conejito13 napisała:
> ja moge tylko napisac z obserwacji innych mieszanych par, ktore
> tutaj znam, ze dzieci w kazdym przypadku mowia do siebie jezykiem
> otoczenia. szczegolnie dzieci, ktore sa juz w szkole (czyt. ich
> zdolnosci werbalne sa juz na zaawansowanym poziomie). tego chyba
sie nie da przeskoczyc.
Chyba czasami sie da. Nie ma jednego modelu.
Dla przykladu...moj maz ma rodzine w Londynie. Matka Greczynka,
ojciec Grek i czworo doroslych juz teraz dzieci urodzonych tamze. Od
poczatku podzielili swiat na dwa kawalki: dom grecki i angielskie
otoczenie. Co roku przyjezdzaja na wakacje do Grecji wiec mamy z
nimi zywy kontakt, takze jezykowy. I co? Dzieci (25-30 lat) miedzy
soba generalnie porozumiewaja sie pieknym angielskim (wszyscy
ukonczyli dobre prywastne szkoly i prestizowe uniwersytety) ale jak
tylko ktores z rodzicow jest na horyzoncie automatycznie przechodza
na grecki.
Jedna z dziewczyn zalozyla juz swoja rodzine, ma meza Anglika i
dwojke dzieci (3 latke i kilkumiesieczne niemowle). Ich dom jest
dwujezyczny angielsko-grecki ale w inny sposob. Takze na wakacjach
stosuja inna taktyke. Mianowicie jak Grecja to tylko po grecku.
Przez miesiac wszyscy staraja sie, zwlaszcza przy trzylatce, mowic
wylacznie po grecku w maksymalny sposob wystawiajac ja na dzialanie
i wplyw tego jezyka. Przy okazji angielski tatus chcac nie chcac
szlifuje swoj grecki.
--
Grecja to nie tylko Kreta i Riwiera za przeproszeniem Olimpijska