Dodaj do ulubionych

taka sobie rodzina dwujezyczna...

12.08.16, 17:36
restauracja kolo Ustronia Morskiego.

Mama i tata rozmawiaja po polsku. Mama zdecydowanie Polka, tata, tez, ale pewnie wyrosl w Niemczech. Rozmawiali po polsku.
Obok siedzialo dziecko. Do niego zwracali sie po niemeicku. Oboje.

I znow rozmawiali...
Nagle dziecko mowi, zeby mowili po niemiecku bo nie rozumie...
Mama do syna (PO NEIMEICKU): Marcinku. Nie przeszkadzaj. Musimy porozmawiac z tata. Jak podrosniesz to cie mama nauczy mowic po polsku. To jest WIDELEC smile))


--
Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
___________________________________________

www.facebook.com/groups/129829233757830
Edytor zaawansowany
  • 12.08.16, 19:40
    Łączę się w bólu, camel. Będąc niedawno z synem w parku linowym w Olsztynie widziałam rodzinę Polaków z trzema chłopcami - rodzice między sobą potworkiem polsko-niemieckim, do dzieci - zwłaszcza mama - nie bacząc na polskojęzyczne otoczenie - łamanym niemieckim, ale np. cały instruktaż łażenia był po polsku, chłopcy rozumieli i coś tam po polsku jednak dukali.

    A dziś w książce do niemieckiego znalazłam taki tekścik:

    Mein Mann heißt Adam. Wir kommen aus Polen, aber wir leben in Deutschland. Wir haben Kinder. Wir sprechen Polnisch und Deutsch. Mein Sohn spricht nur Deutsch.
    (Mój mąż ma na imię Adam. Jesteśmy z Polski, ale mieszkamy w Niemczech. Mamy dzieci. Rozmawiamy po polsku i po niemiecku. Mój syn mówi tylko po niemiecku).

    Wydawcą książki jest firma organizująca certyfikowane egzaminy językowe w Niemczech i generalnie żyjąca z wielojęzyczności...

    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 13.08.16, 20:03
    z tego co zauwazylem to sporo ludzi mowi do dzieci po niemiecku..a potem sie dziwi, ze nei mowia po polsku.
    Dosc interesujacym przykladem jesz moja ostatnia przypadkowa znajomosc. Mama przyjechala z dziecmi z PL do Niemiec. Najstarszy synek 6, drugi 5 i corka urodzila sie w DE.

    Dzieci do tej pory mowily wylacznie po polsku. Po przyjezdzie, mama zaczela do nich mowic po niemiecku - nie lamanym. Calkiem dobrze. Zeby latwiej sie nauczyly i przywykly, najstarszy do szkoly, mlodszy do przedszkola. Wynik.. dzieci kompletnie przestaly mowic po polsku i uzywaja nawet miedzy soba niemieckiego. Co prawda w wakacja mowia po poslku u dziadkow w PL, ale po powrocie do Niemiec od razu przestawiaja sie na niemiecki.. dosc ciekawy przypadek..musze przyznac.

    No coz, moj mlody tez nie mowi na poziomie polskiego 8 latka, ale stara sie przynajmniej.
  • 14.08.16, 21:24
    Wiesz, tej opisanej przez ciebie sytuacji nie mozna tak prosto ocenic. Rodzice, ktorych dzieci nie posluguja sie jezykiem otoczenia, probuja im ta sytuacje ulatwic. Ja to rozumiem. Powinni byc swiadomi konsekwecji takich decyzji, ale jezeli sa i maja inne priorytety, to trzeba to uszanowac.
    Mam taka zaprzyjazniona rodzine - oboje rodzice polacy, syn do pewnego wieku mowil tylko po polsku, pomimo chodzenia do przedszkola tubylczego. Myslisz, ze im bylo prosciej niz nam? Jego mama na rzesach stawala, zeby syn zaczal mowic po tubylczemu.
    Ja tez kiedys dosc zasadnicza bylam w temacie wychowywania dzieci wielojezycznych. Teraz jakos odpuszam, chociaz nadal wychowuje moje wielojezycznie. Ale troche wiecej zrozumienia mam, dla rodzicow, ktorzy sie na to nie decyduja. Wielojezycznosc jako narzedzie a nie ideologia big_grin

    --
    Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać [dziecka] w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić. Janusz Korczak
  • 26.08.16, 14:57
    Bylam na warsztatach tutaj w F. o wielojezycznosci. Ja nie mam zrozumienia dla takich mam, bo one dzieciom robia krzywde.
    Tutaj promuje sie wielojezycznosc i zacheca sie rodzicow, zeby do dziecka mowic w jezyku ojczystym rodzica, nawet w srodowisku obcym. Dlaczego? Bo badania psychologiczno/lingwistyczne wykazaly, ze dzieci ktore b.dobrze znaja jezyk ojczysty rodzicow szybciej i lepiej ucza sie jezyka tubylczego i kazdego kolejnego (a takze matematyki) w porownaniu do dzieci, z ktorymi rodzice rozmawiaja w jezyku obcym dla rodzicow. No i przedwszystkim nie przyswajaja sobie bledow (czy to slownictwo, gramatyka, wymowa itp) ktore popelniaja rodzice, mowiacy jezykiem, ktory nie jest ich rodzimym jezykiem, nawet jesli go dobrze znaja. Oczywiscie na poczatku rozwoj jezykowy dziecka moze przebiegac nieco wolniej, ale szybko roznice ta sie wyrownuja.
  • 28.02.17, 18:13
    Pomijajac oczywiscie sytuacje, kiedy to rodzice Polacy nie umieja poprawnie mowic po Polsku a takich jest, przynajmniej w Niemczech, cala masa uncertain

    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • 26.08.16, 14:45
    Niemcy to troche inna historia i w ksiazce wydanej w Niemczech taki teks mnie nie dziwi. Oni daza do tego aby europejczycy mieszkajacy w niemczech nie mowili w swoim jezyku, nawet w domu miedzy soba.
  • 26.08.16, 21:07
    A to akurat to zupelna bzdura. Skad zaczerpnelas takie informacje?

    --
    Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać [dziecka] w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić. Janusz Korczak
  • 29.08.16, 13:31
    Z materialow, ktore tlumaczylam dla UE .
  • 29.08.16, 22:20
    Jakich materialow? Owszem, ktorys z prawicowych politykow zaproponowal wprowadzenie prawa, ktore nakazywaloby rozmowe w jezyku niemieckim takze w domach, ale zostalo to, hmmm, ogolnie wysmiane przez spoleczenstwo. Masz inne informacje na ten temat? I dlaczego mialoby to dotyczyc tylko europejczykow?

    --
    Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać [dziecka] w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić. Janusz Korczak
  • 01.11.16, 02:28
    CO ty za brednie piszesz????


    > Niemcy to troche inna historia i w ksiazce wydanej w Niemczech taki teks mnie n
    > ie dziwi. Oni daza do tego aby europejczycy mieszkajacy w niemczech nie mowili
    > w swoim jezyku, nawet w domu miedzy soba.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 26.08.16, 21:14
    Przeciez to uproszczenie moglo byc, Laemmchen big_grin Ja do czwartego roku zycia corki moglam to samo napisac, bo corka, ja wiesz, do czwartego roku zycia mowila tylko po niemiecku, pomimo moich usilnych staran, aby bylo inaczej. I jakby ktos zapytal, musialabym tez powiedziec: corka mowi tylko po niemiecku.
    To tak na marginesie i z przymruzeniem oka.

    --
    Pozwól dzieciom błądzić i radośnie dążyć do poprawy. Janusz Korczak
  • 01.09.16, 18:09
    mlody tez nie chcial za bardzo po polsku do 4 roku. Potem sie przylaczyl bo chcial z synem kolegi w pilke grac, a on nie znal slowa po niemeicku. A jak sie juz przeloczyl to bylo tylko lepiej i lepiej.
  • 16.08.16, 10:27
    Każdy postępuje w zyciu jak chce. Ja mam dorosłe wielojęzyczne dzieci i wielu znajomych w podobnej sytuacji jak ja, wiem sporo o wielojezyczności w teorii i pratyce.
    Często dopiero kiedy dzieci z rodzin wielojęzycznych dorastają okazuje się ze rezygnacja z nauki polskiego to był błąd.Albo z powodów emojonalno /tożsamościowych albo praktycznych.
    Znam wielu młodych ludzi szukających swoich korzeni a nawet uczączych sie polskiego w wieku dorosłym.
    Moja córka dostała od ręki pracę po studiach w Berlinie nie dlatego że zna biegle angielski i norweski plus komunikatywnie szwedzki i duński tylko dlatego ze jest nativ po polsku.Po niemiecku też ale to nie miało aż takiego znaczenia , w jej firmie pracuje sporo Polaków znajacych dobrze niemiecki ale nie idealnie.
  • 31.08.16, 19:43
    dokladnie..moja siostrta ma 2 dzieci. Zadne nie mowi po polsku, ale 30 lat temu dwujezycznosc byla dosc dziwnym zjawiskiem. Ona pracowala, dzeici byly w domu z babcia..poza tym nie chcialy mowic po polsku. Tata jest Niemcem.
    Kilka lat temu corka poznala fajna Polke...maila mamie troche za zle ze nie umie z nia po polsku rozmawiac. No i syn postanowil choc troche nauczyc sie polekiego...
  • 26.08.16, 14:44
    Na, a ja w Finlandii w zamku na wycieczce spotkalam tausia Polaka i dziecko nie wiem co. Kolezanka chciala zagadac do dziecka a tatus ze ono nie mowi po polsku tylko po finsku i po angielsku. Koleznaka wypalila "no jak to tak, przeciez pan jest Polakiem!". "nie uwazam, zeby polski mu sie do czegos przydal". Smutne to, bo Pan byl z tego mldszego pokolenia (ok. 30- 35)...Moje mowi i po polsku i po finsku i po angielsku, wiec jego tez by moglo... Ale najwyrazniej tatus wstydzi sie ze jest Polakiem. I teraz zastanawialm sie po co on sie do nas w ogole odzywal...
  • 29.08.16, 11:52
    Ja zauwazylam, ze facetom ogolnie mniej zalezy. Moj po polsku niewiele mowi, wiec moze z dziecmi tylko w swoim jezyku sie porozumiewac... ale olal sprawe i przez dlugi czas mial problem, bo starsza corka miedzy 2,5 a 3,5rz mowila tylko po polsku. Ostatecznie nie bedzie problemu, bo dzieci w szkole beda sie uczyc w jego jezyku, ale jakbysmy zostali w Polsce, to nie wiem. Ja tam sie za kazdym razem ze wstydu pale jak do tesciow jezdzimy, bo dzieci nie potrafia sie z nimi dogadac, a maz w ogole nie widzi problemu -_- ehh
  • 31.08.16, 19:04
    cytuję za koleżanką, która chyba też tu od czasu do czasu wpada, więc pozdrawiam:

    koleżanka, mama 5-latka, super wymiatającego po polsku, spędzała wakacje w Polsce, gdzie spotkała sporo innych polskich rodzin, mieszkających w Niemczech. Z jedną z mam wywiązała się rozmowa, w której pani rozkminiła sekret niespełnionej dwujęzyczności:
    M(ama): no wiesz, ale ty masz łatwiej, bo mój mąż jet Niemcem i rozmawia z synem po niemiecku
    K(umpela): no mój też
    M: no ale moje dziecko poszło do żłobka, jak miało rok, a tam tylko po niemiecku
    K: no moje też
    M: no ale ja nie mam dużo czasu, żeby z nim gadać, bo pracuję
    K: no ja też
    M: a wiesz, a moje dziecko jest po prostu leniwe i nie chce się nauczyć tego polskiego

    I tutaj koleżace zabrakło komentarza.

    Może ktoś z Was miałby pomysł, jak dalej pociągnąć tę rozmowę?

    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • 31.08.16, 19:40

    > M: a wiesz, a moje dziecko jest po prostu leniwe i nie chce się nauczyć tego po
    > lskiego

    mogla potwierdzic...z grzecznosci smile)))
  • 01.09.16, 13:13
    Moja kolezanka, bliska, tez wychowujaca dziecko dwujezycznie (no, probuje), chociaz nie po polsku, powiedziala ostatnio, ze nie widzi plusow tego wychowania. Ze ogolnie to w ogole nie widzi potrzeby. Fakt, ze jej rodzice po niemiecku nie moga sie dogadac, jakos jej nie przekonuje. A tak ogolnie to musze stwierdzic, ze ona jest zdecydowanie bardziej zwiazana ze swoim krajem pochodzenia niz ja z Polska.

    --
    Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać [dziecka] w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić. Janusz Korczak
  • 01.09.16, 17:50
    big_grin Dobre!
    Ale tez tak może być. Ja mam dwoje dzieci i jedno chce mowic po polsku, a drugie - nie. Nie zawsze wina lezy po stronie rodzica. Dziecko tez musi chcieć. Jedne dzieci sa zgodne, inne - przekorne. Jedne sa zdolne, inne - niezbyt. I tak w każdej dziedzinie, nie tylko językowej. Gdyby kazde dziecko dalo się nauczyć wszystkiego, to wszyscy bylibyśmy dziś sławnymi muzykami, sportowcami, naukowcami, no nie?
  • 01.09.16, 18:07
    no najczesciej jest tak, ze mlodsze nie chce mowic...

    Glownie dlatego, ze ze straszym rodzic spedzal duzo wiecej czasu, a z mlodszym juz jest inaczej. No i czesto jednak starsze z mlodszym bawi sie w jezyku lokalnym.

    Sporo takich przypadkow obserwuje sie tu. Gdzie pierwsze starsze, mowi super, a drugie mlodsze..juz gorzej. Mlody ma od roku w klasie chlopca PL-RUS, starszy mowie plynnie po rosyjsku, dostal sie do Rosyjskiej Wuropa Schule, ale z mlodszym rozmawia po niemiecku i mlody juz si e nie dostal, do tego nie chce mowic po rosyjsku, choc swietnei rozumie..

    Tak samo 4 dzieci znajomyhc. Kazdy mlodsze woli jezyk otoczenia. Szczegolnie te z mieszanych malzenstw... Choc czasem takze i mlodsze sobie swietnie radzi w innym jezyku.

    Zdolnosci jezykowe to maja male znaczenie, kazde dzeicko jest w stanie opanowac kilka jezykow. Bedac w szkole jezykowej w DE, spotkalem dziewczyne z Afryki. Juz nie pamietam dokladnie skad. Kazda kobieta w ich plemieniu mowi min 3 jezykami. Jezykiem kobiet z tego plemienia, jezykiem mezczyzn (maja inny jezyk) - rozumieja ten kobiet, ale posluguja sie innym i jezykiem matki meza.

  • 01.09.16, 18:15
    > No i czesto jednak starsze z mlodszym bawi sie w jezyku lokalnym.
    Sama jestem takim przypadkiem. No i co zrobić? Stac nad nimi z batem i egzekwować polski w zabawie? Ja robie, co moge, ale glowa muru nie przebijesz. Z drugim dzieckiem jest o wiele trudniej zachować dwujezycznosc i wszystko zależy od starszego dziecka.
  • 01.09.16, 18:32
    no nie... na sile sie nic nie zrobi.. Warto tylko konsekwentnie mowic po poslku i przynajmniej wymagec minimum... i tyle..

    Zawsze pomaga zabawa z polskimi dziecmi w PL, o ile sie ma taka mozliwosc.

    No ale jak piszesz..muru glowa nie przebijesz i tyle...


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 06.09.16, 15:04
    To tez zalezy od dziecka. Corka wychowywana w Anglii, tata Anglik, ale ze mna i polska opiekunka byla do 2 roku zycia, a tata w sumie glownie w weekendy, od poczatku mowila tylko po angielsku. Zaczela po polsku po dluzszym pobycie w Polsce, w wieku czterech lat. Teraz radzi sobie przyzwoicie, ale jednak cudny wplyw maja dluzsze wyjazdy do Polski. Po powrocie powoli zaczyna tracic plynnosc, coraz jej trudniej znalesc slowa. A ja na prawde duzo z nia rozmawiam, duzo czytamy, wymyslamy najrozniejsze cuda-niewidy, zeby strymulowac jej jezyk. Syn w zlobku od pierwszego roku, duzo wiecej czasu spedza z angielska rodzina, mniej ze mna. W ogole zaczal mowic zanim skonczyl rok i w wieku troche ponad dwoch lat przelacza sie z jednego jezyka na drugi. W polskim miesza i popelnia sporo najrozniejszych bledow, ale w sumie jak na dwulatka przyzwocie mowi. Tak samo po angielsku. A corka uparcie do niego mowi po angielsku i wytrzebic tego nie moge. Nawet jak jestesmy sami w Polsce, do wszystkich mowi po polsku, a odwraca sie do brata i zaczyna nadawac po angielsku. Ale on wyraznie ma jakies predyspozycje jezykowe, bo na wakacjach od razu od dzieci podlapywal wloski, powtarzal slowa, no jakos po prostu mu to latwiej przychodzi, choc otoczenie ma mniej sprzyjajace niz corka.
  • 19.09.16, 08:47
    > A corka uparcie do niego mowi po angielsku i wytrzebic tego nie moge. N
    > awet jak jestesmy sami w Polsce, do wszystkich mowi po polsku, a odwraca sie do
    > brata i zaczyna nadawac po angielsku.

    Nie wiem czemu masz wytrzebic. Jej latwiej jest rozmawiac po angielsku bo to jest jezyk, w ktorym komunikuje sie ze swiatem i otoczeniem. Musialabys wyjachac na stale do Polski. Tymbardziej, ze malzonek tez jest Anglikiem.
    Wyobraz sobie, ze mieszkacie w PL, a malzonek upiera sie, zeby corka mowila do brata wylacznie po angielsku... w Polsce.. Tak to moze dziala w rodzinach PL-PL.


    >Ale on wyraznie ma jakies predyspozycje
    > jezykowe, bo na wakacjach od razu od dzieci podlapywal wloski, powtarzal slowa,
    > no jakos po prostu mu to latwiej przychodzi, choc otoczenie ma mniej sprzyjaja
    > ce niz corka.


    To normalne u malych dzieci. Zadne tam rewelacyjne predyspozcje. Dzieic komunikuja si epojedynczymi slowami, a nie calymi zdaniami.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 06.09.16, 15:11
    Ja tez bym czasem chciala miec z mezem jezyk, ktorego dzieci nie rozumieja smile
    A tak na powaznie, to ich wybor, ich rodzina i nie widze w tym nic zlego. Zanim sama mialam dzieci tez bym pewnie tak myslala, ale po kilku juz latach walki o polski dzieci stwierdzam, ze to jednak bardzo trudna walka i czasami tez sie zastanawiam, po co mi to wszystko. Zdecydowanie latwiej by mi bylo wychowywac dzieci jednojezyczne, na pewno byloby nam latwiej sie komunikowac w domu. To wszystko kwiestia priorytetow, osobistych wyborow. To niestety nie jest takie proste, ze jak sie mowi do dziecka w jakims jezyku, to ono automatycznie zacznie go uzywac. Sporo to jednak wymaga pracy i zaangazowania, ktore niewiele ludzi docenia.
  • 18.09.16, 22:15
    Ale o jakie docenianie Ci chodzi? Ja chce, zeby moje dzieci mowily w moim ojczystym jezyku, i nikt nie musi doceniac mojego wkladu pracy. Robie, co moge, bo to DLA MNIE wazne, i tyle. Na szczescie moje nie wymagaja mnostwa pracy i poki co swietnie mowia po polsku, mimo, ze maz nie rozumie zbyt wiele i nie mowi, a dzieci od zawsze w placowkach wink
  • 19.09.16, 07:35
    Doceniaja Effie. Doceniaja przede wszystkim nasi rodzice, ktorzy jednak nie rozumieja ile to pracy. Doceniaja nasi partnerzy, ktorzy jednak czasami zastanawiaja sie po co nam to. Doceniaja dzieci, albo docenia kiedys. Doceniaja tez osoby postronne, nawet te, ktore same nie zdecydowaly sie na takie wychowanie. I doceniaja i zazdroszcza osoby jednojezyczne. Przede wszystkim one.
    Ale tez zastanawiam sie czasami po co no to 😃
    Corks zrobila mi ostatnio awanture, bo ona nie CHCE, zebym studiowala po niemiecku, bo zaczne tez mowic do niej i jej brata po niemiecku. A ona chce tylko po polsku.

    --
    Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać [dziecka] w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić. Janusz Korczak
  • 01.11.16, 02:37
    Oczywiscie, ze to jest walka, szczegolnie kiedy jedne rodzic mowi po polsku, a drugi po tubylczemu. Wtedy jest to duzo trudniejsze. Do tego, jezeli dziecko chodzi do zlobka czy przedszkola i komunikuje sie 80% dnia wlokalnym jezyku. To jest dobiero walka. Ale da sie konsekwencja osiagnac duzo. Najlatwiej jest oczywiscie, kiedy oboje rodzicow mowia np po polsku.

    Jedyne co mnie dziwi, to to, ze zdazaja sie ob´soby z mieszanych malzenstw, ktore np mieszkaja za granica i uparcie daza do tego, zeby np dwoje dzieci mowilo do siebie po poslku, a nie w jezyku drugiego rodzica. Troche wedlug mnie jest to brakiem szacunku dla jezyka drugiego rodzica. To jakby ktos mieszkal w PL i koniecznie domagal sie, zeby jego dzeici mowily w domu wylacznie w innym jezyku.


    > To niestety nie jest takie prost
    > e, ze jak sie mowi do dziecka w jakims jezyku, to ono automatycznie zacznie go
    > uzywac. Sporo to jednak wymaga pracy i zaangazowania, ktore niewiele ludzi doce
    > nia.

    No niestety nie jest to prose. Mam dokladnie taki przypadek. Mlody od 10 miesiaca jest w zlobku niemeickim i bylo na prawde bardzo ciezko przekonac go do mowienia po poslku. Ale walczylem o to konsekwentnie i kiedys sie po prostu przelaczyl na wakacjach w PL. Teraz juz nie ma problemu z rozmowa przez telefon po polsku z rodzina czy podczas letnich wyjazdow do PL.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 18.11.16, 21:30
    mi tez nie zalezy na tym zeby ktos z zewnatrz mnie w tej dziedzinie docenil. To jest nasz/moj indywidualny wybor, ze tak wychowujemy dzieci. U mnie tez tak jest ze im starsza jestem tym mniej ortodoksyjnie reaguje na to co nam wychodzi i na rozna sytuacje innych rodzin.
    U mnie jest tak, ze maz sie nauczyl polskiego i posluguje sie nim biegle wiec nie ma nieporozumien ale jak jest tesciowa to czesto rzuca jakies komentarze na zasadzie "o ten wasz sekretny jezyk, musze sie wreszcie nauczyc, zeby wiedziec o czym mowicie" jak ja do dzieci mowie po polsku. Ale z drugiej strony wiem ze chwali sie przed sasiadami i przyjaciolkami, jakie to ma wnuczki, ze mowia plynnie w 3 jezykach (mieszkalismy przez pare lat w UK i do dzisiaj tez pielegnujemy ten jezyk jako ten trzeci).
    Moje corki mowia do siebie w jezyku otoczenia, do mnie tylko najmlodsza o dziwo dosyc czesto odpowiada po polsku. Nauczylam je czytac albo wlasnie ucze najmlodsza, troche pochodzily do szkolek ale to wszystko, nie czytaja ksiazek po polsku i nie potrafia pisac po polsku. Moj dzien musialby sie rozciagnac conajmniej na 40 godzin zeby jeszcze z tym dac rade. Mimo, ze wychowanie wielojezyczne jest wazne ale nie chce zeby sie wszystko krecilo wokol tego. Moje corki tez uprawiaja sport conajmniej raz w tygodniu, graja na dwoch instrumentach, spotykaja sie kolezankami i siedza w domu. Nie chce kazdej wolnej minuty ciagac je do biurka zeby sie uczyly polskiej ortografii. Musi byc rownowaga w naturze.
  • 13.04.17, 00:43
    tak dalekobym sie nie posuwal. To jest dosc typowe dla osob, ktore wyjechaly za granice i mialy duze problemy z jezykiem. Chca pozniej dzieciom zaoszczedzic tych problemow. WIel uwaza, ze jak dzeicko bedzie w domu mowilo po polsku topotem bedzie mial o problemyw szkole itd..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.