Dodaj do ulubionych

JAK uczyc mowic po polsku?

17.11.15, 00:21
JAK uczycie swoje dzieci mowic po polsku?
Wiem, ze u niektorych to sie odbywa samoistnie i wystarczy, ze rozmawiaja z dzieckiem po polsku. U mnie to nie wystarcza i syn, czterolatek, bardzo malo mowi po polsku.
Jedyne co ja z nim robie to czytam ksiazeczki. I czasem puszcze bajke po polsku, bo telewizja to ponoc 'zuo'.
I co jeszcze? Kiedy rozmawiacie po polsku? Po poludniu syn glownie bawi sie z siostra, niestety po angielsku. Wiec kiedy ja mam wkroczyc z tym swoim polskim? Probuje sie z nim bawic, ale srednio mi to wychodzi. Nie jestem tez z natury gadula i czuje ze moj wklad w rozwoj jezyka jest po prostu za maly.
Macie jakies patenty? Podchodzicie do zagadnienia w jakis profesjonalny / usystematyzowany sposob?
Czytalam ostatnio posty laemchen o programowaniu jezyka i faktycznie cos mi swita, ze moje dziecko malo mowi, bo nie wie jak. Chcialabym wywolac to mowienie.
Czy Wy korzystacie z jakichs pomocy naukowych / logopedycznych? gier planszowych / towarzyskich? kart pracy?
Tak jeszcze mysle o kursie jezyka polskiego dla cudzoziemcow w wersji dla dzieci - moze takie cos by sie sprawdzilo? Albo ksiazka typu 'Moje pierwsze 1000 slow po polsku'.
A moze bawicie sie z dziecmi w jakies zabawy jezykowe?
Wpisujcie swoje patenty!
Edytor zaawansowany
  • 17.11.15, 07:04
    mada, a Twoja córka jest starsza czy młodsza?

    W sumie powinnaś zacząć od początku, czyli tego programowania - w tamtym wpisie podałam sporo konkretnych materiałów, np. serię Słucham i uczę się mówić. Poza tym polecam Tobie powrót do czytania książek obrazkowych, które czytasz swojemu synowi w bardzo prosty sposób - np. tu idzie piesek, piesek pije itd. Np. w tym wątku na jego końcu jeset bardzo długa lista sprawdzonych tytułów Wiem, że trzeba się takiego sposobu czytania nauczyć i przestawić, to trochę trwa, ale to świetna pomoc. Twój syn najprawdopodobniej nie ogarnia do końca polskiego, tzn. rozumie język sytuacyjnie z znanym mu kontekście, ale najprawdopodobnie nie ogarnia bardziej złożonych struktur - ale tu znowu zastrzeżenie, nie jestem logopedą, te obserwacje i porady tylko z własnego doświadczenia, jeżeli masz gdzieś niedaleko polskiego logopedą, w szczególności ze szkoły krakowskiej, to pojedź na konsultację, oni układają programy pracy do pracy z dzieckiem w domu, mają materiały. Możesz też zapytać się na ich stronie o listę certyfikowanych terapeutów na wyspach lub w pobliżu Ciebie, z niektórymi można też skontaktować się przez skypea - brzmi dziwnie, ale faktycznie działa.

    A jaki jest angielski Twojego syna? Napisz proszę coś więcej, jak długo chodzi już do przedszkola, czy Twój mąż jest Anglikiem, jakiego języka używacie w domu?


    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 17.11.15, 20:56
    Koniecznie napisz wiecej o waszej sytuacji rodzinnej i jezykowej. O tym ile czasu spedza syn w przedszkolu. Dlaczego nie martwisz sie jezykiem siostry? Czy zawsze i wszedzie mowisz do syna po polsku? Jakie ksiazki czytacie? Co ogladacie? Czy jestescie czesto w PL. No, takie tam big_grin

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • 18.11.15, 09:53
    Mada, jak moj syn byl bardzo maly to tez mi sie wydawalo, ze nie bede umiala z nim mowic, bo w ogole do dzieci to bylam raczej z dystansem i takie ciuciuciu do bobasa to mi w ogole nie przechodzilo przez usta. Uwazalam, ze z malym dzieckiem to nie ma o czym rozmawiać.

    Teraz mój syn ma 4 lata (i mlodsza o poltora roku siostrę), a ja zyskałam trochę doświadczenia jako matka i już nie mam takiego problemu z gadaniem. Tzn, gadula tez nie jestem, ale staram się rozmawiać z nimi i mowic do nich. Wygląda to tak, ze na przykład jedziemy samochodem, a ja plote (bez zdrobnień i infantylizmów) o tym co widać: zobaczcie, leci samolot, ciekawe dokad on leci. Tutaj mój syn zawsze odpowiada, ze samolot leci do babci i do wujka X. rozmawiamy o sklepach, napisach, a jak już się trafi dźwig, koparka albo smieciarka to jest gadka na dluzej. Co ta koparka tu robi, jakiego jest koloru, czemu kopia, co buduja, kiedy skoncza. Pytam co w przedszkolu, a jak nie chcą gadac (co się zdarza często) to dopytuje. Ale czy Laura czytala bajke? A o czym? O pieskach czy o zolwiach? A czy bawiliście się dzis na dworzu? A co było na obiad? A był dzisiaj Filip? A jakie miał spodenki? Nie pamiętasz? Zastanow się, rozowe czy granatowe?

    Mój syn rozumie wszystko, ale często odpowiada do hiszpańsku. Czasem go proszę, żeby mi powiedział to po polsku, ale jak widze ze brakuje mu slow albo ze jest zmeczony to robie to sama. Tzn. powtarzam po polsku to co powiedział po hiszpańsku. Żeby wiedział jak to się mowi. Po paru powtórzeniach mu się utrwala. Slowa, wyrażenia, odmiana. I tak powoli nam idzie. Taki jest mój patent. Nie zmuszam do mowienia po polsku, ale wszystko co mowia powtarzam jeszcze raz po polsku. Widze, ze to działa, syn mowi coraz więcej po polsku, w sytuacjach z osobami które nie znaja hiszpańskiego szuka slow polskich, a nie mojej pomocy. Do siostry mowi czasem po polsku, ona tez do niego (czekaj na mnie, ja tez chce). Nie jestem bardzo zasadnicza, ale na razie jestem zadowolona z efektow.


    --
    Enjoy yourself. It's later than you think.
  • 19.11.15, 10:38
    Dzieki za odpowiedzi!
    Konstancjo, robie tak samo jak Ty. Chyba musze sie po prostu pogodzic z tym, ze nabywanie jezyka to nie takie hop siup i nie od razu widac efekty. A im dziecko starsze tym czlowiek bardziej sie martwi o te przepasc jezykowa, bo angielskiego przybywa w szybszym tempie.
    Moja corka dobrze mowi po polsku, ale z drugim dzieckiem jest trudniej, bo rozmawiaja ze soba po angielsku niestety, mimo moich prob nawracania. Tata anglojezyczny, wiec nawet w domu angielski przewaza.
    Co czytamy - to samo co wszyscy. smile Synek lubi serie o Nusi i o Albercie - duzy obrazek na cala strone, malo tekstu czyli zostaje jeszcze czas na spontanczne omawianie. Ciekawe, ze ja czytam po polsku, a syn komentuje po angielsku. Podobaly mu sie tez komiksy Makuszynskiego- duzo obrazkow i przygod. A seria o Basi juz jest zbyt przegadna jak na jego mozliwosci skupenia sie, wiec toche skracam tekst czytajac. Podobnie Janosch - to tez zbyt abstrakcyjne momentami.
    Ale - odkrylam gry planszowe i bede szla w tym kierunku. smile Chodzi mi o gry, w ktorych opowiada sie historyjki obrazkowe (synek zna duzo rzeczownikow, a malo czasownikow) np. 'A to bylo tak', 'Slucham i ucze sie mowic', 'Mamo, tato, ja to juz umiem', 'Historyjki obrazkowe 3,4,6,8-elementowe'. Mamy tez kostki Story Cubes, ale tu juz trzeba miec duza wobraznie i zasob slownictwa.
    Naomiast na youtubie znalazlam serie 'Nauka Rozumienia i Wymowy Pierwszych Słówek dla Dzieci' - synek ladnie powtarzal slowa.
    Jest tez na youtubie seria 'Ucze sie' na kanale Lulek.tv - to tez nauka pierwszych slowek dla opornych. wink
  • 19.11.15, 11:40
    jasne, ze nie hop siup! no i bez pomaga pobyt w 100% srodowisku od czasu do czasu. bo oni ten polski gdzies tam maja, tylko troche bierny jesli wokol przewaza angielski czy hiszpanski. nie maja potrzeby ani motywacji zeby sie wysilic i gadac po polsku.

    moj syn sie 'odkorkowal' rok temu, po swietach spedzonych w Polsce. od tamtej pory zaczal uzywac polskiego, tzn zaczal do mnie mowic po polsku. potem spedzilismy jeszcze troche czasu w Polsce latem (bez taty i przyrodniego brata, ktory polskiego nie zna) no i byl skazany na polski. okazalo sie, ze potrafi powiedziec znacznie wiecej niz sadzilam. powodzenia!
    --
    Enjoy yourself. It's later than you think.
  • 19.11.15, 13:30
    Moje patenty to nic odkrywczego chyba, robie to co wszyscy:
    - mnóstwo czytania
    - wierszyki, rymowanki, wyliczanki
    - zabawy paluszkowe
    - DVD tylko po polsku (po francusku nie oglądają)
    - audiobooki polskie puszczane w samochodzie
    - gry planszowe wszelkich rodzajów,zarówno te głupowate jak i inteligentne,
    - CD z piosenkami (drukowałam teksty z internetu i śpiewałam razem z CD)
    - CD ze śpiewanymi zabawami ruchowymi
    - wspólne śpiewanie ze śpiewnika wszystkich innych piosenek których nie mam na CD
    - wspólne zabawy tematycze np. w sklep/ plastyczne i wszystkie inne czyli dużo czasu spędzanego razem na zabawie;
    - wyjazdy do Polski
    - szukanie okolicy polskojęzycznych dzieci, choć właśnie nam sie znajomi przeprowadzili i w tej chwili moje dzieci nie maja żadnych polskich znajomych na miejscu
    - rozmowy, w taki sposób jak to opisała Konstancja. Wysilam mózgownicę i staram się używać bogatego języka, dużo metafor, przysłów, synonimów, (np. przy stole: Ale pałaszujecie! Aż wam się uszy trzęsą! O synuś już prawie wszystko zmiótł z talerza. Jakie wielkie kęsy. Córcia też ogromne gryzy. Chyba wam smakuje, pycha pychota, wyśmienite, delicje... Wiosłujesz łyżka jak wioślarz, kto pierwszy ten król kto ostatni ten srul itd.) (szukając czegoś: gdzie to się podziało, no gdzie on się zawieruszył, przepadł jak kamień w wodę, no po prostu szukaj wiatru w polu, zaginął na amen, niech to szlag trafi itd.).
    - jak dzieci były mniejsze to zdaje się stosowałam nieświadomie programowanie języka, nie wiedząc, że to ma jakąs nazwę. Pamiętam, że obchodziłam dom z roczną córka na ręku codziennie i pokazywałam jej wszystko szczegółowo: to są drzwi, zobacz drzwi otwierają się, zamykają się, to łóżko, szczebelki w łóżku, prześcieradło, kołdra, poszewka (wszystko pokazywałam i nazywałam wiele wiele razy) co wisi na ścianie? tam wisi obraz z jelonkiem Bambi, to jest jelonek, o nie ma jelonka (zasłaniam), to jest okno parapet itd. Wiem , jestem fioł smile Ale efekty są super, a moja córka zaczeła wczesnie mówić mają ponad rok i zgadnijcie jakie było jej pierwsze słowo? Jejonek (jelonek) i ciana (ściana) smile Podobnie robiłam czytając książkę, lub idąc na spacer: wszystko opisywałam bardzo drobiazgowo, każde źdzbło. Nie bałam się trudnych słów, kążdy szczególik nazywałam. Mam książkę "Tysiać pierwszych słów", dzieci lubiły oglądać w niej obrazki, ale u nas lepiej sprawdziły się zwykłe książki z wierszykami, czytaliśmy wierszyk a potem szczegółowo opisywałam obrazek: to jest kopka siana, to stoi kosa, to płot, sztacheta, itd. Dzieci uwielbiały przeglądać Elementarz Falskiego, nie czytaliśmy, tylko opisywaliśmy obrazki, setki razy, starałam się też używać jak najwięcej czasowników, nie tylko nazywanie rzeczy, opowiadałam historie z obrazka. Teraz też dbam o precyzję języka, żeby umiały rzeczy nazwać, a nie mówić "to", wszystko im pokazuję i wyjaśniam i np. odpowiednio nazywają rzeczy u nas: to kieliszek, to szklanka, to kubek, to musztardówka itd.
    - gdy robiły błąd to też włączałam "programator" np. córka mówi: widziałam piesa, a ja: widziałaś psa, gdzie ten pies? psie psie! chodź tu! nie ma psa? itd itp.
    - teraz mój dodatkowy patent to Libratus.
  • 19.11.15, 15:11
    w zasadzie od poaczku nalezy od dzeicka wymagac mowienie po polsku...

    jezeli mow "glass" czy "cup" to pytaj po psolu szklanka cz ykubek.. i ma powiedziec po poslku..aleto zaczyna sie tak kolo 2 2.5 roku zycia. Teraz tez tak mozna...

    Mlody ma w klasie kilkiro dzieci, ktore znaja jezyk pasywnie..juz pomijam, ze jedna mama mowi pol po niemiecku, pol po polsku, jak ma akurat ochote i oczekuje ze dzeicko bedzie po polsku dobrze mowilo.

    mowc mowic mowic... no i jakis kontakt z rowiesnikami....no podczas wakacji. +
  • 03.12.15, 23:53
    To chyba zalezy od dziecka. Mam corke uparta, z silnym charakterem. Zmuszanie jej do czegokolwiek mija sie z celem. Im bardziej naciskalam i wymagalam, tym mniej chciala ze mna rozmawiac. Jednak kontak z corka jest dla mnie wazniejszy niz jej mowienie po polsku, odpuscilam wiec. Zaczelam za to chodzic z nia do polskojezycznych dzieci i zaskoczyla. Do mnie nadal miesza, ale w towarzystwie Polakow stara sie i mowi tylko po polsku, z dziadkami tez radzi sobie jako tako. Wierze, ze bedzie lepiej i bedzie coraz wiecej mowic. Teraz ma 4,5 roku.
  • 19.11.15, 18:37
    No i koniecznie trzeba dziecia zapisać do jakiegoś dobrego, polskiego przedszkola - najlepiej do domowego smile

    21mada, nie wiem, jak długo jesteś już na tym forum, ale mniej więcej rok temu kilka zaangażowanych mam, obawiających się o rozwój polskiego swoich ówczesnych niespełna 4-latków, założyło forum Domowe przedszkole - i tam właśnie wspólnie zbieramy pomysły na zabawy z dziećmi, dzięki którym będą rozwijać polski, a poza tym to super wspierające się i inspirujące grono dziewczyn dokładnie w takiej samej sytuacji, co Ty - zapraszamy!

    (zojka, a czemu Ty się jeszcze nigdy u nas nie pojawiłaś?)

    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 19.11.15, 23:55
    Przeglądałam Wasze forum, naprawdę niesamowity kawał roboty odwalacie dziewczyny, chapeau bas! Mój problem polega na tym, że jestem totalnym durniem komputerowym, nie umiałabym wklejać zdjęć na forum, druga sprawa, jestem durniem artystyczno-plastycznym. Nie lubię malowania, lepienia itd. Nie mam w tej dziedzinie żadnego talentu, mój 4letni synuś maluje zgrabniejsze ludziki niż ja. Wiem, że dzieciaki uwielbiają wszelkie dłubaniny, gluty, bazgroły itd. Więc bazuję na gotowcach, kupuje sporo zestawów djeco lub innych tańszych firm i to im podsuwam żeby sobie same dłubały. Ostatnio robiliśmy np. świeczki z motywem morskim, sypanie piaseczku na dno, układanie elementów dekoracji, wodorostów itd (wszystko było gotowe w kupionym zestawie) moja rola ograniczyły się do zalania świeczki woskiem. Mam wszystkie możliwe wyszywanki, wyplatanki, wydzieranki, zdrapywanki, zestawy do robienia biżuterii, nawet krosna do przędzenia (córa uprzędła dywanik dla lalki, syn szaliczek dla ukochanej przytulanki), mozaiki, gliny, plasteliny, masy solne (gotowe zestawy do robienia konkretnych rzeczy), obrazki z folii, z piasku, z brokatu, kolaże itd itp. Sami sobie robią, ja im tylko instrukcje obrazkową daję i sobie radzą smile Gluty o różnej konsystencji kupuję na allego, przerabialiśmy juz pierdzące gluty, świecące w ciemności, łamiące se, skaczące, strzelające. Kinetic sand też mamy (z gotowym zestawem do robienia zamku). Nawiększy hit u nas to czarny glut o konsystencji smoły, polecam (ale kupiony na allegro gotowy, robić takich rzeczy nie umiem). Więc w Waszym gronie pełnym pomysłów na prace plastyczne, konstrukcyjne, na scenariusze itd to ja z moimi gotowcami jestem leń i antytalent, łagodnie rzecz ujmując smile
  • 20.11.15, 05:21
    zojka, ale same pomysły na to, co robić z dzieciem, jakiego gotowca podsunąć (ten glut jest super, a ten beznadziejny), jaką książkę mu do tego poczytać, to masa bardzo cennych informacji, które każdej z nas bardzo by się przydały - ja tam gotowcami nie gardzę, czarny glut o konstytencji smoły brzmi super, krosno również, więc Twoje doświadczenia bardzo by nam się przydały - daj się namówić na otworzenie swojego autorskiego wątku w DP pt. matka od gotowcówsmile

    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 20.11.15, 09:29
    Matka od gotowcow brzmi super!

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • 20.11.15, 10:21
    smile smile smile propozycja bycia matką od gotowców jest nie do odrzucenia smile obiecuję się dołączyć do Waszego forum smile
  • 20.11.15, 10:43
    Serio???? Byloby fantastycznie, ale uwierze dopiero, kiedy zobaczesmile

    (wiem, zes solidna firma, bardzo sie cieszesmile
    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 23.11.15, 21:10
    Ja polecam jednak dluzszy wakacyjny pobyt w Polsce. I rozmowy o wszystkim, takze przy wspolnym stole. Czy jak jestescie razem z mezem, to wszyscy rozmawiacie po angielsku? Moze to blad? Ja do dzieci zawsze mowie po polsku, nawet jak maz nie rozumie, a rozmawiamy razem. Oczywiscie natychmiast tlumacze. I duzo rozmawiamy o wszystkim. Moje Maja bogatsze slownictwo po polsku niz po tubylczemu, bo moj maz jest z tych, ktorzy na dziecka "tata, patrz!" odpowiadaja "o, ladne". Ja odpowiadam: "o, wiedze, ze zbudowales cos ciekawego! To wyglada jak motorowka, a moze to jednak kosiarka" i dalej w ten desen.

    Moja corka zaskoczyla nagle w wieku 3 lat po 3 tygodniach w Pl - jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki przestala do mnie mowic po norwesku. Syn nigdy nie mieszal jezykow, i w wieku 1,5 roku mowil zdaniami w obu.

    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011
  • 24.11.15, 14:49
    Tylko skad brac urlop na te dluzsze pobyty w Polsce...
  • 24.11.15, 20:28
    Trudne, wiem. Ale pewnie juz 2 tygodnie wystarcza. Mysle tylko, ze kluczem u nas okazala sie wizyta w PL bez taty (i odskoczni w postaci jezyka niemieckiego). U nas wystarczyl jeden dlugi pobyt. Corka sie przestawila na polski i juz do niemieckiego ze mna nie wrocila.


    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."
  • 25.11.15, 18:51
    Chyba mam oporny przypadek, bo u nas to nie zadzialalo. W sumie nasz pobyt w Polsce nie rozni sie od pobytu za granica - dzieci i tak sie bawia razem i mowia miedzy soba po angielsku.
    Chyba wiecej zalezy od konkretnego dziecka niz mnie sie wydawalo. Dlatego jedne dzieci mowia po polsku, a inne - chocby rodzic stawal na glowie - nie i juz.
  • 30.11.15, 00:08
    u nas z tym pobytem w Pl tez nie dziala sad
    corka (prawie 6) i tak w miare dobrze mowi po polsku, nawet w Niemczech
    synek (3,5) nawet po 4 tygodniowym pobycie w Polsce /gdzie jego taty nie bylo i nikt nie mowil do niego po niemiecku) nie "zaskoczyl"

    moja rodzina smiala sie, ze predzej babcia & prababcia naucza sie niemieckiego, niz Julek wstartuje z polskim, ale widzialam, ze bylo im przykro...

    nie wiem dlaczego tak jest... syna wychowuje tak samo jak corke, a tylko jedno z nich chce mowic po polsku sad

    (on zaczac wczesniej mowic i jest bardziej wygadany niz ona byla w tym wieku, a ona zaczela pozniej mowic, ale rozmawia w dwoch jezykach...a ten gagatek tylko po niemiecku)

    tez nie wiem co robic

    ja jestem konsekwentna
    kontakt z rowiesnikami tez jest
    pobyty w PL - sa

    i nic sad


    pozdrawiam
    Kwiecienka z Malopolskim Synkiem
    ---
    http://emoty.blox.pl/resource/th_0girlactive.gif
  • 01.12.15, 22:24
    No to wspolczuje, to rzeczywiscie dziwne... Stosujesz konsekwentny OPOL, czytasz dzieciom czesto po polsku, spiewasz i rozmawiasz? My jestesmy w Pl dwa razy w roku, ok 3 tyg w lecie plus ktores ze swiat (co drugie u rodziny meza). Czytam im od zawsze codziennie przed snem (jak byly mlodsze to duzo spiewalam) i nigdy do nich nic nie powiedzialam po tubylczemu. I kilka razy w tyg skype z babcia i dziadkiem. Na miejscu polskich znajomych bardzo niewielu. I moje dzieci swietnie mowia po polsku, maja bogate slownictwo, 6-latka pisze i czyta (oczywiscie z bledami), bawia sie czesto po polsku, bajki wola ogladac po polsku... Oboje urodzeni w Norwegii, w placowkach po 6-8h od skonczenia roku.

    Nie wiem, od czego to zalezy. Strasznie sie ciesze, ze jak na razie u nas tak dobrze idzie... Trzymam kciuki, zeby i Twoje zalapaly
    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011
  • 04.12.15, 22:50
    Napisałam na tym forum multum o tym jak przy pomocy gróźb , próśb , szantażu , potu i łez doprowadziłam moja Młodzież do tego ze sa wielojęzyczni.
    Corka , dorosła , prawie nativ po polsku .Prace magisterska po niemiecku napisała opierając sie głownie na polskich źródłach.
    Syn dopiero jako kilkunastoletni młodzieniec zaczął chetnie mowić po polsku , teraz dorosły facet i bardzo zadowolony ze zna polski bo mu sie przydaje.
    Ja zawsze stosowałam OPOL i przekonałam dzieci ze język polski , Polska kultura szeroko pojęta to cos ekstra i super .Poza tym oni widzieli ze ja jestem taaaaka zadowolona jak mówia po polsku ze nie chcieli mi sprawiać przykrości i gadali lepiej ( corka) lub gorzej ( syn) w jezyku Matki.
    Efekt jest taki ze nie tylko mówia piszą i czytają ale corka nie marzy o niczym innym jak o tym zeby zamieszkać w Polsce choć na chwile a syn jest zachwycony krajem ojczystym , na razie nie na tyle zeby zamieszkac ale jestem przygotowana na wszystkosmile))
  • 05.12.15, 10:00
    Długo zastanawiałam sie nad pytaniem zadanym w tytule wątku Nie brałam udziału w dyskusji bo padło tu wiele mądrych , ciekawych, wyważonych zdań.
    Postanowiłam jednak podzielić sie moimi doświadczeniami bo ja jestem wielka zwolenniczka wielojęzyczności , mam dwoje dorosłych dwujęzycznych dzieci .
    Temat -rzeka, nie mam monopolu na jedyna prawdziwa prawdę .Ile rodzin tyle sytuacji.
    Z mojej perspektywy czynnikiem najważniejszym sa rodzice .Wychowanie wielojęzyczne to długi i skomplikowany proces i mimo jestem zwolennikiem OPOL i wielojęzyczności to uważam ze jeżeli rodzice nie sa przekonani o tym ze dzieci powinny byc wielojęzyczne należy sobie odpuścić.
    Z wielojęzycznością jest związane wiele mitów.Moj syn po polsku mówi z akcentem , robi błędy ale ma bardzo bogate słownictwo , swietnie czuje polski , zna podstawowe kody po polsku , trudno mi to wytłumaczyć ale zna polska politykę , muzykę literaturę , umie byc ironiczny i błyskawiczny po polsku , ma fajne skojarzenia.
    Zna i lubi Kazika i Grechutę , wie kto to Kaczynski i Tusk , chetnie mówi po polsku choć walka o to zeby mówił i pisał , nie była lekka.Czytac nikt go nie uczył ale czyta bezproblemowo.
    Zarazem jest osadzony w kraju w którym mieszka i studiuje , zna tutejszapolityke kody , język , zwyczaje.
    Moj syn ma ZA co jest jeszcze dodatkowym faktorem w Jego rozwoju i do tego mimo ze jest Polakiem mieszkającym w Norwegii jest nativ w innym , trzecim jezykusmile
  • 05.12.15, 10:20
    Ja miałam , przynajmniej jak chodzi o córkę , łatwiejsza sytuacje niż wiele z Was. Oboje rodzice Polacy , ja znałam język otoczenia , niemiecki ,słabo kiedy sie corka urodziła .Sila rzeczy mówiłam do niej po polsku.
    Ale znam wiele przykładów rodzin gdzie tylko jedno z rodziców jest Polka /Polakiem , polski rodzic zna język otoczenia a dzieci mówia po polsku.
    Kwestia konsekwencji i motywacji.
    Mada wybij sobie z głowy ze wielojezycznosc odbywa sie samoistnie . Ja od blisko trzydziestu lat , moja corka ma 29,5 ,poprawiam , poprawiam , poprawiam . Pouczam i poprawiam i walczę o polski język .
    Kiedy rozmawiam po polsku? NIeustannie.
    Moje dzieci rozmawiają miedzy sobą po niemiecku ale nie ośmiela sie do mnie odezwać po norwesku , angielsku, niemiecku choć te jezyki znamy wszyscy troje niezle.





  • 05.12.15, 10:29
    Konstancja ,postępowałem tak jak Tysmile
    Po pierwsze mówiłam ciagle jak maszyna po polsku. Po drugie kiedy moja corka poszła do niemieckiego przedszkola mając lat cztery słabo znając niemiecki po kilku tygodniach zaczęła mi swoje przedszkolne przeżycia opowiadac po niemiecku.
    Nie ingerowalam , wysłuchiwalam a potem szlysmy
    na płac zabaw albo robiłyśmy cos co jej sprawiało przyjemność , lody , pizza i wtedy powoli przerabialismy jej przedszkolne przeżycia po polsku.
  • 06.12.15, 02:18
    Podzcztuj Was od kilku lat, wiec moze pora dolaczyc sie do dyskusjiwink
    Moja sytuacja jest zupelnie inna niz wielu z Was, bo maz jest polakiem, niemniej jednak znam wiele przypadkow gdzie i w polskich rodzinach dzieci po polsku nie mowia wcale, albo bardzo kalecza, wiec moze moje przemyslenia na cos sie komus przydadza.
    Córka ma 4 i pól roku i po polsku mowi swietnie, bez akcentu, bez wiekszych bledow, zdaniami rozwinietymi, wydaje mi sie ze na poziomie polskich rowiesnikow.
    - Ja tez gadula nie jestem, ale jakos tak samo wyszlo ze do dziecka od urodzenie mowilam caly czas i bez przerwy. Np jak cora miala 4 miesiace: ‘O popatrz, dojechalysmy na parking, i juz zatrzymujemy samochod. Teraz wyjme cie z fotelika i juz idziemy na basen. Cieszysz sie ze idziemy na basen? Bedziemy plywac! O popatrz, wchodzimy po schodach i idziemy kupic bilet...’ itd w ten desen przez godzine spedzona na baseniewink A potem podsluchalam komentaz innej mamy: ‘Sluchaj, ona caly czas do tego dziecka mowi!!!’ smile)
    - Mala zaczela mowic pozno – miala dwa i pol roku. Kiedy zaczela mowic, ja jak automat powtarzalam wszystko za nia. Nie specjalnie, jakos samo tak wychodzilo. Np mala ‘Mamo, popatrz! Tot!’ A ja ‘No rzeczywiscie, kot. Ale ladny bialy kotek. Lubisz koty, prawda? Myslisz ze mozemy poglaskac tego kota?...’
    - Teraz juz troche mi przeszlo, ale wlacza mi sie znowu jak mala robi bledy. Cora: ‘Mama, a gdzie tutaj kiedys stoily ciezarowki.’ Ja, bez cienia dezaprobaty: ‘Tak, tu kiedys staly ciezarowki. Staly bo byly roboty drogowe, ale teraz juz na szczescie nie stoja. I wreszcie mozna przejechac.’
    -Czytalam corce od kiedy miala 6 miesiecy, tylko po polsku. Angielskie ksiazeczki, ktore dostaje od znajomych na bierzaco tlumacze, mala sama nie chce czytac po angielsku. Na polskie ksiazki wydajemy fortune.
    - Nie mamy telewizora, radio leci po polsku, bajki mala moze sobie wybrac, ale zawsze wybierqa po polsku.
    - Ogolnie, jesli jestem w domu to spedzamy czas razem. Przy grach planszowych, zajeciach plastycznych, klockach caly czas gadamy. Jak ja gotuje to mala mi pomaga, i gadamy, Jak sprzatam – to samo. Wtedy wymysla czesto swoje ‘role play games’. ‘Mamo, teraz ty jestes Anna, a ja Elsa’ I mieszkamy w zamku, i musimy go posprzatac. Anna, czy chcesz mi pomoc sprzatac zamek?’
    -Ostatnio wieczorem przed zasnieciem duzo rozmawiamy. Ja jej opowiadam jak bylo w pracy, a ona mi jak bylo w szkole. Cwiczy wtedy jezyk. Jak nie zna jakiegos szkolnego slowa to mowi po angielsku, a ja powtarzam po polsku. Np. ‘Dzisiaj rano mielismy... yyy... powiem ci po angielsku... PE’ A ja ‘ Aha, mieliscie WF? Ja tez mialam w szkole WF jak bylam mala. Najpierw musielismy sie przebrac w szatni. A poteb bieglismy na sale gimnastyczna. Czy wy tez przebieracie sie w szatni?’
    -Mowie do niej tylko po polsku w kazdej sytuacji, nie wazne czy wkolo sa anglicy czy nie. Jeski rozmowa dluzsza, albo kogos znam blizej, to pytam czy mu nie przeszkadza, bo ja tu mam ‘bilingula mission’wink Nigdy nikt nie powiedzial ze mu przeszkadzawink
    Cora mowi najlepiej ze znanych mi polskich dzieci w anglii w podobnym wieku. Nie miesza jezykow. Z angielskim miala kontakt od kiedy skonczyla 1.5 roku. Chodzila do angielskiego zlobka dwa razy w tygodniu na kilka godzin, a od drugich urodzin 3 razy w tygodniu na 11 godzin. W tym roku zaczela szkole i widze ze prawdziwe wyzwania dopiero przed nami. Ale ciesze sie ze przez to ciagle gadanie udalo mi sie dac jej ten jezyk polski na tyle, ze swobodnie sie nim posluguje. Chyba podzwiadomie programowalam jej jezyk. I widze ze angielski pomimo dosc duzej ekspozycji do tej pory, dopiero teraz toruje sobie u niej droge. Ostatnio powiedziala mi ‘Mamo, ja umiem mowic po angielsku, ale nie umiem rozmawiac po angielsku. Tak jak mamusie z tatusiami.’
    Nie wiem ile w tym wszystkim zalezy od dziecka, ale wydaje mie sie ze duzo wiecej jesli nie wszystko zalezy od interakcji dziecka z rodzicami. Od ilosci i jakosci tych interakcji, z ktorych nie zawsze zdajemy sobie sprawe. Wielu polskich rodzicow ktorych znam powtarza np za dzieckiem obcojezyczne slowka. Np dziecko ‘Tato, daj mi apple’ A tato na to ‘apple chcesz? Juz ci daje twoje apple’. I wcale tego nie zauwazaja. Wiec byc moze nie zauwazamy tez ile mowimy do dziecka i jak to robimy? I moze po czesci dlatego jedne dzieci mowia lepiej, a inne gorzej?
  • 06.12.15, 11:29
    To co mi sie jeszcze nasunęło po przeczytaniu postu Hazy.
    Nigdy nie mówiłam do dzieci dziecinnym językiem tylko językiem osoby dorosłej i dość wyszukanym bo po prostu tak mowie na codzien.
    Moje dzieci w zwiazku z tym mówia po polsku troche staroświecko i czuć ze sie wychowały w Polsce bo mówia bardzo poprawnie i wyszukanie , to nie jest moje zdanie tylko polskiego otoczenia.
    Moja corka w wieku lat dwóch mówiła dokładnie dwa słowa zrozumiale , mama i auto , nie dałam sie zwariować ze jest opóźniona z powodu dwujęzyczności bo rozumiała sporo po polsku i troche po niemiecku i w końcu zaczęła mowić .Na dzis zna biegle cztery jezyki i kilka z widzenia i ma prawie w kieszeni dyplom językoznawcy , konczy studia na LMU.
    Jak chodzi o syna to sie w ogole nie zastanawiałam ile słów i kiedy mówi , na razie zna piec i kilka z widzenia...
    Przyznam sie ze nie wiem kiedy zaczęłam dzieciom czytać książeczki , jakoś tak w okolicach roku a zakończyłam jak miały z siedem lat i same umiały czytać.
    Czytałam zawsze po polsku , tu nie było wyjątku i codziennie , to był rytuał i moje dorosłe dieci do dzis wspominają te chwile jako cos wspaniałego.
    Czytałam generalnie Polska literaturę choć były wyjątki ale zawsze po polsku , latami , codziennie.
    Mieliśmy telewizor i kiedy tylko pojawiła sie Polska TV satelitarna natychmiast mieliśmy talerz co generuje ze moje dzieci , dorosłe do dzis kochają Baltazara Gabke ,Bolka i Lolka , Bajki z mchu i paproci a ukochanym bohaterem corki jestsmile)))


    m.youtube.com/watch?v=_4reuXDPyss



  • 06.12.15, 11:34
    Miało byc ... nie wychowały sie w Polsce.
  • 06.12.15, 11:57
    Mówiłam i mowie do moich dzieci zawsze po polsku , teraz pozwalamy sobie niekiedy na inne jezyki ale odpuściłam restrykcyjny OPOL jak miały kilkanaście lat.
    Moje dzieci wychowały sie w innych czasach niż Wasze. Nie było netu , tanich biletów samolotowych , otwartych granic , jutuby .
    Wyjazd do Polski z dwojgiem małych dzieci to było niezłe wyzwanie , przyjazd polskiej rodziny droga przez mękę.Nieocenionym dobrem były polskie kasety magnetofonowe dla dzieci ( moje dzieci do dzis wspominają z przyjemnością słuchanie bajek po polsku przy pomocy magnetofonu kasetowego ).
    Siermiężne polskie książki dla dzieci , nie tak pięknie wydane jak niemieckie były dla moich dzieci oczekiwanym rarytasem.
    Moja corka urodziła sie w 1986 roku , miałam azyl polityczny i liczyłam sie z tym ze długo a moze nigdy nie pojade do Polski. ALe od poczatku uczyłam ja polskiego języka w otoczeniu
    ( z wyjątkiem zapracowanego polskiego ojca ) 100 % niemieckim .Syn to dziecko zmian , urodził sie dzien po upadku Muru Berlińskiego ale pierwszy przyjazd do wolnej Polski z dziecmi rok i 4,5 to była niezła przygoda , rownież językowa.
    Corka była zaszokowana ze ten hermetyczny jezyk który znała tylko z domu i z wizyt polskich i paryskich znajomych jest językiem radia , telewizji i świata zewnetrznego .
    Była przekonana ze polski ogranicza sie tylko do języka domowego a innym mówi sie w przedszkolu i na ulicy.
    Drugie zaskoczenie przezyla kiedy poszła do niemeickiej szkoły i stwierdzila ze jej koledzy i koleżanki mówia z rodzicami tym samym językiem w szkole i w domu , dla niej to była egzotykasmile
    Kluczowe zdanie w poście Hazy to problem interakcji miedzy dziecmi a rodzicami.Ja uważam ze jeżeli rodzice nie sa w dwustu % konsekwentni w wychowaniu wielojęzycznym , nie maja pewności , przekonania i wiedzy na temat wielojęzyczność to jednak moze lepiej zeby odpuścili.
  • 06.12.15, 15:25
    Robilam tak samo, jak Ty (oprocz ciaglego mowienia) I moja corka dzisiaj swietnie mowi po polsku. Fajnie jest jesli wklada sie w cos mnostwo pracy I widac efekty. Ale jak sie wklada mnostwo pracy a efekty mizerne, to czlowiek zaczyna byc sfrustrowany. No synkowi juz tak nie wchodzi ten polski jak corce. Ja do niego mowie po polsku, a on mi odpowiada po angielsku. Ja mu czytam ksiazke po polsku, on komentuje po angielsku. Oglada bajke po polsku I objasnia mi po angielsku. Dlatego mysle ze najwiecej jednak zalezy od dziecka.
    Ale zeby nie bylo, to nie jest az tak zle. On sie stara I COS tam mowi po polsku, tylko idzie mu to opornie. Mowiac do mnie uzywa tych polskich slow, ktore zna ale jednak wiekszosc slow zna tylko po angielsku I wszelkie spontaniczne wypowiedzi mowi po angielsku.
  • 06.12.15, 17:13
    No tak, wszyscy mówią, że z drugim jest trudniejsmile dlatego właśnie mam wątpliwości czy to głównie od dziecka zależy, a nie od ekspozycji na język. Bo jakby zależało od dziecka to jedni by mieli trudniej z pierwszym a inni z drugim. A tu we wszystkich znanych mi rodzinach pierwsze mówi lepiej niż drugie, a drugie lepiej niż trzecie.
    Może się mały odblokuje. Synek znajomych przestawił się na polski jak rodzina na miesiąc przyjechała. I teraz już do rodziców po polsku mówi, a przedtem od urodzenia po angielsku.
  • 06.12.15, 20:21
    Od urodzenia? 😃

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • 06.12.15, 22:20
    No dobra, przesadziłam 😉
  • 07.12.15, 00:27
    Podpisuję się pod wszystkim co napisała Hazyblue. Ja też nonstop mówiłam do dzieci jak były małe, opisywałam im co robią np. idziesz po krawężniku, schylasz sie, zrywasz stokrotkę itp. Nieprzerwany opis świata i tego co się dzieje, ciągłe rozmowy. Wieczorne rozmowy w łóżku są już u nas tradycją, każdy opisuje swój dzień, niesamowite jak daleko czasem odpływamy w tych rozmowach. Też opowiadam o moim wuefie, skakaniu przez kozła i innych. Moje dzieci mówią o swojej szkole używając moich określeń, które nawet czasem nie przystają do francuskiej rzeczywistości. Więc myślę, że to nie charakter dziecka decyduje lecz w ogromnej mierze rodzic, jego interakcja z dzieckiem, czas który mu może poświęcić (jeśli np. pracuje) i jakość "językowa" tego czasu. Moje dzieci, chłopiec i dziewczynka, bardzo się różnią, mają inne charaktery, w inny sposób się uczą i zapamiętują. Językowo rozwijają się identycznie ( u obojga polski mniejszościowy wciąż jest dominujący, miedzy soba mówią wyłącznie po polsku). Syn, 4 lata, ma dużą ekspozycję na francuski, od urodzenia mówi do niego francuskojęzyczny tata, a od półtora roku jest w francuskim przedszkolu. I dopiero teraz zaczyna po francusku mówić, trochę. Ze starszą córką było tak samo. Efekt uboczny tego mojego gadania nonstop: oboje są straszliwymi gadułami, gęby im się nie zamykają, muszę ustalać kolejki kto teraz mówi bo się przekrzykuja aż głowa puchnie smile
  • 07.12.15, 19:52
    Ja tez gadam non stop i mimo wszystko Celina wiecej mowi po dunsku i dunski jest dominujacy. W domu mowimy po dunsku, moj maz nie mowi i nie rozumie po polsku.
    Celina niezle sobie radzi w Polsce, ale daleko jej do perfekcji.
  • 02.01.16, 11:13
    DZieci nie nalezy wychowywac w dwoch jezykach,a tylko w jezyku kraju pobytu,zamieszkania,w tym przypadku trzeba postawic na angielski,moze sie pani doradzic psychologa,pozatym po co komu polski jezyk zagranicami?? JEST BEZUZYTECZNY

    --
    francuz51@aol.fr
  • 02.01.16, 20:45
    Bzdury opowiadasz. Dzieci znakomicie uczą się kilku języków na raz, a znajomość polskiego może się w życiu przydać, choćby teraz wydawało ci się to mało prawdopodobne
  • 02.01.16, 21:07
    Strasznie smutne jest to co piszesz. Poczytaj troche o problemach psychologicznych i tozsamosciowych doroslych, ktorym jako dzieciom, wychowywanym z dala od kraju macierzystego rodzicow, zabrano mozliwosc poznania jezyka i korzeni obojga rodzicow.
    Przekazanie naszego jezyka ojczystego nie jawi mi sie jako zachcianka lub bonus w wychowywaniu dzieci ale jako oczywistosc, ba, koniecznosc.

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • 19.01.16, 19:47
    Ot, głupoty wypisujesz, chyba z niewiedzy, albo leczysz jakieś swoje kompleksy.
    Każdy język jest przydatny, nie tylko angielski, niemiecki czy hiszpański. Nie tylko w sensie używania go w życiu praktycznym, ale tez z powodów poszerzania horyzontów myślowych, ale takze jako fizyczne ćwiczenie mózgu- szkoda, ze nie dane ci bylo doświadczyć tego dobrodziejstwa, ale jeszcze nie wszystko stracone. Poza tym wydajesz sie być krotkowzrocza osoba ze swoim przekonaniem, ze emigrować w życiu mozna tylko raz i to poza Polskę, a nie do Polski, ale to juz Twoj problem, nie tych, którzy sympatycznie doświadczyli korzyści wynikających z wielojęzycznosci.

    --
    < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
    pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
    forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
  • 02.01.16, 18:09
    Nasza córka urodziła się w Berlinie. Mieliśmy bardzo prostą - z perspektywy czasu jednak bardzo efektywną metodę. W domu mówiło się wyłącznie po polsku, mała nie miała wyjścia. Na odzywki po niemiecku nie reagowalśmy, co zmuszało dziecko do używania tego języka w rozmowie z rodzicami. W żłobku, ze znajomymi, odsłuch z telewizji, dzieci na podwórku - wyłącznie po niemiecku. Efekt jest taki, że córka - dziś prawie trzydziestoletnia, która całe życie spędziła w Berlinie mówi doskonale i po polsku, i po niemiecku, we wszystkich ankietach podaje dwa języki ojczyste (nietrudno zgadnąć jakie) i po ukończonych studiach psychologicznych używa także w swojej pracy obu języków. Będąc dwujęzyczną błyskawicznie opanowała angielski (Kanada), francuski (Paryż) i co nieco szwedzki (Umea).
    Życzę konsekwencji w nauczaniu dziecka polskiego - może należy zacząć od używania polskiej klawiatury w korespondencji w tym języku?

    Pozdrowienia z Berlina

    Zygmunt
  • 02.01.16, 21:37
    my mowimy tylko w domu w jezyku Polskim.ogladamy polska telewizje.polskie ksiazeczki.maja znajomych polakow. jak czasem zaczynaja mowic po ang poprostu mowie ze nie rozumiem i tyle.moj syn ma 12lat pisze i czyta w 3 jezykach.mlodszy 6 mowi w2 jezykach czyta tylko w angielskim.mysle ze wytrwalosc ci pomoze

    --
    Mikołajek 09.07.2004
    Maksiu 16.11.2008(*)
    Igorek 04.11.2009
  • 02.01.16, 22:11
    Moja dorosła córka właśnie napisała pracę magisterską po niemiecku na uni w Monachium o nowomowie w PRL i wiekszosc zródeł z których korzystała było po polsku.
    W czasie studiow pracowała w kilku miejscach w Monachium i jedną z prac dostała dlatego że znała polski.
    Moj syn mieszka ze mna w Oslo , Polacy sa największą grupą emigrantów w Norwegii i polski mu się niejednokrotnie przydał .Możliwe ze kiedy skończy studia w przyszłym roku polski będzie atutem w szukaniu pracy.
    Moje dzieci znaja biegle cztery języki , mój syn używa piątego dośc swobodnie. Na codzien poruszają się w kilku językach i w głowie im się nie pomieszało.
    Ja unikam jak ognia niedouczonych psychologów , logopedów , nauczycieli którzy uważja że dziecko powinno sie uczyć najpierw jednego języka.
    Jest ogromna literatura na temat wieloęzyczności która mówi zupełnei co innego.
    Nie znam ani jednego wielojęzycznego dorosłego dziecka któremu znajomość polskiego by zaszkodziła a mam sporo znajomych mających dorosłe dzieci wychowane poza krajem.

    Natomiast moja przyjaciółka od lat prowadzi na Sorbonie kursy polskiego dla dorosłych i spotkała wielu dorosłych ludzi z pretensjami do rodziców ze odebrali im korzenie i tożsamość nie ucząc polskiego i ucza się polskiego jako dorosli.
    Ja uzywam polskich liter i mimo że wyjechalam z Polski w 1983 roku i siedem pierwszych lat emigracjji nie bylam w kraju mówię i piszę po polsku poprawnie i bez akcentu , nie wtrącam obcych słów i przekazałam dzieciom nie tylko język polski ale szerko pojęta kulture, literaturę i historie Polski.
  • 02.01.16, 20:42
    Z doświadczenia znajomej, która wychowuje dziecko w USA, sama jest Polką, ale od baardzo dawna poza krajem i mówi prawie wyłącznie po angielsku: mąż Amerykanin, córka też niezbyt chciała się uczyć j.polskiego. Przełomem okazała się wizyta dziecka u babci w PL, bez rodziców, gdzie była praktycznie wrzucona na głęboką wodę, przez miesiąc wszyscy wokół mówili tylko po polsku, więc nie dość, że sporo 'podłapała', to jeszcze zorientowała się, że język polski to nie jest jakiś martwy twór nigdzie nieużywany i do niczego nieprzydatnysmile Może warto zrobić coś podobnego
  • 11.05.16, 12:00
    Świtne pomysły, bardzo mi sie ten wątek podoba. Ja mogę dodać, że dla dzieci jest ważne widzieć jak rodzice sie komunikują w danym języku, widzą wtedy jak język jest używany w różnych sytuacjach. Trudniej jest jak oboje rodzice nie mówią po polsku. Ja staram sie spotykać z polskimi koleżankami, żeby dzieci mialy okazje posłuchac jak dwóch polaków używa języka w naturalnej rozmowie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.