Nie bylam dzieckiem dwujezycznym, niemieckiego jako jezyka obcego
zaczelam sie uczyc w 6 klasie szkoly podstawowej. Oczywiste bylo dla
mojej mamy, ze takze w czasie wakacji, dzien w dzien powtarzalysmy
slowka, uczylysmy sie dialogow na pamiec (my, bo mama "wbijajac" mi
do glowy wiedze, sama tez miala powtorke z wlasnej edukacji),
czytalysmy teksty i pisalysmy dyktanda. Sama nigdy w zyciu nie
zmusilabym sie do regularnej powtorki materialu w wakacje. Dzis
jestem wdzieczna mamie za jej zaangazowanie w moja nauke
niemieckiego, dzieki czemu bardzo dobrze opanowalam podstawy, co
zaowocowalo znajomoscia jezyka w przyszlosci.
Tak samo bylo z gra na instrumencie. Chodzilam do szkoly muzycznej,
takze na okres wakacji mialam zadawane rozne utwory do cwiczenia,
cwiczyc musialam codziennie, bez wyjatkow. Mysle, ze od pewnych
rzeczy nie ma wakacji, pewnych rzeczy trzeba sie uczyc i powtarzac
regularnie, bez robiena wiekszych przerw. Pozdrawiam
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.