Dodaj do ulubionych

stosowanie OPOL i konflikty z rodzina meza

19.01.14, 16:58
Witam, jestesmy rodzina polsko-niemiecka, mieszkamy w DE. Ja mowie do dziecka tylko po polsku, z wyjaktiem gdy jestesmy w towarzystwie niepolskich dzieci.
Niestety moim tesciom coraz bardziej to "przeszkadza" zwlaszcza kiedy siedzimy przy stole. Moze wynika to z tego ze moj syn (4 lata) coraz wiecej mowi i do mnie prawie zawsze po polsku. Ostatnio jak u nich bylismy i syn cos do mnie mowil to uslyszal od tescia, ze jak siedzimy przy stole to mamy wszyscy mowic po niemiecku. Mama i babcia meza wprawdzie przy dziecku nic nie mowia, ale wymownie przewracaja oczami i pozniej skarza sie mezowi ze czuja sie wylaczone. Troche mnie to smuci bo jeszcze przed porodem popierali pomysl dwujezycznego wychowania.

Moze to moja wina, bo rzAdko tlumacze na niemiecki o czym mowimy, ale szczerze mowiac jest to dla mnie troche stresujace zwlaszcza ze syn ostatnio nawija jak katarynka i zadaje coraz trudniejsze pytania, ze czasem musze sie naglowic nad odpowiedziami po polsku smile Co byscie mi radzily? Moze w imie dobrych stosunkow z rodzina powinnam robic kolejny wyjatek od OPOL?
Edytor zaawansowany
  • 19.01.14, 18:50
    Tobie chyba nie bardzo wypada się kłócić z rodziną męża - może niech on przetłumaczy rodzinie, co to jest opol, dlaczego to jest ważne i że mają się odczepić? Jaki w ogóle on ma do tego stosunek?
    Nie mam dzieci dwujęzycznych, ale pracuję z takimi jako nauczycielka polskiego, jako obcego i uważam, że nie warto robić wyjątków i iść na kompromisy. Mam do czynienia z dziećmi, które powróciły do kraju po emigracji i widzę, że o wiele lepiej radzą sobie te, których rodzice konsekwentnie pielęgnowali dwujęzyczność. Może tylko staraj się więcej tłumaczyć, żeby zrobić ukłon w stronę rodziny męża.
  • 20.01.14, 10:55
    Mysle, ze moglabys choc w ogolnym zarysie przetlumaczyc tesciom o czym toczy sie rozmowa. Mysle, ze wystarczyloby krotkie: "Rozmawiamy wlasnie o..." Gdy synek uslyszy Twoje streszczenie skierowane do dziadkow, to moze sam "wciagnie" ich do rozmowy.
    Ja rowniez rozmawiam z corka po polsku przy stole z tesciami, ktorzy ani w zab nie rozumieja polskiego, ale streszczam o czym mowimy i wowczas corka czesto zwraca sie do dziadkow w stylu: "...wlasnie, a co Ty o tym sadzisz" lub "...wyobrazasz to sobie?" itp. Wtedy dziadkowie rowniez maja pole do popisu smile
    Rzeczywiscie tesciowie maja prawo czuc sie troche wykluczeni, gdy rozmowa toczy sie wylacznie po polsku. Mysle, ze jest mozliwe abyscie rozmawiali troche wspolnie po niemiecku, jednoczesnie zachowujac formule, ze syn zwraca sie do Ciebie po polsku.
    U nas "targi" na temat tego ile mozna zostawic na talerzu odbywaja sie po polsku, natomiast opowiadanie dziadkom co sie ostatnio wydarzylo ciekawego po angielsku. Wtedy staram sie tak pokierowac rozmowa, zeby zwracac sie po angielsku wylacznie do tesciow (np. obie dopowiadamy na przemian co sie dzialo w szkole), a nie do corki. Pewnie, ze nie da sie tak idealnie rozdzielic jezykow, ale generalnie proporcje zostaja zachowane: my do siebie po polsku (typu: prosze cie skoncz jesc, chcesz sie czegos napic?), do dziadkow po angielsku (rozmowa glowna).

    --
    http://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif
  • 20.01.14, 12:29
    A czesto widzicie sie z rodzina meza? Bo jezeli sa to wizyty raz na dwa tygodnie to moze faktycznie moglabys przejsc na niemiecki a w zamian za to zwracac sie do syna po polsku takze w otoczeniu niemieckojezycznych dzieci (dzieciom to z reguly nie przeszkadza).
    Nie wiem jak wygladaja takie wizyty, ale wydaje mi sie, ze moglabys takze tak pokierowac rozmowa, zeby syn faktycznie rozmawial z dziadkami zamiast z toba. Tak, zeby te wizyty to byl czas dla dziadkow i wnuka. Albo po prostu puscic meza z synem i zrobic sobie wolne popoludnie big_grin
    Oczywiscie zakladam tutaj, ze to sa sporadyczne wizyty a nie, ze mieszkacie blisko i widzicie sie codziennie.
    Nie poprawialabym jednak syna, niech mowi do ciebie po polsku. Z tym, ze zaczelabym (po uprzedniej rozmowie z synem i wytlumaczeniem sytuacji) zwracac sie do niego po niemiecku przy dziadkach.
  • 21.01.14, 00:41
    Ja mam podobna sytuacje. Tesciowie twierdza, ze nie powinnam do dzieci u nich w domu mowic po polsku, bo to nieuprzejme. Zadne tlumaczenia na nic sie zdaly, bo wszystko kwituja tekstem, ze "opol to opol a nieuprzejmosc to nieuprzejmosc". Tez mam problem z tlumaczeniem tego o czym z dziecmi rozmawiamy, nie potrafie, moje czterolatka nawija nonstop i z bratem (prawie 2,5) tez mowia miedzy soba po polsku. Staram sie jak jestem u tesciow troche wycofac, nie zagaduje dzieci, ale jak sie do mnie zwracaja to zawsze po polsku i ja tez im zawsze po polsku odpowiadam. Nie wyobrazam sobie inaczej. Po pierwsze, dla nich to bylby chyba szok bo nigdy sie do nich inaczej nie zwracam, mlodszy bylby zagubiony bo on na razie mowi tylko po polsku, po francusku jeszcze nie umie, a corka by sie chyba po prostu na to nie zgodzila. Poza tym wydaje mi sie, ze robienie takich wyjatkow otwiera dziecku furtke w postaci "acha czyli do mamy mozna tez mowic po francusku". Pewnie za pare lat gdy francuski bedzie juz bardzo dominowal to z checia z takiej furtki skorzystaja. Mam nadzieje, ze uzywanie wylacznie polskiego utrwali im w glowach schemat, ze do mamy mozna tylko po polsku i ze nie beda chcialy mowic do mnie inaczej. Poza tym mysle, ze robienie takich wyjatkow pokazuje jednak dziecku, ze cos jest nie tak z tym polskim. Moj maz jak spedzamy razem wakacje w Polsce u moich rodzicow to mowi do dzieci tylko po francusku i na polski w ogole nikomu nie tlumaczy. Nikt sie go o to nie czepia - dla wszystkich to normalne, ze mowi sie do dziecka w swoim ojczystym jezyku.
  • 21.01.14, 10:17
    Kolejny wątek z cyklu: "rodzina męża"...
    Ludzie! Czy Wy języka w gębie nie macie?
    Gdyby rodzina mojego męża zwrócila mi jakąkolwiek uwagę na temat jakim językiem mam się posługiwać JA albo MOJE dzieci, to dostaliby taką odpowiedź, że aż by im w pięty poszło.
    Miejcie dla samych siebie trochę szacunku, to i inni będą Was szanować.
  • 21.01.14, 11:20
    Powiem krótko. Moja POLSKA rodzina sekowała mnie za mówienie do dzieci po polsku.
    Teść , sam wychowany z racji pochodzenia dwujęzycznie w jezyku polskim i ukraińskim i znający trochę litewski mędził że jak będę mówić do dzieci po polsku to się niemieckiego nie nauczą.
    Teściowa zawracała mi dupę takoż.
    Ciocia mojego exa , skądinąd fajna i mądra kobieta , twierdziła że traumatyzuję dzieci mówiąc do nich po polsku publicznie w DE . W połowie lat osiemdziesiątych Polacy byli widziani jako tania siła robocza na czarno , handlarze i złodzieje samochodów.
    Moja Rodzina na szczęście była normalna.
    Po kilku latach moi teściowie byli zachwyceni ze dzieci urodzone i wychowane w DE tak pięknie mówią po polsku , ciocia ( nie znająca niemieckiego ) i Jej córka i wnuki w PL uważali że świetne jest to że moje dzieci przyjeżdżają do Oj i gadają swobodnie po polsku.
    Szybko zapomnieli ile mi zdrowia zepsuli i co gadali parę lat wcześniej...
    Ja ostra jestem i się nie dałam ani polskiej Rodzinie ani niemieckiej szkole , lekarzom , psychologom , terapeutom.
    W niemieckim przedszkolu też ostrą jazdę miałam.
    Efekt jest taki że moje dorosłe dzieci nie mają problemów ani z polskim ani z niemieckim ani z tożsamością.
    A ja mam w domu Młodziez wielojęzyczną , osadzoną w kilku kulturach i językach z dużym kapitałem który Im wsadziłam w kieszeń od urodzenia.
    Zarówno córka jak i syn wykorzystują dobrą znajomość polskiego jako dorośli ludzie.
    Ja od początku , od kiedy urodziły się moje dzieci , wiedziałam że polski jest i będzie cześcią ich życia bo ja kocham Polskę , język , kulturę , mam sporo znajomych polskojęzycznych w PL i Paryżu , mam znakomitą polską Rodzinę.
    Zabierajac Im jęyzk polski czułabym się jakbym Im amputowała częśc Ich osobowo ści , częśc ich ego.
    Moim zdaniem musisz po kolei zadać sobie kilka pytań.
    Czy chcesz zeby Twoje dziecko miało kontakt z Twoim krajem , językiem , Twoją Rodziną i znajomymi.
    Czy jesteś w stanie uzyskać pomoc i zrozumienie męża.
    Cz możesz wytłumaczyć teściom Twoje uczucia , Twój punkt widzenia.
    Zajrzyj w głąb siebie i pomyśl czy masz siłę żeby wychować Twoje dziecko w dwóch językach i dwóch kulturach.
    To jest bardzo trudne i wymaga grubej skóry i determinacji oraz wiedzy.
    Pozdrawiam.
    Ula
  • 21.01.14, 11:31
    Zojka napisała:

    ### Mam nadzieje, ze uzywanie wylacznie polskiego utrwali im w glowach schemat, ze do mamy mozna tylko po polsku i ze nie beda chcialy mowic do mnie inaczej. Poza tym mysle, ze robienie takich wyjatkow pokazuje jednak dziecku, ze cos jest nie tak z tym polskim. Moj maz jak spedzamy razem wakacje w Polsce u moich rodzicow to mowi do dzieci tylko po francusku i na polski w ogole nikomu nie tlumaczy. Nikt sie go o to nie czepia - dla wszystkich to normalne, ze mowi sie do dziecka w swoim ojczystym jezyku.

    ------------> Jest jeszcze taki schemat że sa języki lepsze i gorsze. Polska byla przez wiele lat Kopciuszkiem Europy , biednym komunistycznym krajem i takie myślenie przekłada sieę ma jezyk.
    Ciekawe czy Twój mąż słyszy w PL uwagi że mówi do dziecka po niemiecku i Twoja polska Rodzina nie wie o co chodzi ...
    Moja córka ma matrycę wbitą w mózg > Do mamy mówi sie po polsku i chociaz dziś może ze mną rozmawić czasem po niemiecku przychodzi Jej to z trudem.
    Syn , który jest leniwy i wygodny i musi się czasem zastanowić kidy mówi po polsku a w trzech pozostałych jezykach jakie używa musi mniej kombinowac mówi do mnie po polsku.
    Moje dzieci widzą jaka ja jestem zachwycona i szczęśliwa kiedy mówimy po polsu a pozatym przez pierwsez kilkanaście lat Ich życia nie mieli innej opcji jak mówienie do mnie po polsku i tak Im zostało.
  • 21.01.14, 22:37
    Taaa. Odpowiadac komus, tak, zeby mu w piety poszlo nie jest oznaka szacunku dla tej osoby. A nie mozna wymagac szacunku od kogos komu sie tego szacunku nie okazuje.
    Sytuacje rodzinne sa rozne.
    A dzieci nie sa tylko TWOJE, sa tez twojego meza/partnera. Sa tez wnukami swoich dziadkow.
  • 22.01.14, 12:36
    Moim zdaniem nie robic wyjatkow od OPOL, wyjasnic dziadkom i niestety wysilic sie na tlumaczenie, chociaz od czasu do czasu. Ja czasem mowie do corki: opowiedz teraz to co mi opowiedzialas tacie po niemiecku. Albo: zapytaj sie o to taty.

    Jesli moge cos poradzic, to w zadnej sytuacji nie przechodzilabym z dzieckiem na niemiecki. Jak u corki sa niemieckie kolezanki to ja wszystko powtarzam dwa razy - do niej po polsku, a innym dzieciom tlumacze: Ich hab gerade gesagt...

    O ile jezyk polski nie jest bardzo mocny srodowiskowo (tylko polski w domu, polscy znajomi, czeste wizyty w Polsce), to, moim zdaniem, nie warto robic zadnych kompromisow, jesli chce sie miec dwujezyczne dziecko.

    Jak dobrze, ze ja nie mam takich problemow z rodziną i zajomymi mężą (ani z nim samym smile), rozumiem, że to musi byc bardzo stresujace...
  • 23.01.14, 13:31
    Dla mnie to tez trudny temat. Wyrzutow mi nikt nie robi, rodzina meza wspiera pomysl dwujezycznosci, znajomi generalnie tez, jednak latwo nie jest. Ja moze jestem za bardzo wyczulona na to co inni ludzie czuja, ale w kompletnie angieslkojezycznym otoczeniu zle sie czuje mowiac do dziecka po polsku, szczegolnie jak sa inne dzieci, bo dorosli to jeszcze pol biedy zrozumieja dlaczego. Dlatego, ze wiele rzeczy, nie mowi sie do dziecka, tylko przez dziecko, komunikacja toczy sie wielokierunkowo na roznych poziomach, kiedy jest kilka osob w pomieszczeniu i jesli jakas para rodzic-dziecko komunikuje sie w niezrozumialym dla innych jezyku to jest to dla innych po prostu nie wygodne, inni czuja sie wykluczeni. Probowalam tlumaczyc na angielski, jednak wiele sie wtedy traci z kontekstu, komunikacja nie jest plynna. Dlatego od jakiegos czasu przyjelam zasade, ze przy stole, w pomieszczeniu, w ktorym sie wszyscy razem komunikujemy mowie po angielsku. Wazniejszy jest dla mnie kontekst spoleczny takich spotkan. Nie chce dziecka uczyc dwujezycznosci kosztem wykluczenia czy niekomfortowej sytuacji spolecznej. Takie sa moje odczucia.
  • 23.01.14, 14:00
    To jest kwestia wyboru. Dla mnie dwujezycznosc jest priorytetem, bo dla mnie niemiecki jest trzecim dopiero jezykiem obcym i mowie nim kiepsko (w moim odczuciu, niby dobrze, ale czuje sie niepewnie), poza tym nie zna go moja rodzina. Cos za cos.
  • 23.01.14, 23:27
    ja postepuje tak samo, i wtedy mowie o moim braku konsekwencji jesli chodzi o OPOL.
    Niestety? przebywam tylko w otoczeniu Niemcow i ich dzieci. Nie mamy kontaktow (rzadko) poza szkola polska z Polakami. Spotykamy malzenstwa mieszane, ale rzadko matka lub ojciec sa Polakami.
    Kiedy jest u nas kolega M. ze szkoly, rozmowy tocza sie po niemiecku.
    Podzielam Twoje zdanie, wiem ze M. tez nie czuje sie komfortowo.
  • 24.01.14, 00:32
    Mei, a nie uwazasz, ze Twoj syn czuje sie niekomfortowo rowniez dlatego, ze przyzwyczailas go do tego, ze w niektorych sytuacjach mowisz do niego po niemiecku? On widzi Twoje unikanie polskiego w pewnych sytuacjach, to ze przechodzisz na niemiecki przy jego kolegach, wiec przyjal Twoj punkt widzenia i w sumie teraz to naturalne, ze czulby sie niekomfortowo gdybys teraz mowila do niego po polsku przy jego niemieckich przyjaciolach.
    Zgadzam sie, ze to kwestia wyboru - mozna wybrac tak jak Effie ale ze swiadomoscia, ze za kilka lat dziecko bedzie najprawdopodobniej mowic slabo po polsku, albo zupelnie ten jezyk odrzuci.
    Polecam tez wszystkim ponizszy wywiad z Polka mieszkajaca w USA, maz Amerykanin, dwie corki 14 i 9 lat - obie mowia swietnie po polsku (i angielsku oczywiscie). Polszczyzna tej starszej - rewelacja, czytalam kiedys o tej dziewczynce artykul, bo wygrala jakas nagrode w konkursie historycznym po polsku. Co ciekawe - te dziewczynki nie tylko z mama rozmawiaja zawsze po polsku - bez wyjatkow - ale rowniez od zawsze rozmawiaja po polsku miedzy soba (to chyba rzadkosc u rodzenstwa w rodzinie mieszanej). One tak sie przyzwyczaily i mowia ze soba po polsku zawsze, bez wyjatkow, rowniez w towarzystkie swoich amerykanskich kolegow. Nie cierpi na tym ani ich angielszczyzna ani relacje spoleczne.
    bilingualhouse.com/wywiad-z-eliza-sarnacka-mahoney-amerykanistka-publicystka-i-pisarka-oraz-wspaniala-matka-dwoch-dwujezycznych-corek/
    bilingualhouse.com/unikam-jak-ognia-martyrologii-wywiad-z-eliza-sarnacka-mahoney-amerykanistka-publicystka-pisarka-oraz-wspaniala-matka-dwoch-dwujezycznych-corek-cz-2/
  • 24.01.14, 01:56
    zojka33 napisała:

    > Mei, a nie uwazasz, ze Twoj syn czuje sie niekomfortowo rowniez dlatego, ze prz
    > yzwyczailas go do tego, ze w niektorych sytuacjach mowisz do niego po niemiecku
    > ? On widzi Twoje unikanie polskiego w pewnych sytuacjach, to ze przechodzisz na
    > niemiecki przy jego kolegach, wiec przyjal Twoj punkt widzenia i w sumie teraz
    > to naturalne, ze czulby sie niekomfortowo gdybys teraz mowila do niego po pols
    > ku przy jego niemieckich przyjaciolach.
    moze i czesciowo masz racje, ale mam problem z mezem, krtory tez mowi do M. czesto po niem. a jest Polakiem , jest to jeszcze mniej komfortowa sytoacja, bo moj M. tego nie rozumiesmile)), trudno mu sie dziwic, bo ja tez, niestety te walke musze staczac dzien w dziensad((
    Jak napisalas Effie wybrala, moim zdaniem to sytuacja wybiera/decyduje za nas, co nie oznacza, ze jestesmy z tym szczesliwi

    wywiad z Polka fajny przyklad, ale trzeba podkreslic ze pani miala polska nianie, spedzala duzo czasu z dziecmi, no i co jest ogromnie wazne rodzenstwo, przy jedynakach sytuacja wyglada zupelnie innaczej.
  • 24.01.14, 02:05
    poza tym byla w domu, nie pracowala, miala polskich znajomych, wyjezdzala do Polski i byla u nich babcia.
    Jak popatrze na dzieci moich kolezanek, ktore mialy babcie lub polskie nianie, albo same zajmowaly sie dziecmi do 3 lat, wszystkie te dzieci mowia dobrze po polsku.
    Ja niestety nic z tego nie tego nie mialam. W momencie kiedy M. sie urodzil, moja mama musiala opiekowac sie tata po prawie smiertelnym wypadku samochodowycm az do zeszlego roku wlacznie.
    Nie twierdze, ze brak polskiej niani jest tutaj znaczacy, ale z babcia, ciocia, znajomymi, rodzenstwem z pewnoscia byloby latwiej. Takie dziecko zaczyna przede wszystkim szybciej w ogole mowic. Moj M. zaczal mowic na dobre dopiero w wieku 3-3,5 lat.

    M mowi jak na te minusy i tak dobrze po polsku
  • 24.01.14, 10:00
    Kazdy ma inna sytuacje, ja nikogo nie oceniam. Dyskutujemy o tym czy warto robic wyjatki od OPOL - przy tesciu (bo sie czuje wykluczony), przy tubylczych kolegach (bo inaczej jest niekomfortowo) czy przy stole (bo komunikacja siada). Moim zdaniem jesli chcemy miec dziecko dobrze mowiace po polsku to nie warto robic zadnych wyjatkow. A wywiad moim zdaniem dobrze pokazuje sile przyzwyczajenia - jesli dziecko od malego jest przyzwyczajone, ze mama czy siostra mowi tylko po polsku, to ta sytuacja staje sie naturalna i nie ma dla dziecka zadnego dyskomfortu czy poczucia wykluczenia. Jesli jednak mama od zawsze przechodzi na jezyk lokalny w pewnych sytuacjach bo sama ma z tym problem i sie czuje skrepowana, to zapewne i dziecko bedzie mialo wkrotce z tym polskim problem.
  • 24.01.14, 12:27
    Ale nie mozna zakladac, ze odstepstwo od reguly, jaka jest konsekwentne stosowanie OPOL, musi koniecznie wiazac sie ze skrepowaniem i dyskomfortem.
    Mozna tego typu sytuacje rozwiazac w sposob, ktory jest dla wszystkich akceptowalny. Jezeli te wizyty, o ktorych mowa w poczatkowym poscie, sa faktycznie sporadyczne, to nie widze problemu w tym, zeby pokierowac tak rozmowa, aby kazdy czul sie komfortowo. Nalegac, zeby dziecko zwracalo sie bezposrednio do dziadkow, unikac wydluzonych dyskusji z dzieckiem w jezyku polskim albo po prostu raz na jakis czas nie brac udzialu i puscic dziecko samo. Albo tez przejsc na niemiecki, przynajmniej w kwestiach, ktore powinny byc zrozumiale dla calego towarzystwa.
    Nie widze jednak potrzeby zwracania sie do wlasnego dziecka po tubylczemu wsrod tubylczego towarzystwa. Z moich przynajmniej doswiadczen dzieci z reguly nie maja zastrzezen, jezeli mowie do corki po polsku. A jezeli zwracam sie do wszystkich dzieci to uzywam niemieckiego i powtarzam corce po polsku. Dzieci z reguly sie po prostu pytaja co powiedzilam big_grin

    zojka33 napisała:

    > Kazdy ma inna sytuacje, ja nikogo nie oceniam. Dyskutujemy o tym czy warto robi
    > c wyjatki od OPOL - przy tesciu (bo sie czuje wykluczony), przy tubylczych kole
    > gach (bo inaczej jest niekomfortowo) czy przy stole (bo komunikacja siada). Moi
    > m zdaniem jesli chcemy miec dziecko dobrze mowiace po polsku to nie warto robic
    > zadnych wyjatkow. A wywiad moim zdaniem dobrze pokazuje sile przyzwyczajenia -
    > jesli dziecko od malego jest przyzwyczajone, ze mama czy siostra mowi tylko po
    > polsku, to ta sytuacja staje sie naturalna i nie ma dla dziecka zadnego dyskom
    > fortu czy poczucia wykluczenia. Jesli jednak mama od zawsze przechodzi na jezyk
    > lokalny w pewnych sytuacjach bo sama ma z tym problem i sie czuje skrepowana,
    > to zapewne i dziecko bedzie mialo wkrotce z tym polskim problem.
    --
    http://lb4f.lilypie.com/UnoDp2.png
    http://lb1f.lilypie.com/tWwup2.png
  • 24.01.14, 17:02
    ambivalent napisała:

    > Ale nie mozna zakladac, ze odstepstwo od reguly, jaka jest konsekwentne stosowa
    > nie OPOL, musi koniecznie wiazac sie ze skrepowaniem i dyskomfortem.
    Z moich przynajmniej doswiadczen dzieci z reguly nie m
    > aja zastrzezen, jezeli mowie do corki po polsku. A jezeli zwracam sie do wszyst
    > kich dzieci to uzywam niemieckiego i powtarzam corce po polsku. Dzieci z reguly
    > sie po prostu pytaja co powiedzilam

    tez tak to widze i nie czuje sie skrepowana uzywajac jezyka polskiego.
    Uzywam niemieckiego, kiedy zwracam sie do wszystkich obecnych.
    Powody dla ktorych czasem odstepuje od OPOL sa inne.
    Ja sama nigdy nie mialam problemu z mowieniem w moim ojczystym jezyku.
  • 24.01.14, 17:19
    stosowanie OPOL lub nie przy tubylcach to pikus, mozna sie sprezyc.
    Wiekszym problemem jest moj maz, ktory mowi do M. po niemiecku lub miesza!
    To jest problem!!!Moze ktos tutaj cos poradzi?....Prosby i tlumaczenia pomagaja tylko na chwilesad((
    On sie nad tym nie zastanawiasad
  • 24.01.14, 14:30
    Zojka , weszłam na linki przez Ciebie podane i akurat to co podrzuciłaś za bardzo mnie nie powaliło tzn. tak , ciekawe ale dla mnei nic nowego.
    Natomiast grzebię w róznych linkach i odnośnikach do tej strony i jest bardzo dużo ciekawych informacji dotyczacych wielojęzyczności.
    Ja grzebię tak troche na ślepo ale jest jakaś glówna strona do której mozna zajrzećconfused
  • 24.01.14, 22:02
    Strona glowna jest tu: bilingualhouse.com/
    To jest blog, bardzo ciekawy moim zdaniem.
  • 24.01.14, 22:54
    Dziękuję Zojka , podrzucę córce bo Ona bardzo się waha co dalej i ma sto pomysłów na minutęsmile
  • 23.01.14, 18:09
    Trudny temat. Ja najpierw nie umialam do dzieci mówić po niemiecku i otoczenie przymykało oczy że mówię po polsku ale z wyraźnym akcntem że powinnam szybko sie nauczyć po niemiecku co zrobiłam ale i tak mówiłam po polsku.
    Może ja wredna jestem ale najpierw patrzyłam na to co jest ważne dla moich dzieci a na drugim miejscu na to co myśli otoczenie.
    Miałam wrażenie że rozmawianie z Babunią po polsku jest na tyle istotne że mogę zignorować osoby wiedzące niewiele na temat wychowania wielojęzycznego , tożsamości dzieci wielokulturowych , emocji związanych z językiem.
    mam dorosłe dzieci które przeciągnęłam przez ten polski , mieszkajac w różnych krajach , majac do czynienia z róznymi systemami szkolnymi . Sporo przeszłam walcząc o ten polski z rodzina , znajomumi instytucjami.
    Niedawno byl Dzień Babci . Mój syn który miał problemy z polskim wiele lat a teraz mówi bardzo cheęnie zadzwonił do mojej Mamusi, dość wiekoweji pięknie złożył Jej życzenia i troche pogali.
    - Bartoszku jak Ty ładnie mówisz po polsku !!!
    - Tak , Babuniu bo ja z mamą rozmawiam po polsku i w Oslo mam polskich kolegów i lubię mówić po polsku.
    I tyle .
  • 24.01.14, 15:38
    ciezki temat... jak pisano juz... trzeba wiedziec, co jest wazniejsze.

    nie mamy niemieckich dziadkow, ale ciocie i wujkow. Spotykamy sie nie za czesto... ale ja nie robie wyjatkow. mowie zawsze po polsku. czasem tlumacze, czasem nie. zalezy od tematu, sytuacji. czasem mowie po polsku i potem po niem: kaju opowiedz, co robilas fajnego w sobote itp.
    do tej pory nikt nie zwrocil mi uwagi. gdy mamy towarzystwo matek i dzieci niemieckich to latwiej z dziecmi, bo one wiedza, ze mowie nie po niemiecku do Kai, pytaja oczywiscie co to za jezyk, i dlaczego. nawet te, z ktorymi sie spotykamy regularnie. czasem zwracam sie do ogolu po niemiecku, typu, zapraszam do stolu, na obiad, kto chce pic, itp.

    coraz czesciej maz natomiast ma " problem" bo nie nadaza za nami. choc kibicuje dwujezycznosci. wraca o 19. kolacja i spac. a Kaja nawija po polsku, nie zawsze tlumaczac... ja tez leniwa... ale narazie go "zbywam"

    szkoda mi czasu na wyjatki, OPOL wedlug mnie dziala najlepiej.
  • 31.01.14, 10:45
    Trzymaj się i nie daj się. Jak przestaniesz do niego mowić po pl, to on przestanie rozmawiać z tobą w matczynym języku, języku serca jak mówią w CH. Dla niego jest naturalne , ze mówisz po pl. A nawet jakbyś mówiła do dziecka po niem., to teściowie znaleźliby inne ale... To jest wasze życie, pomimo przykrości, idź dalej.
    To skarb, ze maluch mówi w 2 językach. Zacznij go uczyć powoli literek i czytania w 2 językach, będzie miał wiele radości. Jak moja córeczka czytała po polsku, teściowa dostawała szału, a po co. Aby mieć możliwość życia w 2 rożnych kulturach. Nie wyobrażam sobie, aby dziecko nie znało polskiej literatury czy historii.
  • 31.01.14, 22:23
    Zgadzam sie z kilkoma komentarzami, ktore sugerowaly pobierzne tlumaczenie rozmowy na niemiecki. U nas jest dom troj jezyczny. Ja mowie po polsku, tata po hiszpansku a razem po angielsku. I obydwoje sie staramy, aby maly umial nasze ojczyste jezyki. W towarzystwie tesciow tlumacze co do malego mowie. Tylko czasami zwroce sie do kogos w zlym jezyku. I mam nadzieje, ze syn tego problemu nie bedzie mial.
  • 01.02.14, 09:16
    a jak czesto jestescie u tesciow?

    Bo jesli codziennie, to faktycznie masz problem, ale jesli jezdzicie tam raz na miesiac na obiad, to faktycznie wypadaloby mowic po niemiecku przy stole.
  • 01.02.14, 15:34
    mow do dziecka konsekwentnie po polsku.Dzieci sa madre i moze byc tak jak u mnie: moja corka do 3 rz mowila tylko po polsku, gdy poszla do przedszkola mowila w 2 jezykach. Od momentu kiedy zwietrzyla, ze ja rozumiem i mowie nie tylko po polsku, mowi do mnie najczesciej w jezyku taty ale ja odpowiadam po polsku. W domu my, rodzice, mowimy do siebie po polsku.
    Ze strony tesciow to czepianie sie, nic innego.Co ich obchodzi rozmowa dziecka z mama? Mysle, ze chca wyeliminowac u dziecka jezyk polski. Do tego wlasnie dazyla moja tesciowa i tez dokladnie w ten sposob.
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • 01.02.14, 20:32
    Zapytaj się dziadka w jakim języku gadali w Hitlerjugend? Jeśli nie zrozumie aluzji to powiedz mu ze po niemiecku to on sobie może tyłek podetrzeć.
  • 02.02.14, 19:23
    Masz racje rafal.35 to chyba liczba twojego IQ ? Doradz jeszcze , ze tylko w Polsce jest miejsce dla prawdziwych Polakow.Tylko nad brzegiem Wisly mozna sie psychicznie i fizycznie rozwijac , czego niezbitym przykladem jestes TY.Dawno nie czytalem takich idiotyzmow.
  • 03.02.14, 13:51
    Wolałbym, by moje dziecko mówiło w języku najpotrzebniejszym wyłącznie i jak najpoprawniej (no cussing). Natomiast polecam książeczki ilustrowane, za którymi dziecko przepada, w innych językach i czytane w wolnym czasie. Niech samo pyta, co te czy tamte słowo znaczy i te czy tamte zdanie.
  • 03.02.14, 14:59
    Hej Nouki,

    ja opisze najpierw moja sytuacje. Jestem 35-letnim Polakiem, doradca IT, a zona jest obywatelka Finlandii. Mamay trzech synow I mieszkamy w okolicach Monachium. NAjstarszy syn ma 6, a blizniaki 4 lata. JEszcze przed urodzeniem dzieci, informowalismy sie na temat wychowywania dzieci wielojezycznie. Kupilismy m.in. ksiazke "Mit zwei Sprachen groß werden: Mehrsprachige Erziehung in Familie, Kindergarten und Schule", rozmawialismy z rodzinami, ktore juz mialy dorosle dzieci a podobna sytuacje jak my. Sama ksiazka duzo nam dala, wiare w to ze dzieci sobie poradza, I jak konsekwentnie a jednoczesnie bez stresu uczyc dzieci jezykow. Ja pomijam fakty, ze moj jezyk ojczysty to czesc mnie, czesc tego kto ja jestem I ze kocham Polske. Podrozowalem po wielu krajach, wladam biegle 4 jezykami a zona 5 I coraz lepiej sobie radzi z Polskim. Wiemy oboje jak latwo sie poruszac znajac jezyki I ile czasu kazde z nas potrzebowalo na ich nauke. Dlatego jeszcze wieksz byla nasza determinacja, aby dzieci, ktore wedlug logopedystow sa w stanie nauczyc sie kazdego jezyka bez akcentu do 7 roku zycia, umialy mowic I po polsku, po finsku I niemiecku. Ja mowie do dzieci tylko po polsku, czasem jak jestesmy wsrod naszych niemieckich przyjaciol to owszem zwroc sie do nich po niemiecku, ale to dlatego zeby inni wiedzieli o czym mowimy, lub krotko powiem o co chodzilo po niemiecku, jesli wiczuje ze wypada. Zona mowi do dzieci tylko po finsku, a miedzy soba rozmawiamy glownie po niemiecku, angielski tylko wtedy gdy jestesmy sami lub krotko zeby dzieci nie zrozumialy, zeby nie bylo za duzo I nie mieszac jezykow. Zadna z naszych rodzin nigdy nie miala jakichkolwiek pretensji ze ja mowie po polsku (choc mowie biegle po finsku, ale dzieci tego nie wiedza, bo chce zeby odpowiadaly mi tylko po polsku), a zona po finsku.
    Dla naszych niemieckich znajomych I przyjaciol jest to calkiem naturalne. Wiedz ze dzieci ucza sie niemieckigeo w przedszkolu, najstarszy zaczal juz szkole I mowi biegle po niemiecku. Wazne jest zeby rodzina zrozumiala, ze nie chodzi o bycie nieuprzejmym, ale o to, zeby dzieci caly czas bez zadnych skrupolow wladaly jezykiem zarowno taty jak I mamy. I niech sie naucza spytac np. dziecka, a co mowiliscie. wtedy dziecko trenuje tez jezyki. Nawet w przedszkolu niemieckim na poczatku dostalismy pismo, w ktoym wyraznie wskazywano na fakt, jak wazne jest zeby dzieci uczyc najpierw wlasnego jezyka. Ja dziecko umie wlasny jezyk, to bez problem uczy sie innych. Ale baza jezykowa powinna byc w jezyku ojczystym. Poza tym, jest wazne zeby dzieci w przyszlosci wiedzialy kim sa, jaka jest ich tozsamosc. Mam pare przyjaciol z roznych krajow, ktorzy pochodza z miedzynarodowych rodzin. Jeden, pol wloch, pol niemiec, ale wychowany w Monachium, mial problem z identifikacja, bo nie czuje sie 100% niemcem, ale jego tata wloch, nie nauczyl go wloskiego. Inny, pol niemiec, pol finczyk, zaczal sie uczyc finskiego dopiero w wieku 20-paru lat jak bylismy razem na studiach w Finlandii. Dlaczego, bo mama Finka wsydzila sie mowic z nimi po finsku poza domem I po paru pierwszych latach zaniechala dalszej nauki. mieszkali na wiosce na polnocy Niemiec. Chlopak zostal w Finlandii, bo sie tam odnalazl, choc kultura I jezyk sa calkiem inne niz w Niemczech.
    Inna sprawa jest, zeby dzieci nie czuly od Ciebie ze sie wstydzisz mowic po Polsku. W zalwznosci od tego, gdzie sie mieszka, Niemcy sa mniej lub wiecej otwarci I przyzwyczajeni do innych jezykow. Nie kazdy patrzy przychylnie jak slyszy Polski. Z drugie strony, wszyscy nasi przyjaciele I znajomi tutaj, zachwycaja sie ze dzieci od tak sobie, bez wielkiego wysilku, rosna wsrod trzech jezykow. Widza to jako wielki plus!!!
    My mamy tez umowe z dziecmi ze w przedszkolu I w szkolu mowimy z nimi tylko po niemiecku. Wytlumaczylismy im, ze w tym budynku wszyscy mowia po niemiecku. I to funkcjonuje. W przedszkolu mamy dzieci z okolo 16 krajow I jest dla dzieci latwiej, ze wiedza, oho, jestem teraz w przedszkolu/szkole I tutaj mowimy tylko po niemiecku. Oczywiscie zapominaja sie czasem I ja tez, ale rzadko I nie ma z tym problem.
    I ja nie potrafie sobie wyobrazic ze przyjezdzam do Polski lub spotykam Polakow gdzies na swiecie I moje dzieci nie potrafilyby sie porozumiec po polsku lub finsku.
    W szkole Pani odpowiedzialna za rozwoj socjalny dzieci byla zaskoczona ze oboje rodzice nie sa Niemcami, bo nie slyszy zadnego akcentu u syna, a z drugie strony widzi u niego wielojezycznosc jako wielki plus bo chlopak sie udziela, jest wsor innych, pomaga I nie ma problemow jak inne dzieci mowia kolo niego w innych jezykach, ktorych nie rozumie. To tez wazny aspect, ze dzieci takie lepiej sobie radza w sytuacjach w ktorych nie rozumieja jezykow innych osob. Wielu "zwyklych" ludzi czuje sie niezrecznie, pyta sie w duchu, co oni mowia, moze mowia cos zle o mnie, itp (=slyszymy to czasem od niemieckich przyjaciol).
    Dlatego glowa do gory, ucz ich dalej I nie daj tesciom mowic ci co i jak masz w tej kwestii robic. Moze kup sobie ta ksiazke I znajdz w niej strone, ktora udowadnia racje twojego postepowania I dasz ja tesciom do przeczytania. SPytaj ich moze, czy mysla zetwoj syn w trakcie pobtu w Polsce nie powiniem mowic po Niemiecku z Tata? Oczywiscie ze nie, ale na to niech wpadna sami. Moim zdaniem, Twoj maz powiniem wsatwic sie za toba.

    Poza tym, moim zdaniem, jak I wielu Niemcow I Finow ktorzy byli w Polsce, dogonimy zachod w ciagu 10 lat. Mamy piekny kraj I nieciekawa historie ostatnich 250 lat. I niech nikt nie zapomina ze Niemcy powstali szybko na nogi po II-wojnie siwatowej, bo to co zrabowali Polako I Zydom I innym narodom, wpompowali w rozwoj swojej gospodarki. A samo to co zrabowali w Polsce to wiecej niz kilkaset miliardow Euro. I Amerykanie ich chojnie wspomogli, zeby Rosjanie nie poszerzyli swoich wplywow. I Niemcy byli wolni...
    A nas I Nimcyy a potem i Rosjanie Niektore rzeczy moglismy zrobis lepiej, tak. Ale ciale idziemy w dobrym kierunku. Zyczylbym tylko mlodym ludziom w Polsce wiecej wiary I checi w rozwoj wlasnych umiejetnosci. JEsli chodzi o same jezyki, znajdzie sie duzo juz w bibliotekach, nie trzeba zaraz kupowac kursow, itp. I nie zapominajmy, w Niemczech czy innych krajach Zachodnich, duzo rodzinom sie tez nie przelewa...

    A ja mam nadzieje ze juz w przyszle wakacje uda nam sie przeprowadzic do Polski. Zona jest Polska zachwycona I dzieci tez.
    Pozdrawiam,Wojtek
  • 04.02.14, 13:28
    Podpisuję się pod Twoim wpisem ciekawy i wyczerpujący. Zbieram się do komentarza , napiszę w wolnej chwili,
  • 04.02.14, 16:32
    JA ZMIENILA BYM TAKTYKE .MOJ LEKARZ MI TO DORADZIL .ROZMAWIAJ Z DZIECKIEM PO POLSKU TYLKO JAK JESTES Z NIM SAMA NIECH TO BEDZIE TYLKO WASZ CZAS, WASZ JEZYK "SEKRETNY " W KAZDEJ INNEJ SYTUACIJ MOW DO DZIECKA PO NIEMIECKU . JAK JESTES Z MEZEM ,Z DZIADKAMI ,W PARKU I TAK DALEJ ,,,, JA TAK ROBIE I DZIALA I NIKT NIE CZUJE SIE Z TYM ZLE .BO I TY CZULA BYS SIE MALO KONFORTOWO GDYBY KTOS W TWOIM TOWARZYSTWIE MOWIL W OBCYM JEZYKU ,KTOREGO TY NIE ROZUMIESZ . BO TAK TO JUZ JEST TESCIOWIE OBIECAJA A POZNIEJ MAJA STRACHA HAHA,,, WIEM BO SAMA TO MAM ,,,MOI POWIEDZIELI MI OWSZEM ,OWSZEM ,POZNIEJ ZE MALA MA MOWIC NAJPIERW PO WLOSKU ,POZNIEJ INNE JEZYKI ,,,,A W KONCU BYL OSTRY PROTEST Z ICH STRONY ,,,,,PEDIATRA DORADZIL MI MOWIENIE PO POLSKU JAK JESTESMY SAME ,,,,I TAK ROBIE MALA SIE UCZY ,,,TESCIOWIE NIE SLYSZA ,,,,I JEST SPOKUJ ,,,,OSTATNIO NIE PYTAJA NAWET CZY MALA SIE UCZY JEZYKA ,,,,A MALA SIE UCZY I MOWI ,,,,MAM SPOKUJ A TO NAJWAZNIEJSZE ,,,,TOBIE TEZ TAK RADZE ,,,,BO CZEGO UCHO NIE SLYSZY ZAZDROSC O JEZYK MATKI "DUPY "NIE ZZERA ,,,POZDRAWIAM
  • 04.02.14, 22:14
    Miałam w bliskiej rodzinie taką sytuację. Moja kuzynka się nie ugięła, tylko (spokojnie) wytłumaczyła teściom dlaczego rozmawia z dziećmi po polsku. Dzieci (teraz to dorośli faceci) są wdzięczni mamie za konsekwentne używanie języka polskiego - znają obecnie biegle polski, niemiecki, angielski, francuski (mieszkają przy granicy francusko-niemieckiej) jeden zna bardzo dobrze hiszpański, a drugi włoski, dzięki swojej wielojęzyczności obydwaj mają bardzo dobre prace - i sami przyznają, że bezwiedne uczenie się tak trudnego języka jak polski pomogło im w przyswojeniu innych języków.
  • 06.02.14, 16:21
    Volanti82 wstydzisz sie mowic z dzieckiem po polsku? Dziecko wlasnie tak to odbierze.
    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • 07.02.14, 19:23
    .....podam tylko przyklad moich znajomych,on rumun,ona wegierka,
    mieszkaja w usa,oboje dobrze wyksztalceni,miedzy soba rozmawiaja
    po angielsku,do dziecka ona zawsze mowi po wegiersku,on po rumunsku,
    bywaly pewne problem jak mowia,ale dziecko jest autentycznie
    trzyjezyczne,dzisiaj jest w szkole sredniej I mowi czterema jezykami,
    hiszpanskiego uczylo sie w szkole,to chyba pozytywny przyklad,
    a wnioski wyciagnijcie sami,
  • 08.02.14, 17:08
    Współczuje. Masz niedorozwinięta teściową.
  • 08.02.14, 20:46
    wcale się teściom nie dziwię. zasada SV jest taka, że gdy jesteś w towarzystwie rozmawiaj w takim języku jaki wszyscy rozumieją, albo staraj się tłumaczyć. masz kulturalną teściową i nawet nie wiesz, że czuje się urażona taką sytuacją.
    zakladam takze, ze moze być złośliwa, ale lepiej najpierw wytłumaczyć Ci, że popełniasz faux pas
  • 08.02.14, 23:41
    powiedz im, ze ty nowisz do niego wylacznie po poslku i tyle...a jak chce wiedziec o czym to moga poprosic o tlumaczenie smile)) ja mowie do mlodego tez wLacznie po polsku i przy innych dzieciach tez, po czym mowie im o czym rpzmawialismy.

    dziadkowie tez juz sie z tym oswoili.
  • 09.02.14, 08:10
    Wojti napisal m.in. o tym, by dziadkowie nie bali sie zapytac wnuka/wnuczki o czym tak ciekawym rozmawia z mama. I faktycznie, mozna czasem pokierowac rozmowa w ten sposob: "To ciekawe, co mowisz. Zapytaj dziadkow, co o tym mysla. Opowiedz to babci/dziadkowi". Powinni poczuc sie lepiej.
    Nie jestesmy rodzina dwujezyczna, ale mamy w otoczeniu dzieci z takich rodzin. I rodzice swobodnie mowia do dzieci w swoich jezykach, niezaleznie czy to jest hiszpanski, rosyjski czy czeski. Dzieci bez skrepowania odpowiadaja w danym jezyku, takze w polskiej szkole. Jeden wyjatek - tata, ktory nie chcial mowic w swoim jezyku do corki w Polsce, b. martwil polska mame.
    Trzymaj sie i powodzenia.
  • 16.02.14, 16:48
    Jest oczywistą oczywistością, że wtedy, gdy w grupie osób jest jeden język WSPÓLNY dla wszystkich (w tym wypadku niemiecki) i drugi znany tylko niektórym, to używanie tego drugiego jest MAKSYMALNĄ nieuprzejmością (żeby nie użyć określenia dosadniejszego).
    Tłumaczenie, że chcesz maksymalnie podtrzymywać proces uczenia się polskiego przez Twoje dziecko jest zwykłym wybiegiem. Najprawdopodobniej Ty się wstydzisz swojego niezbyt dobrze opanowanego niemieckiego.
    --
    "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
  • 17.02.14, 02:03
    Z dziecmi trzeba rozmawiac po polsku bo obcego i tak sie perfect wyucza, w szkole , od rowiesnikow i w ogole.
    Dwujezycznosc jest cenna bo zawsze to jeszcze jedna kwalifikacja i od razu 1 zawod wiecej: tlumacza.
    Dzieci dwujezyczne sa ponadto inteligentniejsze bo caly czas i od poczatku ich umysl cwiczy sie w zagadkach w poslugiwaniu sie dwukrotnie wiekszym zasobem slow, idiomow itp.
    Natomiast jest rzeczywiscie tak ze w towarzystwie trzeba sie poslugiwac tym jezykiem ktory wszyscy rozumieja. W krajach zachodnich do dobrych manier przywiazuja wieksza wage niz w Polsce. Dla wlasnego dobra i ogolnej opinii o kraju pochodzenia warto to uszanowac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.