Mieszkam w Belgii, maz niderlandzkojezyczny i mowimy do siebie po angielsku. W
Belgii mowi sie tez po francusku, wiec chcialam, zeby imie bylo w miare
oczywiste w czterech jezykach i ostatecznie nazwalismy corke Annika. Wymowa nie
bedzie wszedzie identyczna, ale na pewno rozpoznawalna

W mojej rodzinie zamet
wprowadzilo podwojne "n", ale my raczej wymawiamy krotko (nie tak jak w Annie),
choc nie przeszkadza mi, jesli ktos tak robi. Co bedzie wnerwiac corke, jeszcze
sie okaze

)
Z kolei okazuje sie, ze spory klopot sprawia tu wszystkim imie "Michał". To ze
nikt nie zna "L" to jakos nie dziwi, ale na sile wymawiaja "Miszal" albo
zupelnie zmieniaja na francuskie "Michel". Mam w jednym biurze Belga Michela i
Polaka Michała, wiec naprawde mogliby sie w koncu nauczyc, zwlaszcza, ze jezyka
im to nie wygnie. Nawet holenderskojezycznie to ch na sz przerabiaja, choc u
nich jest podobnie

. Moje imie (Maja) zazwyczaj wymawiaja ok (zwlaszcz, gdy
nie widza pisowni), tylko moj szef Hiszpan mowi "Maża", co nieco drazni, ale juz
sie poddalam w poprawianiu.