Polemizowalabym z taka definicja. W jej mysl ludy niepismienne, tak
dawne jak i dzisiejsze, ktore nie podlegaja formalnej edukacji, nie
sa "native speaker" w swoim, czesto jedynym znanym, jezyku.
Z drugiej strony nawet wieloletnia edukacja w danym jezyku przy
calkowitym zaniedbaniu i porzuceniu go pozniej moze spowodowac, ze
dana osoba nie bedzie w stanie skutecznie porozumiewac sie w
doroslym wieku.
Poza Europa kwestie jezykowe bywaja niekiedy bardzo, bardzo
skomplikowane. W niektorych jezykach tolerancja na odstepstwa od
regul jest szokujaco duza.
Tak jest np. w suahili. Ludzie ucza sie go w sposob naturalny, ale
bardzo czesto jak jezyka drugiego (pochodza z ponad setki roznych
plemion lub narodow i to ich jezyki "domowe" sa pierwsze),
popelniaja mnostwo bledow, a jednak mowia w sposob zrozumialy i sa
odbierani jako "nativ".
Ja sama jestem takim przypadkiem. Nie jestem "nativ" w suahili, a
jednak bledy jakie popelniam czesto nie roznia sie od bledow
popelnianych przez innych, rodzimych uzytkownikow.
Czesto spotykam sie ze stwierdzeniem, ze pod wzgledem mowienia nie
odrozniam sie od innych.
Patrzac na kwestie z szerszej perspektywy przychylam sie raczej do
definicji "nativ spekaer" jako osoby uczacej sie danego jezyka w
sposob naturalny i nie popelniajacej bledow utrudniajacych
komunikacje.
pozdrawiam
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.