Jestesmy malzenstwem mieszanym polsko-amerykanskim, mieszkamy w Stanach. Corka
Hania ma 27 miesiecy. Oboje z mezem jestesmy dwujezyczni. Ja w domu posluguje
sie wylacznie jezykiem polskim, maz mowi zwykle po angielsku, czasem do mnie
po polsku. Staramy sie przestrzegac OPOL, choc przyznam, ze czytam corce
ksiazeczki po angielsku (choc nigdy do niej w ty jezyku nie mowie). Hania
posluguje sie rowniez dwoma jezykami, troche miesza ale ma juz bardzo duzy
zasob slownictwa i mozna z nia swobodnie rozmawiac. Problem polega na tym, ze
widze, ze angielski zaczyna dominowac, co jest oczywiscie naturalne ze wzgledu
na otoczenie. Do tej pory Hania czesto mowiac cos do ojca po angielsku
"tlumaczyla" dla mnie na polski. Ostatnio zaczyna odpowiadac mi po angielsku,
a nawet upierac sie przy angielskojezycznym slownictwie, np. prowadzimy taka
rozmowe:
ja: to jest silnik
H: engine
ja: tatus nazywa to "engine", a mama nazywa to silnik
H: daddy calls it engine, Hania calls it engine.
I wlasnie tu pojawiaja sie watpliwosci. Jak reagowac kiedy corka zwraca sie do
mnie po angielsku? Udawac, ze nie rozumiem? Oczywiscie chodzi mi o sytuacje,
kiedy jestem pewna, ze corka jest w stanie powiedziec dokladnie to samo po
polsku ale jej sie nie chce.
--
Life is what happens to you while you're busy making other plans.
~John Lennon
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.