Dodaj do ulubionych

edukacja patriotyczna dla najmłodszych

06.11.14, 18:36
Może kogoś zainteresują te filmiki:

www.youtube.com/watch?v=DCwEJ9tHt5c
www.youtube.com/watch?v=plug6OIrxRM
aska
Edytor zaawansowany
  • 06.11.14, 21:09
    Dzięki maska za linki, akurat świetnie mi pasuje do kalendarza, bo w tygodniu z 11. listopada ruszamy z programem o Polsce.

    Obejrzałam pierwszy film (drugi mi się niestety w Niemczech nie otwiera - oczywiście prawa autorskie - ale poproszę kogoś z rodziny, żeby ściągnął i przesłał, chyba, że ktoś tu na forum ma już gotowego plika?).
    No i mam mieszane uczucia. Po pierwsze ten film chyba będzie jeszcze trochę za trudny dla mojego prawie 4-latka, w sumie w bardziej lub mniej zabawny sposób sprowadza się do podania faktów, nijak tam jakiejś historii czy narracji, żeby połączyć wszystkie wątki w całość - dla dzieci szkolnych pewnie już całkiem odpowiednia i może nawet atrakcyjna forma, dla młodszych chyba jeszcze zbyt encyklopedyczne.

    Ale pozostaje przede wszystkim wydźwięk filmu - film kierowany wyłącznie do dzieci żyjących w Polsce, nie ma tam miejsca na wątpliwość, za kogo odbiorca się postrzega, ok, nigdzie też nie zostało powiedziane, że targetem mają być również dzieci na emigracji, ale po zobaczeniu tego filmu kolejny raz tak dość dobitnie dotarło do mnie, że materiałów tego typu nie da się przełożyć 1:1 na naszą sytuację i że pewnie znowu wszystko trzeba będzie robić samemu, bo podejrzewam, że ze świecą szukać materiałów o Polsce, uwzględniających sytuację dzieci polskiego pochodzenia, żyjących poza Polską.
    A jakie Wy macie wrażenia po obejrzeniu tego filmu?
  • 06.11.14, 22:51
    Ja ten filmik "Polak Maly" juz jakis czas temu pokazywalam dzieciom. Ile trzylatek z tego zrozumial nie wiem bo nie komentowal, ale ogladal chetnie. Natomiast pieciolatka ogladala z wypiekami na twarzy, bardzo przejeta, kazala sobie puszczac kilkakrotnie, a potem jeszcze musialam z nia odspiewywac hymn, bo "tak kazali na filmie". Ona w ogole nie zwrocila uwagi na fakt, ze to o mieszkajacych w Polsce, dla niej to bylo o Polakach, wiec czula, ze jak najbardziej jej tez dotyczy.
  • 06.11.14, 23:13
    Zojka, ciekawe, co napisałaś. A jeszcze dla kontekstu: jesteście rodziną polską czy mieszaną? I czy mówisz swoim dzieciom, a wychodzę z założenia, że urodziły się za granicą, że są Polakami?
  • 07.11.14, 00:12
    Jestesmy rodzina mieszana, dzieci urodzily sie we Francji. Mowie im, ze sa Polakami i Francuzami, przeciez sa nimi, maja dwa obywatelstwa, dwa paszporty, dwa jezyki. Dla corki stalo sie to oczywiste, jesli ja zapytasz powie, ze jest Polka i Francuzka.
  • 07.11.14, 10:34
    Tez obejrzalam tylko pierwszy.
    I tez nie jestem zachwycona. Po pierwsze, nie podoba mi sie nagromadzenie odnosnikow do walk, przelanej krwi itp Nie jest to cos co chce przekazac mojemu dziecku. Po drugie, film faktycznie jest skierowany do dzieci mieszkajacych w PL i jestem przekonana, ze moje dziecko ten fakt wychwyci. Po trzecie, film wizualnie jest do bani. Po czwarte, nie lubie kiedy ktos mowi mojemu dziecku: badz grzeczne i badz cicho smile
  • 07.11.14, 15:06
    A ja mam pytanie do was o to jak i czy w ogóle odbywa się edukacja patriotyczna w waszych krajach? Niedawno rozmawiałam z koleżanką z Polski, która ma córkę w moim wieku i one się zdziwiła, że w niemieckim przedszkolu nie ma nic na ten temat. U niej w przedszkolu polskim w Warszawie dzieci rysują czy wyklejają orła, rysują flagę, a u nas rzeczywiście nic. I szczerze mówić dobrze mi z tym.
  • 07.11.14, 15:41
    I nas przedszkolu tez jako takiej nie ma, ale jesli jest jakies swieto zwiazane z historia, to temat jakos sie pojawia. Teraz np obchodza 11 listopada I robia maki, taka angielska tradycja, cos tam z krolowa robili w tamtym roku, juz nie pamietam co. Jednak raczej nacisk jest na edukacje wielokulturowa I mnie tez to pasuje.
  • 07.11.14, 18:14
    U nas cala edukacja "patriotyczna" to malowanie flag niemieckich podczas mundialu smile
  • 08.11.14, 15:27
    We Francji slowo patriotyzm jest wrecz niepoprawne politycznie. Kojarzy sie chyba co niektorym z kolonializmem itp. A juz powiedzenie o sobie patriota to absolutny obciach. W przedszkolu dzieci nie ucza sie ani flagi francuskiej ani nic. W szkole podobno nawet nie ucza sie hymnu, tak slyszalam, ale nie wiem czy to prawda czy plotka, bo programu szkolnego jeszcze nie znam. Uwazam, ze szkoda, dzieci symboli wlasnego kraju nie poznaja, nie ucza sie z nim identyfikowac i byc z niego dumnym? Tak samo w przedszkolu nie ma nic zwiazanego z Wielkanoca, i prawie nic zwiazanego z Bozym Narodzeniem, jedynie stoi choinka w holu (dzieci jej nie ubieraja), a na zajeciach wyklejaja prezenty i Mikolaje. I to wszystko. Dla mnie to za daleko posuniete usuwanie wszelkich odnosnikow do wlasnej kultury, symboli narodowych, religii z przestrzeni publicznej. I w imie czego - zeby nie urazic spoleczenstwa wielokulturowego? Smieszne to, tym bardziej, ze rasizm kwitnie tu w najlepsze (z obu stron, zarowno Francuzow jak i imigrantow), wiec najwyrazniej usuwanie w cien wlasnej kultury nie pomaga.
    Moje dzieci znaja francuska flage tylko dlatego, ze im pokazalam i nauczylam. Teraz jak ja widza to mowia "nasza flaga". Tak samo zreszta mowia o fladze Polski.
  • 08.11.14, 10:38
    Laemmchen, wrzuciłam dla Ciebie plik z drugim filmikiem:
    www.embedupload.com/?d=9XBIYXIAMC
  • 12.11.14, 21:01
    Dzięki tawananna serdecznie za poświęcony czas, trochę musiałam powalczyć z linkami, ale udało się i obejrzałam dziś i ten drugi film. Estetycznie znowu nie w moim guście i znów ten sam problem - skierowany wyłącznie do dzieci mieszkających w Polsce, chociaż tu o tyle fajny jest motyw ciuchci i podróży po Polsce - tu przynajmniej jest ciekawy pomysł, który można by rozwinąć.
  • 07.11.14, 15:50
    Mnie sie film generalnie nie podoba, to ten typ patriotyzmu, ktorego nie trawie. Jak to z szabelka krew przelewalismy w imie wolnosci. Ja z mlekiem matki anarchizm musialam wypic, bo jako dziecko we wczesnej podstawowe burzylam sie przeciwko noszeniu tarczy, staniu na bacznosc I skladaniu kwiatow pod pomnikami I z placzem wrocilam z pierwszej zbiorki zuchow bo nam na ojczyzne I boga kazali przysiegac. Do tej pory mi to zostalo.
    Nie wyobrazam sobie I nie taki jest moj cel, zeby corka o sobie mowila w przyszlosci, ze jest Polka, chyba, ze w czasie kryzysu nastoletniego. Chcialabym jednak, zeby potrafila korzystac z bogactwa kulturowego I zeby tresci kulturowe intuicyjnie odbierala.
  • 08.11.14, 15:50
    Moje dzieci sa Polakami, nie to ze ja sobie tak postanowialam, ale po prostu naturalnie tak jest. W Polsce w tlumie polskich dzieci nie odroznisz moich. Mowia swobodnie po polsku, znaja wszystkie swiateczne zwyczaje, tradycje i je praktykuja. Po prostu sa jeszcze male i pod duzym wplywem polskiej mamy, to naturalne. Im bardziej beda szly w swiat tym bardziej sie beda romanizowac, nie ma watpliwosci, i to bardzo dobrze. Mysle, ze jako osoby dorosle beda francuskie na wskros, w swych zachowaniach i mentalnosci. Ale z dodatkiem tej polskosci wynikajacej z ich pochodzenia, ktora na pewno im nie zaszkodzi, a jedynie je wzbogaci.
    Moja corka miala trzy lata jak zapytala czy jest Polka. Mialam jej sklamac, ze nie jest? Bo to wstyd jakis czy co? Nie rozumiem Effie dlaczego piszesz, ze nie wyobrazasz sobie, ze Twoja corka moglaby sie okreslic jako Polka? A poza tym to jest prawda, moja corka ma polski paszport, i jest mala Polka, wystarczy na nia spojrzec i jej posluchac. Ma tez ogromna potrzebe identyfikacji, chce byc taka jak mama, bardzo ja uspokoilo zapewnienie, ze jest Polka jak mama i Francuzka po tacie. Moze teraz spokojnie czuc sie stad (a bardzo jest ze swoim domem, przedszkolem i swoim miejscem tu zwiazana) ale rowniez i stamtad - jak mama, babcia czy ukochana polska kuzynka ktora jest jej idolem.
    To moze kwestia charakteru, ale ja stalam na bacznosc na apelach, wzruszalam sie czytajac w szkole te nasza bardzo patriotyczna literature, teraz dalej placze jak graja nasz hymn na olimpiadzie (taki mam odchyl). Nie uwazam zeby mi na zle wyszlo to nasze patriotycznie rozhulane wychowanie. Wyroslam na osobe, ktora bardzo Polske lubi, mimo wszelkich jej wad, i jest z niej dumna. Tak samo wiec wychowuje moje dzieci, te same wierszyki czytam, cora tak samo przejeta jak ja gdy bylam szkrabem. Z wypiekami na twarzy slucha o bohaterach wiec jej bede tych bohaterow serwowac, nie sadze zeby moglo jej to zaszkodzic.
  • 08.11.14, 16:05
    I jeszcze jedno - moim zdaniem bardzo trudno jest nauczyc dziecko bardzo dobrze wladac jezykiem polskim w oderwaniu od kultury. To nie jest to samo co nauka baletu/fortepianu czy inna inwestycja w rozwoj dziecka. I jesli ktos chce przekazac jezyk tylko w celu zwiekszenia polaczen nerwowych w mozgu dziecka, bo wielojezycznosc ponoc dobrze robi na rozwoj mozgu, to moim zdaniem bedzie mu bardzo ciezko uzyskac zamierzony efekt tzn. miec dziecko rzeczywiscie dobrze mowiace drugim jezykiem. Bo w nauce jezyka bardzo wazna jest potrzeba, dziecko musi miec po co mowic, miec motywacje. I wazna jest akceptacja, a tak sie sklada, ze polski jest jezykiem o niskim prestizu. Wiec wlasnie dlatego ucze moje dzieci kochac Polske, bo to przeciez ich kraj rowniez, tam mieszka polowa ich najblizszej rodziny. Ucze ich byc dumnym z Polski i z tego ze mowia po polsku. Polske pokazuje im z jak najlepszej strony, ukochany kraj dziadkow i wspanialych wakacji pelnych atrakcji. Ucze symboli narodowych, by sie mogly z Polska identyfikowac, bo one chca tez czuc, ze sa stamtad, tak samo jak mama czy kuzyni. Stamtad pochodza, tam jest polowa ich korzeni. Mam nadzieje, ze stworzenie takich silnych wiezi nie pozwoli im potem za pare lat przestac mowic po polsku, ale ze beda mowily z checia. Trudno mi sobie wyobrazic, ze da sie do dodatkowej nauki polskiego zachecic nastolatka ktory do Polski nic nie czuje, jest to tylko jeden z wielu europejskich krajow jak kazdy inny. Wtedy po prostu wybierze jakis bardziej "praktyczny" jezyk , hiszpanski czy chinski bardziej sie przeciez przyda.
  • 12.11.14, 12:53
    Bo w nauce jezyka bardzo wazna jest potrzeba, dziecko musi miec
    > po co mowic, miec motywacje. I wazna jest akceptacja, a tak sie sklada, ze pol
    > ski jest jezykiem o niskim prestizu. Wiec wlasnie dlatego ucze moje dzieci koch
    > ac Polske, bo to przeciez ich kraj rowniez, tam mieszka polowa ich najblizszej
    > rodziny. Ucze ich byc dumnym z Polski i z tego ze mowia po polsku.
    Moim zdaniem najlepszą motywacją jest naturalna motywacja językowa, czyli chęć porozumienia się. Dlatego jestem gorącą zwolenniczką dziecięcych kontaktów towarzyskich, wyjazdów do kraju, przyjemności zaznawanej przy spływie kajakowym Brdą, głaskaniu kuca, wędrówce w górach, pożeraniu lodów od Grycana, zaśmiewaniu się nad historyjkami o Kocie - Findusie. A także przyjemnosci zaznawanej od koleżanek-Polek z którymi można grać w berka, polskich kolonii nad morzem, potem polskich czatów, na których dzeciaki będą narzekać na szkoły, flirtować i umawiać się - po polsku..
    Krew i blizna mi tu nie pasują specjalnie.

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • 08.11.14, 17:10
    Nie wyobrazam sobie, nie dlatego, ze uwazam, ze to cos zlego, ale dlatego, ze w sobie nie mam tyle polskosci zeby wychowac Polakow. Moja 3.5 latka jeszcze takich pytan nie zadaje, jak zada to tez jej powiem, ze jest po mnie Polska a po tacie Angielka, ale nie ludze sie, ze ta tozsamosc u niej sie uda wypracowac.
    Ja jak najbardziej chce jej przekazac wielokulturowosc, a nie tylko jezyk. Tylko, ze dla mnie polskosc to nie flaga czy hymn, ale sztuka, literatura, historie, legendy, miejsca I owszem tradycje, ale szczerze niewiele polskich tradycji kontynuuje w doroslym zyciu.
  • 08.11.14, 21:43
    deja vu forum.gazeta.pl/forum/w,37229,154891286,154941524,Re_Po_raz_xxx_ty_jak_to_robic.html
    ale to chyba do przewidzenia na forum w tym temacie

    Zresztą bardzo dobrze, że po raz kolejny wypływa, bo to faktycznie temat rzeka, moje podejście też ewaluuje wraz z wiekiem dzieci i różnymi doświadczeniami życiowymi.

    Ja też uważam, że polskie pochodzenie tylko wzbogaci moje dzieci, natomiast, czy będą się one czuły Polakami? Znając własną gorliwość w przekazywaniu języka & co. najprawdopodobnie będzie to dla nich oczywiste, natomiast jak starszy syn kiedyś zapytał, kim jest, to odpowiedziałam mu pytaniem - a kim się czujesz - Niemcem, Polakiem? No i odpowiedział, że i jednym i drugim. Ciekawe, jak będzie odpowiadał z wiekiem. Nie mam zamiaru narzucać mu odpowiedzi, tak samo, jak sama chcę decydować o tym, że jestem tylko Polką, mimo niemieckiego (i polskiego) paszportu i tego, że żyję tu prawie tak długo jak w Polsce.

    Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego, ale dla mnie nie jest istotne, czy mój syn będzie nazywał się Polakiem i Niemcem, czy tylko Niemcem polskiego pochodzenia, natomiast na pewno będzie świadomy polskości od najbardziej wartościowej strony (chociaż nie zamierzam pomijać tematów trudnych). Łatwe to nie będzie, bo sen z powiek spędza mi wszystko to, co zojka nazywa "prestiżem języka" i też uważam, że tym bardziej trzeba inwestować w pokazanie kraju od jak najlepszej strony (co nie jest wcale aż takie trudne, bo takich niezwykle wartościowych rzeczy i w historii i kulturze i przyrodzie itd. można znaleźć na pęczki).
  • 09.11.14, 21:27
    W przedszkolu mojego dziecka jak najbardziej dzieci uczyly sie fladze, symbolach i hymnie. W zwiazku z tym, ze jest tutaj baza wojskowa, mundury widac wszedzie. Nie pamietam od kiedy, ale mala zna Pledge of Allegience, hymn tez.
    W szkole teraz dzieci poswiecaja po kilka dni na nauke o danym stanie, wiec tubylczy patriotyzm a jakze ma sie dobrze.

  • 10.11.14, 09:51
    Dla mnie to sa jakies abstrakcyjne pojecia - polak, polka w odniesieniu do dzieci. Moje dziecko na pytanie kim jest odpowiedzialo Dziewczynka. Ona ma 4 lata i nie czuje sie ani Polka, ani Niemka. Jeszcze zupelnie tego nie kuma. Wie, ze ludzie mieszkaja w innych krajach, ze dzieci maja rodzicow roznych narodowosci (oprocz naszego PL-DE, mamy jeszcze bliskich znajomych gdzie jedno z rodzicow jest innej, nie polskiej, narodowosci), ale ona to rozpoznaje po jezyku, nie etykietce. I tak jest dobrze.
    Filmu jej nie pokaze. Ona wie, ze Polska ma inna flage niz Niemcy, ale to dlatego, ze wie, ze kazde panstwo (no, prawie) ma swoja flage. Tego, ze podobniez, czerwony oznacza cos tak, a bialy cos innego jej nie powiem, bo sie przestraszy.
    Za pare lat, kiedy dziecko pojdzie do szkoly i zaczna w szkole przerabiac historie zaczne jej takze opowiadac o historii Polski. Ale nie wczesniej. Chyba, ze przy okazji.
    I NIE bede jej uczyc "Kto ty jestes?". Zbyt brutalne smile
  • 10.11.14, 10:06
    Jasia mówi, że jest i Polką i Niemką, ale na razie nie ma to dla niej większego znaczenia. Tylko ponieważ chadza do polskiego przedszkola podczas naszych dośc częstych pobytów w Polsce to ja i sama zauważyłam, że troszkę więcej tego patriotycznego wychowania w polskim przedszkolu jest niż w niemieckim. Może nie tak dużo jak u mojej koleżanki, ale jest. W naszym niemieckim nie ma nic. I tak się porobiło, bez mojego wielkiego udziału, a po prostu dlatego, że Jais ma dwa przedzkola, że zna polską flagę i godło, wie, że Warszawa jest solicą, ale o Niemczech nie ma pojęcia. Ja tego za nich nadrabiać nie będę. smile I tak się nauczy.
    Ale już teraz, bardzo wcześnie widać, że ta polsko-niemiecka historia będzie ważnym dla nas tematem, bo pyta się na przykład 1 sierpnia w Warszawie dlaczego wszyscy stoją jak jest rocznica godziny W. I jakoś jej tłumaczę, tak jak umiem. Może to ma związek z tym, że jak jeździmy do Polski, to do centrum Warszawy (tam mieszkamy), a tam symboli narodowych że ho, ho, a w Niemczech pod Berlinem to takie spokojnie miejsce i symboli nie widać (że to pruskie dziedzictwo to się dziecku w oczy nie rzuca i nie czas na tłumaczenia).
  • 11.11.14, 22:14
    "Najmniej wartościowym natomiast rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem nią się odznacza, ten zdradza brak cech indywidualnych, z których mógłby być dumny, bo w przeciwnym wypadku nie odwoływałby się do czegoś, co podziela z tyloma milionami ludzi. Kto ma wybitne zalety osobiste, ten raczej dostrzeże braki własnego narodu, ponieważ ma je nieustannie przed oczyma.
    Każdy jednak żałosny dureń, który nie posiada nic na świecie, z czego mógłby być dumny, chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest duma z przynależności do danego akurat narodu; odżywa wtedy i z wdzięczności gotów jest bronić [rękami i nogami] wszystkich wad i głupstw, jakie naród ten cechują".
    To nie ja, to Schopenhauer. Ale ja się zgadzam.

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • 12.11.14, 09:17
    Ja nie jestem narodowcem czy zwolennikiem PISu twierdzacym, ze Rosajnie zestrzelili nam prezydenta. Jestem Polka za granica w konkretnej sytuacji rodzinno-spoleczno-jezykowej. Ty jestes Olena w innej sytuacji niz ja, po pierwsze oboje jestescie Polakami wiec i mozliwosc utrzymania wysokiego poziomu jezyka polskiego u dziecka sa znacznie wieksze niz w rodzinie mieszanej jak moja. I mieszkacie w srodowisku ekspackim gdzie pewnie wiekszosc dzieci jest dwujezyczna, wiec dla Twojej corki dwujezycznosc jest najnormalniejsza w swiecie, oczywista i na pewno bardzo pozytywna. Natomiast ja mieszkam w srodowisku jednolitym jezykowo, moja pieciolatka coraz czesciej zaczyna do mnie mowic szeptem w obecnosci Francuzow, boje sie, ze kiedys mnie poprosi abym nie mowila po polsku w obecnosci jej kolegow z przedszkola, choc mam cicha nadzieje, ze to nie nastapi i ze to tylko moje lęki. Z kolei moj trzylatek po tym jak ostatnio jego francuska babcia nawrzeszczala na nich za rozmawianie z siostra po polsku, zamilkl na amen: teraz w obecnosci Francuzow innych niz jego tata nie odzywa sie zupelnie, ani po polsku do mnie i siostry, ani po francusku do nikogo.
    Wiec czy to dziwne, ze staram sie utwierdzac moje dzieci w przekonaniu, ze powinny byc dumne z tego, ze mowia po polsku? I dumne z tego, ze pochodza z tak pieknego, wspanialego kraju (itd. same superlatywy)? Tak, ucze ich byc dumnymi z Polski, rowniez po to by sie nie wstydzily mowic po polsku.
    Moje dziecinstwo przypada na lata 70-te i 80-te, pamietam tamtejsza Polske. Wiec jak patrze na Polske teraz to owszem, serce rosnie i duma mnie rozpiera. Nie przeszkadza mi to zupelnie miec krytyczny i nieodrealniony stosunek do tego co sie w Polsce dzieje, czasem az trudno uwierzyc. Wad i glupstw swiadoma jestem,. Ale powiem szczerze, ze jak widze co sie obecnie wyprawia we Francji to stwierdzam, ze z Polska nie jest jeszcze tak najgorzej.
    Komentarz pana Schopenhauera sie zgadza jesli chodzi o zaslepiona skrajna prawice z piana na ustach, ale tutaj jest nie na miejscu, bo my tu o dzieciach polonijnych u ktorych usilujemy, kazdy na swoj sposob, podtrzymac jezyk polski. A aby to osiagnac pozytywny do Polski stosunek i duma z polskosci moga byc bardzo pomocne.
  • 12.11.14, 09:20
    A tu jeszcze fajny wpis na blogu na temat poczucia tozsamosci u dzieci mieszanych :
    bilingualhouse.com/tozsamosc-narodowa-a-przelaczanie-kodow-u-dwujezycznych/

  • 12.11.14, 09:47
    Zojka, ty masz rację, że wszystko zależy od konkretnej konfiguracji. Ja jestem w konfiguracji polsko-niemieckiej i to takiej jak Ty (mąż Niemiec, nie mówi po polsku, bardzo niewielu polskich znajomych na miejscu), z tym, że na razie (dopóki Jasia jest w przedszkolu) bardzo często jesteśmy w Polsce. I ja oczywiście też się boję o język, że kiedyś, jak będzie w szkole, to zacznie polskiego zapominać, bo tylko z mamą w nim mówi, a dla mamy nie będzie miała już tyle czasu.
    Jednakże dla mnie co innego to wychowanie językowe, a co innego wychowanie patriotyczne.
    Robimy sobie libratusa i własnie na przedostatniej chyba lekcji było wychowanie patriotyczne - między innymi Polak mały, ten wierszyk. No i niestety, nie podoba mi się on. Przeczytałyśmy i wyjaśniłam Jasi dlaczego mi się nie podoba: że kochać to trzeba ludzi, niezależnie skąd pochodzą, że Polska ani Niemcy nie są wcale lepszymi krajami niż jakieś inne, ale że akurat te dwa są nasze i dlatego tych języków się uczymy. Uczę ją geografii Polski, troszkę nam wchodzi historia już (bo wchodzi sama, drzwiami i oknami), ale teksty o kochaniu Polski zdobytej krwia i blizną nie są dla mnie. I wiesz co mi Jasia powiedziała: tak mama, bo ja kocham i Polskę i Niemcy i Afrykę i Kostarykę (ta Afryka i Kostaryka to z jakichś piosenek jej się wzięły). Oczywiście wytłumaczyłam, że Afryka to kontynent, że tam jest wiele krajów i tak zmieniłyśmy temat.
    A wieczorem Jasia mówi tacie - wiesz tata, Niemcy wcale nie są najlepszym krajem na świecie, wszystkie kraje są najlepsze. I tatuś, dumny i blady ją bardzo pochwalił. To chyba jest to czego chcemy dla niej. A języki zna oba, to swoją drogą. I w takiej konfiguracji, którą ja mam na szczęście, że nikt mnie za język polski nie goni, a wprost przeciwnie, to wychowanie patriotyczne mi na grzyb.
  • 12.11.14, 10:55
    Ale czy to trzeba zaraz w superlatywach o Polsce opowiadac? Wydaje mi sie, ze stara emigracja mogla miec takie podejscie i sentyment w stosunku do Polski bo czesto gesto do kraju nie mogli ot tak sobie przyjechac. My nie mamy tego problemu. Wiekszosc naszych dzieci ma dziadkow w Polsce, spedza tak tygodnie o ile nie miesiace i nie trzeba im tego kraju przedstawiac w jakis szczegolny sposob. Wystarczy opowiadac o PL tak, hmmm, najnormalniej w swiecie big_grin
    Moje dziecko, po czterotygodniowym pobycie w PL, z duma opowiadalo jak to fajnie bylo nad morzem, "u dziadkow i babciow" (ona ma bardzo rozwiniete poczucie sprawiedliwosci, jakos nie moze tych babc odpuscic). Ale jestem przekonana, ze gdybysmy byli nad morzem gdzies w DE tez opowiadalaby z duma o tym.
    Najwiecej jednak kreci sie wokol jezyka - jak narazie jest to dla mojego dziecka jedyny wyznacznik tego, ze w jakis sposob jest "inna" od niektorych dzieci - ale tutaj tez, ze wzgledu na bardzo miedzynarodowe towarzystwo, w ktorym sie obracamy, jakos ta wielojezycznosc i wielokulturowosc przychodzi jej naturalnie. Ot, niektore dzieci maja rodzicow TYLKO z DE (wiekszosc znajomych mamy chyba mieszanych).
  • 12.11.14, 14:37
    Nie ma co dyskutowac o wartosci literackiej tego wierszyka "Kto ty jestes", ale moim zdaniem to dobrze, ze go ucza w Libratusie. Bo to taki wierszyk-wytrych gleboko zakorzeniony w swiadomosci Polakow. My mozemy sobie tutaj pozartowac, ze "krew i blizna" to rzeczywiscie nienajwyzszych lotow literatura, ale mozemy to dzieki temu, ze ten wierszyk znamy wszyscy bardzo dobrze. Ostatnio czytalam fajny tekst o polskich dzieciach we Francji pt. "Kto ty jestes ? Francuz maly". Jesli chce, zeby moje dzieci w przyszlosci swobodnie odczytywaly polski kod kulturowy, mogly sobie ze zrozumieniem poczytac tego typu teksty to musza rozumiec takie gry slow. Dlatego przerabiam z nimi taka sama literature jaka czytaja dzieci w Polsce. Mozna taki wierszyk opatrzyc madrym komentarzem jak Twoj i krzywdy przeciez ten wierszyk dziecku nie wyrzadzi.
    Nie o to chodzi, ze ja namawiam: czytajcie "kto ty jestes" i edukujcie patriotycznie. Jak to komus niepotrzebne to dla mnie jasne jak slonce. Ja tylko wyjasniam dlaczego ja akurat czytam i edukuje.
  • 12.11.14, 10:47
    "Z kolei moj trzylatek po tym jak ostatnio jego francuska babcia nawrzeszczala na nich za rozmawianie z siostra po polsku, zamilkl na amen: teraz w obecnosci Francuzow innych niz jego tata nie odzywa sie zupelnie, ani po polsku do mnie i siostry, ani po francusku do nikogo."
    Ojej, tak zle jest Zojka?
  • 12.11.14, 15:15
    Babcia nakrzyczala na corke, ale jakos mi umknal uwadze fakt, ze maly stoi obok i tez wszystko rozumie. Nie tylko przekaz werbalny czyli wrzaski, ze ma mowic po francusku, ale tez caly niewerbalny przekaz, cala te negatywna atmosfere. Balam sie jak corka to zrozumie, jak jej to wytlumaczyc, a tymczasem z nia moglam po prostu pozniej porozmawiac i wyjasnic dlaczego babcia nie miala racji. A z trzylatkiem nie moge tego wyjasnic, za wysoki poziom abstrakcji dla niego. Mam wrazenie, ze na nim sie to najbardziej jak na razie odbilo. Przy kims francuskojezycznym wdrapuje mi sie na kolana albo na rece i nic nie mowi. Wczesniej nawijal do siostry po polsku jak katarynka i nie zwracal uwagi na otoczenie. W przedszkolu nie mowi nic, nawet bonjour, no ale tak mial akurat od poczatku przedszkola. Martwie sie, ale co moge zrobic, czekam az mu przejdzie.
  • 12.11.14, 15:29
    Zojka, z Twojego innego wątku wynika, że ewidentnie masz problem, ze względu na teściów. Możliwe, że w Twojej sytaucji też bym się zajeżyła i dumę z polskości w córce bym budowała. Ja się cieszę, że nie ma tego dylematu i Ci współczuję. Jednak patrząc w tej chwili z zewnątrz i bez tych emocji, które pewnie by mnie też zjadały, gdybym była w Twojej sytuacji, to wydaje mi się, że patriotyczne wychowanie w stylu Polak mały, flaga, hymn i takie tam, to nie jest najlepsza droga. Raczej, tak jak któraś z dziewczyn zauważyła, Polska po prostu powinna być fajna, nie dlatego, że jestem Polakiem to kocham Polskę bo Polak tak już ma, ale dlatego... że tam fajnie jest. U mnie jest łątwo - w Polsce jest ukochany dziadek, wujek, ciotka i bratanek, fajowe piosenki są i koleżanki takie fajne i centrum warszawy też jest cool w porównaniu z naszą wsią i dlatego lubimy tam być i mówic po polsku. Nie wiem jak to osiągnąc w Twojej sytuacji, która jest bardzo trudna, ale zbijanie wyjątkowości jednego kraju (jak Twoi teściowie) wyjątkowością drugiego to chyba nie ta droga. Bo zrobi się konkurencja - co fajniejsze - Francja czy Polska, a chyba nie o to chodzi.
  • 12.11.14, 15:50
    Nie, nie, zadna konkurencja. Ja robie dokladnie to samo: ze Polska jest fajna, ze kochani dziadkowie, kuzyni, piekne miejsca itd. Ten hymn to przy okazji i nienachalnie. Nie epatuje ich polskoscia na kazdym kroku, naturalnie sie ona wplata w nasz dzien, piosenki i lektury. Nie mowie dzieciom, ze Polska jest wyjatkowa i najlepsza. Nie porownuje. O Francji nic negatywnego dzieciom nie mowie (o tesciach tez nie). Francje przedstawiam im dokladnie tak samo jak Polske, jako ich druga ojczyzne, nie kreuje wyjatkowosci jednego kraju kosztem drugiego. Wakacje spedzamy w Polsce, ale we Francji sa 4 razy w roku 2 tygodnie wakacji i wtedy sporo podrozujemy po Francji. Dzieciaki to uwielbiaja i nigdy w zyciu nie pozwolilabym sobie na jakies wyscigi co fajniejsze, Francja czy Polska. Po prostu maja dwa fajne jezyki i dwa fajne kraje.
  • 12.11.14, 11:31
    Nie wcinam ci się w sytuację osobistą, ani NIE doradzam, jak wychwywać dzieci w niełatwych układach, chciałabym to bardzo mocno podkreślić, bo w żadnym razie nie było mim zamiarem podważac twoje metody ani robić ci jakiejkolwiek przykrości.
    Piszę jako osoba dorosła, do osoby dorosłej, teoretycznie przyglądając się zagadnieniu edukacji patriotycznej.
    I owszem, można budzić dumę i patriotyzm z powodu pochodzenia, choćby, jak ty, w samoobronie, albo dla budowania tożsamości i tak dalej. Można też - i to jest moja postawa - uważać dumę z pochodzenia za głęboki idiotyzm, ponieważ nie ma żadnej zasługi ani żadnej winy w tym, że pochodzi się od Francuzów, Polaków, Greków, Żydów, ze szlachty, z chłopstwa, od ateistów, mariawitów czy jazydów. Co więcej, taka duma, poza tym, że moim zdaniem absolutnie nieuprawniona, nie jest też chyba specjalnie korzystna dla ludzkości. Tworzy bowiem podwaliny pod nacjonalizmy z całym ich spadkiem, a od kiedy mamy nacjonalizmy i państwa narodowe wcale nie jesteśmy lepsi ani spokojniejsi, ani mniej się nie mordujemy.
    Komentarz pana Schopenhauera sie zgadza jesli chodzi o zaslepiona skrajna prawi
    > ce z piana na ustach,
    Kometarz pana Schopehnhauera, zmarłego półtora wieku temu, powstał właśnie, kedy dostawaliśmy jako Europejczycy ataków tej dumy i wychowywaliśmy dzieci tak, że ślicznie rozpętały dwie wojny światowe (pomijając parę pomniejszych) i wymordowały kilkadziesięt milionów dusz.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • 12.11.14, 15:05
    Ja sie nie obrazam. Chociaz jak teraz piszesz, ze rozmawiasz ze mna jak z doroslym, to troche mnie wkurza taki patronizujacy ton, ale to tylko internet i mozliwe, ze zle interpretuje Twoje slowa.
    Ja tylko probuje wyjasnic dlaczego edukuje moje dzieci patriotycznie. Nie sadze naprawde aby fakt iz moje maluchy spiewaja sobie te piosenke w linku powyzej "jestem Polka i Polakiem, fajna dziewczyna i chlopakiem, kocham Polske z calych sil itd" moglo uczynic z nich polskich nacjonalistow czy doprowadzic do masowych mordow. Wiadomo, ze cala "edukacja patriotyczna" rodzicow polonijnych sprowadza sie na ogol do faktu, ze raz w roku zaloza dziecku koszulke z orzelkiem czy sukienke krakowianki z cekinami, namaluja polska flage 11 listopada, czy naucza "Kto ty jestes" i hymnu. Takie drobnostki to nie to samo co rozszalaly europocentryzm z czasow Schopenhauera.
  • 12.11.14, 15:14
    Najwyraźniej moja własna polszczyzna zaczęła szwankować.
    Pisząc "jak dorosły z dorosłym" rozumiałam to w sensie "w oderwaniu od bieżących obowiazków edukacyjnych". W opozycji do "jak wychowawca z wychowawcą", czy "matka z matką".
    Ponadto odezwałam się w tym wątku w odpowiedzi na post założycielski - nie była to polemika z tobą, tylko refleksja nt. wychowania patriotycznego w ogóle.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • 12.11.14, 12:27
    Ja dumy z posiadania polskich korzeni tez jakos nie zamierzac w dzieciach budowac. Osobiscie nie jest to dla mnie wazny temat. Natomiast jak moge przedstawiam Polske w pozytywnych barwach z nadzieja, ze wzbudze w corce wieksze zainteresowanie jezykiem polskim, bo u nas z tym bardzo ciezko. Corka po prostu nie ma potrzeby rozmawiac po polsku, angielski jest dla niej duzo latwiejszy i naturalniejszy. I tak bylo od pierwszych slow, mimo, ze ze mna spedzala zdecydowana wiekszosc czasu.
    Niezbyt czesto jezdzimy do Polski, wiec tych doswiadczen polskich ma minimalne ilosci. Jest jednak przedszkolakiem i wydumana polskosc, hymn, wojny o wolnosc raczej do niej nie przemowia. Na razie Polska jest fajna, bo tam jest snieg i lod jak we Frozen (u nas nigdy nie ma sniegu), mozna sie slizgac po stawie u kuzynow, u dziadkow jest specjalna wanna z babelkami, mozna sie kapac w czekoladzie (wizyta w spa) itd. I taki obraz fajnej Polski staram sie dziecku wspierac, zeby miala poczucie, na ta chwile, pewnej niezwyklosci Polski. I w miare mozliwosci chce jej pokazac rozne niesamowitosci, dostosowane do jej wieku, ktore mam nadzieje uda nam sie doswiadczyc na sporadycznych wizytach w Polsce.
    Po chwili zastanowienia jednak, robie tak samo podczas wyjazdow do Wloch czy gdziekolwiek indziej...
  • 12.11.14, 16:23
    ta animacja...
  • 08.04.15, 09:55
    a znajdziesz cos lepszego?

    widze, ze ktos odgrzebal stary post, ale to dobrze, bo ja nie natrafilam na te filmiki, pokaze corce, czemu by nie. Fakt, ze wyraznie dla dzieci mieszkajacych w Polsce i tu sie autor nie postaral, bo chyba wlasnie poza granicami kraju jest najwieksze zapotrzebowanie na taka edukacje latwo przyswajalna. Mysle jednak, ze mimo to da sie dziecku ten "drobiazg" wytlumaczyc.
    Wizualnie tez mi nie przypadlo do gustu, ale coz... jak sie nie ma czegos lepszego to sie bierze co jest wink)
    Fajnie, ze w ogole powstaja filmiki z taka trescia.
  • 12.04.15, 07:32
    culture.pl/en/article/how-well-do-you-know-polish-culture

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.