Mieszkam w Belgii, a syn Tymon chodzi do francuskiego żłobka. Od
początku panie bardzo się dopytywały, jak go nazywamy w domu, żeby
mówić do niego tak samo, więc gdybym miała ulubione zdrobnienie, to
tak byłby nazywany również w żłobku. Kolega ma córkę Jadwigę w tym
samym żłobku. Początkowo lansował formę Jaga, żeby ułatwić paniom
życie, ale szybko okazało się, że nie ma takiej potrzeby, bo wszyscy
błyskawicznie oswoili się z Jadzią. Jak widać, problemy z wymową,
których się obawialiśmy, okazały się drugorzędne lub wręcz
nieistniejące. Ja tylko nie chciałam imienia z typowo polskimi
znakami, bo byłyby zawsze pomijane w pisowni i wymowie (co ma już
miejsce w przypadku nazwiska).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.