camel_3d napisał:
> Wiesz...mimo wszytsko uwazam, ze jednak powinno sie w pewnych
sytuacjach uzywaa
> c
> "wspolnego" jezyka. Chocby po to, zeby przy stole podczas kolacji
porozmawiac o
> tym co bylo w szkole, czy w przedszkolu itd...
No ale przeciez wlasnie o tym rozmawiamy, tylko ze w dwoch jezykach.
Bo na tym wlasnie polega dwujezycznosc. Rozmowy sa naturalne i juz
pieciolatek jest w stanie plynnie przechodzic z jednego jezyka w
drugi. Nie sprawia mu to zadnego klopotu. Wiekszy problem - jak
widac - maja rodzice. Moj syn ma niedosluch, ale dzieki zasadzie
OPOL nauczylismy go w dwa lata dwoch jezykow. A zaczal slyszec
dobrze dopiero w momencie zalozenia aparatow majac 2,5 roku, bo
lekarze przez dlugi czas nie mogli uwierzyc w niedosluch.
Szczerze mowiac nie wyobrazam
> sobie takiej rozmowy w 2 jezykach. Nawte osluchanie nie jest
pelnym zrozumienie
> m.
Zaprosilabym cie do siebie to bys posluchal, ale chyba masz za
daleko
Mysle, ze jak dziecko ma juz np. 5 lat to ojciec (w tym wypadku) ma
naprawde duzo czasu na zlapanie podstaw polskiego.
> Ale jak to ktos powiedzial. Nie moje malpy nie moj cyrk.
Jesli oboje rodzice sa Polakami to faktycznie masz racje - nie twoj
cyrk
>