Dodaj do ulubionych

Co robie zle?

25.12.13, 21:52
Pelna optymizmu podeszlam do wielojecznosci moich dzieci ale coraz bardziej boje sie, ze nic z tego nie wyjdzie.
Ja-PL, tata-DE, miedzy nami-ANG i mieszkamy w DE. Corka 3 lata i 3 miesiace zaczela mowic pozno. Ale zaczela po polsku. Kiedy jednak zaczela tworzyc zdania przeszla na niemiecki i od tego momentu skupila sie tylko na tym jezyku. Rozumie wszystko co do niej mowie, z tym nigdy nie bylo problemu, ale odpowiada tylko po niemiecku. Teraz zaczelam ja troche cisnac i udaje czasami, ze nie rozumiem, wiec szuka polskiego slowa. Ale nadal nie sklada zdan, uzywa bardzo malo czasownikow, jezeli uzywa polskiego to tylko zamieniajac rzeczowniki niemieckie na polskie (chociaz co mnie dziwi, odmienia je prawidlowo).
Bylam z nia w domu przez dwa lata, poszla do zlobka po drugich urodzinach. Na okolo 6 godzin dziennie. W przedszkolu dluuuugo nie mowila i w sumie to nadal nie rozmawia swobodnie z opiekunkami. Za to w domu buzia jej sie nie zamyka. Spiewa, tworzy zlozone zdania, ma bogaty zasob slownictwa. Ale po niemiecku.
Czytamy ksiazki, oglada bajki, spiewamy razem. Nie odwiedzamy rodziny za czesto (raz w roku srednio, na dwa tygodnie) plus rodzina przyjezdza do nas raz w roku na dwa tygodnie.
Mamy polskich znajomych (jedna rodzina) ale w zabawie z ich dzieckiem mloda narzuca niemiecki.
Czy jest jeszcze szansa na to, ze ona sie w tym polskim ogarnie?
Edytor zaawansowany
  • kreda.nl 26.12.13, 14:30
    Nic nie robisz źle. Robisz dobrze! Umysł małego dziecka jest giętki i poradzi sobie z takim wyzwaniem. Przypomnij sobie ile czasu Tobie zajęło uczenie się języka w szkole. W swoim czasie będzie przynajmniej mówić po polsku! Wielu rodziców nie widzi w tym korzyści, bo są zagubieni i nie mają żadnego wsparcia. Nie słuchaj porad pseudo-pedagogów bo ich wiedza nie bazuje na niczym poza dyskryminacją innych kultur. Dziecko wielojęzyczne rozwija się inaczej, co nie znaczy gorzej! Przede wszystkim jednak ma więcej możliwości! Poczytaj sobie co napisałam o tym w moim blogu w poście Dlaczego warto pielęgnować znajomość języka polskiego? Tekst linka
  • jan.kran 28.12.13, 13:57
    Link podany przez Kredę , ppozwolę sobie na parę komentarzysmile

    www.kreda.nl/site/blog/n/1/n/1.html

    Pojawił sie nowy wpis , ja odnoszę się do drugiego :

    ### Dlaczego warto pielęgnować znajomość języka polskiego?
    Dodano: 19.12.2013 12:21

    Tutaj cały artykuł do którego odnosi się komentarz na blogu:

    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Polscy-emigranci-wstydza-sie-mowic-po-polsku-zabraniaja-tez-tego-swoim-dzieciom,wid,15666979,wiadomosc.html?ticaid=111ebe

    ###Wszędzie tam, gdzie mieszka wielu Polaków – w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Norwegii, na Islandii – potrzeba dwujęzycznych lekarzy, prawników, policjantów, celników, polityków czy urzędników miejskich. Niektóre z tych zawodów są szeroko otwarte dla osób z miejscowym paszportem i „obcym” pochodzeniem. Dzieci emigrantów z ich wyjątkowymi zdolnościami językowymi oraz osadzeniem w dwóch kulturach są na wagę złota.

    ------------> Nie jest to zawsze i do końca prawda , sporo zależy od szczęścia i przypadku czy język polski przyda sie w pracy zawodowej. Kiedy zdecydowałam się mówić do dzieci po polsku nie był to argument o którym myślałam ale 27 lat temu kiedy urodziła sie moja córka realia były inne.
    W Monachium gdzie Młoda mieszka jest sporo Polaków dwujęzycznych. Wśród wielu prac jakie córka wykonywała w czasie studiów dwa razy polski był dużym plusem. i pomógł w otrzymaniu pracy. Ale do tego pomogła Jej znakomiata znajomość niemieckiego i bardzo dobra angielskiego. Także języki skandynawskie są plusem wposzukiwaniu pracy.
    Jednak na pewno znajomość każdego jezyka , zwłaszcza mniej popularnego niż głowne języki UE jest dużym plusem.

    ### Po drugie dziecko uczy się lepiej języka obcego jeśli ma dobrą podstawę języka ojczystego

    --------> Ja uważam że to 100 % prawdy , mówię z własnego doświdczenia. Temat mogę rozszerzyć jak kogoś interesujesmile

    ### Zdaniem Magdaleny Ihnatowicz rodzice nie zdają sobie sprawy, że robią dzieciom krzywdę. Dobra znajomość języka ojczystego jest konieczna do nauki języka obcego. Wiedzą o tym twórcy norweskiego systemu edukacji mający duże doświadczenie w nauczaniu dzieci, dla których językiem ojczystym jest język inny niż wykładowy. W norweskiej szkole dzieci emigrantów mają prawo do bezpłatnej nauki języka ojczystego w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Wszystko po to, by… szybciej opanować norwesk

    --------> To prawda z tym że nie jest tak idealnie w Norwegii jak chodzi o stosunek do dwujęzyczności w szkole. Ale problem i dyskusja jak ostatnio przetoczyła sie w Norwegii dotyczyła głównie dzieci pakistańskich.
    Natomiast generalnie zgadzam się z powyższa tezą.

    ###Po trzecie rodzice nie muszą tłumaczyć rozmów dziecka z polska babcią czy dziadkiem.

    ---------> Dodam : z bliższą i dalszą rodziną , sąsiadkami , znajomymi całym otoczeniem w Polsce.
    Oczywiście są to sprawy indywidualne . Rozumiem że sa rodzice nie mający kontaktów z PL , nie uważający tego argumentu za istotny i to szanuję.
    Ale świat dziecka jest o wiele piękniejszy i bogatszy jeżeli ma kontakty zr odziną i znajomymi w kraju.

    ###Po czwarte dzieci władające językiem polskim są w stanie bez żadnych barier komunikować się z rodzicami, przez co często unikają one zaburzeń emocjonalnych wynikających z wymuszonego posługiwania się w domu mniej doskonałym językiem obcym.

    --------> Na pewno są polsy rodzice władajacy świetnie językiem kraju w którym mieszkają. Ale bardzo czesto językiem prawdziwej , głebokiej emocjonalnej komunikacji jest polski. Tu każdy musi sam się zastanowić i rozważyć swoje uczucia.

    ###Po piąte, nawet jeśli rodzice nie planują w przyszłości powrotu do Polski, poprzez zapewnienie dziecku nauki i posługiwania się językiem polskim nie pozbawiają ich możliwości podjęcia studiów lub pracy w Polsce. W ten sposób dzieci mają takie same albo i większe szanse na przyszłość jak rodzice.

    --------> W życiu naprawdę niczego nie wiadomosmile Kiedy urodzili sie moja córka i syn nawet prze myśl mi nie przysło że kiedykolwiek będzie szansa na ich zamieszkanie i pracę w Polsce.
    Syn 24 lata nie myśli o Polsce jako kraju pobytu , na razie czuje się dobrze w Norwegii a dalej to sie zobaczy.
    Córki największym marzeniem jest pomieszkanie przez na rok we Wrocławiu a jak dobrze pójdzie to na dłużej . I ma realne szanse zeby spełnić to marzenie , znajomość polskiego na pewno jest jednym z faktorów które ułatwią życie w kraju.

    ###I na koniec, na pewno każdy rodzic pragnie dla dziecka jak najlepiej. Jeśli on sam w dorosłym wieku dokonał bardzo odważnej decyzji i porzucił swoje polskie korzenie emigrując na stałe do Holandii, wie jak ogromnego trudu musiał dokonać aby nauczyć się języka, zdobyć wiedzę o nowym kraju i osiągnąć pewną pozycję społeczną. Natomiast dzieciom przychodzi nauka języka bez trudu i odkładanie jej na potem oznacza dodatkowy wysiłek.
    Poza tym aby polskie dziecko osiągnęło w Holandii lepszą pozycję społeczną niż jego rodzice, musi ono mieć odpowiednie ambicje i motywację wybić się ze stereotypu migranta, który pomimo że posługuje się językiem nowego kraju, i tak często postrzegany jest przez pryzmat nieśmiałości, a nawet zauważalnego wstydu ze swojego pochodzenia, cech niestety zwykle przypisywanych uczniom z potencjalnymi zaległościami w nauce.
    A zatem bardzo ważne jest dla ucznia żeby pokazał, że jest otwartym na świat i ludzi, że jest wyjątkowy bo posługuje się wieloma językami, i żeby wzbudzał szacunek poprzez opowiadanie o swoich wyjątkowych korzeniach. Taka postawa może zmienić niekorzystny stereotyp polskiego ucznia i korzystnie wpłynąć na jego wyniki w nauce w szkole holenderskiej, a zarazem na jego lepszą przyszłość, i w Holandii i w Polsce i na świecie.

    -----------> Podpisuję się pod powyższym .







  • kreda.nl 30.12.13, 10:56
    Dzięki za super komentarz. Bardzo przemyślany!
    --
    www.kreda.nl
  • ponponka1 14.02.14, 14:11
    Jest tylu emigrantow, ze zmieniono przepisy, ktore kiedys szly w kierunku pielegnowania jezyka rodzicow (lub rodzica).
    Teraz uczen, ktory nie zna norweskiego, dostaje nauczyciela (asystenta) , ktory zna jego jezyk by pomagal w lekcjach do czasu gdy uczen zalapie w miare norweski. Potem juz nie ma jezyka ojczystego. Niektore gminy maja specjalne klasy dla tych nie mowiacych po norwesku. Tez do czasu az zalapia troche jezyka.

    Tak, ze w Norwegii na pomoc w szkole w pielegnowaniu jezyka nie ma co juz liczyc. za top mozna zalozyc stowarzyszenie i uczyc samemu. A jako stowarzyszenie skladac podania o pomoc w np. wynejciu sali w szkole.



    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • wir_mary 16.02.14, 19:36

    Witaj ponponka1,
    jestem ciekawa, czy w Norwegii jest też obowiązkowa nauka języka sasiedniego kraju / w tym wypadku szwedzkiego/ , tak jak w Finlandii ?
    Język kraju ojczystego w Finlandii jest prywatną sprawą rodziców.
    Jak z forum wynika, każda rodzina rozwiązuje ten problem wg wlasnego uznania i...mozliwosci.
    Pozdrawiam z Polski !
  • jan.kran 16.02.14, 19:44
    Ja nie Ponponka ale Ci odpowiem smile
    W Norwegii naucza sie trzech języków. Rodowici Norwegowie uczą się bokmål i nynorsk. Cudzoziemcy są z nynorsk najczęściej zwolnieni.
    Oprócz tego na północy Norwegii w niektórych komunach język lapoński jest nauczany w szkołach.
  • wir_mary 17.02.14, 18:39
    Dziekuje jan.kran !
    Słyszalam, że w Laponii jest co najmniej kilka języków- przynajmniej w jej fińskiej części. Znajoma Laponka mówiła, że uczą się w szkole finskiego, który jest dla nich swoistym esperanto...Latwiej im porozumieć się z osobami o innym dialekcie.
    Czy dobrze ją zrozumiałam nie wiem, ale dla mnie stopień trudności fińskiego był dużym zaskoczeniem. Mam nadzieję, że może chociaż pozostałe skandynawskie języki mają chociaż odrobinę łacińskiego "wsadu"...
    Pozdrawiam serdecznie !
  • jan.kran 26.12.13, 17:16

    Ambivalent , wszystko robisz dobrze i nie poddawaj się. Trzymam kciuki !!!
    Napiszę dłuższy post w wolnej chwili . Mam ograniczony
    dostęp do kompa bo córka zjechała na ferie z toną książek i paniką w oczach ,musi do lutego skończyć kilka prac seminaryjnych żeby móc sie zapisać na pisanie pracy magisterskiejsmile

    Kreda , bardzo ciekawy link , mam ochotę na parę komentarzy ... ale patrz wyzejsmile
    Pozdrawiam świątecznie.
    Ula



  • jan.kran 26.12.13, 17:28
    Obejrzałam ostatnio znakomity film o Hannie Arendt. Polecam.

    www.youtube.com/watch?v=iFS44JpLmSc
    Ona świetnie znała angielski i też pisała w tym języku ale Jej językiem serca i intelektu był niemiecki.
    W tym filmie jeden z Jej przyjaciól tak powiedział:

    - Angielski Hannah to gra na skrzypkach , jej Stradivarius to niemiecki.

    Tak samo odczuwam ja.
    Mówię i poruszam się w miarę swobodnie w kilku jezykach ale moim dzieciom mogę dać polski dobrej jakości i w tym języku mogę wyrazic wszystko oraz nauczyć tego języka naprawdę dobrze.
    One pomagają mi w innych językachsmile

  • kreda.nl 27.12.13, 14:56
    Cześć Ula!
    Obejrzałam ten trailer. Właśnie w takich momentach człowiek zapomina o tym w jakim języku rozumuje. Czym więcej języków się używa na co dzień, tym ciekawsze „wnętrze człowieka”. Inspirujące jest, że to co w jednym języku nie można dobrze ująć, można wyśmienicie wyrazić w drugim, itd. Czyż to nie wspaniałe bogactwo? Jak nie jedno to drugie – zawsze się ma jakieś wyjście. To tak jak ze szczęściem - nie wyjdzie w jednym kraju, to uda się w innym. Trzeba korzystać z możliwości jeśli są nam dane. Dla dzieci nie instnieją granice dopóki ich się im przed nosem nie postawi.
  • jan.kran 27.12.13, 16:15
    Ambivalent , ile czasu Twoja córka spedza z Tatą ?
    Czy rozumie po angielsku ?
    Jaki Twoim zdaniem jest powód że niewiele mówi po niemiecku w przedszkolu a chętnie w domu ?
    Sama musisz ocenić czy to odniesie skutek ale może porozmawiaj z Nią i powiedz że się bardzo cieszysz kiedy rozmawiacie po polsku , że to Twój język , Twojej rodziny.
    Jeżeli ma dobry kontakt z rodziną w Polsce zachęć Ją do rozmów przez skype.

    Ona jest jeszcze mala , zaczęła poźno mówić do tego ma w otoczeniu trzy języki.
    To na pewno powoduje że Jej rozwój jezykowy jest inny niż u rówieśników.
    Jeeli chcesz żeby znała polski to postępuj tak jak do tej pory.
    Stosuj OPOL, konsekwentnie . Nie irytuj się jeżeli odpowiada po niemeicku , awantury i dyskusje niczego nie dadzą.
    Ja z prespektywy czasu , mając dwoje dorosłych dzieci powiem Ci że z córką miałam minimalne problemy jak chodzi o wychowanie dwujezyczne. Ale zbuntowała sie raz w wieku sześciu lat i ja wygralamsmile))
    Natomiast Junior byl spolegliwy ale lata trwalo zanim Jego polski stał sie bogaty i komunikatywny. Myślę że dopiero w wieku 12 lat zaczął naprawdę swobodnie mówic po polsku.I w miarę upływu czasu coraz chętniej.
    Wcześniej znał polski , dogadywał się ale ten jezyk byl jakby obok , używal tyle ile musiał.
    Z córką zawsze rozmawiał po niemiecku z czego nie byłam zadowolona ( na początku nie zauważyłam że oni są tacy sprytni że za moimi plecami rozmawiaja po niemiecku ).
    Teraz zmienilam zdanie ale to inna historia.
    Masz wrażenie że córka lubi te chwile kiedy czytacie i śpiewacie po polsku ?
    Ważne są rytuały ten , sam czas codziennie , atmosfera bycia razem , czegos miłego.
    Na Youtoube jest sporo fajnych polskich dobranocek , może wybierz kilka które sie córce spodobają o ogladajcie razem.
    Czasem na efekty trzeba czekać , czasem nie są do końca takie na jakie liczymy.
    Mój syn mówi z akcentem choć ma bardzo bogate słownictwo i polski jest dla Niego jednym z języków jakie zna , nie najważniejszym.
    Polska nie stanowi dla Niego punktu odniesienia , ma inne ciekawe spojrzenie , trochę z boku.
    Córka natomiast jest bardzo do polskiej kutury , tradycji i języka przywiązana.
    Myślę że bierna znajomość języka to sporo i zawsze może przejśc na znajomość czynną.

  • ambivalent 27.12.13, 22:14
    Stosujemy konsekwentnie OPOL, oboje. Angielski jest mi trudno ocenic czy rozumie. Nikt sie do niej w tym jezyku nie zwraca. Czasami komentuje nasza rozmowe w jezyku angielskim, ale nie wiem na ile to wynika ze zrozumienia angielskiego a na ile z podobienstwa do jezyka niemieckiego.
    Nie wiem dlaczego nie mowi w przedszkolu. W domu, wsrod znajomych buzia jej sie nie zamyka. Z dziecmi w przedszkolu tez sie normalnie porozumiewa. Z innymi nieznajomymi (np lekarzem) tez rozmawia. A z paniami nie chce. I nie sadze, zeby to problem byl z przedszkolem, w poprzednim tez z paniami nie chciala rozmawiac. Poza tym zero problemow z przedszkolem smile
    Z tata spedza mniej czasu niz ze mna w ciagu tygodnia, ale za to wiecej w weekendy. Odkad urodzil sie jej brat (pol roku temu) spedza oczywiscie wiecej czasu z tata. Normalny dzien w ciagu tygodnia to 8-15 przedszkole, odbieram ja ja, tata przychodzi do domu okolo 17-17.30, mloda idzie spac okolo 19.30. Czytamy jej ksiazki na zmiane wieczorem, przed snem. Oraz oczywiscie w ciagu dnia. ALE mloda spedzila ze mna dwa lata w domu, do przedszkola poszla dopiero po drugich urodzinach.
    Najpierw martwilam sie, ze tak dlugo nie zaczynala mowic. Ale kiedy zaczela bylam przekonana, ze jej pierwszym jezykiem bedzie polski. A tutaj taka niespodzianka smile
    --
    http://lb4f.lilypie.com/UnoDp2.png
    http://lb1f.lilypie.com/tWwup2.png
  • zojka33 28.12.13, 01:56
    Moim zdaniem dwa lata to niestety malo. Wydaje mi sie, ze dobrzej jest poslac do przedszkola dziecko, ktore juz mowi w jezyku mniejszosciowym, tworzy zdania. Bo dwulatek dopiero zaczyna mowic i jesli w tym momencie posle sie go do przedszkola to zacznie on rozwijac jezyk wiekszosciowy, a mniejszosciowy juz niekoniecznie. Doskonale jednak zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy moze byc z dzieckiem w domu do jego trzecich urodzin. Ja moja corke poslalam do przedszkola jak miala niecale 3 lata i plynnie mowila po polsku. Teraz ma 4 lata i jej francuski nadal jest jeszcze slabiutki - to niestety druga strona medalu. Mam jednak nadzieje, ze jej polski dlugo sie utrzyma na dobrym poziomie, bo przez te 3 pierwsze lata dalam jej solidna baze.
    A teraz zastanawiam sie nad moim dwulatkiem: on dopiero zaczyna mowic, tworzy pierwsze krotkie zdania po polsku. Przedszkolanka corki poradzila mi zeby go poslac do przedszkola juz teraz na 3 godziny dziennie to "uniknie problemu jaki ma jego starsza siostra". W przedszkolu jest kilka miejsc dla dwulatkow i choc jest bardzo wielu chetnych na te miejsca, to dzieci z rodzin mieszanych i emigranckich maja pierwszenstwo - wlasnie po to aby szybko zalapaly jezyk otoczenia. Wiec przedszkolanka naciska abym synka juz zapisala. A ja sie waham, wolalabym zeby najpierw jednak dobrze sie rozgadal po polsku.
  • kreda.nl 28.12.13, 12:24
    Słuchajcie Panie, Pewnie, że nie ma idealnej metody ani idealnych wyborów. Wszystko okazuje sie po czasie - w przyszłości, jak dziecko już nie jest dzieckiem tylko dorosłym. Nie raz słyszy się historie o dzieciach, które w okresie dzieciństwa pięknie posługiwały się językiem polskim a potem , gdy już dorosły przestały, i na odwrót. Myślę,że tak naprawdę wszystko zależy od okoliczności i więzi, które dziecko ma z Polską i polską rodziną czy polskim otoczeniem. To w tym tkwi siła języka. Jeśli tak naprawdę nie jest on do niczego przydatny, staje się sztucznym tworem. Mogę tylko przytoczyć do poprzednich Waszych przykładów, moje doświadczenia z córką. Mam męża Holendra. On nie mówi wcale po polsku i nie chce! Córka ma 13 lat. Od 2,5 miesiąca życia była już na 4 dni w tygodniu na 9-10 godz. dziennie w żłobku z językiem holenderskim, bo ja niestety miałam taką pracę. Też na początku moim językiem komunikacji w domu i poza był język angielski. Jednak do córki konsekwentnie mówiłam po polsku. Też w pewnym momencie spostrzegłam, że zaczynała mi już tylko odpowiadać po holendersku. Ale ja dalej po polsku... Gdy miała 6 lat zapisałam ją do dodatkowej polskiej szkoły. Już po roku było lepiej. Równocześnie próbowałam jak najwięcej spędzać wakacje w Polsce i u polskiej rodziny. Dziś nie wyobrażam sobie jeżdżenia tam i tłumaczenia wszystkiego co mówi. Całe szczęście, że chce i lubi rozmawiać po polsku. Może dlatego widzi w tym cel, bo wie że polska rodzina ją kocha i bardzo lubi z nimi przebywać. Pokazałam jej też różne miasta w Polsce i zabierałam w góry i na wieś. W tej chwili marzą jej się studia w Krakowie...
  • mamitadejordi 30.12.13, 12:30
    Zgadzam się z Kredą, siła języka tkwi w emocjach z nim powiązanych. Myślę, że podstawą jest aby dziecko kojarzyło używanie konkretnego języka przede wszystkim z dobrymi emocjami..
    Ambiwalent, opiszę jak to u nas było:
    Do dwóch lat synek prawie nie mówił. Mieszkaliśmy w Polsce i nie chodził do przedszkola. Większą część czasu spędzał z mężem, ale ze mną też sporo. Miał swoje kilkanaście wyrazów, przy czym do niektórych z nich miał 2 odpowiedniki, których używał osobno ze mną (PL) lub z tatą (ES). Przy czym nie były to konkretne słowa w danym języku, ale trzymał się zasady i zawsze i konkretny odpowiednik używał tylko w danym języku.
    Jak miał 2,10 wyjechaliśmy do Hiszpanii i byliśmy tam pół roku. Pod koniec pobytu zaczął mówić, i to po hiszpańsku.
    Jak wróciliśmy (2,4) poszedł do polskiego przedszkola. Tam przez wiele miesięcy nie rozmawiał z Paniami, z dziećmi zaczął wcześniej. Podobno troszkę mieszał na początku, ale potem coraz więcej po polsku. Jak miał 2,10 to już podobno w ogóle nie używał hiszpańskiego w przedszkolu. W domu w tym czasie to 90% hiszpańskiego, również ze mną.
    W wieku 3,6 rozwiązaliśmy pewne problemy z zaadoptowaniem się synka w przedszkolu i w ciągu tygodnia nastąpiła również nagła zmiana językowa! Synek rozgadał się bardziej w przedszkolu (tylko po polsku), ale w domu również, i z 90 % hiszpańskiego zrobiło się 90% polskiego używanego również z mężem!!!
    Wyjechaliśmy ponownie do Hiszpanii na 5 tygodni jak miał 3,11 i tam ponownie wrócił hiszpański z mężem, a ze mną polski w miarę się utrzymał (tak ok. 60%). Po powrocie coraz bardziej rozdzielały się te języki. Przy czym z osobami hiszpańskojęzycznymi rozmawia tylko po hiszpańsku, a z Polakami tylko po polsku. Miesza jeszcze od czasu do czasu w domu. Przy czym często jest to po prostu dlatego, że nie wie jak to powiedzieć w danym języku. Wówczas wyraża to w innym, bo wie że my go zrozumiemy i podpowiemy jak to powiedzieć. Bardzo często sam z siebie powtarza to w dobrym języku.
    Synek ma teraz 4,2. Jak się urodził mieliśmy zasadę, że każde z nas rozmawia z nim w swoim języku ojczystym. Jednak dokładnie 2 lata temu postanowiłam złamać tę zasadę i wykorzystując pobyt w Hiszpanii i dostęp do tamtejszych bibliotek zaczęłam czytać synkowi też po hiszpańsku. Po powrocie do Polski mojemu mężowi też się to spodobało i zaczął czytać po polsku, co wspomagało jego naukę polskiego smile Ponadto mój mąż czyta i bawi się z nim po katalońsku, jednak to nie za często się odbywa.
    Jak do tej pory w naszym przypadku ta metoda się sprawdza. Myślę, że duży wpływ ma na to nasz (mój i męża) wzajemny stosunek do naszych języków. Ja uwielbiam hiszpański, a mój mąż polski. Czasami tak bywa, że ja coś mówię do męża po hiszpańsku, a on mi odpowiada po polsku wink i jak się głębiej nad tym zaczynam zastanawiać to nie mogę wyjść z podziwu, że synek mimo wszystko sobie tę odrębność języków w głowie poukładał big_grin
    Mój mąż uczył się polskiego prawie na równi razem z dzieckiem. Choć w tej chwili to synek już go prześcignął wink Jednak my od początku nie wyobrażaliśmy sobie takiej sytuacji, że dziecko rozmawia z jednym z nas, a drugie kompletnie tego nie rozumie. Zgadza się, że często jeszcze bywa, że nie zrozumiemy jakiegoś słowa, albo całego zdania. Ale standardowo nasz wspólna rozmowa odbywa się w obu językach i nie musimy tłumaczyć nawzajem swoich wypowiedzi.
    Nawet po katalońsku co nieco rozumiem przysłuchując się ich zabawom smile

    Ambivalent, głowa do góry! Jestem pewna, że Twoja praca nie idzie na marne. Rób swoje wytrwale i spokojnie czekaj.. Któregoś pięknego dnia Twoja córka niespodziewanie Cię zaskoczy i zacznie rozmawiać z Tobą po polsku smile
    Do tego czasu rób to co napisałaś: dużo mów do niej po polsku, czytaj, śpiewaj, zapewniaj tylko polskojęzyczne towarzystwo, wyjeżdżaj do Polski, dużo dobrych wspomnień i .. nie naciskaj!! Pozwól jej samej zadecydować, kiedy nadejdzie ten dzień smile (to moje osobiste zdanie, ale wiem, że wiele osób z forum uważa, że lepiej to przynajmniej w niewielkim stopniu robić).
    A może udałoby Was się zapisać do Waszego "polskiego klubu" również tatę. Wówczas razem z córeczką mogłybyście mu dawać kilka razy w tygodniu, albo przy wspólnych posiłkach "lekcje polskiego". To mogłoby bardzo budująco wpłynąć na córeczkę!!!
  • bibea 16.04.14, 10:14
    Kredo, dziekuje za ten komentarz.
    Moje dziecko co prawda ma dopiero rok i nie posluguje sie jeszcze zadnym jezykiem, ale kombinacja jezykowa podobna. Maz Holender, poslugujacy sie polskim na pewno nieplynnie, frustrujacy sie przypadkami, w domu miedzy nami holenderski i angielski, zlobek od czwartego miesiaca 3 razy w tygodniu. Nawijam jej po polsku, czytam, regularnie jestesmy w Polsce, mam wiec nadzieje, ze uda sie z polskim. Na zajecia z innymi dziecmi jeszcze za mala, zreszta, widze ze w mojej okolicy tez niczego nie ma, Polacy sa, widze polskie rejestracje i zdarza sie slyszec polski na ulicy czy w sklepie.

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8108a463a3.png
  • kj-78 08.01.14, 22:09
    nie zgodze sie z Zojka. Moje dzieci poszly do przedszkola w wieku 13 miesiecy na 5-6 godzin. W domu ja Pl, tata Szw, mieszkamy w Norwegii. Starsza zaczela plynnie mowic po polsku w wieku 3 lat (wczesniej wszystko rozumiala, ale odpowiadala mi w 80% po norwesku - przestala z dnia na dzien podczas pobytu w Pl i tak jej zostalo). Mlodszy w wieku 1,5 roku skladal juz 3-wyrazowe zdania w kazdym jezyku, nigdy nie mieszal. Teraz 3 latek i 4,5 latka bawia sie w domu glownie po polsku i maja naprawde bogate slownictwo.W norweskim przedszkolu tez zero problemow jezykowych. Jestem ich jedynym zrodlem polskiego.
    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011
  • kreda.nl 09.01.14, 10:00
    Fantastyczny przykład, że jest możliwe władanie dwoma językami bez żadnych problemów! Oczywiście każde dziecko i sytuacja jest inna, ale jak widać nawet zagraniczny żłobek czy szkołę da się "obejść" konsekwentnie używając języka polskiego w domu. No i oczywiście próbując utrzymywać kontakty z Polską i Polakami, bo to ma bardzo duży wpływ na dzieci. Mojej córce Polska kojarzy się zawsze z tym co miłe - Święta, wakacje, kochająca Babcia i Dziadek. Ale mogę sobie wyobrazić inne sytuacje, np. ludzi, którzy z różnych przyczyn takich kontaktów nie mają. Ich dzieciom na pewno trudniej "poczuć" sens mówienia po polsku.
    --
    www.kreda.nl
  • kuragan 10.01.14, 12:57
    Po przeczytaniu waszych postow uswiadomilam sobie, ze rzeczywiscie pozytywne emocje chyba sa najwazniejsze.
    Moja corka byla w niemieckich zlobku od 1 roku zycia, ja jestem jedynym zrodlem poslkiego na miejscu plus dosyc czeste wyjazdy na tydzien do Polski - 3-4 razy w roku przynajmniej. Z Polska ma zwiazane przyjemne wspomnienia i emocje - lubi tam byc, lubi ciocie i wujkow i dziadka bardzo i chyba dlatego nadal mowi po polsku, choc po dluzszym pobycie w DE bez wyjazdu troche jej ten polski spada, szczegolnie jesli ja musze wyjechac na tydzien. Ale sie odnawia ten polski - bo ona chce po polsku mowic. nie wiem czy zawsze tak bedzie... Ja jej tlumaczylam wielokrotnie, ze mama chce z nia mowic po polsku, bo w ten sposob jej moze duzo wiecej i ladniej powiedziec niz po niemiecku, ze z dziadkiem to tylko po polsku z tym czy inym wujkiem tez. Wydaje mi sie, ze ona to rozumie i daltego sie stara.
    Najlepiej by bylo miec kolezanke na miejscu, ktora po polsku mowi, w jej wieku, ale niestety nie mamy takiej. Jedna podrasta, mysle, ze ona bedzie tez w pelniu dwujezyczna i za jakies 2 lata moze beda sie ze soba bawic. Na razie moja ma 4 lata, a dziecko koleznaki 1,5 roku, wiec sobie nie pogadaja.
  • zojka33 10.01.14, 23:54
    Ja nie mowie, ze poslanie dziecka do zlobka/przedszkola wczesnie to problem, to przeciez normalna sprawa jak sie pracuje. I wcale nie znaczy, ze wczesnie rozpoczety zlobek przekresla szanse na polski - widac po Waszych przykladach, ze swietnie sobie radza te dzieci, ktore wczesnie zaczely chodzic do zlobka, bo przeciez tu nie tylko to decyduje o sukcesie, ale tez wiele innych czynnikow. Chcialam tylko powiedziec, ze uwazam, ze jesli ktos ma taka sytuacje, ze moze z dzieckiem posiedziec w domu to warto posiedziec do momentu jak sie dziecko po polsku rozgada - wtedy jest po prostu latwiej ten polski pozniej utrzymac. Ja sie bardzo ciesze, ze mialam taka mozliwosc i jestem pewna, ze mi to ulatwilo start moich dzieci z polskim. Nie daje mi to jednak zadnej gwaracji, ze za pare lat dalej beda bez problemu mowic po polsku, bo jak ktos zauwazyl - za kilkanascie lat sie dopiero okaze, jakie sa efekty wszystkich moich wysilkow.
    Do Ambivalent - rozgada sie, ja tam bardzo wierze w OPOL, konsekwencje i upor matki. Wydaje mi sie tez wazne to o czym pisze Kuragan - zeby mowic dziecku jak sie cieszymy, ze ono do nas mowi po polsku, jakie to dla nas wazne. Ja mojej to mowie, prosze ją tez zeby do braciszka mowila po polsku, bo ona jest maly i dopiero sie uczy i prosze ją zeby mi go pomogla nauczyc po polsku. Kiedys mowila do niego czasem po francusku, a teraz, choc jej francuski bardzo sie polepszyl, mowi do brata juz tylko po polsku. On do niej tez. Pewnie kiedys i tak przejda na francuski, ale poki co bede zachecala ich jak najdluzej sie da do uzywania polskiego miedzy soba. Moze Ty tez sprobujesz namowic corke do mowienia do niemowlaka po polsku? Powierzyc jej taka "misje" zeby sie poczula jak wazna nauczycielka? Moze to zadziala?
  • turzyca 26.01.14, 21:13
    Kiedy jednak zaczela tworzyc zdania pr
    > zeszla na niemiecki i od tego momentu skupila sie tylko na tym jezyku. Rozumie
    > wszystko co do niej mowie, z tym nigdy nie bylo problemu, ale odpowiada tylko p
    > o niemiecku. Teraz zaczelam ja troche cisnac i udaje czasami, ze nie rozumiem,
    > wiec szuka polskiego slowa. Ale nadal nie sklada zdan, uzywa bardzo malo czasow
    > nikow, jezeli uzywa polskiego to tylko zamieniajac rzeczowniki niemieckie na po
    > lskie (chociaz co mnie dziwi, odmienia je prawidlowo).

    Odpowiadaj jej parafrazujac jej wypowiedzi po polsku. Czyli jesli chce jogurt, to nie pytasz sie od razu, czy woli malinowy czy bananowy, tylko zaczynasz od powtorzenia - "chcesz zjesc jogurt? A jaki chcesz zjesc jogurt?"
    Mozesz tez pod koniec dnia opowiadac bajeczki, w ktorych bohater bedzie mial te same problemy co ona, np. wracajac z przedszkola przestraszy sie duzego psa, a potem bedzie chciec jesc jogurt. Niech bohater mowi po polsku jej niemieckie kwestie. Typu "chce zjesc jogurt!"
    Jesli lubi teatrzyki, to mozesz zaopatrzyc sie w "polskie" pacynki, ktore mowia ze soba tylko po polsku i odgrywac z nia rozne scenki.

    Chodzi o to, zeby dostarczyc jej zdan i konstrukcji, ktorych ona potrzebuje, zeby opisywac swoja rzeczywistosc. Dzialaj cierpliwie, na pewno sie rozgada. smile
    --
    Czajniczek Pana R.
  • ambivalent 27.01.14, 20:13
    Ja sie trzymam tych wszystkich zalecen od poczatku smile
    Zawsze i wszedzie mowie do niej po polsku. Z reguly (nie 100%, wiadomo) kiedy mowi do mnie po niemiecku, parafrazuje jej wypowiedz po polsku. Staram sie nie dawac jej mozliwosci odpowiadania tak/nie, tylko w stylu: malinowy czy waniliowy. Ma lalke, ktora mowi tylko po polsku. Czytamy codziennie, sluchamy bajek, sluchamy piosenek, razem spiewamy.
    Jedyne czego nie robie, bo nie moge, to czeste wyjazdy do Polski. Mysle, ze to poprawiloby nasza sytuacje.
  • turzyca 28.01.14, 00:04
    Paskudna prymuska, wszystko od poczatku robi idealnie. tongue_out
    A tak serio, chcialabym umiec Ci pomoc, ale faktycznie zrobilas wszystko, co w Twojej mocy i trudno cos wykombinowac.

    > Jedyne czego nie robie, bo nie moge, to czeste wyjazdy do Polski. Mysle, ze to
    > poprawiloby nasza sytuacje.

    Wiesz, jak gora nie chce przyjsc do Mahometa, to moze Mahomet do gory? Masz mozliwosc poszukania dalszych polskojezycznych rodzin? Dobrze by bylo, gdyby bylo rodzenstwo komunikujace sie po polsku, tak zeby Twoja cora ich nie mogla zdominowac tak, jak tej dotychczasowej kolezanki. Moze jest jakas polska parafia w okolicy? Wiem, ze to ryzyko, ze ludzie beda z tych, co nadaja na zupelnie innej fali, ale moze sie trafi ktos sensowny? A moze rozpusc wici po wlasnych znajomych, ze szukasz polskich rodzin - wtedy sa pewne szanse, ze ludzie beda jakos podobni do Was, tacy do zlapania wspolnej fali. Ogloszenie w polskim sklepie?
    Albo polska baby-sitterka? Najlepiej oferujaca cos szalenie atrakcyjnego, ulubione zajecia dziecka, zeby musialo polubic jej wizyty.
    Skype z rodzina?
    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • kaskahh 28.01.14, 08:48
    Jeśli nie możesz do Pl, to moze mógłby was ktoś odwiedzic?
  • ambivalent 28.01.14, 09:20
    Odwiedziny rodziny to jakies 2-3 tygodnie w roku. Mloda faktycznie sie wtedy troche rozgaduje (zaczyna uzywac wiecej slow polskich).
    Rodzin polskich dotchczas znalazlam dwie. Z jednym chlopcem mloda rozmawia po niemiecku (!) a on sie daje wciagnac smile W drugim przypadku dziala to lepiej.
    Mloda probuje z babcia rozmawiac po polsku przez telefon ale mam wrazenie, ze poniewaz nie potrafi powiedziec tak duzo po polsku co po niemiecku, denerwuje sie i jej sie odechciewa.
    Z bratem probuje rozmawiac po polsku (tzn powtarza wyrazenia i zdania, ktorych ja w stosunku do niego uzywam).
    Mam w planach okolo 4tygodniowy pobyt w PL i wyslanie jej tam na 2 godziny dziennie do polskiego przedszkola. Mam nadzieje, ze to wyjdzie i pomoze.
  • ambivalent 29.01.14, 15:59
    turzyca napisała:

    > Paskudna prymuska, wszystko od poczatku robi idealnie. tongue_out

    Ha, ha, ha big_grin

    Juz w ciazy forum czytalam big_grin
    --
    http://lb4f.lilypie.com/UnoDp2.png
    http://lb1f.lilypie.com/tWwup2.png
  • kreda.nl 30.01.14, 11:22
    Rzeczywiście staracie się Panie jak możecie. Ja też się długo starałam. Na razie ze skutkiem pozytywnym, gdyż córka (13 lat) bardzo chętnie mówi po polsku ze wszystkimi - nawet z tymi, którzy jej nie rozumieją smile. Wczoraj nauczyła nawet paru zwrotów swoją koleżankę. Jest tak pozytywna w posługiwaniu się językiem polskim, że na szczęście na razie nic nie jest w stanie ją do tego zniechęcić (przynajmniej na razie). Jak się słyszy od innych rodziców, że celowo nie chcą żeby dziecko mówiło po polsku, to aż przykro. Myślę, że właśnie dzięki temu, że córka mówi i nie wstydzi się okazywać, że ma mamę z Polski, ma większe poczucie swojej wartości. Nie da się obrazić innym, bo wie że robią to po prostu złośliwie. Natomiast wydaje mi się, że szeptanie po polsku na ulicy, albo na siłę używanie obcego języka nie pomaga dzieciom, lecz właśnie je ogranicza. Podświadomie zaczynają się wstydzić skąd pochodzą, a co za tym idzie stają się mniej pewne siebie i bardziej narażone na docinki, itp. Wy Panie przynajmniej dajecie dziecku wybór.
    Czasem trudno jest jednak znaleźć "bratnie dusze" na emigracji. Nie wszyscy chcą przyznawać się do polskości. Ale może macie tam też jakieś sobotnie szkoły czy kluby mam i malucha. W Holandii działa już trochę takich - przy parafiach czy stowarzyszeniach, itp. To są miejsca, gdzie można spotkać innych rodziców, a dzieci mogą się poczuć "swojsko" i poprzebywac z rówieśnikami. Czasem powstają z tego wielkie przyjaźnie. Córkę musiałam wozić daleko, ale teraz sami wzięliśmy się za organizację takiego miejsca w naszej (wiejskiej) okolicy. Nie uwierzycie ile ludzi się zgłosiło do pomocy! A wydawało by się, że Polacy się w domach pochowali! Już nie mogę się doczekać. Ruszamy w sobotę. To daje naprawdę dużo energii. Można komuś pomóc, kogos poznać, wypić razem kawę a dzieci się przynajmniej czegoś o Polsce nauczą i trochę porozmawiają. Polecam poszukać takich miejsc albo je samemu zorganizować. Jak nie możemy wracać do Polski, to możemy ją do siebie "sprowadzić".
    Pozdrawiam,
    Kreda
    --
    www.kreda.nl
  • wir_mary 04.02.14, 23:54
    Moim zdaniem robisz maksimum tego co możesz, na co Cię stać.
    Sama mam dwoje wnucząt w Finlandii. Tato Fin, poczatkowo był niezbyt chetny nauce polskiego. Jak każdy mały naród nie jest wolny od kompleksów. Córka przekonała go, że znajomość dwu trudnych, niszowych języków to dla dzieci wspaniały posag ! Zrozumiał ! Synek / obecnie 7 lat / urodził się wczesniakiem o wadze poniżej kilograma. Przeżył, ale zarówno mąż jak i ja lataliśmy do Finlandii na zmianę, przez co najmniej rok, pomagać córce. Oczywiście do dziecka mówiliśmy po polsku. Wystarczająco męczył nas kontakt z zięciem po angielsku...Osłuchał się melodi jezyka
    nie tylko od mamy, ale i od nas. Kiedy córka kończyła drugą ciążę, a zięć remontował dom wnuczek znowu trafił do nas- tym razem sam, na dwa miesiące do Polski. Wtedy już córka wyposażyła nas w jego fiński "słownik", abyśmy nie byli pozbawieni kontaktu.
    Jak się okazało, ten słownik nie był potrzebny, bo dwulatek wydobył z zasobów swojej pamięci słowa, które od nas poznał. Zdumiewające jak wiele pamiętał! Dodam, że urlopy i Święta spędzają, od początku małżeństwa w Polsce. W naszym domu ma swój pokój, od pierwszych lat życia pojął, że tato nie zna polskiego. Prześmieszne było jak 3-4 latek przekładał tacie o czym rozmawiamy. Jego ulubiona maskotka ma na imię Tomek i...jest Polakiem. Kazdego tygodnia spotykamy się na skype, a w Finlandii ogląda sie polską telewizje. A Świąt to w finlandii nie ma! Jego zdaniem swięta są w Polsce...
    Już późno, o jego siostrze napiszę niebawem
  • wir_mary 05.02.14, 19:22
    Mam nadzieję, ze nie urazilam Cie pierwszym zdaniem poprzedniego postu. Chciałam tylko napisać, że bedac emerytami, mamy duzo czasu, aby poswiecac go ukochanym wnukom..
    Chlopiec zdumiewajaco "gladko" wyszedl ze swego wczesniactwa. Nie ma ubytkow ani fizycznych, ani intelektualnych. Jest idealnie dwujezyczny. Z siostra rozmawia w zabawie po polsku, ale w finskiej szkole zbiera maksymalne ilosci punktow w testach i wypożycza ze szkolnej biblioteki mase ksiazek, ktore czyta sobie po cichu.
    Niebawem obejmie go obowiazek nauki szwedzkiego, no i jak wszedzie, angielskiego.
    Wszystko wskazuje na to, że poradzi sobie.

    Zupełnie inaczej zachowuje się jego pięcioletnia siostra. Ona nie była dzieckiem szczególnej troski. Odwiedza nas z rodzina, ale po paru dniach mówi, ze ona juz by chciala do Lahti...
    Z filmów preferuje kreskówki- bez tekstu. Bajki ją nużą. Gry komputerowe owszem, bardzo chętnie. Często brakuje jej polskich słów, ale i w przedszkolu oceniono ją, że ma nieco skromny zasób słów również fińskich. Zna alfabet, umie się podpisać, ale czytać? Nie ! To jej nie interesuje. Chętniej maluje akwarelami. Z konieczności ogląda z bratem polska telewizję, ale to daje jej jedynie bierną znajomość języka,
    Dwoje dzieci, tych samych rodziców, chowane w identycznych warunkach, a tak odmienne.
    Konkludując, uwazam, ze nic nie zastapi fizycznej obecności w kraju przodków i bezpośredniego kontaktu z krajanami. Skype ? Tak, ale krótko, a często, i rozmowy muszą być interesujące dla dziecka.

    Na koniec smutny przykład córki kolezanki, która wyemigrowała razem z mężem Polakiem.
    Dwu ich synów kategorycznie odmówiło mówienia i...słuchania po polsku, a w rezultacie nie mogą porozumiewać sie z roziną pozostałą w Polsce. Najbardziej cierpią dziadkowie!
  • marcinoit 16.04.14, 15:45
    wybacz ale nie rozumiem co znaczy "kategorycznie odmówiło mówienia i...słuchania po polsku"?
  • magseb 17.03.14, 23:05
    Polecam:
    www.polskaszkolainternetowa.pl myślę, że ta szkołą może być bardzo pomocna

    E-mail: sekretariat@polskaszkolainternetowa.pl
    Skype: polskaszkolainternetowa
    Tel: +48 534 637 952
  • ambivalent 18.03.14, 08:42
    Wstapilam na podana przez ciebie strone i zastanawia mnie jaki jest sens nauczania jezykow obcych w szkole internetowej? Przeciez szkola taka zostala stworzona dla dzieci, ktore przebywaja za granica! Z reguly dzieci takie nie maja problemow z jezykiem obcym (ktory w wielu przypadkach nie jest dla nich obcym). Wiec po co tracic czas na nauke jezyka angielskiego?
  • magseb 18.03.14, 13:20
    Szkola realziuje podstawe programowa obowiazujaca w polsce a tam wymagany jest język obcy dzieki temu ma możliwość wydania świadectwa polskiego. . Nie ma zanczenia ze dziecko dobrze wlada jezykiem bo mieszka np w Angli czy innm kraju. (Dla dziecka lekcja taka może być poprostu chwila relaksu)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka