Dodaj do ulubionych

Tata i język ojczysty w mniejszości

13.05.15, 03:04
Moja żona jest Brazylijką i wraz z naszymi córkami (2 i 3 lata) mieszkamy aktualnie w Brazylii. Od początku podjałem wyzwanie nauczenia córek języka polskiego, przeczytałem książkę pani Baumgartner oraz różne mądre artykuły w sieci i staram się stosować podstawowe zasady w praktyce. Mówię do dzieci tylko po polsku, puszczam im polskie bajki, staram się stymulować kontakt z dziadkami poprzez skype i czytać książeczki na dobranoc.

Mimo tych starań ponoszę porażkę. Starsza córka rozumie podstawowe zdania, które do niej mówię, ale zawsze odpowiada po portugalsku. Gdy mówię o rzeczach nieco bardziej skomplikowanych, nieco wybiegających poza podstawowe słownictwo, ona zupełnie mnie nie rozumie. Pyta "O que tata?". W tych momentach próbuję inaczej dobrać słowa, mówić powoli, ale ona po prostu nie rozumie.

Starsza portugalskim posługuje się już bardzo sprawnie, młodsza też już dużo mówi. Zarówno z mamą, jak i z dziećmi w przedszkolu dogadują się bez problemu. Mama tłumaczy im różne rzeczy, dużo z nią rozmawia. Ja poprzez barierę językową staję się dla nich bardziej obcy... Pracuję na cały etat i mam dla nich czas tylko wieczorami i w weekendy. Obawiam się, że to za mało.

Psycholog, z którym rozmawiam mówi, że moja chęć nauczenia dzieci języka polskiego nie może szkodzić podstawowej komunikacji. Sugeruje, abym mówił do nich po portugalsku. Nie władam jednak tym językiem na tyle biegle, aby komunikacja była naturalna i sprawna. W głębi duszy też głupio bym się czuł mówiąc do własnych dzieci w obcym języku...

Nie wiem co robić. Czuję, że tracę kontakt z moimi córkami.
Czy ktoś ma tu podobne doświadczenia i mógłby mi coś doradzić?
Edytor zaawansowany
  • 13.05.15, 12:53
    Po pierwsze, trudna masz sytuacje, ale "do zrobienia". Po drugie, nie zgadzam sie z psychologiem. Twoje dzieci sa jeszcze bardzo male i nie jest to jeszcze komunikacja na wysokim poziomie. Mowiac do dzieci po polsku tej komunikacji nie zaburzasz. Rady? A prosze bardzo smile
    1. Musisz znalezc jak najwiecej czasu na bycie sam na sam z dziecmi. Bez zony, zeby dzieciaki nie mialy odskoczni w postaci jezyka portugalskiego. Daj zonie troche wolnego w weekendy, usiadz na podlodze i baw sie smile Albo czytaj, albo opowiadaj. Moze uda sie wam tez zorganizowac wolny czas w ciagu tygodnia?
    2. Przestan puszczac bajki. Dzieci nie ucza sie jezyka z telewizji. Zamiast tego czytaj. Albo puszczaj sluchowiska. Na www.audioteka.pl mozesz kupic mase sluchowisk w mp3.
    3. Czy masz szanse na dluzsze, parotygodniowe, samodzielne (bez zony) wakacje w Polsce? U dziadkow np? Moja corka, prawie czteroletnia, dopiero po takim wyjezdzie zaczela mowic po polsku. Wielu dzieciom to pomaga.
    4. NIe poddawaj sie. Mow konsekwentnie po polsku, tlumacz jak dziecko nie rozumie. Po polsku. Nie daj sie wciagnac w wyrzuty sumienia, robisz wszystko dobrze (prawie, nadal uwazam, ze telewizje na tym etapie trzeba wyrzucic).
    5. Zajrzyj do nas na forum Domowe Przedszkole: forum.gazeta.pl/forum/f,251416,Domowe_Przedszkole.html w poszukiwaniu pomyslow na to co robic z dziecmi i w jaki sposob rozwijac jezyk polski. W codziennym zyciu, nie skali zycia.
    Powodzenia! I nie sluchaj sie psychologa! Albo znajdz innego.

    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."
  • 14.05.15, 01:57
    Twoje dzieci sa jeszcze bardzo male. Moja mlodsza do niedawna (teraz ma 3,5 roku) tez mi odpowiadala wylacznie po angielsku i wydawalo mi sie ze nie chce mowic po polsku. Teraz jej przeszlo i czesto mnie zaskakuje tym jak duzo umie powiedziec po polsku.
    Rady psychologa tez mi sie wydaja nieco dziwne. Psycholog ma jakas wiedze o dwujezycznosci?
    I ja bym nie odrzucala bajek po polsku w tv. Kazdy kontakt z jezykiem jest dobry, a programy telewizyjne sa atrakcyjne dla dzieci co moze je tylko zachecic. Jak podrosna to je wyslesz same na wakacje do polski, to ma niesamowity wplyw na rozwoj jezyka.
    Nie poddawaj sie!
  • 18.05.15, 23:06
    Zupelnie nie rozumiem punktu 3. Jaka jest roznica miedzy sluchowiskiem a bajka w tv w kontekscie nauki jezyka? w bajce nowe slowo czesto jest w jakis sposob wzmocnione wizualnie, czego brakuje w sluchowisku (ktore oczywiscie samo w sobie jest super pod wieloma wzgledami!). Moje dzieci znaja mnostwo polskich slow, zwrotow i wyrazen z bajek. Moja rada: ogladaj te bajki razem z dziecmi (wiem, straszna nuda) i tlumacz nieznane slowa na biezaco. Mnie ciagle zaskakuje, jak szybko maluchy przyswajaja nowe slowa i normalnie ich uzywaja (moj czterolatek ostatnio na moje pytanie, czy to nie za trudne: "trudne? mamo, to bulka z maslem!" - na pewno podlapal z tv)

    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011
  • 19.05.15, 21:56
    Dzieci autora watku maja 2 i 3 lata. Nie podlapia jeszcze wyrazen, to nie ten etap. Autor spedza jak sam mowi malo czasu z dziecmi. Jak wiadomo, telewizja nie uczy dzieci jezyka (nie jest to moje odkrycie) wiec wychodzi mi, ze najlepiej bedzie zamiast puszczania bajek usiasc z dziecmi i rozmawiac, czytac, bawic sie. AKTYWNIE spedzac ten krotki czas jaki maja dla siebie (i jezyka polskiego).
    Moje dziecko (ponad czteroletnie) tez oglada bajki, ba, cale filmy. Wychodze z zalozenia, ze jezeli obecnie ma kota na punkcie Krainy Lodu (to moda przedszkolna, niestety) to lepiej niech juz raz czy dwa obejrzy to po polsku. Corka od niedawna slucha aktywnie sluchowisk ale "uczy sie" z nich wielu wiecej wyrazen, slow, piosenek niz z filmow i bajek.

    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."
  • 20.05.15, 09:59
    Na Twoim miejscu, caly czas, ktory spedzasz z dziecmi, a jest go nieduzo, poswiecilabym na zabawe, rozmowy, spiewanie i czytanie. Moze niech zona puszcza dzieciom troche bajek po polsku na DVD jak Ciebie nie ma w domu? Niech im puszcza polskie piosenki, w tle niech leci w ciagu dnia polskie radio dla dzieci z internetu. W samochodzie niech leca sluchowiska i bajki grajki. Zeby tego polskiego bylo jak najwiecej sie da.
  • 22.05.15, 14:45
    moja tez swego czasu podlapala rozne nowe zwroty wlasnie z bajek i uwazam ze tv jednak wspomaga nauke jezyka o ile jest uzywane bez nadmiaru i nie zamiast zabawy czy czytania.
    Trzeba troche czasu poswiecic na znalezienie odpowiednich bajek i nie puszczanie np. Bolka i Lolka, gdzie nic nie mowia. U nas dosyc dlugo trwala faza na swinke peppe i choc krytykow tej bajki jest duzo to nam odpowiadala - powolna akcja, wyrazna wymowa, proste zdania. Pozniej byla faza na klub myszki miki.

    Nikt nie mowi o wielogodzinnym ogladaniu, peppa to 5 minut na jeden odcinek, akurat zeby tata wyszedl do toalety wink
  • 19.05.15, 11:25
    Najgorszym rozwiazaniem byloby posluchanie psychologa i mowienie do dzieci po portugalsku- stracilyby by wtedy glowna motywacje do przyswajania polskiego- komunikowanie sie z tata wink Jak te potrzebe beda mogly zaspokoic po portugalsku, to polski na zawsze odejdzie do lamusa. Ja nie rezygnowalabym calkiem z bajek pod warunkiem ze sa sensowne pod wzgledem pedagogicznym i dostosowane do wieku dziecka. Moje dziecko w tym wieku (3 lata) bardzo lubilo ogladac misia uszatka i kajtusia (nie wiem czy dokladnie pamietam tytul- byly to kreskowki produkcji kanadyjskiej). W kontekscie takich bajek dzieci moga nauczyc sie bardziej abstrakcyjnych slowek, ktore trudniej byloby mi wytlumaczyc. Nie sadze zeby te max. 15 minut dziennie wyrzadzily mojemu dziecku jakas szkode.
  • 19.05.15, 11:34
    i oczywiscie kontakt z innymi osobami mowiacymi po polsku jest nieoceniony. Jesli nie ma w poblizu polskojezycznych dzieci, to jak najbardziej moga to byc tez dorosli. Moje dziecko uwielbia jak spotykam sie z moja bezdzietna kolezanka i chetnie uczestniczy w rozmowie.
  • 14.05.15, 10:36
    U nas jest troche podobnie, moj maz jest Hiszpanem, mieszkalismy w Barcelonie, kiedy na swiat przyszly nasze dziewczynki, ale pol roku temu przenieslismy sie do Polski. Starsza corka ma 2 lata i 9 miesiecy i ok 2 roku zycia zaczela sie rozkrecac jezykowo, takze to rozkrecenie dotyczylo przede wszystkim jez. polskiego. Przez kilka miesiecy praktycznie zapomniala o hiszpanskim i mezowi odpowiadala tylko po polsku. Dodam, ze on polskiego nie zna (dopiero niedawna zaczal sie uczyc) i faktycznie nie mogli sie dogadac zupelnie... ale nie mial w sumie wyjscia i dalej uparcie mowil do niej po hiszpansku. Przelom nastapil, kiedy odwiedzili nas tesciowie, corce jakby nagle cos sie przestawilo i zaczela odpowiadac po hiszpansku! I prawie zupelnie przestala mieszac jezyki. Takze mysle, ze nic straconego smile Tak jak juz ktos napisal, warto czytac ksiazki i komentowac obrazki albo w ogole opowiadac bajki. Moja uwielbia czerwonego kapturka w dwoch wersjach jezykowych smile Poza tym moze warto poszukac kontaktu z Polakami w okolicy, zeby dzieci mogly na zywo doswiadczyc, ze ten inny jezyk sie przydaje czasem wink Jesli chodzi o tv, to nie wiem czy jest az tak straszna... ogolnie owle, zeby moje dzieci jak najmniej ogladaly, ale czasem tez wlaczymy i widze, ze np z "Pocoyo" sporo slowek podlapuje i je pozniej wykorzystuje. No i zgodze sie, ze czas sam na sam jest wyjatkowo cenny. Maz odwozi corke do przedszkola codziennie i po drodze komentuja co sie dzieje, dzieki temu maja swoje wspolne powiedzonka i rytualy smile
  • 15.05.15, 23:06
    Kiedys na tym forum pisywal tata w sytuacji podobnej do Twojej, poszukaj moze w archiwalnych watkach, nick Risando, Niemiec mieszkajacy w Polsce, ze wzgledu na prace mial z corka kontakt ok. 2 godz. dziennie i z tego co pamietam to nie tracil ani minuty z tych dwoch godzin: duzo czytal, bawil sie z dzieckiem, mowil i staral sie miec ten czas tylko dla siebie tzn. z dala od polkich cioc, polskiej babci czy polskiejmamy, po to zeby to byl czas tylko z niemieckim. Jego corka rozumiala niemiecki ale odpowiadala mu wylacznie po polsku do 4 roku zycia, potem nastapil przelom i odtad juz tylko po niemiecku do niego mowila.
    Na Twoim miejscu nie posluchalabym psychologa bo nie ma racji. Mow do corek jak najwiecej, czytaj duzo, to bardzo rozwija slownictwo i rozumienie. Nie upraszczaj swojej mowy, jak dziecko ma rozumiec trudniejsze slowa skoro rodzice czesto ich unikaja i mowia do dzieci tylko najprostszymi slowami. Jesli pytaja co to znaczy to wytlumacz. Telewizja wydaje mi sie rozwija rozumienie (bierny jezyk), ale poniewaz Twoje dzieci sa male to moze w nie za duzych dawkach. Ale puszczalabym im troche polskich bajek. I tylko TV po polsku. Najgorzej jest w przypadku takich rodzicow ktorzy mysla, ze TV odwali za nich robote i nauczy dzieci polskiego, ale to tak nie dziala. Zeby rozumialy i mowily po polsku najwazniejsze jest czytanie i rozmowa, zabawy, piosenki (spiewane razem, nie tylko puszczane w tle), rymowanki itd.
  • 18.05.15, 23:17
    Moje rady: po pierwsze jezdzic do Polski, kiedy sie da. Moja corka do 3 roku zycia odpowiadala mi w 80% po norwesku, po wakacjach w Pl jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki przestala, i juz nigdy nic do mnie w tym jezyku nie mowi (za to synek nigdy nie mieszal).

    Po drugie, spedzaj czas jaki masz z dziecmi aktywnie JEZYKOWO. U nas tata Szwed jest w domu glownie w weekendy i mimo, ze mieszkamy w Norwegii, gdzie jezyk jest bardzo podobny do szwedzkiego (tata zreszta miesza) i dzieci od skonczenia roku przebywaja po 6-7h w tubylczych placowkach ich najlepszym jezykiem jest polski (ja po norwesku mowie plynnie i dzieci o tym wiedza, tata nie mowi po pl). Ja z dziecmi ciagle rozmawiam, tata raczej buduje tory, czy lego nie mowiac zbyt wiele, a do tego jest malomowny. Przy wspolnym stole ja ciagle zagaduje, pytam i rozmawiam, maz siedzi raczej i sam z siebie rzadko zaczyna z dziecmi rozmowe. Rzadko je tez sam gdzies zabiera, podczas gdy my spedzamy duzo czasu razem.

    Tak wiec: baw sie z dziecmi aktywnie jezykowo, mow do nich jak najwiecej, pytaj, opowiadaj, wyglupiaj sie, czytaj ksiazki po polsku (my mamy mnostwo polskich ksiazek, maz jakos nie widzi potrzeby kupowania ksiazek w swoim jezyku, czyta dzieciom rzadko), puszczaj bajki po polsku. I sprobuj znalezc inne polskie dzieci do zabawy (najlepiej nie znajace portugalskiego), polska rodzine na skypie itp.

    dzieki temu wszystkiemu moje dzieci lepiej mowia po polsku niz w jezyku kraju urodzenia (w ktorym tez swietnie mowia, ale same wola po polsku jak maja wybor), mimo taty niemowiacego po pl i norweskim przedszkolu od najmlodszych lat. Powodzenia!

    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011
  • 22.05.15, 14:22
    nie poddawaj sie, u nas jest podobna sytuacja - tata malo w domu, bo pozno powraca z pracy plus bardzo czeste wyjazdy sluzbowe ale nad jezykiem pracuje i to bardzo skutecznie. I nawet nauczyl corke czytac w jego jezyku.
    Twoje dzieci sa jeszcze bardzo male, nie wymagaj za wiele, rozmawiaj ile sie da, przede wszystkim baw sie duzo, czytajcie wierszyki, spiewajcie piosenki z pokazywaniem - to wpada w ucho, dzieci to lubia.
    I nie daj sobie wmowic, ze jezyk przeszkadza w komunikacji. 2-3 latki jeszcze wiele rzeczy nie rozumieja, pytaja sie po dziesiec razy o to samo itd. Nie rezygnuj, mow po swojemu, nie zmuszaj sie do nienaturalnego dla ciebie jezyka w komunikacji z wlasnymi dziecmi.
    Sukces zalezy w duzej mierze od twojego uporu.
  • 22.05.15, 23:44
    Odpowiedzia na to wszystko jest czas, ktory musisz znalezc. Wiem, ze to trudne, sama pracuje nad tym, zeby dzieci mowily po polsku (otoczenie, poza mna, tylko hiszpanskojezyczne) maja 2,5 roku, mowia swietnie po hiszpansku. A kiedys mowily lepiej po polsku... Ale mama poszla do pracy itd.
    Na tym forum czesto spotykalam sie z rada "po prostu rob dalej swoje" i jest w tym duzo racji. Dzis mnie zaskoczyly, w trakcie jednej z rozmow odpowiadaly tylko po polsku! Nagroda za drugi dzien w domu (nie w pracy), wiecej kontaktu = wiecej polskiego.

  • 22.05.15, 23:59
    Mów tylko i wyłacznie po polsku, dzieci mają też mówić po polsku. Inaczej się nie nauczą (bo po co).
  • 23.05.15, 10:28
    Dzieci nie będą Polakami, żyją w innym świecie niż ojciec. Na emigracji jesteś tak na prawdę tylko ty. Takiego dokonałeś wyboru. Dzieci nie będą ponosić konsekwencji tego wyboru. Ich ojczyzną będzie miejsce gdzie mieszkają, uczą się, poznają świat, tworzą pierwsze relacje. Dla kilku godzin rozmowy z ojcem mają się uczyć polskiego ? Za kilkanaście lat będą żyły całkowicie swoim życiem, bez j.polskiego. Takie jest prawdziwe życie.
  • 24.05.15, 16:55
    Większych bredni nie dane mi było czytać.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 23.05.15, 11:16
    Język polski nie jest jedynym językiem służącym do kontaktu z dziećmi. Używaj takiego w jakim ten kontakt jest możliwy.

    --
    Świecka Szkoła
  • 23.05.15, 14:13
    Jestem Greczynka, moj maz jest Polakiem. W domu mowilismy i polskim i greckim.Dzieci zazwyczaj odpowiadaly po grecku . Moj maz nagle ,gdy dzieic mialay 4 i 5 lat,przestal MOWIC do dzieci po grecku i przestal ROZUMIEC!!!! . Buntowaly sie ale nie mogly dlugo nie miec kontaktu z tata, wiec zmuszone byly dukac i dogadywac sie w jezyku polskim,(czasem nawet na migi probowaly), przy czym nie rozumial ZADNEGO SLOWA, w ten sposob zmuszal je do mowienia tylko po polsku. Dzieci nie chodzily do zadnych szkol polskich( bo nie ma tu gdzie mieszkamy) i zawsze droczyly sie ,ze nikt wokol nie mowi tym jezykiem ale tata nie rozumie wiec trzeba mowic po polskuJako juz dorosli...Starszy syn pojechal na studia do Polski, zdawal egzaminy po angielsku i po POLSKU!!!.Do dzis z ojcem rozmawiaja po polsku,odruchowo i nawykowo!!!Drugi syn studiowal w Anglii i mimo ze ojciec mowi po angielsku i po grecku ,syn zawsze z nim rozmawial po polsku. W ten sposob, w naszym domu rozmawiamy po polsku ,gdy sa dzieci ,bo one tak wlasnei chca!!! Radze tylko ,zeby zona ktora nie mowi po polsku czesto zostawiala pana samego z dziecmi albo zeby pan bral je na wycieczki albo tam gdzie uwielbiaja i tylko pan z corkami..zycze powodzenia
  • 23.05.15, 14:18
    Wychodze z zalozenia ,ze poza tym ze jezyk jednego z rodzicow jest rowniez jezykiem ojczystym jego dzieci, to jest jeden jezyk wiecej nauczony...za darmo i bez wiekszego bolu dla dziecka jesli sie jest konsekwentnym . Nigdy nie wiesz ,czy dzieci nie wroca do ojczyzny jednego z rodzicow.Moj syn wlasnie wrocil i mieszka w Polsce, zalozyl rodzine.
  • 23.05.15, 17:24
    Moja corka , dzis ma urodziny , 29 lat , pisze prace magisterska w Monachium .Studiuje jezykoznasstwo .Temat pracy: Nowomowa w PRL z punktu widzenia socjolingwistyki , będzie analizować przemówienie Generała , 13 grudnia , slogany PRL , skecz kabaretu Dudek
    i seriale , Dom i Alternatywy4. Praca oczywiście po niemiecku a jak sie obroni zamierza zamieszkać we Wrocławiu .Kiedy sie urodziła i była mała nie myślałam tak daleko , nie mialam planów związanych z Polska.A na pewno nie przyszło mi do głowy ze corka będzie chciała zamieszkać w Polsce. Kiedy ona była mała słabo znałam niemiecki ale to nie było najważniejsze , w końcu mogłabym do niej mowić po niemiecku.Ale nie mogłam sobie wyobrazic tego ze ona nie będzie znała mojego języka , swoich własnych korzeni i nie będzie sie mogła porozumiewać z Polska rodzina i znajomymi. Kiedy moja corka sie urodziła nie wiedziałam czy kiedykolwiek będę mogła pojechać do Polski , miallam azyl polityczny. Pierwszy raz byłam w PL w 1990 roku po siedmiu latach emigracji , dzieci miały rok i 4,5 .Juz wtedy moja corka rozumiała dobrze polski i niezłe mówiła choć nigdy wcześniej w Polsce nie była.Ja mówiłam do niej zawsze po polsku , od pierwszego dnia jej życia .Kiedy mówiła do mnie po niemiecku nie irytowałam sie , nie dyskutowałem tylko mówiłam cały czas po polsku i prosiłam ja zeby to co mi opowiada po niemiecku spróbowała powiedzieć po polsku.
    Jął komuś sie wydaje ze wielojęzyczność jest oczywista i ze wystarczy mowić do dzieci po polsku i sie naucza to sie grubo myli.Przede wszystkim trzeba stosować OPOL cyli zawsze ii wwszedzie mowić do dzieci po polsku. Dziecko wiąże język z osoba, Twoje corki sa jeszcze małe i masz duża szanse krok po kroku nauczyć je polskiego , w wieku dwóch czy trzech lat nie prowadzisz znimi jakiś skomplikowanych dyskusji.Jezeli one odpowiadają po portugalsku nie ma problemu , ty mów zawsze po polsku.Nawet jeżeli bedą miały bierna znajomość języka to ona może sie zupełnie nieoczekiwanie uruchomić.Wazne zeby były otoczone polskim , mów do nich, koniecznie ! Znajdz wieczorem pół godziny i czytaj im bajki przed zaśnięciem. Moje dzieci do dzis wspominają nasz wieczorny rytuał czytania bardzo miło choć sa dorosłe. Nie poddawaj sie , walcz Ale nie zmuszaj. Tylko spokojnie daj im do zrozumienia ze one owszem mogą mowić do Ciebie po portugalsku ale Ty zawsze będziesz do nich mówił po polsku. Co do psychologów , lekarzy , logopedów to napisze niebawem następny post bo to ja przeżyłam spotykając głupich i nielompetentnych specjalistów nie mających pojęcia o wielojęzyczności to na wołowej skorze by sie nie zmieściło.
  • 24.05.15, 17:21
    jan,kran - czy te prace corki bedzie mozna gdzies w necie przeczytac? Jesli po niemiecku - to tym bardziej smile
  • 25.05.15, 00:25
    mikams75 napisała:

    > jan,kran - czy te prace corki bedzie mozna gdzies w necie przeczytac? Jesli po
    > niemiecku - to tym

    --------- > Praca będzie po niemiecku i będzie gotowa pod koniec września tego roku.Podrzuce , sama jestem ciekawa co z tego wynikniesmile)))
  • 25.05.15, 01:26
    beda bardzo wdzieczna! smile
  • 23.05.15, 17:40
    Jeszcze raz przeżyłam Twój post bardzo uważnie .Po pierwsze jaki jest stosunek Twojej zony do tego zeby dzieci mówiły po polsku ? Po drugie piszesz ze masz dla nich czas tylko wieczorem i w weekendy. To wcale nie talk mało. Zrób tak zeby polski to było coś ekstra , takie Wasze specjalne chwile.Codziennei wieczorem czytaj im bajkę po polsku , nawet jak to jest kwadrans ale codziennie będziecie mieli swój rytuał. W weeken idź tam gdzie one lubią być , płac zabaw , lody , wycieczka na rowerze . Czas tylko zToba i po polsku.Nie oczekuj cudów . Ja czekałam 16 lat zeby moj syn sam chętnie zaczął mowić po polsku. Sporo przezylam bo on jest autysta wiec jak były jakiekolwiek problemy to specjaliści z Bożej łaski mi tłumaczyli zebym dziecku. I tak zproblemami nie mieszać w głowie i dać spokój zpolskim. Nie dałam sie i kierowałam sie własnym rozumem i w końcu moj syn zaczal chętnie mowić po polsku , czyta i całkiem niezłe pisze .Ma 25 lat i w tej chwili zna polska historie i literaturę dobrze Czyta Witkacego i Lema i zna polskie realia aponiewaz jest bardzo zainteresowany muzyka i gra na trąbce i gitarze to Stanko jest jego ideałem i kocha polski punksmile))
  • 23.05.15, 17:56
    m.youtube.com/watch?v=M-PO2Es5cYs
    To jest ukochana piosenka mojej dorosłej juz dzis corki i , moje dzieci lubią Baltzara Gąbkę I wiele polskich dobranocek. A moj dorosły syn sie rozkleja jak słyszy. TO:
    m.youtube.com/watch?v=gR68Cubwk5c
    m.youtube.com/watch?v=ZZ5-eEpwTyg
    A powyższa piosenka to hit corkismile)))

    Takimi prostymi sposobami tez można dzieci uczyć polskiego....



  • 23.05.15, 18:01
    Nie przeżyłam tylko przeczytałam... iPad czasem robi rożne psikusy i czasem mi umknie to co on usiłuje za mnie napisać smile
  • 24.05.15, 04:39
    Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi i rady. Czytałem je na bieżąco, gdy dostawałem powiadomienia, ale nie miałem czasu, żeby każdemu z osobna odpisać. Niektóre wskazówki już zacząłem stosować w praktyce - odkurzyłem polskie książeczki, które tu przywiozłem i zacząłem im więcej czytać wieczorami. Wasze doświadczenia pokazują mi, że jestem na dobrej drodze.

    @jan.kran - "Przeżyłam" zabrzmiało bardziej empatycznie wink Mojej żonie nie zależy zbytnio na tym, żeby dzieci mówiły po polsku. Nie jestem pewien, czy podziela moją opinię, że dwujęzyczność może być dla nich w przyszłości dużym atutem. Nie zawsze nadajemy na tych samych falach, ale to już zupełnie inna historia.

    @michalkrajka - dziękuję za gorzkie słowa. Nie jestem jednak aż takim pesymistą. Dzieci są w połowie Pol(a)kami, mają polskie obywatelstwo i w ich krwi płynie dziedzictwo narodu o pięknej historii, tradycji i kulturze. Wielu moich tutejszych znajomych doszukuje się swoich europejskich korzeni aby odnaleźć swoją tożsamość (lub aby dostać paszport i wyemigrować). Moim marzeniem jest, aby córki studiowały kiedyś w Polsce, ale one same wybiorą swoją drogę. Ja chciałbym tylko zapewnić im, aby miały jak największy wachlarz możliwości...

  • 24.05.15, 08:00
    Mam podobną sytuację, z tym że mieszkamy w USA a moja żona jest Wenezuelką. Mój starszy syn ma 4 lata i jest praktycznie trójjęzyczny smile

    Zgadzam się z większością opinii tutaj (tak dla bajek i mówienia zawsze w swoim języku). Dam Ci jeszcze jedną radę - ja staram się często odpowiadać synowi trochę "jak echo". Jak on coś do mnie mówi po polsku, często z błędami, to odpowiadam powtarzając jego myśl, np. "cieszę się, że podoba ci się w przedszkolu" albo "aha, rozumiem że lubisz układać tę układankę". W ten sposób go poprawiam tak, że tego nie czuje smile Tylko czasami muszę mu wyraźnie powiedzieć jak ma mówić, staram się tego unikać.
  • 24.05.15, 13:25
    Działa to bardzo prosto: mieszkający w Brazylii, mówi się po portugalsku, nie po polsku. Mieszkając w Niemczech - po niemiecku, nie po polsku. Mieszkają w Anglii - po angielsku, nie po polsku. Mieszkając w Holandii - po holendersku, nie po polsku.

    Mieszkając w Polsce, mówi się po polsku. To z grubsza tyle.
  • 24.05.15, 13:50
    Nie wiem o jakiej grupie osob mówisz. Bo wszyscy moi polscy znajomi rozsiani po całym świecie mówią w języku otoczenia plus po polsku. ja z synem mieszamy w Oslo i w domu mówimy po polsku , syn z siostra mieszkająca wDE po niemiecku , moja corka ze mną po polsku i poza tym po niemiecku.WsYscy troje używamy tez norweskiego plus syn mający międzynawowych kolegów mówi często po angielsku i portugalsku.Swiat stał sie globalna wioska.
  • 24.05.15, 17:03
    Ale głupoty piszesz.
    Mieszkając jeszcze w UK do dzieci tylko po polsku-ja, drugi rodzic- w swoim języku, jako rodzice między sobą- po angielsku.
    Teraz mieszkając w innym kraju zaręczam, że zasady te same bo raczej po arabsku nie mamy szansy się nauczyć mówić.
    Nijak ma się to do tego co piszesz- z grubsza pisząc nie masz pojęcia o wychowaniu dziecka wielojęzycznego.
    Mam dwoje dzieci- 5 i 2,5 i wierz mi- każde mówi płynnie w trzech językach- mając na względzie płynność mowy odpowiednią dla danego wieku. Co więcej- za każdym razem jak poznajemy kogoś nowego to każdy myśli, że starszak urodzony i wychowany w PL i tyle co dopiero wyemigrowaliśmy bo mową nie odbiega od dzieci w swoim wieku w PL.
    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 24.05.15, 22:33
    Ale bzdury piszesz. Ale jezeli chcesz tak to prosze: bedac Brazylijczykiem, mowi sie po portugalsku, nie po polsku. Bedac Niemcem, mowi sie po niemiecku, nie po polsku. Bedac Anglikiem (Brytyjczykiem), mowi sie po angielsku, nie po polsku. Bedac Holendrem, mowi sie po holendersku, nie po polsku.
    Bedac Polakiem, mowi sie po polsku. Bez wzgledu na to gdzie sie mieszka.
    To z grubsza tyle.

    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."
  • 28.06.15, 13:46
    Autorze watku, moja rodzina rozsiana po swiecie wiec troche roznycb historii. Mam w rodzinie (bliskiej) sytaucje w ktorej on Polak, ona Portugalka, poznali sie i 15 lat mieszkali w Kanadzie. Komunikowali sie po angielsku jako rodzina, wszysch znaja ten jezyk. Na prosbe pani przeniesli sie do Portugali, on nauczyl sie dosc szybko jezyka w stopniu bardzo dobrym, dzieci troche znaly ten jezyk bo matka spedzala z nimi wiecej czasu wiec nauczyla ale dominowal angieslki. Pozniej na codzien uzywali portugalskiego i angielskiego w mniej wiecej rownym stopniu. Po kilku latach zdecydowali sie wrocic do Kanady i tam mieszkaja juz ok. 10 lat. Dzieci dorosly. Polskiego nie znaja bo ojciec pracowal, a czas wolny spedzali razem komunikujac sie w jezyku ktory wszyscy znaja w stopniu bardzo dobrym. Jak kazde malzenstwo maja jakies tam problemy ale ogolnie tworza bardzo udany zwiazek i maja (zawsze mieli) swietny kontakt z dziecmi. Plynna komunikacja miedzy wszystkimi czlonkami rodziny to klucz.
    Zastanow sie na czym ci zalezy bardziej, czy na tym zeby twoje dzieci studiowaly w Polsce czy na tym zeby mialy rodzine, dom, czuly sie bezpiecznie? Komunikacja jest bardzo istotna, a dzieci sa wspolne i warto sie postarac dla nich. Mieszkajac tam moglbys doszkolic jezyk portugalski zslaszcza ze matka dzieci go zna. Nie musisz rezygnowac z uczenia dzieci polskiego, nawet nie powinienes ale nie traktowac tego jako konieczny przymus.
  • 28.06.15, 21:28
    No super. Ciekawe co na ten temat powiedzialyby obie nasze rodziny (DE i PL), gdybysmy i my stwierdzili, ze kluczem do sukcesu jest plynna komunikacja w naszej nablizszej rodzinie. Dzieci mowiace po angielsku i brak kontatku z dziadkami, ciociami, kuzynami itp

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • 28.06.15, 22:44
    ambivalent napisała:

    > No super. Ciekawe co na ten temat powiedzialyby obie nasze rodziny (DE i PL), g
    > dybysmy i my stwierdzili, ze kluczem do sukcesu jest plynna komunikacja w nasze
    > j nablizszej rodzinie. Dzieci mowiace po angielsku i brak kontatku z dziadkami,
    > ciociami, kuzynami itp
    >
    Pytanie, z kim kontakt jest wazniejszy, z rodzicem czy babciami, ciotkami itd ktorzy w dodatku zyja daleko i ma sie z nimi sporadyczny kontakt? Kazda sytaucaj jest inna i to co dobre w przypadku jednej rodziny nie bedzie dla innej. Autor watku wspomnial o problemach z zona, o tym zs duzo pracuje a wiec maja niewiele czasu dla siebie co generuje problemy. Dla nich wspolna komunikacja jest bardzo istotna, to dzieci maja najwiecej do stracenia - rodzine. Nie ta dalsza w Polsce, ciotki, wujkow, kuzynostwo z ktorym pewnie nigdy nie beda miec duzego kontaktu a rodzine w ktorej zyja czyli mame i tate. Watkodawca napisal ze jego poziom portugalskiego nie jest dobry, trudno mu sie w tym jezyku swobodnie komunikowac. Jednak chce naciskac na nauke polskiego co jeszcze bardziej ich jako rodzine podzieli. Moze powinien sie postarac i nauczyc portugalskiego zwlaszcza ze to jezyk zony, pomogloby to w integracji, moze wtedy jej bardziej zalezaloby aby dzieci znaly tez polski?
  • 29.06.15, 12:55
    Bzdurna rada. A do czasu, kiedy swobodnie bedzie sie mogl w tym portugalskim poruszac to co? W ogole nie bedzie sie do dzieci odzywal?
    Rodzin powinnien sie porozumiewac z dziecmi w jezyku dla niego naturalnym. Czy musi to byc jezyk ojczysty to juz inna sprawa. Ale nie moze to byc komunikacja oparta na lamanych jezyku obcym.
    I nie moge sie zgodzic z toba w sprawie rodziny. Rodzina jest wazna, ta dalsza tez. A przez brak jezyka polskiego, w moim wypadku, moje dzieci stracilyby babcie, dziadkow, blizsze ciocie i wujkow. Razem jakies 12 bardzo bliskich osob, z ktorymi mamy kontakt dzienny, chociaz nie osobisty.
    Sa trudniejsze sytuacje w zyciu niz wielojezyczny dom i rodzina. Mowisz, ze kazda sytuacja jest inna a generalizujesz opierajac swoja opinie na jednej znanej ci rodzinie, w ktorej dzieci nawet nie mialy szans tego polskiego sie nauczyc. Autorowi watku na tym polskim zalezy.

    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.