a mnie sie wydaje ze juz sam 6-sciotygodniowy pobyt w pl zrobi
swoje, jak to sie mowi. jesli dzieci beda mialy stycznosc z
dziadkami, ciociami, kuzynami sila rzeczy zaczna osluchiwac sie z
jezykiem i powoli sila rzeczy na niego przechodzic.
moze w przyszlym roku lepszym pomyslem bedzie jakas fajna kolonia?
oboz? mysle, ze wiecej zabawy a mniej strikte nauki sprawi ze polski
nie bedzie im sie kojarzyl z jezykiem ktorego sie trzeba nauczyc a z
jezykiem ktory sam wpadl do glowy a przy okazji bylo fajnie.
a co do szkoly. nie neguje samego pomyslu, na pewno podciagnie on te
kwestie jezyowe, ktore przy samym tylko pobycie nie
bylyby "szlifowane" choc moze najmniej dobrym wyborem jest szkola
prywatna- w takiej dzieci sa naprawde bardziej okrutne, mniej
przyjazne, choc oczywiscie nie jest to regula, ale jednak.
trzymam kciuki za powodzenie "misji"
6 tygodni to naprawde sporo dla takich maluchow!!

super!
--
Bardzo Cie Kocham