Dodaj do ulubionych

boi sie lub wstydzi rozmawiac po poslku

26.05.15, 01:23
mlody bardzo dobrze mowi po polsku.
moze nie jak rodowity polak, ale rozmawiamy caly czas po polsku i jie ma z tym problemu.

za to kiedy jestesmy w pl..np na placu zabaw lub gdzies gdzie sa dzieci, mlody jakby zapominal jezyka. dzieci do niego gadaja, a on siedzi jak kolek. za to kiedy pojawi sie dziecko mowiace po niemiecku...to zero problemu...



dziwi mnie ro troche. tak jest w zasadzie drugi rok. przedtem nie bylo problemow...
--
Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
___________________________________________

www.facebook.com/groups/129829233757830
Edytor zaawansowany
  • 28.05.15, 17:01
    moze zdaje sobie sprawe z tego, ze jest mniej wygadany niz rowiesnicy w Polsce?
    Ma kontakt z polskimi dziecmi w niemczech? Czy dla niego polski to po prostu jezyk taty i innych osob z rodziny a z dziecmi to zabawa tylko po niemiecku.
    W sumie to nie wiem jak moja by sie zachowala, bo nie bywamy w pl na placach zabaw od dawna. Ale przyznaje, ze mniej sie wyrywa w pl do gadania jak sa inni wokolo a juz zaczepiona przez obcych nie odezwie sie na pewno.
  • 01.06.15, 01:02
    a ile ma lat?
    u mnie jest podobnie.
    3 lata w szkole polskiej i na przerwach jest sam.
    Tragedia.
  • 01.06.15, 01:02
    ciagne jednak dalej jak to mowi Jankran jak ruski czolgwink
  • 01.06.15, 12:57
    ma 7 lat. Niecaly rok w polskiej szkole, ale bawi sie z dziecmi przy czym niestety na przerwach czesto dzieci przeskakuja na niemiecki a nauczycielka nie lata za nimi po placu zabaw i nie naprowadza na jezyk.
  • 03.06.15, 00:36
    to wy musicie latac i naprowadzacwink

    Moj jest troche starszy, ale nie bawi sie i chodzi z kata w kat.
    Wstydzi sie, ale tak juz zawsze mialsad
    Mowi tez dosc dobrze jak chce!
    Czyta pieknie, piesze i nawet nie robi czesto bledow????!!!???
    jesli juz to te glupie (fonetyczne)
    On nie zabiega o kontakty, to o niego trzeba zabiegac;-((
  • 03.06.15, 08:25
    ale ma tak zawsze niezaleznie od jezyka czy tylko przy polskim sie tak blokuje?

    hahaha, mam stac pod szkola i czekac az wyjda na przerwe zeby jezyka pilnowac? big_grin
  • 04.06.15, 01:58
    ja stojesmilesmilesmile

    a tak na serio, to zostaje na czas zajec najczesciej w szkole, bo innaczej nie poszedl by wcale.
    Po trzech prawie latach marudzi jeszcze od czasu do czasu i narzeka, ze inne dzieci nie musza
    uczyc sie polskiegowink i maja zawsze w sobote wolne.

  • 04.06.15, 02:00
    blokuje sie z polskim.
    W Polsce konmi nie mozna bylo go zaciagnac do zabawy z jakims dzieckiem na placu zabaw.
    Polkolonie wytrzymal tylko 5 dni.
    Koszmar.
  • 04.06.15, 14:40
    no moja na placu zabaw w pl tez nie jest szczegolnie rozmowna, z polkoloniami itp nie probowalam.
    W zasadzie to ona lubi gadac ze znajomymi i wybranymi osobami, ale w szkole daje sobie rade.

    Nooo moja to by mi powiedziala, ze mama pod szkola na przerwie to obciach wink
    A ma jakiegos bliskiego przyjaciela z pl szkoly? Moze zorganizuj mu jakiegos, zapros kogos z klasy.
    I szukaj zalet chodzenia do pl szkoly, cos tam znajdziesz. Owszem, inne dzieci nie musza sie uczyc polskiego, ale ucza sie francuskiego, wloskiego, tureckiego itp.
    Ja regularnie wskazuje zalety np. nauka pisma pisanego - u nas w szkole bedzie to pozniej, a corka juz to bedzie potrafila z pl szkoly. A zreszta juz teraz jest wychwalana ze pieknie pisze a prawda jest taka, ze te umiejetnosc wyniosla z polskiej szkoly.
  • 04.06.15, 21:36
    moje dziecko nie urodzilo sie w Polsce.
    polskiego otoczenia na lekarstwo, kolegow zapraszalam, ale jakos
    nie ma odzewu w druga strone.
    Moze maja za daleko.

    Zalety to ja mu ciagle klarujesmile
    a od tlumaczenia jezyk spuchlwink

  • 04.06.15, 21:37
    jade do pl na 2 tyg. na polkolonie go juz nie zapisuje, bo zapowiedzial, ze nie bedzie chodzil i nie chce go zmuszac.
    Jak sie bedzie nudzil jak mops, to poniesie tego konsekwencje
  • 04.06.15, 21:39
    Howgh!
  • 05.06.15, 09:31
    moje dziecko tez sie nie urodzilo w pl i tez poza szkola w sobote i telefonem do babci i raz do roku krotkim wyjazdem nie ma kontaktu z polskim.

    A czy w polskiej szkole robione jest cos zeby dzieci sie integrowaly? W takich sobotnich szkolkach jest malo czasu, zeby dzieci sie poznaly, zaprzyjaznily. Przychodza robia swoje w duzym tempie, bo czasu malo, krotka przerwa i sio do domu.
    A dziecko powinno sie dobrze czuc w klasie i w klasowym towarzystwie zeby lubilo szkole. I to dorosli powinni w tym dzieciom pomoc.
    U nas organizuja rozne rzeczy w pl szkole, rodzice sie staraja i angazuja, czasem takie rzeczy jak np. sprzatanie sali (np. dwoje rodzicow i dwoje dzieci, u nas rodzice sprzataja po zajeciach) pozwoli otworzyc sie przed kolega.
    Na twoim miejscu bym od tego zaczela - jestem pewna, ze w klasie znajdziesz jakas sympatyczna mamuske, zeby po szkole wybrac sie na lody.
    Znasz inne mamy? Nie pijacie kawki w trakcie zajec? Jestem pewna, ze jest wiecej dzieci z podobnym problemem. Poza tym, serio, ja bym zniknela ze szkoly na czas zajec.
    Moja corka jak sie jej przygladam to tez sie wycofuje, a jak mnie nie ma to sobie inaczej radzi.
    Wlasnie kiedys z innymi mamami rozmawialismy o tym, ze dzieci niezintegrowane.
    Bylo w planie wyjscie do teatru, rodzice tez mogli isc, niektore, szczegolnie te niesmiale chcialy zeby rodzice poszli. Ostatecznie ustalilismy, ze idzie minimum potrzebne do ogarniecia grupy z nauczycielka a te wwszystkie niesmiale dzieci jak nie beda mogly sie trzymac maminej spodnicy to beda sbie musialy poradzic. I sobie poradzily.
    Jak sie ustawilo w pare jedno niesmiale z drugim niesmialym to w koncu zaczeli sie do siebie odzywac. Po malutku, malymi kroczkami zaczely sie tworzyc przyjaznie.

    Czemu ma sie nudzic bez polkolonii? Moja nigdy nie byla i nigdy sie nie nudzila, znajdzie sobie zajecie choc bez profitow jezykowych.
    Zauwaz, ze on na takich polkoloniach w pl moze sie czuc naprawde wyobcowany. Zapewne nie ma pojecia co jest modne wsrod rowiesnikow, nie wszystkie tematy lapie, nie zna gier o jakich opowiadaja, filmow, zapewne nie jedna aroganca odzywka jest dla niego niezrozumiala i nie potrafi sie odszczeknac. Dla mnie ten dyskomfort jest zrozumialy.
  • 05.06.15, 16:11
    ja tez staram sie isc, pisze ze zostaje w okresie kryzysowym.
    Ostatnim razem poszlo akurat gladko.
    U nas nie ma integracji i nikt o to nie dba.
    Uslyszalam tez raz od odchodzacej nauczycielki, ze odchodzi wlasnie z powodu jej braku.
    Ja niejednokrotnie zapraszalam dzieci do domu, ale jakos mojego syna nikt nie zaprosil;-(
    Kazdy widocznie ma swoje towarzystwo, albo wiecej dzieci i nie ma takich potrzeb.

    Ja mieszkam troche dalej, moze szkoda im pieniedzy?...nie mam pojecia, ale inicjatywy w ramach poszerzania kontaktow raczej nie widze. Pozy imprezami (raz,dwa razy do roku typu mikolaki lub grill po rozdaniu swiadectw. To jednak zbyt malo.
    Nie slyszalam od zadnej z matek, aby jej dziecko mialo problem w nawiazywaniu kontaktow.
    Mysle, ze takie sa ale wstydza sie do tego przyznac.

    On na koloniach sie nie nudzi, ma problem w nawiazaniu kontaktu, a opiekuni chy
    by mala wage do tego przywiazuja. Wybralismy polkolonie z codziennym basenem (uwielbia plywac) i to tez zawiodlo.
    W Polsce zreszta nadal opiekunami sa chyba przewaznie studenci, nie majacy pojecia o psychologii i pewnie bez przygotowania pedagogicznego. Kilka razy mialam okazje zaobserwowac, pomimo moich prosb, ze nic w tym kierunku, aby dzieciom ulatwic nie robili.
  • 05.06.15, 16:15
    dzieci na polkoloniach maja taki intensywny program, ze tam raczej nie ma czasu na pogawedki typu w co grasz i na czym.
    Oni kazda chwile maja zaprogramowana.
    Wycieczka, muzeum, zabawy sportowe (gry zespolkowe).
    Kursy plywania, nurkowania codziennie 2-4 godzin.
    Posilki, tam nie ma zbyt wiele czasu na jakies wolne dyskusje.
    Moze wlasnie tego brakuje?....
  • 05.06.15, 21:30
    pisalam o ew. nudzie bez polkolonii. I mysle, ze nawet tam mimo ilosci zajec jest czas na zaczepki i rozmowy.

    Jedyne co widze, to pomoc w integracji, Przyda sie nie tylko twojemu dziecku. Trzeba o tym pogadac z nauczycielka czy innymi rodzicami. Jesli nie dla calej klasy to pojedynczo. Jesli dojazdy sa dalekie to wykombinujcie cos po szkole, chocby na godzinke na lody czy co tam jest w okolicy i chlopcy lubia. W pilke pokopac? Z luku postrzelac? No na pewno cos jest.
    Jak bedzie mial dobrego kumpla to od razu bedzie chetniej chadzal.

    Grill po rozdaniu swiadect nie ma sensu, bo po wakacjach ewentualne efekty ntegracji nie beda dzialac. Juz lepiej zrobiic grilla na rozpoczecie roku.
    Nauczycielka odeszla z powodu braku integracji w klasie?? A co ona sama zrobila w tym kierunku? Brak integracji to tez jej "zasluga", choc wiem ze czasu malo na rozne integracje w takiej szkole, ale mimo wszystko nie powinna rak umywac. I powinna wiedziec, ze integracja klasowa w takich szkolach jest szczegolnie trudna i dzieci sie same raczej nie zintegruja. Dorosli w tym musza pomoc. Ona tez.
  • 05.06.15, 23:46
    [b]nauczycilka byla do d. i dobrze ze poszla.
    Integracja i jej brak to byla wymowka i wykorzystaka to jako argument.

    Masz racje z tymi imprezami, ale malo rodzicow chce to robic.
    Zalezy od poziomu wyksztalcenia i ogolnej sytuacji zyciowej.

    Kawe oczywiscie pijemy razem w szkole i czesto jest b. przyjemnie.
    Nie przenosi sie to jednak na prywatne kontakty.
    Pomimo prob, nie dalo to rezultatu.
    Mysle, ze ma na to duzy wplyw jaki styl zycia ktos ma i czym sie zajmuje zawodowo.
    Dla dzieci niestety to nie jedt dobrze, ale oni (ci wlasnie rodzie ) o tym nie mysla.
    Ostatnio dostalam informacje, ze jedna mytka wycofuje sie i nie bedzie ju kontynuowala nauki swoich corek (blizniaczek), mysle ze doklanie z tego samego powodu co moj syn.
    (on jedynakiem).
    Problem polega ny tym, ze ona nie zdaje sobie (nie chce ) spray z tego, ze powod jest dokladni taki sam, jak u mojego dziecka- brak integracji.
    Jest przekonana o tym, ze skoro jest ich dwoch, to przyczyna lezy gdzie indziej.
  • 05.06.15, 23:46
    sorry ale mam problem z kalwiatura.
  • 05.06.15, 23:49
    mam nadzieje, ze sie doczytaszwink))

    W przyszlym tygodniu mama nadzieje, ze kupie nowego laptopa.
  • 06.06.15, 17:01
    spoko, doczytalam sie smile
    wierze, ze znajdziesz jakas bratnia dusze, postaraj sie cos z dzialac przy kawie.
    Moze to i kwestia sytuacji zyciowej rodzicow, wyksztalcenia...
    Ja akurat nie moge narzekac, bo z tego co widze, to wlasnie rodzice lepiej sytuowani czy z dobrym wyksztalceniem posylaja swoje dzieci do dodatkowej szkoly. Bo to wlasnie tym rodzicom zalezy na nauce dzieci, bo stac ich na wysilek jaki wkladaja w dodatkowa szkole, bo nie ma co ukrywac to rodzice sami musza miec najpierw motywacje, wozic, odbierac, pilnowac lekcji. Ludzie gorzej wyksztalceni nie "inwestuja" w dodatkowa nauke dzieci.
    U nas w szkole duzo sie dzieje, rodzice i kadra sa bardzo aktywni, az czesc pomyslow przelozono na kolejny rok szkolny, bo juz za duzo tego bylo.

    Podpytaj syna, ktorego kolege chcialby zaprosic na lody i pozniej powiedz mamie, ze syn by chcial z jej synem. Najlepiej niech wybierze kogos o podobnym charakterze.
    Macie zebrania rodzicow? Temat integracji i funkcjonowania dzieci w klasie jest poruszany? Nam nauczycielka mowila jakie najczestsze problemy sie powtarzaja, o czym porozmawiac z dziecmi w domu.
    Wiesz, czasem niewiele potrzeba, 1-2 gry integracyjne na przerwie.
    Aspekt spoleczny dla dzieci w wieku szkolnym jest bardzo bardzo wazny.

    I jeszcze jedno - czy twoj syn ma idealna wymowe po polsku czy tak nie do konca, co jest czeste u dzieci wielojezycznych?
  • 07.06.15, 01:40
    ostatnio sie gubiewink
    coraz czesciej mowi perfekcyjnie, ale zdarzaja mu sie oczywiscie bledy i wpadki z akcentowaniem.
    Ogolnie jest coraz lepiej.
    Juz sie ciesze na wyjazd do Polskiwink)))))))
    A z nowa nauczycielka porozmawiam.
    Z poprzednia tez rozmawialam, ale niewiele sie postarala.
    Do skutku!!!!!
    Co do rodzicow dzieci wyksztalconych, mam rozne doswiadczenia.
    Znam z bliskiego otoczenia Polke, ktora wyszla za Niemca, stroni od Polakow (wyksztalconych?) i bardzo zniemcza swoje dzieci. Nie mowi do nich po polsku, otacza sie tylko Niemcami.
    I przeciwnie w mojej szkolce sobotniej duzo jest "fachowcow", bardzo dbaja o nauke polskiego swoich dzieci,, ale w tle jest chyba perspektywa powrotu do kraju.
  • 08.06.15, 10:30
    pytalam o wymowe, bo moja miala etap seplenienia po polsku i zerowe checi pracy nad tym. Nie obylo sie bez zlosliwego komentarza innych polskich dzieci.
    Rozne takie niedociagniecia w wymowie moga dziecko skutecznie przyblokowac.
    Ja wowczas pogadalam z mloda, bo juz dawno chcialam popracowac nad wymowa, ale ona stawala okoniem i wada sie poglebiala. Wowczas powiedzialam, ze musi przemyslec i jak chce to moge jej pomoc popracowac nad tym. Dwa dni myslala i zaczela wspolpracowac.
    A zla wymowa --> zla pisownia, wiec tym bardziej mi zalezalo.

    Trzymam kciuki za skuteczne rozmowy z nauczycielka i przede wszystkim dzialania, wasze czyli rodzicow tez. Musicie jakos wspolpracowac, zeby odniesc sukces. Ja pomyslow mam duzo, u nas duzo sie dzieje, rodzicow czasem trzeba przymusic nieco do dzialania, ale warto. Dzieci tylko skorzystaja na tym.
  • 08.06.15, 20:43
    najgorzej z rodzicami, bo tym nie zalezy. A jak im nie zalezy, to i dzieci same na pomysl nie wpadna.
    To troche taka troche zebranina, czasem takie mam uczucie. Wiekszosc nie widzi tej potrzeby.
  • 08.06.15, 21:21
    alez dzeci nie wpadna na pomysl, co jest przyczyna ze nie czuja sie do konca dobrze w klasie! Nie ma szans. To dorosli powinni problem zobaczyc i postarac sie rozwiazac. Dziwi mnie to bardzo, ze im nie zalezy.
    Wydaje mi sie, ze brakuje wam takiego silnego ogranizatora i kazdy rece umywa i oglada sie na innych.
  • 09.06.15, 01:45
    organizator silny tez byl, ale jak wiekszosc (99%) kladzie laske, to nic nie zrobisz.
    Przegrywasz i po jakims czasie opadaja Ci rece.
    Jezeli rodzice na obowiazkowe* imprezy nie chca przychodzic i szukaja ucieczki to nie beda chodzili na dodatkowe. Pamietaj, ze nie chca tez inwestowac, niejednokrotnie slyszalam opinie, a po co ja bede przychodzic? mam dosc roboty w domu w sobote, musze wydac 5-10 euro dodatkowo- bo przeciez do picia i jedzenia trzeba przyniesc, a i ciasto upiec?...
    Wszyscy patrza jak przyjda rano, zeby jak najszybciej uciec, w czasie szkoly robia zakupy i jazda do domu.
    Jak przychodza na popoludnie jeszcze gorzej, jeszcze bardziej sie spiesza...
    Organizator byl i moze nawet jest kolejny, ale jak 90 % nie chce, to nie ma szans, aby cos zmienic. Kazdy patrzy pod siebie. Beznadzieja.
  • 09.06.15, 08:58
    no to faktycznie rece opadaja uncertain

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.