Dodaj do ulubionych

"Wady wymowy spowodowane dwujęzycznością"...

05.11.10, 18:51
Taką informację znalazłam na ulotce praktyki logopedycznej z Monachium. Panie zachwalają, że prowadzą terapię w języku polskim i niemieckim, piszą, co robią itd... Wymieniają m.in. "Prowadzimy terapię wad wymowy spowodowanych dwujęzycznością". Tak się zastanawiam, o co im chodzi... i trochę mi smutno coś takiego czytając.

Podobnie, jak smutno mi było słuchając wypowiedzi polityka litewskiego, który stwierdził, że nie powinno się uczyć dzieci mieszkających na Litwie języka polskiego, "Bo potem nie mają szans na dobre wykształcenie i są pomocnikami na budowach..."
I też mi było przykro...

I nic z tego nie rozumiem.


mama Adama
Edytor zaawansowany
  • 05.11.10, 19:25
    Wiesz, co... ja myślę, że takich 'specjalistów' powinno się poprosić w mailu o np. podparcie się literaturą przedmiotu, badaniami na próbie po 12. r.ż., a jak nie, to otwarcie robić antyreklamę w podzielonym na kraje wątku.

    Panie pomieszały pojęcia, i wyszedł im chwytliwy reklamowy bełkot. Albo mówimy o wadzie wymowy per se, albo mówimy o transferze pomiędzy pierwszym a drugim językiem, i wtedy to po prostu 'ćwiczenia wymowy niemieckiej dla dzieci z językiem niemieckim jako drugim'. W tym wypadku 'język x jako drugi' oznacza, że dziecko przyswoiło jakiś język w domu, a potem np. w wieku 3 - 4 , a nawet więcej lat poszło do przedszkola/szkoły z innym językiem wykładowym/dominującym, czyli ten język został przyswojony chronologicznie później, po pierwszym CP (3-4 lata).
  • 05.11.10, 19:35
    z tym litewskim prezydentem to o tyle jestem w stanie zrozumiec ze to polityk i gada co mysli ze tlumy chca uslyszec albo mysli ze chca uslyszec.
    Jezeli chodzi o te panie logopedki to faktycznie wstyd ze panie ktore powinny posiadac obszerna wiedze na temat wielojezycznosci cos takiego twierdza robia z tego reklame na swoje potrzeby. Sarah ty chyba naukowo zajmujesz sie wielojezycznoscia - moze ty im napiszesz taki e-mail? Moglabys przeciez natknac sie na taka ulotke podczas pobytu w Monachium no nie?
    --
    Bye bye England and welcome Germany
  • 05.11.10, 19:42
    Na polskim podwórku też pojawiają się tacy specjaliści.
    No bo gdyby to była prawda po ponad połowa światowej populacji by po prostu sepleniła smile

    --
    I'm Mr Cellophane
    Cinek(X.2005)&Pinezka(IV.2009)non-native bilingual OPOL-ML:pol(mama), ml:ang(tata(to ja))
  • 05.11.10, 21:06
    Tja, bibliografia z lat '60 - '70.
    Prawda jest taka, że większość świeżych światowych publikacji do polskiego lingwistycznego grajdołka nie dociera. A nazwisko Chomsky w ogóle gryzie.
    Mam rozumieć, że lepiej, kiedy dziecko dostaje dane wejściowe odbiegające od standardowej gramatyki.
    Wobec tego niedość, że będzie jednojęzyczne zamiast dwu, to jeszcze dojdą kłopoty z niestandardowymi danymi na wejściu. OK, będzie nowy język - kreol (polecam Migge 2006 o kreolach surinamskich), fajnie, wzbogaci się rejestr światowych języków.
  • 05.11.10, 21:26
    Już 10 lat temu można się było powoływać na znacznie nowsze opracowania, polskich badaczy zresztą. Nam na studiach zabraniano powoływać się na badania starsze, niż 5-8 lat (chyba, że w kontekście historycznym: jak oświetlano problem na przestrzeni dziejów).
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Blog o życiu z pięciolatką w Moskwie
  • 05.11.10, 22:32
    co do litewskiego polityka nie bede komentowac- zalosne sad

    co do wad wymowy, mysle, ze moga byc, a nie ze sa zawsze. podobnie jak sa inne wady wymowy. zauwazam cos podobnego u mojego dziecka niestety. ja mysle, ze ma to jedynie zwiazek z tym, ze j. polski slyszy wlasciwie ode mnie i z tv. porozmawiac w tym jezyku moze wlasciwie tylko ze mna. ja nie poprawiam kazdego zle wypowiedzianego slowa (moze zle robie), nie chce by rozmowa jego ze man kojarzyla mu sie jedynie jako wiecznie poprawianie. maly nie sepleni, ale ma troche tych wyrazow, juz chyba odsc mocno zakorzenonych, ktore wymawia zle, np kaMapka, zamiast kaNapka.
    moze wiec cos w tym jest. nie moge powiedziec, ze z moim dzieckiem nie da sie dogadac, ale porownujac do innych dzieci mowi mniej czysto i mnie wyraznie- ale moze to zupelnie nie zalezy od jego dwujezycznosci a po prostu ma zla wymowe jak wiele dzieci mowiacych i majacych stycznosc tylko z jednym jezykiem. nie mam szans na zadnego logopede tutaj u siebie, tym bardziej w jezyku polskim. ja nie chce by polski kojarzyl jako ten jezyk, w ktory musi wlozyc duzo pracy by moc sobie w nim pogadac, bo najzwyczajniej w swiecie w pewnym momencie zacznie go unikac.

    aha, moje dziecko ma cztery i pol roku.
  • 05.11.10, 23:13
    teo> ale wymowa slowa kanapka jako kamapka nie jest zadna wada wymowy... czy dziecko realizuje wszystkie srodkowe /n/ jako /m/?

  • 06.11.10, 21:27
    wszystkie nie, ale czasami gdzies tam slysze, ze cos mu "przeskakuje" . musialabym go teraz specjalnie poobserwowac i spisac troche jego bledow w wymowie. az jestem ciekawa, czy jest w tym jakas regula.
    dzieki
  • 07.11.10, 13:31
    teo> jesli nie we wszystkich, ale w niektorych to i tak dziecko jest juz do przodu i oznacza, ze szybciej bedzie mozna wywolac prawidlowa wymowe. Nie znam polskich norm jesli chodzi o pojawianie sie glosek, wiec tu nie pomoge.. w ang /n/ powinno sie pojawic ok 3 roku zycia. Pomysl z kolezanka logopedka jest bardzo dobrywink
  • 06.11.10, 13:58
    Cztery i pol roku, to jeszcze bardzo mlody wiek, jeszcze moze z tej "zlej wymowy" wyrosnac. Moze jednak powinnas probowac go poprawiac, nie nagminnie i bez przerwy ale n.p. wziac "na tapete" jeden wyraz w tygodniu i ten systematycznie porawiac.
    Bedac w Polsce w czasie wakacji slyszalam 7-latki potwornie seplaniace. Moja corka ma 5,5 i bardzo mnie zaczelo nagle draznic jej seplenienie i nieprawidlowa wymowa po polsku, wiec poszlam do logopedy. Bylysmy na 5 albo 6-ciu spotkaniach (wiecej czasu nie mialam, bo musialysmy juz wyjezdzac z Polski) i to bardzo pomoglo. Dziecko sobie uswiadomilo roznice miedzy dzwiekami i jak ma ukladac jezyk i wargi, itd. (wszystko to w formie zabawy przed lustrem i rysowania kolorowanek) i teraz juz mowi zupelnie poprawnie po polsku (wszystkie dzwieki).
    Mysle, ze Twoj synek jest jeszcze w takim wieku, ze nie nalezy sie jeszcze martwic.
    --
    http://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif
  • 06.11.10, 21:29
    w ferie zimowe zapowiedziala sie u nas kolezanka, ktora jest logopeda, chyba nie dam jej tak zupelnie u nas odpoczywac. az z ciekawosci posadze przed nia mojego przedszkolaka. zobaczymy jaka bedzie diagnoza i co mi powie o jego wymowie. moze faktycznie ma jeszcze czas na wyszlifowanie wymowy. dzieki za uwagi smile
  • 05.11.10, 22:36
    i opadly mi rece;-((
    nie spotkalam sie jeszcze z wadami wymowy spowodowane dwujezycznoscia.. a wadami wymowy zajmuje sie na codzien
    ot glupi przyklad, /th/ nie istnieje w jezyku hiszpanskim.. dzieci Latynosow, ktore przychodza do szkoly mowia albo /s/, albo /d/, albo nawet /f/ w miejsce tego dzwieku i mi NIE WOLNO tego korygowac, stanowisko ASHA odnosnie takich "wad wymowy" jest bardzo jasne i zapisane wielkimi literami
  • 10.11.10, 05:03
    W wiekszości regionów Hiszpanii jeżeli "c" pojawia się bezpośrednio przed "e" albo "i" a "z" we wszystkich pozycjach wymawia się niemal identycznie jak angielskie "th", więc nie powinno być problemu. Chyba że mowa o hiszpańskojęzycznych zza oceanu, wtedy się zgadza. Pisałaś, że tego typu błędów nie wolno poprawiać. Pytanie może naiwne, ale jak najbardziej na serio, dlaczego?
  • 10.11.10, 11:52
    suaya> mowa o Latynosachwink czyli Ameryka Pld wszerz i wzdluz..
    dlaczego sie nie poprawia? bo to nie jest blad.. to zadna wada wymowy.. Bledem byloby gdyby np wszystkie/niektore /s/ istniejace w obu jezykach Latynos wymawial np jako /t/.
    Nie wolno mi zabierac sie za zadne dialekty, gwary i poprawiac gramatyki Afro Amerykanow np
    Mieszkam w obszarze, gdzie pielegnuje sie tradycje Gullah i jezyk Geechee. I gdybym sie zabrala za poprawianie czegokolwiek, moglabym sie pozegnac ze swoimi upowaznieniami do uprawiania zawodu.
    Oczywiscie wielu ludzi zajmuje sie modyfikacja akcentu, ale to juz zajecia w wiekszosci dla ludzi doroslych, pracujacych na wyzszych stanowiskach tutaj (obcojezyczni ale tez i Amerykanie) i chcacych poprawic swoja wymowe.. albo dla tych, ktorzy chca mowic standardowym angielskim, bo np. maja prace w TV/ radio czy sa osobami publicznymi.
  • 10.11.10, 20:42
    Mówisz, że pożegnałabyś się z uprawnieniami do uprawiania zawodu, bo pewno takie są zasady/przepisy, ale dlaczego się nie poprawia i dlaczego są takie reguły? Przepraszam, że jestem tak dociekliwa, ale po prostu interesuje mnie powód dlaczego jest tak a nie inaczej, bo skoro tak sie nie robi to pewno jakiś jest.
    Przykład z zupełnie innego podwórka, ale może zobrazuje. W takim angielskim jest koło 15 samogłosek (ile jest naprawdę to nie wiem, ale tak pi razy drzwi), w polskim jest 6 i Polacy jak mówia po angielsku często usiłują mówić po angielsku używając tych 6 znanych im samogłosek, bo nie wiedzą że w angielskim jest ich więcej albo nie potrafią tych 15 dźwięków produkować. Po wyjaśnieniach, ćwiczeniach i korekcie, wiele osób zaczyna bardziej się na tym skupiać i ich mowa brzmi bardziej naturalnie, dlatego moje pierwsze odczucie jest, żeby jednak poprawiać. Ja jak się uczę nowego języka też jest dla mnie bardzo ważne, żeby ktoś mnie poprawiał, wymowę, gramatykę, wszystko co mówię źle. Dlaczego więc u dzieci się tego nie robi? A może w ogóle się tego nie robi, u dorosłych też?
  • 10.11.10, 21:47
    >Polacy jak mówia po angielsku często usiłują mówić po angielsku używając >tych 6 znanych im samogłosek, bo nie wiedzą że w angielskim jest ich >więcej albo nie potrafią tych 15 dźwięków produkować.

    Mysle, ze pomijasz jeszcze jeden aspekt: analizatora sluchu.
    Przykladowo, po angielsku mowie na codzien, plynnie i z "obcym" akcentem. W/g tubylcow skandynawskim (nie-polskim, do dzis nikt mi nie umial wyjasnic czemu wlasnie skandynawskim. A pytalam!). Czy tlumaczenie cos pomaga? Nie jestem pewna. Moj wlasny przyklad :
    ja WIEM ze powiedzmy dwa, zupelnie proste slowa: "men" i "man"
    roznie brzmia. Ale ja tej roznicy NIE SLYSZE.
    Owszem, jezeli ktos bardzo, ale to bardzo wolno i wyraznie mowi, to tak. W kazdym innym przypadku, jesli kontekst jest niewyrazny (nie wiem, czy chodzi o jedna, czy o kilka osob) mam problem. Fakt, nie zdarza sie to zbyt czesto, ale nawet to, ze mam swiadomosc roznicy w brzmieniu, nie zmienia faktu, ze jej nie slysze, i nie potrafie w zw. z tym "dobrze" nasladowac.
    I jak mowila mi znajoma "speech therapist" kluczem do prawidlowej wymowy jest sluch. A z kolei pewne nawyki sluchowe wyrabiaja sie stosunkowo wczesnie. Nie znaczy to, ze nie mozna ich zmienic, ale ta zmiana moze byc b. czaso i praco chlonna. Ja dalam za wygrana....
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 26.11.10, 02:10
    W
    > kazdym innym przypadku, jesli kontekst jest niewyrazny (nie wiem, czy chodzi o
    > jedna, czy o kilka osob) mam problem. Fakt, nie zdarza sie to zbyt czesto, ale
    > nawet to, ze mam swiadomosc roznicy w brzmieniu, nie zmienia faktu, ze jej nie
    > slysze, i nie potrafie w zw. z tym "dobrze" nasladowac.

    Wiesz, ja sie zastanawiam, na ile slyszenie roznicy jest niezbedne do jej wyprodukowania. Zapewne ulatwia, ale chyba nie jest niezbedne. Niemiecki ma ö i ü, ktore dla wielu obcokrajowcow sa praktycznie identyczne i to niezaleznie od tego czy mowimy o krotkim czy o dlugim wariancie. Ja tez przez dlugi czas nie slyszalam roznicy, teraz w zasadzie slysze, ale przy testach bezkontekstowych (np. takich gdzie czytane sa tylko sylaby) bardzo ladnie widac moj stan psychofizyczny: jak nie moge sie idealnie skupic, to trace mnostwo punktow. Ale poprawnie wymawiac nauczylam sie, zanim zaczylam slyszec. Po prostu postaralam sie zapamietac wlasciwy uklad aparatu mowy i cwiczylam, co pewien czas kazac rdzennemu Niemcowi skontrolowac, czy to brzmi prawidlowo. Efekt jest taki, ze jak teraz jestem na tyle zmeczona, ze nie jestem w stanie rozroznic, czy wydaje prawidlowe dzwieki, to jestem w stanie mowic nadal poprawnie, skupiajac sie wlasnie na technicznych aspektach artykulacji.
    Dla mnie to troche jak z tancem - swietny tancerz nie musi myslec o rytmie, on go czuje. Ale jak sie nie jest swietnym tancerzem, to trzeba sobie radzic inaczej np. liczac raz-dwa-trzy, zeby koordynowac kroki z muzyka.


    A co do opinii speech therapist to jestem ciekawa, czy kiedykolwiek spotkala mowiacego gluchego... smile
    --
    24 kilo klonow.
  • 26.11.10, 13:48
    W sumie jest to do sprawdzenia eksperymentalnie, programik liczący nazywa się Praat, został zmajstrowany przez fonetyków/fonologów z UvA i jest dostępny za darmo w internecie.
    www.fon.hum.uva.nl/praat/
    Czasami żałuję, że moje pojęcie na temat 'techincznej' lingwistyki jest powiedzmy sobie, na poziomie podstawowym lub 'wiem, kto to może wiedzieć'. Z drugiej strony socjolingwistyka i 'kontaktologia' wydaje mi się studnią bez dna, z danymi dostępnymi 'na ulicy' (chociaż ostatnio się trochę przejechałam, i albo będę musiała szukać nowego tematu, albo będę miała szczęście).
  • 26.11.10, 13:57
    turzyca> calkowicie gluchego? nie. Moj profesor mial CI, mam kilkoro dzieci z powaznym niedosluchem, ktore oprocz swoich aparatow sluchowych, w szkole w swoich klasach maja FM system.
    Nie wiem tylko do czego mam sie ustosunkowac.
  • 26.11.10, 21:04
    turzyca napisała:

    > Wiesz, ja sie zastanawiam, na ile slyszenie roznicy jest niezbedne do jej wypro
    > dukowania.
    Turzyca pisala chyba jednak do mnie?

    Nie wiem, czy faktycznie slyszenie i mowienie sa zalezne od siebie, czy tez nie; tak jak napisalam, sama "dalam za wygrana" -jesli tubylcom moja wymowa nie przeszkadza, to mnie samej tez nie....
    Nigdy (i to od lat)nikt mi nie zwracal uwagi (mozna przyjac ze wszyscy sa b. kurtuazyjni) i nie pytal skad pochodze. Dopiero kiedy pojawily sie dzieci, to zaczeto zagadywac, czy jestem z Szwecji/Norwegii itp.
    Gdyby bylo inaczej, prawdopodobnie walczylabym dalej. Jezyk nie jest moim bezposrednim "narzedziem pracy" tj. jestem naukowcem "slislym", nie humanista.
    Natomiast osobiscie znalam osobe glucha, ktora mowila. Ale to byla gluchota "wtorna" (nie znam fachowego terminu) tj. byl to pan, ktory jako dorosly przeszedl ciezkie zapalenie opon mozgowych, po ktorym stracil calkowicie sluch. Natomiast pozostala mu umiejetnosc mowy. A to, co sie natychmiast dawalo zauwazyc, to to, ze calkowicie nie modulowal glosu (byc moze wlasnie tez po tej chorobie); i mowil z jednakowa glosnoscia. To bylo b. dawno temu, ale pamietam, ze opowiadal iz wielu rzeczy musial sie uczyc, niejako od nowa.
    Czy z takimi osobami pracuje ta moja znajoma? Chyba nie, ona zajmuje sie glownie osobami po udarach itp, przynajmniej tak wynikalo z tego, co mi opowiadala. Tj. pracuje w szpitalu, na oddziale, ktory zajmuje sie pacjentami w stanie rehabilitacji. Tyle tylko o niej wiem.

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 07.12.10, 22:55
    z powodu intonacji, plaskiej nieomal, czsto jestesmy brani za Szwdeow kiedy mowimy po angielsku, jakmi zalezy potrafie nasladowac intonacje brytyjska, melodie zdania.Co do wad wymowy, hmmmm, nie sadze, dziecko dotaje przeciez prawidlowe wzorce wymowy, jesli pojawiaja sie jakies bledy, przyczyna musi byc inna.
  • 10.11.10, 23:53
    suaya> to korygowanie wymowy, gdzie wyjasnia sie jak mowic, nalezy do obowiazkow nauczyciela, ktory naucza nowego jezyka. Tak, sa logopedzi od modyfikacji akcentu (kiedys nazywalo sie toto redukcja akcentu, ale ze slowo redukcja ma zabarwienie negatywne, bo zaden jezyk nei jest gorszy od tego nowego, ktorego czlowiek usiluje sie nauczyc), ale to czy udasz sie do logopedy w takim a nie innym celu jest wylacznie Twoja decyzja. Logopeda jest korygowania WAD wymowy. Wada wymowy nie jest fakt, ze nie wiesz, ze jest samogloska /a/ moze byc realizowana na kilka sposobow. Czy wada wymowy bedzie kiedy cudzoziemiec wszedzie zamiast /ci/ mowi /cz/ kiedy mowi po polsku?
    Mam chlopca, ktory do kazdego wyrazu po ang dodaje /t/, nie wymawia glosek stojacych obok siebie czyli jest "pider" zamiast 'spider", podczas testu oraczyl mnie wyrazem /smrek/ ktorego uzyl, aby nazwac palec (finger), dodatkowo nie wymawia ani poczatkowej gloski ani koncowej. Nikt nie wie, co on mowi. To, ze byc moze ma akcent (tego niewiadomo, bo nikt nie jest w stanie go zrozumiec) jest ostatnia rzecza, ktora by mi przyszla do glowy, aby sie nia zajac. Mowa musi spelniac swoje zadanie i przesylac komunikaty, jego mowa/ wymowa takiej roli nie spelnia. Jesli Ty wymowisz hot jako /hot/ zamiast /hat/, czy zaburzysz tak bardzo komunikat, ze nikt Cie nie zrozumie?
    Czytasz po ang?
  • 11.11.10, 03:35
    Dzięki blue_jay, teraz jest jaśniej, wyglada na to, że pisałyśmy o dwóch róznych sprawach. Ja o niedokładnej/niepoprawnej wymowie z powodu zbyt słabej znajomości języka, Ty ze strony logopedycznej (mam nadzieję, że dobrze odmieniłam). Przyznaję, nie mam na temat logopedii zielonego pojęcia i pewno masz racje, ale jako laikowi nadal mi jednak coś tam zgrzyta, bo jak ktoś mówi niepoprawnie i nie będziemy korygować to sam z siebie się raczej nie nauczy, a przy większej ekspozycji na dany dźwięk może jednak kiedyś załapie? Nie wiem, pewno znowu mylę pojęcia, bo przyznaję że trochę trudno mi rozróżnic korektę wymowy od korekty wad wymowy. Dlaczego jak logopeda poprawia "th" to jest to szkodliwe, a jak to samo "th" poprawia nauczyciel to już jest ok? A może nie jest to szkodliwe, a po prostu do obowiązków logopedy nie należy?

    Ja sama nie potrafiłam wymówić polskiego „r”. Nie było to ani „l”, ani „h”, mowiłam powiedzmy takie francuskie „r”, rozumiem że to wada wymowy, czy tak? Co prawda nie logopeda, a lekarz pierwszego kontaktu orzekł, że mam coś w jamie ustnej nie tak, nie wiem, język czy podniebienie czy coś tam, że się nigdy nie nauczę i odesłał z kwitkiem do domu, że niektórzy ludzie tak mają, nic się z tym nie da zrobić i trzeba z tym żyć. Kolo 16 roku życia zaczęłam się uczyć hiszpańskiego i moje pierwsze zdanie to „Carmen cierra la puerta”, czyli 3 bardzo silne „r”, w moim wykonaniu było to wręcz niezrozumiałe. Uczyłam się sama i siedziałam z kasetą wtedy jeszcze włączoną na okrągło i po jakimś czasie zaczęłam wymawiać „r”, co prawda tylko w hiszpańskim, nauczenie się tego samego dźwięku w polskim zajęło mi kolejnych pare tygodni. Jak to wyjaśnić?

    Jak się w takim razie traktuje nagminne wymawianie „e” przed wyrazem rozpoczynającym się od „s” przez hiszpańskojęzycznych, typu espider, eskarpetka, esnake etc.? Ci ludzie po hiszpańsku wymawiają salsa, nie esalsa, mówią segundo i nie esegundo, czyli dźwięk nie jest im obcy. To samo „zjadanie” spółgłosek na ogół, a szczególnie na końcu wyrazu, wymowa dzielou w taki sposób, że nigdy nie wiesz czy chodzi o yellow czy o jello, pomimo ze „y” jak najbardziej funkjonuje w języku hiszpańskim? Z tego co rozumiem nie jest to wada wymowy, nieumiejętność wyprodukowania dźwieku też nie, co to właściwie jest, skąd się bierze i co się z tym robi?

    Odnośnie Twojego przykładu z wymową hot, to zazwyczaj problemu nie ma, tyle że takich słówek jest mnóstwo i często jak przeczytasz/powiesz niepoprawnie to nawet jak ktoś zrozumie z kontekstu, to mogą z tego być niezłe kwiatki, eg. slept vs. slapped, sleep vs. slip, flood vs. flawed czy bardziej rażące typu sheet vs. shit, beach vs. bitch czy dog vs. Doug, przyznasz więc, że różnica jest i jeżeli ktoś ma szansę się tego nauczyć to warto spróbować. Znam ludzi, którzy po 20 latach mieszkania w kraju anglojęzycznym pomimo świetnej znajomości biernej, rozumieją 100% teksu pisanego czy nawet ze słuchu, jak oni otworzą buzię to współrozmówca myśli, że są na poziomie początkującym, tak cięzki mają akcent czy złą wymowę.Tak, znam angielski, możesz podrzucić jakąś lekturę na ten temat? Z góry dziękuję za wyjaśnieniabig_grin
  • 21.11.10, 20:44
    Blue_jay, masz jakieś fajne czytadło z praktyki 'dwujęzyczności' z obszaru Sea Islands? Czy możesz się podzielić na mail gazetowy?

    W kwestii kazusów amerykanskich, zatrzymałam się na opinii Labova w sprawie propozycji traktowania Gen.Am. jako 'drugiego' języka dla dzieci mówiących AAVE i tworzenia dwujęzycznych oddziałów ze stopniowo zwiększającą się ekspozycja na Gen.Am., aby przyczynić się do większej alfabetyzacji i zmniejszenia marginalizacji społecznej.

    A jakby kogoś jeszcze interesowało, kto to Labov i co narozrabiał (bo stworzył parę precedensów w lingwistyce), to tu link: www.ling.upenn.edu/~wlabov/papers.html
  • 22.11.10, 00:32
    sarah> nie mam, ale poszukamwink a odnosnie AAE, to kazdy standardyzowany test, ktory daje dzieciom, ma osobna punktacje dla AAE.
  • 06.11.10, 07:37
    Moje dziewczyny w takim razie kwaliikuja sie do jakiejs specjalnej terapii. Majac stycznosc z greckiem, polskim, angielskim i woloskim obydwie mialy (mlodsza nadal) klasyczne...francuskie rrrrrrrr w kazdym jezyku!
  • 06.11.10, 11:52
    Proste:
    panie "specjalistki" chca zarobic. NIC WIECEJ. A jesli znajdzie sie jakis naiwny, ktory za takie lekcje zaplaci...
    coz, tylko wpolczuc.

    NB. Moje dzieci jakos nie maja wad wymowy...pewnie dla tego ze mama NIE JEST specjalistka. To cos tak, jak w tym dowcipie o olbrzymim diamencie, i jubilerach w Amsterdamie...
    smile))
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 12.11.10, 21:41
    Ja nie mam zadnych podstaw naukowych i teoretycznych, ale patrzac na wlasne dzieci dwujezyczne (polski i holenderski) wydawalo mi sie, ze dzieci te maja szanse trenowac miesnie jezyka, calej jamy ustnej w szerszym zakresie niz 1 jezyk. Takie wrazenia mialam, poniewaz moje starsze dziewczyny (7,5 i prawie 5 lat) zawsze byly do przodu w stosunku do rowiesnikow w opinii przedszkolnych logopedow, syn jeszcze nie ma 3 lat, wiec za wczesnie wyrokowac.
  • 21.11.10, 18:39
    jakos nie chce mi sie wierzyc w te wady wymowy spowodowane dwujezycznoscia. Ja mowie do corki po polsku a wymowe niemiecka ma lepsza niz niejedno dziecko jedno jezyczne niemieckie w grupie przedszkolnej. Byc moze nie nauczy sie nigdy idealnie czystego polskiego bo jednak kontakt codzienny tylko z jedna osoba polskojezyczna to malo, ale ze jej niemiecki bedzie idealnie czysty to nie mam watpliwosci.
  • 12.09.13, 00:59
    Wygrzebalam stary watek, bo mi pasuje, zeby sie podpiac, chociaz wolalabym zeby nazywal sie zajecia logopedyczne u dzieci wielojezycznych, bo "wady wymowy spowodowane dwujezucznoscia" brzmi wyjatkowo paskudnie.



    Potomek ma dziwaczne S (wymawia je zbyt miekko) a R zastepuje konsekwentnie L.
    No i po wielkich mecyjach (bo w Norwegii nic nie jest hop siup...) rozpoczelismy pare miesiecy temu terapie u logopedy. Pani logopeda pod 70, majaca wieloletnie doswiadczenie z dziecmi wielojezycznymi. Pelna zachwytu gdy w trakcie pierwszej wizyty stawilismy sie w trojke, bo dalo jej to mozliwosc posluchania Potomka w kazdym z uzywanych przez niego jezyku.
    Kopa wsparcia dla wielojezycznosci i niesamowita wiedza.

    No i mam zajawke. Cwiczenia powinny przebiegac po norwesku co mi koliduje z faktem, ze po norwesku do Potomka z zasady nie mowie. Do tego sa dwie samogloski norweskie ktorych chyba nigdy bezblednie nie wypowiem (a on mowi je swietnie), a przeciez to wazne aby codzienne cwiczenia wykonywal ktos z dobra wymowa...

    Stanelo na tym, ze te dwie samogloski pozwolono mi olac, uznajac moje racje za rzeczowe.
    Do tego z zainteresowaniem zostaly przyjete polskie cwiczenia posciagane z chomika. Odsluchano jak brzmimy z Potomkiem i przez cale wakacje cwiczylismy tylko po polsku. Tydzien temu byla pierwsza powakacyjna wizyta i podobno poczynilismy postepy.

    Czyli- od postu mamy Adama minelo pare lat i jest najwyrazniej coraz wieksza wiedza wsrod logopedow na temat wielojezycznosci smile

    Tak z ciekawosci. Czy maja/ mialy ktores z waszych dzieciakow problemy zwiazane z wymowa? W jakim jezyku cwiczycie z dziecmi?

    Pozdrawiam.


    --
    francuski, polski, norweski, angielski
  • 12.09.13, 03:28
    sukiennica> tu kiedys mamy mowily o metodzie pluszakowej jesli chodzi o czytanei wspolne np w jezyku otoczenia zamiast jezyka ojczystego mamy.
    Moze to mis moze przeprowadzac terapiesmile) myslisz, ze przejdzie? czy potomek za duzy na gadajace misie?
  • 21.09.13, 22:56
    Ha ha... Chyba bym przez okno wyleciala razem z tym misiem...
    To juz niestety nie ta grupa wiekowa.
    --
    Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!
  • 23.09.13, 14:19
    u nas był podobny problem z 's', ale nie pamiętam juz jak to zostało nazwane. podczas wymawiania 's', syn za bardzo wysuwał język i wymawiał miękko. i cała zabawa w korektę, poza ćwiczeniami oczywiście, polegała na przypominaniu o schowaniu językasmile teraz ma prawie 9 lat i ledwo słyczalną wadę, w sumie to chyba tylko my, rodzice to słyszymy, bo znajomi nie maja pojęcia o czym mówimy jesli pojawi się ten tematsmile w młodszym wieku zdażało mu się podmieniać samogłoski i po polsku mówił z angielskim samogłoskami, ale to minęło.
    --
    AllbodyWelcome
  • 04.11.13, 22:18
    To i ja sie podepne. Moja dwojka jest calkowicie dwujezyczna (no dwu i pol, tata szw, mieszkamy w Norwegii), mlodszy zaczal bardzo wczesnie budowac zdania w obu jezykach, nigdy nie mieszal. Ale oboje "seplenia" zdecydowanie bardziej po polsku, niz po norwesku. Jestem jedynym zrodlem polskiego, oprocz rodziny na skypie i dlugich wakacji w Pl, czasem tez Swiat. Zwlaszcza mlodszy (prawie 3 latek), wymawia /k/ zamiast wielu innych dzwiekow (t, cz, ci, i pewnie jeszcze kilka), zadne z dzieci nie wymiawia prawidlowo /s/ mowiac po polsku, choc starsza robi to po norwesku. Oboje sa bardzo rozmowni, a ze tata pracuje w innym miescie i jest w domu tylko w weekendy, wiec ranki, popoludnia i wieczory sa wylacznie polskojezyczne (dzieci bawia sie ze soba po pl). Ale coraz bardziej marwie sie ta kiepska wymowa, zwlaszcza mlodszego, bo mowi strasznie niewyraznie... Dac im jeszcze czas, szukac logopedy? Ale to chyba powienien byc polski logopeda, to o te dzwieki sie martwie... Hm... Moze powinnam sama z nimi cwiczyc? Wszelkie porady mile wiedziane smile
    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.