Dodaj do ulubionych

gdy tylko jeden rodzic polskojezyczny...

08.07.11, 14:14
Jak to zrobic, zeby moja corka mowila dobrze po polsku? Zaczynam miec obawy, ze to bedzie naprawde duze wyzwanie... Corka jak wzorzec polski ma tylko mnie. (Jej tata mowi po niderlandzku i taki tez bedzie jej jezyk w szkole. My do siebie mowimy po angielsku, a ja do corki po polsku.)

Czy to wystarczy, zeby podlapala cala zlozona polska gramatyke? Przeciez ona slyszy tylko moj monolog, ktory zapewne nie uwzglednia rozmaitych polskich koniugacji. Ma 2,5 roku i zna calkiem sporo polskich slowek, lecz uzywa ich mieszajac z holenderskimi. Nie zauwazylam tez, zeby zaczela lapac gramatyczne reguly. Coraz wiecej mowi po niderlandzku, powtarza juz w tym jezyku cale zwroty typu "wat is dat" czi "ik kan niet".

Ogolnie nie jest bardzo zaawansowana w mowie, choc raczej miesci sie w normie. Gdyby chodzilo tylko o jeden jezyk, to spokojnie bym sobie czekala, bo progres widac, natomiast zaczynam sie obawiac, ze ja sama nie wystarcze, zeby przekazac tak skomplikowany jezyk jak polski. Jak bedzie wieksza, to moge ja ewentualnie wyslac do Polski do dziadkow, ale jest na to zdecydowanie za wczesnie. Znajomych polskojezycznych nie widuje razem z dzieckiem regularnie, wiec i to jest chyba za mala pomoc w nauce. Co moge zrobic na tym etapie, by jej to ulatwic? Ksiazeczki raczej ogladamy i komentuje je na podstawie obrazkow, bo gdy tylko zaczynam czytac, to ja nudzi. Lubi to jednak bardzo. Ogladamy troche polskich bajek, probuje do niej mowic, ile sie, ale pracuje na caly etat, wiec nie ma za wiele czasu na intensywne przyswajanie.

Czy mam ja poprawiac, albo udawac, ze nie rozumiem, co mowi po niderlandzku? Do tej pory po prostu powtarzalam to, co powiedziala w wersji polskiej. Czy to wystrczy? Jakie macie doswiadczenia w takiej sytuacji jak moja - czyli z jednym tylko rodzicem mowiacym po polsku?
Edytor zaawansowany
  • 08.07.11, 21:07
    Ale to dokladnie moja sytuacja. POlski tylko ode mnie,( do Polski do kraju nie jezdzimy); i dzieci mowia OK. Polakow w okolicy nie ma, czasem ktos jak pojedziemy spory kawalek do polskiego sklepiku.
    Walijski i angielski w szkole. Mozna, latwo nie jest, samozaparcie w duzej ilosci wymagane, ale wyniki sa. Dzieci mowia plynnie ( i pisza-ale tu caly czas musimy sie uczyc) po polsku.
    Tak czytajac stare watki na forum, chyba wiekszosc osob jest w takiej wlasnie sytuacji. Grunt to sie nie poddawac. Aha sa tez dobre programiki, zwlascza dla najmlodszych przez internet, jakas tam groszowa oplata licencyjna telewizji TV; moje dzieci bardzo to lubily. Do tego wierszyki (bajki grajki) ksiazeczki etc. Na przesylki z Merlina wydalam majatek, ale co tam...
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 09.07.11, 01:24
    Tez jestem glownym zrodlem jezyka polskiego dla corki. Maz mowi do niej po angielsku, jezyk otoczenia to niderlandzki. Corka ma 6 lat i bardzo ladnie mowi po polsku, bez obcego akcentu, czasem slychac holenderska intonacje w polskim zdaniu, ale tylko czasami i jeszcze nigdy nikt w Polsce nie powiedzial mi ze corka mowi z akcentem.
    Natomiast odnosze wrazenie, ze moze byc trudniej w sytuacji, gdy jezyk ojca i otocznia jest ten sam. Tak sie akurat sklada, ze wszystkie dzieci moich polskich kolezanek w Holandii, (ktore maja mezow Holendrow) mowia albo bardzo slabo po polsku albo wcale. Aczkolwiek moze tak byc dlatego, ze byc moze tym moim kolezanko nie zalezalo az tak bardzo jak mnie na tym aby ich dzieci mowily po polsku.
    Do Polski jezdzimy 2 albo 3 razy w roku. Corka oglada polskie bajki na DVD.
    Pomaga tez fakt, ze maz rozumie polski na tyle, ze nie musze mu tlumaczyc tego co mowie w jego obecnosci do corki. Potrafi wlaczyc sie w polowie konwersacji, podejmujac temat po angielsku i tak sobie rozmawiamy w dwoch jezykach na raz przy stole smile
    Mysle, ze w sytuacji gdy maz nie zna polskiego, to czesto Polki wybieraja mowienie w jezyku meza i otoczenia bedac w domu, zamiast mowic wszystko 2 razy: raz do diecka po polsku, potem dla meza w jezyku otoczenia i byc moze wlasnie dlatego tamte dzieci nie mowia dobrze po polsku.

    --
    http://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif
  • 09.07.11, 01:35
    quelquechose napisała:


    >
    > Czy mam ja poprawiac, albo udawac, ze nie rozumiem, co mowi po niderlandzku? Do
    > tej pory po prostu powtarzalam to, co powiedziala w wersji polskiej. Czy to wy
    > strczy?

    Ja bym tak wlasnie robila: powtarzala pytanie dziecka po polsku i odpowiadala po polsku.
    Do tej pory tak robie. Gdy corka mowi jakies zdanie po polsku a w zdaniu jest blad (nie ta koncowka lub form gramatyczna), to powtarzam jescze raz jej zdanie i zaraz na nie odpowiadam. Np. kiedys zdarzalo sie, ze mowila: Mamo, wykizowalam (holend. kiesen) sobie te sukienke. Na co odpowiadalam: Ach tak, wybralas sobie te sukienke? Dobrze, to zaloz ja.


    --
    http://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif
  • 09.07.11, 01:37
    oj, literowka: holend. "kiezen" mialo byc, oczywiscie.

    --
    http://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif
  • 09.07.11, 15:20
    Witaj, dokladnie ta sama sytuacja, dziecie w podobny miweku (2 lata, 3-ce), jez. otoczenia i ojca: niemiecki, ja w pracy na caly etat. Ksiazeczki, bajeczki piosenki, ale mala mowi tylko po niecmiecku. Zna kilka wyrazow poslkich. Niestety, sama sobie wybrala na poczatku niemiecki jako pierwszy jezyk, mimo, ze bylam wtedy z nia jeszcze w domu. Za dwa tygodnie lecimy na 2 tygodniedo POlski, udalo mi sie zorganizowac, ze mala bedzie chodzila do przedszkola na 2-3 godz´. dziennie, moze wtedy sie otworzy...DO tego cala rodzina i otoczenie.... Jestem ciekawa Waszych poczatkow? Risano napisal kiedys, ze jego coreczka kolo 4-go roku zycia "przemowilia" tak naprawde po niemiecku. Jak bylo u Was?
  • 09.07.11, 23:18
    Maz i otoczenie ang, ja po polsku. Mala ma 26 mcy mowi wiecej po ang, co zupelnie zrozumiale. Z uporem maniaka mowie do niej po polsku, nie poprawiam. Powtarzam tylko po niej to co powiedziala po ang, mowie jeszcze raz po polsku. Male sukcesy widac czasem kiedy bawi sie z tata w pokoju uzywajac tylko ang, jak wchodze do pokoju przestawia sie CZASEM na polski, czasem miesza oba jezyki.
  • 11.07.11, 19:03
    bo jestem w podobnej sytuacji. Corka ma dopiero 8 tygodni, wiec na nauke jezyka mam mase czasu.
    Co robicie w obecnosci ojca? Przestawiacie sie na obcy jezyk, mowice do dziecka nadal po polsku (choc nie rozumie polskiego) czy tez mowice wszystko w obu jezykach?
    --
    75B jest jak YETI
    NaGIE Biusty
  • 09.10.11, 15:31
    nawet jak ojciec czy otoczenie nie rozumie, to sie mówi po swojemu. Kiedy chcesz nauczyc własnego jezyka?
    Gdy odejmiemy sytuacje, gdy trzeba mówic, zeby otoczenie wiedziało o czym: przedszkole/szkoła, ojciec i jego rodzina, plac zabaw, lekarz, sklep, to ile zostanie tego czasu na pielegnowanie jezyka polskiego?
    To działa w druga strone, bo oni nie przejmuja sie, że nie rozumiem, nie ucza sie dla mnie polskiego.... Tu nie chodzi bynajmniej o "zemste".

    Tubylców wcale nie dziwi, ze rodzic cudzoziemiec mówi we własnym jezyku do dziecka. jest to dla nich oczywista oczywistość. Raczej zdziwienie budzi, jak matka mówi do dziecka marnym francuskim (czy angielskim itp) albo z akcentem, zeby włozyło buty, albo zapięło kurtke. Reguły grzecznosci tu nic nie maja do rzeczy
  • 12.07.11, 12:03
    Czyli niewiele wiecej moge zrobic niz to, co robie w tej chwili? Widze, jak po malu niderlandzki przewaza i troche sie martwie sad Zamiast "kwiatek" na przyklad, mowi juz "bleom" itp. Zaczelam nalegac na tego kwiatka, ale nie wiem, czy to dobrze. Moja corka zdecydowanie bardziej jest sklonna do wspolpracy, gdy ma wybor wink Nic na sile nie dziala (zreszta nie lubie takich metod smile). Najgorzej, ze ja z tych malo gadatliwych i lubiacych cisze i troche spokoju. No nic - trzeba sie jakos przelamac. Zeby bylo zabawniej, to moglam gadac o d..pie Maryni, jak corka byla niemowlakiem, a teraz to mi przeszkadza, ze nie rozumie, bo juz by mogla w zasadzie, wiec probuje mowic cos, co moze skumac.
    --
    AnNika - 16.12.2008, 3465 g, 50 cm
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • 13.07.11, 10:27
    Najwazniejsza jest konsekwencja. Czyli mama to -zawsze KWIATEK-powtarzany do uporu.

    Taka historyjka, ktora to moze unaoczni:
    Wczoraj bylam w sklepie ogrodniczym. Dzieciak, lat ok 3. wskazujac na marchewke: papryka, mama-nie, to marchewka, dzieciak papryka, mama marchewka, trwalo to dluzsza chwile,...w koncu, dzieciak, z oporami: marchewka. Fakt, tylko w jednym jezyku, ale chodzi tu o zasade.
    I nie kieruj sie innymi dziecmi, kazde jest inne. Wyniki beda, czasami trzeba na nie po prostu poczekac.
    Powodzenia,
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 13.07.11, 10:29
    ciotka_paszczaka napisała:
    mialo byc: OPORU.
  • 13.07.11, 22:29
    Ja mam taka sytuacje, jestem jedyna osoba mowiaca po polsku, nie znam zadnych Polakow tu gdzie mieszkam i niestety nie bywam zbyt czesto w Polsce. Moja corka ma piec lat i na razie bardzo ladnie mowi, ma bogate slownictwo, nigdy nie miesza jezykow, choc w wieku lat dwoch juz poszla do wloskiego zlobka. Kupuje w merlinie mnostwo ksiazeczek i codziennie czytamy, kupuje tez pelno bajek na dvd i codziennie oglada, pomagaja nam tez edukacyjne programy komputerowe typu Krolik Bystrzak. Niestety jest to wszystko bardzo kosztowne, zwlaszcza wysylka. Mam nadzieje, ze jakos uda mi sie ja wysylac na obozy do Polski, gdy bedzie starsza. Pewnie im starsze dziecko tym trudniej, na razie walczymy!
  • 14.07.11, 23:09
    U nas tylko ja polskojezyczna.Dzieci mowia biegle w obu.A mlodsze lepiej po polsku nawet.
    Duzo czytamy po polsku, bajki polskie, wierszyki, rymowanki.Mamy polska tv.Co roku spedzamy 3 tyg w Polsce u mojej mamy.Mama czasem przyjezdza do nas.
    Nie zwracam sie nigdy do dzieci po francusku.
    Poki co, ta nasza dwujezycznosc przychodzi nam bez trudu.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/wff2x1hpjb4i8jnf.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/82doj44jaag5402d.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/gyxwf71xkqk29ajj.png
  • 15.07.11, 13:32
    Witam,

    choc reprezentuje inny jezyk (niemiecki), jestem w podobnej sytuacji i rozumiem Twoje obawy. Do 4 urodzin moja corka mowila do mnie prawie wylacznie w tym drugim (mocnym) jezyku (polskim). To bylo prawie 6 lat temu. Po dosc naglym "przelomie" zaczela do mnie mowic po niemiecku i tak juz zostalo.

    ----------
    Najgorzej, ze ja z tych malo gadatliwych i lubiacych cisze i troche spokoju. No nic - trzeba sie jakos przelamac. Zeby bylo zabawniej, to moglam gadac o d..pie Maryni, jak corka byla niemowlakiem, a teraz to mi przeszkadza, ze nie rozumie, bo juz by mogla w zasadzie, wiec probuje mowic cos, co moze skumac.
    ----------

    Zawsze staralem sie i staram sie mowic do corki na normalnym poziomie, czyli nie mowie do niej prostszym jezykiem, bo jest dwujezyczna. Jesli jestem najwazniejszym zrodlem jezyka dla dziecka, to musze swiecic przykladem i szczegolnie starannie demonstrowac dziecko jak poprawnie i ladnie mowic.

    Bierna znajomosc jezyka zawsze znacznie wyprzedza aktywna znajomosc, obojetnie, czy to jest jezyk ojczysty czy obcy. Ponadto dobra bierna znajomosc jest warunkiem dla dobrej aktywnej znajomosci, ktora ujawnia sie z dopiero z pewnym opoznieniem (ktory w przypadku mojej corki jest dosc powaznym opoznieniem, ale caly czas robi postepy).

    Ja tez jestem raczej malomowny, ale dla dziecka trzeba sie poswiecicsmile Istotna role odgrywa tez otoczenie. Pozostala rodzina musi zapewnic "jezykowej mniejszosci" pewna swobode i czas do rozmow, zwlaszcza wtedy, kiedy ten wspolny czas i tak jest ograniczony. Jesli drugi rodzic czy jakas babcia, ciocia itp. ciagle sie miesza do Waszej rozmowy, nie mozna optymalnie wykorzystac wspolnego czasu z dzieckiem. Z tego powodu czesto zabieram corke z domu na spacery, na rower itp., poniewaz wiem, iz w towarzystwie innych (polskojezycznych) osob niemiecki sila rzecza stoi na drugim miejscu.

    Inny wazny aspekt to postawa partnera i innych bliskich krewnych, ktore na co dzien maja kontakt z dzieckiem. Takie osoby powinny sie nauczyc drugiego jezyka dziecka, w Twoim przypadku np. duzym ulatwieniem dla przyszlego zycia w wielojezycznej rodzinie byla chociazby bierna znajomosc jezyka polskiego Twojego meza. Kiedy dziecko bedzie starsze, nie sposob przetlumaczyc wszystkiego na niderlandzki wzgl. angielski. Naturalna i swobodna sytuacja dla wszystkich czlonkow rodziny istnieje tylko wtedy, kiedy wszyscy wszystkich rozumieja. Wtedy mozna najlepiej unikac poczucie wykluczenia, nieporozumienia itp.


    ---------------
    Co moge zrobic na tym etapie, by jej to ulatwic? Ksiazeczki raczej ogladamy i komentuje je na podstawie obrazkow, bo gdy tylko zaczynam czytac, to ja nudzi. Lubi to jednak bardzo. Ogladamy troche polskich bajek, probuje do niej mowic, ile sie, ale pracuje na caly etat, wiec nie ma za wiele czasu na intensywne przyswajanie.
    ---------------

    Uwazem, iz dlugookresowo lektura ksiazek (oraz powiazane z tym rozmowy o tresci ksiazki) to najlepszy sposob na w miare rozsadne "uzupelnienie" slownictwa i zapoznanie dziecka z nietypowymi sytuacjami jezykowymi. Rowniez dlatego warto przyzwyczaic juz malutkie dziecko do codziennej lektury z rodzicami. Ustalenie, ktore ksiazki dziecko lubi, wcale nie jest takie latwe, ale istotne. Zmuszac dziecko do wysluchania przeczytanej przez mame/tate ksiazki to bez sensu. Trzeba znalezc takie ksiazki, ktore dziecko naprawde lubi. Jednoczesnie polecam rowniez w tym zakresie nie obnizac poziomu. Wrecz przeciwnie czasem warto sprobowac "podrzucic" cos ambitniejszego. Jesli dziecku sie podoba tresc ksiazki, to "walczy" tez z trudniejszym jezykiem.

    Pozdrawiam


    --
    Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
  • 15.07.11, 17:25
    Jestem matka smile)) majaca dzeici wielojezyczne .Poruszam sie od ponad cwiercwieku w roznych konstelacjach jezykowych i im jestem starsza i bardziej ogarnieta jezykowo tym bardziej zaczymam rozumiec jak funkcjonuje wielojezycznosc.

    Risando napisal:

    ¤¤¤Zawsze staralem sie i staram sie mowic do corki na normalnym poziomie, czyli nie mowie do niej prostszym jezykiem, bo jest dwujezyczna. Jesli jestem najwazniejszym zrodlem jezyka dla dziecka, to musze swiecic przykladem i szczegolnie starannie demonstrowac dziecko jak poprawnie i ladnie mowic.

    -----> U nas w domu jezyk polski zawsze byl jezykiem wyzszym , bardziej skomplikowanym od jezyka otoczenia , jezykiem niezwyklym i troche tajemniczym smile)
    Nigdy nie mowila do dzieci po polsku jezykiem dziecinnym , zawsze bardzo starannie i moze nawet troche wyszukaniesmile))
    I konsekwetnie. Nie mieszac , wyraznie mowic , poprawialam bledy jak maszyna .
    dzieci mnei za to nienawidzily ale na dzis sa wdzieczne...





  • 28.07.11, 09:35
    myślę że spokojnie :o)

    co moze pomóc:
    książki dla dzieci tylko polskie w domu (inne i tak pozna w przedszkolu, w szkole)

    regularne czytanie dziecu, i rozmowa na temat tego, co własnie czytacie (jeśli czujesz taką potrzebę, przerywasz czytanie, wyjaśniasz, skomentujesz, sprawdzasz czy rozumie)

    bajki do oglądania, fily dla dzieci po polsku, zamiast miejscowej telewizji

    bardzo dobre są DVD z piosenkami dla dzieci do śpiewania razem, dzieci słuchają to mnóstwo razy, nie nudzi im się ;o) i szybko się piosenek nauczą

    najważniejsze, żebyś z dzieckiem (jak rośnie, oczywiście) rozmawiała na wszelkie tematy, tez na takie, co na ogół dzieci "przerabiają" w szkole, a w domu się tych rzeczy mało porusza (fizyka, gramatyka, historia, etc.), żeby polski nie stał się jedynie "językiem kuchennym"

    oczywiście jeśli masz możliwość zapewnić dziecku od czasu do czasu inne polskojezuczne towarzystwo (wyjazdy do Polski, przyjazd gości z Polski, podrzucanie dziecka babci, ciotce, koleżance w Polsce, później jakiś obóz czy kolonie), to bardzo ułatwia zadanie

    pozdrawiam
    Judyta
  • 28.07.11, 15:46
    Co to za DVD z piosenkami do spiewania razem? Z checia sobie zakupie jesli podasz jakies konkretne tytuly, bede wdzieczna.
  • 17.09.11, 22:37
    u nas odwrotna sytuacja,bo mieszkamy w polsce.ja z dzieckiem spedzam 80% czasu,maz duzo pracuje.stosujemy metode opol.dziecko rozumie po turecku,ale uzywa tylko kilku slow w tym jezyku,nawet kiedy jest tylko ze mna.po prostu idealnie wplata tureckie slowa w swe wypowiedzi,takze na podworku.oczywiscie synek oglada turecka telewizje,maz mu czyta,spiewa,recytujesmilejednak to wszystko idzie bardzo opornie.do tego my miedzy soba rozmawiamy przewaznie po angielsku i okazalo sie przypadkiem,ze syn wiecej rozumie w tym jezyku,niz nam sie wydawalo.lecial jakis angielski kanal w tv i padlo pytanie:where is your father?i moj 2,5 latek radosnie krzyknal:moj tata w piacismilestrasznie to wszystko skomplikowane!
  • 17.10.11, 03:15
    Ha, widze, ze na przegranej pozycji jestem sad
    Ksiazeczek polskich szesc sztuk, bajek chwilowo zero, wizyty w Pl beda, jak dobrze pojdzie, co trzy lata albo rzadziej sad
    Na razie tylko mamie zasugerowalam, ze moze ksiazeczki i bajki po pl moze zaczac kompletowac i ewentualnie wysylac, ale to tez koszta, no nic, jakos sprobujemy sobie poradzic.


    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 17.10.11, 09:58
    Ale przeciez jest na prawde duzo materialow po polsku w sieci!
    Wyszukiwarka w dlon, i znajdziesz i bajki i wierszyki i gry i na prawde wszysko; czego dusza zapragnie. Polskie TV dla dzieci, jakas groszowa oplata i masz i Jedyneczke, i zwierzaki i kudlate/laciate, i na prawde wszystko, czego tylko potrzeba. My w Polsce bylysmy 5 lat temu; co nie przeszkadza w regularnym kontakcie. A wysylka nawet na antypody nie jest az tak tragicznie droga -musisz poszukac firm, ktore wysylaja statkiem (a nie lotnicze). Robila tak moja kolezanka ktora przeprowadzala sie do Australii.
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 17.10.11, 19:56
    książeczki sie przydaja i są bardzo pomocne, ale najwżniejsze jest mówic do dziecka po polsku.
    Co ci po książeczkach, jesli stoja na półce, tak samo z wyjazdami do Polski. Trzeba przede wszystkim mówic po polsku, a reszta to pomoce
  • 19.10.11, 11:46
    Mowie, mowie wink i glownie ja sie nim zajmuje, wiec polski jezyk dominuje.
    Co nie przeszkadza temu, ze dzwieki jakie wydaje sa zdecydowanie niepolskie wink
    Czekam z niecierpliwoscia na cos konkretnego.
    No i owszem, bede szukala, ale jak juz sie pozbieram, bo teraz przejscie do lazienki mnie meczy, niechze sie rozpakuje wink

    A tv przez kompa nie chce, ani zadnych abonamentow.

    --
    obrazy, malunki i nie tylko
  • 19.10.11, 12:46
    yvona73pol napisała:

    (...)
    > A tv przez kompa nie chce, ani zadnych abonamentow.
    Chyba sie nie zrozumialysmy: to nie jest abonament, tylko na prawde groszowa oplata (ok.3 funty?/6 dolarow austr?) za miesiac ; za korzystanie ze STARYCH programow telewizyjnych.
    Musisz sama zobaczyc na ich stronie. Cos tak jak YouTube. Tyle, ze w lepszej jakosci. Czyli mozna sobie ten sam program ogladac wiele razy. Tak robily moje dzieci, mialy ulubione odcinki powiedzmy Jedyneczki: o koniach i ogladaly ten sam odcinek wielo-krotnie.
    NB. my w ogole nie mamy telewizji (zadnej); co nie przeszkadza w ogladaniu wybranych programow, wlasnie w taki sposob. W ten sposob mozna wybrac to co jest na prawde wartosciowe- i tez- przydatne w nauce polskiego.

    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 23.10.11, 15:38
    www.mojapolska.az.pl/
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • 25.11.11, 14:41
    Troche tu nie zagladalam. Dzieki za podpowiedzi!

    Bajki puszczam polskie, jak mam (niestety coraz czesciej jej sie nudza i musze szukac nowych zrodel), staram sie rozmawiac, ostatnio zaladowalam jakies polskie gry edukacyjne na ipada... Ksiazeczki tez czytam, ale znacznie mniej, bo coraz czesciej to tylko przelatywanie ksiazeczki w piec sekund! Kiedys to chociaz poopowiadalm jej, co widac na obrazkach, ale i ztym coraz trudniej. Poczytac tak normalnie tekstu to sobie nie da uncertain Te wszelkie wierszyki czesto maja takie slownictwo, ktore jest niezrozumiele, archaiczne i to ja nudzi.

    Troche sie ostatnio demotywuje, bo slowa ktore stosowala po polsku, sa coraz czesciej wypierane przez holenderskie odpowiedniki. Nawet ukochany królczek to juz "konijn" sad Czuje sie troche niezrecznie powtarzajac kazde wypowiadane przez nia zdanie po polsku. Poddawac sie nie poddaje, bo nie mowie po niderlandzku na tyle, zeby to mialo sens wink, ale smutno mi sie robi, ze corka mowi do mnie w obcym jezyku tylko...
  • 26.11.11, 22:51
    Niezmiennie odnajduje na tym forum perelki w temacie "praktycznego stosowania zasad wychowania dwujezycznego"...
    Ponawiam pytanie o dvd z piosenkami! Chetnie bym cos takiego nabyla, bo widze jakie efekty przynosi spiewanie piosenek razem z youtube smile A ida swieta...Cale szczescie lecimy do Polski, po 6 miesiacach nieobecnosci (jego)
    Rewelacyjnym pomyslem jest dla mnie omawianie tego, co jest w przedszkolu, by "odkuchennic" jezyk polski smile Cale szczescie przedszkole jest otwarte i jest kilkoro dwujezycznych dzieci. Niestey moj 4 latek na pytanie "co robiles w przedszkolu" niezmiennie odpowiada "nie wiem" ...sad
    albo "bawilem sie" ...sad

    Porusze ten temat z "maestra" smile

    Ja juz tu kiedys pisalam, ze mam i trudna i latwa sytuacje, jesli chodzi o dwujezycznosc: nie mam pokus mieszania jezykow, bo jestem z synkiem wylacznie sama, niestety tylko polowe kazdego miesiaca...W tej mojej polowie chodzi do wloskiego przedszkola i jego ojciec (wloski) zabiera go na dwa popoludnia w miesiacu. Wloski przewaza wiec zdecydowanie, ale cud jest taki, ze synek mowi w obu jezykach niemal tak samo! Raczej nie miesza, ma czasem trudnosci z nazwaniem pewnych rzeczy, ale podpowiadam i wtedy rusza dalej...smieszny jest strasznie, jak tak chce cos powiedziec...i brak mu slow.
    Wszystko w domu mamy po polsku; bajki, gry (nawet jak niezbyt madre..to instrukcje sa czytane po polsku wink, telewizji nie mam, zastanawiam sie aktualnie nad kupnem jakiejs cyfrowki - polskiej oczywiscie, radio z internetu...Jedynym mankamentem jest slaba jakos internetu, ale taka juz uroda miejsca, w ktorym mieszkamy.
    Tak, to zdecydowanie prawda, zeby do nauki uzywac tych ksiazek, ktore sie dziecku podobaja; czytalam mu jakis czas temu "Malego ksiecia" i zasmiewal sie do rozpuku przy scenach z rysowaniem baranka...czytalam mu to po kilka razy i za kazdym razem go to smieszylo! Nie wiem czemu?
    Niestety nie lubi za bardzo zbyt dlugiego czytania, a nawet jak prosi, zeby mu czasem poczytac to mam wrazenie, ze chodzi o caly rytual, ktory temu towarzyszy, a nie sama tresc, ktorej chyba czesto nie rozumie jednak.
    Skype go meczy sad Mam w rodzinie kuzynow, ktorzy maja aplikacje z przelatujacymi ptaszkami, balonami, wybuchajacymi "wow" i to mu sie podoba, zaleznie od rozmowcy uda sie go czasem zainteresowac roznymi tresciami, ale ile sie namecze....! Zeby go w ogole przed ten ekran przywlec smile) to niestety - mam wrazenie - zasluga jego wloskiej rodziny przekonanej, ze "dziecka to nie interesuje"... Bardzo mu sie za to podoba wysylanie "buziek" na skypie. Sama strasznie walcze, zeby choc kilka minut go zobaczyc na ekranie jak jestem w Polsce, a on we Wloszech, ale bardzo duzo zalezy od nastawienia jego ojca, jak nie chce to mu wrzuci bajke czy da cos do zabawy i do widzenia...Mam jednak wrazenie, ze nawet te kilka minut rozmowy po polsku jest wazne! Byl czas, ze odpowiadal gestami, rysunkami...potem nagle cale zdanie wypowiadal idealnie po polsku. Jest mu trudno po dlugim okresie nie mowienia po polsku, na tym forum wlasnie wyczytalam, ze nie uzywanie jezyka, nawet idealnie opanowanego, bardzo pogarsza funkcjonowanie w tym jezyku, staram sie jak moge zeby nie byly to dlugie przerwy! Sytuacje bardzo utrudnia nastawienie jego ojca, ktory walczy z tym naszym polskim, "bo go nie rozumie" (chociaz zna 5 innych jezykow!). To ma rzecz jasna glebsze podloze, wiec trudno cos poradzic. Oczywiscie w tych krotkich momentach gdy jestesmy razem to mu tlumacze, albo w ogole mowie po wlosku do nich obu i tyle, ale czesto, na skypie czy na zywo zwracam sie tylko do niego i wtedy MOWIE PO POLSKU. Dzieki temu, ze nie zyje tu non stop, nie mam odruchu odpowiadania po wlosku. ----------to rowniez zawdzieczam temu forum, ze nawet jak sie zdarzy, ze moj synek po 2 tygodniach nie mowienia po polsku zwroci sie do mnie po wlosku to niezmiennie odpowiadm po polsku i on wie, ze ...nie ma wyjscia wink
  • 28.11.11, 06:33
    hehe, moja corka tez mowi do mnie w obcym jeztku (2lata, 4 mies.) - po francusku.
    Znajdz dziecku kolegow/kolezanki z Walonii, to wtedy jedynym wspolnym jezykiem bedzie polski i beda sie musieli po polsku dogadac. wink
    Podpowiedziala mi to kolezanka mieszkajaca w Szwajcarii. big_grin Oni tam, w polskiej szkole wlasnie staraja sie w grupach miec dzieci z roznych kantonow. smile
  • 28.11.11, 14:13
    hainaut napisała:
    > Podpowiedziala mi to kolezanka mieszkajaca w Szwajcarii. big_grin Oni tam, w polskiej
    > szkole wlasnie staraja sie w grupach miec dzieci z roznych kantonow. smile

    Ten patent sparwdza sie takze u doroslych. Bedac na stypendium jezykowym w Uk w akademiku nie mialam szans na zakwaterowanie z zadna Polka (przez wiekszosc czasu i tak nie bylo zadnej) ani nawet Rosjanka czy Czeszka. Zeby maksymalizowac wysilki jezykowe - angielski przez cala dobe wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.