Dodaj do ulubionych

OPOL i szacuneg do innych gosci..

16.11.10, 09:12
tak mnie zastanawia jedna rzecz...

bylem na takim malym przyjeciu. byle tez tam mama polka z synkiem. mowila do niego czasme po polsku..czasme po niemiecku. z ciekawosci zapytalem czemu mowi do niego po niemiecku..odpowiedziala, ze ze wzgledu na innych gosci...
I tak sie zastanawiam jak to jest czy opol znaczy faktycznie WYLACZNIE jeden rodzic jeden jezyk, niezaleznie od sytuacji..czy sa wlasnie takie odstepstwa..?
Ja mowie do malego wylacznhie po polsku i nie zaleznie od sytuacji..zreszta dyrektora przedszkola powiedziala, zebym mowil nawet do niego po polsku w przedszkolu, to nic, ze opiekunki nie rozumieja..jak bedzie cos waznego to moge im przetlumaczyc...
Edytor zaawansowany
  • 16.11.10, 09:12
    smile
  • 16.11.10, 09:20
    Kiedy mieszkalismy we Francji zwracalam sie do Blanki zawsze po polsku, niezaleznie od tego czy byl to plac zabaw, przedszkole, czy spotkanie towarzyskie. Jezeli jaks wiadomosc byla rowniez skierowana do innych osob niz moje dziecko - powtarzalam ja po francusku. Jezeli ktos pytal co mowie, tlumaczylam mu, ale do dziecka zwracalam sie po polsku. Nie ma to moim zdaniem nic wspolnego z szcunkiem czy jego brakiem. A pozytywne efekty konsekwentnego OPOL sa niepodwazalne smile
    --
    Blanka Anh Dao
    Leonia Sao Mai
    Maurycy...
  • 16.11.10, 10:08
    Ja stosuję ML@H, więc mogę sobie w miejscach publicznych mówić po rosyjsku, zwłaszcza, że mówię na poziomie rodzinego użytkownika języka. Mąż już się nie odważa smile.
    Ale znam stosujących OPOL z powodzeniem i oni mają "wdrukowane" że do własnych dzieci mówi się w swoim języku, mam wrażenie, że nawet nie zauważają, że to jest inaczej, niż do innych ludzi. O dorosłych mówię smile I bardzo mi się to podoba, i nie uważam tego za brak szacunku.
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Blog o życiu z pięciolatką w Moskwie
  • 16.11.10, 10:36
    dziwne chyba tylko my Polacy mamy problemy z tym "brakiem szacunku". Mam kontakty z matkami francuskojezycznymi i angielskojezycznymi i one zawsze w towarzystwie mowia do swoich pociech w swoim jezyku.
    jak juz solveiga pisala jak dotyczy cos innych dzieci to mozna to przetlumaczyc, jak trzeba szybko to tez powiem to od razu np teraz po niemiecku ale normalnie w grupie mowie po polsku. Juz sobie to tak zakodowalam ze w ogole nie mysle o tym co sobie inni o mnie mysla, a niech mysla co chca mam to gdzies. W autobusie czy sklepie normalnym tonem w normalnej glosnosci zwracam sie do moich dzieci po polsku.
    --
    Bye bye England and welcome Germany
  • 16.11.10, 10:49
    U nas bez sporego wysilku w ogole nie da sie "z uprzejmosci" zmienic od zawsze praktykowanego ukladu:

    1) Corka nie za bardzo zwraca uwage na to, to mowie do niej po polsku.
    2) Corka w zyciu nie mowi do mnie po polsku.

    Pozdrawiam

    --
    Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
  • 16.11.10, 10:46
    Brak szacunku to jest nie szanowanie tego że chcesz mówić do Twojego dziecka w Twoim języku i chcesz Je tego języka nauczyć.
    Jeżeli ktoś z otoczenia podejrzewa że mówiąc do kilkuletniego dziecka w Twoim języku przekazujesz Mu jakieś daleko idące treści to się powinien stuknąć w głowę.
    Prawdopodobnie mówisz żeby wytarło nos a ono mowi ze chce jeść , pić lub siku lub też że chce się bawić akurat tą zabawka którą aktualnie bawi się córka koleżanki...

    Przykład może z innej steony.
    Ja pracuję w środowisku gdzie jest wielu cudzoziemców. Jak chodzi o sprawy dotyczące pracy komukujemy się po norwesku natomiast kiedy moi koledzy rozmawiają ze swomi mężami , żonami , znajomymi lub dziećmi przez komórkę w ich języku to nie uważam tego za brak szacunku.
    Czasem się zapytam czy mówia w tigrimi , oromi , amhari albo jaki chiński dialekt używają.
    Interesują mnie języki i różne kultury .
    Mamy w fabryce sporo muzułmanów i jak jest Ramadan to nie jem , nie piję i nie palę na Ich oczach bo wiem że Oni nie jedzą , nie pija i nie palą od wschodu do zachodu słońca i to nie jest łatwe.
    Jak mają Id to czesto dotają dzień wolny a jak my mamy nasze święta chrześcijańskie to często muzułmanie pracują.
    Kiedy prawosłwni chrześcijanie maja swoje święto bożonarodzoniewe , poźniej od nas , katolików to sie zamieniam dyżurami żeby mogli poświętować.
    Brak szacuku to jest nie akceptowanie odmienności kulturowej , językowej i religijnej.
    K.

  • 16.11.10, 13:43
    Brak szacunku? Nie.
    Do doroslych mowie w tutejszym jezyku.
    Do moich dzieci - po polsku.
    Jesli sa razem z innymi dziecmi i to, co mowie, dotyczy wszystkich dzieci, mowie najpiew po polsku i powtarzam po tutejszemu.

    Pozdrawiam!
    --
    Alors viens mettre de la couleur dans mon univers...
  • 16.11.10, 14:45
    bo juz mialem male watpliwosci..zawsz emowie do mlodego po polsku i nie zamierzam tego zmeiniac...
  • 16.11.10, 15:24
    Moze nie zupelnie na temat, ale jednak. Moj maz, z racji zawodu mial/ma b. duzo kolegow innych nacji. Niektorzy mieli zony (ze swoich krajow), dzieci, urodzone czesto poza Europa. Byl JEDEN, slownie jeden wyjatek, kiedy rodzic mowil po angielsku do swoich dzieci. Kobieta z Birmy. (Dzieci urodzone w Birmie, maz Birmanczyk). To to, skomentowali zreszta (przy mnie) Brytyjczycy, w stylu, "a czemu ona dzieci nie uczy swojego jezyka? A jak pojada do Birmy?" Etc.

    A to co mnie -zaskoczylo -to to, ze tubylcy (Brytyjczycy) wrecz chwala to, ze dzieci sa dwu (trzy) jezyczne; i NIGDY nie zdarzylo mi sie, zeby ktos mi cos mowil o braku szacunku dla niego -bo mowie do dzieci po polsku.
    Wrecz przeciwnie, tacy przyszywani "dziadkowie" moich dzieci, na przywitanie mowia nam "dzendobree" i "czeszcz" na pozegnanie! I jeszcze: "dobrzee, dobrzee tak tak" smile

    Rodzina mojego meza, kiedy pierwszy raz przyjechalam ja odwiedzic, wypozyczyla kasety z polskimi rozmowkami! I probowala je powtarzac. To chyba przyklad najlepszy jaki znam -a nic nie zapowiadalo wtedy - ze bedziemy malzenstwem. Jak mi powiedzieli, chcieli zeby mi bylo przyjemnie...
    Czyli maksymalny szacunek dla...gosci!
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 17.11.10, 21:49
    Moim zdaniem to nie ma nic wspolnego z szacunkiem do gosci.Ja mwoie zawsze po polsku do dzieci, kazdy o tym wie a gosciom tlumacze potem co powiedzialam, albo maz w trakcie, bo on po polsku prawie wszystko rozumie.Nie mialam sytuacji zeby ktos sie obrazil.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ukdyj44jgmn9wn3m.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/1kk0x1hp6wrs9oud.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3tv73zl1co18j.png
  • 17.11.10, 23:00
    Zle pojety szacunek.

    Wchodzac do zlobka zawsze wita moja corke slowami: dzien dobry krolewno i nie zauwazylam, by to wsrod holenderskiego personelu robilo jakiekolwiek wrazenie. czasem inne dziecko z grupy sie zapyta (w jakim jezyku ta pani mowi) ot co.

    Ja raczej mam problem, ze bedac z corka w towarzystwie meza, mowie do corki po angielsku, gdyz takim jezykiem porozomiewamy sie w domu. I to samo robi maz.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/uch5k6nlt1exqbp7.png
  • 18.11.10, 11:12
    Ja mowie do malego tylko i wylacznie po polsku.

    Sa jednak sytuacje, kiedy tlumacze to potem jeszcze na holenderski. Na przyklad kiedy inne dzieci pytaja mnie co powiedzialam do Tobiasa. Albo kiedy ja sama uwazam, ze reszta otoczenia powinna wiedziec co mowie.

    Tak ogolnie, to wszyscy reaguja tutaj bardzo pozytywnie na nasze dwujezyczne wychowanie. A rodzina meza podlapuje takze i niektore polskie slowka. Ich ulubionym jest slowo "buzi". Moj szwagier, jego zona i coreczka czesto uzywaja go miedzy soba. smile

    Wiecie gdzie i z czym mam problem? Wcale nie w Holandii - a w Polsce. Z reakcja mojej mamy. Bo nie mamy zadnego wspolnego jezyka, ktorym cala nasza piatka (moi rodzice, moj maz, synek i ja) jednoczenie biegle mowi. Wiec zawsze ktos musi komuc cos tlumaczyc. A moja mama jest bardzo ciekawska osoba i nie znosi sytuacji, kiedy nie wie o czym maz i ja miedzy soba rozmawiamy. I -jezeli wszystkiego nie tlumacze- potrafi zrobic z tego duzy problem. Na poczatku wiec grzecznie tlumaczylam - aby uniknac dyskusji. Teraz juz tego nie robie.

    --
    "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
    Maria Skłodowska-Curie
  • 27.11.10, 23:35
    jasne , ze z wyjatkami.ja do malej mowie przewaznie po polsku czasem z grzecznosci przy innych ludziach rowniez po niemiecku, zeby nie czuli sie...obgadywani na przyklad, lub jakos nieswojo po prostu.
  • 28.11.10, 01:56
    Dla mnie to jest troche tak jak z szeptaniem w towarzystwiesmile


    --
    Mam kochanka
    Get a Life!
  • 28.11.10, 18:59
    Dla mnie to jest tak ze ludzie ktorzy mnie podejrzewaja ze w ich towarzystwie mowie do dziecka , zwlaszcza kilkuletniego , jakies tajemnice i w moim ojczystym jezyku i ich obgaduje nie sa moim towarzystwemsmile)))

    Mialam znajomych niemieckojezycznych , fakt ze mieli rozny stosunek do mowienia po polsku ale nigdy sie spotkalam z tym ze jak mowilam cos do kilkuletniego dziecka to bylam podejrzewana o to ze im dupe obrabiamtongue_outPP
    Ok , byly komentarze ze mieszam w glowie lub ze sie niemieckeigo nie naucza , norma.
    Ale podejrzen o szeptanie nie spotkalam.

    Na dzis jest tak ze zyje w tak totalnie pomiesznym jezykowo towarzystwie ze jakbys ktos nie rozumiejacy jezyka w ktorym inni rozmawiaja podejrzewalby ze ktos szepcze za plecami to chyba trzababy kaftan bezpieczenstwa zastosowac..
    Dluzsza historia ...
    Junior ma dzis party i ilosc jezykow uzywanych tam jest ... spora.
    Jak zwykle zreszta. I nikt nikogo nie podejrzewa o szeptanie ...
    Ja to nawet wrzeszcze na Juniora po polsku niekiedy i miedzynarodowe towarzystow rozumie ze to jest osobiste miedzy mna a Juniorem z nie ze wrzeszcze na temat Jego znajomychsmile))))))
    Kran
  • 30.11.10, 01:08
    A czy wy lubicie kiedy rozmowa toczy sie w jezyku, ktorego nie rozumiecie? Bo ja nie lubie.

    Wiekszosc ze znajomych ktorych pytalam (szczegolnie tych jednojezycznych) tez stwierdzila ze czuje sie wylaczona jesli nie wie o czym inni rozmawiaja. Nie chodzi o obgadywanie ale o to ze nie wiedza o co chodzi.
    W zabawie czy na spotkaniach z ludzmi nie widze sensu powtarzac wszytkiego dwa razy, wiec my mowimy w towarzystwie glownie po angielsku, a po polsku glownie jak jestesmy sami. Moj synek ma 5 lat, niezle mowi, czyta i probuje pisac po polsku - wprawdzie nie jest to jego glowny jezyk i nigdy nie bedzie, ale uwazam to za dowod ze OPOL to nie jest jedyna sluszna metoda.
  • 30.11.10, 10:56
    nisia_i_maczek napisała:


    > za dowod ze OPOL to nie jest jedyna sluszna metoda.
    Alez nikt z nas nie twierdzi, ze to "jedyna sluszna metoda"!!!
    Czy faktycznie przeczytalas dyskusje w archiwum tego forum? Jesli nie, to zrob to, a potem podyskutujemy...

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 01.12.10, 00:17
    Oczywiscie ze nie przeczytalam wszystkich dyskusji w archiwum - i podejrzewam ze malo kto tak zrobil - ale bywam tu regularnie od dawna i jakos ciagle, nie tylko na forum, natykam sie na najczesciej na zwolennikow OPOL, wiec dodaje swoja osobista opinie zeby podniesc na duchu tych ktorzy jej nie stosuja.

  • 10.01.11, 01:13
    > A czy wy lubicie kiedy rozmowa toczy sie w jezyku, ktorego nie rozumiecie?

    Moje chlopie nie mowi po polsku. W ogole. Nie zlicze, ile razy odzywal sie do mnie po niemiecku, komentujac moja rozmowe po polsku. I na wszelkie zdziwienie sam reaguje zdziwieniem. To ze sie nie zna jezyka, to nie znaczy ze sie nie rozumie rozmowy.
    A to ze sie zna jezyk, nie znaczy, ze sie zrozumie rozmowe. Jak ktos ma watpliwosci to niech sobie siadzie np. kolo dwoch informatykow. wink
    --
    24 kilo klonow.
  • 17.04.11, 18:33
    > Moje chlopie nie mowi po polsku. W ogole. Nie zlicze, ile razy odzywal sie do m
    > nie po niemiecku, komentujac moja rozmowe po polsku. I na wszelkie zdziwienie s
    > am reaguje zdziwieniem. To ze sie nie zna jezyka, to nie znaczy ze sie nie rozu
    > mie rozmowy.


    Mój też nie mówi, a zdarzało mu się nawet mnie poprawiać, jak opowiadałam jakąś historię po polsku, i jego zdaniem rozmijałam się z faktami wink Sama nie jestem w stanie powiedzieć, jak wiele on rozumie, ale czasami mnie naprawdę zaskakuje. I nie wiem, skąd mu się to bierze, języka uparcie się nie uczy, jak próbuję mu słówka podsuwac, to tylko sobie z nich żarty stroi, a rozumie z biegiem lat coraz więcej. Jak on to robi? smile



    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • 02.05.11, 01:30
    Mnie jest wszystko jedno. Zdarza sie to czesto, bo jak tata mojego dziecka rozmawia ze swoimi znajomymi, to ja jestem w stanie wyczaic o co chodzi na podstawie pojedynczych slow wtracanych po angielsku (ich jezyk tak ma - troche wrzucaja slow angielskich albo dostosowanych do jezyka, ale zywcem wzietych z angielskiego).
    Nie przeszkadza mi to, bo wiem, ze jak rozmawiam z Polakiem po angielsku to czuje sie dziwnie, wiec czemu oni mieliby to robic?

    Do malej na razie mowie tylko i wylacznie po polsku, ze zdziwieniem spotkalam sie jedynie ze strony.... mojej rodziny. Dziwia sie, ze w ogole zaprzatam sobie glowe 'nauka' polskiego. Wynika to czesciowo z tego, ze oni wszyscy mowia po angielsku na tyle dobrze, ze bez problemu sie dogaduja z tata malej i z mloda by sie dogadali - ale dla mnie bylaby to sytuacja sztuczna i wole, zeby moja corka z moja mama mowily po polsku smile
  • 03.12.10, 23:38
    wiesz jesli siedzimy np przy stole to mysle, ze nalezy uzywac jednego jezyka aby mozna bylo rozmawiac, wszyscy ze wszystkimi, takie jest moje wyczucie kultury osobistejw towarzystwie mowimy jezykiem zrozumialym przez wszystkich( w sklepie na spacerze itd mowie do dziecka po polsku), wtracenie paru zdan do dziecka w ojczystm jezyku niczego nie psuje ale mowienie do niego TYLKO i WYLACZNIE w ojczystym jezyku to dla mnie przegiecie , nie tak rozumiem OPOL, nie zamierzam przeciez udawac, ze nie znam jezyka otoczenia i moze tez dojsc do sytuacji naprawde idiotycznych:np toczy sie jakas rozmowa przy stole i ktos wyraza jakas opinie, ja chcialabym wiedziec co o tym mysli moje dziecko, wiec mam koniecznie zapytac w ojczystym jezyku? A potem przetlumaczyc to? PS jan.kran bez wulgaryzmow prosze!
  • 04.12.10, 05:39
    Anew bardzo przepraszam za wulgaryzm , dwa razy przeczytalam moje posty na tym wątku żeby znależć TO słowo smile
    Akurat ogladam Kabaret Starszch Panów na DVD.
    I tak mi się skojarzyło.
    W piosence SZUJA Irena Kwiatkowska użyła słowa d u p a.
    Za co Szanowna Publiczność zostala przeproszona .
    Zaraz znajdę cytat bo jest prześmiesznysmile
  • 04.12.10, 06:09
    UWAGA!
    Zarząd Kabaretu Starszych Panów uprzejmie przeprasza co uważniejszych P.T. Odbiorców za niecenzuralne slowo w piosence SZUJA.
    AUTOR usprawiedliwia się obawą niesprostania wymogom wspólczesnej literatury.
    Autor: Jeremi Przybora
    Za zgodność: Kabaret Starszych Panów
    Główny ksiegowy : podpis nieczytelny.

    *** XIV program Kabaretu Starszych Panów – "14 i ¾" (12 czerwca 1965 ).

    ----------------> Podpisuję sie pod powyższym i przepraszamsmile)))
    Ale moje dzieci będę uczyła wulgaryzmów po polsku bo to cześć jezyka jakby nie było:o)
    Nie muszą używać ale powinny znać.
    Pozdrawiam.
    Kran

  • 01.12.10, 09:43
    a ja ciagle mysle, ze jak nie bedzie OPOL. to cos przegapie, i nici z polskiego

    moj przyklad: corka kolezanki, dopiero 2,5 l. wprawdzie, ale mowi do mnie tylko i wylacznie po niemiecku,
    Mama tez do niej tylko w domu, jak sa same, a to podejrzewam zaledwie 2 godz, bo rano w zlobku a potem tata z pracy...


  • 09.01.11, 15:29
    Albo nawet nie kwestia ,,przegapienia" czegos po polsku, ale tez znajomosci swiata. Kto z osob poslugujacych sie drugim i kolejnym jezykiem przyzna, ze zna ten jezyk / te jezyki na tyle dobrze, ze nie ma/maja juz zadnych pulapek jezykowych czy z niewiadomych z zakresu slownictwa? Kiedy przyjdzie do tlumacznia czegos bardziej skompliwanego niz budowa silnika odrzutowego i zabraknie slow w jezyku obcym, to co? Samemu zaczac mieszac jezyki z ,,wtretami" polskim? Slownik non- stop pod reka do rozmowy z wlasnym dzieckiem?


    --
    < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
    pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
    forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
  • 14.01.11, 19:14
    Bardzo sie ciesze, ze odkrylam to forumsmile Mieszkam w Anglii od 10 lat, mam meza Anglika i dwojke dzieci (9 i 5 lat). Nigdy w zyciu nie powiedzialam slowa do dzieci po angielsku; jestem zatwardziala zwolenniczka OPOL (one parent one language). Z duma stwierdzam, ze moje dzieci sa calkowicie dwujezyczne i w obu jezykach maja bardzo bogate slownictwo. Uwazam, ze to jedyny sposob, aby dzieci w sposob automatyczny i bezproblemowy przestawialy sie z jezyka na jezyk, zachowujac przy tym czystosc obu jezykow.
    Bardzo niekomfortowe jest dla mnie to, ze Anglicy nie rozumieja co mowie do dzieci, bo wiem, ze poniekad alienuje sie od nich, ale nie uwazam tego za brak szacunku. Zreszta Anglicy, ktorym tlumacze swoje zachowanie sa zawsze pelni podziwu dla mojej postawy. Uwazam, ze mowienie do dzieci po angielsku w towarzystwie angielskojezycznym wynika czesto z "kompleksu Polaka"; koniecznie probujemy sie asymilowac z Anglikami. Zauwazcie, ze Angielki czy Francuzki mieszkajace poza granicami swoich krajow zawsze z chluba zwracaja sie do swoich dzieci we wlasnym jezyku (przynajmniej ja tylko takie spotkalam).
    Osobiscie uwazam sie za wyjatek w swojej stanowczosci, ale uwierzcie mi - znam dziesiatki przypadkow, w ktorych matki-Polki mowia do swoich dzieci po angielsku w towarzystwie angielskojezycznym i te dzieci z czasem zaczynaja coraz gorzej mowic po polsku, a BARDZO CZESTO przestawiaja sie calkowicie na angielski i odmawiaja uzywania jezyka polskiego.
    Zastanowmy sie wiec, co jest dla nas wazne...
    OPOL to ciezki i zmudny proces, ale jedyny dajacy 100% satysfakcji.

    P.S. Jesli sa tu osoby z Anglii, dajcie znac, w ktorej czesci kraju mieszkacie (ja na pd-wsch od Londynu). Pozdrawiam!
  • 14.01.11, 22:36
    Kasialud, ja teraz w Northamptonshire jestem.
    Taki wtret nir na temat.
    --
    < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
    pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
    forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
  • 09.02.11, 12:03
    a czy ci z nas ktorzy tak bardzo staraja sie byc uprzejmi wobec nacji nas goszczacych, ze az z wlasnego jezyka w miejscach publicznych/w towarzystwie rezygnuja, tego samego oczekuja od tych ktorzy odwiedzaja polske? nie spotkalam sie z oczekiwaniami wobec anglikow, niemcow, wlochow etc. mowienia po polsku kiedy przyjezdzaja do naszego kraju.
    nie rozumiem wiec tej checio naginania i dostosowywania samego siebie pod otoczenie/publike.
    i tak jak wspomniala kran- o czym ja moge z kilkuletnim dzieckiem dyskutowac co mialoby byc krepujace dla postronnego sluchacza???
  • 19.04.11, 15:54
    własciwie zastanawiam sie jak tu się ma ten szacunek.
    Do mojego dziecka nie mowie nic co by mogło urazic rozmówce, niewazne nawet, ze nie rozumie. Po prostu mówie tak jakby rozmówca rozumiał. Jeśli cos dotyczy rozmówce, to powiem w lokalnym jezyku. Wtedy jest to powiedziane do tego człowieka, a nie do dziecka.
    Do dziecka zawsze po polsku

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.