Dodaj do ulubionych

Czy Wasze zwierzęta są wielojęzyczne?

05.06.15, 14:32
Rozmawiając ostatnio z koleżanką Polką, mieszkającą zagranicą, usłyszałam, jak mówi do swojego psa po angielsku - my nie mamy żadnych zwierząt w domu, ale gdybyśmy mieli, to pewnie i zwierzę musiałoby być wielojęzyczne - dałoby się? Jak to wygląda u Was?
--
Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
Edytor zaawansowany
  • 05.06.15, 17:07
    Psa mielismy jeszcze przed dziecmi i zalozenie bylo takie, ze mial byc dwujezyczny. I poczatkowo dobrze nam szlo, ale jakos pozniej poszlismy z nim na tresure, oczywiscie po angielsku i zostala psem angielskim. Troche niefortunnie wyszlo, ze jedyna polska komenda, przy ktorej zostalismy to 'daj', na ktore bardzo dobrze reaguje. Natomiast troche dziwnie jest w parku czy przy znajomych mowic do psa 'die' wink

    Ja jestem tak przyzwyczajona, zeby do niego mowic po angielsku, ze zupelnie nie moge sie przestawic, automatycznie sie przestawiam na angielski zwracajac sie do niego. Teraz jakbym miala miec nowego psa, to pewnie ze wzgledu na dzieci bym sie bardziej starala, zeby byl dwujezyczny.
  • 05.06.15, 21:26
    effie1980 napisała:

    > Troche niefortunnie wyszlo
    > , ze jedyna polska komenda, przy ktorej zostalismy to 'daj', na ktore bardzo do
    > brze reaguje. Natomiast troche dziwnie jest w parku czy przy znajomych mowic do
    > psa 'die' wink
    >
    >
    >
    Swietne ! Alez sie usmialam ! A temat ciekawy, my zwierzaka nie mamy, wiec nawet mi do glowy nie przyszlo jak to moze byc smile Nasz pies bylby pewnie trojjezyczny, bo tresura bylaby w jezyku otoczenia (tym trzecim jezyku w naszej rodzinie).

    --
    http://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif`````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````Beware of Darkness: http://www.gomotes.com/emoticon/darkness.gif
  • 08.06.15, 09:24
    Nasz pies nie jest dwujęzyczny. To znaczy, część komend wydajemy mu po rosyjsku, a część po polsku, przy czym po rosyjsku są te przyjemne (chodź na spacer, przynieś patyk, zabawa), a po polsku: siad, zostań, noga, i międzynarodowe "fu". I reaguje na komendy wydane we właściwym języku, jak ktoś po polsku woła "spacerek, piesku, spacerek", to pies ni cholery nie rozumie, nawet, jeśli się założy buty i weźmie smycz.
    --
    On nie jest winny, on jest inny
    W 1882 roku odbył się w Warszawie spis powszechny. Wyniki pokazały, że blisko połowa mieszkańców to ludność napływowa.
  • 08.06.15, 10:09
    w pierwszym momencie pomyslalam o wyrazach dzwiekonasladowczych zwierzat, bo te tez sa rozne w roznych krajach. Nawet nam ostanio w bibliotece wpadla w rece ksiazka dla dzieci z lista krajow i tym jak robia zwierzeta. Corka ubawiona czytala.

    Ale temat ciekawy, nas nie dotyczy bo nie mamy zwierzat, ale nawet nie pomyslalam nigdy, ze wielojezycznosc dotyczy tez zwierzat smile
  • 08.06.15, 10:18
    A ja zadałam to pytanie, ponieważ nie mam nawet pojęcia, czy zwierzęta zaakceptowałyby taką sytuację, że te same komendy wyrażane są w dwóch różnych językach, zresztą jakich zwierząt może to dotyczyć? Wasze doświadczenia z psami na pewno będą bardzo ciekawe - kocianna - dzięki za odzew i sugestywny opis, zwłaszcza z podziałem na konotację i przyporządkowanie językowe komendsmile Z kotem miałabym spore wątpliwości, bo one nawet na polecenia w jednym języku są bardzo oporne, może papugi jeszcze?


    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 08.06.15, 13:29
    Ja mam tylko kota. Z kotami jest prosciej, one i tak nie reaguja na komendy big_grin
    Nasz kot, po zajsciu w pierwsza ciaze, sluzyl nam za dziecko treningowe - oboje mielismy sie sie z kotem, od pewnego momentu, komunikowac w naszych jezykach ojczystych. Nie wyszlo.
    Kot nasz zdaje sie odnajdywac bezproblemowo w naszym wielojezycznym domu. Spi pol dnia, szaleje w nocy, znosi wielokrotnosc dzieci naszych, dzieci znajomych i przyjaciol z cierpliwoscia godna glupca. Ma sie dobrze big_grin

    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."
  • 21.06.15, 22:52
    Nasza kotka reaguje na zwroty (bo komendą nazwałabym raczej w przypadku psa) po polsku i japońsku. Co ciekawe mój mąż przyzwyczaił się mówić do niej po polsku, a ja dwa polecenia wydaję po japońsku. Oba związane z jedzeniem, pierwsze kiedy szykuję jedzenie i mówię "chotto matte" (dosł. proszę czekać) to czeka, choćbym nawet wyszła z kuchni i wróciła dopiero za chwilę. W innych sytuacjach też czeka. Chyba nauczyła się, że to oznacza czekanie. Mówię też podając jedzenie "doozo" (proszę). A, jeszcze "fuwa, fuwa" (czyt, fuła fuła - czyli puchaty), ale tu akurat wątpię żeby wiedziała, że mówię o jej futrze wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.