Dodaj do ulubionych

dwujezycznosc...jak zaczac

14.05.14, 13:54
Witam. Dwujezycznosc w naszym domu mam zamiar dopiero wprowadzac. Nie bardzo wiem od czego zaczac, dotychczasowe lektury zamiast rozjasnic mi temat wszystko pomieszaly. Nasza Rodzina mieszka we Francji. Oboje jestesmy polakami, maz bedac tu juz kilkanascie lat poznal francuski bardzo dobrze (ludzie komentujacy jego jezyk twierdza, ze mowi lepiej niz nie jeden francuz). Ja po francusku nie mowie, rozumiem tylko proste zdania i pytania, na ktore odpowiadam po angielsku. Coreczka ma pol roku, w domu mowimy po polsku, maz uzywa francuskiego podczas wizyt u znajomych. Przed narodzinami corki zmienilismi miejsce zamieszkania, nie mamy tu zadnych znajomych, wiec kontakt corki z francuskim ogranicza sie do spotkan ze starymi znajomymi na ogol raz w miesiacu lub rzadziej. Mam watpliwosci czy maz nie powinien zaczac mowic do Malej po francusku? Moze zapisac ja do zlobka zeby nasilic kontakt z francuskim? Boje sie ze bedzie miala problem idac do przedszkola/szkoly. Gdybyscie mogli mi polecic dostepne strony internetowe lub publikacje godne uwagi bylabym ogromnie wdzieczna. Pozdrawiam Was serdecznie
Edytor zaawansowany
  • 14.05.14, 15:37
    Nie jestem specjalistka (pewnie wypowiedza sie osoby, ktore w temacie siedza) ale ja pewnie na twoim miejscu jednak w domu pozstalabym przy polskim rowniez maz. Bardzo niewiele osob jest w stanie jako osoba dorosla tak doskonale nauczyc sie obcego jezyka aby nikt nei byl w stanie rozpoznac roznicy. Osobisie znam tylko taka jedna, ktorej jezyk obcy nauczony juz duzo po 30tce jest perfekcyjny. Ale nawet ona jak jest np. zmeczona automatycznie zaczyna popelniac bledy i zmienia sie jej akcent. To ostatnie slyszalam od tubylcow. Powiedzmy, ze maz jest przypadkiem takiego geniuszu jezykowego, no to ok, moze mowic do corci po francusku. Ale to musi byc potwierdzone przez tybylcow nie w ramach uprzejmosci (nawet moj holenderki tubylcy chwala co zreszta mnie zawsze zenuje, nawet trudno jest mi odpowiadac "dziekuje"bo wiem , ze to nei prawda) i najlepiej kogos kto jest jezykowo dobrze wyedukowany (co nie zawsze sie tubylcom zdarza).
    Ja na Twoim miejscu poslalabym dziecko do francuskiego zlobka, troszczyla sie o nawiazywanie francuskich kontaktow z innymi dziecmi (np. poznajac francuskei mamusi na placu zabaw). Korzystaj garsciami z roznych form atrakcji dla dzieci. Na pewno cos dla maluszkow organizuje, jakies gimnastyki, plywania, tance czy cos w tym stylu. Wszedzie tam pojawiaja sie tubylcze mamuski z tubylczymi dziecmi.
  • 14.05.14, 17:13
    W domu uzywamy tylko i wylacznie polskiego, sluchamy polskich stacji radiowych, czytam corci polskie ksiazeczki, spiewam polskie piosenki i kolysanki. Dla takiego maluszka to jeszcze nie za wiele znaczy, ale wazne zeby samemu sobie juz wyrobic taki system. Maz mieszka we Francji od -nastego roku zycia, cale dorosle zycie spedzil tutaj. Opinie o jego dobrym francuskim wypoiadano w urzedach i szpitalu, wiec raczej nie bylo to mowione tylko z grzecznosci (choc oczywiscie moge sie mylic). Tylko i wylacznie dlatego zaczelam rozwazac mozliwosc wprowadzenia francuskiego w relacji ojciec-corka. Z poznawaniem francuskich mam i ich dzieci jest problem w postaci mojego braku znajomosci francuskiego nawet na poziomie komunikatywnym. Oczywiscie na zadane mi pytania jestem w stanie odpowiadac po angielsku ale tu gdzie teraz mieszkamy malo kto angielski zna. Oczywiscie mam zamiar isc na kurs francuskiego, ale obecnie jest to niemozliwe. Przy obecnym rytmie doboym naszej corki Tato wraca do domu na tyle wczesnie zeby zdazyc ja przytulic przed snem. Obawiam sie ze corka majac kontakt z francuskim dopiero w wieku przedszkolnym/szkolnym bedzie miala problem zeby "wylapac" go jako swoj naturalny jezyk, chcialabym jej to ulatwic, dlatego pomyslalam o Tacie lub zlobku. Moze moje obawy nie sa uzasadnione? Im wiecej wiem tym wiekszy mam metlik w glowie.
  • 14.05.14, 20:23
    Na tyle trudno jest utrzymać drugi język (a u was prędzej czy później tym drugim będzie polski), że nie rezygnowałabym z niego jako jedynego języka domowego. Nie mieszkam we Francji, ale słyszałam, że opcji opieki nad dzieckiem tam jest wiele. Jeśli możesz to jak córkja będzie miała rok to puśc ją do żłobka lub opiekunki na kilka godzin. A mąż niech mówi dalej po polsku. Ile ja bym dała, żeby mój mąż chociaż po poslku rozumiał...
  • 14.05.14, 20:55
    ja dalam do opiekunki Niemki i bardzo tego pozniej zalowalam, dzis moj syn jest w 2 kl., a ja dalej zaluje.
  • 14.05.14, 20:31
    Moim zdaniem nie ma potrzeby niczego zmieniac. Po pierwsze, francuski jest jezykiem otoczenia i na jakims etapie zacznie dominowac. Po drugie, nawet jezeli francuski twojego meza jest perfekcyjny, nie jest to jednak jego jezyk macierzysty. Czy on bylby w stanie porozumiec sie z corka w jezyku francuskim na takim poziomie jak w jezyku polskim (poziomie emocjonalnym, przede wszystkim)? I po trzecie, dzieci przyswajaja jezyki w szalonym tempie i twoja corka na pewno poradzi sobie nawet jezeli idac do zlobka/przedszkola nie bedzie znala slowa po francusku. Jedyne co bym poradzila to wyslanie jej do zlobka/przedszkola na jakims etapie smile
  • 14.05.14, 20:54
    plac zabaw, plac zabaw i jescze raz plac zabaw z tubylcami.
    Dziecko rozwijac sie bedzie nie tylko jezykowo , ale i rownoczesnie socjalnie!!!
    Zlobek tak jezeli mozesz pojsc do pracy
  • 15.05.14, 00:16
    Ty tez przy okazji, nauczysz sie z pewnoscia choc troche francuskiego, tak wiec "upieczesz 2 pieczenie...."
  • 15.05.14, 01:58
    Z tego co ja czytalam na temat dwujezycznosci wynika, ze najlepiej jest jak rodzice mowia do dziecka w swoim ojczystym jezyku. W malzenstwach mieszanych najlepsza strategia jest OPOL czyli kazdy rodzic mowi do dziecka w swoim jezyku i oba rozwijaja sie u dziecka rownolegle. U rodzicow z tego samego kraju powinno sie najpierw nauczyc dziecko jezyka etnicznego (do trzeciego roku zycia dziecko bez opoznien mowy powinno juz miec opanowane struktury gramatyczne tzn. mowic zdaniami). I dopiero takiego trzylatka poslac do przedszkola, ale nie rzucajac go na gleboka wode, czyli bez slowa po tubylczemu, tylko osluchujac go wczesniej z jezykiem, tak zeby rozumial podstawy jezyka otoczenia.
    Wiec jesli Twoj maz zna francuski jak native, co bardzo mozliwe jesli zamieszkal we Francji jako nastolatek, to moglby do dziecka zwracac sie po francusku, tylko pytanie czy warto. Bo w rodzinach OPOL, w ktorych mama mowi po polsku a tata po francusku jest jednak znacznie trudniej utrzymac jezyk polski na dobrym poziomie niz w rodzinach w ktorych oboje rodzice mowia po polsku. To idealna sytuacja dla dwujezycznosci: swiat zewnetrzny mowi po francusku, a w domu wylacznie po polsku.
    Ale moment poslania do przedszkola trzylatka mowiacego tylko po polsku jest rzeczywiscie bardzo trudny. Sprobujcie to dziecku jakos ulatwic: moze jakas grupa zabawowa? nianka na pare godzin w tygodniu na kilka miesiecy przed przedszkolem zeby sie dziecko osluchalo z jezykiem? place zabaw tez, tylko nie kazde dziecko chce sie bawic z innymi dziecmi na placach zabaw, moje nie chca choc ciagam ich po placach zabaw od zawsze, swietnie bawia sie sami. Do zlobka, jesli nie pracujesz to nie posylalabym, chyba ze na pare godzin w tygodniu w ramach osluchania sie z jezykiem, przez te pierwsze trzy lata skoncentrowalabym sie na maksymalnym rozwijaniu jezyka ojczystego u dziecka, zeby dac mu baze jezykowa na podstawie ktorej zbuduje sobie pozniej drugi jezyk ojczysty.
    Jesli poslesz corke do przedszkola z podstawowym rozumieniem prostych rzeczy to juz jej bedzie latwiej. A potem juz zacznie chwytac jezyk. Za kilka lat francuski bedzie u niej dominowal, wiec ja na Twoim miejscu zdecydowalabym sie na opcje w ktorej oboje rodzice mowia tylko po polsku. Mam znajomych, oboje Polacy, poslali swojego trzylatka do przedszkola bez slowa po francusku i bylo mu bardzo ciezko, nic nie rozumial i strasznie plakal przez pierwszy rok. Jako szesciolatek mowil po polsku dobrze ale brakowalo juz mu slownictwa, niektore slowa zastepowal juz francuskimi. Dominacja francuskiego jest pewna i czasem nastepuje naprawde szybko.
  • 15.05.14, 10:50
    wg mnie warto utrzymywac jezyk polski w domu, bo z czasem jezyk francuski zacznie wygrywac a wowczas ciezko bedzie mezowi ponownie przestawic sie na polska komunikacje z dzieckiem.
    W jakim wieku dzieci ida do przedszkola u was?
    Moja corka miala poczatkowo opiekunke 3 razy w tygodniu mowiaca w jezyku lokalnym ale corka nie mowila za bardzo, choc w jezykach domowych w wieku 1,5 roczku byla dosyc "wygadana" jak na swoj wiek. W wieku 2 lat poszla do zlobko-przedszkola na 3 dni w tygodniu i to byla super decyzja, wiek odpowiedni, bo juz byla rozumna, w mare samodzielna i gotowa na nauke kolejnego jezyka. To wiek, kiedy dzieci zaczynaja sie komunikowac miedzy soba i fakt, ze niektore dzieci mowily w jezyku lakalnym juz bardzo dobrze ale i sporo dzieci mowilo jeszcze slabo, pojedynczymi wyrazami, takze corka nie miala problemow z "dogadaniem" sie, nie odbiegala szczegolnie jezykowo od reszty grupy a nauczylam ja raptem kilka slow typu siusiu, pic, zeby potrafila powiedziec co najwazniejsze. Opiekunki zapisaly sobie tez te najwazniejsze slowa po polsku, zeby w razie czego zalapac o co jej chodzi.
    Po miesiacu corka rozumiala wszystko i mowila proste zdania a pozniej juz zaczela sie lawinowa nauka i gadanie.
    Po naszych doswiadczeniach uwazam, ze dwa latka to odpowiedni wiek, zeby puscic gdzies dziecko na nauki jezykowe - gdziekolwiek - klubiki czy inne zajecia, niekoniecznie calodniowe zlobki jesli nie ma takiej potrzeby.
    Z drugiej strony uwazam, ze wiek 4 lata to juz za pozno. Znam takie dzieci, ktore zaczyle w tym wieku bez znajomosci jezyka chodzic do przedszkola i ciezko im bylo - wieksza izolacja, bo dzieci w tym wieku w zabawie duzo juz sie slownie komunikuja, tworza sie przyjaznie, wizyty w domach, urodziny i bez jezyka dziecku jest ciezko. I nawet jak juz dziecko sie nauczylo dogadywac to ciezko mu bylo wyjsc z tej izolacji.
  • 15.05.14, 23:21
    francuzkiego nauczy sie w przedszkolu... i nie bedzie miala wogole problemow.
  • 19.05.14, 22:16
    Dobrze ci tu mówią. Nie przejmuj się, mów do dziecka po polsku. Francuski wyssie z powietrza na placu zabaw i w przedszkolu.
    Moje dziecko (my - Polacy, wyjazd z PL siedem lat temu), dziś 12 letnie, poszło do placówki obcojęzycznej w wieku niemal pięciu lat, i w ciągu roku zaczęło się bardzo dobrze dogadywać, o akcencie nie wspomnę.
    Ja bym postarała się zapewnić dziecku kontakt z francuskim przez jakieś klubiki, przedszkola od 2 - 3 lat. No i place zabaw: dzieci uczą się najszybciej od innych dzieci.
    Kiedy przyjechaliśmy do Kataru dziecko po angielsku nie mówiło ani słowa. Nie miało kolegów, ciągałam je popołudniami po placach zabaw. Kiedyś świetnie bawiła się z grupą arabskich dzieci - spuchłam z dumy, że tak już dobrze w tym angielskim funkcjonuje. Wracając do domju zapytałam, jak się z nimi dogadywała; czekałam na odpowiedź, że po angielsku. A ona spojrzała na mnie z wyższością i mówi: po dzieckowemu, mamusiu.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • 25.05.16, 12:52
    Jestem mama 2 slicznych polmexow. Swoja wiedze i obserwacje opisalam na www.chicpl.com/jak-wychowac-dwujezyczne-dziecko/
    Zapraszam serdecznie

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.