Nie, szkola jest wlasnie normalna, bo to jeszcze nie wakacje.
Natomiast pojawily sie problemy, bo starszy syn jak zobaczyl ta
szkole to prawie zaczal plakac, byl taki wystraszony ze szok! Prawde
mowiac ja tez bylam w szoku, nie myslalam ze prywatna szkola moze
sie miescic w takim budynku... Pozatym dzis bylismy na pare chwil w
tej szkole poniewaz przyjezdzala policja wodna i robila pogadanke na
temat niebezpieczenstw sportow wodnych. Nauczycielka powiedziala ze
jezeli przyjdziemy tak na chwile to moje dzieci beda sie mogly
zapoznac z reszta klasy i bedzie i latwiej zaczac w poniedzialek.
Niestety zadne dziecko z tej klasy do nas nie podeszlo ani sie nie
przywitalo (jest 11 uczniow w klasie trzeciej do ktorej ma isc moj
starszy syn). Pozatym jest w tej klasie dwoje dzieci
niepelnosprawnych. Oczywiscie nie jestem przeciwko temu, wrecz
przeciwnie, ale moj syn mial dwa lata temu problem z osoba
niepelnosprawna, ktora go przestraszyla i od tej pory bardzo sie boi
ludzi niepelnosprawnych.
W czasie calej pogadanki byl caly czas spiety i nawet sie raz nie
usmiechnal, a potem w domu zaczal plakac i powiedzial ze nie chce
isc do tej szkoly...
Mysle, ze z mlodszym nie byloby problemu, ale co ze starszym??
Caly moj plan legnie w gruzach...
Czy mam je uczyc sama polskiego podczas tego pobytu? Czy tak bedzie
lepiej... Zastanawiam sie nad jakimis lekcjami w szkole jezykowej:
lekcje tylko dla nich dwojga, bo pewnie nie ma teraz innych dzieci
obcokrajowcow w Krakowie.
Doradzcie, jestem zalamana.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.