Dodaj do ulubionych

wielojezcznosc dziecka ;))

  • 14.12.16, 11:40
    Z gory przepraszam wszystkich panow, ktorym zalezy... ale mam wrazenie, ze gdyby to mama byla Polka, to dziadek by sie nie musial angielskiego uczyc wink
  • 16.12.16, 10:29
    ciekawe! wlasnie chcialam Wam poslac tego linka. Tym bardziej ze natknelam sie tez na niego na stronie dla nauczycieli angielskiego, gdzie jest tez cala przykladowa lekcja na bazie tego filmiku.
    Mimo ze film jest fajnie zrobiony (oprocz tego jednego brzydkiego wyrazu w wannie) to jednak wlasnie smutny. biedny dziadek musi sie na starosc uczyc obcego jezyka bo tatus dziecka nie dal rady z wlasnym dzieckiem rozmawiac w swoim jezyku...smutne to i to tez, ze dziadek taksowka jedzie z lotniska. Nie do konca fajny jest przekaz.
  • 16.12.16, 10:33
    busyteacher.org/24521-polish-grandpa-learns-english-movie-worksheet.html
  • 16.12.16, 21:08
    E tam, czepiacie sie. A moze pokazuje to tylko zaangazowanie dziadka? Nie pomysleliscie o tym?
    To fajnie kiedy dzieci, majac swoje dzieci, mysla o dziadkach i komunikacji na linii dziadkowie-wnuki. Ale fajnie byloby tez, gdyby dziadkowie pomysleli o tym, ze tez mogliby sie postarac i chociaz paru slow nauczyc. Nie zawsze wychowanie wielojezyczne wychodzi, z roznych przyczyn.
    Dziadek jest odwazny, zaangazowany i otwarty na nowe doswiadczenia. Tylko pozazdroscic.

    --
    Nie ma dzieci – są ludzie; ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć. Janusz Korczak
  • 01.01.17, 09:39
    Pewnie, moj tato tez jest zaangazowany smile angielskiego uczy sie od dawna, a teraz jeszcze wciagnal sie w hiszpanski wink Ale do moich dzieci ma mowic po polsku i kropka big_grin
  • 05.01.17, 08:24
    Mam podobne odczucia. Oczywiscie brawa dla przebojowego i wytrwalego dziadka. Daje nadzieje, ze nigdy nie jest za pozno na zmiany, nauke, podroze ale.... gdyby dziadek jechal do nastoletnich wnukow to rozumiem. A tu wyglada na to, ze nie zna kilkunastomiesiecznego (?) dziecka, musi sie przedstawiac w obcy dla siebie jezyku teraz, to co bedzie pozniej? Dla mnie smutne.....

    --
    bachula_gr = bachula_grr
  • 21.12.16, 16:31
    emiszo napisał(a):

    > Z gory przepraszam wszystkich panow, ktorym zalezy... ale mam wrazenie, ze gdyb
    > y to mama byla Polka, to dziadek by sie nie musial angielskiego uczyc wink

    Moze, gdyby ta mama nie pracowala wiecej niz 16h w tyg a najlepiej wcale i spedzala caly swoj czas dzieckie. Tyle ze to nie takie proste i zazwyczaj pracuja oboje i to nie w domu z dzieckiem na kolanach. Life.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 01.01.17, 09:46
    Osobiscie nie znam osob, ktore majac male dziecko w domu, spedzaja CODZIENNIE 16h w pracy. Nie twierdze, ze nie ma takich przypadkow, ale bez przesadyzmu. Kazdy rodzic, ktoremu zalezy, spedzi troche czasu z dzieckiem. I nawet jesli maluch nie zacznie szybko szybko plynnie mowic w jezyku ojczystym ciezko pracujacego rodzica, to chociaz sie oslucha i bedzie rozumiec smile Dla dziadka to juz byloby cos wink
  • 05.01.17, 19:19
    no wlasnie bez przesady z tym zwalaniem wszystkiego na prace. Rano, wieczorem i w weekendy mozna z tym dzieckiem chyba troche pogadac we wlasnym jezyku?
    tutaj to nie mama ma przekazywac raczej ten jezyk polski to tata, ojcowie wiecej pracuja NIERAZ i tez nie maja takiego zawziecia jak matki ale przez dwa lata faktycznie mozna od urodzenia czegos to dziecko nauczyc calkiem automatycznie. Przeciez jakby mieszkal w PL to tez chyba by rozmawial z dzieckiem po pracy?
  • 13.01.17, 17:27
    Ale nie mieszka w Polsce, i gdy juz ten czas maja to rozmawiaja w jednym jezyku. Latwiej jest (choc nie latwo) gdy oboje mowia tym samym jezykiem. Poza tym, dajmy czas dziecku, toz to maluch 1.5 gora 2 letni jest.
    Trudno wymagac ze bedzie znac komunikatywnie obcy w dodatku bardzo trudny jezyk.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 13.01.17, 17:24
    emiszo napisał(a):

    > Osobiscie nie znam osob, ktore majac male dziecko w domu, spedzaja CODZIENNIE 1
    > 6h w pracy.

    Tez takich nie znam ale napisalam jednak co innego.


    Kazdy rodzic, ktoremu zalezy, spedzi troche czasu z dzieckiem. I nawet jesli maluc
    > h nie zacznie szybko szybko plynnie mowic w jezyku ojczystym ciezko pracujacego
    > rodzica, to chociaz sie oslucha i bedzie rozumiec smile Dla dziadka to juz byloby
    > cos wink

    Tyle ze to dziecko nie ma nawet 2 lat, takie dzieci zazwyczaj nie mowia jeszcze zdaniami a czesto wogole zaczynaja mowic pozniej ze wzgledu na dwujezycznosc.
    Inna sprawa to rodzice pochadza z innych krajow wiec maja jakis jeden wspolny jezyk, zazwyczaj kraju, w ktorym zyja i ten uzywaja. Jesli pracuja, to czesto nie maja zbyt duzo czasu zeby spedzic go wspolnie, wiec gdy juz spedzaja to komunikuja sie w jednym jezyku, co jest naturalne.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 05.01.17, 23:35
    Tak ogolnie odpowiem.
    Mysle, ze zbytnio sie wglebiacie w ta sytuacje. Nigdzie nie jest powiedziane, ze to dziecko nie mowi i nie rozumie po polsku. Gdyby tak bylo, dziadek uczylby sie przede wszystkim jezyka okolo-dzieciecego a nie po prostu angielskiego. Moze dziadek nauczyl sie troche angielskiego, zeby dogadac sie z partnerka syna? A do dziecka po prostu tez po angielsku zaczal mowic, bo nie rozumie na czym polega wychowanie dwujezyczne? Albo nie wie, ze takie istnieje? Cala masa roznych interpretacji przychodzi mi do glowy, ktore niekoniecznie stawiaja "tatusia" w zlym swietle.
    I ja rozumiem, ze to jest polskie forum, ale wydaje mi sie, ze zdecydowana wiekszosc z nas zdolala juz poznac troche swiata i niekoniecznie musimy tez na tym forum powielac, jakze polskiej, maniery osadzania i narzucania ludziom wlasnych przekonan. Bo, pomimo tego, ze sama wychowuje swoje dzieci wielojezycznie, nie czekajcie, PONIEWAZ wychowuje tak dzieci, wiem ile to pracy kosztuje. I wiem tez, ze bedac matka, ktora jest dla dzieci jedynym codziennym zrodlem jezyka, musze wkladac w to duzo pracy bo inaczej raczej sie to nie uda. Przynajmniej z moimi dziecmi.
    I tak, szkoda mi dziadkow, ktorzy nie maja kontaktu z wnukami, bo ich dzieci zdecydowaly sie swiadomie lub nie, na wychowanie jednojezyczne w jezyku tubylczym. Ale nie widze tez, przynajmniej wsrod znanych mi dziadkow w takiej sytuacji, zbytniego zaangazowania w nauke jezyka, ktorym posluguja sie ich wnuki.
    Nie kazdy musi zdecydowac sie na wychowanie dwujezyczne. To jedno.
    A drugie to to, ze nasze dwujezyczne dzieci, mieszkajac poza Polska, maja duza szanse na zwiazanie sie z inna osoba dwujezyczna. I co wtedy? Tez bedziecie nalegac na jezyk polski? Bo ja jestem przekonana, ze MOJE wnuki beda wychowywane, przynajmniej ze strony moich dzieci, w jezyku niemieckim. Malo ktore z naszych dzieci zdecyduje sie na przekazanie swoim dzieciom jezyka polskiego.


    --
    W obawie, by śmierć nie wydarła dziecka, wydzieramy dziecko życiu; nie chcąc, by umarło, nie pozwalamy żyć. Janusz Korczak
  • 08.01.17, 08:14
    ambivalent napisała:
    Nigdzie nie jest powiedziane, ze to dziecko nie mowi i nie rozumie po polsku. Gdyby tak bylo, dziadek uczylby sie przede wszystkim jezyka okolo-dzieciecego a nie po prostu angielskiego.

    Jakiego jezyka??????? smile
    --
    bachula_gr = bachula_grr
  • 08.01.17, 22:25
    No, takiego, ktorego sie uzywa mowiac, po angielsku, do dziecka.
    Skrot myslowy Bachula. smile

    --
    Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać [dziecka] w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić. Janusz Korczak
  • 10.01.17, 22:21
    Znam sporo rodzin dwujezycznych i na oko w 90% przypadkow dziecko slabo mowi lub wcale nie mowi w jezyku taty (jesli nie jest to jezyk otoczenia). Moj wlasny maz, kiedy mieszkalismy w Polsce, tak sie (nie) zajal nauczaniem naszej corki, ze ponad pol roku wcale w jego jezyku nie mowila i jestem pewna, ze gdybysmy nie wrocili do Hiszpanii, sytuacja niewiele by sie poprawila. Mi osobiscie bylo bardzo pryzkro, kiedy tesciowie probowali sie z dzieckiem porozumiec i nie bardzo wiedzieli jak.

    W sumie rzeczywiscie, temu panu z reklamy angielski na pewno bardzo przydal sie w czasie podrozy smile Moj tato tez od pewnego czasu wkrecil sie w nauke hiszpanskiego, ale na pewno nie po to zeby w tym jezyku do wnukow mowic wink
  • 13.01.17, 14:16
    to roznie bywa..ale w wiekszosci to mama spedza z dzieckiem caly dzien przez pierwsze miesiace czy lata zycia, wiec ma jaky wiecej mozliwosci niz tata, ktory przychodzi o 18-19 z pracy i w zasadzie moze dziecko przez 20 minut poczytac..ale tez z tym roznie bywa. Najczesciej dziecko do lozka kladzie tez mama... podczas kolacji tez najczesciej rozmawai sie w jakism tam jezyku...

    faktyzcnie nie jest latwo sie "przebic".. oczywiscie mozna podczas weekendow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.