Serdeczne dzieki za wszystkie wpisy. Pomyslalam, ze podziele sie
nowym stanem rzeczy. Otoz tak jak chcialam, nadal rozmawiam z moja
corka tylko po polsku. Z moim kochanym malzonkiem przestalam na ten
temat rozmawiac, tlumaczyc i prosic, bo tylko pogarszalo sytuacje. I
odziwo moj maz zaakceptowal sytuacje! Moze nie jest zachwycony, ale
jego zachowanie zmienilo sie diametralnie. Troszke pomoglo moze, ze
pierwszym slowem po mamie i papie( tutaj nie upieram sie na
tate

), byla nie "pilka" lecz ball

Nawet jak prababcia z
Polski nauczyla nasza mala na pozegnanie pa pa mowic i robic!, (co
oczywiscie troszke namieszalo, bo nagle zaczela obcym na ulicy
raczka machac i papa wolac, co ma zupelnie inne znaczenie), troche
sie zirytowal, ale ogolnie zniosl to calkiem dobrze
Teraz jak w jego obecnosci nazywam rzeczy po polsku, on od razu
dodaje odpowiednik niemiecki! I to mi sie podoba. Oczywiscie
chcialabym by rozumial nasz jezyk, ale nie wszystko na raz... moze z
czasem...
Pozdrwaiam wszystkich serdecznie!