• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

prosze o sugestie/pomoc/motywacje Dodaj do ulubionych

  • 15.01.13, 15:50
    moje dzieci maja po 10, 8, 7 i 5 lat. (i niemowle).
    mieszkamy w UK, ja od 20 lat. maz jest Niemcem, nie zna jezyka polskiego. komunikujemy sie w jezyku angielskim. dom nasz jest anglojezyczny.
    moi rodzice/rodzina nie odwiedzaja nas prawie wcale.
    my jezdzimy do polski co 2 lata.
    mam niewielu polskich znajomych, jeszcze mniej mam z dziecmi w wieku moich, ale te ktora maja dzieci - ich dzieci rozmawiaja z moimi po angielsku.

    do czego zmierzam.
    zaniedbalam jezyk polski. jest wygodnie i szybko komunikowac sie po angielsku, z mezem i z dziecmi jednoczesnie. mam dzieci duzo smile i szybke efektywna komunikacja jest priorytetem. zazwyczaj wink
    ale stwierdzam, ze MUSZE sprobowac, zrobic cos, dac im szanse. juz nie na plynny polski bez akcentu nawet, ale przynajmniej na polski konwersacyjny.

    jak to zaczac? jak to ugryzc? bardzo prosze o konstruktywne sugestie!
    --
    bibba +5 smile
    Edytor zaawansowany
    • 15.01.13, 19:13
      Hmmm...no troche pozno... Szczegolnie w pezypadku tych wiekszych....
      Teraz to tylko szkolka polskiego i powolne wprowadzanie polskch zwrotwo. A do niemowlaka tylko po polsku..
    • 16.01.13, 10:32
      Prawde mowiac w takim wieku, to radykalne rozwiazanie polegaloby na przeprowadzeniu sie do Polski na jakis czas, powiedzmy na jeden semestr lub na jeden rok. Co do dziesieciolatka nie jestem pewna ale reszta w mig by zalapala jezyk.

      A tak juz bardziej konstruktywnie (bo prawdopodobnie taka przeprowadzka latwa do zrealizowania dla was nie jest) moglibyscie wziac sie za lekcje jezyka polskiego jako obcego ze starszymi i z mezem. Zwrocic sie do polskiej biblioteki o ksiazki lub kupic samemu (chodzi mi zarowno o ksiazki do nauki jezyka jak i o ksiazki w celu bardziej rozrywkowym). Przejsc na filmy z dubbingiem polskim i angielskimi napisami lub po angielsku z polskimi napisami. Kiedy tylko mozliwe ogladac filmy polskie zamiast filmow po angielsku. I jak mowil camel, poszukac szkolki polskiej. Po kilku sesjach lekcyjnych nauki jezyka polskiego jako obcego, kiedy juz podstawowy slowozbior sie utrwali, ustalic jedna kolacje lub obiad tygodniowo podczas ktorego mowi sie wylacznie po polsku i podczas ktorego cala rodzina jest obecna. Ewentualnie rozszerzyc na dodatkowe pory dnia "wylacznie po polsku" kiedy rodzina bedzie sie czula gotowa.

      Powyzsze rady sprawdza sie tylko jesli rodzina ma ochote na ta nauke. Jesli trzeba im dodac motywacji, byc moze oznajmic ze do niemowlaka matka bedzie sie tylko po polsku zwracala a calodzienne tlumaczenie na angielski kazdego zdania po polsku byloby dla ciebie zbyt meczace skad potrzeba nauki jezyka polskiego dla wszystkich.

      Troche pozno na nauke jezyka polskiego przez zanurzanie w domowym jezyku (oprocz niemowlaka) ale i tak maja szczescie ze native speaker moze im pomoc w domowej nauce jezyka polskiego jako obcego. Powodzenia!
    • 16.01.13, 10:50
      Moja znajoma Wloszka zdecydowala, ze chce zeby dzieci zaczely mowic po wlosku jak mialy 5,7 i 3 lata, jakies dwa lata temu. Trudno mi ocenic na jakis sa poziomie, ale sporo po wlosku rozumieja, szczegolnie takie proste, codzienne zwroty, pojedyncze rzeczy sa w stanie powiedziec jak sa zapytane, powiedz to czy tamto, same nie mowia. Sporo na pewno daly wyjazdy na wakacje do Wloch, gdzie kuzyni nie mowili po angielsku.
      Ale na codzien wprowadzila kilka zmian, zaczela sluchac wloskiego radia, jakis sluchowisk, tak zeby dizeci sie z jezykiem osluchaly, bo wczesniej prawie nie mialy kontaktu, bajki byly po wlosku, przynajniej niektore. Kupila wloskie ksiazki, obrazkowe z mala iloscia tekstu i z dziecmi ogladala i im tlumaczyla. Ale przede wszystkim wymysla setki roznych zabaw, jakies wyliczanki, bawili sie w gotowanie po wlosku, wymyslala jakies gry z pilkami i planszowe, zeby wprowadzic pojedyncze slowa czy zwroty. Generalnie bardzo kreatywnie do tego podeszla. Jednego z chlopakow ostatnio zapisala do wloskiej drozyny pilkarskiej i maja treningi po wlosku. Najmlodsza dziewczynka jest zainteresowana lalkami i szyciem im ubranek i tak to jakos wymyslila, ze wszystko co z moda zwiazane jest po wlosku, wiec kupuje jakies magazyny, wloskie guziki itd, wiec jak dziecko zajmuje sie lalkami i organizuje pokazy mody to wtedy wszystko jest po wlosku. Takze podazala za zainteresowaniami dzieci i budowala ich poczucie dumy, ze sa w polowie Wlochami. Duuuzo pracy w to wklada. I efekty sa, ale na ile dzieci beda mowily po wlosku to nie wiadomo. Mysle, ze w jej wypadku najwieksze osiagniecie to to, ze generalnie nie odrzucaja wloskiego i akceptuja jako element codziennosci.
      • 16.01.13, 11:16
        dziekuje za rady.

        moje dzieci chca sie uczyc polskiego. czuja zwiazek z Polska, dopinguja Polakom w sportach rozmaitych, interesuje je historia Polski.
        z kazdym z nich mowilam po polsku bardzo dlugo, z ostatnim (ktory teraz ma 5 lat) kontynuowalam poslki przez trzy lata - wylacznie polski, przy tamtych dzieciah, przy stole, przy mezu, zawsze. i nigdy nie uslyszalam od zadnego z nich ani slowa po polsku w odpowiedzi, to mnie chyba zniechecilo. ale problem m.in. lezal w tym, jak sadze, ze moje dzieci nie slyszaly dialogu polskiego,a tylko moj monolog, wiec nie mialy wzorca odpowiedzi.

        ok. zaczne od niemowlaka. obecnosc polskiego w domu to bedzie pierwszy krok. nie mamy polskiej telewizji, ale rozwaze to, moje dzieci lubia TV (bo jest to material deficityowy big_grin). zaczne zadawac proste pytania po polsku - z pomoca gestykulacji powinny byc zrozumiale. powoli sie utrwala.

        podoba mi sie pomysl gier - bingo z polskimi slowami byloby proste. musialabym tu troche poglowic sie, ale pomysl jest swietny.

        jesli jeszcze przyjdzie wam cos do glowy, to prosze, piszcie. jakiekolwiek sugestie gier milo widziane. wszystko zreszta.

        dziekuje smile
        --
        bibba +5 smile
        • 16.01.13, 14:12
          Mnie sie wydaje, ze jezeli Twoje dzieci slyszaly duzo polskiego we wczesniejszym zyciu, to bardzo szybko go 'odkopia' - na pewno beda duzo rozumiec, gorzej z mowieniem.
          Widze po sobie i moim niemieckiem - uczylam sie niemieckiego w sumie w zyciu 6 lat, teraz sie zapisalam na kurs, zakwalifikowali mnie na poziom A2 - czyli naprawde poczatkowy. Ale im dalej w las, tym wiecej mi sie przypomina, nie mam zadnych problemow ze zrozumieniem, co kobieta do mnie mowi. Co wiecej 'w glowie' jestem w stanie po niemiecku naprawde duzo powiedziec - najgorsze jest mowienie na glos i pisanie smile Ale widze, ze raczej sobie przypominam, niz sie ucze, wszystko mi sie 'odkopuje' mega szybko.
          No i motywacja jest bardzo wazna - wszystkie poprzednie proby nauczenia sie niemieckiego przeze mnie byly przymusowe (w szkole), teraz robie to dla siebie i to jest zupelnie inna jakosc - pierwszy raz w zyciu nauka niemieckiego sprawia mi autentycznie przyjemnosc i nie jest znienawidzonym obowiazkiem do odbebnienia.
          Glowa do gory, mysle, ze bedzie lepiej, niz Ci sie wydaje smile
          BTW - moje dwuletnie dziecko rowniez nie odpowiada mi po polsku najczesciej. Pomagaja na to wyjazdy do Polski - bardzo szybko sie przestawia. Albo dluzsze rozmowy - jak powiem cos do niej trzy razy w roznych zdaniach, to w koncu i ona 'przelaczy' sie na polski.
        • 18.01.13, 14:07
          Ja bym stawiała na rówieśników, choć z taką czeredką to łatwe nie będzie. ALe suzkałabym w Polsce czegoś na wakacje, co dla dzieci jest szalenie atrakcyjne, co odbywa się w grupie rówieśniczej polskojęzycznej. Kluczem jest ta atrakcyjność, żeby dzieci autentycznie chciały w tym uczestniczyć. Gdzieś miałam ofertę jakiegoś ciężko kosztownego, acz podobno fantastycznego obozu rodzinno - sportowego. Coś w tym stylu: i rodzice pod bokiem, żeby pomóc i żeby nie tęsknić i całodzienna zabawa z polskimi dziećmi. Może jakieś półkolonie (dziecko znajomego odbyło żeglarskie, ale są i artystyczne i inne). Może spływ z polskimi rodzinami na tratwach?
          Jeszcze doradziłabym, że kiedy ty mówisz po polsku, a dzieci odpowiadają po angielsku, poprawiaj na polski, nienachalnie ale konsekwentnie.
          W sensie:
          - Gdzie jest chleb?
          - I've put it on the shelf
          - A, 'położyłam na półce'.
          --
          Życie w Zatoce Perskiej
        • 27.01.13, 21:40
          bibba napisała:

          > z kazdym z nich mowilam po polsku bardzo dlugo, z ostatnim (ktory teraz ma 5 la
          > t) kontynuowalam poslki przez trzy lata - wylacznie polski, przy tamtych dzieci
          > ah, przy stole, przy mezu, zawsze. i nigdy nie uslyszalam od zadnego z nich ani
          > slowa po polsku w odpowiedzi, to mnie chyba zniechecilo. ale problem m.in. lez
          > al w tym, jak sadze, ze moje dzieci nie slyszaly dialogu polskiego,a tylko moj
          > monolog, wiec nie mialy wzorca odpowiedzi.

          Nie wiem, czy to regula, ale ja jestem jedynym zrodlem polskiego moich dwujezycznych dzieci. Rodzine w Pl odwiedzamy maksymalnie 2 razy w roku, polskich znajomych mam niewielu, od skonczonego roku dzieci po 6 godzin dziennie spedzaja w placowkach (norweskich, maz Szwed, nie mowi po polsku). Moja corka lat 3,5 jest na razie calkowicie dwujezyczna, opowiada dlugie historie po polsku, spiewa 20 roznych piosenek. Do 3 roku zycia odpowiadala mi w ok 80% po norwesku (ja zawsze do niej po pl). Po 3 tygodniach w Polsce jak miala 3 lata nagle z dnia na dzien przestala i od tego czasu nie powiedziala do mnie ani jednego zdania po norwesku!

          Moj dwulatek nie miesza jezykow i sklada 5-wyrazowe zdania w kazdym z nich. Jesli moje doswiadczenia nie sa wyjatkiem od reguly, to ilosc zrodel polskiego w tym pierwszym okresie zycia nie jest taka wazna. Nie wiem jeszcze, jaki wplyw bedzie miala szkola...

          Trzymam kciuki, zeby sie Wam z polskim udalo!
          --
          Elunia 01.07.2009
          Martin 04.01.2011
    • 16.01.13, 22:36
      Troche Bibba zawalilas sprawe, szczerze mowiac.
      Mysle, ze przede wszytskim czytanie co wieczor po polsku, a potem , dlaczego nie, niech dzieci opowiadaja co uslyszaly, co sadza o historii itp.
      Druga sprawa gry po polsku, jest tyle swietnych gier planszowych (mozna zamowic na Merlin.pl), na pewno swietnie rozwinie ich mowe.
      Telewizja tez na pewno by sporo pomogla.
      Powodzenia!--
      http://www.suwaczki.com/tickers/wff2x1hpjb4i8jnf.png
      http://www.suwaczki.com/tickers/82doj44jaag5402d.png
      http://www.suwaczki.com/tickers/gyxwf71xkqk29ajj.png
    • 17.01.13, 16:59
      Wykorzystaj Internet?

      Bajki/książki po polsku, polskie radio, strony/gry dla dzieci - mnóstwo tego jest przecież.
      Kontakt z rówieśnikami może się odbywać przez Skype. Pamiętasz z dzieciństwa "pen pals"? Ja miałam taką znajomą w Niemczech, wysyłałyśmy sobie listy, teraz jest dużo łatwiej, jest email, komunikatory...
    • 25.01.13, 16:59
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale moze sa u was takze w polskich szkolach kursy dla dzieci slabo mowiacych po polsku? U nas jest taki kurs i zawsze jest to jakies urozmaicenie w stosunku do rodzica. Moze warto sprobowac poszukac?
      • 30.01.13, 17:24
        to chyba troche jak z odchudzaniem i powrotem do dawnej figury, trzeba miec impuls i sie zdobyc na konsekwencje.
        Ja bym zatrudnila polska dziewczyne-chlopaka na dwa popoludnia w tygodniu zeby sie intensywnie bawila z dziecmi po polsku i im czytala lub sluchala jak czytaja po polsku. Mieszkajac w UK mialam tylko polskie babysitterki, teraz w Niemczech mamy tylko angielskie lub polskie.
        Nastepne wakacje letnie (czyli cale 6 tygodni) spedzialabym CALE w Polsce. Mozna to sobie zorganizowac, wynajac jakies duze mieszkanie np w KRakowie lub innym duzym miescie czy gdzies tam i zapisac dzieci na polkolonie na dwa tygodnie potem wyslac na oboz, zeby mogly sie tylko po polsku porozumiewac. Moze masz jakis polskich znajomych, ktorzy maja dzieci w tym wieku i niech oni razem wyjada na oboz - byloby Twoim dzieciom razniej. Moja ciotka mieszkajaca w UK zawsze wysylala swoje dzieci na oboz (zeglarski np) do PL. Jej dorosle teraz dzieci mowia bdb po polsku.
        • 05.02.13, 00:20
          dzieki, fajne pomysly!
          --
          bibba +5 smile
        • 05.02.13, 22:53

          > Nastepne wakacje letnie (czyli cale 6 tygodni) spedzialabym CALE w Polsce. Mozn
          > a to sobie zorganizowac, wynajac jakies duze mieszkanie np w KRakowie lub innym
          > duzym miescie czy gdzies tam i zapisac dzieci na polkolonie na dwa tygodnie po
          > tem wyslac na oboz, zeby mogly sie tylko po polsku porozumiewac.

          a masz jakies namiary na polkolonie w Krakowie?...
          kiedys spotkalam kogos z UK w pociagu w Polsce i mowil, ze na uczelniach organizuja cos takiego w lecie...ale wtedy jakos o tym nie myslalam. Bardzo sobie chwalila ta osoba te zajecia dla dzieci spoza granic Polski. Podobno troche to kosztuje, ale dzieci spedzaja bardzo intensywnie (po polsku) czas i duzo tez zwiedzaja. Jesli ktos zetknal sie z taka forma spedzania wakacji, to niech da znac.
          pozdrawiam
          • 06.02.13, 07:28
            mei3 napisała:
            > a masz jakies namiary na polkolonie w Krakowie?...

            Moje dziewczyny dwa razy byly na polkoloniach organizowanych przez AGH na basenie AGH na miasteczku wink
            W tym roku pewnie tez sie pofatyguja bo bardzo zadowolone, my tez. Polkolonie dla dzieci od 6 lat. Mlodsza zadebiutowala w wieku 6 lat i 3 dni i dala rade.
            Tu stara ulotka- jak masz jakies pytania to pytaj wink

            W ramach wyjsc pozabasenowych byli na wycieczce np tutaj
            • 07.02.13, 00:01

              > Moje dziewczyny dwa razy byly na polkoloniach organizowanych przez AGH na basen
              > ie AGH na miasteczku wink


              nooo...fenomenalnie...wlasnie o tych slyszalam, koniecznie wpisuje tam mojego Prinza w sezonie wakacyjnym.
              Spadlas mi z nieba. Dzieki!!
              • 07.02.13, 00:12
                czy twoje dziewczyny dobrze mowia po polsku???
                • 07.02.13, 08:29
                  Powiedzialabym wrecz, ze bardzo dobrze ale czasami bywa roznie wink))

                  Natomiast zarowno w jednym jak i drugim roku na polkoloniach byly dzieci skosnookie (nie wiem skad dokladnie), ktore poslugiwal;y sie sladowym polskim ale komunikatywnym angielskim i spokojnie dawaly sobie rade w kontaktach. Opiekunowie sa mlodzi, przebojowi, nie bylo problemu.

                  • 07.02.13, 23:33
                    mam kogos kto pracuje na AGH i powiedzial, ze te polkolonie (ulotka) nie maja specjalnego programu dla dzieci z zagranicy, sa to najzwyklejsze kolonie dla polskich dzieci.
                    Czy to prawda?...Bo moze jakas instatucja wynajmuje tam lokal i maja specjalny program dla przykladowo skosnookich?..
                    Generalnie to mnie to nie przeszkadza, ale dobrze jest wiedziec, czy i taka mozliwosc jest.
                    Wtedy w pociagu mialam wrazenie, ze te zajecia odbywaly sie specjalnym trybem. Dziwilam sie nawet , ze byly caly dzien. Troche mnie to przezrazilo, czy moje dziecko da rade..
                    pozdrawiam
                    • 08.02.13, 07:15
                      Nie, to sa normalne polkolonie dla dzieci, 99% to dzieci rdzennie polskie wink Ja zapisujac pierwszy raz i podajac nazwisko zostalam tylko zapytana czy dzieci mowia po polsku.
                      Mowiac o skosnookich mialam na mysli 2-3 dzieci na cala polkolonie. Rodzice ich mowili po polsku, dzieci po angielsku ale tak jak pisalam kadra sie dostosowala i nie bylo problemu. W grupie dziewczyn byla dziewczynka na stale mieszkajaca w USA a na wakacjach w Polsce u babci (mowiaca po polsku) i inna, z mieszanego malzenstwa mieszkajacego w Polsce (tez mowiaca po polsku).
                      To nie sa polkolonie dla Polonii.

                      Zajecia sa od 8-16. Sa dwa wejscia na basen: rano i po obiedzie. Jedno z nich z podzialem na grupy zaawansowania, cos jakby lekcje plywania i doskonalenie plywania. Drugie w formie zabaw, glowna atrakcja jest zjezdzalnia. Jest duzo chodzenia na nogach: do Parku Jordana, do strazakow, w zeszlym roku byli w kinie na specjalnie dla nich wydzielonym seansie. Dwa lata temu chodzili na obiady do Karczmy (Cichy Kacik), w zeszlym roku mieli obiady w budynku na dole, tam gdzie kregle.
                      Zawsze jest jakas wycieczka. Moje zaliczyly rejs po Wisle oraz ten skansen w wiosce technologicznej pod Krakowem.
                      Aaa...jest mozliwosc zrobienia karty plywackiej w ramach zajec.

                      PS_ w jakim wieku sa Twoje dzieci? Jak z ich samodzielnoscia, polskim etc?

                      • 08.02.13, 10:15
                        moje dziecko (chlopak prawie 7lat) ostatnio calkiem niezle sobie radzi z polskim, chodzi do polskiej szkoly od wrzesnia 2012. Nauczyczielka mowi, ze wszystko rozumie, polecenia tez.
                        Jest raxczej berny w mowieniu, ale wynika to razej z jego chrakteru - niesmialosci.
                        I tu jest pies pohgrzebany...juz widze jego mine jak mu zakomunikuje, ze go znow gdzies zapisalam. Bedzie problem. Szczegolny problem mial ze szkola polska...do dzis probuje sie wymigac.
                        • 08.02.13, 10:16
                          sorry za literowki, ale czas.....
                          • 08.02.13, 10:48
                            kwestia kluczowa: lubi plywac? wode? basen?
                            • 09.02.13, 00:48
                              uwielbia i umie nawet dobrze nurkuje.
                              Ale nawet to chyba nie bedzie funkcjonowalosad
                              • 09.02.13, 07:30
                                A dlaczego tak sceptycznie podchodzisz? Dlatego, ze to polkolonie w Polsce, polskie? Tam pol dnia na fajnym nowym nowoczesnym basenie, bedzie sie mogl wymoczyc i wykazac przy okazji. Nie wszyscy uczestnicy umiejac plywac. niech zawalczy o karte plywacka. Bedzie wymierna korzysc.

                                Wg mnie ogromnym plusem jest to, ze to wlasnie normalne zajecia dla lokali a nie super twor dla odmiencow z zagranicy wink
                                • 09.02.13, 23:12
                                  nie to mnialam na mysli, zle mnie zrozumialas.
                                  Co do formy wakacji to bardzo mi sie podobaja.
                                  To - moje dziecko nie bedzie chcialo tam chodzic.
                                  Moj syn jest strasznie niesmialy i juz wiem, ze bedzie ciezko go na to namowic.
                                  On jest perfekcjonalista i wszedzie obawia sie o swoj wizerunek.
                                  Probujemy z tym walczyc od dawna, ale taki juz jest...
                                  • 09.02.13, 23:14
                                    karte, to on juz ma. Nawet dwie.
                                    To nasza nadzieja, bedzie mogl sie wykazac.
                                    • 25.05.13, 21:43
                                      "skoczylismy na gleboka wode" i zapisalismy nasze dziecko
                                      na polkolonie. Pora odciac wresczcie pepowine, i tak juz pozno.
                                      Niech sie dzieje wola nieba....

                                      Teraz mamy wieeeeelkie oczekiwania jesli chodzi o jezyk polski.
                                      Juz nie mozemy sie doczekac konca.
                                      pozdrawiam
                                      • 25.05.13, 21:45
                                        malymi kroczkami...
                                        w przyszlym roku na oboz pojedzie cool
                                        • 26.05.13, 12:25
                                          Gratuluje odwagi i zycze powodzenia !!!
                                          Napisz wiecej : gdzie , kiedy na jak dlugo ?
                                          Pozdrawiam.
                                          • 20.06.13, 00:11
                                            przy AGH z codziennym basenem i innymi wycieczkami, ale drogo jest jak na moj gust jak na warunki polskie. Nie wiem co robia ludzie, ktorzy zarabiaja niewiele ponad 1000 zl. Same ksiazki kosztuja 300 zl.
                                            W Niemczech dla porownania 75 euro 5 dni (bez basenu) i za ksiazki nie placimy.
                                            • 20.06.13, 17:28
                                              jakie ksiazki? na polkolonie?!
                                              Ja wiem, czy tak drogo? Dwa wejscia basenowe dziennie, obiad, wycieczka, 8-godzinna opieka?

                                              Moje w tym roku chyba nie pojda, bo sie nie wyrobimy czasowo. Dla odmiany zadebiutuja na tygodniowym obozie z greckimi skautami wink
                                              • 20.06.13, 20:56
                                                bachula_gr napisała:

                                                > jakie ksiazki? na polkolonie?!

                                                oczywiscie ze podreczniki do szkoly!


                                                > Ja wiem, czy tak drogo? Dwa wejscia basenowe dziennie, obiad, wycieczka, 8-godz
                                                > inna opieka?
                                                wycieczka jest jedna na tydzien, mialalm na mysli dzieci z Polski, ze dla niektorych musi to byc drogo...
                                                >
                                                > Moje w tym roku chyba nie pojda, bo sie nie wyrobimy czasowo. Dla odmiany zadeb
                                                > iutuja na tygodniowym obozie z greckimi skautami wink
    • 01.02.13, 09:43
      a ja podlaczylabym sie do jakiejs grupy, w ktorej dzieci mowia tylko po polsku.
      zalozylysmy taka juz prawie 2 lata temu i dzieci przestawiaja sie juz automatycznie na polski przychodzac na zajecia. mamy tez dzieci, ktore przyjechaly np. ze stanow i rodzice porozumiewali sie dotad tylko po angielsku. po przyjezdzie do niemiec mamy zdecydowaly, ze skoro teraz do pl tak blisko, warto jednak ten polski odkurzyc bo bedzie rowniez czestszy kontakt z rodzina.
      te dzieci na poczatku nic nie mowily, tylko troche moze rozumialy, teraz za to b. sie ciesza, gdy uda im sie poprawnie cos powiedziec i w ogole komunikowac z innymi dziecmi po polsku. robimy fajne zabawy i imprezy, jezykiem oficjalnym jest polski i gdy sie komus cos wymknie po niemiecku, czy w innym jezyku, jest upominany smile

      jeli takiej grupy nie znajdziesz, zaloz. nigdy nie jest za pozno, a 10-latki sa w stanie bdb nauczyc sie jezyka, jesli im sie stworzy warunki.

      poza tym wizyty w pl. przyznam sie, ze my nie jezdzimy zbyt czesto, nasza corcia byla moze dotad ze 3 razy, ale ona dobrze mowi po polsku. znam za to inne dzieci, ktore dopiero na wakacjach w pl sie rozgadaly i okazalo sie, jak duzo rozumieja i jakie maja nagle bogate slownictwo smile

      powodzenia.
      --
      W dżungli amazońskiej odkryto nowego kameleona. Ma 65 tys. kolorów
      i polifoniczne dzwonki.
      • 05.02.13, 00:22
        dzieki, mieszkam niedaleko Cambridge, tam jest wieksza wspolnota Polakow, dowiem sie, czy cos maja.
        --
        bibba +5 smile
        • 06.02.13, 17:50
          Niedaleko Cambridge w ktora strone? Bo moglabym Ci polecic cos ciekawego w Milton Keynes jezeli to dla Ciebie osiagalny teren smile
          • 03.06.13, 22:20
            a propos tych polkolonii to one sa organizowane w prawie wiekszosci polskich miast czy miasteczek i wybor jest dosyc duzy bo wiadomo ze wiekszosc polskich rodzicow musi jakos te ponad 2 miesiace wakacji dzieciom zapewnic.
            JA wysylam moje corki do dziadkow i beda w ich miejscowosci chodzic przez tydzien codziennie na polkolonie.
        • 14.06.13, 19:41
          A nie macie przy polskiej ambasadzie jakiejs polskiej szkolki sobotniej? Moja cora w Meksyku od nowego roku szkolnego bedzie chodzila do takiej wlasnie w kazda sobote - to sa dwie godziny, ale przynajmniej spotka Polakow lub pol-Polakow. My z racji duzych odleglosci tez rzadko sie widujemy z innymi Polakami, ale jakos dajemy rade.
          • 20.06.13, 00:07
            to w Meksyku slabiej sie uczy, bo u nas ponad 3 godziny
          • 20.06.13, 00:08
            przepraszam wycofuje sie z oskarzeniawink jak w kazda to sie zgadza, my chodzimy co druga - mysle ze tak lepiej))
            • 26.06.13, 10:36
              jestem ciekawa jaka sytuacja u Was? Wypalil Wam jakis wyjazd do PL albo udalo Ci sie cos zorganizowac w sprawie j.pol?
    • 21.11.13, 00:06
      kolonie.co.uk/?about-us
      --
      "wszystko to co najgorsze mozesz zamienic na najlepsze, jesli tylko chcesz"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.