Dodaj do ulubionych

Nasze obawy.

21.06.15, 19:37
Poczytałam sobie ostatnie watki o stosunku do wielojęzyczności , deder versus Niemcy Zachodnie i o tym jak rodzeństwo wielojęzyczne rozmawia miedzy sobą .
Moje mówią miedzy sobą li tylko po niemiecku ale natychmiast przechodza na polski kiedy mówia do mnie.Automatycznie.
Wolałabym zeby mówili miedzy sobą po polsku ale zarazem widzę ze ten ich niemiecki to ich wspólny , troche tajemniczy język , platforma porozumienia.Jedno mieszka w Oslo a drugie w Monachium i ten niemiecki to ich wspólnota .
Po drugie moja corka konicznie chce zamieszkać we Wrocławieu a jak nie wypali to w deder.Ona jest bardzo niemiecka , wręcz bawarska choć to neguje , w PL nie mieszkała nigdy , Byle wschodnie Landy odwiedzała wielokrotnie bo tam mieszka jej ojciec i wiem ze patrzy na deder tak jakby z zainteresowaniem ale i pewnym zaskoczeniem .Ja sie nie wtracam ale mam obawy jak sie znajdzie w nowej rzeczywistości bo ma tendencje do idealizmu.


Edytor zaawansowany
  • 21.06.15, 20:05
    jan.kran - a jak wygląda wyidealizowany NRD według Twojej córki? Bardzo jestem ciekawa takiej opinii i szczerze mówiąc raczej nie liczyłam już na to, że ktokolwiek mógłby mieć jeszcze jakiekolwiek ideały odnośnie wschodnich landów (nie twierdzę, że jest tu źle, tylko wydawało mi się, że tyle już lat upłynęło od zjednoczenia i tyle się mówi o tych regionach i w prasie i w telewizji, że już raczej miejsca na idealistyczne wyobrażenia zabrakło - w każdym razie w swoim regionie, wśród ludzi, których znam osobiście, nikt nie ma żadnych wyidealizowanych wyobrażeń o tym, jak wyglądają Niemcy Zachodnie, chociaż różnice w obu częściach kraju - i te pozytywne i te negatywne - są dla każdego widoczne).



    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 21.06.15, 21:47
    Ona nie nie idealizuje byłych Niemiec Wschodnich tylko Polskę smile))))
  • 21.06.15, 22:12
    A może namówiłabyś kiedyś córkę, żeby nam opisała te swoje wyobrażenia o Polsce (wiem, że trudno tak w jednym czy kilku wpisać wszystko to ująć), ale mnie np. bardzo to ciekawi.
    Ciekawe też, że wiele dorosłych dzieci, urodzonych w Niemczech lub w Stanach, wśród moich dalszych czy bliższych znajomych, często na partnera wybiera sobie kogoś albo z polskimi korzeniami albo "rasowego" Polaka czy Polkę - to nawet nie tyle kwestia wspólnych kręgów towarzyskich, ale jednak sporych związków emocjonalnych ze wszystkim, co tym ludziom kojarzy się z Polską. Inna sprawa, że większość tych dzieci ma właśnie takie matki/wariantki jak my, które przekazały dzieciom i język i bardzo pozytywny, ciepły obraz kraju no i mają baby placeksmile

    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 22.06.15, 12:19
    Moja corka jest na etapie poszukiwań , za kilka miesięcy wkroczy w dorosłe ,samodzielne życie i ma wiele planów.Jak chodzi o Polskę to wie ile musi zarabiać zeby żyć w miarę spokojnie i raczej zdaje sobie sprawę ze ma nierealne życzenia ale będzie próbować. Z Polski zna w zasadzie tylko Wrocław i najbardziej chciałaby tam zamieszkać.Ona zdaje sobie sprawę ze zna PL tylko wakacyjnie ale bardzo jej sie zawsze podoba i uważa ze następują zmiany na lepsze.
    Nie wiem jakby sie znalazła w polskiej rzeczywistości na codzień ale juz emigrowała z DE do Norwegii i z powrotem , wie ze co kraj to obyczajsmile)) W Oslo nie chce mieszkać choć jej sie tu podoba i zamieszkanie tu miałoby plusy.Nie chce mieszkać nadal w Monachium.
    Różnice miedzy Niemcami Wschodnimi i Zachodnimi coraz bardziej sie zacierają , ona myśli o Lipsku lub Dreznie ze względu na prace , bliskość do Polski i tańsze mieszkania.
    Mysle ze każdy rodzic ma obawy kiedy dziecko sie usamodzielnia , szuka pierwszej prawdziej pracy. W przypadku mojej corki dochodzi jeszcze jej wielokulturowość, to ze czuje sie wszędzie u siebie i nigdzie u siebie. Czuje sie Polka ale w Polsce nigdy nie mieszkała, jest moim zdaniem bardzo niemiecka. Dwadziescia dwa lata swojego życia przeżyła w Niemczech , siedem w Norwegii.Z tym ze te norweski lata w wieku 12 - 19 czyli dość istotnym i kształtującym czasie.

  • 23.06.15, 13:22
    Ja jestem pelna obaw, chyba taki charakter, ze wszystkim sie za bardzo i niepotrzebnie przejmuje. Kiedys balam sie, ze nie beda w przyszlosci mowic po polsku, teraz juz raczej jestem o to spokojna, jak na nich patrze, wiem, ze beda mowic, nie wiem jaka bedzie ta ich polszczyzna, ale wiem, ze bedzie, bo to chyba niemozliwe, zeby zupelnie zaniknal jezyk ktorym juz tak dobrze sie posluguja.
    Teraz z kolei obawiam sie innej rzeczy: ze beda jako dorosli ludzie znac swietnie dwa jezyki ale zadnego w pelni. Ostatnio sie natykam na takie przypadki i przerazaja mnie. Sama mam jeden jezyk w ktorym umiem wszystko wyrazic, a czytam w necie o ludziach, ktorzy w zadnym ze swoich super opanowanych jezykow nie maja pewnosci czy do konca dobrze mowia. Lub nie do koca potrafia sie wyslowic. W zeszle wakacje w Polsce poznalam dziewczyne pol-Polke, pol-Szwedke, ktora czesc edukacji odbyla w Polsce, czesc w Szwecji, po polsku mowila z bledami, po szwedzku, choc tam skonczyla studia, twiedzila, ze nie ma pewnosci i swobody. Nigdzie sie nie czula dobrze, Polski nie lubi, nie wiem jak Szwecje, miala za zle rodzicom ze jak tak targali po swiecie. Wiec mozna byc nieszczesliwym ze swoja dwujezycznoscia. Moje dzieci wprawdzie cala edukacje odbeda we Francji, ale czy w tym jezyku beda sie czuc jak ryby w wodzie? Bo w polskim, jako ze to jezyk niedominujacy, raczej nie?
  • 23.06.15, 17:50
    Zojka , ja znam bardzo duzo dzieci dwujęzycznych , dorosłych.Teraz nie mam czasu bo właśnie wróciłam z pracy i za kilka godzin jadę na nockę.Pewnie będę miała czas to wiecej napisze.Ale na krótko , na razie Paryż smile))
    P.urodzony i wychowany we Francji , 29 lat . Oboje rodzice Polacy , francuski licencjat z historii ale pracuje jako informatyk. Francuski nativ , po polsku mówi lepiej jak moja corka czyli zupełny nativ.
    A i M, urodzeni i wychowani w Paryżu , ich ścieżka kariery troche zawiła , 28 i 25 .M w wieku lat pięciu mówiła kiepsko po francusku , dzis ma studia prawnicze za sobą , prawo niemiecko - francuskie.Nativ po francusku , świetny polski , lekki akcent.A.nativ francuski polski bdb.
    P i J.Tata Francuz , zakochany w Polsce , mówi swietnie po polsku choć z akcentem , pięknie pisze i swobodnie czyta , mama Polka .Dzieci kompletnie paryskie , polski ok ale nie nativ natomiast bardzo chetnie mówia po polsku i jeżdżą notorycznie do Wrocławia zabierając tam swoje francuskie połowy.
    Wszystkie paryskie dzieci mówia po francusku bez problemu i maja dobry stosunek do Polski bo my , emigracja. Lat osiemdziesiątych. , kładliśmy im ten polski do głowy i patriotyzm i historie jak nawiedzenismile))

  • 03.08.15, 10:14
    Dwu- lub wiecej jezycznosc nie powinna byc pretekstem narzekania, ze komus w zyciu nie wychodzi.
    Bez przesady. Nie jestem pewna, czy to tez powinna byc cecha definiujaca jednostke.
    Moze nie.
    Zadanie odnalezienia siebie w zyciu stoi przed kazdym i w kazdym miejscu i kontekscie. Dwujezycznosc jest jedynie czescia tego kontekstu i moze nie warto sie na niej zbytnio koncentrowac. Ot, rzecz jak kazda inna. Takie mam przemyslenia po kilku latach wychowywania wielojezycznego dziecka. Mysle, ze wchodze w okres nie podkreslania tego i zajmowania sie racczej 'trescia' czyli pomoca w odkrywaniu przez dziecko jego slabych i mocnych stron, normalnym zwyczajnym wychowaniem .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.