08.02.16, 00:00
Witam smile Wstapilam na to forum, bo potrzebuje rady doswiadczonych mam.
Od ok 3 mies. trwa u mnie kryzys dotyczacy j. polskiego. Radzilam sobie bdb przez prawie 9 lat , a odkad okazalo sie , ze mlodszy syn zaczal czytac w tubylczym jezyku zaliczam "zjazd".. Czuje jakby wyczerpaly mi sie baterie (na mnie spoczywa caly ciezar nauki j. pol. Teraz i ang.). Ksiazki polskie wypierane sa przez angielskie. Dzieciaki czytaja po polsku dosc dobrze (nie dukaja smile), ale ksiazki kosztowaly majatek. Znajomi coraz mniej jezdza do kraju, my nie wybieramy sie w najblizszym czasie. Zapasy sie koncza.

Znamy sporo rodzin polskich, ale wszyscy klada nacisk tylko na angielski. Moje dzieciaki po pol mowia tylko miedzy soba. Do szkoly pol. jest nam nie po drodze (szczerze, szkoda mi calej soboty na mierne efekty). Do Polski daleko, dzieciaki nigdy nie byly. Corka ma coraz wiecej lekcji , ktore wymagaja kilkugodzinnego odrabiania. Do tego jak znajdzie chwile to rysuje (jak pamietam to puszczam jej wtedy polskie radio, ale na czytanie pol. ksiazek juz nie starcza czau sad
Jest mi z tym zle, ale coraz czesciej pojawiaja mi sie w glowie argumenty i usprawiedliwienia, ktore moje starania spychaja gdzies na pozniej , jutro. Jeszcze pol roku temu mialam ambicje , zeby jezyk mieli na dobrym poziomie, a juz teraz mysle, zeby tylko byli w stanie sie porozumiec to i tak bedzie lepiej od tego jak maja znajomi sad
Czy tylo wyjazd do Polski moze mnie podbudowac? Czy jest tu moze ktos , kto dal rade nauczyc dzieci polskiego na bdb poziomie bez wizyt w Polsce, bez pomocy nauczycieli itp? Czy wystarczy pol godziny , godzina dziennie?
Edytor zaawansowany
  • 08.02.16, 06:16
    Meza masz polskojezycznego? W jakich okolicach mieszkasz? U nas od zawsze byla egzekwowana zasada ze w domu TYLKO po polsku... Nie ma zmiluj sie... Do dzieci ZAWSZE mowie po polsku I oczekuje tego samego... Narazie dziala... Do polskiej szkoly chodza bo tam naucza sie rzeczy ktorych ja nie pamietam (I nie cala sobota na to schodzi tylko 3h - jest czas zakupy zrobic)...

    --
    Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
  • 08.02.16, 21:48
    1. Co to znaczy, ze zapasy ksiazek sie koncza? Nie ma ksiegarni internetowej? Thebookdepository.com dostarcza 'za darmo' na caly swiat.
    2. Polska Szkola to jednak dobry pomysl, mimo ze poziom akademicki przewaznie nie jest najwyzszy i moze jakiejs wielkiej wiedzy merytorycznej z tej szkoly nie wyniosa ALE zawsze to okazja do spotkaniaa z innymi ludzmi, ktorzy mowia po polsku i to jest najwazniejsze. Poza tym okazjonalna zabawa choinkowa czy Dzien Dziecka tez dobrze robia.
    3. Czemu skupiasz sie akurat na ksiazkach? Niech ksiazki czytaja w innym jezyku, nie musza przeciez wszystkiego robic po polsku. Piszesz ze rozmawiaja miedzy soba po polsku, a to juz wielki sukces.

  • 09.02.16, 03:45
    go-jab, maz mowi po polsku, niestety coraz slabiej. Tez mowie do dzieci zawsze po pol. i one mi po polsku odpowiadaja. Niestety od kilku miesiecy corka coraz dluzej po wyjsciu ze szkoly opowiada mi po ang. Do tego pisze coraz dluzsze wypracowania, ktore zajmuja jej czasami ze 2 h. Nie mam wtedy sumienia dorzucac jej jeszcze j.p.

    21mada ,zapasy sie koncza, bo duzo to kosztuje. Dzieciaki coraz wiecej czytaja. Ksiazki do szkoly to spory wydatek itd. Mam tez coraz mniej cierpliwosci i czasu na szukanie tego co dzieciom moze sie spodobac (czesc ksiazek, ktore zamowilam przez net im nie podeszly, a staram sie ich nie zmuszac mimo ze ja po ang zmuszalam sie nawet do czytania romansidel, bo nie bylo wtedy nic innego smile). Probowalam zorganizowac znajomych i namowic ich do zgromadzenia ksiazek w lokalnej bibliotece, ale nie bylo chetnych. Kazdy woli trzymac w domu to co jego.

    >3. Czemu skupiasz sie akurat na ksiazkach?
    Poniewaz w mowie potocznej mam ograniczony zasob slow i wraz z uplywem czasu moj polski robi sie coraz bardziej infantylny. Nie chce mi sie poprostu codziennie tlumaczyc znaczenia wyrazow.
    Dysproporcja miedzy jezykami u corki robi sie coraz bardziej widoczna. J.polski ma na poziomie 2kl ?, a angielki 4kl+. Np. dzisiaj poprosilam ja , zeby cos poczytala sobie po pol. Wyciagnela "Uniwersytet dzieciecy" i po 2 kartkach poddala sie. Zapytala sie co znaczy "gad" (reptile) i czy to jest od slowa bog, czy od gadania wink

  • 09.02.16, 16:42
    Co znaczy ze maz mowi coraz slabiej? To niech sie przylozy! Jak dlugo jest poza polska? To i dla niego dobra gimnastyka umyslowa. Ja jestem w stanach prawie 25 lat. wyjechalam w podstawowce. Tez mi czasem slow brakuje, ale sie staram naprawde poprawnie mowic. Do tej pory jestem w stanie polskich polskow poprawiac i wyszukiwac bledy gramstyczno/stylistyczne w polskich ksiazkach.

    Po szkole moje dzieci opowiadaja mi o swoim dniu - PO POLSKU! Wszystko sie we mnie kotluje jak w sobote po polskiej szkole slysze polonijne dzieci rozmawiajace z polonijnymi rodzicami po angielsku... A potem zdziwko ze dzieci nie chca mowic po polsku (nie mowie ze u ciebie taka jest sytuacja - po prostu dziele sie obserwacjami).

    Wypracowania pisza po angielsku, na wszystkie pytania odpowiadam PO POLSKU... matematyke tlumacze po polsku... Fakt, czasem dorzuce anglojezyczne slowo/pojecie, ale to wyjatek - nie regula... Bardziej na zasadzie tlumaczenia na biezaco i wprowadzania tych samych pojec w dwoch jezykach...

    Jeszcze raz powtorze - W DOMU (tzn ze mna/mezem) TYLKO PO POLSKU!

    --
    Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
  • 09.02.16, 19:27
    Witaj na forum smile Obiecuje ze w najbliższym czasie napisze wiecej na temat bo mam doświadczenie wieloletnie jak chodzi o wielojęzyczność , mam dwoje dorosłych , wielojęzycznych dzieci.
    Zaganiana jestem wiec na razie tak na szybko.
    Znam osoby wychowane poza Polska , dzieci emigracji powojennej ktore odwiedziły kraj po raz pierwszy po 1989 roku a po polsku mówiły pięknym literackim językiem.
    Moim zdaniem punktem ciężkości w rozwoju językowym dzieci jestesmy my , rodzice.
    Ja zawsze powtarzam ze wychowanie dzieci wielojęzycznych to pot , krew i łzy i twarde cztery litery rodziców smile
    Ile ja sie nawalczylam z oporem dzieci , ignorancja szkoły , lekarzy , logopedów , polskiej rodziny .Ale zawsze byłam przekonana ze polski to cześć tożsamości moich dzieci , ze nie chce i nie umiem zamknąć im dostępu do mojego świata ich polskiej rodziny.
    Ja wyjechałam PL w 1983 roku i mam wrażenie ze poprawnie mowię i piszę po polsku.
    Dzieciom starałam sie przekazać jezyk i kulturę Polski.Nie było lekko , syn mówi dobrze po polsku , ma bogate słownictwo ale akcent , czytać nauczy sie sam , pisze średnio ale na pewno szybko sie nauczy lepiej jak zajdzie potrzeba .
    Corka jest native po polsku i niemiecku.


  • 10.02.16, 01:47
    >Witaj na forum smile Obiecuje ze w najbliższym czasie napisze wiecej na temat

    Dziekuje smile troszke juz przeczytalam. Np wypowiedz twojej corki... motywujaca pozytywnie smile Chyba dam swojej do przeczytania smile

    >Ile ja sie nawalczylam z oporem dzieci , ignorancja szkoły , lekarzy , logopedów , polskiej rodziny

    Na to nie moge narzekac. Problem lezy we mnie. Czuje jakbym sie wypalila. Wystartowalam , super nam szlo, a teraz cos sie zmienilo... mam nadzieje, ze to przez zime. Moze to i czas , zeby odpuscic i poczekac az dzieciaki same zechca, znajda motywacje?. Wtedy sluzylabym pomoca i nie robila za konia pociagowego.

    >Corka jest native po polsku i niemiecku.

    Ja mam wrazenie , ze corka ani po polsku , ani po ang sobie nie radzi tak jak native. Moze nie powinnam tak do tego podchodzic, w koncu to jeszcze male dzieciaki, ale .... no tak na pesymizm mi sie zbiera.
  • 09.02.16, 22:31
    >Wszystko sie we mnie kotluje jak w sobote po polskiej szkole slysze polonijne dzieci rozmawiajace z polonijnymi rodzicami po angielsku...
    Moj syn tez do mnie mowi po angielsku i co mam zrobic? Ja zawsze mowie po polsku, ale to nie wystarcza, zwlaszcza w malzenstwach mieszanych.
  • 09.02.16, 22:37
    Odpowiadac po polsku!!! Wiesz ile razy slysze rodzicow ktorzy w tej rozmowie posluguja sie angielskim?! Oprocz tego, poprosic dziecko by laskawie zwracalo sie do ciebie w WASZYM jezyku, tzn polskim smile

    --
    Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
  • 09.02.16, 22:48
    No ale NASZ jezyk to nie zawsze jest polski. Owszem, to MOJ jezyk, ale juz meza i dzieci jezykiem ojczystym jest angielski. Ja zawsze odpowiadam po polsku, ale to jak z tym dziadem i obrazem.
    A zeby to bylo tak latwo - poprosisz i masz. Nie byloby wtedy chyba tego forum, ani tylu pytan: JAK to zrobic zeby dziecko mowilo po polsku. Tomy na ten temat napisano.
  • 17.06.16, 20:20
    Należy odpowiadać po polsku. wink Uparcie i już. U nas też mieszane małżeństwo, a dzieci lat 6 i 3 mają piękny zasób słów w obu językach domowych, dodatkowo syn już całkiem dobrze radzi sobie po francusku. Trzy tygodnie temu przeprowadziliśmy się do angielskojęzycznej części naszej wyspy, więc teraz jeszcze angielski im dojdzie. wink I owszem, czasami człowiek jest zmęczony (szczególnie w ciąży, jak ja teraz, hahaha), ale gdy tylko moje szkolne dziecko zaczyna coś wrzucać z francuskiego, ja i tak zawsze odpowiadam mu po polsku. Na szczęście mój syn zaraz podłapuje nowe (lub po prostu chwilowo zapomniane) słówko czy wyrażenie i tak idziemy powolutku do przodu... wink

    Natomiast prawdą jest, że wielu rodziców w pewnym momencie idzie na łatwiznę i mówi do dziecka w języku lokalnym. sad Ja potem uczę takie dziecko podstaw języka polskiego i pracuję nad motywacją rodziców, ale to już oczywiście trudniejsze im dziecko jest starsze...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kde6ydg6lrwcq2.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/relg82c3t3m20vxn.png
  • 10.02.16, 02:01
    Jest tu tez ponad 25 lat. Przyjaciol Polakow nie mial. W pracy wylacznie po ang. Nie dziwie sie, bo pol. moze jedynie cwiczyc ze mna. Jak go poznalam, to bardzo smiesznie mowil smile

    >Wszystko sie we mnie kotluje jak w sobote po polskiej szkole slysze polonijne dzieci rozmawiajace z polonijnymi rodzicami po angielsku...

    Mnie juz takie sytuacje nie irytuja, jest mi tylko jakos tak smutno. Mam wrazenie , ze tylko Polacy nie dbaja o swoj ojczysty jezyk. Rosjanie maja swoje szkoly , to samo Arabi, Chinczycy, Meksykanie...
    hmmm a jak sobie przypomne dawne spacerki ,pobyty na placu zabaw, jak sie wszystkie mamuski niemowlakow zarzekaly , ze kazde wakacje w Polsce, polska szkola co weekend, sciaganie dziadkow na swieta..... smile hehe
  • 10.02.16, 11:24
    Śrubokrętka , piszesz o wypowiedzi a raczej wypowiedziach mojej corki z 2008 roku?
    Ja tez miałam momenty załamania jak chodzi o syna, on stosował bierny opór , mówił po polsku ale niechętnie i to był duży kontrast w stosunku do corki która zawsze była bardzo pozytywnie nastawiona do Polski. Do tego stopnia ze napisała pracę magisterską o nowomowie w PRL teraz szuka pracy w kraju.
    Syn zaczął mowić chętnie po polsku jak miał 16 lat , teraz ma 26 i polski juz mu sie pare razy przydał , poza tym mamy fajna rodzine i znajomych w Polsce oraz syn skajpuje z ulubiona polska kuzynka regularnie.
    Ja uważam ze należy do dzieci należy mowić zawsze po polsku , nie zmuszać do mówienia , po prostu byc konsekwentnym.
    I nie stawiać sobie od razu za wysokich celów, jeżeli dzieci rozumieją to jest ok , kiedyś ten jezyk sie uaktywni w razie potrzeby.
    Bardzo wspierające sa wyjazdy do Polski , moje dzieci jeździły zawsze chetnie ale uważam ze nie należy zmuszać bo można wiecej zaszkodzić niż pomoc.
    A gdzie mieszkasz bo jakoś nie doczytałam ?




  • 10.02.16, 11:51
    W jakim wieku są Twoje dzieci?
    Tak rozmyślam o Twojej sytuacji , napiszę to co mi sie wydaje za słuszne i co robiłam , moze cos sobie dopasujesz.
    Jezeli corka wraca ze szkoły pełna wrażeń wysłuchaj ja i pozwól mowić po angielsku ale zapamiętaj co było dla niej ważne , co przeżywała .Wieczorem przed zaśnięciem porozmawiaj z nia o dniu szkolnym po polsku , poproś zeby spróbowała opowiedzieć po po polskulsku co sie zdarzyło i zaobserwuj jakich słów jej brakuje i próbuj je te słowa utrwalić .NIeduzo , skup sie na kilku słowach.
    Staraj sie zeby polski kojarzył jej sie z czymś miłym ,wieczorne opowieści , spacer , wyprawa na lody.
    Wtedy kiedy jest wypoczęta i jest mila atmosfera opowiedz jej jak ważne jest dla Ciebie , nie dla niej zeby mówiła po polsku, opowiedz jej o swoim dziecinstwie , o tym jak polski jest ważny dla Ciebie.
    Jezeli masz możliwość pojedź do Polski , moze nie na długo ale zróbcie cos ekstra. Jak lubi konie to do stadniny , jak wodę to popłynie łódka, pokaz jej Wieliczke , Kraków , morze , wybierz z nia cos co ja interesuje.
    Nie ucz sama polskiego , nie wprowadzaj codziennych lekcji i rygorów. Ja jestem nauczycielką i kiedy dzieci były małe nakupowalam książek i chciałam je uczyć .Nie funkcjonowało .Lepiej przemycić polski w rozmowie , obejrzeć film, posłuchać piosenek.
    Moze oglądajcie filmy , na jutubie jest sporo polskich dobranocek , filmów dla dzieci.
    Sa audiobooki , możesz jej włączyć przed zaśnięciem , ja aktualnie słucham Nienackiegosmile
    Moze nauka online, było wspominane o tym na forum.
    Moja przyjaciółka w Paryzu udziela lekcji polskiego via skype.Uczy na codzien polskiego we francuskich szkołach i na Sorbonie. Moze byś znalazła kogoś kto tak uczy. Wystarczy godzina , dwie w tygodniu.Moja corka miała prywatne lekcje polskiego , dwa lata raz w tygodniu i bardzo dużo jej to dało.

  • 10.02.16, 12:12
    Teraz sprawdziłam ze wypowiedzi mojej corki ktore miałam na myśli sa z 2006 roku.Jak ten czas leci ...
  • 10.02.16, 18:11
    wydaje mi sie, ze to jest dosyc niesprawiedliwy atak na sytuacje, gdzie rodzic mowi do dziecka w swoim ojczystym jezykiem a dziecko odpowiada w jezyku otoczenia. Uwazam, ze to jest wlasnie raczej normalne, szczegolnie jak jest malzenstwo mieszane. To jest dla mnie dziwny terror emocjonalny kazac dziecku wyrazac jego przezycia w jezyku, w ktorym tych sytuacji nie przezyl. dziecko to nie robot od tlumaczenia, szczegolnie jak sie nie zna wszystkich slow w tym drugim jezyku. Ja wole, zeby corka mi duzo opowiadala, nie bala sie, ze ja ochrzanie bo nie opowiada mi swoich spraw po polsku albo nie mowila duzo, bo po prostu nie potrafi tego powiedziec po polsku. Wychowanie wielojezyczne to jest dosyc wieloplaszczyznowa sprawa, nie ma jednej opcji, ktora trzeba spelnic.
    Wracajac do autorki watki to powstaje pytanie dlaczego nie bylas jeszcze z dziecmi w Pl? Finanse czy czas? Bo jednak ten kontakt z zywym jezykiem jest bardzo pomocny i tez motywujacy do dalszego dzialania nie tylko dla ciebie ale i dla dzieci.
  • 10.02.16, 19:12
    Nie mowie ze ochrzaniam... Po prostu od urodzenia jest to komunikat jasno dzieciom naszym przekazywany - z nami po polsku... Zdaje sobie sprawe ze sa rozne sytuacje, rozne dzieci, malzenstwa mieszane... Ale to znaczy ze troche wiecej trzeba bedzie wysilku zeby efekty bylo widac... Moje dzieci po angielsku porozumiewaja sie tak jak ich rowiesnicy, po polsku rowniez (czasem wtraca slowo angielskie - na biezaco poprawiam lub prosze zeby zastanowily sie jak to bedzie po polsku)... Za sukces uwazam ze miedzy soba rozmawiaja po polsku, a ostatnio jak sie najstarszego spytalam w jakim jezyku sni, to mi powiedzial ze po polsku smile

    Nikt nie mowil ze bedzie latwo... Ale jak gdzies kiedys uslyszalam - nic wartosciowego latwo nie przychodzi...

    --
    Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
  • 10.02.16, 23:54
    > powstaje pytanie dlaczego nie bylas jeszcze z dziecmi w Pl?

    3 lata temu dom nam zalalo. Troche nam zajelo stanac na nogi.
    Ceny biletow sa chore. Latem 3,500 za 3 osoby + utrzymanie przez miesiac, dwa. Dla porownania 10 dni w Disney World 1500$ za 4 osoby. Z rodziny najblizszej w Polsce zostalo tylko kilka osob. Przyjaciele tez rozjechali sie po swiecie....
  • 11.02.16, 01:45
    Srubokretka , moja corka mając 12 lat zaczęła pisać majle , listy do dwóch chłopców z Polski ktorych długo nie poznała osobiście ale moja przyjaciółka ich netowo zapoznała , synowie jej koleżanek. Jedna znajomość przetrwała do dzis , maja sporadyczny kontakt , on był w Oslo z narzeczona a corka na ich slubie w PL. Zdrugim miała wiel lat kontakt i jako nastolatkowie pisali duzo o literaturze , jakoś jednak ich drogi sie rozeszły .
    Bardzo wiele dało jej to regularne pisanie do rówieśników.
    Wiem ze Polska daleko , drogo i nie macie motywacji.
    Ale naprawdę warto się wybrać,pokazać dzieciom ze po polsku mówi sie na ulicy , w kinie i kawiarni.
    Teraz PL zaczyna byc atrakcyjnym krajem , moi norwescy koledzy ciagle latają i sie nachwalić nie mogą Jako lokalna patriotka polecam Wrocław , syn był niedawno na warsztatach capoeiry z rodowitym paryzaninem i ten ostatni był zachwyconysmile
    Mam dalej kontynuować na temat i dzielić sie moimi doświadczeniami ? Ja na temat wielojęzyczności moge bez końca bo to nasza codzienność od lat. Ja i moje dzieci żyjemy na codzien w kilku językach , to zeby nie mieszały i ciagłe ich poprawianie to moje zajęcie od blisko 30 lat. W przypadku corki zaczęło sie od najprostszych zdań a doszło do godzinnych telefonicznych dyskusji na temat najnowszej historii Polski , oglądania polskich filmów i analizowania ich , rozmów na temat moralności i filozofii .Wspieralam córkę kiedy pisała prace magisterska.
    Syn tez ma bardzo interesujące i nietuzinkowe spojrzenie na kraj , bardziej obiektywne bo nie czuje sie tak związany z krajem jak corka , w tej chwili jego punktem ciężkości i miejscem na Ziemi jest Oslo.
    Nikt go za Norwega nie weźmie bo ma akcent ale jezyk zna bdb , zabiera sie do pracy licencjackiej po norwesku.
    Kiedy moje dzieci miały tyle lat co Twoje w PL był komunizm, listy cenzurowane , telefony
    ograniczone ,wyprawa z DE do Wrocławia toodyseja homerycka , zwłaszcza granica deder - Polska.
    Na pewno nie sądziłam ze w przyszłości moja corka majac dyplom niemieckiego uni wpadnie na pomysł,szukania pracy w PL i studiow podyplomowych w Krakowie.
    Polskiego pilnowałem bo to był moj jezyk , moje emocje a ich tożsamość której nie chciałam im odbierać .
  • 13.02.16, 15:47
    >Wiem ze Polska daleko , drogo i nie macie motywacji.
    Ale naprawdę warto się wybrać,pokazać....

    Plan wycieczek gotowy juz od kilku lat. Zaczyna sie od pokazania kurczakow na wolnosci (a nie w zoo) a konczy na Wieliczce wink Moze uda nam sie w tym roku.

    >Polskiego pilnowałem bo to był moj jezyk , moje emocje a ich tożsamość której nie chciałam im odbierać

    U mnie bylo podobnie. Nawet za bardzo nie skupialam sie nad argumentami za nauka polskiego. Poprostu uczylam, jakby to bylo cos oczywistego. Takie "chciec to moc". Tylko chciec gdzies wyparowalo.
    W tym tygodniu dzieciaki beda mialy ferie , moze zmusze sie... Wlasciwie to juz wczoraj bylo lepiej, bo z synem poczytalismy smile
  • 10.02.16, 22:23
    >W jakim wieku są Twoje dzieci?

    4, 8

    >Wieczorem przed zaśnięciem porozmawiaj z nia o dniu szkolnym po polsku , poproś zeby spróbowała opowiedzieć po po polskulsku co sie zdarzyło i zaobserwuj jakich słów jej brakuje

    Bdb rada, dziekuje smile

    >Moja przyjaciółka w Paryzu udziela lekcji polskiego via skype

    Z tym sie nie spotkalam. Ciekawy pomysl. Wroce do tego przed wakacjami, bo teraz corka przygotowuje sie do testow stanowych i ciezko o punktualnosc.

    >Nie ucz sama polskiego , nie wprowadzaj codziennych lekcji i rygorów.

    Powiem szczerze , ze u nas sie to sprawdzalo rok temu (w tym roku stracilam zapal). Udalo mi sie nauczyc syna czytac tak jak sobie zaplanowalam, czyli przed pojsciem do am. szkoly. Zaczal tez sam z siebie pisac. Ponad miesiac temu zaczal czytac po angielsku i z tego tez powodu sie rozjechalam, bo nie wiedzialam za ktory jezyk sie zlapac hheheh ale to brzmi wink Wiem, ze powinnam zostawic j. ang. nauczycielkom, ale gdzy pyta mnie, jak cos powiedziec po ang. to mu odpowiadam i zauwazylam, ze on to zaczyna wykorzystywac, bo skoro mama umie po ang. to po co sie wysilac. Faceci wink
    Wtedy nachodza mnie mysli, ze bede poswiecac swoj czas, a on i tak nie bedzie z tego korzystac ( a na tyle, zeby sie dogadac, to juz zna).
    Ten pomysl z kuzynka jest caalkiem dobry. Wlasciwie to mam kogos do kogo dzieciaki moglyby pisac. Sprobujemy.

    Reszte mykow stosuje. radio, tv , audiobooki... moze nie codziennie, ale wiekszosc czasu. Am tv wogole nie mamy (zacofana sie czasami czuje wink)
    Dziekuje jeszcze raz za rady.
  • 10.02.16, 22:03
    > piszesz o wypowiedzi a raczej wypowiedziach mojej corki z 2008 roku?

    Oj nie pamietam , ale duza byla. Musialam zrestartowac kompa i zniknela.

    >Syn zaczął mowić chętnie po polsku jak miał 16 lat ,

    smile no to pocieszylas smile

    >I nie stawiać sobie od razu za wysokich celów,

    Chyba ten blad ? popelnilam. Bylam bardzo ambitna, widzialam cel i dazylam do niego. Widzialam tez racjonalne przeslanki, korzysci, ktore w miare uplywu lat mi sie rozmywaja i to jest dla mnie problem. Nie podejscie dzieci, bo wychowalam je w dwujezycznosci i dla nich jest to naturalna sprawa. Nie zastanawiaja sie, nie poddaja watpliwosci, nie buntuja sie, polski nie sprawia im trudnosci, nawet czytanie. Zyjemy tez w miescie, gdzie kazdy zna conajmniej dwa jezyki, wiec dla nich jest norma, ze maja znac dwa. Jednak ostatnio corka ma duzo do pisania i mam wrazenie, ze jak jej godzine na polski zabiore , to swiat sie zawali... wink

    Mieszkam w Stanach. Jednak zycie wszyscy maja intensywne i kazdy narzeka na brak czasu (mi doba tez by mogla sie rozciagnac troche wink) Nie znam tez dzieciakow , ktorzy rozmawialiby po polsku. ehh a bylo ich tak duzo wczesniej.
  • 11.02.16, 06:34
    Co do drogich książek po polsku... Skoro jesteś w Stanach, możesz kupić tanio czytnik kindle z Amazonu. Jest pełno polskich księgarni sprzedających ebooki, jest wiele promocji praktycznie non stop. Ba, można nawet słownik polski sobie zainstalować! Wychodzi dużo taniej i wygodniej niż książki papierowe. Możesz poszukać w google bloga Świat Czytników - jest tam mnóstwo informacji. Sama czytam teraz praktycznie tylko po polsku: książki, czasopisma, gazety, właśnie dzięki kindlowi. Gdybym miała to wszystko jakoś w papierze zorganizować, to bym zbankrutowała.

    Ja wyjechałam prawie 6 lat temu, męża mam niepolskiego, któremu bardzo zależy, żeby nasze dzieci mówiły po polsku. Póki co nasz czterolatek mówi do mnie tylko po polsku - mam nadzieję, że tak zostanie, choć chodzi już do lokalnej szkoły.
  • 12.02.16, 02:25
    Idąc tym tropem - a może Legimi? Przydałby się tylko wtedy czytnik e-booków z Androidem (Kindle niestety nie da rady), choć jest też opcja czytania na tablecie/telefonie (no, ale to mało wygodne).

    Płacisz abonament (40 zł miesięcznie, albo trochę więcej, jeśli kupujesz przy tym czytnik) i masz nieograniczony dostęp do bazy książek. Są książki dla dzieci - właśnie sprawdzałam. Trochę nielogicznie się to wyświetla - po kliknięciu na kategorię "Dla dzieci i młodzieży" pokazuje się ich niewiele, przy dalszym klikaniu po seriach/wydawnictwach jest ciekawych pozycji dużo więcej.

    Plus jest taki, że jak książka nie przypadnie do gustu, to można ją porzucić i wypróbować inną - bez poczucia tracenia pieniędzy.
  • 13.02.16, 15:57
    Ciekawy pomysl. Androida mam w telefonie, wiec moze niedlugo sie skusze. Dziekuje smile
  • 13.02.16, 16:00
    >Póki co nasz czterolatek mówi do mnie tylko po polsku - mam nadzieję, że tak zostanie, choć chodzi już do lokalnej szkoły.

    Ucza juz go tam czytac i pisac po ang? Obowiazuja u was Common Core Learning Standards (CCLS)?
  • 17.06.16, 21:10
    Nie zauważyłam pytania smile Nie mieszkamy w UK - język otoczenia to flamandzki. Czytać go jeszcze nie uczą, za to ja się przymierzam (metodą krakowską).
  • 29.02.16, 09:23
    Mam wrażenie, że wyczerpały ci się środki z zakresu "przymus". Świetnie to rozumiem: u mnie z realizowania niemal całego programu szkoły polskiej rezygnowałam po kolei ze wszystkiego, tak że odpadała matematyka, przyroda,w końcu ostał się tylko polski i śladowo historia. Kiedy ja zaczynałam nie było polskiej szkólki w Katarze, i robiliśmy to metodą internetową (jest kilka szkół, darmowych lub płatnych. Zajmują pewnienie mniej czasu niż szkoła stacjonarna, ale ten czas jest rozrzucony pomiędzy różne dni tygodnia).
    Co ci pozostaje? Moim zdaniem tylko to, co nie jest (lub prawie nie jest) związane z przymusem.
    Moim zdaniem zostają ci książki i ludzie - nic więcej.
    Ja bym więc mimo wszystko inwestowała w sprowadzanie książek lub rozejrzala się za biblioteką (w Katarze zorganizowaliśmy polską szkołę piątkową, z niezłym księgozbiorem). Dzieci mają kłopot z czytaniem, bo pojawia się nawał nowych słów? To czytaj im sama, czytaj książki dobre, ale lekkie, wciągające akcją.
    I myślę, że musisz zacząć odwiedzać Polskę, ale tu, uwaga, najważniejszy jest kontakt z rówieśnikami. Po pierwsze dlatego, że od nich dzieci uczą się błyskawicznie i mimochodem, a po drugie dlatego, że towarzyszą temu emocje. Na twoim miejscu planowałabym wyjazdy do Polski lub wysyłanie tam dzieci. I zapisywanie ich na półkolonie (w Warszawie jest sporo świetnych propozycji, polecam zwłaszcza Muzeum Etnograficzne, ale także np. półkolonie żeglarskie na Zegrzu czy inne sportowe), kolonie, obozy, pracownie. Ja dzieki temu w bonusie dostałam kilka przyjaźni dziecka, z czego przynajmniej dwie mają wszelkie cechy trwałości. Co oznacza na przykład sesje na skype, dzięki czemu język nie zamiera w ciągu roku szkolnego.
  • 01.03.16, 21:45
    >Mam wrażenie, że wyczerpały ci się środki z zakresu "przymus".

    To nie to. Poprostu doba ma 24 godziny sad Dzieciakom przybywa obowiazkow, zajec, hobby. Do tego nauczycielki corki zasugerowaly , zeby ja poslac do gimnazjum z dodatkowym programem dla dzieci zdolnych. Corka napalona, bo mialaby zajecia z rzezby, ceramiki, ale zeby sie tam dostac musialaby zrezygnowac z kilku godzin snu dziennie. Az zla jestem na nauczycielki , ze powiedzialy o tej szkole przy corce, bo ona sie napalila, a tam jest 16 dzieci na jedno miejsce. Jak sie uprze na ta szkole, to polski pojdzie w calkowita odstawke sad a mi nadal bardziej narazie zalezy na jezyku niz na rzezbie w szkole, bo rzezbic sobie moze i domu.

    >I myślę, że musisz zacząć odwiedzać Polskę

    Dzis sprawdzilam bilety. Za 3 trzeba zaplacic 4500$ hahaha Prywatna nauczycielka na rok bedzie mnie duzo mniej kosztowac.

    >najważniejszy jest kontakt z rówieśnikami.

    Z tym pokombinuje. Skype to bdb pomysl, dzieki smile

  • 08.03.16, 13:33
    Tylko dowcip polega na tym, żeby córce sie chciało do tego skype siąść, musi najpierw mieć po temu emocjonalną potrzebę. Dlatego mówię o przyjeździe, zapewnieniu dzieciom kontaktów z rówieśnikami i zawiązaniu przyjaźni. Inaczej moim zdaniem nie pójdzie - bo musiałabyś zaganiać. No, ale kazdy ma inne dziecko i inne metody. Mówię, co sprawdziło się u mnie.
  • 16.03.16, 23:36
    Wyjadzy do Polski sa bardzo wazne. Bez tego jezyk jest jakby martwy. Jesli Polska dla Twoich dzieci to jakas abstrakcja ktora widzieli tylko na mapie to im sie nie dziwie ze nie chca mowic. Jezyk musi byc zywy! My tez mieszkamy w Stanach. Do Polski jezdzimy...co roku. Moje dzieci uwielbiaja, to sa dla nich najwspanialsze wakacje! A ile korzysci to nie wspomne! Ze drogo? Wszystko jest drogie, gdzies te dzieci trzeba wziac, cos im pokazac, a tygodniowe wakacje w Meksyku to niby ile kosztuja? Tez trzeba zaplacic ok 4 tys na rodzine, a korzysci...bez porownania!!
    Rok temu bylismy w Pl i pojechalismy na kemping na Wegry. My, dzieci, dziadkowie, przyczepa kempingowa, na termalne baseny. dla dzieciakow raj - a wiesz ile zaplacilismy? 200 zl za 4 dni! Gdzie za 50$ pojedziesz tutaj???
    Moje tez chodza do Polskiej szkoly i nie schodzi na to cala sobota. Nawet jakby zeszla to co? Moja corka mowi "mamo, amerykanska szkola jest fajna ale poslka jest najlepsza!". Do tego piosenki, tradycje, kolezanki polskie - bezcenne! Ja w polskiej szkole dodatkowo ucze i tez mnie krew zalewa jak przychodzi rodzic z placzem ze dziecko nie mowi po polsku, a ja sie pytam czy pani zawsze mowi do dziecka po polsku, na to dostaje odpowiedz - no, staram sie, ale wie pani, to nie jest proste. a pozniej slysze ta mame jak mowi do dziecka - jedno zdanie tak, drugie tak... i mysle sobie, rany, co ona wyprawia...
    Nie mowie zebys co roku jezdzila do Pl - takich szalencow jak my to malo. Ale zeby NIGDY nie byc???
  • 07.04.16, 02:14
    A niania z Poslki na wakacje ? Nie przez agencje, ale popytac wsrod znajomych, rodziny, ja tak goscilam u siebie kilka razy corke przyjaciolki. Spedzala u nas wakacje, nie dostawala formalnego wynagrodzenia bo nie stac mnie bylo na to ale dla niej bylo to atrakcyjne, sporo jezdzilismy z nia i mogla sobie pozwiedzac no i szlifowala angielski w Stanach. Oczywisice trzeba miec gdzie taka nianie umiescic w domu i logistycznie jakos to opanowac. Jedna nianie mialam, ktora wstydzila sie mowic po angeislku, chociaz teoretycznie mowila i rozumiala duzo-z punktu widzenia dziecka-niania idealna. Oczywiscie po takich wakacjach bylam wykonczona bo jeszcze ambitnie planowalam tematycznie tygodnie i rozne inne cuda-wianki a pracuje normalnie zawodowo na caly etat. No ale dalo sie i na parwde pomoglo to utrzymac Polski na dobrym poziomie i pozniej juz mloda mogla spokojnie zostawac w Poslce u dziadkow na wakacje. No i zawsze to tylko jeden bilet do kupienia a nie kilka.

    Zachecam cie tez do skorzystania z polskiej szkoly. owszem polowa soboty w plecy ale.. no cos za cos. u nas po prostu to jest priorytetem dla nas obojga (maz amerykanin) zeby corka mowila po polsku, znala kulture, historie i geografie Polski a tego ja sobie nie wyobrazam juz, ze umialabym ja nauczyc w domu. Moja tez ma mnostwo zajecic, sporty, instrumnety ale mom zdaniem tylko jej to na dobre wychodzi bo (odpukac) okres nastoletni nam przebiega dosyc lajtowo.

    Jesli nie mozecie jechac do Polski to jakies imprezy w srodowisku polonijnym, zeby dzieci poznaly ludzi, ktorzy ze soba po poslku rozmawiaja.

    A jeszcze taki mam pomysl-skoro maz slabo mowi to moze by on wlasnie czytal z dziecmi ksiazki i np one by mu musialy jakies rozne slowa co zapomnial tlumaczyc, moze i duzo smiechu by bylo jak by sie okazalo ze tata smiesznie cso przeczytal itd.
  • 20.06.16, 16:21
    ja wkladam wysilek w sobotnia szkole i nie uwazam, zeby efekty byly mierne. Taka szkola daje duzo,
    Sa tez szkoly internetowe. Ale to wszystko wymaga wlozenia wysilku, systematycznosci.

    jesli masz polskich znajomych to zrobcie liste ksiazek jakie macie i pozyczajcie sobie nawzajem. Wiem, jak ciezko jest dostarczyc ksiazki jak jedna wystarcza na 1 wieczor. Bez biblioteki nie da rady.
  • 20.06.16, 16:22
    urwalo mi... taka szkola daje duzo, poza sama nauka i motywacja sa tez kolezanki, sa rozne szkolne atrakcje, wspolne wyjscia itp.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.