Re: Jak wam sie udaje mowic do dziecka wylacznie
bietka1 napisała:
> Moj syn ma 5 i pol roku i z przykroscia musze stwierdzic, ze mi sie chyba nie udalo.
Witam,
czy nie za wczesnie na taka surowa ocene? Bierna znajomosc to podstawa aktywnej znajomosci. Uczac sie jezyka, najpierw dobrze rozumiemy i dopiero potem powoli zaczynamy go uzywac. W jakim tempie dana osoba rozwija swoje umiejetnosci, zalezy rowniez od indywiualnych predyspozycji. Rowniez kazde dziecko inne jest, dlatego nie warto sie zalamac, lecz cieszyc sie z postepow (przynajmniej ja staram sie patrzec na te dwujezycznosc w taki sposob).
Niestety nie ma naturalnych i normalnych warunkach, jesli cala komunikacja toczy sie tylko miedzy dzieckiem a jednym rodzicem w otoczeniu zepelnie innojezycznym. Im starsze dziecko jest, tym wieksze beda jego zaleglosci w stosunku do jezyka dominujacego, poniewaz nie sposob obok szkoly poswiecic tyle samo czasu "naszemu" jezykowi. Ciagle mam poczucie, iz powinnismy cos wiecej robic, wiecej rozmawiac, wiecej cwiczyc, wiecej czasu spedzac w Niemczech. Ale z drugiej strony: Mam pracowac po nocach i zruinowac sobie zdrowie, mam zakazac dziecku inne zajecia pozaszkolne, ktore bardzo lubi (muzyka, sport, spotkania z kolezankami), aby wygospodarowac czas dla "nauki"? A moze nawet zupelnie zmienic miejsce zamieszkania i wyslac do niemieckiej szkoly? Ja tego nie chce.
Mozemy tylko budowac dziecku jakis tam fundament jezykowy, na ktorym ono moze sie opierac. W jakim stopniu z tego fundamentu korzysta, to bedzie (niestety) w duzej mierze juz jego sprawa, poniewaz od pewnego wieku musi sam sie starac uzupelnic braki. Pod tym wzgledem kwestia dwujezycznosci nie roznia sie od innych sfer zycia dziecka.
Pozdrawiam
--
Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)