> A po powrocie... "zaatakujemy" koordynatorkę PSZ (chyba ma wakacje teraz) i
> zaczniemy oglądanie niderlandzkich bajeczek

. Dziewczynka też jest dobrym
> pomysłem, tylko jak ja się mam z nią porozumieć?
Troche dziwne to wszystko. Z jednej strony w Hollandi instytucje panstwowe - przynajmniej takie wrazenie odnosze po przeczytaniu postow - mieszaja sie w zycie prywatne, nakazujac ludziom, jakim jezykiem maja mowic w domu, ale z drugiej strony brakuje tak elementarnej pomocy jak udostepnienie listy z adresami takich mlodych "opiekunek jezykowych", ktore za drobna oplate zajmowalyby sie dziecmi imigrantow i znacznie ulatwilyby im integracje jezykowa.
Telewizja, DVD, kasety, plac zabaw, przedszkole - to wszystko piekne, ale moim zdaniem najlepsze efekty daje bezposredni, indywidualny i jezykowo dobrze wykorzystany kontakt pomiedzy native speakerem a dzieckiem.
Pozdrawiam serdeczenie
--
Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)