tj. takiej, gdzie jezykiem wykladowym jest walijski; a nie angielski), to nie bede im w stanie nic pomoc. Co gorsza, moj maz tez nie. Ale o ile wiem, z opowiadan innych rodzicow, nie stanowi to problemu, tj. szkola z rodzicami komunikuje sie po angielsku. A jak bedzie, zobaczymy. Na razie sie nie martwie, a co bedzie za 2 lata? Zobaczymywink
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • risando 04.12.10, 09:22
    ciotka_paszczaka napisała:

    > Ale wlasnie dla tego pisalam o czyms, co w pewnym sensie bazuje na biernej nauce!
    > Czyli "osluchaniu sie" ze slowkami, zwrotami etc. Nie o nauce z ksiazek.
    >

    Mialem to samo na mysli, poniewaz typowy kurs jezyka polskiego w szkole jezykowej czy standardowy podrecznik jezyka polskiego dla cudzoziemcow obejmuje raczej rzeczy nie do konca potrzebne w zyciu rodzinnym. Oczywiscie taki kurs nie zaszkodzi, ale tez nie zbytnio pomaga. Jesli tata ma malo czasu, warto sie skupic moim zdaniem na nauce podstawowego slownictwa bez zakuwania regul gramatycznych, ortografii itp. Istotne jest osiagniecie takiego poziomu biernej znajomosci, kiedy tata mozesz stwierdzic "oh, super, rozumiem, o czym one mowia" smile Slownictwo 6-latka jest jeszcze dosc ograniczone, bo ile wyrazow dziecko w tym wieku uzywa? Moze 1000? Moze 1500?

    Teraz male obliczenie: 6 lat x 52 tyg. = 312 tyg.

    1500 wyrazow / 312 tyg. = 5 wyrazow tygodniowo.

    Nawet baaaardzo zajety tata jest w stanie znalezc codziennie od poniedzalku do piatku 5 minut, aby nauczyc sie 5 wyrazow w ciagu 5 dni. Jesli nie ma czasu, niech jego sekretarka dopisuje codziennie 15 min. "Polish" do kalendarza i czas jest. W sobote maly domowy sprawdzian malzonki i po tym zasluzony odpoczynek smile

    Pozdrawiam

    --
    Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
  • zojka33 04.12.10, 10:26
    Dzieki Risando, bardzo przekonujaca i logiczna argumentacja, juz moj maz dostal pierwsze 5 slow do wkucia na karteczce smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka