No i stalo sie - naszej dwujezycznej czterolatce buzia sie nie zamyka.
W domu mowimy po polsku, otoczenie po angielsku. Corka duzo czasu spedza w srodowisku anglojezycznym no i mamy efekty...
Rozmawiajac z nami wtraca angielskie slowa i na polski sposob je odmienia. Kwiatki az uszy wiedna. Nie smiejemy sie i nie denerwujemy, mysle ze czasami puszczamy mimo uszu.
Co jednak powinnismy robic? Przerywac wypowiedz?
Sama nie wiem czy corce brakuje slow?
Co sadzicie - jakie sa Wasze doswiadczenia?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.